SzukajSzukaj  RegulaminRegulamin  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Forum Icy.pl Strona Główna  

Poprzedni temat «» Następny temat
Religie, etyka, zyciowa filozofia...
Autor Wiadomość
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 8 Wrzesień 2012, 15:54   

Inny odpowiednik tej samej sceny: Filmik

Zarowno Terminator jak i Frank byli wyslancami z tzw. przyszlosci, ktorzy chcieli namieszac.

Uwazam, ze lepiej miec za przyjaciela kogos, kto widzi, bo "jesli slepy slepego prowadzi, obaj wpadna do dolu".
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 8 Wrzesień 2012, 17:17, w całości zmieniany 15 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 8 Wrzesień 2012, 20:44   

To jest dobry obraz ukazujacy w jaki sposob przychodzi natchnienie od Pierzastego/Teczowego Weza:

Ilustracja

Pisalem o "paleniu zielonego" w odniesieniu do czakry serca, ale nie polecam tzw. palenia trawy. To co sie sprzedaje jest nafaszerowane jakims dziadostwem, ktore ma uzalezniac, ludzie to pala i mysla, ze od tego system sie wali, podczas gdy system wali ich, robiac z siebie clownow.
W organizmie czlowieka znajduja sie juz gotowe wszystkie substancje, dzieki ktorym wyzwala sie z sztucznie nalozonych ograniczen. Przede wszystkim chodzi o wegiel, ktory dzieki oddechowi i odklejeniu sie od klebowisk mysli rozpala ogien, zmieniajac sie tym samym w duchowy krysztal.
Cztery zywioly lacza sie w "piatym elemencie", ktore ja nazywam Czarna Madonna.
Podobnie jak piec rozszczepionych zmyslow scalaja sie w Widzeniu.
Dostac prawdziwego "kopa" mozna dzieki zastosowaniu dluzszego postu, powiedzmy, ze tygodniowego, podczas ktorego bedzie sie pic tylko wode, polaczonego z cwiczeniami fizycznymi i nieustanna swiadomoscia oddechu. Nalezy przestac filtrowac swiat przez te wszystkie kondony, poczuc wszystko co sie dzieje calym cialem. Wazne, by nie bylo to nastawione na poszczenie samo w sobie, by to nie stalo sie jakims ascetyzmem dla samego ascetyzmu, ktore oslabia i ktorym moga zywic sie jacys astralni narkomani, chodzi wiec przede wszystkim o post od umyslu i tozsamosci, ktore nieustannie wytwarza. Tozsamosc ascety to jest caly czas jakas tozsamosc. Jest to bardzo subtelna, ale i kolosalna roznica. Kiedy cialo jest poddawane skrajnosciom, a umysl pokusom, wtedy te tozsamosci cierpiace szybko sie ujawniaja ze swoich kryjowek i wtedy mozna je przypalic ogniem uwagi. Czlowiek jest w stanie zniesc o wiele wiecej niz to mu sie zdaje, oceniajac to przez pryzmat osobowosci ukrzyzowanej, pozbawionej energii. Umysl bedzie mowil "nie dam rady" - ale gdy to nie znajdzie swego punktu zaczepienia w identyfikowaniu sie z tym, jesli pozwoli sie temu glosowi wygadac i nie przyczepi sie do niego - wtedy dostaje sie wlasnie zastrzyk mocy z gory - Swietego Szczytu - Slonca, ktoremu pozwoli sie osadzic w sercu. Takie sa paradoksy, ze aby uwolnic sie od ciala, trzeba przede wszystkim je sobie uswiadomic i je poczuc, i objac je duchowym widzeniem, poniewaz cialo samo w sobie jest nieswiadome i dzielem slepoty. Najskuteczniej pozbywa sie ciala, gdy jest podawane skrajnosciom jednoczesnie bedac nietknietym przez to co je spotyka.

Inna sprawa to gromadzenie energii seksualnej, ktora w wiekszosci przypadkow jest marnotrawiona. Nudny, pozbawiony energii seks zasila kolejne pozbawione energii pokolenia. Wiekszosc ludzi, nie wylaczajac z tego siebie, jest efektem nudnego dupczenia, trzeba wiec energie nadrobic. Nie koniecznie musi sie to wiazac z tzw. celibatem, ale nie marnotrawienia trzeba sie nauczyc. Dewiacje seksualne wsrod np. ksiezy biora sie stad, ze system koscielny dziala w oparciu o schemat, ktory takie dewiacje pielegnuje. Pojawiaja sie pragnienia, znajduja one punkt zaczepienia w postaci nie mogacej sie zaspokoic tozsamosci, nie moze znalesc innego ujscia, jak w jakis dewiacjach. Caly system skierowany jest przede wszystkim przeciwko dzieciom.

