SzukajSzukaj  RegulaminRegulamin  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Forum Icy.pl Strona Główna  

Poprzedni temat «» Następny temat
opowiadanie ;>
Autor Wiadomość
petr 
Administrator



Wiek: 27
Dołączył: 17 Kwi 2004
Posty: 1665
Skąd: Dąbrowa Górnicza / Kraków
Wysłany: 4 Marzec 2006, 10:18   opowiadanie ;>

[center]----------------------------------------------------------------------[/center]

Bezsensowna klotnie przerwal Vin wydzierajac sie ze swojego pokoju:
- ZABILEMSHANDALARAIDOSTALEMDWADZIESCIASZESCTYSIECYPUNKTOWDOSWIADCZENIA! *
- ee, co on powiedzial? - spytal Jurko
- TERAZNIKTMNIENIEPOKONABUHAHAHA!
- dokladnie to co slyszales. A ja juz chyba wiem, gdzie bedzie Leo - w klopie.. - powiedzial znudzony sytuacja percik. Mial on wlasnie, jako dojrzewajacy nastolatek, napad wachania nastrojow i teraz wchodzil w strefe dola.
- KOCHAMCIEKOCHAMCIEKOCHAMCIEEEE!
- ej, do kogo on to krzyczy? Do komputera? - zapytal coraz bardziej zdezorientowany Jurko, ktoremu nawet znudzilo sie juz wymasnianie Domii ze nie wszyscy musza sluchac Metalliki i nie musi opowiadac o niej przy kazdej okazji.
- jakbys zgadl. Chodzcie, Leo moze potrzebowac pomocy, bo rano nie widzialem tam ani troche papieru..
Tak wiec Leo zostal odnaleziony, umyty (przez facetuf ofkorc) i doprowadzony do uzywalnosci. Vin natomiast nie wyszedl ze swojego pokoju az do kolacji, podczas ktorej co chwile sprawdzal cos w swoim podreczniku Baldurs Gate i wykrzykiwal cicho uwagi w stylu "ale dlaczego ten kobold** mial az 7 PZ?" i "wiec to do swiatyni Beregostu trzeba zaniesc glowe wyverny! A ja, glupi, szedlem z nia tyle czasu do kopalni Davaeorna!"*. Domia nie przeszkadzala nikomu, bo zajela sie Jurkiem; Laura natomiast dozorca (ktory zostal w ramach wyjatku zaproszony na kolacje). Jedzenie powoli znikalo z duzego stolu pod oknem, wiec Neo wstal i postanowil obsluzyc reszte towarzystwa. Otworzyl szafke na samym dole, kucnal, i szybko wciagnal powietrze jakby sie czegos wystraszyl.
- Neo, co sie stalo? - zapytal jak zawsze troskliwy Syo.
- Syo, zobacz! Musisz to zobaczyc! - odpowiedzial mu najwyrazniej podniecony Neo, co wywolalo zdziwienie na twarzach pozostalych.
Syo wstal powoli od stolu, poprawil sie i podszedl do Nea. Po chwili wciagnal powietrze niemal w ten sam sposob co chwile wczesniej Neo.
- co tam jest? - spytal Sal.
- nic, nic! Musimy teraz isc na chwile do naszego pokoju, wrocimy pozniej - powiedzial bardzo szybko Syo, chowajac przy tym za bluze podejrzana paczuszke. Chwile po tym juz ich nie bylo.
- co im sie stalo? To przeze mnie? Nie lubia mnie? - zaczela zawodzic Laura, co grozilo wybuchem niekontrolowanego szlochu.
- nie, to na pewno nie przez Ciebie! - powiedzial szybko Sal przewidujac katastrofe.
- dzieki, bo juz myslalam ze zrobilam cos nie tak! Przeciez staram sie mowic na temat!
W tym towarzystwie tylko pert wiedzial o co chodzi, dlatego nie musial uczestniczyc w dyskusji "gdzieposzedlsyozneo" i mogl bardziej skupic sie na swoich ukochanych berlinkach classic z musztarda kamis delikatesowa.
Tymczasem Neo i Syo byli juz w swoim pokoju. Ten ostatni zamknal od srodka drzwi na klucz, po czym bardzo ostroznie, jakby mial doczynienia z dzieckiem, wyjal spod bluzy srednich rozmiarow pakunek.
- wyobrazasz sobie? Musialy tam lezec kilka dni, opuszczone, niechciane... - zawodzil Syo.
- tak, to straszne... Ale na szczescie je znalazlem, i teraz na cos sie przydadza - powiedzial tajemniczym glosem Neo.
Syo polozyl paczke na swoim lozku po czym delikatnie rozwinal. W srodku, zgodnie z przewidywaniami, znalezli...
- trzy roczniki playboyuf! Minie ladnych kilka dni, zanim wszystkie je przegladniemy! - powiedzial szeptem ucieszony Syo.
- spokojnie, mamy czas... Ale proponowalbym zaczac juz teraz... - odpowiedzial mu Neo i wzial pierwszy egzemplarz...
Reszta zlotowiczow (+ dozorca) zjedli kolacje i powoli zaczeli zbierac sie do snu. Vin zatychmiast pobiegl do swojego pokoju i, naturalnie, zamknal sie w nim na klucz by w spokoju grac w BG cala noc. Jesli chodzi o pozostalych - ....

