SzukajSzukaj  RegulaminRegulamin  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Forum Icy.pl Strona Główna  

Poprzedni temat «» Następny temat
Religie, etyka, zyciowa filozofia...
Autor Wiadomość
Klaud 
Fantastic!



Pomogła: 3 razy
Wiek: 33
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 472
Skąd: Mazańcowice/Kraków
Wysłany: 24 Luty 2011, 20:47   

Nigdy nie negowałam istnienia sił wyższych. Jako dziecko - może sześcio- czy siedmioletnie byłam wręcz ciągana na msze przez kuzynkę, która się mną w weekendy opiekowała. Wtedy mi to jakoś nie przeszkadzało, ale po pewnym czasie jakoś zatraciłam tę chęć chodzenia do kościoła (może w momencie, gdy ksiądz ochrzanił mnie podczas mojej drugiej spowiedzi, że nie spowiadałam się przez 8 miesięcy).

Potem przyszło gimnazjum i bierzmowanie. Od początku nie byłam przekonana do tego, czy moje uczestnictwo w tej uroczystości ma sens. Owszem, wierzyłam w Boga (czy też jakąś nieokreśloną wtedy siłę wyższą), ale nie czułam się gotowa na to, aby Mu służyć, a nie chciałam się deklarować dla samych deklaracji. Wiedziałam, że sakrament nie zmieni w moim życiu niczego. Po miesiącu zarzuciłam chodzenie na różańce (a wymagano jakichś piętnastu różańców, rorat, prócz tego majówek i czterech spowiedzi, żeby było się dopuszczonym - przynajmniej w mojej parafii). Zbiegło się to też z moim wystąpieniem z harcerstwa (ZHR z zasady był dość religijny, a jako ówczesna zastępowa i być może przyszła przyboczna... no nie mogłabym z pełną wiarą wychowywać dzieciaków w duchu religijnym, co do którego nie byłam przekonana).

Następnie był bodajże jakiś okres deizmu w moim życiu. A przynajmniej czegoś pokroju deizmu. Nie zwracałam się do Stwórcy, bo nie wierzyłam, że może mieć On jakikolwiek wpływ na to, co się w moim życiu stanie. Zresztą, nie modliłam się codziennie, a modlitwy tylko w chwilach potrzeby zakrawały w moim mniemaniu na hipokryzję.

W okresie od września 2010 roku aż do teraz nastąpiło powolne odzyskiwanie wiary w Boga, który kocha, który może dać wszystko i według zasad którego staram się kierować w codziennym życiu. Nie jest łatwo, moja wiara nadal nie ma stabilności... ale jest szczera w obecnym momencie mojego życia. Nadal uczę się dobrze modlić i staram się wypełniać słowa modlitwy (zwłaszcza i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom - to ostatnio absolutna podstawa mojej wiary) i wskazania Dekalogu. Zresztą łatwiej się w ten sposób żyje z większością ludzi - lepiej rozumiem ich działania i staram się patrzeć z jakąś większą wyrozumiałością na tych, których zachowania dawniej powodowały pojawienie się u mnie swoistej pogardy.

Jednocześnie nie unikam żartów o podłożu religijnym (lubię ten typ humoru), ale nie ma to na celu drwienia z mojej lub czyjejkolwiek innej religii. ;)
_________________
Piętra: 1053 || Combo: 403 || NML: 728 || UNML: 271 || NO-H2O: 611 || NO-H2O+Combo: 238 || CCC1: 169


 
  Profil FLD: 11954 IT Code:
     
devastator 
Fantastic!



Wiek: 36
Dołączył: 01 Kwi 2004
Posty: 331
Skąd: Kraków
Wysłany: 28 Luty 2011, 19:30   

Muszę się wtrącić, że to co napisałeś o m.in. ogłupianiu wiernych jest nieprawdziwe i niemiłe w stosunku do wiekszości wyznań.

A stwierdzenie, że „religia to jedna z gorszych rzeczy jaka sie przytrafila ludzkosci” nawet, jeśli byłoby w nim ziarno prawdy (tego nie wiem), nie jest warte roztrząsania. Tak nas stworzono, że organizujemy się w społeczności i, siłą rzeczy, „standaryzujemy” swoje wierzenia. Równie dobrze można by powiedzieć, że złą rzeczą jest mowa, handel czy inteligencja.
Ostatnio zmieniony przez Boru 1 Marzec 2011, 22:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
szczoo17 
Wow!



Wiek: 29
Dołączył: 05 Lis 2009
Posty: 98
Skąd: Z Kruszwicy
Wysłany: 4 Marzec 2011, 15:04   

Człowiek nie umiał odpowiedzieć na wiele ważnych pytań, więc wymyślił wiarę. Religia natomiast skupia naszą wiarę nie na tym co trzeba. Nie powinniśmy opierać swojego życia na wierze. Wiara nie jest całością, tylko podstawą. Nie powinniśmy też pokładać jakichś wielkich nadziei w życie wieczne. Życie trwa teraz i należy je rozsądnie wykorzystać.

Człowiek mądry, to taki człowiek, który widzi własną głupotę. Człowiek głupi, to taki człowiek, który widzi tylko swoją mądrość.

Narazie jest tego niewiele, bo w sumie nie zastanawiałem się jeszcze nad tym głębiej, ale pewnie jeszcze tu zajrzę. ;-)
 
 
     
devastator 
Fantastic!



Wiek: 36
Dołączył: 01 Kwi 2004
Posty: 331
Skąd: Kraków
Wysłany: 4 Marzec 2011, 16:06   

Zdania nr 3 i 4 się wykluczają.
 
 
     
szczoo17 
Wow!



Wiek: 29
Dołączył: 05 Lis 2009
Posty: 98
Skąd: Z Kruszwicy
Wysłany: 5 Marzec 2011, 11:22   

devastator napisał/a:
Zdania nr 3 i 4 się wykluczają.

Bo źle się wyraziłem ;-) Chodziło mi o to, że nie można się opierać na samej wierze. W ogóle to wszystko miało inaczej wyglądać. Ech... Zajmę się czymś innym ;-)
Dobre było to, co Heisenberg napisał/a:
Pierwszy łyk ze szklanki nauk przyrodniczych zmieni ciebie w ateistę, zaś na dnie szklanki czeka na ciebie Bóg.

;-)
Nadal nikt nie komentuje wypowiedzi Bora :razz:
 
 
     
SaleiB 
Administrator


Wiek: 39
Dołączył: 31 Sty 2004
Posty: 905
Skąd: Warszawa
Wysłany: 8 Marzec 2011, 15:53   

Boru napisał/a:
Kiedy rozpoczynasz gre w IT, twoja powtorka jest potencjalnie nieskonczona i konczy sie wtedy, kiedy popelniasz blad ;) Bog potrafi grac bez konca :D


Znaczy że Bóg jest botem ? :)

.. No dobra to żart, ogóle uważam takie wyobrażenie boskości za sensowne. Zdaje się że Einstein (choć może był to ktoś inny) nawrócił w ten sposób jednego ateistę. Historia wyglądała mniej więcej w ten sposób (piszę z pamięci więc mogę się mylić co do szczegółów, w każdym razie morał jest taki sam). Einstein pokazał ateiście jakąś skomplikowaną maszynę, a ten spytał się kto ja stworzył. Einstein odparł, że nikt. Ateista zdziwił się, jak to możliwe nikt jej nie stworzył. Na to Einstein zripostował, że jak to możliwe, że wierzy że nikt nie stworzył wszechświata, który jest dużo bardziej skomplikowany, a nie może uwierzyć, że nikt nie stworzył tej maszyny...
_________________
IT 1.4/1.5 scores: Floor 1050 | Combo 525 | NC 783 | LC 521 | JS2 143 | JS3 62 | CC1 162 | CC2 261 | CC3 353 | CC4 448 | CC5 541 (Rank ****) źródło
 
  Profil FLD: 34 IT Code:
     
szczoo17 
Wow!



Wiek: 29
Dołączył: 05 Lis 2009
Posty: 98
Skąd: Z Kruszwicy
Wysłany: 19 Marzec 2011, 12:19   

Szkoda :razz:
 
 
     
Klaud 
Fantastic!



Pomogła: 3 razy
Wiek: 33
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 472
Skąd: Mazańcowice/Kraków
Wysłany: 19 Marzec 2011, 16:18   

Podejrzewam, że nieprzerwanie brakuje mi wiedzy do jakiejś wyrafinowanej polemiki, więc skrótowo o moich odczuciach na temat tego, co piszesz:

Boru napisał/a:
Religia jest jak UNML, JC, CCC - jestes ograniczony zasadami, musisz skakac tak jak ktos to wymyslil.


