SzukajSzukaj  RegulaminRegulamin  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Forum Icy.pl Strona Główna  

Poprzedni temat «» Następny temat
Religie, etyka, zyciowa filozofia...
Autor Wiadomość
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 26 Kwiecień 2012, 16:56   

Nie chodzilo mi o to, by zerwac zwiazek z kobieta.
Chociaz z moich obserwacji wynika, ze partnerzy najczesciej sa ze soba jedynie po to, by chronic swoje jaja, a nie z powodu jakis glebszych uczuc. Ludzie traktuja sie nawzajem jak tarcze, ktorymi chronia sie przed mysla o smierci i nieskonczonoscia. Trzeba pogodzic sie z samo(is)tnoscia, jesli aspiruje sie do wolnosci.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 26 Kwiecień 2012, 16:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 26 Kwiecień 2012, 19:07   

Gdybys mial jeszcze jakies blablabla to chetnie odpowiem, a teraz zamilkne ;)
 
     
Asef 
Fantastic!


Wiek: 33
Dołączył: 07 Lut 2004
Posty: 362
Skąd: Wałcz
Wysłany: 26 Kwiecień 2012, 22:39   

Rozprawa na temat wiary i nauki


Czy wiara stoi w sprzeczności z nauką?


Albert Einstein w swojej wypowiedzi, cyt.
"Nie myślę, że z konieczności nauka i religia są naturalnymi oponentami. W rzeczy samej, myślę, że jest bardzo bliski związek między nimi. Co więcej, myślę, że nauka bez religii jest kulawa, i odwrotnie, religia bez nauki jest ślepa. Obie są ważne i powinny współpracować "ręka w rękę",
odniósł się do religii i nauki jako ważnych dla człowieka.

Jako ważnych, ale czy najważniejszych?
Jego jednoznaczne wskazanie na istnienie zależności, które wzajemnie motywują egzystencje i rozwój obu dziedzin, jest uzasadnione tylko wtedy, gdy dotyczy ono religii w stosunku do nauki. Gdy w miejsce religii postawimy wiarę, taka zależność nie istnieje, wiara to nie system, to osobista postawa człowieka. Jednak ta osobista wartość jest fundamentem religii.

Czy odniesienie do religii jest, jednoznaczne z odniesieniem do wiary?
Takie są myślowe stereo typy, lecz to są tylko pozory, jest to iluzja, która zaślepia człowieka a w szczególności uczestnika kultu. Człowiek z punktu widzenia religii jest tylko materiałem do odpowiedniego przeformatowania, który z kolei jako wierny uzyskuje gwarancję a zarazem jest instrumentem. Jego osobisty potencjał wiary jest wykorzystywany i wtapiany w kult.

Czym się różni religia od wiary?
Podstawą do pełnego określenia każdego tematu jest wskazanie jego źródła. Źródłem religii jest naturalnie istniejąca cecha nieświadomego postrzegania rzeczy nad naturalnych - wiara, jednak wiara nie jest religią. Tak jak źródłem nauki jest doświadczanie i poznawanie, tak, ani doświadczanie, ani poznawanie nie jest nauką.

„Wszystko ma swoje miejsce i czas”, ale przede wszystkim - wszystko ma swoje źródło -, jedyny stały czynnik wszystkiego, co istnieje.

Człowiek korzystający z dobrodziejstwa swoich zmysłów, doświadcza i poznaje.
Człowiek korzystający z dobrodziejstwa swoich uczuć posiada wrażliwość.
Zmysły są źródłem doświadczania i poznawania, wypełnione uczuciami tworzą człowieka myślącego i czującego. Analizując drogę przyczynowo skutkową cofamy się wstecz i tu; poznanie poprzedzone jest doświadczaniem z kolei doświadczanie warunkowane jest stanem naszych uczuć.

Jednak te wszystkie kwestie, osobistego działania człowieka nie czynią, ani religii, ani nauki. Kultury te są owocem ewolucji cywilizacji człowieka na ziemi. One w rzeczywistości powstały jako wtórny i niezamierzony element jego życia. Ich nurty wywodzą się z charakteru i sposobu postępowania człowieka, lecz te nurty nie były i nie są, wiodącą potrzebą życia człowieka..

Wiara i poznawanie, same z siebie nie byłyby wystarczającym bodźcem do rozwoju kultów i nauki. Niezbędny był wiodący czynnik, który najogólniej można określić jako potrzebę uzyskania więcej, ponad to, co oferowało naturalne środowisko. W czasie, gdy człowiek był już wystarczająco rozwinięty i zadziałały instrumenty odczówania wiary, mógł zaistnieć etap indoktrynacji człowieka drogą poza zmysłową. Dominacje w swoich społecznościach, przejęły odpowiednio silne i bezwzględne jednostki. W celu pozyskania określonych wartości, wiara jednostki posłużyła jako instrument do utworzenia pierwotnych form kultowych.

Już istniejący w świadomości człowieka, stan uczuciowy, który wywoływał doznania szczęścia w trakcie kontemplacji przyrody, został przekształcony na hołd bóstwom przyrody. W taki sposób powstała wyższa istota, która w kolejnych etapach indoktrynacji została mianowana do postaci Boga ołtarzowego. Z biegiem czasu, Bóg jako obiekt kultu, przybierał, a raczej przybierany był w różne szaty. Postać Boga ołtarzowego istnieje do dziś i osiągnęła wręcz kuriozalne formy. Najbardziej drastycznym przykładem jest tu, wyeksponowanie Jezusa Chrystusa do postaci, której nigdy nie wskazywał swoim życiem a przede wszystkim, której nigdy nie wskazywał, celem swojej misji na ziemi.

