SzukajSzukaj  RegulaminRegulamin  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Forum Icy.pl Strona Główna  

Poprzedni temat «» Następny temat
TAPETY :)
Autor Wiadomość
Klaud 
Fantastic!



Pomogła: 3 razy
Wiek: 25
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 472
Skąd: Mazańcowice/Kraków
Wysłany: 26 Luty 2010, 19:23   

Cóż, moja pulpa mianem brudnej się poszczycić nie może. Zazwyczaj wygląda tak, jak poniżej:



Zazwyczaj ikonek z grami jest nieco więcej (około sześciu), ale zdaje się, że ostatnio robiłam porządki. Warto również wspomnieć, że Kosz traktuję jako dodatkowe miejsce przechowywania plików, które ewentualnie (choć niekoniecznie) można usunąć ;) Stąd - zazwyczaj nie jest opróżniony.

Wszelkie śmieci lądują raczej w Moich Dokumentach, skąd je systematycznie (raz na trzy miesiące? :P ) usuwam:

_________________
Piętra: 1053 || Combo: 403 || NML: 728 || UNML: 271 || NO-H2O: 611 || NO-H2O+Combo: 238 || CCC1: 169


 
  Profil FLD: 11954 IT Code:
     
Vinyanov 
No way!


Pomógł: 9 razy
Dołączył: 06 Lut 2004
Posty: 2312
Wysłany: 26 Luty 2010, 20:22   

Icy Tower i Baldur's Gate przy sobie... Ech, trudno mi dobrać słowa, by to skomentować. ;)

Miło zobaczyć umieszczone, jak mniemam, ku zadowoleniu naszych - graczy - oczu, zdobiące go "Icy Tower v1.4" na pasku zadań. :D

U mnie...

http://www.myupload.org/v...bjobxwq7nu8.png

Nic nowego. Wciąż śmieci, nieużywane programy, których nie jestem autorem i programy niedokończone, autorem których być kiedyś zamierzałem, lecz zabrakło mi motywacji, by je ukończyć, dowody na to, że nie jestem już zdolny zmusić się nawet do reinstalacji systemu, a co dopiero do jego zmiany (tj. skróty do programów, które z tego komputera już dawno powinny zniknąć) i Google Earth, które pokazuje, że rozrywka ma dla mnie jednak mimo wszystko znaczenie. :(

Ale tło jest IMO interesujące. To prawdziwa panorama AFAIK, nie render albo zrzut z gry, jak by można sądzić patrząc na jego lewą część. Niestety nie potrafię go znowu odszukać i powiedzieć, jakie miasto przedstawia, ale być może można ten plik odnaleźć na Wikimedia Commons, skąd często AFAIR zaczerpywałem tapety. Heh... Mówią, że zainteresowanie różnymi dziedzinami urbanistyki charakteryzuje w pewnym stopniu ludzi inteligentnych. A tymczasem co?... Ja poprzestaję tylko na oglądaniu ładnych obrazków - prawdziwych zainteresowań ani śladu. :(

PS. Wodząc myszą po fasadach budynków można odkryć, że nie są pionowe.
 
     
Klaud 
Fantastic!



Pomogła: 3 razy
Wiek: 25
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 472
Skąd: Mazańcowice/Kraków
Wysłany: 26 Luty 2010, 21:54   

Vinyanov napisał/a:
Icy Tower i Baldur's Gate przy sobie... Ech, trudno mi dobrać słowa, by to skomentować. ;)


Coś nie tak?
A, faktycznie, brakuje tam Gothica II NK - trzeciej naczelnej gry :D
To, że Icy Tower i Baldur's Gate są na górze, a Football Manager 2009 na dole, nie jest przypadkowe. To swoista hierarchia. Na piedestale gry, bez których moje życie komputerowego maniaka nie byłoby takie samo, a więc IT, BG, Gothic (aczkolwiek ich kolejność „od lewej do prawej” jest przypadkowa - nie chcę żadnej wyróżniać), niżej zaś takie, które służą mojej chwilowej rozrywce, a nie są żadnym wyzwaniem.

Pliki o nazwach "usun.to" są... rozbrajające ;) Tapeta ciekawa, choć ja - szczerze mówiąc - wolę jakieś klimatyczne widoczki zamiast budynków. Te widuję codziennie (na szczęście nie tak ogromne!), gdy muszę jeździć do miasta.

Dodane po edycji:
Choć, mimo wszystko... muszę stwierdzić, że wieżowce umieszczone na Twoim pulpicie budzą we mnie pewną nostalgię. Może to za sprawą kolorystyki?
_________________
Piętra: 1053 || Combo: 403 || NML: 728 || UNML: 271 || NO-H2O: 611 || NO-H2O+Combo: 238 || CCC1: 169


 
  Profil FLD: 11954 IT Code:
     
Vinyanov 
No way!


Pomógł: 9 razy
Dołączył: 06 Lut 2004
Posty: 2312
Wysłany: 26 Luty 2010, 22:21   

Cytat:
Cytat:
Icy Tower i Baldur's Gate przy sobie... Ech, trudno mi dobrać słowa, by to skomentować. ;)


Coś nie tak


Hm? Nie. Po prostu Icy Tower, choć jest popularna, trudno się zachwycić, a ponadto ona i BG należą do niemal przeciwnych gatunków, zatem miło jest zobaczyć jest zrzut ekranu obrazujący zainteresowania identyczne z moimi (bo BG 1 to pewnie moja druga ulubiona gra). :P

Klaud napisał/a:
(aczkolwiek ich kolejność „od lewej do prawej” jest przypadkowa - nie chcę żadnej wyróżniać)


W takim wypadku należy chyba użyć porządku alfabetycznego. (Albo ew. daty wydania gier. BTW, zabawne - Icy Tower jest o ponad rok młodsze od BG II. A jednak nawet ja pamiętam, że przeglądałem kiedyś czasopismo z reklamą Cieni Amnu na tylnej okładce (numer AFAIR wydany ledwo po wypuszczeniu gry)... To dziwne uczucie sięgać pamięcią do czasów, gdy nie znałem jeszcze Icy Tower. ;) )

Klaud napisał/a:
muszę stwierdzić, że wieżowce umieszczone na Twoim pulpicie budzą we mnie pewną nostalgię. Może to za sprawą kolorystyki?