Boru napisał/a:
Prawdziwa duchowosc i niezaleznosc jest jak gra na floor - skaczesz jak chcesz, masz nieograniczone mozliwosci, wszystko zalezy od twoich umiejetnosci, a nie od ukladu schodkow i predkosci.


Czy duchowość nie łączy się z religią? Kiedyś chodziłam po świecie, zachwycając się samym aktem stworzenia świata, tym, jakie to wszystko potrafi być piękne. To było za czasów mojego coś-na-kształt deizmu. W moim życiu nie było jednak modlitw, bezpośrednich zwrotów do Boga. Teraz, kiedy już zaczęłam się modlić, widzę, że ta modlitwa naprawdę przynosi mi jakiś spokój ducha... a jednocześnie zdaję sobie sprawę z chwiejności mojej wiary. Po oficjalnym odrzuceniu katolicyzmu nie podporządkowywałam się i nadal nie podporządkowuję się zasadom jakiejś konkretnej religii, wszystko to opieram tylko na modlitwach dziękczynnych, błagalnych, na przeprosinach za niezbyt dobre odnoszenie się do bliźnich... ;) Trochę też na rozmyślaniach. To niby jest jakaś duchowość, ale mam wrażenie, że to nie wystarczy do zbawienia. Na razie chyba jednak nie stać mnie na więcej.

Boru napisał/a:

ITPC - Jerozolima
ITFB - Babilon


:lol:
Tak, zdecydowanie lubię Twoje porównania.

Boru cytujący Przerwę-Tetmajera napisał/a:

Eviva l'arte!


O, młodopolscy twórcy mieli zdecydowanie... *Szuka cenzuralnego sformułowania*... zdecydowany bałagan w swoich głowach, jeśli chodzi o poczucie własnej wartości i uwielbienie sztuki (to ostatnie już nie jest takie okropne, ale przekonanie o własnej idealności mnie mierzi... nienawidzę tej epoki). Coś strasznego.

Boru napisał/a:

(apokryf, nie jest zaliczony do kanonu)


Kiedy można uznawać apokryfy, a kiedy nie należy tego robić?

Boru cytujący Ewangelię św. Łukasza napisał/a:

"Obłudnicy! Zjawiska ziemi i nieba umiecie rozpoznawać, a jakże więc nie umiecie rozpoznać obecnego czasu? Dlaczego więc sami z siebie nie umiecie osądzić, co jest sprawiedliwe?"


Marian Piechal - Ma granice nieskończony napisał/a:

Mogę przekształcić krajobraz,
zawrócić rzekę do źródła,
planować wiatry i burze,
mogę pojechać na Księżyc,
dokonać syntezy białka,
wysadzić z orbity Ziemię.
Tylko nie mogę przywrócić
życia zdeptanej biedronce.


Takie bardzo luźne skojarzenie. :)

Boru napisał/a:

Parze zielona herbate, wiem ze jest niesmaczna, ale pije ja bo jest zdrowa.


Jest smaczna (i mówię to ja!), gdy człowiek przyzwyczai się do jej smaku i gdy pije jakieś dobre gatunki - osobiście preferuję zieloną herbatę różaną. Potrafię ją pić nawet bez cukru (!!!). Może w takim razie nawet pełna cierni droga wiary, którą decydujemy się wybrać, przyniesie nam jakąś satysfakcję, o ile jest prawdziwa.

Boru napisał/a:

Mowi sie, ze toczy sie odwieczna walka ze zlem, ale takie slowa nic dzisiaj nie znacza.


Nawet w epoce rozumu istnieje pojęcie moralności jako pożądanego społecznego zachowania. To, że kogoś nie zabiję dla osiągnięcia korzyści majątkowej, tkwi we mnie i bez przykazania Nie zabijaj (choć jestem zdania, że w skrajnej sytuacji każdy lub prawie każdy jest zdolny do morderstwa... ale to temat na inną dyskusję).

Boru napisał/a:
Chociaz moja swiadomosc duchowa (ze sie tak wyraze) jest wieksza niz 'srednia krajowa' to jednak widze, ze jestem dopiero na 100 pietrze w IT ;)


Macham z jakiegoś 50 piętra. :P

Boru napisał/a:
Swoja droga to ciekawe, ze Jezus nie mogl uzdrawiac osob, ktore w niego nie wierzyly. To wyglada jakby czlowiek wymagajacy uzdrowienia musial dopasowac sie swoimi myslami, czy nastawieniem do niego.


Albo w grę wchodzi placebo. O ile w cuda Jezusa nie powątpiewam, o tyle we współczesne cuda uzdrowień już tak. Kiedyś cuda były potrzebne, by ukazać ludziom Boga. Teraz świat jest na tyle rozwinięty, że ludzie mogą szukać sami, o ile tego chcą. Możemy czytać Pismo, możemy szukać informacji w Internecie. Wtedy to nie było powszechne, więc trudniej było uwierzyć.

Boru napisał/a:
Jezus nazywal Go Ojcem, dzisiaj kojarzy sie to z Trojca, albo z jakims dziadkiem siedzacym w niebie i zapisujacym w ksiegach dobre i zle uczynki ludzi.


Albo...

Aktualizacja systemu... ;)

Boru napisał/a:
Przyszla mi do glowy mysl, ze ateisci .. wierza w Boga. I to Boga osobowego, nieskonczonego.


Zapewniam Cię, że tak nie jest.

Boru napisał/a:
Moja wymyslona dyskusja: (...)


Wątpię, by ateista mówił o inteligencji cząstek, które stworzyły Wszechświat. ;) Cząstka (atom? - jakkolwiek) to cząstka, nic osobowego.

Boru napisał/a:
z ta roznica, ze oni pielegnuja swoj egoizm i pojda z nim do grobu, w przeciwienstwie do Jezusa ktory poszedl ze swoim egoizmem na krzyz i z tego grobu wyszedl kilka dni pozniej :)


Nie każdy ateista jest egoistą. Mam przyjemność znać kilku osobiście... może akurat trafili mi się ci bardziej inteligentni, ale nie dążą do zanegowania istnienia Absolutu za wszelką cenę. Właściwie to, czy coś istnieje czy nie ich nie obchodzi (i, zgodnie z tym, że Bóg dał ludziom wolną wolę, mają do tego prawo). Większość z nich nie ma też nic przeciwko duchowości, za to wiele przeciwko religiom (odwołuję się tu do rozróżnienia, które przyjąłeś). Religia jest dla nich blokadą dla nauki i rozwoju świata, z kolei nauka i rozwój (zarówno globalny, jak i osobisty) są dla nich wszystkim, skoro nie uznają życia wiecznego. Przyjmując ich punkt widzenia, jestem to w sumie w stanie zrozumieć.
Nie potrafię tylko zrozumieć mojego kuzyna - wojującego antychrześcijanina. ;) Ale on jest młody i zbuntowany. Przeszedł już przez stacje satanizmu i ateizmu, by teraz zainteresować się rodzimą wiarą (Swaróg i inne takie).

Boru napisał/a:
Dobrze, ze chociaz jedna osoba to czyta :P


Ja też czytam! Nie odpisuję, bo ostatnio cierpię na zdecydowany niedobór wolnego czasu. Za szaleństwo ze swojej strony uznałam wyjście do kina i przespanie piętnastu godzin (ostatnio sypiałam maksymalnie od czterech do sześciu dziennie)... ale warto było. ;) WOS jednak czeka.

Boru napisał/a:
Ona odrzekła: Nikt Panie! Wtedy rzekł Lodowy Syn: i ja cię nie potępiam, idz i juz nie graj w tę głupią grę


Przepraaaaszam...? :)

Co do icytowerowych parafraz Biblii... ale to było dobre! :P
_________________
Piętra: 1053 || Combo: 403 || NML: 728 || UNML: 271 || NO-H2O: 611 || NO-H2O+Combo: 238 || CCC1: 169


 
  Profil FLD: 11954 IT Code:
     
szczoo17 
Wow!



Wiek: 29
Dołączył: 05 Lis 2009
Posty: 98
Skąd: Z Kruszwicy
Wysłany: 19 Marzec 2011, 19:55   

Boru napisał/a:
Musiala miec ona wszechmoc i wszechwiedze i byc potencjalnie nieskonczona osoba skoro stworzyla wszystko i wszystkich.

Ale to nie dowód na to, że ateista tak uważa :>
 
 
     
Klaud 
Fantastic!



Pomogła: 3 razy
Wiek: 33
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 472
Skąd: Mazańcowice/Kraków
Wysłany: 21 Marzec 2011, 19:11   

Dziś bardzo krótko, bo czas goni:

Boru napisał/a:
Tak, nie ma nic gorszego niz calkowite zaakceptowanie samego siebie.


Jest znacząca różnica między poczuciem własnej wartości i akceptacją a samouwielbieniem.