[size=9px]* wszystkie nazwy wymienione w tym parcie sa autentyczne - ale nie wiem czy logicznie uzyte xD
** Kobold to takze jeden z bardziej pomocnych userow tego forum... :wink: [/size]
[center]----------------------------------------------------------------------[/center]
_________________
score 217671 | floor 727 | combo 461 || NML/FML 493 | CCC1 150
 
  Profil FLD: 761 IT Code:
 
mattirab 
Moderator



Pomógł: 2 razy
Wiek: 23
Dołączył: 24 Maj 2005
Posty: 1200
Skąd: Kalisz
Wysłany: 1 Kwiecień 2006, 20:25   opowiadanie ;>

---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jesli chodzi o pozostalych - Laura zaprosila dozorce na mily wieczor przy horrorze "O tym, jak Vifon* przeszedl Balldur's Gate'a", Domia zaczela nawijac Jurkowi o tym "Jaka piekna gitare ma ten z Metalliki!", Mattirab, Domaz, Pert i Tajek poszli ogladac jakas retransmisje meczu z 2 ligi hiszpanskiej. SaleiB natomiast odlaczyl sie od grupy. Poszedl w kierunku pokoju Syo i Neo. Skradajac sie cicho slyszal dochadzace z oddali 'pom', 'pom', 'pom' i nagle 'lups', po czym nastapila dosc dluga seria glosnych wulgaryzmow. To Leo cwiczyl zonglerki w swoim pokoju - widocznie niewiele zabraklo mu do rekordu. SaleiB mimo to szedl spokojnie. Juz byl przy drzwiach. Wyciagajac reke jednak sie zawahal. Spojrzal przez dziurke od klucza - niewiele zobaczyl. Jedynie jakies cienie. W koncu pociagnal za klamke i...
-Hej, ma ktos jeszcze popcorn?! - krzyknal Domaz z pokoju, widocznie zaniepokojony brakiem jedzenia przy meczu.
SaleiB wystraszyl sie i spadl ze schodow, wprost pod drzwi pokoju Vinyanova, na szczescie nic mu sie nie stalo.
"Tyle czasu na marne!" - pomyslal.
-YJAAAAA! NIE! - z pokoju Vina dal sie slyszec jego cichy krzyk, nazywany rowniez "Odglosem PoVifonowym".
-Co jest? - spytal sie juz poddenerwowany SaleiB.
-Nic takiego, to tylko...

* - Vifon - salatka, ktora bardzo lubi jesc Vinyanov.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
_________________
Hello me, it's me again.
Rekordy
Historia Icy Tower
Nasze Powtórki
 
  Profil FLD: 3803
 
Laura_x 
No way!



Wiek: 30
Dołączyła: 04 Sie 2005
Posty: 1412
Skąd: Sex City ;)
Wysłany: 6 Kwiecień 2006, 12:54   opowiadanie ;>

-Nic takiego, to tylko okrzyk spowodowany zjedzeniem calej paczki mojej ukochanej salatki, i przez to jesterm smutny, bo salatki juz nie ma :(
- nie martw sie, Viny, kupie Ci duzy zapas :)
- Ach, dziekuje stary, za twa dobroc :)
Nastapila chwila ciszy.... Obaj popatrzyli sie na siebie....Po czym....
- Sal... Ja nei wiem, jak mam Ci dziekowac....
- Nie musisz mi dziekowac, to tylko przyjacielska pomoc :) - powiedzial, niewco zaczerwieniony, Sal :) Nastapila koejna chwila ciszy.... Po czym... Viny, w przyplywie radosci, pocalowal kolege....w policzek.... a ten pocalowal go w usta.... zaczeli calowac ise jak szaleni.... gdy nagle do pokoju, weszly Laura ( :PPP ) i Domia :)
- o boshe.... - Laura ledow wypowiedziala te slowa...
- ja pier***e, panowie, nie spodziewlaam sie tego... Viny, kocham Cie, a Ty mi to robisz.. - powiedziala Domia, po cyzm zrobnila sie zielona na twarzy i zwymiotowala do doniczki z kaktusem, ktora stala obok drzwi, po cyzm wybiegola, by zaparzyc ziolek :) Laura zostala z panami..., podeslza do lozka, na ktorym obaj lezeli, usiadla, i zacvzela plakac... Viny wyszedl cicho z pokoju, zostawiajac Laure i Sala samych, po czym zamknal drzwi...Laura plakala... a Sal.... usiadl obok niej i przytulil sie do niej...
- Zostaw mnie, do cholery! -0 wykrzyknela w rozpaczy Laura :)
- Ael czemu?
- dobrze wiesz, czemu...
- domyslam sie, ale...
- ale? Sal, zrozum, byles dla mnei wszystkim, kochalam Cie, Ty mnie tez, a tu ... romans... z kolega... jak mogles..... - znowu wybuvchnela placzem, morze lez zaczelo cieknac jej po policzkach...
- Laura... ale to bylo...tylko spowodowane chwila.... On mi podzekowal za przysluge, ktora zobowiazalem sie mu wyswiadczyc... no i...jakos wyszlo, z enie moglismy przestac... ale...
- nie chce slysz.... - nie dokonczyla zdania, bo Sal ja pocalwal namietnie :P opadli na lozko... ta chwilia namietnosci trwala dlugo, Laura byla juz bez spodniczki i bluzki, gdy nagle...