Dzieki takiemu oczyszczeniu z wszelkich smieci zalegajacych w polu energetycznym, skruszeniu wszelkich tarcz, ktore maja za zadanie przyciagac atak i odbijac tzw. natchnienie Ducha, mozna przezyc cos, co w biblii jest okreslone jako "chrzest Duchem Swietym", czy "przyjecie mocy z wysokosci". Najlepiej jednak nie oczekiwac zadnych cudow ani fajerwerkow, bo jak to juz napisalem wczesniej - oswiecenie jest przebrane w codziennosc. Im mniej fajerwerkow, tym bardziej jest to wiarygodne.

Cytat:
A oto Pan przechodził, a wicher potężny i silny, wstrząsający górami i kruszący skały szedł przed Panem; lecz w tym wichrze nie było Pana. A po wichrze było trzęsienie ziemi, lecz w tym trzęsieniu ziemi nie było Pana. (12) Po trzęsieniu ziemi był ogień, lecz w tym ogniu nie było Pana. A po ogniu cichy łagodny powiew. (13) Gdy go Eliasz usłyszał, zakrył płaszczem swoją twarz, wyszedł i stanął u wejścia do pieczary, a wtedy doszedł go głos: Co tu robisz, Eliaszu?
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 8 Wrzesień 2012, 23:36, w całości zmieniany 16 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 9 Wrzesień 2012, 19:04   

Przyklad synchronizacji:

Link

To jest to co pisalem o "nawroceniu", tylko ladniej napisane :P

A tak nawiasem mowiac: dlaczego znikneli z forum wszyscy ciemno-zolci, a zostala garstka niebieskich? ;)

Cytat:
To jest dobry obraz ukazujacy w jaki sposob przychodzi natchnienie od Pierzastego/Teczowego Weza


Mowi sie, ze pijany czlowiek porusza sie jakby tropil weza. To samo mozna powiedziec o kims, kto wyzwolil sie ze sztucznej tozsamosci. Taki "pijany duchem" jedyne czym sie zajmuje to tropienie weza wlasnie, weza teczowego, ze skrzydlami. A kaca nie ma, gdy pijanstwo trwa bez konca.
Mowi sie, ze Swiety Graal to kielich. To jest Slonce w swojej prawdziwej postaci, ktore widzi sie, gdy posklada sie ta kostke rubika centrow energetycznych, gdy zintegruje sie je w sercu. Stad te teksty o tym, ze tylko nieskazitelny wojownik go zdobedzie. Po jednej stronie jest krzyz, trup i lament, a po odwroceniu miecz, tropienie weza i drzewo zycia. Czy to nie jest komiczne, ze ludzie szukaja tego kielicha wszedzie, lacznie z niejakim Hitlerem, podczas gdy swieci on jawnie i nigdzie sie nie ukrywa? Znalesc Graala i napic sie z niego mozna wtedy, gdy zaprzestaje sie poszukiwan. Poszukiwania to balast i tarcze, ktore trzymaja nisko przy ziemi i odbijaja "blogoslawienstwo".

Filmik
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 9 Wrzesień 2012, 22:37, w całości zmieniany 10 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 10 Wrzesień 2012, 13:07   

Samo rozpoznanie faktu, ze to co zwane jest mysleniem samodzielnym, samodzielnym mysleniem tak naprawde nie jest, jest jedynie rozpoznaniem trupa. Dopiero wtedy, gdy trupa sie znajdzie i go pozbedzie, wtedy dopiero zaczyna sie zycie nieskonczone i nieliniowe.
Kiedy widze to co pisze sie o "braku ja" w roznych miejscach sieci, to czesto jest to rozpoznaniem trupa i pogodzeniem sie z nim. I wtedy ten trup chodzi i mowi "nie ma mnie, ego to iluzja, nie ma mysliciela mysli" i zafiksuje sie na tym braku mysliciela i wszystko-po-prostu-sie-zdarzaniu spontanicznym. Ale skoro jest tylko spontanicznosc, to dlaczego tacy ludzie sa tacy przewidywalni?

Mozna panowac nad zyciem, kontrolowac je, mozna podejmowac decyzje samodzielnie, ale jest to nie do opisania, poniewaz sa to pozornie sprzeczne ze soba paradoksy. Wezmy np. przeznaczenie. Wszystko juz jest ustalone, przeznaczenia nie da sie zmienic, ale gdy scala sie z tym przeznaczeniem, wspolgra sie z nim, to panuje sie nad nim, bo samemu sie nim jest i samemu sie ustala o losie.

To, ze wszystko po prostu sie zdarza bez kontroli oraz, ze wszystko jest pod kontrola, laczy sie w paradoksie. Kontrola po prostu sie zdarza, wszystko sie zdarza w wyniku decyzji :lol: Nieskonczonosc stroi sobie zarty z tego typu prob okreslania.