By te wszystkie kwestie; charakteru człowieka, wiary, religii i nauki, określić w sposób wystarczająco wyrazisty, należy precyzyjnie określić informacje dotyczące ich źródłowych wartości. Nie wystarczy powiedzieć „wiara” i przyjąć, że wszystko, co jej dotyczy jest takie, jakie jej obecne rozumienie. Nic bardziej błędnego, takie stwierdzenie jest przykładem braku zrozumienia źródła, lub inaczej mówiąc, jest iluzją.

W obecnie istniejącym na ziemi rozumieniu istoty wiary, jest widoczny całkowity brak rozumienia pierwotnych przyczyn jej powstania w zakresie świadomości człowieka. Tak słabo ugruntowany w wartości źródłowe, lecz jakże istotny aspekt życia, jakim jest wiara, stawiany jest jako filar w wielu obszarach życia. Najważniejszą podporą, jaką spełnia ten filar jest społeczne uzasadnienie (stosowane przez kapłanów) potrzeby istnienia kultów i religii. W obecnie istniejącym pojęciu człowieka, wiara jest odniesieniem do Boga. Jednak to odniesienie, posiada silny akcent pośrednika w postaci kapłana jako pośrednika na drodze do kultowego celu. Tak rozumiane przez wiernych pośrednictwo, zabezpiecza partykularne interesy instytucji pośredniczących. One dbają, by informacje kształtujące obraz człowieka wierzącego, nie wskazywały jego osobistych możliwości kontaktu z wartościami Boga. Brak informacji źródłowych, mówiących o pierwotnych zdolnościach, zabezpiecza takie interesy pośredników – kapłanów.

Iluzja w tej materii to, brak szczegółowych informacji o przyczynach powstania wiary. W efekcie takiej iluzji, wiara i religia to dla człowieka pojęcia, jednoznaczne lub ściśle z sobą związane. Taki obraz wiary, istniejącej nierozłącznie z religią, jawi nam się zawsze, gdy myślimy o życiu i Bogu. Często, zamieniamy słowa, religia i wiara a nawet jedna myśl, nam nie podda w wątpliwość tego rodzaju zależności. A powinna i to nie jedna, a każda. Jednak moc iluzji, jest żelazną bramą. O takiej bramie świadczą słowa ujęte w Psalmach;

Ps. 24:7
7. Podnieścież, o bramy! wierzchy wasze; podnieście się, wy bramy wieczne! aby wszedł król chwały!
(BG)
Bramy na drodze do wiedzy, która powinna być dostępna dla świadomości, zawsze na ziemi zamykały człowiekowi drogę do poznania pierwotnych źródeł i przyczyn życia zgodnego z potrzebą Boga.

Cóż znaczy wiedza o istnieniu wiary, gdy nie wiemy, jakie były jej pierwotne wartości.

Co czerpiemy z wiary, gdy poznajemy ją w klimacie religii?

Jak te bramy wieczne otworzyć?

Posiadamy odpowiednie instrumenty, które wydadzą owoc, jeżeli skorzystamy z logiki i filozofii. Tylko logicznie oceniając otaczające nas zdarzenia i rzeczy, możemy sprowadzić ich cechy i wartości, do poziomu jednoznaczności. Sprawa ujęta zbiorem logicznych orzeczeń, staje się niezależna, lecz sama w sobie spójna i logiczna. Jest ona odporna na destrukcyjne przyczyny, jednak zamknięta w swoi zbiorze wartości, czeka na dalsze logiczne rozwinięcie drogi przyczyny i skutku. Drogi, której sama jest efektem a po zaistnieniu dodatkowego czynnika, wraz z nim czyni kolejny efekt.

I tu w sukurs logice przychodzi filozofia, która swobodnemu umysłowi pozwala porównywać i dopasowywać rzeczy, aż znajdzie tę jedyną z poprzedniego stopnia przyczynę, która jest całkowicie zgodna logicznie z już istniejącym zbiorem ocen i wyroków. W taki sposób, powstanie ścieżka poznawania wstecz, całej drogi przyczynowo skutkowej. Takiej drogi wstecz, która prowadzi do źródła i do pierwotnej przyczyny. Tak określonej pierwotnej przyczyny, której nasza logicznie przyjęta wartość rzeczy na drodze przyczynowo-skutkowej,, będzie jej właściwym efektem. Z kolei jakość takiego efektu, zależy od tego, jaki on uczyni wpływ na postępowanie człowieka w jego środowisku życia. Właściwym będzie taki, który przyczyni się do pozytywnych działań a w ich następstwie, powstaną pozytywne emocje. Wszystkie inne drogi i ich efekty z punktu widzenia potrzeb Boga nie są tymi właściwymi i w poszukiwaniu wstecznej drogi do przyczyn wiary, należy je pominąć.

Takim sposobem myślenia a w przypadku braku ogniwek informacji w łańcuszku drogi przyczynowo - skutkowej z Boską pomocą, odkryłem świat za żelazną brama, za bramą wieczną.

Odnalazłem tam również informacje, które mówią jak powstała wiara. Obrazują one człowieka, który nie znal słowa Bóg, nie znał słowa Niebo, nie znał a potrafił je poczuć pod postacią szczęścia, gdy czerpał natchnienie z otoczenia.
Z przyrody, która go otaczała klimatu, który mu służył, z radości ludzi i miłości bliskich, z tej całej „Łaski Boga”, czyli przygotowanego dla człowieka środowiska życia.