Boru napisał/a:
Tak jest, chociaz robia to nieswiadomie.


Wiara w coś to świadome uznawanie czegoś. ;) Jednocześnie to, że ktoś w coś nie wierzy, nie neguje istnienia tego. Wierzę w Boga, istnienie uczuć wyższych, czasami nawet wierzę w dobro niektórych ludzi. Ale jeślibym nie wierzyła, to wcale nie oznaczałoby to, że tego czegoś nie ma.
Ateiści nie uznają istnienia sił wyższych, nie wierzą w to, że istnieje jakikolwiek bóg (nie tylko chrześcijański). Nie ma sensu wpychać im tej wiary na siłę i wmawiać, że wierzą. To zaprzeczenie ich wolnej woli. ;)

Boru napisał/a:
esli ktos kojarzy wiare/duchowosc z chodzeniem do kosciola i klepaniem rozancow to sam siebie osmiesza.


Nie zrozumieliśmy się. Niewierzący też rozróżniają duchowość a bezmyślne klepanie modlitw i zaliczanie iluś mszy dziennie.

Nie wiem, czy oglądałeś Gladiatora. Tam był kilkukrotnie motyw modlitwy Maximusa (swoją drogą - bardzo wzruszający). Brzmiała ona tak:

Jakieś tam napisy do filmu napisał/a:

Przodkowie, proszę was o poradę. Matko Błogosławiona, pokaż mi, co Bóg dla mnie ma w zanadrzu. Ojcze Błogosławiony, sprawuj opiekę nad moją żoną i synem. Powiedz im, że żyję tylko po to, aby ich znowu przytulić. Przodkowie, oddaję wam cześć... i będę starał się żyć z godnością, której mnie nauczyliście.


W tym momencie usłyszałam opinię człowieka niewierzącego, że coś takiego ma sens w przeciwieństwie właśnie do wspomnianego przez Ciebie klepania różańców. ;) Nie da się nie zgodzić, że taka modlitwa, płynąca prosto z serca, jest dużo bardziej wartościowa (ewentualnie: tylko ona ma wartość).

Odwołując się jeszcze do tego, co napisałeś, a chyba edytowałeś - staram się konfrontować swoje poglądy z tym, co piszesz teraz, nie biorąc pod uwagę naszych rozmów sprzed kilku miesięcy.

Boru napisał/a:
Sa filmy o Jezusie, ale szkoda o nich mowic ...


W ramach jednej z lekcji religii miałam nieprzyjemność oglądać jeden z takich filmów... i oglądałam z rosnącym przekonaniem, że nie dziwię się, że niektórzy uznawali Chrystusa za świra - tak ta postać była odegrana. :P

---

Z jednej strony Twoja teoria wydaje się naprawdę zakręcona, z drugiej faktycznie ciężko połączyć osobę Boga miłosiernego z Tym, który zsyła na ludzkość plagi. Będę musiała nad tym pomyśleć i sobie to ułożyć.

Inna sprawa, że hymn świętego Pawła jest straszliwie przesłodzony.
_________________
Piętra: 1053 || Combo: 403 || NML: 728 || UNML: 271 || NO-H2O: 611 || NO-H2O+Combo: 238 || CCC1: 169


 
  Profil FLD: 11954 IT Code:
     
szczoo17 
Wow!



Wiek: 29
Dołączył: 05 Lis 2009
Posty: 98
Skąd: Z Kruszwicy
Wysłany: 24 Marzec 2011, 15:20   

:neutral:

Bez przesady z takimi postami, naprawdę. Ja wiem, że z forum jest źle, ale postów tego typu nic nie powinno usprawiedliwiać. / mattirab
Ostatnio zmieniony przez mattirab 24 Marzec 2011, 17:59, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
     
devastator 
Fantastic!



Wiek: 36
Dołączył: 01 Kwi 2004
Posty: 331
Skąd: Kraków
Wysłany: 28 Marzec 2011, 11:52   

Klaud napisał/a:
W tym momencie usłyszałam opinię człowieka niewierzącego, że coś takiego ma sens w przeciwieństwie właśnie do wspomnianego przez Ciebie klepania różańców.


A skąd wiesz, czy że Maximus nie odmawiał popularnej rzymskiej „modlitwy ojca i męża” czy czegoś takiego? I że nie powtarzał jej 100 razy dziennie, z czego 98 razy wyglądało jak typowa „zdrowaśka”, a tylko 2 pierwsze razy tak jak na filmie?

Moim zdaniem nie powinno się pochopnie oceniać wartości cudzej modlitwy. Jeden całym sobą wyraża swój przekaz (jak Kononowicz na filmiku poniżej :O ), a drugi powtarza tylko te same słowa i nie wiesz, co się dzieje w jego głowie. Może jest całkiem wyłączony, może naprawdę się modli, a może i to i to, na przemian. Różaniec wydaje mi się po prostu formą, która zajmuje więcej czasu, ale mniej męczy (może dlatego zrobił taką furorę wśród starszych ludzi). Jeszcze dalej na tej skali postawiłbym medytację. I nie wyróżniałbym żadnej z tych form.

http://www.youtube.com/wa...feature=related od 8:50
 
 
     
Boru
miszcz

Wiek: 36
Dołączył: 28 Lip 2007
Posty: 1976
Skąd: Krosno
Wysłany: 5 Kwiecień 2011, 21:23   

Przepraszam za ten balagan spowodowany skasowaniem postow. Nie wiem czy dobrze zrobilem, czy tez zle. Bardzo sie przejmuje tym, co glosze innym ludziom, nie chce nikogo wprowadzic w blad i bardzo sie w to angazuje. Zeby troche naprawic ten balagan, napisze cos :P

Podam wam przyklad tego, do jakich wnioskow mozna dojsc opierajac sie na biblii. Znacie historie o gadajacym wezu i pierwszych ludziach.
Szatan kuszacy Ewe, prawda? Nieprawda ;) Nie ma tam mowy o tym, ze waz to Szatan.
W ksiedze wyjscia jest historia o tym, jak Izraelitow pokasily weze i Mojzesz sporzadzil miedzianego weza, ktorego przybil do drzewa i kazdy kto na niego spojrzal zostal uzdrowiony. Jezus odwolal sie do tej historii mowiac:

Jezus napisał/a:
jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak musi być wywyższony Syn Człowieczy, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.


Mysle, ze tego weza mozemy utozsamiac z Chrystusem tzn. boska czastka w czlowieku. Zamienmy w takim razie tego weza na Chrystusa. Co z tego wyjscie? Oto wynik moich badan:

Rzekl Chrystus do niewiasty: Czy rzeczywiscie JHWH powiedzial: badzcie posluszni, nie ksztalccie sie i nie zadawajcie pytan? Niewiasta odpowiadziala mu: Mozemy wszystko robic, ale poznac prawdy JHWH nam zabronil, zebysmy nie umarli. Wtedy rzekl Chrystus do niewiasty: Na pewno nie umrzecie! Ale JHWH wie, ze gdy poznacie prawde, to prawda was wyswobodzi! Wtedy niewiasta zrozumiala, ze wolnosc i prawda jest dobra. Przekazala ta dobra nowine mezczyznie i otworzyly im sie oczy. Gdy zas uslyszeli kroki JHWH przechadzajacego sie po ogrodzie, ukryli sie przed nim ze strachu, bo byli do tej pory jego niewolnikami. JHWH zawolal mezczyzne i zapytal go: gdzie jestes? On odpowiedzial: Uslyszalem twoj glos w ogrodzie i przestraszylem sie, bo od tej pory juz nie jestem twoja wlasnoscia. Kto ci nagadal takich glupot? Czy sumienie twoje ci to podpowiedzialo? Odpowiedzial: Niewiasta, ktora mi dales, powiediala mi o tym. Wtedy JHWH rzekl do niewiasty: Dlaczego to uczynilas? Ona odpowiedziala: Sumienie mi to podpowiedzialo. Wtedy JHWH rzekl do nich: Poniewaz sie zbuntowaliscie, badzcie przekleci! Wprowadzam nieprzyjazn pomiedzy waszym prawem ducha, a moim prawem ciala i jedno bedzie musialo zniszczyc drugie, a duch wasz bedzie sie miotal bez celu po ziemi, bedzie przechodzil z ciala do ciala i po wszystkie dni waszego zycia i nie uwolnicie sie z niego. Mezczyzna bedzie pracowal w pocie czola, a kobieta bedzie rodzila dzieci i sluchala sie meza na wieki wiekow!

