|
Religie, etyka, zyciowa filozofia... |
| Autor |
Wiadomość |
Akataleptos
Splendid!


Dołączył: 20 Kwi 2012 Posty: 737
|
Wysłany: 29 Maj 2012, 17:00
|
|
|
| Cytat: | Wyobraz sobie krysztalowe/przezroczyste swiatlo, ktore zostaje rozszczepione przez pryzmat i nastepnie tworzy najrozniejsze formy zycia.
Jeden kolor tworzy mineraly, drugi kolor polaczony z pierwszym tworzy rosliny, zwierzeta |
itd. czyli to co jest w hierarchii jeden stopien nizej, postrzega w wyzszym tylko ta czesc, ktora jest w nim samym np. zwierze w czlowieku postrzega tylko cialo fizyczne, ale nie postrzega jego umyslu. Czlowiek, ktory zatrzymal sie na poziomie materializmu, postrzega w wyzszych bytach tylko to co zachodzi w ich materialnych cialach np. postrzega je jako plonace gazowe kule, gwiazdy.
| Cytat: | Aby bawic sie w rozwoj, istoty tworza w sobie sprzecznosci do rozwiazywania, zapominaja o tym, dzieki czemu powstaje zludzenie przechodzenia na wyzsze etapy, podczas gdy to wszystko jest jedynie jak bieg w miejscu.
Zaklada sie na siebie ciezary, ktore zaburzaja postrzeganie i czynia wyzsze poziomy niedostepnymi, a sciaganie ich daje zludzenie pojawienia sie czegos nowego. |
Mozna tez opisac to w ten sposob, ze lustro tworzy w sobie filtr postrzegania, to jest ciezar, ktory daje wrazenie rozbicia sie lustra i caly ten swiat widziany przez filtr postrzegania, to takie rozbite lustro.
Dlaczego Bog/bogowie nie reaguja?
Ludzie wszystko postrzegaja, ale niczego nie widza, bogowie widza wszystko, ale niczego nie postrzegaja.
Czlowiek postrzega ich jako pozbawione swiadomosci zjawisko fizyczne, lub tez "postrzega" ich jako "przestrzen" czyli ich nie postrzega.
Tak samo dla nich, to co czlowiek uwaza za siebie, to dla nich nie istnieje, poniewaz widza calosc, nie moga widziec nas inaczej jak kompletnych.
Kiedy czlowiek mysli o pozbyciu sie ograniczen, czy tez uwolnieniu od zla, to najczesciej ma na mysli poprawienie warunkow egzystencji w ramach swiata potluczonego, ktorego bogowie nie widza i nie rozumieja, bo jest niezrozumialy i sprzeczny. Kiedy wiec z ludzmi kontaktuja sie jakies "oswiecone byty", z tymi wszystkimi historiami o walkach dobra ze zlem, to sa to tylko potluczeni aktorzy.
Czlowiek moze z prawdziwymi gwiezdnymi bracmi wspolpracowac wtedy, kiedy zdejmuje z siebie filtry postrzegania, otwieraja mu sie oczy i wtedy jego widzenie jest synchronizowane z widzeniem ich, lustro samoistnie sklada sie w jedna calosc. Wtedy czlowiek tez uswiadamia sobie, ze sam jest jednym z tych swietych indywiduow, ze to on sam poslal siebie jako jakas badawcza sonde w swiat pozornych ograniczen, po to, aby powrocic do swiata bogow z nowymi doswiadczeniami, ktorych tam zdobyc nie mozna. |
| Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 29 Maj 2012, 17:09, w całości zmieniany 2 razy |
|
|
|
 |
Akataleptos
Splendid!


Dołączył: 20 Kwi 2012 Posty: 737
|
Wysłany: 29 Maj 2012, 17:27
|
|
|
Taka zabawa w chowanego z samym soba, a kiedy juz czlowiek sie znajduje, to gryzie swoj wlasny ogon.
Ilustracja
| Cytat: | | Kiedy czlowiek mysli o pozbyciu sie ograniczen, czy tez uwolnieniu od zla, to najczesciej ma na mysli poprawienie warunkow egzystencji w ramach swiata potluczonego, ktorego bogowie nie widza i nie rozumieja, bo jest niezrozumialy i sprzeczny. |
Upadek Ikara |
| Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 29 Maj 2012, 17:47, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
Akataleptos
Splendid!