I jesli uznac, ze z przeznaczeniem i pozornie decydujacym umyslem jest tak jak z ubraniem, ktore przewraca sie na lewo, ze obie strony ubrania sa tym samym ubraniem, to nawet ten pozornie decydujacy umysl ma wolna wole, poniewaz te pozorne decyzje sa po prostu wolna wola na ktora patrzy sie od dupy strony.

Tak samo jest z tym, czy Absolut jest osobowy, czy bezosobowy. Jest to pelnia przeciwienstw i paradoksow, jest to i osobowe i bezosobowe, wielkie i male jednoczesnie, istniejace i nieustniejace jednoczesnie. Czy wszechswiat ma konkretnego stworce? Tak ma, jest to jedna istota, ktora jest istota "kolektywna", czyli suma tego wszystkiego co jest, objawiajaca sie jako pojedynczy byt. Tak dziala fraktalnosc. Jest stworca wszechswiata, ale zbudowanego ze swiatla, wchodzi natomiast w relacje ze stworcami innych wszechswiatow. Znajduje sie on w "Ungrund" jak to okreslal Boehme, czyli w nieokreslonosci, w ktorej zawiera sie o osobowe i bezosobowe.

Te paradoksy, oraz wiele innych, to nawet nie jest czubek gory lodowej tego, czym nieskonczonosc i nieuchwytnosc jest.

Ja ide z takim nastawieniem, ze wszystko po prostu JEST. Nie wiem nawet, czy cos sie po prostu zdarza, czy ja cos robie. Jesli ja cos robie, to po prostu to jest, jesli wszystko sie zdarza, to tak po prostu jest.

Pisze sobie posty, jeden za drugim, poprawiam sam siebie, pale kartke za kartka jak to robia rozni artysci, nikt mi nie przeszkadza, rozmawiam sobie z Pierzastym Wezem (w roznych kulturach przedstawiany jako np. pawian, czy ibis), ktory nie wiadomo kim i czym jest, czy to ktos inny, czy to ja sam, skoro uczy mnie, ze wszechswiat jest lustrem.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 10 Wrzesień 2012, 13:44, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 11 Wrzesień 2012, 12:29   

Cytat:
Czy wszechswiat moze istniec niezaobserwowany?


Teraz bardzo prosta rozkmina:

Gdyby uznac, ze swiadomosc jest funkcja materii, ktora tworzy ja laczac sie w rozne zwiazki, to wyobrazmy sobie, ze nastepuje kosmiczna katastrofa, wszyscy ludzie w cialach gina, zwierzeta tez. I od tej pory mamy swiat materialny, ktory istnieje, a ktory jest nieuswiadomiony sobie przez cokolwiek. Planety sie poruszaja, gwiazdy sie tworza, czarne dziury zasysaja, ale to wszystko odbywa sie nieuswiadomione i niezaobserwowane. Czy w ogole mozna cos takiego sobie wyobrazic? Juz wyobrazajac sobie to, jak to robia tzw. madrzy ludzie, stawia siebie w roli swiadka. Kiedy mowi sie o laczeniu sie materii w rozne zwiazki tworzace swiadomosc, to stawia sie w roli swiadka czegos, o czym nawet nie bylo wiadomo wtedy gdy to sie dzialo, jak wiec moga to stwierdzic ludzie, ktorych swiadomosc powstala pozniej? To jest tez banalny dowod na iluzorycznosc materii, ktora sama z siebie nie moze istniec niezauwazona. Prawdziwe jest tylko to, co jest samo w sobie widzeniem. Nie znam sie na fizyce kwantowej, tam tez maja niezly pierdzielnik i niepotrzebnie wszystko sie komplikuje, ale nawet tam "odkryto", ze materia jest tworzona przez sam akt obserwacji - ale przeciez to jest oczywista oczywistosc, to wynika samo przez sie. To tak jakby czlowiek szczycil sie tym, ze odkryl , ze jak przymknie oczy, to inni ludzie dalej go widza - hurra, geniusz :lol: A przeciez to dopiero pierwszy krok do wyjscia z psychiatryka :lol: Pan "czarna kropka oswiecenia ", z nic-nie-widzacym okiem, wcisnal czlowiekowi swoj umysl i wciska mu kazda bzdure, ktora lyka jak pelikan, nie potrafiac uniezaleznic sie od samego siebie.