Porownajcie to sobie z 3 rozdzialem ksiegi rodzaju.
Meczenska smierc Jezusa na krzyzu wyglada teraz jakby inaczej, prawda?
Ale na lekcjach religii i w kosciele nikt wam tego nie powie. Matrix jest wszedzie ;)

To nie jest dogmat, a ja nie jestem nieomylny. Dlatego zachecam do samodzielnego badania tekstu biblii. Bardzo ciekawa ksiega.

To wszystko z mojej strony :)
_________________
IT 1.4 ---> | Score 1347282 | Combo 1147 | Floor 2145 | NML 1625 |
 
  Profil FLD: 8888
     
Boru
miszcz

Wiek: 36
Dołączył: 28 Lip 2007
Posty: 1976
Skąd: Krosno
Wysłany: 21 Maj 2011, 13:04   

Na onecie pojawila sie informacja, ze dzisiaj bedzie koniec swiata ;)
Oczywiscie uwazam to za glupote, ale jak to jest naprawde z tym koncem swiata? Kilka tygodni temu zainteresowalem sie antropozofia - wiedza duchowa, rozpowszechniona przez "wielkiego wtajemniczonego" XX wieku - Rudolfa Steinera. Oto jak w skrocie przedstawiaja sie dzieje naszej planety:

Wedlug antropozofii planety, podobnie jak ludzie, rodza sie, dorastaja, starzeja i podlegaja prawu reinkarnacji. Nasza obecna Ziemia jest czwartym wcieleniem tej samej planety. Na wczesniejszej czlowiek mial status odpowiadajacy dzisiejszym zwierzetom, jeszcze wczesniejszej - rosliny, a jeszcze wczesniej - mineralu. Jednak warunki zycia na kazdej z tych planet byly calkowicie inne niz obecnie, wiec nie mozna porownywac dzisiejszych zwierzat z tymi, ktore zyly na poprzedniej planecie, a ktorymi bylismy my.
Na kazdej z planet istoty ktore na niej zyja, powinny sie rozwijac, aby uzyskac wyzszy status, ale nie wszystkim sie to udaje i mozna powiedziec, ze zostaja na drugi rok w tej samej klasie. Stad wlasnie "upadli aniolowie", czy giganci , ktorzy wczesniej byli na poziomie ludzi, nie rozwineli sie dostatecznie i zyja razem z nami, starajac sie z powrotem zamienic czlowieka w zwierze, bo nie podoba im sie ten caly rozwoj.
Podobnie ma byc i teraz. Jedni ludzie stana sie aniolami, a inni beda "powtarzac klase".

Tych "stanow planetarnych" jest 7 (nazywa sie je: Saturn, Stare Slonce, Stary Ksiezyc, Ziemia, Jowisz, Wenus, Wulkan), kazda z planet sklada sie z 7 wielkich epok, a te z kolei dziela sie na 7 epok pomniejszych. Na Ziemi mamy już za sobą epokę polarna, hiperborejska, lemuryjska i atlantydzka: zyjemy zatem w epoce piatej „postatlantydzkiej”. W ramach tej wielkiej epoki przeszlismy juz epoki pomniejsze takie jak: praindyjska, praperska, egipsko-mezopotamska, grecko-rzymska, a obecnie mamy epoke, ktora mozna nazwac germansko-anglosaska. Nastepne stulecia beda stopniowym przechodzeniem w kolejna mniejsza epoke - slowianska. Kiedy juz te wszystkie male i duze epoki na naszej Ziemi dobiegna konca, rozpusci sie ona i przejdzie w stan Jowisza, gdzie czesc ludzi osiagnie status aniolow.
Jednak tak jak to sie dzialo dawniej - nie wszystkim sie to uda.

Jezus napisał/a:
Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba i wszystkich proroków w Królestwie Bożym, siebie samych zaś precz wyrzuconych. I przyjdą ze wschodu i z zachodu, z północy i z południa, i zasiądą w Królestwie Bożym. I oto ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi.


Chrystus jest wlasciwym tworca naszego kosmosu, mozna powiedziec, ze jest duchem tego kosmosu i tym, ktory prowadzi wszystkich "ku gorze". Sam jednak nie stoi w miejscu i rowniez sie rozwija z calym wszechswiatem. Ma on jednak swoich przeciwnikow - Lucyfera i Arymana.
Lucyfer (brat Chrystusa) inspiruje czlowieka jednostronnie do swiata duchowego tzn. wylacznie do swiata duchowego i jest wrogiem materii. Chce czlowieka uwolnic z tego swiata do swiata alternatywnego. Jest (na wysokim poziomie) patronem sztuki, idealizmu, skrajnego ascetyzmu, oraz (na niskim poziomie) narkomanii.
Aryman jest jego przeciwienstwem, bo inspiruje czlowieka wylacznie do swiata materialnego, zaslaniajac mu duchowy. Chce z czlowieka uczynic maszyne pozbawiona uczuc i jest patronem materialistycznej nauki, materialistycznej techniki i materialistycznych systemow polityczno-spolecznych.
Lucyfer to ekstaza, a Aryman to terror i zimny intelekt.

Oczywiscie nie sa to dwie istoty, tylko cala grupa istot.

Jezus zostal ukrzyzowany pomiedzy dwoma lotrami. Sa to symbolicznie przedstawieni Lucyfer i Aryman. Ten "dobry lotr" to wlasnie Lucyfer.

Cytat:
Tedy jeden z zawieszonych złoczyńców urągał mu, mówiąc: Czy nie Ty jesteś Chrystusem? Ratuj siebie i nas. Drugi natomiast, odezwawszy się, zgromił tamtego tymi słowy: Czy ty się Boga nie boisz, choć taki sam wyrok ciąży na tobie? Na nas co prawda sprawiedliwie, gdyż słuszną ponosimy karę za to, co uczyniliśmy, Ten zaś nic złego nie uczynił. I rzekł: Jezu, wspomnij na mnie, gdy wejdziesz do Królestwa swego. I rzekł mu: Zaprawdę, powiadam ci, dziś będziesz ze mną w raju.


Jezus reprezentuje droge srodkowa, ktora jest najtrudniejsza. Polega ona na "przeduchawianiu" materialnego swiata (a nie na ucieczce z niego), znoszeniu cierpien i przesladowan ze strony wrogow.

Wrocmy do tych stanow planetarnych i wezmy np. "Stary Ksiezyc" zeby go krotko scharakteryzowac.