Dołączył: 20 Kwi 2012 Posty: 737
|
Wysłany: 29 Maj 2012, 20:15
|
|
|
| Cytat: | | Im nizej sie upadnie, tym wyzej mozna bedzie sie wzniesc, im wyzej sie wzniesie, tym nizej mozna upasc |
W "dragon ballu" czesto pojawial sie taki motyw, ze jakis wojownik rodzil sie na planecie, gdzie sila przyciagania byla wieksza niz na pozostalych, albo tez udawal sie na trening gdzies, gdzie sila grawitacji byla wielokrotnie silniejsza. Powodowalo to, ze po powrocie do wczesniejszych warunkow bylo sie o wiele silniejszym i szybszym. To samo ma miejsce tutaj, ludzie od dziecka nosza na sobie ogromne treningowe ciezary, ciezary wlasnej tozsamosci, sa lustrami, ktore roztrzaskaly sie przy ladowaniu i zapomnialy o co chodzi. Jesli z ciezarem chodzi sie od urodzenia, to roznice widac dopiero wtedy, kiedy sie go sciagnie. Jak to powiedzial jeden czlowiek "nie musisz umierac na krzyzu, bo juz urodziles sie ukrzyzowany", chodzi wiec o uswiadomienie sobie tego ukrzyzowania i puszczenie tego ciezaru, rozdarcie zaslony przed oczami.
Planety to takie treningowe sale, a satelity to galki do krecenia, zwiekszajace obciazenie
Byc moze wielu przeliczylo sie i wzielo na siebie za duzo.
Ikar najpierw chcial latac, a potem umarl, slonce przypalilo, ziemia przyciagnela.
Neo w matrixie najpierw zostal zabity, a pozniej nauczyl sie bezpiecznie latac
Zdjecie ciezaru daje wrazenie latania i nie ma obaw o to, ze sie spadnie. |
| Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 29 Maj 2012, 20:46, w całości zmieniany 7 razy |
|
|
|
 |
Akataleptos
Splendid!


Dołączył: 20 Kwi 2012 Posty: 737
|
Wysłany: 30 Maj 2012, 00:25
|
|
|
Przy okazji wyjasnilo sie, dlaczego stluczone lusterko to siedem lat nieszczescia |
|
|
|
 |
Akataleptos
Splendid!


Dołączył: 20 Kwi 2012 Posty: 737
|
Wysłany: 30 Maj 2012, 14:09
|
|
|
Ludzie czesto buduja sondy badawcze i wysylaja je gdzies w kosmos, czy tez w glebiny oceanu, tylko po to, aby ta sonda tylko sie roztrzaskala gdzies tam o skaly.
Mozna powiedziec, ze "bogowie " robia to samo z samym soba, wydzielaja z siebie czesc, nabieraja obciazen , roztrzaskuja sie gdzies i ta wydzielona czesc ma sobie przypomniec, ze ma sie pozbierac w calosc i powrocic do siebie z zebranymi doswiadczeniami.
Lustro zostalo rozbite i swiatlo rozszczepilo sie na siedem czesci, powstal surrealistyczny swiat i dopoki czlowiek nie pozbiera sie w calosc, dopoki nie uswiadomi sobie, ze swiadomosc w nim to cos nie z tego swiata, cos nierozszczepionego i niepotluczonego, czeka go "siedem lat nieszczescia".
Takiej potluczonej sondzie badawczej moze sie zdawac, ze posiada jakas wolna wole, ale jest to tylko iluzja wytworzona na potrzeby badan. To tylko taka zabawa w "co by bylo gdyby", ale to tylko wyobrazenia, nie majace pokrycia w rzeczywistosci.
Powrot do siebie nastepuje poprzez smierc tozsamosci, ktora sama w sobie jest obciazeniem, kiedy czlowiek uswiadamia sobie, ze wszystko co przezyl nigdy sie nie wydarzylo naprawde.
Cale te galaktyczne zoo o ktorym wspomnial RedJohn, to tylko postacie z gry, z ktorych wielu tak bardzo utozsamilo sie z gra, ze wylogowanie sie z gry, to dla nich smierc, koniec wszystkiego. Niewazne jak bardzo wydawaly by sie potezne, jak ten gosc zwany Jehowa, tak naprawde tez nie posiadaja czegos takiego jak wolna wola. Czy to nie jest komiczne? Gosc, ktory twierdzi, ze jest stworca i kontrolerem wszechrzeczy, jest tylko marionetka w grze i cala jego potega to jakis zart prawdziwych bogow/Boga. To jakis czarny humor i suchar zarazem.
I to jest wlasnie takie potluczone ze z jednej strony czlowiek to jakas marionetka, ale marionetka samego siebie. |
| Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 30 Maj 2012, 15:16, w całości zmieniany 12 razy |
|
|
|
 |
Akataleptos
Splendid!