Cytat:
Inna sprawa to gromadzenie energii seksualnej


Co ma wspolnego zasada samopodobienstwa/fraktalnosci z sexem:

Narzad rozrodczy, pepek, klatka piersiowa, to wiekszy odpowiednik jamy ustnej, nosa i oczu.
Kiedy mezczyzna patrzy sie na piersi kobiety, to w rownym stopniu to on patrzy na piersi, co piersi patrza na niego, nie jest to wiec jego wina, tylko podstawowe prawo kosmosu.
Klatka piersiowa, oczy, oddech. Pisalem o kompresowaniu sie calego ciala i zmyslow do nie-fizycznego Widzenia. Dlatego swiadomosc oddechu jest taka wazna, aby tego dokonac. Dzieki doplywowi powietrza trup kontrolowany przez czarna kropke zostaje spalony, wegiel bedacy "kamieniem filozoficznym" poddany ekstremalnej temperaturze zmienia sie w diament, kostka rubika czakr, sama w sobie slepa, scala sie w oku cyklonu w sercu, zaginajac sie tym samym w kule, pelna oczu dookola - miniaturowa gwiazde.
Dlatego stosunek seksualny odbyty bez wynaturzen i zaburzen powinien byc jak jasno-widzenie gwiazd, podczas gdy ludzie traktuja to jak pobyt w WC. To powinno byc jak odwrocenie nieba i ziemi o ktorym pisalem wczesniej, tak ze czlowiek staje sie Sky-walkerem ze swietlnym mieczem.

Cytat:
Pisalem o "czarnych dziurach", ktora to nazwa w ogole nie jest adekwatna, poniewaz to przybiera wyglad czegos niezwykle atrakcyjnego i swietlistego, jako o ekstremalnym przejawie negatywu, jako o kosmicznych, pajeczych aktorach-wszechstworcach, starajacych sie kontrolowac i "jednoczyc" sie ze wszystkim.


Bedac poddanym pajeczej hipnozie, jednoczac sie ze "Stworca", zostaje sie wydymanym w kakaowe oko ;)
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 11 Wrzesień 2012, 15:28, w całości zmieniany 15 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 12 Wrzesień 2012, 19:30   

Kiedy sie widzi, to widzi sie, ze wszystko samo w sobie nie ma zadnego znaczenia. Caly swiat, ktory sie spostrzega, z calymi jego dramatami, spostrzega sie dzieki nadawaniu mu znaczenia, dzieki reakcjom nabytym z tzw. przeszlosci, podczas gdy widzenie odbywa sie w wiecznym teraz.
Nie znaczy to, ze nie ma juz radosci, ani smutkow i ze "ma sie wyjebane", to wszystko jest, bo swiat wtedy sie nie zmienia, tylko nie filtruje sie go przez te wszystkie warstwy czakr, cial im odpowiadajacym, widzi sie tym, czym widzi nieskonczonosc. Kiedy radosc jest, to po prostu jest, bez przyczyny, ale to kim jest widzacy, jest przez to nietkniete. Dopiero wtedy, kiedy uniezaleznia sie od swych radosci i smutkow, dobrych i zlych uczynkow, wtedy zycie staje sie naprawde fascynujace, tajemnicze i nieskonczone. Widzenie nie jest czyms, co sie zdobywa, tylko cos, co sie odslania. To co widzi, nie jest czymkolwiek, wiec nikt tego zdobyc nie moze. Kiedy sie widzi, nie ma sie juz niczego swojego, jest sie wiec wolnym od strat. Nie mozna zostac zaatakowanym, bo nie ma sie niczego do obrony. Zycie i walka trwaja bez konca, ale widzacy w walce stoi jednoczesnie tam, gdzie wszystkie poczatki i konce sie znajduja. Nie ma roznicy pomiedzy widzacym, a tym co jest widziane, bo jest to jak lustro w ktorym przyglada sie sobie. Kiedy uniezaleznia sie od swojego kochania i nienawidzenia, ktore jest nic nie znaczace, wtedy znajduje sie milosc, ktora nie nalezy do nikogo i ktora jest bez powodu, wtedy wie sie, co znaczy "a blizniego swego jak siebie samego". Nikt nie jest w stanie robic kochania kogos. Osobowosci same w sobie sa pozbawione czucia. Milosc jest, ale ja, jako ktos okreslony, nie jestem w stanie nikogo pokochac.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 12 Wrzesień 2012, 19:51, w całości zmieniany 6 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 15 Wrzesień 2012, 20:15   

Cytat:
Czas to nie jest cos, co biegnie sobie po lini prostej


Cytat:
prawdziwa madrosc to nie jest cos, co wytwarza sie samemu, lecz cos, co plynie z gory i uzywa ciala jako przekaznika