sorx za ten watek erotyczny, ale chcialam wprowadzic troche ostrosci do tego opowiadania ;p[/i]
 
 
 
Domia 
No way!



Wiek: 25
Dołączyła: 06 Lut 2004
Posty: 1465
Skąd: Kraqw
Wysłany: 6 Kwiecień 2006, 16:12   opowiadanie ;>


Laura byla juz bez spodniczki i bluzki, gdy nagle do pokoju wrocil Vin, po wczesniejszej wizycie w toalecie.
- Oz kuzwa, to tak sobie Sal pogrywasz?! Najepierw sie calujemy, a potem z ta zmija tu krecisz?! Nie lubie Cie! - Vin jak szybko zdolal wypowiedziec te 3 zdania, tak szybko wyszedl z pokoju.
- Hm, Vin wszystko w porzadku - spytal sie percik.
- Taa...
- No chodz, mam Vifona z marchewka i selerem!
Viny tylko cos burknal pod nosem i wyszedl z domu.
- No i co teraz?
- Aaaa tam, wroci kiedys. - odparla Domia, pijac to juz siedemnasty kubek ziolek.
Powrocmy jednak do watku Laury i Sala.
- Ej Sal, a tak powiedz mi... ty wolisz mezczyzn, czy mnie?
- Emm, no wiesz...


[size=9px]Oj, Laura, Laura ;][/size]
 
 
Laura_x 
No way!



Wiek: 30
Dołączyła: 04 Sie 2005
Posty: 1412
Skąd: Sex City ;)
Wysłany: 6 Kwiecień 2006, 20:25   opowiadanie ;>

- Emm, no wiesz, oczywiscie, ze wole Ciebie, Lauruniu kochana, ale to, co robilem z nim....ten pocalunek...to NAPRAWDE byla tylko chwila, w ktorej on mi dziekowal, i tak jakos wyszlo.....uwierz mi, kocham tylko Ciebie - i pocalowal ja namietnie...
Po wspolnie spedzonej nocy, zeszli na dol, do jadalni, na sniadanie, gdzie siedziala cala reszta. Ale cos blo nie tak...
- Ludzie, kur*a, co sie tak glupio na mnie patrzycie? - spytala z lekiem w glosie Laura.
- EE... Laura... nei wiem, jak Ci to powiedziec, ale.... nie masz na sobie stanika - powiedzial rozesmiany percik.
- o kur*a, pewnie zostal na podlodze, jeeezu, zaraz wroce - i cala czerwona pobiegla do sypialni, a Sal za nia.
Wrocili po dwoch godzinach, kiedy reszta zlotowoczow szykowala obiad.
- Gdzie zescie do cholery tak dlugo byli? - spytala Domia, z tajemniczym usmieszkiem na ustach.
- eee.... no.... musielismy doprowadzic sypialnie do porzadku :P - powiedzial Sal :P
- Aha, no to siadajcie do stolu, zaraz podam spaghetii.
- o, fajnie, moje ulubione danie - wykrzyknela triumfalnie Laura.
Wszyscy usiedli przy stole. domia podala pyszne sdpaghetii z sosem przepisu Laury (papryczki chilli, troche curry, czarnego pieprzu, czosnku, bazylii i pomodorowego przecieru xD). Laura, po zjedzeniu pierwszych kilku kesow, dziwnie sie skrzywila... pobiela do lazienki...puscila pawia... i zdala sobie, ze spoznia jej sie okres, bo od ostatniego czasu, jak spala z Salem, jeszcze przed zlotem, minelo dwa miesiace! Napisala esa do Domii, by przyszla do lazienki, i gdy ta przyszla, zmowily sie, ze pojda na miasto po cos do zarcia, a przed tym pojda do apteki.
Wiec obie kolezanki, po uprzednim uspokojeniu facetow, ze wszystko z Laura jest okej, spaceruja po miescie, z testem ciazowym w plecaku Laury. Nagle spostrzegly restauracje, i weszly, zamowily kawke z mleczkiem,a Laurta poszla zrobic test ciazowy to kibla :P Wyszla z blada twarza po kilku minutach...
- Domia.... Dwie.... - usiadla i powiedziala slabym glosem...
- co dwie? - powiedziala cicho Domia.
- dwie kreski.... jestem w ciazy...
- cooooo? - wykrzyknela Domia.
- Drogie panie, wynocha stad, to porzadny lokal! - szef restauracji wygonil Domie i Laure, ktore po chwili wrocily do domciu. Panowie siedzieli w salonie. Sal, gdy tlyko zobaczyl Laure...
- Kochanie, co Ci sie stalo? Jestes strasznie blada... - podbiegl do Laury, i ja przytulil, w ostantiej chwili, bo zemdlala... zaniosl ja na rekach do pokoju... obudzila sie 3 godziny pozniej....
- Nareeeeszcie.... Laura, Domia mi wszystko opowiedziala.... - powiedzial wzruszony Sal...naprawde zostaniemy rodzicami?
- Tak, naprawde, i wiesz co?
- Nio?
- Tka sobie pomyslalam, zeby Domie zrobic mama chrzestna, co Ty na to?
- Kochanie, to....
 
