SzukajSzukaj  RegulaminRegulamin  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Forum Icy.pl Strona Główna  

Poprzedni temat «» Następny temat
Humor
Autor Wiadomość
Kubu? Biel@nek
Eextreeme!


Dołączył: 30 Mar 2004
Posty: 187
Skąd: Kalisz Tower !!!
Wysłany: 3 Wrzesień 2005, 10:40   Humor

Ja zadalem to w quizie:) Teraz mam kolejna prosciutka:

Masz w kieszeni dwie polskie monety. Suma tych monet to 3zl. Jakie to sa monety, jezeli jedna z tych monet nie jest moneta jednozlotowa? Odpowiedz uzasadnij!
 
 
 
Domia 
No way!



Wiek: 34
Dołączyła: 06 Lut 2004
Posty: 1465
Skąd: Kraqw
Wysłany: 3 Wrzesień 2005, 12:39   Humor

Kubus Biel@nek napisał/a:
Ja zadalem to w quizie:) Teraz mam kolejna prosciutka:

Masz w kieszeni dwie polskie monety. Suma tych monet to 3zl. Jakie to sa monety, jezeli jedna z tych monet nie jest moneta jednozlotowa? Odpowiedz uzasadnij!


2 i 1 zl... stare ;-p skoro jedna nie moze byc moneta jednozlotowa, to moze byc nia druga
 
 
petr 
Administrator



Wiek: 35
Dołączył: 17 Kwi 2004
Posty: 1665
Skąd: Dąbrowa Górnicza / Kraków
Wysłany: 3 Wrzesień 2005, 20:20   Humor

Czemu zadajacie tu zagadki? Wklejajcie kawaly, i ozywcie martwe zagadki.

(BTW chyba wreszcie zcale zagadki logiczne z quizami. Polaczy sie punktacje tylko... Po meczu... Dam tez posty z tego tematu)
_________________
score 217671 | floor 727 | combo 461 || NML/FML 493 | CCC1 150
 
  Profil FLD: 761 IT Code:
 
Laura_x 
No way!



Wiek: 38
Dołączyła: 04 Sie 2005
Posty: 1412
Skąd: Sex City ;)
Wysłany: 4 Wrzesień 2005, 14:04   Humor

Jezus wpada na Ostatnia Wieczerze i widzi, ze odbywa sie tam balanga. Woda leje sie tam hektolitrami, disco gra, gole dziwki tancuja po stolach .
Piotr go wita.
-Nooo, fajowo, zes przylazl. Masz tu, lyknij karniola i siadnij.
Przerazony Jezus jaka:
-Co wy robicie? Jak mozecie?
Ale Peter go nie slucha i dalej proponuje wode.
W koncu Jezus daje noge ze wstretem.
Na dzien drugi Jezus znowu wpada i widzi - Sodoma Gomora:
Zebraly sie najgorsze menty, najlepsze panieny w kraju i tancuja na golasa.
Piotr go znowu wola i wciska do lapy flaszke.!
-Co wy robicie, opamietajcie sie! -krzyczy Jezus.- A w ogole to skad wy macie na ta balange kase?
-Nie wiem -odpowiada Piotr.- Judasz cos tam sprzedal.
---------------------------------------------------------------------
Mlody ksiadz mial wyglosic kazanie, troche sie bal wiec dla kurazu lyknal sobie troche wodki. Na drugi dzien pyta sie proboszcza jak bylo bo nic nie pamieta ?
-Czy ja wiem?- odpowiada proboszcz - Parafianie byli zachwyceni, dostales burzliwe oklaski. Trzymaj ten kontakt z ludzmi, tylko pamietaj aby w kazaniach unikac pewnych rzeczy.
-Jakich ?
-Po pierwsze na poczatku mowi sie niech bedzie pochwalony a nie kur*a mac , po drugie , Jezusa ukrzyzowali Zydzi a nie Indianie, po trzecie, Kain nie ciagnal kabla, tylko zabil Abla, a po czwarte, po zakonczeniu kazania schodzi sie z ambony , a nie zjezdza po poreczy.
---------------------------------------------------------------------------
Jasio pyta sie taty
-Tato jak sie robi dzieci?
-Wkladasz najdluzsza czesc swojego ciala tam gdzie mamusia robi siusiu
Za chwile z lazienki wybiega siostra Jasia i krzycz
-Tato tato Jasiu wlozyl noge to ubikacji
-------------------------------------------------------------------
Rodzice chcieli uprawiac seks. Niestety w domu byl maly Jasio. Mama powiedziala mu:
-Jasiu idz na balkon i opowiadaj co widzisz, a ja z tatusiem bedziemy sluchac!
Jasio wyszedl na balkon i zaczal mowic:
-o jaka ladna dzisiaj pogoda. Slonko swieci. Na dole w piaskownicy widze moich kolegow, a na przeciwko jest blok. Na jednym z balkonow stoi jakas mala dziewczynka. Pewnie jej rodzice tez sie pie8dola....
---------------------------------------------------------------
Jasiu dostal od mamy 50 zl. z ktorych musial zrobic zakupy i reszte pieniedzy oddac na stol...
-W drodze do slepu zobaczyl cudownego misia za 50 zl.
-Kupil tego misia i wrocil do domu...
-Mama widzac zakup Jasia zdenerwowala sie i kazala mu go sprzedac...
-Jas poszedl do sasiadki,wszedl do domu i zobaczyl ja w lozku z obcym facetem...
-Nagle zabrzmial dzwonek do drzwi..
-Zaskoczona sasiadka wrzucila Jasia razem z kochankiem do szafy
-Jasio powiedzial:
-Kup pan misia...
-Kochanek:
-Nie kupie...
-Jasio:
-Kup pan misia bo bede krzyczal...
-Kochanek kupil misia i sytuacja powtorzyla sie kilka razy...
-Jasio zadowolony wrocil do domu z zakupami na caly tydzien,misiem i wysoka reszta...
-Mama zdziwiona stwierdzila,ze chlopak bank obrabowal i kazala mu sie wyspowiadac...
-Jasio poszedl do kosciola,wszedl do konfesionalu i mowi:
-Dzien dobry.Ja w sprawie misia...
-Spierdalaj.Juz nie mam pieniedzy!
---------------------------------------------------------
Pani prosi do odpowiedzi Jasia.
Chlopiec nie moze poradzic sobie z zadaniem, wiec zaczyna pluc na reke i wycierac sline w glowe.
Pani sie pyta: - Jasiu co robisz?
A Jas na to: - Slyszalem wczoraj wieczorem jak tatus mowil do mamusi:
-"kochanie poslin glowke to napewno ci lepiej pojdzie"
-------------------------------------------------------------
Biesiadnicy budza sie rano, po weselu w Kanie Galilejskiej.
- Ehh... Poslijcie kogos po wode... Tylko nie Jezusa!...
 
 
 
Laura_x 
No way!