Dołączył: 20 Kwi 2012 Posty: 737
|
Wysłany: 30 Maj 2012, 15:28
|
|
|
Fizycy badajac historie np. ukladu slonecznego moga stwierdzic jedynie, w jaki sposob te historie przejawila sie na planie fizycznym, czyli to co istnieje od momentu oderwania i potluczenia tzn. Slonce, bedace w innej postaci niz obecnie, od ktorego oderwuja sie mniejsze kawalki, co sprawia, ze Slonce zmienia swoja postac, ze na tych mniejszych kawalkach rozwija sie zycie, ze te zycie wyginie, ze planety powroca do Slonca, ze Slonce zmieni znow swoja postac.
Nie sa jednak w stanie dostrzec tego, ze istnialo sie przed pojawieniem sie zycia na Ziemi, poniewaz patrzy sie na to przez filtr, ktory powstal dopiero tutaj, a ktorego zdjecie sprawia, ze wraca sie do siebie, czyli na Slonce. |
| Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 30 Maj 2012, 15:31, w całości zmieniany 3 razy |
|
|
|
 |
Akataleptos
Splendid!


Dołączył: 20 Kwi 2012 Posty: 737
|
Wysłany: 30 Maj 2012, 17:28
|
|
|
To co sprawia, ze np. Ziemia jest planeta skalisto-wodna, a Jowisz gazowa, wieksza i goretsza, to to, ze sa na roznych stopniach scalania ze soba pokawalkowanych czesci. To co na Ziemi jest dwoma "warstwami" czestotliwosci, na Jowiszu jest nalozone na siebie, dlatego tez fizycznie objawia sie jako planeta wieksza i z perspektywy ludzi przykutych do ziemi, niezdolna do zamieszkania. Gdyby tylko jednak czlowiek zdjal z siebie ciezary i filtry przez ktore postrzega swiat, zobaczylby, ze wszystkie planety nosza na sobie zycie i same sa zywe, z wyjatkiem roznych sztucznych satelit imitujacych planety, ktorych zadaniem jest wlasnie sciasnienie postrzegania, po to, by tego zycia na planetach nie dostrzec
Slonce jest punktem odniesienia wszystkich planet, lustrem, poniewaz jest poczatkiem i koncem ich drogi. Poczatkiem i koncem w terazniejszoci. Istota/istoty bedace Sloncem doswiadczaja zycia na wszystkich planetach jednoczesnie.
| Cytat: | | To co na Ziemi jest dwoma "warstwami" czestotliwosci, na Jowiszu jest nalozone na siebie |
Przykladowo, na ziemi u czlowieka patrzenie, slyszenie, smakowanie, to wszystko odbywa sie jako oddzielone, ale u jakiejs istoty "jowiszowej", to jest polaczone np. postrzega i smakuje dzwieki, czy wacha kolory
Planety wokol Slonca tworza "muzyke sfer", ich personifikacje niczym "niebiaski chor" stoja wokol "tronu Boga" spiewajac mu bez przerwy. A wlasciwie to spiewaja samym sobie do lustra
W kazdym razie dzieje sie duzo fajnych spraw |
| Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 30 Maj 2012, 23:19, w całości zmieniany 12 razy |
|
|
|
 |
Akataleptos
Splendid!


Dołączył: 20 Kwi 2012 Posty: 737
|
Wysłany: 30 Maj 2012, 19:33
|
|
|
| Klapouchy napisał/a: | | Jeśli się okaże, że ogon się zapodział, wiedz, że ma pełne prawo ci brakować. |
| Cytat: | | Nie jest to dobry dzień na ucieczkę z domu. Jeśli w ogóle jest taki dzień. |
|
| Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 30 Maj 2012, 21:28, w całości zmieniany 10 razy |
|
|
|
 |
Akataleptos
Splendid!