Rudolf Steiner w ksiazce "Kronika Akasza" napisał/a:
Stanu świadomości człowieka na Saturnie nie można
porównywać z żadnym stanem świadomości współczesnego człowieka,
ponieważ świadomość ta była bardziej przytłumiona niż
sen bez marzeń. Natomiast świadomość słoneczną można porównać
ze snem bez marzeń albo ze współczesną świadomością śpiącego
świata roślin. Jednak zawsze mamy do czynienia jedynie
z podobieństwem. W wielkich epokach kosmicznych nic nie powtarza
się w sposób identyczny. Tak też należy rozumieć porównanie
świadomości księżycowej z podobnym do niej sennym
marzeniem. Jest to tzw. świadomość obrazowa, do której człowiek
doszedł na Księżycu. Podobieństwo polega na tym, że zarówno
w świadomości księżycowej jak i w świadomości marzeń
sennych wewnątrz istoty powstają obrazy związane w pewien
sposób z rzeczami i istotami świata zewnętrznego. Jednak nie są
one - jak u współczesnego człowieka w stanie czuwania - odbiciem
tych rzeczy i istot. Obrazy snu są odbiciem przeżyć dnia
albo symbolicznym wyrazem zdarzeń w otoczeniu śpiącego, bądź
też odzwierciedleniem tego, co zachodzi we wnętrzu śpiącego
człowieka. Łatwo podać przykłady marzeń sennych, które odnoszą
się do tych trzech przypadków. Jeżeli chodzi o pierwszy ich
rodzaj, to każdy zna sny, które są niczym innym jak zmąconymi
obrazami mniej lub bardziej odległych przeżyć dziennych. Przykładem
drugiego rodzaju jest przypadek, kiedy śpiący mniema, że
widzi przejeżdżający pociąg, a po obudzeniu spostrzega, że to
tykanie stojącego obok niego zegara usymbolizowało się w tym
obrazie sennego marzenia. Przykładem trzeciego rodzaju obrazów
sennych może być przypadek, kiedy komuś się śni, że znajduje
się w jakimś gmachu, na dachu którego mieszczą się złośliwe
zwierzęta, a po przebudzeniu okazuje się, że w ten sposób wyraził
się jego własny ból głowy. Chcąc zatem przejść od tak zawiłych
obrazów snu do wyobrażenia o świadomości księżycowej,
trzeba sobie wyjaśnić, że mimo jej obrazowego charakteru, zamiast
zawiłości i dowolności, panowała w niej pełna prawidłowość.
Wprawdzie obrazy świadomości księżycowej były jeszcze
mniej podobne do przedmiotów, których dotyczyły, aniżeli obrazy
snu, to jednak zachodziła pełna zgodność pomiędzy obrazem
a przedmiotem. Obecnie w rozwoju ziemskim rzecz polega na
tym, że np. wyobrażenie stołu jest odbiciem samego stołu. Inaczej
było ze świadomością księżycową. Przypuśćmy, że człowiek
księżycowy zbliżał się do pewnej rzeczy, która była dla niego
sympatyczna lub korzystna. W jego duszy powstawał wtedy barwny
jasny obraz; gdy natomiast zbliżało się do niego coś szkodliwego
lub niesympatycznego, powstawał obraz odpychający,
ciemny. Wyobrażenie nie było odbiciem, ale zmysłowym obrazem,
który odpowiadał przedmiotowi w pewien określony, prawidłowy
sposób. Dlatego istota posiadająca taką symboliczną wyobraźnię
mogła regulować według niej swoje życie. Życie duszy
przodków księżycowych przepływało w obrazach, które miały
lotność podobną współczesnym snom, unoszenie się i symbolizm,
odróżniały się jednak zupełnie prawidłowym charakterem.
(...)
Księżycowy zwierzo-człowiek nie miał twardych kości. Jego
szkielet był jeszcze chrząstkowy. Cała jego natura była miękka
w porównaniu z obecną. W związku z tym inna była również jego
ruchliwość. Nie poruszał się chodząc, lecz raczej skacząc, bądź
też unosząc się. Było to możliwe, ponieważ dawny Księżyc nie
posiadał wówczas takiej rozrzedzonej, powietrznej atmosfery, jaką
ma dzisiejsza Ziemia. Jego osłona była zdecydowanie gęstsza,
bardziej gęsta niż obecna woda. W tym gęstym, płynnym elemencie
człowiek poruszał się do przodu i do tyłu, w górę i w dół.
(...)
Księżyc otoczony był pewnego rodzaju atmosferą, która jednak
była zupełnie inna niż atmosfera dzisiejszej Ziemi. Charakter tej substancji
poznamy, gdy pomyślimy o fragmencie „Fausta" Goethego,
w którym Faust chce przywołać duchy i wytwarza ogniste powietrze,
tzn. powietrze rozpuszczone w wodnej, podobnej do mgły substancji,
która umożliwia ucieleśnienie duchowych istot. Tym powietrzem
przenikniętym gęstą mgłą i kłębami oparów oddychały wszystkie
stworzenia na Księżycu. Nie miały one jeszcze płuc, tylko rodzaj
skrzeki, tak jak dzisiejsze ryby.
„Ogniste powietrze", które hebrajska tradycja nazywa Ruah, można
sobie rzeczywiście w pewien szczególny sposób przedstawić.
Dzisiaj ludzie nie wiedzą już, co to znaczy, ale dawniej prawdziwi
alchemicy umieli wytworzyć warunki potrzebne do powstania tej ognistej
mgły. W ten sposób zaprzęgali do służby istoty elementarne.
Mgła ognista była dawniej dobrze znana. Im bardziej cofamy się w
czasie, tym łatwiej było ludziom ją wytwarzać. Taką właśnie ognistą
mgłą oddychali nasi przodkowie na Księżycu. Później uległa ona
przeobrażeniu i na Ziemi zróżnicowała się z jednej strony na dzisiejsze
powietrze, z drugiej zaś na to wszystko, co powstało na Ziemi
pod wpływem ognia.
Atmosfera Księżyca, podobna do mgły i dymu, była gorąca. Przenikały
ją, czasem silniej, czasem słabiej, prądy, które spuszczały się
niby sznury z atmosfery na powierzchnię Księżyca i zanurzały się
w ciałach ludzkich. Człowiek połączony był z atmosferą Księżyca
takim jakby sznurem. Przypominało to połączenie płodu z organiz-
mem matki za pomocą pępowiny. Z tego ognistego powierza dochodziła
do człowieka substancja, którą można by porównać z tym,
co dzisiaj człowiek wytwarza wewnątrz swego organizmu, z krwią.
Jaźń była na zewnątrz człowieka i tą drogą posyłała substancje przypominające
krew, które przypływały do ciała i odpływały. Te istoty
nigdy nie dotykały powierzchni Księżyca, unosiły się w jego płynnej,
mglistej atmosferze, poruszając się w niej tak, jak dzisiaj różne
stworzenia w wodzie.


utwor muzyczny jako komentarz do tego ;)

Dlaczego "Stary Ksiezyc"? Poniewaz dawniej Ziemia i Ksiezyc byly polaczone ze soba, tworzyly jedna planete i pod koniec trzeciego etapu rozwoju rozlaczyly sie. Jedne istoty "odlecialy" razem z Ksiezycem, a inne wzgardzily podroza za nim i zostaly bezprawnie na Ziemi, przeszkadzajac nam.

Dlaczego "Stare Slonce"? Poniewaz jeszcze wczesniej nasza obecna Ziemia, Ksiezyc i Slonce tworzyly jedna planete. Slonce nie bylo gwiazda, stala sie nia pozniej.

Kiedys Ksiezyc na nowo zlaczy sie z Ziemia, a nastepnie zlacza sie ze Sloncem tworzac cos zupelnie innego.

Czlowiek sklada sie z ciala fizycznego, ciala eterycznego (ktore buduje cialo fizyczne), ciala astralnego (siedlisko ludzkich namietnosci i uczuc), jazni oraz innych, wyzszych czlonow.

Mineraly skladaja sie wylacznie z ciala fizycznego.
Rosliny z ciala fizycznego i eterycznego.
Zwierzeta z ciala fizycznego, eterycznego i astralnego.

Jednak tylko czlowiek moze o sobie powiedziec "Oto ja!", tylko czlowiek moze rozwijac sie duchowo.

Czlowiek poprzez swoja moralnosc wplywa na swoje cialo eteryczne i za jego posrednictwem pracuje nad swoim przyszlym cialem fizycznym. Ciala ludzi dobrych beda stopniowo coraz bardziej geste i na Ziemi osiagna zageszczenie na poziomie mineralu, diamentu. Czlowiek bedzie musial jednak nauczyc sie zatrzymywac wegiel w swoim organizmie, bo obecnie wdycha tlen i wydycha dwutlenek wegla - zabijajac oddechem ;) Wegiel to wlasnie "kamien filozoficzny". Czlowiek zatrzymujac wegiel w organizmie bedzie coraz bardziej "diamentowy" i swoje cialo zamieni w kamien madrosci. Ciala ludzi zlych, ludzi myslacych materialistycznie beda .. no coz, coraz bardziej "rozlazle" i ich fizyczny obrzydliwy wyglad bedzie odzwierciedleniem stanu ducha.

Apostol Pawel napisał/a:
Inny blask słońca, a inny blask księżyca, i inny blask gwiazd; bo gwiazda od gwiazdy różni się jasnością. Tak też jest ze zmartwychwstaniem. Co się sieje jako skażone, bywa wzbudzone nieskażone; sieje się w niesławie, bywa wzbudzone w chwale; sieje się w słabości, bywa wzbudzone w mocy; sieje się ciało cielesne, bywa wzbudzone ciało duchowe. Jeżeli jest ciało cielesne, to jest także ciało duchowe.


Jezus umierajac na krzyzu i zmartwychwstajac, osiagnal bardzo szybko to, co w przypadku innych ludzi stanie sie dopiero w ciagu tysiecy lat.
Ludzkie cialo obecnie nie jest w stanie wytrzymac dluzej niz kilka lat, bedac wypelnionym w pelni Slowem, Chrystusem. Musialoby zostac podziurawione, przebite w pieciu miejscach, a pozniej zmartwychwstac w ciele niezniszczalnym.

Kiedys ludzie, po licznych wcieleniach, dojrzeja na tyle, ze beda mogli pojsc sladami Jezusa. Byc moze w przyszlosci epoka grecko-rzymska sie powtorzy, ale zamiast jednego Jezusa, zostanie zabitych tysiace ludzi.

Jezus napisał/a:
Nie jest uczeń nad mistrza ani sługa nad swego pana; wystarczy uczniowi, aby był jak jego mistrz, a sługa jak jego pan


Kolejna wazna rzecz:
My, ludzie, kiedy patrzymy fizycznymi oczami na Slonce, Ksiezyc, gwiazdy i planety widzimy tylko fizyczny odblask duchowych jestestw, nie zdajac sobie sprawy z tego, ze to wszystko tetni zyciem, ze tam w kosmosie zyje niezliczona liczba istot, ktore maja swoje historie, swoje dramaty. Kiedy czytamy starozytne historie o roznych bogach, to myslimy, ze ci ludzie byli po prostu zabobonni i prymitywni, ale oni patrzac w niebo, naprawde widzieli swoich bogow. Zyjemy w epoce materializmu, jestesmy duchowo zaslepieni, ale to jest konieczne, abysmy w przyszlosci swoj rozum i swoja technologie polaczyli z duchowoscia.