 
 
Domia 
No way!



Wiek: 25
Dołączyła: 06 Lut 2004
Posty: 1465
Skąd: Kraqw
Wysłany: 6 Kwiecień 2006, 21:42   opowiadanie ;>

- Kochanie to taki sredni pomysl...
- A to niby czemu?
- A nie wiem, jakos tak.
- No wiesz co. Mamy zostac rodzicami, a ty o takie pierdoly sie bedziesz klocil. Ty mnie kochasz jeszcze w ogole????
- No oczywiscie moja ty sysuniu (xD)! Tylko nie wiem, czy Domia nie za mloda troche?
- Eeee tam, takie formalne bzdety da sie ominac.
- No niech bedzie, ale jak cos to Twoja wina.
- Tak, taak. Blablabla.
Z racji, ze pogoda byla przepiekna, na zewnatrz ptaszki sobie pocwierkiwaly, tralalala, para wyszla na spacer.
- No to ladne jaja, co nie? - z usmiechem na twarzy, stwierdzil piter
- E tam jaja, Laura kura nie jest. Dziecko bedzie, o jeju i bede chrzestna, aaaaaaale bomba! Szkoda, ze nie mam paru lat wiecej...
- Hm, no wiesz, dla mnie mozesz miec nawet 3 lata, a i tak bedziesz najpiekniejsza na swiecie dla mnie - niesmialo przyznal percik (xd), calujac Domie w policzek. Ta zaczerwienila sie i ...
 
 
Laura_x 
No way!



Wiek: 30
Dołączyła: 04 Sie 2005
Posty: 1412
Skąd: Sex City ;)
Wysłany: 6 Kwiecień 2006, 21:47   opowiadanie ;>