Dołączył: 20 Kwi 2012 Posty: 737
|
Wysłany: 30 Maj 2012, 23:00
|
|
|
| Cytat: | Ukrzyżowanie
Wielka Matka wisi na krzyżu, a my kobiety umieramy razem z nią ukrzyżowane przez patriarchat. Ukamienowali nas i zamienili na Matkę Boską, pokorną służebnicę pańską. |
Ilustracja
| Cytat: | | To co na Ziemi jest dwoma "warstwami" czestotliwosci, na Jowiszu jest nalozone na siebie, dlatego tez fizycznie objawia sie jako planeta wieksza i z perspektywy ludzi przykutych do ziemi, niezdolna do zamieszkania. |
| Klapouchy napisał/a: | | No i wychodzi słońce to znaczy, że niebo zaraz zacznie spadać. |
|
| Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 30 Maj 2012, 23:11, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
Akataleptos
Splendid!


Dołączył: 20 Kwi 2012 Posty: 737
|
Wysłany: 31 Maj 2012, 14:28
|
|
|
| Cytat: | | Jak to powiedzial jeden czlowiek "nie musisz umierac na krzyzu, bo juz urodziles sie ukrzyzowany", chodzi wiec o uswiadomienie sobie tego ukrzyzowania i puszczenie tego ciezaru, rozdarcie zaslony przed oczami. |
Ludzie zawsze martwia sie o to, co juz sie wydarzylo i o co nie trzeba sie martwic. Ostatnio slyszalem gdzies w radiu pytanie: czy ludzkosci grozi to, ze zostanie opanowana przez maszyny i ludzie stana sie maszynami?
Przeciez ludzie juz sa mechaniczni, zdalnie sterowani. Mechaniczne emocje, uczucia i pragnienia, to juz jest. Nie trzeba sie o to martwic, tylko to porzucic.
To samo tyczy sie "chipowania ludzkosci", czy "nowego porzadku swiata". To juz sie wydarzylo, jednak odbywa sie to w odmienny sposob niz ludzkie osobowosci przewiduja, poniewaz ludzkie osobowosci to wlasnie efekt tych wydarzen.
| Cytat: | | Komentator/osobowosc nie jest tworca tego o czym mowi i nie jest zdolny do tego, by komentowac zdarzenie w tym samym momencie, kiedy ono sie rozgrywa. Jest zdolny mowic tylko o tym, co sie wydarzylo, moze to robic tak szybko, ze daje to zludzenie jakby on i chwila terazniejsza to jednosc. Gdyby jednak przjrzec sie temu w zwolnionym tempie, to zawsze komentarz i doswiadczenie troche sie "rozjezdza". |
Iluzja dotyczaca naszych wlasnych osobowosci jest punktem zaczepienia dla wszystkich "spiskow" dziejacych sie na swiecie, ta iluzja powoduje rowniez, ze wszelkie proby rozmontowywania spiskow sa wykonywane na slepo.
Gdy jednak oczy sie otwieraja, znika filtr osobowosci, ktory sprawia, ze postrzega sie ten swiat, czlowiek przestaje angazowac sie w te wszystkie historie, bo widzi, ze to jest jedna wielka halucynacja, ktora wydaje sie czyms powaznym, gdy siedzi sie w srodku.
Mozna wiec istotom spiskujacym, zwlaszcza tym "kosmicznym" na szczycie, ktorych "siec" rozciaga sie na wiele systemow planetarnych, oddac szacunek, bo sa niemozliwi do pokonania, oni jednak niczego nie widza, spia, niczego w rzeczywistosci nie kontroluja i snia tylko o tym, zapetla sie oni sami w tym snie, bez udzialu jakiegos zewnetrznego czynnika, bo ich swiat to swiat sprzecznosci.
My jako ludzie, najstarsze "dusze" z tego calego zoo, jestesmy tu po to, aby pokazac, ze bedac ograbionym ze wszystkiego, bedac poddanym ogromnym ciezarom, podlaczonym do tysiecy dojarek, bedac trutym na kazdym kroku, z wody, ziemi i powietrza, mozna bezproblemowo sie wyplatac, sila spokoju, nie traktujac niczego osobiscie.
Jest to kolejny przyklad "lustrzanego odbicia" swiata. Swiat z ktorego pochodzimy i to kim jestesmy, to odwrocenie tego, za kogo te istoty, czczone jako bogow sa. To cos jakby dwa rozne "przeciwswiaty", z ktorego jeden jest stworzona replika. Tu wszystko jest osobiste, kontrolowane i ciagle spod tej kontroli sie wymykajace, tam wszystko jest bezosobowe, a jednoczesnie zindywidualizowane, trudne do uchwycenia z perspektywy pokawalkowanej swiadomosci pogodzenie tego ze soba, samoorganizujace sie, zawsze w idealnym porzadku, niemozliwym do zburzenia. Wszelkie proby zburzenia tam rownowagi, to nabieranie obciazen i przyciaganie do "przeciwswiata". O tym wlasnie mowia historie o "buncie aniolow w niebie" i straceniu ich w dol. |
| Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 31 Maj 2012, 15:36, w całości zmieniany 19 razy |
|
|
|
 |
Akataleptos
Splendid!