Wiek: 38
Dołączyła: 04 Sie 2005
Posty: 1412
Skąd: Sex City ;)
Wysłany: 5 Wrzesień 2005, 23:38   Humor

[glow=red]ja dam tutaj pamietnik przedszkolaka :P [/glow]

...dzisiaj znow mama zaprowadzila mnie do przedszkola, chociaz cala droge musiala mnie ciagnac. Czy ci dorosli naprawde nie moga zrozumiec, ze czlowiek czasami pragnie odpoczac od tego wrzasku i ciezkiej harowki. Na przyklad wczoraj przez caly dzien robilismy bloto na podworku, przez co dzisiaj czulem sie wykonczony. Ba, ale co to kogo obchodzi. Jak sie ma prawie piec lat to juz sie jest powaznym czlowiekiem, a starzy traktuja mnie ciagle jak dzieciaka. Jak sikam w majtki to wcale nie znaczy, ze jestem dziecko! Po prostu czasami nie zdaze dobiec do kibla. No, ale dosyc tych narzekan. Nie bylo ostatecznie tak zle, najpierw z mlodym Galazka rzucalismy klockami w dziewczyny. Ten, kto trafil w glowe dostawal premie. Wygralbym, ale te glupie dziewuchy w ogole nie znaja sie na sporcie: od razu polecialy na skarge do pani. Cale szczescie, ze zaraz szlismy na obiad, bo w tym kacie chyba bym z nudow umarl. Po obiedzie pani pokazala nam alfabet. No kurewsko zajebista sprawa. Mozna sobie wszystko zapisac i potem nic nie trzeba pamietac. W praktyce jednak okazalo sie, ze wcale nie jest to takie genialne. Pani pokazala nam litere to ja sobie zapisalem, no a skoro zapisalem to moglem ja zapomniec, tyle tylko, ze jak juz zapomnialem to nie wiedzialem, co zapisalem. Popieprzone to wszystko...


...wczoraj mama znow zawiozla mnie w wozku do przedszkola. Dobra by z niej byla baba, tylko ma slabe przyspieszenie pod gorke. Mlody galazka sie chwali, ze jego mama jak sie spieszy, to wyprzedza nawet rowerowcow. Co tam. Gruby Artur ma jeszcze gorzej. On juz musi chodzic do przedszkola piechota. Gruby Artur jest zreszta calkiem glupi. Przez cale dnie nic nie robi ,tylko zaglada dziewczynom pod sukienki. Naprawde nie wiem,co w tym ciekawego. Jak kiedys zajrzalem cioci Basi to zobaczylem tylko majtki, a pod nie juz nie zagladalem. Zreszta jak kiedys wujek Bogus probowal zajrzec to dostal od cioci po pysku. Tata mowi, ze jak sie ludzie bija to zawsze chodzi o pieniadze. Dziwne miejsce na przechowywanie portfela. No dobra, musze konczyc, bo idzie pani, zeby zabrac mnie z kata...


...i znowu siedze w przedszkolu jak ten palant, a za oknem sliczna pogoda. Juz bym tak nie narzekal, zeby, chociaz pani pozwolila nam na 5 minut wyjsc, ale NIE!!! Na podworku jest bloto i sie utaplamy. Mnie sie do tej pory zdawalo, ze to zaleta. Mieszac bloto moge godzinami, chyba politykiem zostane, bo ostatnio slyszalem jak ktos mowil, ze cala ta polityka to niezle bloto. Politykiem to bym chcial zostac jeszcze z jednego powodu. Mama mowila, ze oni caly dzien nic nie robia tylko pierdza w stolek, a maja z tego kupe forsy. Jako ze ostatnio moje kieszonkowe uleglo nadspodziewanemu zamrozeniu z okazji wylania do kibla mamy perfum zeby z butelki zrobic psiukawke, postanowilem z chlopakami troche podreperowac swoj budzet. Mlody Galazka przyniosl stolek, Gruby Artur i ja objedlismy sie fasolowy i umowilismy sie u Grzesia Klapidupy. Pierdzielismy w ten stolek caly dzien, a jedyne cosmy zarobili, to Gruby Artur w tylek od swojej mamy, bo tak sie nadal, ze walnal baka z kleksem. Forsy tez zadnej nie dostalismy, tylko Grzesio przez tydzien musial wietrzyc pokoj, bo sie tam wejsc nie dalo. To chyba jednak tylko politycy tak potrafia. My mamy jeszcze za malo wprawy. Swoja droga to w tym sejmie musi byc niezly smrod, jak tyle politykow w jednym miejscu. Zreszta, co jakis czas slychac, ze jest jakas smierdzaca sprawa i ze rozszedl sie smrod. Sie chlopaki poswiecaja.... No dobra, dosc tego lezakowania, trzeba sie troche pobawic...


Zycie mlodego czlowieka jest naprawde ciezkie. Zawsze mozna dostac w tylek, nawet jak sie jest niewinnym. Inna sprawa, ze troche winny bylem, ale to byl nieszczesliwy zbieg okolicznosci. Bylo to tak: tata byl w pracy a mama wyszla gdzies po zakupy. Przyszedl do mnie mlody Galazka, Gruby Artur i Maniek zwany Letkim (zupelnie nie wiem, dlaczego). Bawilismy sie w kuchni w faraona, i mielismy zrobic mumie. Nikt nie chcial sie zglosic, wiec wybralismy na mumie Manka. Maniek nie protestowal, bo on jeszcze nie bardzo umie mowic. Owijalismy go tasma samoprzylepna, az tu nagle, gdy juz bylismy w polowie Maniek zaczal sie drzec "mamatijakupaja". Mowil to zawsze wtedy, kiedy chcial kupe, no to go zaczelismy rozwijac. Tyle, ze ta tasma jakos nie bardzo chciala go puscic. Galazka wymyslil, ze skoro nie mozemy uwolnic go calego to, chociaz rozkleimy mu spodnie i zaniesiemy do kibla zeby zrobil swoje. Tyle, ze jak juz zdjalem Mankowi gacie to on nagle zaczal. Nie zdazylibysmy go doniesc do kibla, wiec wstawilismy go do zlewu. Ja zlapalem za szklanke i podstawilem ja przed niego zeby nie zasikal mamie garnkow a Gruby Artur lapal klocki. No i pech chcial, ze jeden mu wypadl i wlecial wprost do grochowki, ktora stala na kuchni. Probowalismy go wylowic sitkiem do herbaty, ale sie nie udalo, chyba sie rozpuscil. Myslalem, ze to bedzie najgorsze, ale nie, tata zjadl i nawet sie nie skrzywil. Wkurzyl sie, o co innego: Artur po wszystkim wytarl rece w scierke. Nie wiedzialem, co z nia zrobic, wiec wrzucilem ja do kibla i spuscilem wode. W tym momencie sedes zamienil sie w wulkan. Chcialem go troche przetkac, najpierw reka, potem szczoteczka do zebow mamy, ale nic nie pomoglo. No to nawrzucalismy tam papieru zeby nie bylo widac scierki i wrocilismy do kuchni pelni nadziei, ze tata i mama nic nie zauwaza. Niestety, cud sie nie zdarzyl. Nastepnym razem zaczne od pochowania mamie i tacie wszystkich paskow do spodni...