Ta zaczerwienila sie i natychmiast uciekla, lekko speszona tyum, co zrobil percik.
- Echo kobiety, kto je zrozumie? - powiedzial oslupialy percik, ktory zostal na dworzu, i nawet nie zauwazyl, jak piekna pogoda zamienila sie z okropna burze.
A w domciu, Domia, podnieconym szeptem opowiadala Laurze, jak to zachowal sie dobrze znany percik.
- No i potem... on mnie w policzek pocalowal. Czy to oznacza, ze chce mnie przeleciec?
- EEE.... no chyba tak, Domia :) - powiedziala Laura, po czym lekko sie skrzywila na twarzy.
- Co Ci jest? - spytala zatroskanym glosem Domia.
- no wiesz, ta ciaza... ciagle mnie mdli - powiedziala slabym glosem Laura i natychmiast puscila pawia.
- Zaparze Ci ziolek.
- Dzieki, a ja sie poloze na kilka minut. Obudz mnie jak juz przyniesiesz ziolka.
Domia wrocila po kilku minutach. Laura slodko spala, wiec domia jej nie budzila, tylko przykryla ja kocem.
Burza rozpetala sie na dobre. Nieopodal uderzyl piorun i w calym domu wysiadl prad. Nastala cisza.. Laura spala, a cala reszta zebrala sie w salonie... Ale... cos nie pasowalo, cos bylo nie tak...
- JEZUS MARIA!!!!!!! - wykrzyknal nagle Syo.
- Co sie stalo? - zapytal Sal.
- Gdzie jest percik? - ponownie Syo.
- o kur*a, zopstawilam go na dworze, i on jeszcze nie wrocil?! - powiedziala cicho Domia.
- Lecmy po niego, znajac go, pewnie cos mu sie stanie, on jest taki mlody jeszcze i niesamodzielny - powiedzial stanowczym glosem Viny i poszedl z domia i Syo szukac percika.
Wyszli do ogrodu, w ktorym panowal istny sajgon. Wiatr wial ze wzmozona sila, ciezkie krople deszczu rozrywaly liscie na drzewach, a nasi bohaterowie nie wzieli parasoli, bo chcieli sie pospieszyc, no i martwili sie o percika (dziwnym zbiegiem okolicznosci, najbardizje martwil sie Syo ;p hehe ciekawe, czemu ;p). Nagle go ujrzeli... Stal na srodku ogrodu, zuypelnie przemoczony, z rekami uniesionymi ku gorze, a w prawej rece trzymal dwudziestometrowa antenke, i mruczal jakies slowa, lecz nasi bohaterowie nie doslyszeli, co to wlasciwie bylo.... Nagle wszystko styalo sie jasne, percik przemowil..
- Odsuncie sie, nierwierni, teraz spotka mnie wybawienie, oto...
- co ty, do cholery, pieprzysz? - powiedzial zdezorientowany Syo.
- Cicho! Oto, zaraz stane sie Bogiem, i wszyscy bedziecie mi uslugiwac, hahahahahahahahahahahahaa, hihihihih, hyhyhyhyhyhyh, heheheheheheheheh - zasmial sie zlowieszczo percik. smial sie dosc dlugo, wszyscy byli przerazeni, gdy nagle....rozjasnilo sie niebo i w percika ztrzelil piorun. Percik zaczal sie palic! Ale rzesisty deszcz ugasil malutki pozar, jaki wzniecila na perciku blyskawica.
- Szybko, zaniescie go do domu, nei ma na co czekac!!!! - Wykrzyknela, jk w amoku, Domia.
Posluchali jej, Sal wzial percika za nogi, a Syo trzymal go za glowe, na ktorej nie bylo prawie wlosow, gdyz wypalila je blyskawica, jedyne wlosy, ktore mu pozostaly, ulozyly sie w irokeza, ktory w dodatku, mial kolor niebieski!!!! Dziwne !!!
Wrocili z nieprzytomnym percikiem do domu, polozyli go na kanapie w salonie, gdzie wlasnie siedzial Neo i ogladal Smerfy w telewizji. gdy zobaczyl co sie stalo z percikiem, zaniemowil, ale gdy przeniosl wzrok na jego niebieskiego irokeza, wybuchnal glosnym smiechem. Lecz natychmiast umilkl, widzac, z enikt inny pocz niego, sie nie smieje.
- Czy on zyje? Co mu sie salo? - powiedzial zaniepokojonym glosem.
- Trafil go piorun... - powiedzial Syo i sie rozplakal ;p
- Znam lekarstwo na uderzenie pioruna. Przyniose je z sypialni, w ktorej spi Laura - powiewdzial Neo.
- nie, ja to zrobile - powiedzial zazdrosny Sal.
- okej, okej - odpowiedzial mu Neo.
Sal poszedl wiec po lekarstwo dla percika. Wszedl cichutko do pokoju. Zobaczyl, ze Laura sie obudzila i patrzyla na niego dziwnym wzrokiem... Przeszly go dreszcze...
- eee... Laura.... wszystko w porzadku?
- Tak... no moze nie calkiem....
- a co jest? - spytal zalekniony Sal.
- Kurde.... Bo wiesz... Tak... Taka... mnie naszla ochota na seks!!
- EEE... ale wiesz, z checia, ale musze lekarstwo dla percika zaniesc...
- To poczeka, wez mnei tu i teraz, na podlodze!!!!
- Ale....
Nie dokonczyl tego zdania, gdyz Laura rzucila sie na niego i go prawie zgwalcila ;p po chwili odpoczynku, Sal sie ubral i zszedl na dol, razem z Laura, i dal lekarstwo dla percika.
- EEE... Sal.... - zaczal niesmialo Neo...
- Cio?
- Masz rozpiety rozporek i wszystko Ci widac!
- Co? Gdzie? Dajcie popatrzeeeeeeeeeec!!!!! - powiedziala podekscytowana Domia, ktora z wielkim hukiem spadla z lozka, gdyz tak bardzo chciala zobaczyc ptaszka Sala.
- Domia, ty swintuchu!! - powiedzial zgorszony Viny.
- beeeeeeeee - rozplakala sie Domia i wybiegla z pokoju.
- Dobra, poszla, ale dajmy lekarstwo.... Laura, co sie tak smiejesz? - spytal Syo.
- buahahahahahah, ten irokez, niahahahahaha, nei widzicie? on ma niebieski irokez hahahaha i tatuaz z myszka miki na czole hahahahaha - padla na podloge, i sie poplakala ze smiechu.
- O cholera, faktycznie, wczesniej tego nie blo widac!!! - i wszyscy po tym zdaniu Sala zaczelo sie glosno smiac.
Nagle, burza ustala, zapadla cisza... Syo podal lekarstwo percikowi, i stalo sie cos nieprzewidywalnego. Mianowicie, percik puscil....
 