Są to cechy naturalne, zakorzenione w aspekcie duchowym człowieka, one pozwalają mu odczuwać więź i radość z rzeczy, których nie odbiera fizycznymi zmysłami. Rzeczy ulotnych i niewidocznych, lecz w raju inaczej niż teraz, na każdym kroku i w każdym spojrzeniu dostępnych. Otaczające go środowisko życia obficie oferowało całą gamę ulotnych odczuć, które tworzyły szczęście, nawet bez „przekuwania”.

Jak powstała wiara?

Forma naturalna „wiary”.
Człowiek w Raju, wolny od nienaturalnych obciążeń, którego świadomość to „Biała Szata”, bez przeszkód dysponuje dobrodziejstwem tego eterycznego instrumentu, służącego do organizacji takiego sposobu myślenia, który w efekcie daje szczęście. Pozwala mu on, odczuwać uniesienie a przy tym wzniosłą radość, którą doznaje czerpiąc jej przyczyny z otaczającej go „Łaski Boga”, jego naturalnego środowiska.

Forma kultowa wiary.
Wiara jako zbiór wartości kultowych, które ujmują wymuszony sposób odniesienia do Boga, jest efektem indoktrynacji świadomości człowieka. Przyczyny nienaturalnych potrzeb wprowadzone w świadomości, która posiadała wewnętrzną budowę dającą jej charakter określany mianem „białych szat”, zdeformowały utrwalone w niej formacje myślo kształtów a tym samym, przyczyniły się do zaistnienia nowych intencji w procesie myślenia człowieka. Jednak wiara, nie jest pierwszym efektem w całym szeregu wszystkich wprowadzanych zakłóceń.

Wiara, została „zastosowana”, jako wspomaganie już istniejącego negatywnego wpływu na człowieka. Człowiek już zdominowany, indywidualnymi dodatkowymi potrzebami, (który mimo tego, posiadał jeszcze możliwość swobodnego wyboru drogi działania), został dodatkowo zniewolony.

Jak przebiegał proces deformacji świadomości człowieka?

Sposób zastosowania, takiego rodzaju negatywnych wpływów, które mogłyby deformować świadomość polegał na przesłaniu określonych informacji do świadomości człowieka. W pierwszym etapie przesyłane były one drogą eteryczną w postaci informacji kierowanych w obszar percepcji nadświadomości.

Informacje takie były zachętą do tworzenia w świadomości uprzednio nieistniejących potrzeb. One, wraz z różnymi manifestacjami eterycznymi, które objawiały się w środowisku jego życia, utworzyły zbiór informacji ujmujący w sobie nowe potrzeby. W dalszej kolejności przesyłane droga duchową informacje, uzupełniły odczuwane i postrzegane zjawiska w cechy wartościowe. W kolejnych pokoleniach, informacje zarówno przekazywane do nadświadomości jak i w postaci objawień, pozwoliły człowiekowi rozpoznać istotę wyższą w przyszłości nazwaną Bogiem.

W dalszej kolejności, bardziej zaradni członkowie społeczności, postanowili wykorzystać, indywidualną wiarę w istnienie Boga do własnych potrzeb. W ten sposób narodziły się kulty a w procesie rozwoju i ekspansji religie.

Określenie „wiara” z obszaru indywidualnego doznawania wrażeń przyczyniających się do powstawania szczęścia, zostało przeniesione do obszaru wiary w Boga ołtarzowego. Wiara uzyskuje rangę głównego filara wspólnot i kultów.

Należy pamiętać, że już indywidualne wierzenie, czy wiara w istnienie wyższej istoty lub Boga, było przyczyną ograniczenia swobodnego wpływu „Łaski Boga” jako naturalnego środowiska życia człowieka w raju. Obecnie istniejące formy wiary w społeczności życia człowieka na Ziemi, są wysoko zaawansowanym procesem destrukcji naturalnych wartości. W sposób zawaluowany, stoją w sprzeczności z potrzebami Boga a wszystko to, dzięki doświadczeniom, jakie eteryczne cywilizacje negatywne nabyły w czasie kilku miliardów lat wpływów i doświadczeń, w stosowaniu dominacji nad człowiekiem, w różnych cywilizacjach takich jak ziemska..

Gdy będziemy wymawiali słowo wiara lub wierzę, zastanówmy się nad naszymi naturalnymi zdolnościami. Pomyślmy, że każdy może uaktywnić swoje naturalne cechy, które pozwolą mu odczuwać istnienie pokładów wzniosłych uczuć i niezgłębionej radości. Jest to emocjonalne wrażenie, którego nie sposób opisać. Pozwala ono na doznawanie szczęścia w sposób niezależny od otaczającej nas rzeczywistości.

ˆ Struski Andrzej
Powyzszy tekst jest tekstem autorskim
Kopiowanie, rozpowszechnianie tylko za zgodą autora tekstu oraz podaniem linku do orginalnej strony autora.

http://www.andrzejstruski...ry-i-nauki.html
_________________
glow=blue]Floor:1203 NML:973 Score: 120975 Combo:339[/glow]
 
 
     
Asef 
Fantastic!


Wiek: 33
Dołączył: 07 Lut 2004
Posty: 362
Skąd: Wałcz
Wysłany: 26 Kwiecień 2012, 22:39   

Zdublował mi się post. Jeden usuńcie.



Rozprawa na temat wiary i nauki


Czy wiara stoi w sprzeczności z nauką?


Albert Einstein w swojej wypowiedzi, cyt.
"Nie myślę, że z konieczności nauka i religia są naturalnymi oponentami. W rzeczy samej, myślę, że jest bardzo bliski związek między nimi. Co więcej, myślę, że nauka bez religii jest kulawa, i odwrotnie, religia bez nauki jest ślepa. Obie są ważne i powinny współpracować "ręka w rękę",
odniósł się do religii i nauki jako ważnych dla człowieka.