Dzis od samego rana postanowilem byc dobrym czlowiekiem. Chcialem zrobic cos dla ludzkosci. Jako ze najblizsza ludzkosc to moja mama i tata, postanowilem im zrobic sniadanie. Kroic chleba jeszcze nie umiem, do patelni nie dosiegam, ale cos jednak zrobic trzeba. Pogrzebalem w szafkach i znalazlem kisiel malinowy. Nie bardzo wiedzialem jak sie to robi, wiec polecialem do mlodego Galazki, bo ten kujon juz sie troche nauczyl czytac i mogl przeczytac instrukcje. Okazalo sie, ze wystarczy do kubka wsypac trzy czubate lyzki cukru i to, co jest w torebce, a potem zalac wrzaca woda. Z woda bym sobie poradzil, ale przekopalem caly dom i okazalo sie, ze nigdzie nie ma ani jednej czubatej lyzki. Inna sprawa, ze ja nawet nie wiem jak taka czubata lyzka wyglada, wiec dalem sobie spokoj. Swoja dobroc przenioslem na obiad. Chcialem troche pomoc mamie. Mama powiedziala, ze na obiad beda ryby i moge jej pomagac obtaczac te ryby w mace. Wszystko szlo super dopoki nie wrocil z pracy tata. Strasznie sie gdzies spieszyl i powiedzial, ze jesc nie bedzie. To po to ja sie tak dla tej ludzkosci mecze? Ze zlosci az mi lzy naplynely do oczu i zakrecilo mnie w nosie. Tata wlasnie podszedl w swoim nowym garniturze zeby pozegnac sie z mama, a ja w tym momencie kichnalem: prosto w talerz z maka! Chyba pobilem rekord szybkosci w zamykaniu sie w lazience, bo tato ostatnio to cos nerwowy, a jak sie zdenerwuje to bardzo szybko biega. No coz, nie oplaca sie poswiecac, nikt tego nie ceni...


Chyba musze zmienic swoj stosunek do Grubego Artura. Okazal sie bardzo madrym czlowiekiem. Zaczelo sie od tego jak mlodemu Galazce zaklinowalo sie gowno w tylku. Siedzial w kiblu z pol godziny i gdyby mu mama nie pomogla widelcem to chyba by tam siedzial do smierci. No wlasnie, teraz juz wiem jak wyglada usrana smierc, o ktorej tyle sie slyszy od doroslych. Tak mi sie wydaje, ze to musi byc straszna choroba i duzo ludzi na nia zapada. Kiedys jak mi sie udalo spinaczem otworzyc taty biurko to nawet widzialem kasete, na ktorej chyba byly sfilmowane przypadki tej choroby, bo na okladce byly jakies panie z tak porozciaganymi otworami w tylkach, ze to, co Galazka zrobil to byl maly pikus w porownaniu z tym, co one musialy przejsc. Nawet pamietam nazwe lacinska tej choroby, bo byla nadrukowana na kasecie: Anale Perwersjum czy jakos tak. Co jeszcze zauwazylem na tej kasecie to, to, ze tym paniom poodpadaly siurki. Jak powiedzialem o tym Galazce to sie troche przestraszyl, ale kolektywnie sprawdzilismy czy jemu to grozi i okazalo sie, ze jemu trzyma sie dosyc mocno. W kazdym razie mielismy go, co tydzien kontrolowac. To byla tajemnica, ale w jakis sposob dowiedzial sie o tym Gruby Artur. Zaczal sie z nas smiac swinia jedna, i powiedzial, ze dziewczyny bez siurkow sie RODZA!!! Zaczelismy mu tlumaczyc, ze jest glupi, bo jakby mialy wtedy sikac, ale potem przypomnialem sobie, ze i Baska Smalec i Jolka z jednym zebem i nawet ta ruda Mariola jak sikaja do piaskownicy to kucaja. Kurde frans, faktycznie z nimi cos jest nie tak. Poszlismy z mlodym Galazka do Baski Smalec i kategorycznie zazadalismy zeby pokazala nam siurka. Faktycznie, zamiast niego miala tylko jakas szparke. No prosze, czlowiek cale zycie sie uczy, a glupi umiera...


Dzis dowiedzialem sie o sobie bardzo niemilej rzeczy. A wszystko przez Grzesia Klapidupe, Grubego Artura i mojego tate, ale od poczatku. Dzis po obiedzie przylecial do mnie Grzesio i zaczal mi opowiadac, co mu sie przytrafilo. Bawil sie z chlopakami w chowanego i w naglym przyplywie geniuszu schowal sie do skrzynki na piasek przed klatka, wtedy zobaczyl przez szpare jak do skrzynki podeszlo trzech panow w dresach, wygodnie sobie na niej usiedli i zaczeli cos popijac. Grzesio przez nich przesiedzial w skrzyni trzy godziny, ale nie zaluje, bo dowiedzial sie bardzo ciekawych rzeczy i poznal pare fajnych przeklenstw. Opowiedzial mi wszystko i musze przyznac, ze jedna rzecz mnie bardzo zainteresowala. Podobno kazda dziewczyna ma przy sobie kakao tylko nie kazdemu daje. Byc moze Grzesio cos przekrecil, ale jak sie go dopytywalem to przysiegal, ze tak wlasnie powiedzieli. A faceci byli na pewno bardzo madrzy, bo byli calkiem lysi, a mama mowi, ze jak komus wychodza wlosy to musi byc bardzo madry. Interesowalo mnie to, dlatego ze strasznie lubie kakao, wiec jakbym je od jakiejs dziewczyny wycyganil to by bylo fajnie. Tyle, ze najwyrazniej te dziewuchy to straszne sknery. Myslalem, myslalem, az w koncu wymyslilem, ze spytam o rade Grubego Artura. On z wszystkich chlopakow najlepiej zna sie na kobietach. Gruby Artur powiedzial mi, ze jak chce cos od dziewczyny to musze byc kurtularny i powiedziec jej jakis kontplement. Nie bardzo wiedzialem, co to znaczy, wiec Arturo wyjasnil, ze po prostu trzeba je prosic i zawsze mowic, ze cos maja ladne. Nie bardzo mi to pasowalo, ale w koncu Gruby Artur to fachowiec; to on pierwszy odkryl, ze dziewczyny nie maja siurkow. Pamietajac o wskazowkach przystapilem do dzialania. Akurat w poblizu nie bylo zadnej innej dziewczyny jak tylko siostra mlodego Galazki. Wprawdzie jest juz stara, bo konczy gimnazjum, ale kiedy byla mloda to byla z niej calkiem niezla laska, widzialem ja na zdjeciach. Ulozylem sobie przemowe i podszedlem do niej. Pamietajac nauki Grubego Artura powiedzialem, ze slyszalem, ze ma ladne kakao i czy moglaby mnie poczestowac. No i klops, nie podzielila sie, franca jedna. Jeszcze mnie tak zwymyslala, ze gdybym to powtorzyl to do konca zycia nie obejrzalbym dobranocki. No i na koniec powiedziala, ze jestem zboczony: to juz mnie troche ubodlo! Jak poszedlem z reklamacjami do Artura, to on stwierdzil, ze miala racje, przeciez kakao jest mdle, jest na nim korzuch no i w ogole jest do kitu. Wtedy sobie uswiadomilem, ze nie znam nikogo, kto lubilby kakao. No i masz. Faktycznie jestem zboczony. Slyszalem, ze to mozna leczyc, tylko nie wiem gdzie. Postanowilem porozmawiac z tata: w koncu jest lekarzem i powinien wiedziec takie rzeczy. Tyle, ze jak spytalem go gdzie moge sie wyleczyc ze zboczenia, to najpierw zrobil oczy wielkie jak cycki cioci Basi, a potem posadzil na stole i zaczal opowiadac jakies koszmarne bzdety o pszczolkach i kwiatkach, o tym, ze jak sie ludzie caluja to sie kochaja i odwrotnie i tym podobne swinstwa, ktorych az sie sluchac nie dalo. Doszedlem do wniosku, ze tata jest bardziej zboczony niz ja, a skoro on sie z tego nie leczy, a wrecz przeciwnie, jeszcze leczy innych, to i ja nie musze sie martwic. Chociaz, jesli to dziedziczne, a tata o tym nie wie to moze musze go uswiadomic? Nie wiem, musze to sobie jeszcze przemyslec...