Odczuwać nostalgię patrząc na kolor złota? Zazdroszczę dzieciństwa. :P
(A może faktycznie człowiek reaguje przychylniej patrząc na barwy z określonej części widma?)

Ale fotografie amerykańskich miast (czyli budowli z płaskimi dachami i galeriami) są jednak atrakcyjne. Może dlatego, że kiedy je fotografować, to zdjęcie obejmuje tylko szczyty budynków, bez ulic, a zatem wieżowce pełnią na nich funkcję taką, jaką w zimie pełni śnieg - ukrywają przed wzrokiem to, co osobiste, żywe, niedoskonałe i zmienne. A może dlatego, że w jednym kadrze zestawiają one zarówno powielane równomiernie wszerz i wzdłuż ścian okna, czyli symbole monotonii, jak i owe płaskie dachy właśnie, czyli przypomnienie, że jeśli ktoś chce, to może się ponad pracę bez (większego) problemu "wznieść". :P
 
     
Klaud 
Fantastic!



Pomogła: 3 razy
Wiek: 25
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 472
Skąd: Mazańcowice/Kraków
Wysłany: 26 Luty 2010, 23:32   

Vinyanov napisał/a:
miło jest zobaczyć jest zrzut ekranu obrazujący zainteresowania identyczne z moimi (bo BG 1 to pewnie moja druga ulubiona gra).


Hehe, w porządku. ;) Faktycznie, jeśli chodzi o moje gusta dotyczące gier komputerowych, to są wyjątkowo rozbieżne. Choć ja - jak już pewnie pisałam i zapewne napiszę jeszcze nieraz - wolę BG2. Chociaż czasami brakuje czasów, kiedy grupa xwartów albo gibberlingów (ciekawostka: kiedy zaczynałam grać w BG, a więc miałam może około siedmiu lat, to uparcie wymawiałam to słowo jako „gibergiliny”, co uświadomiłam sobie dopiero teraz, mając poważne problemy z poprawnym napisaniem tego słowa) była wyzwaniem.
No i w BG2 brakuje nieco otwartej przestrzeni. Mimo wszystko. I Wieży Durlaga (czymże jest Wieża Strażnika?!)...

Ale za to w BG1 nie ma Yoshimo. Ha! :D (Główny argument...)

Vinyanov napisał/a:
W takim wypadku należy chyba użyć porządku alfabetycznego. (Albo ew. daty wydania gier. (...)


O! Zastosuję porządek alfabetyczny. Dzięki temu, przypadkowo, zachowam również porządek tematyczny. BG i Gothic pasują do siebie gatunkowo, IT jednak nieco odstaje.

Mmm... może się przeniesiemy do tematu o grach?

Vinyanov napisał/a:
Odczuwać nostalgię patrząc na kolor złota? Zazdroszczę dzieciństwa. :P


Aleś mnie podsumował...
...
...
...
:D

Teraz już wiem, z czym mi się to skojarzyło. Z zachodzącym słońcem! Ten widok nieodmiennie powoduje u mnie refleksyjność („Wiesz... gdy się jest bardzo smutnym, lubi się zachody słońca...”) i pewną zadumę nad swoją egzystencją. Pojawia się też wtedy tęsknota za czymś nieokreślonym (a czasami - za bardzo określonym; zależy, o czym się myśli), trochę smutku... stąd też nostalgia.

Płaskie dachy jednak źle mi się kojarzą. Ze scenami prób samobójczych.
Ewentualnie: ze scenami nagle przychodzącego ratunku w amerykańskich filmach. To też jest niemiłe skojarzenie, bo jakoś nie przepadam ostatnimi czasy za amerykańskimi filmami (z wyjątkiem „Ostatniego Samuraja”, ale to chyba już z przyzwyczajenia i ze względu na ilość łez przy tym filmie wylanych).
_________________
Piętra: 1053 || Combo: 403 || NML: 728 || UNML: 271 || NO-H2O: 611 || NO-H2O+Combo: 238 || CCC1: 169


 
  Profil FLD: 11954 IT Code:
     
Vinyanov 
No way!


Pomógł: 9 razy
Dołączył: 06 Lut 2004
Posty: 2312
Wysłany: 27 Luty 2010, 00:03   

Cytat:
Faktycznie, jeśli chodzi o moje gusta dotyczące gier komputerowych, to są wyjątkowo rozbieżne.


Początkowo chciałem napisać, że IT i BG są zupełnymi przeciwieństwami, ale później pomyślałem o pasjansie, symulatorach lotów, grach programistycznych itp. i zmieniłem zdanie.

Cytat:
(ciekawostka: kiedy zaczynałam grać w BG, a więc miałam może około siedmiu lat, to uparcie wymawiałam to słowo jako „gibergiliny” (...))


"To gibber" znaczy "mówić nieskładnie", więc problemy z wymową tej nazwy są akurat na miejscu. ;)

Cytat:
ja (...) wolę BG2. Chociaż czasami brakuje czasów, kiedy grupa xwartów albo gibberlingów (...) była wyzwaniem.