Tak w ogole to mialem nie pisac, ale podczas pisania sam sobie ukladam wszystko w glowie, a swiadomosc, ze ktos moze to przeczytac sprawia, ze bardziej sie staram :)
_________________
IT 1.4 ---> | Score 1347282 | Combo 1147 | Floor 2145 | NML 1625 |
Ostatnio zmieniony przez Boru 21 Maj 2011, 21:36, w całości zmieniany 12 razy  
 
  Profil FLD: 8888
     
Boru
miszcz

Wiek: 36
Dołączył: 28 Lip 2007
Posty: 1976
Skąd: Krosno
Wysłany: 22 Maj 2011, 19:36   

Warto sie zainteresowac tymi sprawami dotyczacymi rozwoju ludzkosci i planet. Ludzie przewaznie nie patrza dalej niz kilka dni naprzod, a najczesniej nie dalej niz koniec wlasnego nosa. Niewiedza to przeklenstwo. Przywiazanie wylacznie do materialnego swiata, do swiata, ktory jest zmienny i nieprzewidywalny dla nieswiadomego czlowieka, doprowadzi w przyszlosci do tego, ze ludzie popadna w skrajny obled, straszliwe choroby psychiczne. To jest pewne bledne kolo, bo materializm oslabia moralnosc, a to z kolei wplywa negatywnie na swiat materialny. Ludzie beda coraz wiekszymi materialistami, a swiat coraz bardziej bedzie sie buntowal przeciwko nim.

Apokalipsa napisał/a:
A czwarty wylał czaszę swoją na słońce; i dana mu została moc palenia ludzi żarem. I byli ludzie popaleni wielkim żarem, i bluźnili imieniu Boga, który ma moc nad tymi plagami, a nie upamiętali się, by mu oddać chwałę. A piąty wylał czaszę swoją na tron zwierzęcia; i pogrążyło się królestwo jego w ciemnościach, i gryźli ludzie z bólu swoje języki. I bluźnili Bogu niebieskiemu z powodu swoich bólów i z powodu swoich wrzodów, i nie upamiętali się w swoich uczynkach.


Te wszystkie nazwy, podzial na epoki itd. to wszstko jest pewnym uproszczeniem, aby zorientowac sie w ogole o co chodzi. To nie jest tak, ze nastepuje jakas magiczna data i oto mamy nowy swiat. Zycie nie jest czyms, co mozna umiescic w jakis ramkach z definicjami, tylko trzeba je przezyc.

Rudolf Steiner napisał/a:
Nie można powiedzieć, że wymienionych wyżej trzech
stanów nie poprzedzały inne, jeszcze wcześniejsze. Jednak wszystko,
co je poprzedza, ginie w ciemnościach, których badania
nauki tajemnej nie zdołają na razie rozświetlić, ponieważ nie polegają
one na spekulacji, na samym snuciu pojęć, lecz na rzeczywistym
duchowym doświadczeniu. Podobnie jak wzrok fizyczny
sięga tylko do pewnej granicy i nie może zajrzeć poza horyzont,
tak również „oko ducha" może spoglądać tylko do pewnego punktu
czasu. Wiedza duchowa polega na doświadczeniu i poprzestaje
na nim. Tylko ktoś dzielący włos na czworo chce od razu zbadać,
co było „na samym początku świata" albo „dlaczego właściwie
Bóg stworzył świat?" Badaczowi wiedzy tajemnej chodzi
raczej o zrozumienie tego, że na pewnym stopniu poznania nie
stawia się już takich pytań, ponieważ duchowe doświadczenie
odsłania człowiekowi wszystko, co jest niezbędne do wypełnienia
jego przeznaczenia na naszej planecie. Kto cierpliwie zdobędzie
doświadczenie badacza wiedzy tajemnej, ten ujrzy, że w ramach
duchowego doświadczenia człowiek może osiągnąć pełne zaspokojenie
wszystkich istotnych dla niego kwestii.


Cytat:
Po stopniu Wulkana człowiek będzie
się jeszcze dalej rozwijał i wspinał na coraz wyższe stopnie świadomości.
Tak jak zewnętrzne oko patrzy w szarą niewyraźną dal,
podobnie też wewnętrzne oko jasnowidzącego patrzy w dale
duchowe na jeszcze pięć innych form świadomości, których jednak
nie da się w jakikolwiek sposób opisać. Można zatem mówić
o dwunastu stopniach świadomości.


W tym wszystkim najbardziej podoba mi sie to, ze nic nigdy nie dzieje sie tak samo i kazda epoka i kolejna planeta jest niepowtarzalna a Stworca w wiecznosci stwarza nieskonczona ilosc takich swiatow.
Wszystkie istoty przechodza rozna ewolucje.

Kiedy pisze o tym, ze czlowiek stanie sie aniolem, nie mam na mysli tego, ze czlowiek bedzie jak obecni aniolowe. Nie jest to mozliwe, bo oni przeszli przez zupelnie rozna ewolucje. Kiedy byli na etapie czlowieczenstwa ich najnizszym czlonem bylo cialo eteryczne. Naszym najnizszym czlonem jest cialo fizyczne.
Naukowcy popelniaja blad szukajac wody na Marsie, czy szukajac jakis planet podobnych do Ziemi w celu znalezienia podobnych form zycia. Jestesmy zbytnio zapatrzeni w siebie i wydaje sie nam, ze jestesmy jakims pepkiem wszechswiata, cudem kosmicznym i jak istnieja gdzies kosmici, to sa oni tacy jak my lub nasze zwierzeta.

Napisalem, ze czlowiek stanie sie "diamentowy" ;) Zanim to nastapi, bedzie jeszcze "roslinny". Oprocz tego, zniknie dwuplciowosc, narzadem rozrodczym stanie sie krtan i jeden czlowiek bedzie drugiego wypowiadal. Czlowiek bedzie potrafil wysuwac ze swojego ciala cialo eteryczne i bedzie mogl uzywac swojego ciala fizycznego jako narzedzia, na odleglosc, jak w grach RPG ;)
_________________
IT 1.4 ---> | Score 1347282 | Combo 1147 | Floor 2145 | NML 1625 |
Ostatnio zmieniony przez Boru 31 Maj 2011, 21:54, w całości zmieniany 11 razy  
 
  Profil FLD: 8888
     
Boru
miszcz

Wiek: 36
Dołączył: 28 Lip 2007
Posty: 1976
Skąd: Krosno
Wysłany: 26 Maj 2011, 14:00   

Jak to wszystko ma sie do Icy Tower? ;)
Icy Tower jest taka popularna gra, bo zawiera w sobie duchowe prawdy takie jak przechodzenie poprzez poszczegolne typy schodkow oraz doskonalenie sie w nieskonczonosc. Kolejnosc jest jednak pomieszana.
W IT mamy 10 typow schodkow numerowanych co 10 pieter. W rozwoju kosmosu znanych jest 7 planet podzielonych na 7 epok wiekszych i 7 mniejszych.
Schodki kamienne (Saturn), roslinne (Stare Slonce), "lawowe"(epoka lemuryjska), chmurkowe (atlantyda) i duchowe (kolejne planety), rozna ich dlugosc i predkosc opadania, to wszystko mamy w rzeczywistosci.
Poszczegolne kategorie to czlony ludzkiej istoty. Trzeba rozwijac je wszystkie, aby osiagnac wyzszy poziom (range).
Zamiast wiezy mamy Drzewo Zycia i Drzewo Poznania, splecione ze soba i rosnace w nieskonczonosc.
Na kazdym stopniu rozwoju mozna sie potknac i cofnac w rozwoju (FML wiekszy od combo).
Sa tez istoty podajace sie za wysoko rozwiniete, ale nimi nie sa (spowalniacze - istoty lucyferyczne, ktore chca latwo i przyjemnie uzyskac dobre wyniki ;) ) a takze te, ktore nie wierza w mozliwosc rozwoju czlowieka (istoty arymaniczne - sceptycy, stapajacy nisko po ziemi, uwazajacy dobrych graczy za oszustow).
Kolejne podobienstwo jest takie, ze przy kazdej kolejnej planecie, musi nastapic krotkie powtorzenie poprzednich stanow. Tak wiec na Jowiszu nastapi najpierw krotkie i zmodyfikowane powtorzenie cyklu Saturna, Slonca, Ksiezyca, Ziemi i dopiero wtedy rozwija sie dalej. Tak samo jak w IT kazda kolejna gra rozpoczyna sie od kamiennych schodkow. Gracz, ktory ma np. 800 combo musi za kazdym razem przebyc wczesniejsze schodki aby pobic rekord. Robi to jednak szybciej od innych graczy.