...jak to na wojence ladnie, gdy przedszkolak w dziure wpadnie. Tak sobie dzis spiewalem caly dzien, bo dzisiaj bawilismy sie w wojne. Zebrala sie cala paczka: ja, mlody Galazka, Grzesiu Klapidupa, Gruby Artur, Letki Maniek i na dokladke pare dziewczyn. Podzielilismy sie sprawiedliwie na dwie druzyny tzn. chlopaki kontra dziewczyny plus Letki Maniek i przystapilismy do dzialan zaczepno obronnych. Nasza kwatere ulokowalismy w garazu Grubego Artura i na poczatek sie okopalismy. Okop nie byl gleboki, ale w kucki mozna bylo tam sie niezle bronic. Potem przygotowalismy amunicje: Gruby Artur proponowal kamienie, ale doszedlem do wniosku ze konwencje miedzynarodowe nie dopuszczaja tego typu amunicji do wojen podworkowych, wiec stanelo na kulkach z blota. Nastepnie przygotowalismy bron oslonowa, czyli wiaderka z suchym piachem i czekalismy na nieprzyjaciela. Nieprzyjaciel jak to nieprzyjaciel zjawil sie niespodzianie i wcale nie w przyjacielskich zamiarach: mianowicie przylecial tata Grubego Artura i zaczal wrzeszczec ze mamy natychmiast zasypac nasz okop, bo on nie bedzie mogl wyjechac z garazu. Nie zdazylismy mu wytlumaczyc ze wojna wymaga poswiecen bo w biegu ciezko sie mowi i mozna sobie jezyk przyciac. Cale szczescie, ze tata Artura jest trzy razy grubszy niz Artur, wiec nas nie dogonil. Tym razem okopalismy sie w piaskownicy. Na atak nieprzyjaciela nie trzeba bylo dlugo czekac, dziewczyny wyskoczyly z wrzaskiem z pobliskich krzakow i zaczely nas obrzucac grudkami ziemi. Pierwszy atak odparlismy bez problemow, ale okazalo sie, ze nasze kulki blota wyschly i ciezko je rzucac rekami; potrzebowalismy jakiejs wyrzutni. Gruby Artur wpadl na pomysl i za chwile przybiegl z biustonoszem swojej mamy. W tym momencie nasze szanse wzrosly niepomiernie, bo mama Artura ma taki kaliber, ze mozna strzelac nawet arbuzami. Oddzial Letkiego Manka doszedl do wniosku, ze frontalnym atakiem nic nie wskora i zaczal uciekac sie do podstepow. Bronilismy sie dzielnie dopoki do naszych okopow nie wpadly skarpetki taty Letkiego Manka. Wtedy wyslalismy lampamentariusza w osobie Grzesia Klapidupy zeby podpisac pakt o zakazie uzywania broni chemicznej. Przy okazji podpisal tez pakt o zakazie uzywania broni biologicznej (dziewczyny mialy caly sloik mrowek) jak i atomowej (Baska Smalec wyciagnela ze smietnika pieluchy swojej mlodszej siostry). Grzesio podpisalby pewnie jeszcze pare paktow, bo jako jedyny z nas umie cos napisac, ale niestety wichry dziejowe w osobie mojej mamy zadecydowaly inaczej tzn. zawolaly mnie na obiad. Na wojnie to sie ma apetyt...


...kto by pomyslal, ze w przedszkolu mozna sie dowiedziec czegos ciekawego!?! Dzis nasza pani przyprowadzila jakiegos pana, ktory zaczal nam opowiadac o nauce. Wprawdzie duzo nie skorzystalem, ale miedzy jednym a drugim staniem w kacie uslyszalem, ze nauka ma meczennikow. I to, ze oni sa bardzo slawni i wszyscy o nich mowia z szacunkiem i za to, ze sie tak mecza dla tej nauki to potem wszyscy sa im wdzieczni. Jak tak patrze na swojego brata to on tez jest meczennik, bo tak sie codziennie meczy nad lekcjami, ale niedoczekanie jego zebym zaczal o nim mowic z szacunkiem. Podzielilem sie swoimi przemysleniami z tata, a on mi wytlumaczyl, ze to nie do konca tak. Meczennik to taki, ktory cierpi za pokazywanie swojej wiedzy. No to tez mam kandydata. Kiedys Grzesiu Klapidupa chcial pokazac, ze juz umie pisac, wiec napisal mazakiem na szafie DUPA, meczennikiem okazal sie chwile potem, bo mazak okazal sie niezmywalny. Niestety znowu cos zle zrozumialem, bo mama omal nie padla na zawal ze smiechu jak uslyszala, ze mowie do Grzesia "prosze pana Klapidupy". Okazalo sie, ze meczennikiem mozna tez zostac, kiedy poswieca sie swoje zdrowie lub zycie dla eksperymentu. No to zaraz przypomnialo mi sie jak mlody Galazka poswiecil sie dla sprawdzenia czy kotu jest przyjemnie na karuzeli. Jego poswiecenie sie polegalo na tym, ze dostal od ojca pasem, kiedy ten wszedl do kuchni i zobaczyl kota w mikrofalowce. Ale kot byl wniebowziety, bo jeszcze przez jakis czas mialczal i skakal z radosci jak glupi. W kazdym razie eksperyment sie powiodl. Tyle, ze tata mowi, ze to tez nie wystarczylo zeby zostac meczennikiem. Kurde frans, czy wszystko, co ci dorosli robia i mowia musi byc takie skomplikowane. Mam nadzieje nie dorosne zbyt szybko...