Tak... Może istotne tu jest też, że sceneria, w której w BG toczymy pierwsze starcia jest sielankowa. Te kwiaty na łąkach, malownicze skarpy dookoła Candlekeep... Może ten kontrast jest przyczyną faktu, że te chwile wspominam (względnie) wyraźnie. Ciekawe też, czy fakt, że początkowe lokacje obu części sagi są tak drastycznie różne jest wynikiem umyślnego działania projektantów chcących te gry uczynić jak najbardziej niepodobnymi. A poza tym, AFAIR, rozdzielczość BG 1 jest niższa niż BG 2, a zatem jesteśmy "bliżej" swoich bohaterów... (Tak jak pisałem na Sleeping Eggplant - jeśli widzisz piksele swojej postaci, to pamiętasz, że każdy piksel skrywa skrawki jej ubioru, pojedyncze włosy, kieszenie itp. jej osobiste drobiazgi). :P

Cytat:
I Wieży Durlaga (czymże jest Wieża Strażnika?!)...


Nie wiem, w tej ostatniej byłem tylko raz. Zresztą w ogóle tylko raz przeszedłem ToB, AFAIR. A tak już zupełnie na marginesie, w ogóle tego przejścia nie pamiętam. Co więcej, dziwi mnie, że w ogóle potrafiłem to zrobić - bo skoro go przeszedłem, to powinienem mieć niezbędne do tego umiejętności, umiejętności gry w BG natomiast trzeba ćwiczyć, a jeśli bym je trenował, to bym to zapamiętał... :D

Cytat:
Mmm... może się przeniesiemy do tematu o grach?


Nie trzeba IMO. Byłyby problemy z dzieleniem wiadomości. A moim zdaniem choćby nawet wiadomość była generalnie off-topizująca, to off-topicu nie stanowi tak długo, jak tylko zawarte jest w niej tyle przynajmniej on-topicu, aby owa jej cząska on-topiczna obroniła się przed usunięciem, gdyby została opublikowana w danym temacie jako samodzielny post. A w tym przypadku zdecydowanie tak jest. :)

Cytat:
Teraz już wiem, z czym mi się to skojarzyło. Z zachodzącym słońcem! Ten widok nieodmiennie powoduje u mnie refleksyjność („Wiesz... gdy się jest bardzo smutnym, lubi się zachody słońca...”) i pewną zadumę nad swoją egzystencją. Pojawia się też wtedy tęsknota za czymś nieokreślonym (a czasami - za bardzo określonym; zależy, o czym się myśli), trochę smutku... stąd też nostalgia.


Hm, możliwe. Chociaż ja akurat zachodów słońca nie kontempluję. Nie chcę wiedzieć, że widzę coś, co zniknie w przeciągu minut. (Nie wiem np., jak można oglądać Manhattanhenge na żywo bez żalu). Wolę wschody. Może dlatego, że przedtem mogę jeszcze długo z przyjemnością obserwować szarzyznę świtu, a zachód z obu stron otacza przygnębienie...

Cytat:
Płaskie dachy jednak źle mi się kojarzą. Ze scenami prób samobójczych.


Ja nie mam tego typu obsesji. Ograniczam się do tego, że kiedy na stację metra wjeżdża skład, cofam się do środka peronu w miejsce, gdzie mogę się czegoś uchwycić na wypadek, gdyby komuś przyszło do głowy wypchnąć mnie w ostatniej chwili pod koła, a kiedy stoję na przystankach i obserwuję przejeżdżające ciężarówki, myślę o tym, jak powinny brzmieć moje ostatnie myśli, jeśli kierowcy zachciałoby się skręcić i mnie przejechać. :P
 
     
Klaud 
Fantastic!



Pomogła: 3 razy
Wiek: 25
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 472
Skąd: Mazańcowice/Kraków
Wysłany: 27 Luty 2010, 19:51   

Vinyanov napisał/a:
(...) chciałem napisać, że IT i BG są zupełnymi przeciwieństwami (...)


Bo, mimo wszystko, są. Ciężko mi wskazać jakiekolwiek wspólne i jednocześnie ZNACZĄCE elementy (bo można porównywać Lodową Wieżę do którejś ze wspomnianych Baldurowych budowli, jednak takie porównanie wydaje mi się bezzasadne).

Vinyanov napisał/a:
"To gibber" znaczy "mówić nieskładnie" (...)


Świetnie, czuję się usprawiedliwiona :D Mam jeszcze kilka dylematów, ale już zdecydowanie mniejszych. Jaheira to [jahejra] czy [dżahejra]? Mazzy to [mazi] czy [macci]? I podobne...

Jeśli chodzi o Jaheirę, to tu występuje pewien dualizm wymowy. Gorion w pierwszej części mówi o niej jako o „Jahejrze”, z kolei Baron Ployer (nie jestem pewna, robiłam to zadanie być może dwukrotnie... chodzi w każdym razie o tego, który rzuca na Jaheirę klątwę) zwraca się do niej „Dżaheiro”.

„Macci” pojawia się w którejś z głosowych wypowiedzi tej paladynki (prawdopodobnie wtedy, gdy się ona przedstawia). Nie umiem tego przyjąć do wiadomości i uparcie mówię „Mazi”... zresztą, postać jest raczej nieciekawa, miałam ją w drużynie tylko raz... chociaż te dialogi z Korganem... :>

Vinyanov napisał/a:
sceneria, w której w BG toczymy pierwsze starcia jest sielankowa


Racja! Do dziś pamiętam te kwiatki rosnące obok miejsca, w którym pojawialiśmy się zaraz po śmierci Goriona... tam był taki podróżny, który nam życzył powodzenia. I faktycznie, urwisko skalne, z którego pewien młody szlachcic chciał się rzucić...
Ech, zebrało mi się na wspomnienia. Zaraz mi się zachce pograć.

Potwierdzam - rozdzielczość w pierwszej części faktycznie jest niższa. Zastanawiam się tylko, czy zmienia się to po zainstalowaniu Baldur's Gate Trilogy (bądź też tej drugiej modyfikacji - TuTu?). I czy w ogóle da się to zmienić. Choć mi nigdy na tym specjalnie nie zależało, za to spotkałam się z opiniami niektórych graczy, że oni przez tę rozdzielczość już na BG1 patrzeć nie mogą. ;)

Vinyanov napisał/a:
Nie wiem, w tej ostatniej byłem tylko raz.