Jako ważnych, ale czy najważniejszych?
Jego jednoznaczne wskazanie na istnienie zależności, które wzajemnie motywują egzystencje i rozwój obu dziedzin, jest uzasadnione tylko wtedy, gdy dotyczy ono religii w stosunku do nauki. Gdy w miejsce religii postawimy wiarę, taka zależność nie istnieje, wiara to nie system, to osobista postawa człowieka. Jednak ta osobista wartość jest fundamentem religii.

Czy odniesienie do religii jest, jednoznaczne z odniesieniem do wiary?

Takie są myślowe stereo typy, lecz to są tylko pozory, jest to iluzja, która zaślepia człowieka a w szczególności uczestnika kultu. Człowiek z punktu widzenia religii jest tylko materiałem do odpowiedniego przeformatowania, który z kolei jako wierny uzyskuje gwarancję a zarazem jest instrumentem. Jego osobisty potencjał wiary jest wykorzystywany i wtapiany w kult.

Czym się różni religia od wiary?

Podstawą do pełnego określenia każdego tematu jest wskazanie jego źródła. Źródłem religii jest naturalnie istniejąca cecha nieświadomego postrzegania rzeczy nad naturalnych - wiara, jednak wiara nie jest religią. Tak jak źródłem nauki jest doświadczanie i poznawanie, tak, ani doświadczanie, ani poznawanie nie jest nauką.

„Wszystko ma swoje miejsce i czas”, ale przede wszystkim - wszystko ma swoje źródło -, jedyny stały czynnik wszystkiego, co istnieje.

Człowiek korzystający z dobrodziejstwa swoich zmysłów, doświadcza i poznaje.
Człowiek korzystający z dobrodziejstwa swoich uczuć posiada wrażliwość.
Zmysły są źródłem doświadczania i poznawania, wypełnione uczuciami tworzą człowieka myślącego i czującego. Analizując drogę przyczynowo skutkową cofamy się wstecz i tu; poznanie poprzedzone jest doświadczaniem z kolei doświadczanie warunkowane jest stanem naszych uczuć.

Jednak te wszystkie kwestie, osobistego działania człowieka nie czynią, ani religii, ani nauki. Kultury te są owocem ewolucji cywilizacji człowieka na ziemi. One w rzeczywistości powstały jako wtórny i niezamierzony element jego życia. Ich nurty wywodzą się z charakteru i sposobu postępowania człowieka, lecz te nurty nie były i nie są, wiodącą potrzebą życia człowieka..

Wiara i poznawanie, same z siebie nie byłyby wystarczającym bodźcem do rozwoju kultów i nauki. Niezbędny był wiodący czynnik, który najogólniej można określić jako potrzebę uzyskania więcej, ponad to, co oferowało naturalne środowisko. W czasie, gdy człowiek był już wystarczająco rozwinięty i zadziałały instrumenty odczówania wiary, mógł zaistnieć etap indoktrynacji człowieka drogą poza zmysłową. Dominacje w swoich społecznościach, przejęły odpowiednio silne i bezwzględne jednostki. W celu pozyskania określonych wartości, wiara jednostki posłużyła jako instrument do utworzenia pierwotnych form kultowych.

Już istniejący w świadomości człowieka, stan uczuciowy, który wywoływał doznania szczęścia w trakcie kontemplacji przyrody, został przekształcony na hołd bóstwom przyrody. W taki sposób powstała wyższa istota, która w kolejnych etapach indoktrynacji została mianowana do postaci Boga ołtarzowego. Z biegiem czasu, Bóg jako obiekt kultu, przybierał, a raczej przybierany był w różne szaty. Postać Boga ołtarzowego istnieje do dziś i osiągnęła wręcz kuriozalne formy. Najbardziej drastycznym przykładem jest tu, wyeksponowanie Jezusa Chrystusa do postaci, której nigdy nie wskazywał swoim życiem a przede wszystkim, której nigdy nie wskazywał, celem swojej misji na ziemi.

By te wszystkie kwestie; charakteru człowieka, wiary, religii i nauki, określić w sposób wystarczająco wyrazisty, należy precyzyjnie określić informacje dotyczące ich źródłowych wartości. Nie wystarczy powiedzieć „wiara” i przyjąć, że wszystko, co jej dotyczy jest takie, jakie jej obecne rozumienie. Nic bardziej błędnego, takie stwierdzenie jest przykładem braku zrozumienia źródła, lub inaczej mówiąc, jest iluzją.

W obecnie istniejącym na ziemi rozumieniu istoty wiary, jest widoczny całkowity brak rozumienia pierwotnych przyczyn jej powstania w zakresie świadomości człowieka. Tak słabo ugruntowany w wartości źródłowe, lecz jakże istotny aspekt życia, jakim jest wiara, stawiany jest jako filar w wielu obszarach życia. Najważniejszą podporą, jaką spełnia ten filar jest społeczne uzasadnienie (stosowane przez kapłanów) potrzeby istnienia kultów i religii. W obecnie istniejącym pojęciu człowieka, wiara jest odniesieniem do Boga. Jednak to odniesienie, posiada silny akcent pośrednika w postaci kapłana jako pośrednika na drodze do kultowego celu. Tak rozumiane przez wiernych pośrednictwo, zabezpiecza partykularne interesy instytucji pośredniczących. One dbają, by informacje kształtujące obraz człowieka wierzącego, nie wskazywały jego osobistych możliwości kontaktu z wartościami Boga. Brak informacji źródłowych, mówiących o pierwotnych zdolnościach, zabezpiecza takie interesy pośredników – kapłanów.