O ludziach wybitnych mowi sie, ze "wyprzedzili swoja epoke", ale to jest stwierdzenie, ktore wyplywa z ignorancji. Prawda jest taka, ze ludzie, ktorzy tak twierdza, zyja przeszloscia, dlatego to oni sa w tyle, a nie wybitni ludzie ich przescigneli. Kalendarz, ktory traktuje czas liniowo odcina od tzw. wyzszych wymiarow, poniewaz z perspektywy wyzszych wymiarow biegnie on po spirali, kiedy wiec czlowiek odcina sie od poczucia czasu i oddaje sie samo-istnosci, odcinajac sie od kolektywnego umyslu, otwiera sie na natchnienie plynace z gory, ktorego nie wytwarza on sam, a jedynie pozwala przyjsc czemus, co juz jest wyzej, co mozna nazwac "swiatem idei". I jedynie na tym polega genialnosc, to nie ma niczego wspolnego z wysilkiem myslenia, ze im wiecej bede nad czyms myslal, tym bardziej fascynujacy bedzie pomysl. Nie da sie wymyslic czegos czego nie ma, to chyba oczywiste. Wysilek przyczynic sie moze do przyjscia natchnienia w ten sposob, ze kiedy juz ma sie dosc bezowocnego wysilku i puszcza sie go, wtedy nie wiadomo skad przychodzi pomysl, bo juz sie go nie blokuje swoja "samodzielnoscia".
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 16 Wrzesień 2012, 00:07, w całości zmieniany 8 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 16 Wrzesień 2012, 18:20   

Istoty z tzw. wyzszych wymiarow, ktore autentycznie opiekuja sie ludzkoscia, tak samo potrzebuja ludzi dzieki ktorym moga wzniesc sie wyzej, jak i ludzie potrzebuja ich by wyzej sie wzniesc. Wiele z upadlych istot to te, ktore opiekujac sie ludzkoscia w swoim procesie wzniesienia zatrzymaly sie, przez co wypadly z tej duchowej synchronizacji i staly sie jak kij wkladany w szprychy, to z kolei stanowi konieczne wyzwanie. I tutaj robi sie niezly pierdzielnik, bo te wkladajace kij w szprychy staraja jak najbardziej upodobnic sie do tych oryginalnych, mowia o wznoszeniu sie wyzej, podczas gdy zagladajac za ta maske widac, ze chodzi tu o probe paralizu i karmienie sie uwielbieniem w celu podtrzymania swych cial.
Wezmy np. zjawisko narkomanii. W poprzedniej kosmicznej epoce na tzw. starym ksiezycu byly odpowiedniki dzisiejszych ludzi, ktorzy obecnie sa aniolami, te istoty kierowaly pewne substancje odzywcze tamtejszym zwierzetom do czegos co stanowilo odpowiednik ukladu krwionosnego. Wtedy to bylo pozyteczne. Poblazali sobie jednak, swiat poszedl do przodu, pociag ruszyl dalej bez pytania, i teraz kontynuuja swoja dawna role na ludziach, ktorym szkodza, dajac im poczucie falszywego odlotu. To mocne uproszczenie, ale daje jakies pojecie w jaki sposob to sie odbywa.

Jedna z najwazniejszych zdolnosci jakie nalezy zdobyc w dzikim wszechswiecie to umiejetnosc zagladania za maski i rozrozniania z czym na sie do czynienia, a ta zdolnosc uzyskuje sie przede wszystkim dzieki uniezaleznieniu sie od swych wlasnych masek ;) i patrzenia wzrokiem niezaleznym. Wtedy zyskuje sie wzrok, ktory skanuje na wylot i ktory sam w sobie jest ochrona, jak lustro przed spojrzeniem bazyliszka.

Jesli jakas grupa istot z wyzszego wymiaru chce wspoldzialac z grupa z nizszego, to musza zsynchronizowac sie na tyle, by stalo sie to jak lustrzane odbicie, gdzie jedna i druga strona jest tak samo wazna. W centrum tego "lustrzanego kwiatu" jest cisza, Absolut. Jesli najwazniejsza postacia, swego rodzaju "mentorem" z drugiej strony jest np. Hermes - poslaniec bogow, to jego odpowiednikiem jest postac pozornie najmniejsza i najmniej wazna, "chlopiec na posylki". W ten sposob tworzy sie klamerka obejmujaca i spajajaca wszystkich. Jeden dziala przez drugiego, drugi jest potrzebny pierwszemu i ostatecznie sa nie do odroznienia i kazde poczucie wyzszosci w stosunku do kogos innego automatycznie powoduje rozpad. Na tym polega "hierarchicznosc" swiata duchowego, ktora jest kompletnie wypaczana. W calym tym matrixie, wszystko co jest autentyczne i bez jakis skrzywien, odbywa sie w ukryciu, a gdy to co w ukryciu ujawnia sie i rozpowszechnia, zostaje bruatlnie potraktowane, jak to bylo np. z katarami, stara sie wpuscic do srodka wirus, ktory ma sprawic, ze to co nieskazitelne od srodka gnije, sieje sie dezinformacje, lub zaklada sie cos skrzywionego pod ta sama nazwa i to sie rozpowszechnia. Tak to bylo chocby z calym chrzescijanstwem. Wszystko odbywa sie na zasadzie samopodobienstwa, jesli tylko czlowiek pozbedzie sie swoich iluzji, nie zostanie on z tym w pojedynke, lecz zacznie formowac sie te odbicie lustrzane. Tym zajmuje sie sam Duch, ktory moze przemowic np. poprzez sen, jak to bylo np. w tym przypadku. Ta pani poznala mnie (chlopaka z balonem) dopiero po tym snie.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 16 Wrzesień 2012, 22:41, w całości zmieniany 11 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 17 Wrzesień 2012, 19:11   