Przez „bycie” rozumiesz „pojawienie się w niej” czy „przejście”? :) Osobiście przeszłam Twierdzę (nie Wieżę... mądra Klaud, mądra... *Wali głową o ścianę*) Strażnika raz, natomiast pojawiam się w niej za każdym razem, gdy przechodzę TB (a więc, jeśli dobrze liczę, byłam tam już przynajmniej cztery razy)... i zawsze zatrzymuję się na labiryncie :P To piętro jest ponad moje siły.

Vinyanov napisał/a:
umiejętności gry w BG natomiast trzeba ćwiczyć


A co tam jest do ćwiczenia? :) BG jest grą straszliwie prostą. Wystarczy opracować kilka sprawdzonych taktyk, aby w miarę bezboleśnie pokonywać kolejne rozdziały (zagadką jest dla mnie jedynie Pustoszyciel z TB, z którym zawsze się straszliwie umęczę, zanim zdołam go jakimś cudem pokonać).
Hmm... chyba trzeba spróbować jakiegoś Tacticsa w końcu.

Vinyanov napisał/a:
Nie trzeba IMO.


W porządku. ;)

Vinyanov napisał/a:
Manhattanhenge


Ładne. Intrygujące. Nie wiedziałam o istnieniu czegoś takiego. Ta konkretna przemijalność, o której wspominasz, nie przeraża mnie jednak. Owszem, coś przeminie teraz, ale kiedyś znowu się pojawi. To kiedyś jest bardzo obiecujące w perspektywie innych rzeczy przemijających bezpowrotnie.

Nie widziałam wielu wschodów słońca w swoim życiu, co sprawia, że myślę o nich jako o czymś nieskończenie tajemniczym... ale też dobrze mi się kojarzącym. Pierwszy wschód słońca, jaki miałam okazję świadomie zobaczyć, miał miejsce w wakacje, kiedy to nocowałam sobie w namiocie w ogródku. Miłe wspomnienie.

Vinyanov napisał/a:
Ja nie mam tego typu obsesji.


Hej! To nie jest obsesja, to tylko luźne skojarzenie! :D Za zdecydowanie większą moją paranoję uznaję to, iż nie lubię przechodzić ciemnymi korytarzami mojego domu. Staram się wtedy nie patrzeć za siebie, obawiając się tego, co mogę zobaczyć.
Z kolei z siedzeniem po ciemku w pokoju nie mam problemu... chyba że akurat gram w Gothica i łażę po kryptach. Wtedy ściągam słuchawki, by nie słyszeć mrocznej muzyki. Ewentualnie zapalam światło.
_________________
Piętra: 1053 || Combo: 403 || NML: 728 || UNML: 271 || NO-H2O: 611 || NO-H2O+Combo: 238 || CCC1: 169


 
  Profil FLD: 11954 IT Code:
     
Vinyanov 
No way!


Pomógł: 9 razy
Dołączył: 06 Lut 2004
Posty: 2312
Wysłany: 27 Luty 2010, 21:04   

Cytat:
Ciężko mi wskazać jakiekolwiek wspólne i jednocześnie ZNACZĄCE elementy [BG i IT].


Fundamentalny jest chyba sam fakt odgrywania postaci (tu Harolda, tam pomiotu Bhaala). "Harold: Błazen (akrobata), chaotyczny (łamie prawa ochrony zabytków włażąc na wieżę, oprócz tego dewastuje ją farbą w sprayu) dobry (bo pomaga rozwozić prezenty na Harold's Hills), s. 16 (bo skacze na wysokość wielokrotnie przewyższającą wzrost), zr. 19 (skoki obrotowe!), k. 23 (któż inny przetrwa tyle upadków?), i. 11 (używa slangu, nie dawajmy mu zbyt dużo...), m. 12 (z wyższą zająłby się jakimś normalnym zajęciem), c. 14 (to w końcu on jest gwiazdą gry, a nie Dave)". :D

Cytat:
Mazzy to [mazi] czy [macci]? I podobne...


A nie [mezi]? ;) Tak czy inaczej, sam mam trudności z wymową angielską, więc myślę, że wyznacznikiem tutaj może być tylko oryginalna wersja gry. Może na YouTube są jakieś filmy z niej, gdzie bohaterowie się głośno przedstawiają. Mimo wszystko myślę, że stosowanie angielskiej wymowy wobec wszystkich postaci BG, gdzie tylko zachodzą tego typu wąpliwości nie jest bezsensowne, zważywszy na to, ile imion pozostało w ogóle nieprzetłumaczonych - np. Elvenhair czy Firecam. Ponadto Edwin to normalne germańskie imię, Winthrop to popularne nazwisko. Jeśli je pozostawiono, to jesteśmy po prostu zmuszeni przyjąć, że Wybrzeże Mieczy jest silnie wzorowane na Ameryce/Brytanii...

Cytat:
Baron Ployer (nie jestem pewna (...))


Dobrze zapamiętałaś. BTW: "ploy" znaczy, jeśli dobrze rozumiem, "manewr" lub "sztuczka". Zdecydowanie dużo cząstek w tej grze można by jeszcze przetłumaczyć... (Chociaż takie nazwisko jak "Ployer" wymagałoby pewnie dużego wyczucia, aby przełożyć je ze wszystkimi jego konotacjami tak, aby polscy gracze nie zauważyli, jakiego konkretnie wyrazu jest lub może być ono tłumaczeniem... pewnie musiano by częstokroć sięgać do staropolszczyzny).

Cytat:
Potwierdzam - rozdzielczość w pierwszej części faktycznie jest niższa. Zastanawiam się tylko, czy zmienia się to po zainstalowaniu Baldur's Gate Trilogy (bądź też tej drugiej modyfikacji - TuTu?). I czy w ogóle da się to zmienić.