Dołączył: 20 Kwi 2012 Posty: 737
|
Wysłany: 31 Maj 2012, 16:10
|
|
|
Mozna to porownac do pieciu palcow u dloni. Kciuk jest przeciwstawny do pozostalych czterech. Cztery palce to "przeciwswiat", a razem z kciukiem to swiat oryginalny.
Cztery palce chca wszystko uchwycic, ale idzie im to z trudem i zawsze cos upuszcza.
Piec palcow jako piec pokawalkowanych zmyslow scalonych na nowo, a cztery palce to ciezary, krzyze na plecach |
| Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 31 Maj 2012, 16:12, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
Akataleptos
Splendid!


Dołączył: 20 Kwi 2012 Posty: 737
|
Wysłany: 31 Maj 2012, 18:26
|
|
|
Jerzy Prokopiuk - Manicheizm - religia swiatlosci
Manichejczykom z ta swiatloscia i ciemnoscia nie chodzilo o dobro i zlo, tylko o to, ze gdy w krysztalowej/chrystusowej swiatlosci powstaje jakis filtr postrzegania, chec odzielenia, to nabiera sie ciezaru, lustro rozbija sie na siedem czesci/czakramow (rozbite lustro i siedem lat nieszczescia), to wtedy taka odzielona istota zaplatana w te wszystkie "ja", podswiadomosci, dobro i zlo, postrzega swiat niedualnosci jako nicosc, "mroczne morze" mozna powiedziec, ze widzi w lustrze wlasne nieistnienie
Naprawde, jesli chce sie kontaktowac z "piatym wymiarem", to nalezy wywrocic wszystko do gory nogami
| ktos napisał/a: |
W wielkich arkanach jest tylko jedna taka para - Wisielec (12) i Świat (21). Dlatgo rysuje się te karty tak, że jeśli odwrócić Wisielca, to ma on układ nóg taki sam jak środkowa postać na karcie Świat. W tym układzie 11 jest wyjątkowa, bo w obie strony przedstawia się tak samo. Jest też znane odwrócenie 6 i 9.
I tu nasuwa się sugestia, że skoro 666 jest "liczbą człowieka", to z perspektywy bogów przedstawia się ona jako 999, czyli - w zaokrągleniu - tysiąc.
Skoro Wisielec wisi z naszej perspektywy "do góry nogami", to chyba jest to sugestia, że przyjął perspektywę właściwą niebianom. |
| Cytat: | | Troszeczkę to się wplata w moment osfajania się ze śmiercią. Dla Nas żyjących tu i teraz to trauma, z niebiańskiej perspektywy oczekiwanie , radosć, jednym słowej impreza. |
|
| Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 31 Maj 2012, 18:45, w całości zmieniany 5 razy |
|
|
|
 |
Akataleptos
Splendid!


Dołączył: 20 Kwi 2012 Posty: 737
|
Wysłany: 31 Maj 2012, 20:51
|
|
|
| Innym przykladem tego czym jest "przeciwswiat" jest np. starzec ubrany w biel, chroniacy swoje cialo w pancernym wozie, przemawiajacy do tlumow oklaskujacych go ludzi, oraz mlody mezczyzna, ktory nie chroni ciala podczas noszenia krzyza, majacy niewielkie grono uczniow. Pierwszy to zaslepiony straznik klamstw, "iron man", a drugi to ten, ktory rozdziera zaslone przed oczami. |
| Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 31 Maj 2012, 20:51, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
RedJohn
Wow!