Cytat:
Oswiecenie przebrane w codziennosc


Cytat:
jakby przechodzic przez nieruchome sceny, ktore wprawia sie w ruch poprzez sam akt obserwacji


Jak to sie dzieje, ze czesto najwiekszymi dzielami sztuki sa np. obrazy, czy zdjecia, ktore przestawiaja zwykle sceny z dnia codziennego, sloneczniki, krzeslo itp.? Albo w muzyce np. jazda na rowerze. Aby to uchwycic, trzeba pozwolic umyslowi znieruchomiec i znalesc nieruchomy i nieuchwytny punkt obserwacyjny, wtedy mozna uchwycic prawdziwa nature pozornie glupiej sceny, ktora nieprzefiltrowana zawiera w sobie glebie. Bog kreujac wszechswiat potrzebuje do kreacji nieruchomego punktu obserwacyjnego i nie kreuje czegos czego nie ma, lecz wydobywa to co jest, ze stanu nieprzejawionego. Sam akt obserwacji wprawia w drgania nieruchoma, nieskonczona i bezbarwna przestrzen, wydobywajac z niej kazda mozliwosc. Zarowno obserwacja jak i kreacja odbijajaca sie w nieskonczonym lustrze, odbywa sie spontanicznie i nieprzewidywalnie, nawet dla samego Kreatora, niejako "automatycznie" tzn. bez potrzeby ingerencji i "robienia" tego co sie kreuje, czy cos robiac, czy czegos nie robiac, to niczego nie zmienia, trwa od zawsze w wiecznym teraz, nie bylo konkretnego momentu w ktorym nastapilo "pierwsze spojrzenie". Tym sa nizsze i wyzsze wymiary, to predkosc przewijania, zmiana koncentracji uwagi poprzez nieruchoma przestrzen. Aby wzniesc sie wyzej, trzeba znalesc w sobie to nieruchome oko i stac sie swego rodzaju wojownikiem-artysta-jasnowidzacym. Wszystko co widziane, jest ostatecznie nieruchome, to jest kolejny paradoks. W "matrixie" pokazano to w dosc naiwny sposob.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 17 Wrzesień 2012, 23:22, w całości zmieniany 8 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 17 Wrzesień 2012, 21:51   

Cytat:
Cztery zywioly lacza sie w "piatym elemencie", ktore ja nazywam Czarna Madonna.
Podobnie jak piec rozszczepionych zmyslow scalaja sie w Widzeniu.


Czy mozna wyobrazic sobie, slyszenie kolorow przy jednoczesnym widzeniu dzwiekow itd. odbierane calym swoim cialem? Przy jednoczesnym nie-fizycznym orgazmie, ktory nie ustaje, lecz tylko sie rozprzestrzenia, ktory daje poczatek nowym planetom. Przeciez Slonce to nic innego jak czlonek w erekcji. Bezwstydne troche, prawda?
Nie powinno tez sie ograniczac do pieciu znanych zmyslow, czy czterech zywiolow, tego jest wiecej. Wszechswiat jest nieskonczenie tajemniczy i fascynujacy.
Do tego wszystkiego dodac nie-liniowosc czasowa, wglad w tzw. przeszlosc i przyszlosc.
To co czlowiek mysli, mowi, czuje, to przy dostrojeniu sie wyzej, jest widoczne jako np. muzyczny falsz, czy jako zjawisko atmosferyczne. Kiedy przed kims dostrojonym pojawia sie czlowiek, ktory chce go oszukac, to widac to jak na dloni, tego nie da sie ukryc. Prawdziwa anielska istote, czy jakiegos boga, trudno jest wiec oszukac ;) Tzw. czytanie w myslach nie jest zadnym cudem, poniewaz mysli nie sa w ogole czyms osobistym, w wyzszych czestotliwosciach sa zwyczajnie widziane.
Zostalo to w jakims stopniu oddane np. w "dragon ballu " kiedy to wojownicy zwiekszali swoja moc, zmieniajac tym samym pogode.
Przykladowo wiatr sloneczny jest widoczny nizej jako fizyczne zjawisko, natomiast wyzej jest to istota, ktora emanuje "fala uderzeniowa", ktora ma moc scalic cialo zolte i niebieskie planety, czlowieka i innych istot. Takie dzialanie Slonca nie usmiercilo by kogos szczerego, kto nie udaje kogos kim nie jest, poniewaz wtedy dla swiata fizycznego, ktory zostalby roztopiony, autentyczny czlowiek stalby sie przerzoczysty i "katastrofa" bylaby ekscytujacym przezyciem.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 17 Wrzesień 2012, 23:03, w całości zmieniany 9 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 19 Wrzesień 2012, 17:27   