Ale numer! W zyciu nie myslalem, ze w przedszkolu moze byc tak ciekawie! Ale po kolei. Dzis jak tylko mama przyciagnela mnie do przedszkola, pani oglosila, ze zabiera nas na wycieczke. I to zeby bylo jeszcze straszniej ta wycieczka miala byc na wies do jakiegos gospodarstwa, zebysmy sobie poogladali jak wygladaja zywe zwierzeta. To juz nie mozna bylo isc do zoo? Tam jest znacznie bezpieczniej, bo te zwierzaki stoja w klatkach, a nie laza po lace bez zadnego nadzoru. No, ale skoro to pani decyzja to trudno. Wsiedlismy do pociagu i po godzinie bylismy na miejscu. No, kto by sie spodziewal, ze ta wies jest az tak daleko za miastem. No, ale do rzeczy. My ustawilismy sie w parach na lace a pani poleciala porozmawiac z szefem tego calego balaganu, ktory nazywal sie pan Rolnik. Na odchodne powiedziala, ze mozemy podejsc poogladac sobie krowki. Podeszlismy, i zamarlismy z przerazenia - tam nie bylo ani jednej krowy, same byki, a co gorsza prawie kazdy z nas mial na sobie cos czerwonego. Szybko zaczelismy zdejmowac wszystkie czerwone rzeczy: skarpetki, koszulki i tak dalej. W koncu, co niektorzy nie bardzo juz mieli, co zdjac, bo okazalo sie, ze Baska Smalec wszystko ma czerwone, lacznie z majtkami. Byl jeszcze jeden problem z Grubym Arturem, bo jemu bylo goraco, a jak jest mu goraco to ma cala czerwona gebe. Na szczescie Grzesio znalazl jakis kubelek, ktory zalozylismy Arturowi na glowe i poczulismy sie troche bezpieczniej. Po chwili wrocila pani i oczywiscie zaczela wrzeszczec, ze mamy sie ubierac z powrotem. Po naszych goracych protestach wyszlo na jaw, ze nie tylko byki maja rogi, krowy tez. Troche sie uspokoilismy, ale dla pewnosci puscilismy Kaske przodem, a Grubego Artura nie czyscilismy zbyt mocno (ten kubelek byl po weglu). Mimo wszystko te krowy tak sie dziwnie na nas spod byka patrzyly. Po tej przygodzie przeszlismy sobie do mieszkania z krowami, ktore nazywalo sie obora. Tam dowiedzielismy sie mnostwa pozytecznych rzeczy: po pierwsze, ze krowa nie daje mleka jak sie ja pompuje za ogon, po drugie, ze to, co wtedy ta krowa daje to wcale nie jest mleko, po trzecie, ze tego, co ta krowa wtedy daje nie powinno sie pic, bo sie potem strasznie nieprzyjemnie odbija, i po czwarte, ze jak juz krowa skonczy dawac to cos to trzeba sie szybko odsunac i nie zagladac pod ogon, bo sie bedzie, jak Gruby Artur, caly dzien smierdzialo krowia kupa. Przy okazji dowiedzielismy sie, ze swinie jedza wszystko, lacznie z moim workiem na kapcie, i ze krowy na lace zostawiaja miny poslizgowe (Mariolka nawet na jedna trafila). Dowiedzielibysmy sie pewnie znacznie wiecej, ale najpierw pani zabronila nam szukac gdzie w kurze siedza jajka, a potem przyleciala pani Rolnikowa i zaczela krzyczec, ze ja w oborze jakies demony atakuja. Na szczescie nie byly to demony, tylko Letki Maniek wlazl w banke po mleku i krzyczal, ze nie moze sie wydostac, a ze pani Rolnikowa nie zna tego narzecza to myslala, ze to diabel. Trzeba bylo zabrac banke z Mankiem do warsztatu mechanicznego, zeby ja porozcinali, a my wrocilismy do przedszkola. Jednak na wsi nie jest tak strasznie. Nikt nie zginal.


...jak ciezko czlowiekowi w wieku przedszkolnym rozwijac swoj talent. Wczoraj na przyklad wymyslilismy, ze zalozymy zespol. Jeszcze nie bardzo wiedzielismy, kto, na czym bedzie gral, ale to ustali sie pozniej. Najwiekszy problem byl z nazwa. Za zadne skarby swiata nic nie przychodzilo nam do glowy. W koncu Grzesiu Klapidupa stwierdzil, ze pamietal jakas fajna nazwe, ale wlasnie uciekla mu z glowy. Domyslilismy sie, ze daleko uciec nie mogla, wiec powiesilismy Grzesia za nogi na wieszaku zeby mu wrocila. Niestety natychmiast zalal go taki tlok ucieknietych wczesniej mysli, ze az poszla mu krew z nosa. Kiedy juz wrocila mu przytomnosc powiedzial, ze sobie przypomnial: mielismy sie nazwac NECROCANIBALISTIC VOMITORIUM *). Nazwa byla bardzo fajna, ale okazalo sie, ze Grzes przeczytal ja w jakims komiksie, i ze taki zespol juz byl. No to klapa, wymyslamy cos innego. Ja wymyslilem KARTOFEL BOFEL, ale chlopaki powiedzieli, ze to glupia nazwa. W koncu pomogla nam siostra Galazki: od tej pory nasza oficjalna nazwa bylo FAT ARTURUM AND LIGHT MANIECK. Zupelnie nie wiem, co to znaczy, bo to po jakiemus murzynsku, ale bardzo fajnie brzmi. Potem zaczelismy przydzielac sobie instrumenty. Gruby Artur wzial perkusje, ja cymbalki, Galazka gitare swojej siostry a Letkiego Manka dalismy na wokal, bo jak spiewal to brzmialo to mniej wiecej tak jak te zagraniczne zespoly. Natychmiast zaczelismy nagrywac kasete demo i pewnie nasza piosenka pod tytulem "zjedz swojego jeza" stalaby sie przebojem, ale przyleciala sasiadka i zaczela, opierniczac mame, ze u nas jest taki halas, ze jej maz nie slyszy wlasnej wiertarki. No to mama zabrala nam perkusje, magnetofon i jeszcze nas ochrzanila za pogiete garnki, bo Artur strasznie mocno uderzal. Ciekaw jestem, co powie siostra Galazki jak zobaczy, ze zostala jej tylko jedna struna w gitarze. I miej tu czlowieku talent...