Dołączył: 18 Kwi 2012 Posty: 82
|
Wysłany: 31 Maj 2012, 21:28
|
|
|
| Mam do Ciebie prośbę, na pewno spotkałeś się z teoriami Uzuliego, wyraża się on jak dla mnie dość niezrozumiale. Szczerze to coś nawet odpycha mnie od niego. Jednak chciałbym dostrzec jego punkt widzenia. Czym tak na prawdę jest kwarantanna? Czy jest to wg. Ciebie zjawisko realne i pozytywne dla nas ludzi? |
|
|
|
 |
Akataleptos
Splendid!


Dołączył: 20 Kwi 2012 Posty: 737
|
Wysłany: 31 Maj 2012, 22:14
|
|
|
| Ludzie sa zainfekowani wirusem egoizmu, maja halucynacje, dali sie upic i zamknac pod kloszem. Chodzi o to, by doswiadczyc zycia ze skrajnymi obciazeniami, w maksymalnej fragmentacji, aby nastepnie przypomniec sobie skad sie przyszlo i poskladac sie w calosc i wrocic z nowymi doswiadczeniami do domu. Wokol ludzkosci kreci sie wiele roznych istot, ktore dbaja o to, by nie wyjrzec za mur kwarantanny, poniewaz ludzie sa niewyczerpalnym zrodlem zasilania. Kwarantanna sama w sobie nie moze byc czyms dobrym, przeciez to oznaka choroby i cierpienia, jest jednak czynnikiem przebudzenia i wyzwolenia, gdy czlowiek ma dosc choroby i tych wszystkich straznikow, podajacych sie za opiekunow, majacych lekarstwa na wszsytkie choroby, a tak naprawde testujacy coraz to nowsze, slodsze trucizny. Straznicy, lekarze, sami sa chorzy od uzaleznienia sie od pacjentow i pewnie to sami pacjenci beda ich leczyc, gdy stad wyjda. Kiedy ma dosc sie choroby i kwarantanny, calego tego wmawiania sobie chorob wtedy czlowiek moze sobie przypomniec skad przyszedl. W tym sensie jest ona zbawienna, ale nie jest ona taka sama w sobie. |
| Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 31 Maj 2012, 22:29, w całości zmieniany 5 razy |
|
|
|
 |
Akataleptos
Splendid!


Dołączył: 20 Kwi 2012 Posty: 737
|
Wysłany: 31 Maj 2012, 22:45
|
|
|
Jako, ze czlowiek pochodzi z miejsca, ktorego ten swiat jest odwrotnoscia, moze najlepiej przypomniec sobie o swojej wlasciwej istocie wtedy, gdy jako bezbronny i pozbawiony wszystkiego, zostaje przeciwstawiony czemus pozornie silnemu i wszechmocnemu.
Wtedy moze dokonac sie jakby "wywrocenie sie na druga strone", zmiana z patrzenia na widzenie. Brak jakiejkolwiek wiedzy i pewnosci co do czegokolwiek, wywraca sie na druga strone i staje sie wszechwiedza. Niemozliwosc nawet poruszenia palcem, wywraca sie na druga strone i zmienia sie w wszechmoc.
| Cytat: | | Tu wszystko jest osobiste, kontrolowane i ciagle spod tej kontroli sie wymykajace, tam wszystko jest bezosobowe, a jednoczesnie zindywidualizowane, trudne do uchwycenia z perspektywy pokawalkowanej swiadomosci pogodzenie tego ze soba, samoorganizujace sie, zawsze w idealnym porzadku, niemozliwym do zburzenia. Wszelkie proby zburzenia tam rownowagi, to nabieranie obciazen i przyciaganie do "przeciwswiata". |
Z perspektywy tych na drugiej stronie, ci co tutaj wydaja sie zywi, tam sa trupami, a ci co tutaj sa martwi, tam sa zywi. I na tym wlasnie polega zmartwychwstanie To co tutaj sie wynosi ku gorze, z tamtej perspektywy upada, to co tutaj sie rozwija, tam stoi w miejscu i popada w stagnacje, a to co tam sie nie rusza jest zrodlem nieskonczonej kreatywnosci
Tutaj za swiadomosc uwaza sie to, co pojawia sie i znika, a tam za swiadomosc uwaza sie to, w czym to sie pojawia i w czym sie rozpuszcza.
Nie chodzi o dualizm, bo dualizm w swojej najsilniejszej postaci to cos, co nalezy wlasnie do przeciwswiata, ktory jest odwrocona replika swiata autentycznego. Karma to wlasnie nabieranie rownowagi w swiecie rozszczepionym, karmy nie ma w swiecie autentycznym. Im wiecej pozytywnie naladowanej milosci i swietlistosci, tym wiekszy cien tworzy. To cos w rodzaju pasywnej agresji, swietlista milosc, a sprzeciw sprawia, ze taki "caly w bieli" nagle okazuje sie bestia. Podobnie jest z blaskiem ksiezyca, czy "bialym swiatelkiem w tunelu", gdzie czekaja na spiacych ludzi rodzice, Jezus z Budda itd.
Nie mozna jednak powiedziec, ze sa to swiaty zlokalizowane gdzies w roznych miejscach, one istnieja tutaj jednoczesnie. W przeciwnym razie, nie moznaby dokonac tego wywrocenia sie w sobie. |
| Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 1 Czerwiec 2012, 00:44, w całości zmieniany 22 razy |
|
|
|
 |
RedJohn
Wow!