W okresie, gdy modyfikacje te ulegały rozpowszechnieniu ja przestawałem już chyba grać, ale sądzę, że pamiętam, iż zwiększenie rozdzielczości w BG1 było reklamowane jako jedna z korzyści z nich płynących, więc powiedziałbym, że tak... ale nie obiecuję.

Cytat:
Przez „bycie” rozumiesz „pojawienie się w niej” czy „przejście”? :)


Przejście (bez walki na samym dole, oczywiście). I... i bycie chyba w sumie też.

Cytat:
A co (...) jest do ćwiczenia? :) BG jest grą straszliwie prostą.


:oops:

Cytat:
Twierdzę (nie Wieżę... mądra Klaud, mądra... *Wali głową o ścianę*)


Hehe, ja a też miałbym pewnie problemy, gdyby przyszło mi kiedykolwiek napisać jakieś złączenie, które zaczyna się od "Icy", ale po którym nie następuje "T". (Na szczęście, dziwnym trafem, nigdy tego robić nie musiałem). :D

Cytat:
Ta konkretna przemijalność, o której wspominasz, nie przeraża mnie (...). Owszem, coś przeminie teraz, ale kiedyś znowu się pojawi. To kiedyś jest bardzo obiecujące w perspektywie innych rzeczy przemijających bezpowrotnie.


Hmm, racja. Ale może moje życie jest tak ubogie w zdarzenia, że nawet postawiony przed zjawiskiem powtarzalnym traktuję je jako ostatnie w swoim typie. Albo może po prostu jestem człowiekiem tak leniwym, że nigdy nie wybiegam w przyszłość, choćby to było nawet jutro. (Moją podstawową "jednostką" czasową jest dzień - do niedawna nie potrafiłem zazwyczaj powiedzieć, jaki mamy dzień tygodnia, zresztą do dzisiaj słabo pamiętam angielskie nazwy dni i miesięcy - dlatego też wszystkie prace wykonuję zawsze w wigilie terminów... a to hańba, ponieważ np. typowi studenci operują pewnie tygodniami, a studenci 3. roku studiów, na którym ja teoretycznie powinienem być, piszący licencjaty, miesiącami, byle tylko ekonomicznie rozłożyć sobie obowiązki).

A może po prostu przemijanie dnia jest mniej przyjemne, jeśli wiedzieć, że zapadająca ciemność jest jak parogodzinne, ciągłe i wszechobecne przypomnienie, że zmarnowało się cały dzionek. ;)

Cytat:
Pierwszy wschód słońca, jaki miałam okazję świadomie zobaczyć, miał miejsce w wakacje, kiedy to nocowałam sobie w namiocie w ogródku. Miłe wspomnienie.


Interesujące. Ja pamiętam, o ile pamiętam (haha - nie pamiętać, czy coś się pamięta...), tylko jeden... na warszawskiej trasie, nomen omen, W-Z (Wschód-Zachód). ;)

Cytat:
Cytat:
Ja nie mam tego typu obsesji.


Hej! To nie jest obsesja, to tylko luźne skojarzenie! :D


Wiem, nadużyłem cytatu, przepraszam. :)

Hmm. W kwestii chodzenia po domach pamiętam o tym tylko ciekawym, że stosunkowo często łapię kątem oka cienie, które jakby się ruszają. Po kilkunastu tego typu iluzjach z o wiele większym respektem podchodzę do kultur, które wyznawały wiarę w istoty nadprzyrodzone. Łatwo je zrozumieć. :)
 
     
Klaud 
Fantastic!



Pomogła: 3 razy
Wiek: 25
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 472
Skąd: Mazańcowice/Kraków
Wysłany: 27 Luty 2010, 22:26   

W porządku, w całości przyjmuję Twój podział cech. :D Może jedynie charyzmę dałabym wyższą... ewentualnie można ją podwyższyć jakimiś grimuarami. Kondycja 23 to niemal boska! Czyżby osoba Harolda stała się dla nas personą, której oddajemy cześć (niedługo na zlotach zacznie dochodzić do tajemniczych rytuałów i orgii... zastanawiam się, czy ja chcę się na czymś takim pojawiać). Tak w ogóle - „chaotyczny dobry” to najczęściej wybierany przeze mnie charakter.

Vinyanov napisał/a:
oryginalna wersja gry


Obiecuję sobie, że kiedyś osiągnę taki stopień znajomości języka angielskiego, który pozwoli mi bez przeszkód zagrać w oryginalną wersję Baldur's Gate. Ewentualnie z minimalną ilością zajrzeń do słownika. Liczę, że taki dzień nastąpi, wtedy będę też mogła się przekonać, jak brzmi angielska wymowa imion poszczególnych BN.

Elvenhair to nazwisko postaci o imieniu Firebead? Ten, któremu przynosimy zwój w Candlekeep, a następnie jakąś książkę w Beregoście (?)? Kolejna luka w pamięci...

Co do przełożenia nazwiska Ployer - po kilkudziesięciu minutach poszukiwań i rozmyślań jedyną w miarę sensowną rzeczą, która mi do głowy przyszła, jest wyraz Fortel. Baron Fortel? Bo ja wiem... gorzej, jak ktoś przeczyta to jako „fotel”...

Vinyanov napisał/a:
Przejście (bez walki na samym dole, oczywiście).


Ja też bez walki na dole :oops: Muszę jednak kiedyś się zawziąć i spróbować, bo słyszałam, że nielichy przeciwnik ze stwora tam koczującego... chociaż bardziej od niego przeraża mnie wizja znienawidzonych Marilithów.

Vinyanov napisał/a:
Ale może moje życie jest tak ubogie w zdarzenia, że nawet postawiony przed zjawiskiem powtarzalnym traktuję je jako ostatnie w swoim typie.