Iluzja w tej materii to, brak szczegółowych informacji o przyczynach powstania wiary. W efekcie takiej iluzji, wiara i religia to dla człowieka pojęcia, jednoznaczne lub ściśle z sobą związane. Taki obraz wiary, istniejącej nierozłącznie z religią, jawi nam się zawsze, gdy myślimy o życiu i Bogu. Często, zamieniamy słowa, religia i wiara a nawet jedna myśl, nam nie podda w wątpliwość tego rodzaju zależności. A powinna i to nie jedna, a każda. Jednak moc iluzji, jest żelazną bramą. O takiej bramie świadczą słowa ujęte w Psalmach;

Ps. 24:7
7. Podnieścież, o bramy! wierzchy wasze; podnieście się, wy bramy wieczne! aby wszedł król chwały!
(BG)

Bramy na drodze do wiedzy, która powinna być dostępna dla świadomości, zawsze na ziemi zamykały człowiekowi drogę do poznania pierwotnych źródeł i przyczyn życia zgodnego z potrzebą Boga.

Cóż znaczy wiedza o istnieniu wiary, gdy nie wiemy, jakie były jej pierwotne wartości.

Co czerpiemy z wiary, gdy poznajemy ją w klimacie religii?

Jak te bramy wieczne otworzyć?

Posiadamy odpowiednie instrumenty, które wydadzą owoc, jeżeli skorzystamy z logiki i filozofii. Tylko logicznie oceniając otaczające nas zdarzenia i rzeczy, możemy sprowadzić ich cechy i wartości, do poziomu jednoznaczności. Sprawa ujęta zbiorem logicznych orzeczeń, staje się niezależna, lecz sama w sobie spójna i logiczna. Jest ona odporna na destrukcyjne przyczyny, jednak zamknięta w swoi zbiorze wartości, czeka na dalsze logiczne rozwinięcie drogi przyczyny i skutku. Drogi, której sama jest efektem a po zaistnieniu dodatkowego czynnika, wraz z nim czyni kolejny efekt.

I tu w sukurs logice przychodzi filozofia, która swobodnemu umysłowi pozwala porównywać i dopasowywać rzeczy, aż znajdzie tę jedyną z poprzedniego stopnia przyczynę, która jest całkowicie zgodna logicznie z już istniejącym zbiorem ocen i wyroków. W taki sposób, powstanie ścieżka poznawania wstecz, całej drogi przyczynowo skutkowej. Takiej drogi wstecz, która prowadzi do źródła i do pierwotnej przyczyny. Tak określonej pierwotnej przyczyny, której nasza logicznie przyjęta wartość rzeczy na drodze przyczynowo-skutkowej,, będzie jej właściwym efektem. Z kolei jakość takiego efektu, zależy od tego, jaki on uczyni wpływ na postępowanie człowieka w jego środowisku życia. Właściwym będzie taki, który przyczyni się do pozytywnych działań a w ich następstwie, powstaną pozytywne emocje. Wszystkie inne drogi i ich efekty z punktu widzenia potrzeb Boga nie są tymi właściwymi i w poszukiwaniu wstecznej drogi do przyczyn wiary, należy je pominąć.

Takim sposobem myślenia a w przypadku braku ogniwek informacji w łańcuszku drogi przyczynowo - skutkowej z Boską pomocą, odkryłem świat za żelazną brama, za bramą wieczną.

Odnalazłem tam również informacje, które mówią jak powstała wiara. Obrazują one człowieka, który nie znal słowa Bóg, nie znał słowa Niebo, nie znał a potrafił je poczuć pod postacią szczęścia, gdy czerpał natchnienie z otoczenia.
Z przyrody, która go otaczała klimatu, który mu służył, z radości ludzi i miłości bliskich, z tej całej „Łaski Boga”, czyli przygotowanego dla człowieka środowiska życia.

Są to cechy naturalne, zakorzenione w aspekcie duchowym człowieka, one pozwalają mu odczuwać więź i radość z rzeczy, których nie odbiera fizycznymi zmysłami. Rzeczy ulotnych i niewidocznych, lecz w raju inaczej niż teraz, na każdym kroku i w każdym spojrzeniu dostępnych. Otaczające go środowisko życia obficie oferowało całą gamę ulotnych odczuć, które tworzyły szczęście, nawet bez „przekuwania”.

Jak powstała wiara?

Forma naturalna „wiary”.

Człowiek w Raju, wolny od nienaturalnych obciążeń, którego świadomość to „Biała Szata”, bez przeszkód dysponuje dobrodziejstwem tego eterycznego instrumentu, służącego do organizacji takiego sposobu myślenia, który w efekcie daje szczęście. Pozwala mu on, odczuwać uniesienie a przy tym wzniosłą radość, którą doznaje czerpiąc jej przyczyny z otaczającej go „Łaski Boga”, jego naturalnego środowiska.

Forma kultowa wiary.

Wiara jako zbiór wartości kultowych, które ujmują wymuszony sposób odniesienia do Boga, jest efektem indoktrynacji świadomości człowieka. Przyczyny nienaturalnych potrzeb wprowadzone w świadomości, która posiadała wewnętrzną budowę dającą jej charakter określany mianem „białych szat”, zdeformowały utrwalone w niej formacje myślo kształtów a tym samym, przyczyniły się do zaistnienia nowych intencji w procesie myślenia człowieka. Jednak wiara, nie jest pierwszym efektem w całym szeregu wszystkich wprowadzanych zakłóceń.

Wiara, została „zastosowana”, jako wspomaganie już istniejącego negatywnego wpływu na człowieka. Człowiek już zdominowany, indywidualnymi dodatkowymi potrzebami, (który mimo tego, posiadał jeszcze możliwość swobodnego wyboru drogi działania), został dodatkowo zniewolony.