Ksiega Rodzaju napisał/a:
Jakub zaś wyruszył z Beer-Szeby i udał się do Haranu. A gdy przybył na pewne miejsce, zatrzymał się tam na noc, gdyż słońce zaszło, i wziął jeden kamień z tego miejsca, podłożył go sobie pod głowę i zasnął na tym miejscu. I śniło mu się, że była ustawiona na ziemi drabina, której szczyt sięgał nieba, po niej zaś wstępowali i zstępowali aniołowie Boży. A Pan stał nad nią i mówił: Jam jest Pan, Bóg Abrahama, ojca twego, i Bóg Izaaka!


Tak wiec idea Icy Tower tkwi w umyslach ludzkich od dawna ;)

Ten Bog, ktorego slyszal Jakub, nie jest jednak Bogiem Najwyzszym. Jest on tworca naszego ukladu slonecznego, jednego z miliardow. Ludzie czesto sie sprzeczaja o to, czy Bog jest osoba, czy jest bezosobowy. Jedni i drudzy tak naprawde maja racje, chociaz trzeba okreslic, co ma sie na mysli mowiac "Bog". Czy chodzi tworce naszego ukladu slonecznego, czy wszechswiata, czy Absolut. Absolut jest ponad-osobowy, ale poprzez demiurgow, czyli tworcow poszczegolnych kosmosow, ma nieskonczenie wiele twarzy.
Oczywiscie jest to bardzo rozlegly i niezwykle zawily temat.

Jahwe napisał/a:
Rzekłem: Wyście bogami I wy wszyscy jesteście synami Najwyższego
_________________
IT 1.4 ---> | Score 1347282 | Combo 1147 | Floor 2145 | NML 1625 |
Ostatnio zmieniony przez Boru 26 Maj 2011, 17:12, w całości zmieniany 11 razy  
 
  Profil FLD: 8888
     
Boru
miszcz

Wiek: 36
Dołączył: 28 Lip 2007
Posty: 1976
Skąd: Krosno
Wysłany: 26 Maj 2011, 20:38   

Powyzszy post to chyba moje najwieksze osiagniecie tutaj :lol: Dwie najwieksze pasje polaczone w jedno.

Moge odejsc juz do Krainy Wiecznych Skokow.
_________________
IT 1.4 ---> | Score 1347282 | Combo 1147 | Floor 2145 | NML 1625 |
 
  Profil FLD: 8888
     
Boru
miszcz

Wiek: 36
Dołączył: 28 Lip 2007
Posty: 1976
Skąd: Krosno
Wysłany: 31 Maj 2011, 16:10   

Kolejna sprawa:
Skad bierze sie cala ta roznorodnosc w swiecie zwierzat, roslin i mineralow? Bierze sie to stad, ze kazda "fala zycia" ma swoich pionierow i opoznionych w rozwoju. Tak wiec pionierzy z roslinnej fali zycia z poprzedniego stanu planetarnego tworza obecnie wyzsze formy od tych opoznionych w rozwoju. Czlowiek nie pochodzi od malpy, ale maja wspolnego przodka. Istoty, ktore nie rozwinely sie na tyle, zeby przyjac indywidualnego ducha, to wlasnie obecne malpy. Nowa fala zycia w obecnym, czwartym stanie planetarnym to twarde mineraly.
Na wyzszych poziomach jest tak samo. Opozniona ludzkosc z poprzedniego stanu planetarnego to upadle duchy, ktore sa uwiezione w naszym swiecie. Zeby dana istota mogla normalnie funkcjonowac w jakims srodowisku, musi posiadac cialo zbudowane z materii danej planety. Nasza planeta jest idealnie dostosowana do rozwoju w ciele fizycznym, ale zupelnie nie odpowiada to duchom opoznionym w rozwoju. Staraja sie wiec one cofnac ludzi w rozwoju, pozbawic ich "ja" i wslizgnac sie w ich ciala, zeby moc funkcjonowac na Ziemi. Upadajac moralnie, czlowiek przygotowuje nieswiadomie mieszkanie dla opoznionych w rozwoju istot.

Duch, ktorego nazywamy Chrystusem, rowniez musial uzyc fizycznego ciala aby przybyc na Ziemie. Posluzyl sie wiec cialem czlowieka znanego jako Jezus z Nazaretu.

Bog Ojciec jest najwyzej rozwinieta istota z cyklu Saturna.
Chrystus jest najwyzej rozwinieta istota z cyklu Starego Slonca.
Duch Swiety (Jahwe - Bog Narodow, Wladca Ksiezyca) jest najwyzej rozwinieta istota z cyklu Starego Ksiezyca.

Jahwe czuwal nad odpowiednim rozwojem ludzkosci i przygotowywal ja na przyjscie Ducha Slonca. Posluzyl sie on religiami rasowymi. Tak jak Ksiezyc odbija promienie Slonca i kieruje je na Ziemie, tak samo i Jahwe odbijal promienie Ducha Slonca na Ziemie, aby ta ludzkosc dojrzala na jego przyjscie. Chrystus przyszedl aby pomoc istotom cofnietym w rozwoju, zniesc wszelkie religie rasowe i zapoczatkowac powszechne braterstwo, ktore nie patrzy na fizyczne pokrewienstwo.

W momencie smierci na krzyzu stal sie on Duchem Ziemi i od tamtej pory Ziemia jest jego fizycznym cialem, tak, jak wczesniej jego fizycznym cialem bylo Slonce.

Roznica pomiedzy Chrystusem a np. Budda jest taka, ze Budda byl wysoko rozwinietym czlowiekiem, ktory pokazal, jak wyzwolic sie z Ziemi i udac sie do wyzszych swiatow, a Chrystus jest istota z innego swiata, ktora przyszla pomoc Ziemi i zwiazal sie z nia i jej mieszkancami.

Ewangelia Tomasza napisał/a:
Kto jest blisko mnie, blisko jest ognia, a kto jest daleko ode mnie, daleko jest od królestwa.


Ewangelia Tomasza napisał/a:
Ja jestem światłością, która jest ponad wszystkimi. Ja jestem Pełnią, Pełnia wyszła ze mnie, Pełnia doszła do mnie. Rozłupcie drzewo, ja tam jestem. Podnieście kamień, a znajdziecie mnie tam.


Ewangelia Jana napisał/a:
I rzekł do nich: Wy jesteście z niskości, Ja zaś z wysokości; wy jesteście z tego świata, a Ja nie jestem z tego świata. Dlatego powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Jeśli bowiem nie uwierzycie, że to Ja jestem, pomrzecie w swoich grzechach.


Max Heindel napisał/a:
Duchy poszczególnych ras wiedzą o tym, że ich religie są tylko stopniami ku wyższym celom. Wskazuje na to fakt, iż wszystkie religie mówią o "Tym", który ma nadejść. Religia Persów wskazywała na Mithras'a, a religia Chaldejczyków mówiła o Tammuzie. Starożytni nordyccy Bogowie przewidywali "zmierzch Bogów", gdy Sutr - jasny Duch Słońca - zajmie ich miejsce i ustanowi lepszy porządek na "Giml" - ziemi odrodzonej. Egipcjanie oczekiwali Horusa, nowo narodzonego Boga Słońca. Wszystkie te fakty wskazują na to, że Ten, który miał nadejść, będzie Duchem Słońca i uwolni ludzi od dzielących ich wpływów, z konieczności istniejących w każdej religii rasowej.
Religie te były stopniami, przez które ludzkość nieodzownie musiała przejść, aby przygotować się na przyjęcie Chrystusa. Najpierw człowiek musi rozwinąć w sobie wyższą Jaźń, aby stać się całkowicie bezinteresownym i aby pojąć wyższy stopień uniwersalnego braterstwa, jedność celów, zadań i wymagań, pod które Chrystus położył kamień węgielny przy Swym pierwszym przyjściu, a które przy Swym powtórnym przyjściu uczyni żywotną rzeczywistością.


Obecnie religie, ktore uwazaja sie za "chrzescijanskie" w rzeczywistosci nie maja nic wspolnego z Chrystusem. Trzeba pamietac o tym, ze w skali kosmicznej Chrystus jeszcze "przedwczoraj" chodzil po Ziemi i minela zaledwie chwila od jego przyjscia, a ludzie musza jeszcze dojrzec do przeslania Ewangelii.

W przyszlosci czeka nas jeszcze inkarnacja ktoregos z tych "czarnych charakterow", zwanego antychrystem.

Po Erze Chrystusa nastapi jeszcze Era Ojca.