Cóż... dzięki temu jesteś przynajmniej w stanie je należycie docenić.
Nie wiem, czy lenistwo ma coś do wybiegania w przyszłość. Jestem leniem niesamowitym, jednak odnajduję czystą przyjemność w planowaniu niektórych rzeczy. Po prostu sporządzanie planów poprawia mi humor i daje poczucie, że COŚ robię... nawet, jeśli żadnego z punktów takiego konkretnego planu nie wykonam.

Vinyanov napisał/a:
do niedawna nie potrafiłem zazwyczaj powiedzieć, jaki mamy dzień tygodnia


Gdy mam jakieś dłuższe wolne i nie muszę chodzić do szkoły (ferie kończą się już w poniedziałek... BUUUUUUUU!), a więc nie muszę również zapisywać dat, to też nie mam pojęcia, jaki dzień tygodnia mamy. To chyba całkiem naturalne ;)

Jeśli skupiasz się na okolicznościach towarzyszących zjawisku (a więc w tym przypadku przypomnieniu, iż dzień zmarnowałeś), a nie na nim samym, to faktycznie się nie dziwię, że nie przepadasz za zachodami słońca. Wschody istotnie są obietnicą czegoś nowego, dają nadzieję, że kolejny dzień spożytkujemy tak, by na to później nie narzekać.

Vinyanov napisał/a:
często łapię kątem oka cienie, które jakby się ruszają


Rzadko to miewam, ale sądzę, że powodowałoby to u mnie swoisty niepokój. Za to, gdy wpatruję się w ciemność, to czasami mam wrażenie, że coś się tam rusza! Raz się wpatrywałam w okno i wydawało mi się, że zobaczyłam tam twarz... hmm... ale to było po przeczytaniu horroru, w którym wampiry stały na zewnątrz domu i przyciskały twarz do szyby.
Taa...
A jednak obsesja.


---

Wiadomość mało składna, bo od połowy pisana podczas meczu z Malagą, który próbowałam śledzić, jednocześnie pisząc. Barça dominuje, brakuje wykończenia. Vamos!
_________________
Piętra: 1053 || Combo: 403 || NML: 728 || UNML: 271 || NO-H2O: 611 || NO-H2O+Combo: 238 || CCC1: 169


 
  Profil FLD: 11954 IT Code:
     
Vinyanov 
No way!


Pomógł: 9 razy
Dołączył: 06 Lut 2004
Posty: 2312
Wysłany: 27 Luty 2010, 23:32   

Klaud napisał/a:
Wiadomość mało składna, bo od połowy pisana podczas meczu z Malagą, który próbowałam śledzić, jednocześnie pisząc.


Nie trzeba było. Nawiązując do powtarzalności, o której była mowa - mecze powtarzane są rzadziej, niż rozmowy, szkoda było tracić mecz. ;)

W kwestii Harolda - tak, o wartości kondycji wiem i myślałem. Ale w gruncie rzeczy - faktycznie, jeśli świat Icy Tower uznamy za odrębne uniwersum, to możemy uznać, że Harold - albo raczej mechanika gry, której Harold, Dave i wszystkie inne postacie są pojedynczymi awatarami - jest bogiem, a poszczególni gracze są wyznawcami. A wyznawcy będą się mogli potajemnie identyfikować np. po guzikach z symbolem Harolda (tej "łapce", czy czym to w końcu jest) na mankietach... Albo np. poprzez to, że witają się kiwając rytmicznie głową w prawo i lewo, a kiedy są znudzeni, stukają jednym obcasem w podłogę... A podczas mszy intonowaliby "Man of Constant Sorrow" (bez obaw, to melancholijna pieśń, niezdrożna...).

Rytuały? Np.? Rozumiem, o czym mówisz - obrzędowe mordy, ale... Jak by to wyglądało? Ofiara jest wnoszona na najbliższą wieżę, a następnie zrzucana? :P

Cytat:
Tak w ogóle - „chaotyczny dobry” to najczęściej wybierany przeze mnie charakter.


To normalne: "dobry" charakter jest promowany przez twórców gry z racji poprawności politycznej, a "chaotyczny" - przez to, że większość questów wymaga złamania prawa (bo po co najmować do czegoś drużynę, jeśli ktoś miałby narzędzia, aby daną swoją potrzebę zrealizować samodzielnie?). Chociaż ostatnio myślę, że tylko oś chaos-ład może mieć uzasadnienie po prostu w osobniczym, wrodzonym temperamencie postaci. Ulokowanie jej na osi zło-dobro powinno bowiem zależeć od tego, ile cierpienia zniosła ona w dzieciństwie (tj. jak bardzo pragnie za nie rekompensaty). A przecież można założyć, że Gorion zawsze dbał o to, aby dzieciństwo jego podopiecznego było szczęśliwe, zatem "zły" charakter jest teoretycznie nieosiągalny. Ale czasami wątpię w tę teorię.

Cytat:
Obiecuję sobie, że kiedyś osiągnę taki stopień znajomości języka angielskiego, który pozwoli mi bez przeszkód zagrać w oryginalną wersję Baldur's Gate.


Życzę ci tego (obok postępów w maoryjskim :P ). Niestety trudno jest wyczuć ten odpowiedni moment, w którym wiemy na 100%, że próba zmierzenia się z daną pozycją w języku obcym, czy to będzie film, gra czy książka, nie zakończy się niepowodzeniem i zrezygnowaniem z niej. Bo jak można odczuwać z czegoś satysfakcję, jeśli zawsze wyraźnie widzimy, ile by więcej można z - np. - danej gry w języku angielskim było wyciągnąć, jeślibyśmy tylko wstrzymali się z sięgnięciem po nią jeszcze przez rok albo dwa? Ja np. wiem, że gdybym teraz przeczytał "Władcę Pierścieni", to nie byłbym świadom 5% - przynajmniej 5%! - aspektów tej powieści, które jednak zobaczyłbym, gdybym tylko zrobił to za rok, dojrzalszy o więcej osobistych doświadczeń. Więc czy warto czytać/grać już teraz?...