Jak przebiegał proces deformacji świadomości człowieka?

Sposób zastosowania, takiego rodzaju negatywnych wpływów, które mogłyby deformować świadomość polegał na przesłaniu określonych informacji do świadomości człowieka. W pierwszym etapie przesyłane były one drogą eteryczną w postaci informacji kierowanych w obszar percepcji nadświadomości.

Informacje takie były zachętą do tworzenia w świadomości uprzednio nieistniejących potrzeb. One, wraz z różnymi manifestacjami eterycznymi, które objawiały się w środowisku jego życia, utworzyły zbiór informacji ujmujący w sobie nowe potrzeby. W dalszej kolejności przesyłane droga duchową informacje, uzupełniły odczuwane i postrzegane zjawiska w cechy wartościowe. W kolejnych pokoleniach, informacje zarówno przekazywane do nadświadomości jak i w postaci objawień, pozwoliły człowiekowi rozpoznać istotę wyższą w przyszłości nazwaną Bogiem.

W dalszej kolejności, bardziej zaradni członkowie społeczności, postanowili wykorzystać, indywidualną wiarę w istnienie Boga do własnych potrzeb. W ten sposób narodziły się kulty a w procesie rozwoju i ekspansji religie.

Określenie „wiara” z obszaru indywidualnego doznawania wrażeń przyczyniających się do powstawania szczęścia, zostało przeniesione do obszaru wiary w Boga ołtarzowego. Wiara uzyskuje rangę głównego filara wspólnot i kultów.

Należy pamiętać, że już indywidualne wierzenie, czy wiara w istnienie wyższej istoty lub Boga, było przyczyną ograniczenia swobodnego wpływu „Łaski Boga” jako naturalnego środowiska życia człowieka w raju. Obecnie istniejące formy wiary w społeczności życia człowieka na Ziemi, są wysoko zaawansowanym procesem destrukcji naturalnych wartości. W sposób zawaluowany, stoją w sprzeczności z potrzebami Boga a wszystko to, dzięki doświadczeniom, jakie eteryczne cywilizacje negatywne nabyły w czasie kilku miliardów lat wpływów i doświadczeń, w stosowaniu dominacji nad człowiekiem, w różnych cywilizacjach takich jak ziemska..

Gdy będziemy wymawiali słowo wiara lub wierzę, zastanówmy się nad naszymi naturalnymi zdolnościami. Pomyślmy, że każdy może uaktywnić swoje naturalne cechy, które pozwolą mu odczuwać istnienie pokładów wzniosłych uczuć i niezgłębionej radości. Jest to emocjonalne wrażenie, którego nie sposób opisać. Pozwala ono na doznawanie szczęścia w sposób niezależny od otaczającej nas rzeczywistości.


ˆ Struski Andrzej
Powyzszy tekst jest tekstem autorskim
Kopiowanie, rozpowszechnianie tylko za zgodą autora tekstu oraz podaniem linku do orginalnej strony autora.

http://www.andrzejstruski...ry-i-nauki.html
_________________
glow=blue]Floor:1203 NML:973 Score: 120975 Combo:339[/glow]
Ostatnio zmieniony przez Asef 26 Kwiecień 2012, 22:48, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
     
RedJohn
Wow!


Dołączył: 18 Kwi 2012
Posty: 82
Wysłany: 26 Kwiecień 2012, 22:53   

Akataleptos napisał/a:
Gdybys mial jeszcze jakies blablabla to chetnie odpowiem, a teraz zamilkne ;)


Ja cały czas czytam i sledze wątek :)
Pewne sprawy są dla mnie niezrozumiałe, ale nie obraź się (wiem, że daleko Ci do tego :) ale z uprzejmości piszę) nie uważam Ciebie też za wyrocznie :)

Czasem po prostu nie wiem co napisać, można powiedzieć, że jestem takim wolnym słuchaczem, jak bede miał jakieś rozkminki to napewno napiszę :)
 
     
RedJohn
Wow!


Dołączył: 18 Kwi 2012
Posty: 82
Wysłany: 28 Kwiecień 2012, 15:10   

Powiedz mi Akataleptos jak byś popracował nad czakrą serca.
Czuję, że w życiu brakuje mi zrozumienia, empati, trudno mi wykrzesać jakiekolwiek uczucia. Nie wiem czy jest to efekt akceptacji, wiem, że kiedyś było inaczej i tego mi brakuje. Człowiek obdarty z uczuć to chyba nie to co chciałbym osiągnąć i pielęgnować, choć może to właśnie jest ta równowaga? Przynajmniej nic na dłużej nie zajmuje mi uwagi. Ma to swoje wady i zalety. Zalety to podchodzenie na luzie i bez emocji, wady? Nie potrafię cieszyć się najmniejszymi sprawami, wschodem słońca, zapachem trawy... to tylko wspomnienia. Brakuje mi tego, nie wiem jak to odzyskać.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 29 Kwiecień 2012, 14:24   

Cytat:
Czuję, że w życiu brakuje mi


A kto to mowi? Kto jest swiadomy, ze brakuje czegos? Zlokalizowales juz swoje "ja"?

Uczuciowosc musi oznaczac bycie kims uczuciowym?
 
     
RedJohn
Wow!