Nikt nie chce byc wolny, a kiedy ktos mowi, ze chce, to tylko tak mu sie zdaje. Ja takze w calym swoim zyciu nie chcialem znac prawdy o sobie ani o swiecie ktory stwarzalem. Nikt, lacznie z Jezusem i Budda. Kiedy mowi sie o wyzszych wymiarach, zywych gwiazdach i planetach, nieskonczonej przestrzeni, to czlowiekowi zdaje sie, ze on tego chce, ale tak naprawde wszystko co robi i o czym mysli, robi tylko po to, by tego nie osiagnac. Jest to porazajaca prawda.
To cale chcenie nalezy wlasnie do tego, czego nalezy pozbyc sie, gdy aspiruje sie ku nieskonczonosci, to chcenie nalezy wlasnie do sztucznej osobowosci, calkowicie niereformowalnej, pozbawionej czucia i ktorej nie da sie zmienic. Mozna to tylko zaakceptowac, spojrzec prawdzie w oczy i uznac, ze nigdy nie chce sie uwolnic ze swoich wlasnorecznie nalozonych ograniczen. Samodzielnosc, samo(is)tnosc w nieskonczonosci jest przerazajaca, tak jak pies ktory wiele lat byl przywiazany lancuchem do budy, ktorego jedynym zadaniem bylo szczekanie na pojawiajace sie przed nim sceny, nagle puszczony, nie wie co ze soba zrobic. Gdzies uslyszalem, ze to nie strach jest tym co czlowieka blokuje, lecz strach przed baniem sie. Strach sam w sobie nie jest zadna przeszkoda, jesli przezywa sie go swiadomie. To tak jak z kolejka gorska w wesolym miasteczku.
Wielu chcialoby spotykac sie z prawdziwymi anielskimi, boskimi istotami, ale kiedy takie spotkanie nastepuje, to natychmiast w obecnosci kogos takiego czuje sie zaatakowanym, poniewaz ta moc zabija tego trupa, wszystkie jego sprzecznosci wpadaja w poploch i nastepuje zwarcie i marzy sie o powrocie do swego "bezpiecznego" swiata. To z reszta sprzecznosc, bo najbardziej niebezpiecznym obcym bytem, jest to, co czlowiekowi sie wmawia od urodzenia, ze tym jest, ze jest jakims kontrolerem ciala zamknietym w tym pojezdzie, wrazliwym na byle dmuchniecie ze strony niebezpiecznego swiata. Dlatego wspolpraca z nimi odbywa sie "na odleglosc", uzywajac ciala, ktore jest filtrem, jako przekaznika dla tego, co mogloby zintegrowac to rozszczepienie i sprzecznosci, blokujace swobodne poruszanie sie w wyzszych swiatach.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 19 Wrzesień 2012, 18:05, w całości zmieniany 7 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 20 Wrzesień 2012, 13:34   

Krolowa nauk nie jest matematyka, lecz astrologia. Gwiazdy i planety tworza organizmy, zawiera wiec w sobie biologie, polozenie gwiazd i planet wplywa na charakter i zachowania, a wiec zawiera psychologie i historie ludzkosci, mozna tak dalej i zawsze dociera sie do astrologii. Dlatego jej prawdziwa natura jest tak wykrzywiana i osmieszana. Negatywne istoty chcace kontrolowac innych tez o tym wiedza, dlatego kontrola odbywa sie na poziomie planetarnym, np. Saturn, ktory prowadzi "bitwe" ze Sloncem o utrzymanie swej nadrzednej pozycji w tym ukladzie, ktory za pomoca siedmiu pierscieni kontroluje "cialo teczowe" czakr utrzymujace w dualizmie pozytywu i negatywu, poprzez ktore postrzega sie swiat. Jest magiem (od magnetyzmu) wielosci, Slonce natomiast jest zamieszkiwane przez "Starozytnych" - kreatorow/zapladniaczy ze swiatla nierozszczepionego, elohimow, czlonkow w erekcji (od elektrycznosci, przedrostek "el" w imionach np. Micha-el, Paw-el, Dani-el, Jezus w biblii nazwany byl tez Emmanu-el, natomiast razem z Maria Mag-dalena jako jego "blizniaczym plomieniem", to jak uosobienie elektro-magnetyzmu ). Saturn przeszkadza w tworzeniu implozji rozszczepionych centrow w sercu - serce to odpowiednik Slonca , a takze rdzeni planetarnych. Oprocz planety Ziemi, problem z tzw. matrixem w tym ukladzie maja/mialy problemy planety Mars, Maldek (Namek? ;) Jej cialo fizyczne zostalo zniszczone i obecnie istnieje jako pas asteroid), czy Wenus.