Cytat:
Elvenhair to nazwisko postaci o imieniu Firebead? Ten, któremu przynosimy zwój w Candlekeep, a następnie jakąś książkę w Beregoście (?)? Kolejna luka w pamięci...


A, tak, w Beregoście też chyba jest. :) (Nawiasem - nie tylko w twojej. Też o tym nie pamiętałem).
(BTW: Firebeard, nie Firebead. "Firebead" oznaczałoby chyba tyle, co "Płomypacior". :D )

Cytat:
Co do przełożenia nazwiska Ployer - po kilkudziesięciu minutach poszukiwań i rozmyślań jedyną w miarę sensowną rzeczą, która mi do głowy przyszła, jest wyraz Fortel. Baron Fortel?


Właśnie - niestety, pominęliśmy końcówkę "-er". A ponadto - czy słowo "fortel" nie jest zbyt nowe, by stanowić rdzeń nazwiska? To w końcu nie pseudonim. Hmm. Chociaż z drugiej strony - OED mówi, że to słowo nabrało charakteru "czynu wykonywanego dla osiągnięcia zamierzonych celów" dopiero w XX w. A więc może i masz słuszność... A może by tak spróbować użyć słowa "zysk"? (Bo słownik etymologii mówi, że "ploy" początkowo oznaczało "czynność wykonywaną dla przyjemności", a zatem - w pewnym sensie - korzystną dla wykonawcy)? Może "Zyskin"? Takie rozwiązanie nie sugeruje chyba, że kryje się w nim tłumaczenie, brzmi mi autentycznie, polsko, a jednocześnie niezbyt przyjemnie.

(Nawiasem - brr, dopiero teraz zauważyłem, że wymyślając to nazwisko prawdopodobnie byłem zainspirowany "Zuchonem" z Opowieści z Narni... To bardzo nieprzyjemne. Nie cierpię momentów, w których widzę, że moja wyobraźnia funkcjonuje bez kontroli ze strony mojej świadomości, że czerpie inspiracje i zapożycza z twórczości innych, więcej ode mnie wartych twórców bez mojego pozwolenia, samorzutnie... To, co wymyślam powinno być autorstwa mojego i mojego wyłącznie, powinno być wytworem świadomego, skanalizowanego, metodycznego intelektu - choćby nawet efekty były marne i niewarte uwagi. Grr.)

(Edycja: a może tym, że ostatnio mój lektor j. angielskiego wspominał o osobie imieniem John Ruskin? Aaargh!)

Ale - ech, spędziliśmy nad jednym słowem łącznie z godzinę (przy czym nie mam pewności, że to, do czego doszedłem ja jest choć odrobinę dorzeczne), a ile takich nazwisk jest w BG? 100? 200? Trzeba by studiować polonistykę i anglistykę, aby taka praca miała sens...

Cytat:
Cytat:
Przejście (bez walki na samym dole, oczywiście).


Ja też bez walki na dole :oops: Muszę jednak kiedyś się zawziąć i spróbować, bo słyszałam, że nielichy przeciwnik ze stwora tam koczującego... chociaż bardziej od niego przeraża mnie wizja znienawidzonych Marilithów.


Marilithy to ponoć demony rodzaju (?) żeńskiego. ;)

BTW. Z ich wizją (a nawet fonią) można się oczywiście zapoznać na YT. Dzisiaj np. obejrzałem jeden z takich filmów (ale chyba zmotywowany naszym dialogiem o BG właśnie).

Cytat:
Gdy mam jakieś dłuższe wolne i nie muszę chodzić do szkoły (ferie kończą się już w poniedziałek... BUUUUUUUU!), a więc nie muszę również zapisywać dat, to też nie mam pojęcia, jaki dzień tygodnia mamy. To chyba całkiem naturalne ;)


A mylisz Thursday, Wednesday i Tuesday (i to w dodatku w taki sposób, aby jeszcze niedawno prawdopodobnie popełniać w nich błędy ortograficzne), albo czy jesteś zmuszona recytować pierwsze półrocze z pamięci, aby ustalić na nowo wzajemną kolejność June i July? Wiem, że nazwy tych ostatnich miesięcy pochodzą pewnie z łaciny, a zatem jeśli przeniknąć rozumowanie tych Rzymian, którzy nadawali im nazwy, to może ich porządek byłby dla mnie łatwiejszy do zapamiętania, ale nawet i to wymagałoby jednak pewnie wiele pracy. ;)

Cytat:
Wschody istotnie są obietnicą czegoś nowego, dają nadzieję, że kolejny dzień spożytkujemy tak, by na to później nie narzekać.


Ciekawi mnie, jaki z tym faktem związek ma fakt, iż z reguły więcej ludzi śpi w momencie wschodów, niż podczas zachodów (tj. iż ludzki dzień jest przechylony ku wieczorowi). Wygląda to tak, jakby ludzie chcieli być świadomi - i np. łazić po mieście - w momencie, gdy dzień, pora naturalnej ich aktywności, umiera, a od poranków umyślnie się odżegnywali, ostentacyjnie okazywali im lekceważenie, nie budząc się na nie i nie wstając... :P

Cytat:
Raz się wpatrywałam w okno i wydawało mi się, że zobaczyłam tam twarz... hmm... ale to było po przeczytaniu horroru, w którym wampiry stały na zewnątrz domu i przyciskały twarz do szyby.


Może jest za to odpowiedzialny ten sam instynkt, który nakazuje nam wiercić się z dyskomfortem, gdy czytamy o torturach i paraliżuje nam palce wtedy, kiedy widzimy rysunki wijów. ;) Instynkt zakładania, że coś jest realne... Ciekawe.
 