Ale jaja, niech ja skonam! Gruby Artur sie zakochal. I to, w kim, w tej rudej Marioli! Musze przyznac, ze na poczatku to mielismy z niego niezla nabitke, ale pozniej zaczelismy chlopakowi wspolczuc, chodzil smetny, nie bawil sie, nie mieszal z nami blota, no po prostu cien czlowieka (dosyc duzy cien zreszta). W koncu postanowilismy chlopakowi pomoc! Najpierw staralismy sie go uzdrowic: tlumaczylismy, jak komu dobremu, ze dziewczyny sa glupie, nie umieja sie bawic a co gorsza jak sie takiej spodobasz to bedziesz sie musial z nia ozenic i calowac, normalnie ohyda. A do tego jeszcze dziewczyny sa takie, ze chca miec dzieci. Ale Artur powiedzial, ze ozenic sie moze, calowac sie nie zamierza, bo to facet rzadzi w domu, a do roli rodzica jest juz gotowy. No trudno jego problem. No to zaczelismy myslec, co zrobic zeby Mariola, chociaz na niego popatrzyla. A jak na zlosc to jej chyba okulary bardzo zmetnialy, bo patrzyla i rozmawiala ze wszystkimi, tylko nie z Arturem, chociaz to zawsze jego najbardziej widac. Zamontowalismy mu nawet zarowke na czapce, ale to nic nie pomoglo, Mariola zawsze patrzyla sie w inna strone. Jak juz zawiodly wszystkie sposoby, to poszlismy po porade do starszych. Najpierw siostra mlodego Galazki tlumaczyla nam, ze jak chce sie poderwac dziewczyne to trzeba byc Romanem Tycznym, kupowac kwiatki i chodzic do kina. Do kina to Artur jeszcze by poszedl, ale kupowac kwiatki? Jakby na klombach malo tego sadzili. A juz zmiana nazwiska i imienia zupelnie nie wchodzi w gre. No coz, tym razem poszlismy do duzego Freda zeby nam cos poradzil. On powiedzial, ze po primo trza miec gadkie, po sekundo fulkasy, a po tercjo to trza sie myc, bo jak spod napleta jedzie to zadna laska paly nie wymlaska. Zupelnie nie wiedzielismy, co to znaczy, ale na wszelki wypadek umylismy Artura bardzo dokladnie. Potem mielismy problem z gadka, bo Artur jakos dziwnie sie przy Marioli zapowietrzal, wiec wymyslilismy, ze wezmiemy Grzesia, zapakujemy do torby i to on bedzie mowil a Gruby Artur tylko ruszal ustami, a w tej torbie niby beda te fulkasy. Potem dalismy mu swoje kieszonkowe zeby mogl isc do kina i pomoglismy zaniesc torbe z Grzesiem pod drzwi Marioli. Zadzwonilismy i szybko ucieklismy. Potem sie okazalo, ze Artur przezarl cala nasza kase na lodach i sie od tego rozchorowal, a Mariola nie wiedziec, czemu lata teraz caly czas za Grzesiem Klapidupa i biedny Grzesio boi sie wyjsc z domu.
Ach ta milosc to niebezpieczna rzecz...
 
 
 
Domia 
No way!



Wiek: 34
Dołączyła: 06 Lut 2004
Posty: 1465
Skąd: Kraqw
Wysłany: 13 Wrzesień 2005, 13:58   Humor



:lol:
 
 
jurko kiler
Eextreeme!


Dołączył: 01 Lut 2004
Posty: 186
Skąd: Pawłowice
Wysłany: 13 Wrzesień 2005, 16:50   Humor

ROZEBRANA MANDARYNA!

NIE MA NIC NA SOBIE!

SZOKUJACE ZDJECIA ROZEBRANEJ MANDARYNY!

kliknij tutaj 8)
 
 
Domia 
No way!



Wiek: 34
Dołączyła: 06 Lut 2004
Posty: 1465
Skąd: Kraqw
Wysłany: 13 Wrzesień 2005, 17:56   Humor

:lol: niezle sie usmialam :lol:

swietne :lol:
 
 
Laura_x 
No way!



Wiek: 38
Dołączyła: 04 Sie 2005
Posty: 1412
Skąd: Sex City ;)
Wysłany: 15 Wrzesień 2005, 20:47   Humor

buehehehe Mandaryna wezcie mnie trzymajcie, bo zaraz padne ze smiechu niahahahahaha :lol:
 
 
 
Domia 
No way!



Wiek: 34
Dołączyła: 06 Lut 2004
Posty: 1465
Skąd: Kraqw
Wysłany: 29 Wrzesień 2005, 21:30   Humor

:lol: :D :lol:
Znajdz roznice :-D
 
 
Laura_x 
No way!



Wiek: 38
Dołączyła: 04 Sie 2005
Posty: 1412
Skąd: Sex City ;)
Wysłany: 29 Wrzesień 2005, 21:43   Humor

heh Domia niezle to ;) interesujace... :D ale nie bede spoilerowac i psuc niespodzianki innym, wiec nie powiem co tam bylo :P
 
 
 
Domia 
No way!



Wiek: 34
Dołączyła: 06 Lut 2004
Posty: 1465
Skąd: Kraqw
Wysłany: 1 Październik 2005, 19:32   Humor

http://www.sciagawa.pl/a/2200.html - :lol: :lol: i jeszcze raz :lol:

MODLITWA

OJCZE MICROSOFCIE

Ojcze Microsofcie, ktorys jest na dysku
swiec sie Windows Twoj
Przyjdz update Twoj
Badz Bugfix Twoj
Tak jak w Windows, tako i w Office

MSNa naszego powszedniego daj nam dzisiaj
I odpusc nam nasze piraty
Jako i my odpuszczamy naszej Telekomunikacji
I nie wiedz nas do IBM
Ale nas zbaw od OS2

Bo Twoj jest DOS i Windows i NT
Na wieki wiekow........

ENTER

Uwagi z dzienniczkow szkolnych :