 
 
syo 
No way!



Pomógł: 1 raz
Wiek: 30
Dołączył: 31 Sty 2004
Posty: 1957
Skąd: Wrocław/Olsztyn
Wysłany: 7 Kwiecień 2006, 21:59   opowiadanie ;>

Mianowicie, percik puscil oczko i zapalilo sie razace oczy wszystkich swiatlo! Wszystkich oprocz Neo, ktory mial na sobie matrixowe okulary. Swiatlo rozprzestrzenialo sie na wszystkie strony, stalo sie bialo!...

- ... kurcze, to byl tylko sen... - catek zdawal sie byc zawiedzionym, ze sie obudzil. Cale szczescie jednak, ze to sie stalo - dobiegala godzina 21:30, wiekszosc personelu opuscila juz sklep. Gdy catek przeciagal sie i kierowal sie do szatni, dostrzegl ze w kierunku kasy z dwiema puszkami piwa biegnie pewna osoba. Gdy juz byla blisko, upadla ona na ziemie a puszki wyleciwszy z jej rak trafily catka w glowe i prawe zebro male.
- Ach, ta moja celnosc... W koncu kiedys bylo sie Mistrzem... - tajemnicza osoba w tajemniczej kurtce dokonala tajemniczych krokow w kierunku obolalego kasjera i tajemniczo podniosla go za ubrania do gory.
- Gdzie oni sa?
- Oni? T-to znaczy ci co tu byli? To-o-o znaczy jacy oni? - kasjer jest zdezorientowany, uderzenie puszka pelna piwa na pewno pozostawi trwaly slad w jego glowie.
- Mam nadzieje, ze sie nie spoznilem. Wiem, gdzie ich znajde...

Ta sama osoba puka nastepnego dnia do domu zlotowiczow. Otwiera skacowany Viny.
- Jezu jak mnie glowa boli... Gralem cala noc... Kim jestes wedrowcze? Niestety nie mamy chleba...
- Jestem waszym dawnym znajomym, dawnym... Mistrzem - odpowiada tajemnicza postac. W tym momencie rozlega sie huk spadajacego ze schodow Mattiraba. Natychmiast sie otrzepuje i podbiega do rozmawiajacych Vinyego i tajemniczego goscia
- Ooo! Ty! Ty jestes ten...! No jak on! WWW! Czy jakos tak! Jak to bylo?! Kurcze...


(jesli ktos wie kim jest tajemnicza postac to prosze o przedstawienie go i kontynuowanie opowiadania :> )
  Profil FLD: 91 IT Code:
 
Domia 
No way!



Wiek: 25
Dołączyła: 06 Lut 2004
Posty: 1465
Skąd: Kraqw
Wysłany: 2 Maj 2006, 10:30   opowiadanie ;>

Odcinek wycofany. 01.05.07, petr
Dalszy ciąg fabuły niżej


Pierdzik zczolgal sie ze schodow. Ku zaskoczeniu wszystkich wykrzyknal
- TAAAAAAAK TO ON! WAPSTER! znaczy, tfu WAP! Gdzies Ty sie podziewal przez te lata?
- A wiesz, jakos tak w domu siedzialem, do szkoly chodzilem i tak dalej.
- Huh, wiesz takie rzeczy to i ja robilem. Opowiedz, ze cos ciekawego, co sie z Toba dzialo i w ogole.
- W sumie to nic, tylko wasy mi urosly i za cholere nie wiem jak je sciac, sekatorem, czy zwykla pila mechaniczna starczy?
- Yyyy... :shock:


[size=9px]Proponuje jakos rozpoczecie watku mojego rozwodu z jurkiem ;P No i znalezienie oparcia w Syoszku ;d[/size]
 
 
mattirab 
Moderator



Pomógł: 2 razy
Wiek: 23
Dołączył: 24 Maj 2005
Posty: 1200
Skąd: Kalisz
Wysłany: 23 Lipiec 2006, 21:41   opowiadanie ;>

Odcinek wycofany. 01.05.07, petr
Dalszy ciąg fabuły niżej


[center]---[/center]
- Yyy... mattirab mial kiedys sekator, ale na Ziemii Ognistej, wiec...
WAP w tym czasie zdazyl sie juz rozmyslic i rzekl:
- Ladne pokoje, oprowadzisz mnie troche?
Nagle rozlegl sie przerazliwy huk i Laura wybiegla z pokoju krzyczac:
- Domia mi tu placze, ze Jurko nie lubi Metalliki. To nie fair! - i wybiegla z mieszkania razem z dozorca, ktory huknal drzwiami, ze az zawias polecial w strone WAPa, ale na szczescie go nie trafil. Za to stalo sie cos innego. Domia wyszla z pokoju we wspanialym nastroju, mowiac:
- Ach, Syo...