Dołączył: 18 Kwi 2012
Posty: 82
Wysłany: 29 Kwiecień 2012, 18:15   

Nie wiem, źle mi z tym i nie mam pojęcia jak to przywrócić, najlepsze jest to, że nawet nie mam pojęcia jak to straciłem. Czuje się ograbiony z uczuć, nikogo mi nie żal, nie umiem kochać bezwarunkowo, w ogóle co to jest miłość?
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 29 Kwiecień 2012, 20:00   

Komu jest zle? Glosowi w glowie? Jesli czerpiesz tozsamosc z mysli, to jestes postacia wirtualna, niezdolna do wspolczucia.
Wspol-czucie to nie uzalanie sie nad kims, litowanie sie, lecz odczuwanie tego co dzieje sie z innymi istotami.

Nosisz w sobie obcy umysl, dla ktorego zycie tutaj i teraz zawsze jest niewystarczajace.

Jesli przestaniesz gadac ze soba w myslach, przerwiesz wewnetrzny dialog, to wszystko okaze sie w porzadku. Przestan biadolic nad soba. Jesli masz zamiar wyplakiwac mi sie w ramie, to zle trafiles.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 29 Kwiecień 2012, 20:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
RedJohn
Wow!


Dołączył: 18 Kwi 2012
Posty: 82
Wysłany: 29 Kwiecień 2012, 20:46   

Nie mam z tego powodu depresji, po prostu to zauważyłem.
A Ty niby co robisz w tym temacie? Wewnętrzny dialog tyle, że na publicznym forum.
Nie sądzę aby to był zewnętrzny program.
Szkoda, że nie rozumiesz. Albo nie szkoda. Może to ja nie rozumiem, jeden pieron :)
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 30 Kwiecień 2012, 12:39   

Cytat:
Powiedz mi Akataleptos jak byś popracował nad czakrą serca.


Ciala czakrowe/auryczne to pokawalkowany stan istnienia. Mowiac o sercu, nie mam na mysli czakry serca, lecz o scalenie wszystkich centrow energetycznych, lacznie z czakra serca, w jedno centrum w sercu. Niektorzy nazywaja to "roza serca".

Rozszczepiony i podlegajacy zniszczeniu swiat jest piekny dlatego, ze jest odbiciem swiata niezniszczalnego.

Ilustracja

Na czym polega praca nad scalaniem napisalem tutaj.

Glownymi czynnikami scalajacymi sa: niszczenie falszywego poczucia wlasnej waznosci, smianie sie z siebie i swoich "powaznych" problemow/przemyslen, przerwanie wewnetrznego dialogu.

Cytat:
Nie mam z tego powodu depresji, po prostu to zauważyłem.


Kto zauwazyl?

Cytat:
A Ty niby co robisz w tym temacie?


Trzeba cos robic?

Cytat:
Nie sądzę aby to był zewnętrzny program.


Kto sadzi, ze to nie zewnetrzny program?
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 30 Kwiecień 2012, 13:08, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 30 Kwiecień 2012, 13:33   

Ego-interpretator widzi tylko to co sie wydarzylo, a wiec caly ten swiat widziany przez interpretarora jest jedynie wspomnieniem z przeszlosci. To co bylo kiedys, tego nie ma teraz.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 30 Kwiecień 2012, 13:34, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 30 Kwiecień 2012, 14:53   

Cytat:

Ilustracja


Symbolem scalenia pokawalkowanej tozsamosci w centrum w sercu jest piramida ze Sloncem na szczycie, natomiast symbolem Interpretatora przeszlosci i pokawalkowanej, rozszczepionej tozsamosci jest niedokonczona piramida z okiem stanowiacym jej szczyt.

Ten pierwszy jest symbolem Chrystusa/Slonca, a drugi symbolem istoty okreslajacej sie jako Jehowa, pana Ksiezyca.
Ten drugi tworzy falszywe repliki wszystkiego co ma miejsce w swiecie prawdziwym. Jest bardzo potezna istota, ale jego potega siega wylacznie jego placu zabaw. W swoim swiecie jest nie do pokonania.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 30 Kwiecień 2012, 15:33, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 30 Kwiecień 2012, 17:36   

Jaka jest roznica pomiedzy robieniem herbaty przez uspionego a oswieconego:

Uspiony, obcy umysl: "zagotowalem wode, teraz wiec musze zalac herbate, poslodzic i wypic ja w przyszlosci, po wykonaniu tych czynnosci."

Umysl prawdziwy: "woda sie gotuje, zalanie herbaty, zalanie herbaty moglo nastapic po zagotowaniu, a wiec zalanie i gotowanie jest jedna czynnoscia, podobnie jak wypicie zawiera w sobie scalone czynnosci zagotowania, zalania i poslodzenia."

Oba umysly dzialaja w tym samym momencie. Umysl prawdziwy jest jednak w stanie "objac" swoja uwaga umysl uspiony, natomiast umysl uspiony nie potrafi objac prawdziwego. To dlatego, ze ten uspiony jest rozszczepionym umyslem prawdziwym.

Stad tez powiedzenie "wyzej dupy nie podskoczysz".
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 30 Kwiecień 2012, 18:06, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 30 Kwiecień 2012, 22:22   

Podobnie sprawa ma sie z reinkarnacja i osiagnieciem tzw. oswiecenia. Wcielenie, w ktorym dokonuje sie oswiecenie zawiera w sobie wszystkie "poprzednie" wcielenia. W cudzyslowie, poniewaz nie ma czegos takiego jak nastepujace po sobie wcielenia, jedno za drugim, lecz wszystkie odbywaja sie w tym samym momencie. Czlowiek moze spotkac swoje "wczesniejsze" wcielenia na ulicy ktore beda wystawialy go na probe :lol:
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 30 Kwiecień 2012, 23:14   

Ten krotki post zawiera w sobie wszystkie 43 strony :P

Czekam na odpowiedz, a teraz sobie pomilcze.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 1 Maj 2012, 11:36   

Jakie to banalnie proste. Sposob w jaki dziala system oraz obcy umysl to genialna sprawa, widac, ze to sa jedni z najlepszych specjalistow w kosmosie od manipulacji. Jednak sposob, w jaki z tej manipulacji mozna sie wyplatac pokazuje przepasc dzielaca madrosc diabelska a madrosc boska :P
To takie kosmiczne aikido, gdzie wykorzystuje sie sile przeciwnika do pokonania go, samemu nie wkladajac w to zadnego wysilku.
To ostatni level w tej grze.