Kradna ze szkolnej kuchni ziemniaki i robia z wozna frytki.
Naraza kolegow na smierc, rzucajac kreda po klasie.
Na wf-ie nosi za male spodenki. Zapytana dlaczego, twierdzi, ze takie sa bardziej sexy.
Rzuca w kolezanki spreparowana zaba.
Kowalska i Jozwiak nie chca podac swego nazwiska.
Pocial koledze sweter, chcac sprawdzic jakosc wyrobu.
Zjada sciagi po klasowce.
Powiedzial do pani woznej, ktora zwrocila mu uwage: "Niech pani uwaza,bo jutro moze juz pani nie pracowac w tej szkole".
Zamknal nauczyciela na klucz i odmowil zeznan.
Wyrzucil koledze czapke przez okno ze slowami: "Jak kocha, to wroci".
Rzucil w nauczyciela doniczka i krzyknal: "Trafilem!".
Przylapany na paleniu w toalecie broni sie, mowiac ze "wykurza Robale z kibla".
Zwalnia sie z lekcji. Mowi, ze boli ja glowa, a potem widze ja z przystojnym brodaczem.
Demonstrujac dzialanie gejzeru, opryskal pomidorem cala klase.
Pije wode z kranu, mowiac: "Kaca mam".
Z radosci, ze nie ma nauczyciela, zwalil tablice.
Smieje sie parszywie.
W czasie odpowiedzi z historii, co drugi wyraz wtraca slowo "facet".
Nie uwaza i biega na lekcjach wf-u.
Rozmawialam z nia i nie dala mi dojsc do slowa.
Na melodie hymnu szkolnego ulozyl piesn zagrzewajaca uczniow do walki z nauczycielami.
Przyszla do szkoly w samym swetrze.
Na lekcji dlubie w nosie i mowi, ze to jak narkotyk.
Ukradl ze szkolnego WC sedes i przechowuje go w tornistrze.
Nie wiesza sie w szatni.
Stwierdzil nieprzygotowanie do geografii z powodu smierci babci, z ktora to babcia jechalam dzis rano tramwajem.
Namalowal na lawce gola babe goniaca knura.
Na wycieczce szkolnej zerkal nieznacznie ku sklepowi z napojami alkoholowymi, gdzie potem dokonal zakupu pamiatek.
Spiewa na lekcji muzyki.
Wyrwany do odpowiedzi mowi, ze nie bedzie zeznawal bez adwokata.
Przyniosl do szkoly trutke na szczury z zamiarem wyprobowania jej na wychowawcy.
W czasie wyscigu miedzyszkolnego umyslnie biegl wolno, by, jak twierdzi, zyskac na czasie.
Wyslany po krede, przyniosl slimaka.
Po napisaniu kartkowki nie oddal jej, twierdzac, ze zostawil ja w domu.
Na lekcji zajec praktyczno - technicznych umyslnie piecze ciasto bez maki.
Wlal wode do kontaktu w pracowni fizycznej na lekcji plastyki.
Wklada kapiszony do kontaktu, czym doprowadzil nauczycielke na pogotowie.
Demonstruje na fizyce zabawki.
Uczen przeszkadzal pani w lekcji, m.in. lezal na podlodze, robil zamieszanie nogami.
Podpalil koledze teczke na lekcji i zapytal, czy moze wyjsc po gasnice.
Bije kolege po dzwonku.
Schowany za podrecznikiem fizyki wydaje dzwieki przyprawiajace mnie o mdlosci.
Wyslany w celu namoczenia gabki wrocil z mokra glowa i sucha gabka.
Syn lata z golym brzuchem po blocie.
Kowalski w trakcie lekcji uprawial ziemie cyrklem w doniczce.
Uczen chodzi po scianie.
Uczen siedzi w lawce i zachowuje sie podejrzanie.
Napastuje kolege przy pomocy krzesla.
Przyszedl w butach do szkoly.
Gra puszka na przerwie i mowi, ze to pilka nozna.
Molestuje kolege dlugopisem.
Udaje, ze slucha nauczyciela.
Uczennica mowi "dzien dobry" do kolegi.
Rzuca slimakami po klasie.
Zenek oswiadcza mi sie.


http://www.wielkarzeczpospolita.net/ - czyli Polska za 50 lat :twisted:


http://www.humor.mocny.com/zdjecia/15.jpg
http://www.humor.mocny.com/zdjecia/32.jpg
http://www.humor.mocny.com/zdjecia/66.jpg
http://www.humor.mocny.com/zdjecia/68.jpg
http://www.stud.ntnu.no/~...mor/div/cnn.jpg
http://www.stud.ntnu.no/~...1010087_jpg.jpg
http://www.stud.ntnu.no/~...iv/philips5.jpg
http://metal.eu.org/fun/pompuj.jpg - :lol: :lol: "pompuj rower dla szatana" :lol:



LIST DO KUBUSIA
Drogi Kubusiu !

Chcialem Ci w tym liscie serdecznie podziekowac za te wspaniale promocje, dzieki ktorym dzieci moga sie bawic wysylajac do Ciebie etykietki z sokow, w zamian za co otrzymuja drobne upominki.
I tak kilka miesiecy temu moja corka skusila sie na Kubusiowy Plecaczek.
Wszystkie pieniazki, ktore dostawala wydawala na te Twoje zageszczane soczko-smrodki liczac na to, ze kiedy wysle zalozona ilosc etykiet i otrzyma obiecany Plecaczek z Twoja sympatyczna mordka.
Trzeba bylo zobaczyc jej zawiedziona siedmioletnia minke kiedy zamiast plecaczka otrzymala w liscie Przygodowa Bandanke z rozbrajajacym wyjasnieniem, ze Plecaczki sie skonczyly.
Tak wiec puchaty skur*****u chcialem Ci napisac, ze j****a Przygodowa Bandanke mozesz sobie z calym tym twoim pos***m dzialem marketingu wsadzic w d**e, bo nie mam szacunku dla kogos kto oszukuje dzieci.
Mam nadzieje, ze spotkaja cie wszelkie mozliwe przykrosci a najlepiej, zeby przez tysiac i jedna noc ciebie i tego c***a co wymyslil te promocje rznal Alibaba i czterdziestu nieogolonych rozbojnikow. Choc znajac branze reklamowa obawiam sie, ze mogloby to wam sie spodobac.
Powinienes tez zmienic imie - zamiast Kubus - Kuba rozpruwacz dzieciecych portfeli
Moja corka jest zbyt mloda zeby cie pozegnac w jedyny dopuszczalny w tej sytuacji sposob...
Pi****l sie Kubusiu........idziemy do Pysia
Z powazaniem
Byly Klient


Do domu przyszedl ksiadz z koleda. Po modlitwie i poswieceniu domu
zwrocil sie do malej dziewczynki:
- Umiesz sie zegnac, dziecko?
- Umiem. Do widzenia

http://members.home.nl/saen/Special/zoeken.html - Znajdz 3 szczegoly!
 
 
LEO 
Splendid!



Wiek: 37
Dołączył: 31 Sty 2005
Posty: 688
Wysłany: 1 Październik 2005, 20:15   Humor

:lol: Nie no modlitwa to jest masakra, normalnie kulalem sie ze smechu reszta rowniez jest humorystyczna, chyba bede smial sie przez sen. :twisted:
_________________
nml : 869
 
 
 
petr 
Administrator



Wiek: 35
Dołączył: 17 Kwi 2004
Posty: 1665
Skąd: Dąbrowa Górnicza / Kraków
Wysłany: 1 Październik 2005, 21:32   Humor

Wielka RP znam juz od ponad dwoch lat... :wink:

Zobaczcie sobie to:
http://www.wielkarzeczpos...69a97d77373c311
Test na IQ :)
_________________
score 217671 | floor 727 | combo 461 || NML/FML 493 | CCC1 150
 
  Profil FLD: 761 IT Code:
 
Laura_x 
No way!



Wiek: 38
Dołączyła: 04 Sie 2005
Posty: 1412
Skąd: Sex City ;)
Wysłany: 1 Październik 2005, 21:36   Humor

heheh Domia jak zwykle ma doa nas mnostwo zartow :mrgreen: ktore sa naprawde swietne :mrgreen:
 
 
 
Domia 
No way!



Wiek: 34
Dołączyła: 06 Lut 2004
Posty: 1465
Skąd: Kraqw
Wysłany: 2 Październik 2005, 22:48   Humor

http://powiat.mielec.pl/bartek/prawiczek0zw.jpg

FAKT juz nie ma o czym pisac :lol: :lol:
 
 
syo 
No way!



Pomógł: 1 raz
Wiek: 38
Dołączył: 31 Sty 2004
Posty: 1957
Skąd: Wrocław/Olsztyn
Wysłany: 2 Październik 2005, 23:07   Humor

:shock:
  Profil FLD: 91 IT Code:
 
Laura_x 
No way!