-~::~--~::~--~::~-
_________________
Hello me, it's me again.
Rekordy
Historia Icy Tower
Nasze Powtórki
 
  Profil FLD: 3803
 
petr 
Administrator



Wiek: 27
Dołączył: 17 Kwi 2004
Posty: 1665
Skąd: Dąbrowa Górnicza / Kraków
Wysłany: 1 Maj 2007, 04:14   Odp: opowiadanie ;>

[center]---------------------------------------------------------------------[/center]

- WAP. Po prostu WAP. Ale to teraz nieistotne.. Muszę Wam coś pokazać. Ale nie teraz. Czy mógłbym u Was przenocować? - rzucił na wydechu pierwszy Mistrz Polski. Pomijając fakt jego nagłego pojawienia się po dwóch latach nieobecności, i do tego od razu na żywo, niepokojący był stan jego ubrania. Mianowicie, jego dżinsy były nieco potargane - ale w bardzo dziwny sposób.. Zauważył to jak zawsze spostrzegawczy Vin i spytał:
- Co się stało z Twoimi spodniami? Wiesz, że teraz nie są kompatybilne z normami ISO?
- Nieważne. Dajcie mi jakieś łóżko czy materac, a jutro zaprowadzę Was w pewne miejsce... - odpowiedział wyraźnie zmęczony WAP. Grupa bez słowa zgodziła się na to, tak więc pozwolono mu spać w pokoju Sala. Noc minęła w miarę spokojnie. Nazajutrz, po śniadaniu, ich gość zaprowadził ich do tajemniczego budynku na obrzeżach Krakowa. Powstawał chyba jako mała firma, ale sprawiał wrażenie mieszkalnego. W porównaniu z okolicą duży, po dwupiętrowy; stary, porośnięty do połowy wysokości jakimiś krzewami.
- W porządku, to tutaj. - powiedział nagle WAP, a widząc przerażenie Mattiraba dodał: - spokojnie, nie ma tam nic strasznego. No, prawie. Sytuacja wygląda tak - mieszka tu pewien bardzo bogaty facet. A właściwie jeszcze nie, bo jest w naszym wieku. Dowiedziałem się kilka dni temu, że przechowuje tu swój majątek. Musimy tam wejść, znaleźć go i uciec. - im dłużej WAP mówił, tym bardziej zmieniały się nastroje widoczne na twarzach zlotowiczów. Mattirab blednął z każdą chwilą, Domia coraz bardziej się rozmarzała, Vin marszczył czoło, a Syo się uśmiechał. Jedynie Neo ogarnął się w tej dziwnej sytuacji w miarę szybko i zapytał:
- Dlaczego nam to mówisz? Skoro wiesz o istnieniu tego skarbu, możesz pójść tam sam i mieć go tylko dla siebie! A teraz będziesz się musiał z nami podzielić!
- Nie potrzebuję pieniędzy tak jak Wy i Icy.pl. Jestem bogatszy od tego szpanerka.. Zlecono mi po prostu, aby napsuć mi krwi.. A więc przy okazji pomożecie mi, i zarobicie. Może być?
Charyzmatyczna częsć grupy, to znaczy Syo, Laura i Domia, przyjęła to z entuzjazmem. Pozostali nieco się wahali, ale gdyby istniało jakieś poważne niebezpieczeństwo, nie zabieraliby się do tego w taki sposób.. Chyba..
Weszli do środka. Było zadziwiająco ciemno, a jedyne odgłosy pochodziły z ostatniego piętra i były bardzo przytłumione. WAP machając na innych ręką i powiedział szeptem:
- Jest mały problem.. Nie wiem gdzie dokładniej jest skarb. Wejdźmy najpierw na górę i zobaczmy kto tam jest, a potem rozpocznijmy poszukiwania w całym domu..
- A więc po co!... - zaczął głośno Neo, ale został szybko sprowadzony do parteru przez Syo.
Powoli wchodzili schodami, uważając by za bardzo nie skrzypieć drewnianymi schodami. Pert oczywiście trafił w jakiś zgniły schodek i o mało co się nie zapadł.
- Jeszcze tego brakowało, Ghost Floor w takim miejscu.. - z politowaniem powiedział Syo.
Im bardziej zbliżali się do najwyższego piętra, tym głośniej słyszeli dobiegające z jakiegoś pokoju dźwięki. Na pierwszym piętrze tylko się domyślali, ale na drugim wiedzieli już dokładnie co się tam dzieje.
- Ooo, ktoś się tam pi.. - zaczęła Domia, ale jedno spojrzenie Jurko wystarczyło, aby się uciszyła.