Apostol Pawel napisał/a:
Bo On musi królować, dopóki nie położy wszystkich nieprzyjaciół pod stopy swoje. A jako ostatni wróg zniszczona będzie śmierć. Wszystko bowiem poddał pod stopy jego. Gdy zaś mówi, że wszystko zostało poddane, rozumie się, że oprócz tego, który mu wszystko poddał. A gdy mu wszystko zostanie poddane, wtedy też i sam Syn będzie poddany temu, który mu poddał wszystko, aby Bóg był wszystkim we wszystkim.


Slonce jest cialem niebieskim, ktore jest miejscem zamieszkania dla najlepiej rozwinietych istot naszego ukladu slonecznego. Dlatego Chrystus stajac sie Duchem Ziemi bardzo sie ograniczyl i musi to byc dla niego bardzo ciezkie. Im ludzie beda lepiej rozwinieci duchowo, tym Ziemia bedzie bardziej goraca, a im bardziej bedzie goraca, tym wieksza ulge odczuje Chrystus, az w koncu stanie sie wolny. Jestesmy od siebie zalezni. Nasz rozwoj duchowy jest uzalezniony od Chrystusa, a jego wolnosc jest uzalezniona od nas.

Ziemia bedzie coraz bardziej goraca, ale dobre istoty beda mialy ciala niezniszczalne, wiec nie odczuja tego. Istoty zle, ktorych ciala nie beda przystosowane do tych warunkow, oderwa sie razem z kawalkiem Ziemi i odleca w kosmos, tworzac nowy ksiezyc ;)
Stanie sie tak dlatego, ze ludzkosc sie podzieli i miejsce w ktorym zamieszkaja ludzie zli, bedzie twarde, a reszta bedzie miekka. Ten twardy kawalek sie oderwie razem z ich mieszkancami.

Ewangelia Mateusza napisał/a:
I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie. Wówczas zapytają sprawiedliwi: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię?
Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie? A Król im odpowie: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili. Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie. Wówczas zapytają i ci: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie? Wtedy odpowie im: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili.


Tak wiec gdy ktos mowi, ze politykow nalezy wyslac na ksiezyc, mowi prorocze slowa.
_________________
IT 1.4 ---> | Score 1347282 | Combo 1147 | Floor 2145 | NML 1625 |
Ostatnio zmieniony przez Boru 31 Maj 2011, 17:51, w całości zmieniany 7 razy  
 
  Profil FLD: 8888
     
Boru
miszcz

Wiek: 36
Dołączył: 28 Lip 2007
Posty: 1976
Skąd: Krosno
Wysłany: 1 Czerwiec 2011, 12:07   

Cytat:
Bog Ojciec jest najwyzej rozwinieta istota z cyklu Saturna.
Chrystus jest najwyzej rozwinieta istota z cyklu Starego Slonca.
Duch Swiety (Jahwe - Bog Narodow, Wladca Ksiezyca) jest najwyzej rozwinieta istota z cyklu Starego Ksiezyca.


Wyjasnie jak to rozumiec.

Rozroznia sie nastepujace poziomy swiata duchowego i wszystkich istot:

-cialo fizyczne
-cialo eteryczne
-cialo astralne
-jazn

Cialo jazni sklada sie z:

-duch-jazn (manas)
-duch-zycie (buddhi)
-duch-czlowiek (atma)

Nastepnie mamy jeszcze 3 poziomy. Ezoteryka chrzescijanska nazywa je:

-Duch Swiety
-Slowo lub Syn
-Ojciec

My posiadamy w tym momencie piec pierwszych czlonow (kazdy czlowiek ma te czlony rozwiniete lepiej lub gorzej). Kazda kolejna wielka epoka, to kolejny nowy czlon. Pozostale dwa sa w zalazku, sa tylko pewnym zalozeniem i zostana one rozwiniete dopiero w nastepnych dwoch wielkich epokach.

Epoka polarna byla zmodyfikowanym powtorzeniem cyklu Saturna i czlowiek rozwijal wtedy cialo fizyczne.
Epoka hiperborejska byla zmodyfikowanym powtorzeniem cyklu Slonca i czlowiek rozwijal cialo fizyczne i eteryczne.
Lemuryjska natomiast powtorzeniem cyklu Ksiezyca - cialo fizyczne, eteryczne i astralne.

Istoty te nie posiadaly indywidualnego ducha, nie mogly powiedziec o sobie "ja". Ich jazn byla na zewnatrz - w powietrzu. Istoty te stopniowo "wdychaly" jazn.

Ksiega Rodzaju napisał/a:
wtedy to Jahwe ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą.


O tym jest ten utwor ;)

Czlowiek w epoce lemuryjskiej mial swiadomosc obrazowa, nie byl swiadomy swojego fizycznego ciala. Stal sie swiadomy swojego ciala za sprawa duchow lucyferycznych. Od tego momentu mozna zaczac mowic o smierci.
Przypomnijcie sobie historie kuszenia Adama i Ewy.

Czlowiek stal sie odrebna osoba w epoce atlantyckiej. Wtedy wlasnie rozwinal jazn.

W czasie poprzedniego stanu planetarnego, duchy, ktore byly na poziomie czlowieczenstwa, nie mialy ciala fizycznego. Ich najnizszym nosnikiem bylo cialo eteryczne, ale za to posiadali Ducha Swietego. Zyla tam pewna istota, ktora byla wsrod nich najlepiej rozwinieta - jest to Bog Jahwe, Bog Starego Testamentu.
W jeszcze wczesniejszym stanie planetarnym - Sloncu, zyly istoty (ktore obecnie sa archaniolami), ktorych najnizszym nosnikiem bylo cialo astralne, ale za to posiadali Syna. Najwyzej rozwinieta istota z tamtego okresu to Chrystus - Duch Slonca.

W momencie chrztu Jezusa w rzece Jordan, Chrystus wstapil w jego cialo i stal sie jedyna w swoim rodzaju istota, ktora posiada wszystkie nosniki od ciala fizycznego, az do tronu Boga. Dlatego jest on posrednikiem pomiedzy Bogiem a czlowiekiem.

Apostol Pawel napisał/a:
Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus


ilustracja do tego wszystkiego :)
_________________
IT 1.4 ---> | Score 1347282 | Combo 1147 | Floor 2145 | NML 1625 |
Ostatnio zmieniony przez Boru 23 Czerwiec 2011, 17:29, w całości zmieniany 10 razy  
 
  Profil FLD: 8888
     
Boru
miszcz

Wiek: 36
Dołączył: 28 Lip 2007
Posty: 1976
Skąd: Krosno
Wysłany: 2 Czerwiec 2011, 15:57   

Podsumowujac ;)

Miliony lat temu Ziemia stanowila jednosc ze Sloncem, jednak bylismy zmuszeni sie rozdzielic.
Mija wiele epok, a Duch Slonca zstepuje na Ziemie i jednoczy sie z nia, przyprowadzajac ja z powrotem do Slonca, zmuszajac przy tym wszelkie zlo do opuszczenia Ziemi.
Bez uzycia przemocy, skromny ciesla, wyszydzony i przybity do drzewa, wysle w kosmos wszystkich swoich wrogow.

Cytat:
A później nadeszły i pozostałe panny, mówiąc: Panie! Panie! Otwórz nam. On zaś, odpowiadając, rzekł: Zaprawdę powiadam wam, nie znam was.


Znajac prawa rzadzace swiatem duchowym, mozna przewidziec przyszlosc.

Cytat:
I przystąpili do niego faryzeusze i saduceusze, i kusząc, prosili go, żeby im pokazał znak z nieba. A On, odpowiadając, rzekł im: Gdy nastanie wieczór, mówicie: Będzie pogoda, bo się niebo czerwieni; a rano: Dziś będzie niepogoda, bo się niebo czerwieni i jest zachmurzone. Oblicze nieba umiecie rozpoznawać, a znamion czasów nie potraficie?


Na koniec cytat:

Ewangelia Tomasza napisał/a:
Spytali uczniowie Jego: "Którego dnia objawisz się nam i którego dnia ujrzymy ciebie?" Odrzekł Jezus: "Jeśli będziecie mieli zwyczaj ukazywać nie wstydząc się te części ciała, które godzi się zakrywać, i będziecie brać szaty wasze i rzucać je pod wasze stopy, jak małe dzieci, i będziecie je deptać, wówczas ujrzycie Syna żywego i nie będziecie się bać".


i piosenka jako komentarz do tego :lol:
_________________
IT 1.4 ---> | Score 1347282 | Combo 1147 | Floor 2145 | NML 1625 |
Ostatnio zmieniony przez Boru 2 Czerwiec 2011, 19:18, w całości zmieniany 4 razy  
 
  Profil FLD: 8888
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.09 sekundy. Zapytań do SQL: 10