Dołączył: 18 Kwi 2012 Posty: 82
|
Wysłany: 1 Czerwiec 2012, 09:15
|
|
|
Jeżeli tu jest inaczej niż tam.
To tam powinny być rzucone wszelkie balasty i powinno się dokonać oświecenie.
Tymczasem twierdzisz, że można być tam i można być równie mocno zaślepionym jak tu.
Może i karma i ta cała reinkarnacja to faktycznie jedna wielka iluzja.
Ale czy nie jest tak, że one i tak są pewnego rodzaju drogą prowadzącą do zrozumienia/widzenia? Każdy kroczek mały do przodu, potem czasem dwa do tyłu.
Prawda jest taka ze nie popełniając błędów niczego byśmy się nie nauczyli. Czyż nie? |
|
|
|
 |
Akataleptos
Splendid!


Dołączył: 20 Kwi 2012 Posty: 737
|
Wysłany: 1 Czerwiec 2012, 12:23
|
|
|
W okresie pomiedzy smiercia a nowymi narodzinami czlowiek moze pozbyc sie balastu, jednak pozostawil tutaj swoje mentalne przywiazania, ktore znow go tutaj przyciagna i ktorych ostatecznie moze pozbyc sie tylko podczas inkarnacji w ciele.
Ksiezyc pelni role czegos w rodzaju "oskarzyciela przed tronem Boga" i na podstawie swoich zeznan ma prawo do wrzucenia czlowieka ponownie w cialo.
Chodzi o to, by pozostawic swoje czyny za soba, tak, by nie mogly juz za czlowiekiem isc, powrocic do stanu sprzed narodzin podczas inkarnacji w ciele.
Karma to nabieranie rownowagi, aby jednak wyplatac sie spod jej panowania, nie mozna kiwnac nawet palcem Kiedy czlowiek pozbywa sie mentalnych balastow, dokonuje przewrotu w druga strone, odkrywa, ze we wszystkim co robi, nie ma jego wykonujacego czynnosci, ze to dzieje sie samo, jakby sila rozpedu wczesniej wlozona. Kiedy choc raz czlowiekowi zda sie, ze cos on robi, albo ze jest skrzywdzony przez los i musi poprawic warunki zycia, to nakreca zaleznosci przyczynowo-skutkowe od nowa i nie pozwala im sie zatrzymac. Pozostawic wszystko samemu sobie, niech swiat zatroszczy sie o to co nalezy do niego.
| Cytat: | | Prawda jest taka ze nie popełniając błędów niczego byśmy się nie nauczyli. Czyż nie? |
Dla mnie swiat rozszczepiony to cos w rodzaju alchemicznego laboratorium, gdzie na potrzeby badan odwrocone zostaja wszystkie wlasciwosci swiata scalonego. Wprowadza sie w ruch najrozniejsze idee, zderza sie je ze soba, miesza i mozna tutaj dobrze sie bawic, o ile nie uzaleznia sie od tego swiata i nie szuka w nim siebie. Gdy uzaleznia sie od tego swiata, szuka sie w nim czegos stalego, szuka sie w nim siebie, trzeba liczyc sie z niekonczacym sie ciagiem niepowodzen i aby znalezc siebie naprawde, trzeba zatrzymac sie, wywrocic wszystko do gory nogami i wtedy to jest jak waz, ktory gryzie koniec wlasnego ogona. Wiele istot utknelo tutaj i tkwia tutaj od wielu, wielu epok, bedac pasozytami, graja role bogow, wypracowali oni tak wyrafinowane metody manipulacji, ze wydaja sie identyczni w porownaniu z ich odpowiednikami ze swiata scalonego. Trzeba byc naprawde gleboko zakorzenionym w sobie, aby rozpoznac, ze cos z tymi opiekunami i bogami nie gra. Niektorzy sa tak niesamowicie piekni i swietlisci, oraz wydaja sie tak wszechmocni, ale z perspektywy swiata scalonego sa oni na dnie otchlani piekielnych Niektorzy zabrneli w tym tak daleko, ze juz jest dla nich nie do pomyslenia by to odwrocic.
Taki Samael/Jahwe, to odwrocona do gory nogami idea Boga, a jego aniolowie to odwroceni aniolowie prawdziwi. To co oni wszyscy robia, to proba jak najwiekszego upodobnienia sie do oryginalu. Im bardziej sie upodobnia do swiatla prawdziwego, tym wiekszy cien tworza.
Byc moze troche sie powtarzam, ale chyba warto to sobie wbic w swiadomosc Praktycznie caly rynek ezoteryczny, new-ageowy, to wlasnie robota tych istot.
Ktos, powiedzmy, ze katolik dokonuje "duchowego przelomu" i staje sie np. new-ageowcem i wydaje sie mu, ze w porownaniu z katolickimi moherami jest "duchowo rozwiniety", a w rzeczywistosci wpadl z deszczu pod rynne. Zalewa sie duchowymi przekazami, ktore sa bardziej wyrafinowana robota tych samych istot, ktore wczesniej staly za katolicyzmem i ktore porzucily dawne metody, by je zaktualizowac. |
| Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 1 Czerwiec 2012, 13:35, w całości zmieniany 11 razy |
|
|
|
 |
Akataleptos
Splendid!