Wiek: 38
Dołączyła: 04 Sie 2005
Posty: 1412
Skąd: Sex City ;)
Wysłany: 2 Październik 2005, 23:11   Humor

o Boze trzymajcie mnie, bo zaraz padne :lol: :lol: ten FAKT spada na psy :lol: :lol:
 
 
 
Domia 
No way!



Wiek: 34
Dołączyła: 06 Lut 2004
Posty: 1465
Skąd: Kraqw
Wysłany: 3 Październik 2005, 18:52   Humor

http://www.emigranci.net/

Wg. mnie najlepszy jest sklepik :lol:
 
 
Laura_x 
No way!



Wiek: 38
Dołączyła: 04 Sie 2005
Posty: 1412
Skąd: Sex City ;)
Wysłany: 9 Październik 2005, 22:52   Humor

Bylo sobie dwoch ksiezy. Jeden stary, drugi mlody. Stary mowi do mlodego:
- Jestem juz za stary na prowadzenie mszy, moze ty bys poprowadzil?
-Chetnie, ale ja nie znam dobrze slow.
-To ja ci wejde pod sutanne i bede podpowiadal.
Jest msza. Stary (pod sutanna) mowi:
-Allelluja.
Mlody(spiewnym glosem):Aaaaaalleeeeelluuuuujaaaaaa!!!
Mlody pryknal, na to stary:
-Ale smierdzi
Mlody (spiewnym glosem):Aaaaaaaleeeee smieeeeerdziiiiiii!!!

Szedl facet ulica i zobaczyl nowy sklep. Mysli sobie - wpadne.
Wita go mily, usmiechniety sprzedawca:
- Dzien dobry, w czym mozemy panu pomoc, co chcialby pan kupic?
Facet sie zastanowil i mowi:
- Rekawiczki.
- To prosze podejsc do tamtego dzialu.
Facet idzie do wskazanego dzialu i mowi:
- Potrzebuje rekawiczki.
- Zimowe czy letnie?
- Zimowe.
- To prosze przejsc do nastepnego dzialu.
Facet poszedl:
- Dzien dobry, potrzebuje zimowe rekawiczki.
- Skorzane czy nie?
- Skorzane.
- To prosze podejsc do dzialu nastepnego.
Facet poddenerwowany podchodzi do wskazanego stoiska:
- Chce kupic zimowe, skorzane rekawiczki.
- Z klamerka czy bez?
- Z klamerka.
- Prosze podejsc do nastepnego stoiska.
Facet juz wkurzony, ale idzie nic nie mowiac:
- Potrzebuje rekawiczki, zimowe, skorzane, z klamerka.
- Klamerka na zatrzask czy na rzepy?
- Na rzepy.
- Zapraszam do dzialu naprzeciwko.
Facet nie wytrzymuje i wrzeszczy:
- Prosze przestac nade mna sie znecac, dajcie mi rekawiczki
i pojde sobie!
- Prosze pana, prosze nabrac cierpliwosci, chcemy panu
sprzedac dokladnie takie, jakie pan potrzebuje.
Facet idzie dalej:
- Prosze o rekawiczki zimowe, skorzane, z klamerka na rzepy.
- A jaki kolor?
Az tu nagle otwieraja sie drzwi do sklepu, wchodzi klient z
sedesem swiezo wyrwanym z podlogi, od ktorego odstaja
kawalki glazury,
niesie go na wyciagnietych rekach, podchodzi do lady i
krzyczy:
- Taki mam sedes, taka glazure, dupe wam wczoraj pokazalem,
dajcie mi papier toaletowy!

Dawno, dawno temu, podczas pewnego pieknego Bozego
Narodzenia Swiety Mikolaj przygotowywal sie wlasnie do swoje
corocznej podrozy po swiecie.
Jednak od samego poranka wszedzie pietrzyly sie
same problemy...
Czworo elfow zachorowalo, a zastepcy nie produkowali zabawek
tak szybko, wiec Mikolaj zaczal podejrzewac, ze moze nie zdazyc...
Nastepnie zona Mikolaja oswiadczyla mu, ze jej Mama ma
zamiar wkrotce ich odwiedzic, co bardzo zdenerwowalo, a nawet
wyprowadzilo z rownowagi Swietego Mikolaja. Na domiar zlego,
kiedy poszedl zaprzegac renifery, okazalo sie, ze trzy z nich sa
w zaawansowanej ciazy, a dwa inne zwialy -
Bog jeden wie dokad. Swiety Mikolaj zdenerwowal sie jeszcze
bardziej ...Kiedy zaczal pakowac sanie, jedna z ploz zalamala sie.
Worek runal na ziemie, a zabawki rozsypaly sie dookola.
Wkurzony Mikolaj postanowil wrocic do domu na kawe i szklaneczke
whisky. Kiedy jednak otworzyl barek, okazalo sie, ze elfy ukryly
caly alkohol i nic nie bylo do wypicia...
Roztrzesiony Swiety Mikolaj upuscil dzbanek do kawy, ktory
roztrzaskal sie na kawaleczki na podlodze w kuchni. Poszedl wiec po
szczotke, ale okazalo sie, ze myszy zjadly wlosie, z ktorego byla zrobiona...
I wlasnie wtedy zadzwonil dzwonek u drzwi...
Mikolaj poszedl otworzyc. Za drzwiami stal maly bialy aniolek z piekna,
wielka choinka. Aniolek radosnie zawolal:
Wesolych Swiat, Swiety Mikolaju! Czyz nie piekny mamy dzis dzien?
Przynioslem dla Ciebie choinke. Prawda, ze jest wspaniala?
Gdzie chcialbys, zebym ja wsadzil...?
stad wlasnie drogie dzieci wziela sie tradycja umieszczania
aniolka na czubku choinki.

Basia wraca z pierwszej lekcji religii i opowiada w domu:
-Najpierw byl raj, aw raju byli swiety Adam i swieta Ewa,
i byly jeszcze...jablka i waz. A potem....a potem...
Potem to Ewa zrobila grzech pierwszorzedny!

Na lekcji religii katechetka pyta:
-Jasiu, gdzie mieszka Pan Bog?
W naszej lazience.
-Co ty mowisz?! Dlaczego?
-Bo mama co rano wali do drzwi lazienki
i wola: Boze, jeszcze tam jestes?!

Przez dzungle przedziera sie mysliwy ze
strzelba na ramieniu. Nagle widzi lwa.
-Co to, na polowanko? -pyta lew.
Niee, skad? Na ryby, na ryby...

Synek zagaduje mame:
-Mamo, czy aniolowie lataja?
-Tak, a dlaczego pytasz?
-Tata nazwal wczoraj nasza pokojowke
aniolem. Czy ona tez lata?
- Tak, poleci jush jutro.


Dwoch policjantow zakwaterowano w pokojach 35 i 36.
Wieczorem wyszli na spacer. Wstapili jeszcze do kosciola. Akurat w tym momencie ksiadz powiedzial:
- Przekazcie sobie znak pokoju.
- 35 - powiedzial pierwszy policjant.
- 36 - powiedzial drugi.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.11 sekundy. Zapytań do SQL: 24