Cytat:
trzeba przezyc swoja wlasna smierc


Cytat:
Ego-interpretator widzi tylko to co sie wydarzylo, a wiec caly ten swiat widziany przez interpretatora jest jedynie wspomnieniem z przeszlosci. To co bylo kiedys, tego nie ma teraz.


Ludzie po opuszczeniu cial fizycznych, po tzw. smierci, ogladaja swoje zycie jak widzowie w teatrze.
Pisalem o tym, ze uwolnienie od reinkarnacji polega na tym, ze podczas zycia w ciele, czlowiek doswiadcza tego, czego zazwyczaj ludzie doswiadczaja po smierci.

Czlowiek widzi jakies zjawisko, ale to co zrobil umysl w tym momencie to "widziales to", a wiec automatycznie staje sie to tylko wspomnieniem przeszlosci, juz w momencie, kiedy to sie dzieje :lol:
Trzeba wiec sobie uswiadomic, ze juz teraz ogladam film ze swojego "wczesniejszego" zycia, "dokonalo sie" jak to Jezus powiedzial na krzyzu.

Na wspomnieniach to sie nie konczy, to tylko jedno z doswiadczen posmiertnych.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 1 Maj 2012, 11:58, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 1 Maj 2012, 18:50   

Postawa "pierd**e czakry, nie otwieram ich" nie jest rozsadna, bo jesli chce sie skupic wszystkie centra energetyczne w jedno centrum w sercu, to trzeba je najpierw otworzyc i porozpuszczac te wszystkie blokady. Jesli jednak czlowiek przystepuje do tego z intencja "zajmuje sie czakrami, aby wyzwolic sie z cyklu reinkarnacyjnego" to nie ma to szansy powodzenia, poniewaz od reinkarnacji moze wyzwolic tylko ich scalenie. Celem jest wiec scalenie, a nie zajmowanie sie nimi, a scalenie moze nastapic tylko w terazniejszosci. Proste.
Najwieksze ciezary u ludzi spoczywaja na czakrze splotu slonecznego, trzeciej od dolu i to co jest zwane egoizmem jest wlasnie taka blokada. Bardzo duzy wplyw ma na to Ksiezyc, jest jakby takim "olowianym sterowcem". Blokada tego centrum utrzymuje swiadomosc na poziomie zwierzeco-zahipnotyzowanym, stan walki o przetrwanie, pozywienie, przetrwanie gatunku, nic wiecej. Ksiezyc jest rowniez patronem "narkotycznej", fanatycznej milosci, ktora jest tylko kolejna maska egoizmu, uzalania sie nad soba, poczucia wlasnej waznosci.

To, ze czlowiek postrzega tylko swiat fizyczny rowniez jest efektem tej blokady. Gdyby czlowiek choc troche rozpuscil ta blokade i przesunal swoj punkt zogniskowania swiadomosci wyzej, to postrzegalby to co jest zwane "zjawiskami paranormalnymi" :lol: A przeciez postrzeganie cial aurycznych innych istot, to dopiero poczatek zabawy z ukladaniem tej kostki rubika.

Czwarta nad ranem, moze sen przyjdzie :lol:
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 1 Maj 2012, 19:18, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 2 Maj 2012, 00:40   

Moze zabrzmie troche dziwnie, jesli powiem, ze cialo fizyczne czlowieka to glownie mieszkanie dla demonow i jedyne sensowne wyjscie to spalenie go zywym ogniem :lol:
 
     
RedJohn
Wow!


Dołączył: 18 Kwi 2012
Posty: 82
Wysłany: 2 Maj 2012, 08:54   

To co piszesz jest łatwiejsze w teorii niż w praktyce :)
Ja niby znam teorie, ale nie znam praktyki.
Gdzieś tam w środku mnie szukam spokoju, ciszy i miłości, gdzieś tam pragnę wyciszyć się i zajrzeć jeszcze bardziej w głąb, ale potok myśli jaki temu towarzyszy zupełnie na to nie pozwala. Kiedyś czyt. w przeszłości potrafiłęm doświadczyć totalnego spokoju, skrawka nieskończoności... Od kiedy go doświadczyłem, zacząłem jeszcze bardziej szukać, była to taka zachęta dla mnie do eksploaracji. Niestety doświadczenie zniknęło i zamieniło się na tęsknotę za nieskończonością. Wydawało mi się, że byłem tak blisko, odeszło...

Nie nie znalazłem jeszcze źródła JA, znaczy może znalazłem, ale go nie dostrzegam lub też nie jestem w pełni jego świadomy.

Cytat:
... lecz wszystkie odbywaja sie w tym samym momencie. Czlowiek moze spotkac swoje "wczesniejsze" wcielenia na ulicy ktore beda wystawialy go na probe :lol:


Kto wie, może Ty to ja, ja to Ty, My to wszystko... szukamy się gdzieś tam, tu... z pewnością.

To co napisałeś o splocie słonecznym wydaje się mieć dla mnie głębokie znaczenie, do tej pory myślałem, że może serce szwankuje, a to po prostu egoizm go zaślepia.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 13