Dołączył: 20 Kwi 2012 Posty: 737
|
Wysłany: 1 Czerwiec 2012, 13:46
|
|
|
| Cytat: | | Może i karma i ta cała reinkarnacja to faktycznie jedna wielka iluzja. |
Ja bym powiedzial, ze to jest jak film nagrany na DVD. Kiedy oglada sie film, to widac nastepujace po sobie wydarzenia, ciag przyczynowo-skutkowy, ale one wszystkie juz sa rozegrane na plytce i tylko czekaja na odkodowanie ich na ekranie.
Swiat roszczepiony to wlasnie takie cyferki, dekodowane przez odpowiednie mentalne filtry. Te filtry sa jednoczesnie maskami w sztuce, jest to wiec cos wysoce interaktywnego
Czlowiekowi zdaje sie, ze gdzies idzie, chociaz to sa tylko wrazenia przewijajace sie na zaslonie/ekranie przed nim. Sa rozne warianty scenariuszy, w ktore wchodzi sie w zaleznosci od pokierowania uwaga.
Filmik
| Cytat: | | Planety to takie treningowe sale, a satelity to galki do krecenia, zwiekszajace obciazenie |
Mozna to tez porownac do studia muzycznego z tymi wszystkimi pokretlami do znieksztalcania dzwieku, satelity to wlasnie takie pokretla. |
| Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 1 Czerwiec 2012, 14:11, w całości zmieniany 7 razy |
|
|
|
 |
Akataleptos
Splendid!


Dołączył: 20 Kwi 2012 Posty: 737
|
Wysłany: 1 Czerwiec 2012, 20:22
|
|
|
| Cytat: | | Tymczasem twierdzisz, że można być tam i można być równie mocno zaślepionym jak tu. |
W ktorym miejscu tak napisalem?
Jesli widzisz nacpanego, ktory cos majaczy i patrzac na ciebie widzi latarnie, a ty nie widzisz tego co on, to znaczy, ze jestes zaslepiony na jego swiat, czy ze on mowi o czyms czego nie ma? |
| Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 1 Czerwiec 2012, 20:39, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
|