     
Boru
miszcz

Wiek: 28
Dołączył: 28 Lip 2007
Posty: 1976
Skąd: Krosno
Wysłany: 28 Luty 2010, 16:11   

Cytat:
W kwestii Harolda - tak, o wartości kondycji wiem i myślałem. Ale w gruncie rzeczy - faktycznie, jeśli świat Icy Tower uznamy za odrębne uniwersum, to możemy uznać, że Harold - albo raczej mechanika gry, której Harold, Dave i wszystkie inne postacie są pojedynczymi awatarami - jest bogiem, a poszczególni gracze są wyznawcami.


Albo inaczej:
Gracz - Ojciec (planuje kazdy ruch Harolda)
Harold - Syn (wykonuje wszystko co kaze gracz)
Mechanika gry - Duch Swiety (dzieki niej Harold wykonuje to co kaze gracz)

:P
_________________
IT 1.4 ---> | Score 1347282 | Combo 1147 | Floor 2145 | NML 1625 |
 
  Profil FLD: 8888
     
Vinyanov 
No way!


Pomógł: 9 razy
Dołączył: 06 Lut 2004
Posty: 2312
Wysłany: 28 Luty 2010, 23:46   

Hehe. Duch Święty - tj. mechanika gry oraz stopień zaznajomienia i zażyłości z ową mechaniką - dyktuje także za pomocą podszeptów intuicji tym ludziom, którzy dopiero poznają Icy Tower to, jak ci powinien naciskać klawisze podczas gry, aby osiągać dobre wyniki, dobrze rozumiem? ;)

 
     
Klaud 
Fantastic!



Pomogła: 3 razy
Wiek: 25
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 472
Skąd: Mazańcowice/Kraków
Wysłany: 8 Wrzesień 2010, 21:39   

Zmieniłam tapetę... i znowu mam coś z demotywatorów (choć to raczej motywator - albo powinien motywatorem być!):



Zmiana tapety miała miejsce wczoraj... a ja już na tego House'a patrzeć nie mogę. :/ Do maja go znienawidzę.
_________________
Piętra: 1053 || Combo: 403 || NML: 728 || UNML: 271 || NO-H2O: 611 || NO-H2O+Combo: 238 || CCC1: 169


 
  Profil FLD: 11954 IT Code:
     
Vinyanov 
No way!


Pomógł: 9 razy
Dołączył: 06 Lut 2004
Posty: 2312
Wysłany: 8 Wrzesień 2010, 22:58   

Klaud napisał/a:
coś z demotywatorów (choć to raczej motywator - albo powinien motywatorem być!)


Hmm. W temacie "Demotywatory o Icy Tower" matti wspomniał, że wiele z tych obrazków tak określanych faktycznie "demotywatorami" w pierwotnym znaczeniu tego słowa wcale nie jest. Więc jaka jest prawidłowa definicja?

Ja, w oparciu o despair.com, doszedłem do następującego:
1) Fotografia, przedstawiająca z reguły normalne, typowe zjawisko/przedmiot
2) Hasło (emocjonalnie nacechowane neutralnie lub pozytywnie)
3) Fraza, która ma sprawić, by odbiorca utracił szacunek względem tego, co reprezentuje sobą powyższe hasło

Ale ogólnej zależności pomiędzy fotografią a hasłem lub fotografią a frazą, o ile jakakolwiek jest, zupełnie już nie widzę. :( Czasami zdjęcie wyraża pozytywne konsekwencje tego, co zrobisz, jeśli "dasz się" zdemotywować, a czasami - negatywne konsekwencje działania "zmotywowanego" wbrew demotywatorowi, zatem na tym polu jest tu różnie....

*Zawsze dotyczące pojęć abstrakcyjnych?
 
     
SaleiB 
Administrator


Wiek: 30
Dołączył: 31 Sty 2004
Posty: 905
Skąd: Warszawa
Wysłany: 9 Wrzesień 2010, 12:48   

Kontynuując offtopa, to (z tego co wiem)oryginalne demotywatory powstały przez zmianę podpisu w tak zwanych motywatorach, popularnych w USA. Motywator wygląda podobnie jak demotywator, ma jakiś obrazek, duży tytuł i mniejszy podpis, z tym że jego zadaniem było zmotywowanie pracowników do pracy (np. tekstami typu "Razem można wszystko osiągnąć" itp.). W końcu ludzie, których irytowały motywatory, stworzyli demotywatory, które miały ten sam obrazek, ten sam tytuł, ale zmieniony podpis, najczęściej prześmiewczy, bynajmniej nie motywujący. Być może to właśnie uznaje się za prawdziwy demotywator :)

Dziękuję za uwagę i przepraszam za off-a :P
_________________
IT 1.4/1.5 scores: Floor 1050 | Combo 525 | NC 783 | LC 521 | JS2 143 | JS3 62 | CC1 162 | CC2 261 | CC3 353 | CC4 448 | CC5 541 (Rank ****) źródło
 
  Profil FLD: 34 IT Code:
     
petr 
Administrator



Wiek: 27
Dołączył: 17 Kwi 2004
Posty: 1665
Skąd: Dąbrowa Górnicza / Kraków
Wysłany: 26 Wrzesień 2010, 21:26   

No to ja też!
(Wybaczcie że wrócę do tematu :PPPPP)
Pulpit sprzed pół minuty!
Tapeta to część zestawu "Krajobraz" z Windows 7, zmienia mi się co 15 minut. Akurat tą lubię najbardziej, bo efektownie wygląda z nią Windows Aero ;)
Oczywiście proszę powiększyć!!

P.S. To co Sal pisze wyżej o genezie demotywatorów to 100% prawda, potwierdzam ;)

pulpit20100926.jpg
Plik ściągnięto 185 raz(y) 717,28 KB

_________________
score 217671 | floor 727 | combo 461 || NML/FML 493 | CCC1 150
 
  Profil FLD: 761 IT Code:
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,26 sekundy. Zapytań do SQL: 15