Powoli podeszli do uchylonych drzwi, zaglądnęli, a tam...
- O rany, to przecież Pastor! I to z Gandzią! To niemożliwe... - wyszeptał szybko zszokowany pert.
- To Ty go znasz? - zdziwił się WAP.
- Oczywiście, że znam... Ale... - zaczął pert i umilkł. Zobaczył bowiem Syo i Neo, którzy coraz głośniej kłócili się o coś w koncie korytarza.
- Ciszej, ciszej! - próbował Sal, ale bezskutecznie.
Po chwili Syo odsunął się wymachując rękami, i odsłaniając wielki plakat z playboya.
- Będzie mój! Pamiętaj że odstąpiłem Ci tamten dziesiąty numer z poprzedniego roku! - wykłócał się Neo.
- STFU, N00b! Będzie mój - kontynuował Syo.
I nie czekając na odpowiedź zerwał go ze ściany i uciekł. Okrzyk Neo nawołujący go do powrotu bez wątpienia musiał być usłyszany przez Pastora. Już mieli uciekać, gdy WAP zauważył, że za plakatem ukryta była wnęka, a w niej...
- Skarb! - powiedział z wyraźną ulgą pert, podbiegając do skrzynki, biorąc ją na ręce i uciekając za innymi.
Gdy zdążyli już zbiec na pierwsze piętro, z pokoju wygramolił się Pastor, a za nim Gandzia.
- Kochanie, co się stało? Wracajmy, jeszcze nie skończyliśmy... - powiedziała Mary Jane.
- Ktoś tu był, a ja nie wiem kto! Zaraz.. - przerwał, bo zauważył pustą wnękę. Widok ten zamurował go. Widząc jego stan Gandzia spytała:
- Co się stało, na co się tak patrzysz?...
- Mój.. mój..
- Co, co Twoje?...
- Mój.. mój ukochany plakat z playboya!! Ukradli mi mój plakat! Nie daruję, dawaj moje spodnie!
Ubrał się szybko wykonując w tym czasie kilka telefonów i zbiegł za zlotowiczami. Na ich szczęście trwało to na tyle długo, że zdążyli uciec na bezpieczną odległość. Gdy uznali że są odpowiednio daleko, zatrzymali się w uliczce pomiędzy blokami. Pert miał dostać zawału - brak kondycji robił swoje, za to Vin, ku zdziwieniu wszystkich, wyglądał bardzo świeżo. Mówić zaczął WAP, wciąż dość ciężko oddychając:
- Uff, mamy więc to co chcieliśmy. Tylko teraz musicie zakończyć ten swój zlot, bo sytuacja zrobiła się nieciekawa. Myślę że on nie wie dokładnie kto mu to zrobił, ale ostrożności nigdy nie za wiele. Pojedźmy do Was, podzielmy się forsą i do widzenia...
Podjechali więc pierwszym z brzegu autobusem w okolice wynajmowanego domu, prawie równo rozdzielili kasę (Jurko, który jako najstarszy i najbogatszy wynajmował dom, domagał się rekompensaty dla właściciela za zniszczoną kuchnię), spakowali się i rozjechali. Syo (o dziwo z plakatem i połową playboyuf), Sal (ze sweterkiem Domii) i Vin (z komputerem i baldurs gate) w jedną stronę, a pozostali w drugą. Pert jeszcze długo wspominał jakże traumatyczny dla niego moment, w którym uległo zniszczeniu kilkadziesiąt słoików majonezu, a Leo postanowił, że już nigdy nie ruszy się z domu bez papieru toaletowego przy sobie.
Przy rozdzielaniu "skarbu" okazało się, że pieniędzy jest więcej, niż mogło się na początku wydawać - były bowiem w euro. Starczyło nie tylko na prywatne zachcianki wszystkich uczestników, ale również na zakup przez Icy.pl FLD razem z pracownikami i wszystkimi grami, utworzenie światowego centrum IT i organizację pierwszych mistrzostw świata w IT na żywo. Ale to już temat na inne opowiadanie...

[center]---------------------------------------------------------------------[/center]

[center]----- KONIEC -----[/center]

Planuję kolejną częsć, mam już nawet drobny pomysł co do niej.. Ale to już naprawdę temat na inne opowiadanie, w innym temacie. ;) Więcej - w komentarzach!
_________________
score 217671 | floor 727 | combo 461 || NML/FML 493 | CCC1 150
 
  Profil FLD: 761 IT Code:
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 13