Funkcje zyciowe organizmow, oddech, Umysl (ten przez duze U, ktorym w ukladzie slonecznym jest Merkury - Hermes, kurier, poslaniec niosacy wiedze), to wszystko jest kreowane i podtrzymywane przez gwiazdy, czlowiek jest "miniaturowa gwiazda", ukladem slonecznym w miniaturce i opuszcza matrixa tylko przez "nawrocenie sie" ku sercu Slonca, dlatego uswiadamianie sobie tego wszystkiego wraz z "oswieceniem", ze nie jest sie tego wykonawca (nikt nie wie jak bic swoim sercem, albo jak sprawic, by oko widzialo swiatlo - i nikt tego nie robi) jest tym, co wznosi ku nim, poniewaz wszystkie odbywa sie na zasadzie samopodobienstwa. Ta pulapka robienia wszystkiego jest swiatem, na ktory patrzy sie z drugiej strony, znowu dam tu na przyklad odwracanie swetra na lewo. Tyczy sie to rowniez istot manipulujacych ludzkoscia, bo robia cos w swoim mniemaniu, chociaz pracuja jednoczesnie nad tym, by czlowieka wyzwolic - i to ludzie beda ich "nawracac", gdy juz sami przejda na druga strone, to tylko pokazuje geniusz boskiej madrosci. Prawdziwa tajemnica sukcesu i kontroli/samoopanowania lezy w tym, czego wlasnie sie nie robi. Kiedy idzie sie z ta swiadomoscia przez zycie, to to, co jest zywe, unosi sie ku gorze w rejony niedostepne dla "sil ciemnosci", a to co martwe, bez czucia i co jest balastem pozostaje na zewnatrz. Ukrzyzowanie bylo niczym innym jak ekstremalna demonstracja tego. Cialo samo w sobie jest martwe i wydaje sie byc zywa "Jaznia" tak jak plonaca kula zelaza wydaje sie byc sama tylko kula ognia.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 20 Wrzesień 2012, 18:35, w całości zmieniany 23 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 20 Wrzesień 2012, 15:56   

Moc nie-dzialania ukazywal Castanedzie Juan Matus, czy Jezus, ktory wykorzystywal ta moc, by np. ukazywac sie apostolom pod postacia dziecka, jak to czesto robil.
To nie jest nic nadprzyrodzonego, nie ma czegos takiego jak cuda i lamanie praw kosmicznych, jest tylko wiedza jak je uzywac, wystarczy tylko uniezaleznic sie od tego, co niby sie "wie", a mozliwe staja sie rzeczy niewyarygodne.

Link

Czas nie biegnie po lini prostej, wiec czy podroz w czasie i tzw. jasnowidzenie jest cudem? Wszystko jest nieruchome, wiec mozna natychmiastowo "teleportowac" sie z jednej planety na druga, czy jest to cud?Mysli sa falami, ktore sa nadawane na jakiejs czestotliwosci, sa widoczne gdy scala sie zmysly, wiec czy czytanie w myslach jest cudem? Oprocz ciala fizycznego, sa ciala szybciej wibrujace, ktore dla fizycznego sa przezroczyste, wiec scalajac cialo fizyczne z ktoryms z szybszych mozna przechodzic przez "stala" materie - to juz bardzo niedlugo sie objawi.
I do tego wszystkiego nie jest wymagana skomplikowana technologia, kosmiczne statki (prawdziwe anielskie, boskie istoty, nie poruszaja sie statkami ze srubek i metali, sa one wytworem samej tylko intencji, mocy - tak po prostu, jest intencja statku i oto jest statek, a ktos kto porusza sie ciezkimi statkami metalowymi - upadl bardzo nisko), wystarczy sama swiadomosc i upraszczanie zycia, bo zycie w istocie jest bardzo proste, to umysl czyni je trudnym.

W kosmosie nie ma miejsca na lamanie podstawowych praw.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 20 Wrzesień 2012, 16:10, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 20 Wrzesień 2012, 21:31   

Przeslanie od istoty negatywnej z piatego wymiaru :lol:
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 21 Wrzesień 2012, 16:47   

Cytat:
Umysl (ten przez duze U, ktorym w ukladzie slonecznym jest Merkury - Hermes, kurier, poslaniec niosacy wiedze)


Czym jest Umysl prawdziwy mozna tylko poznac, poniewaz wyobrazajac go sobie, robi sie to umyslem pozornym, proste.
Mozna dojsc do tego poprzez negacje i odwrocenie, czyli:

Umysl pozorny: tworzacy na zewnatrz obraz martwego swiata pozbawionego czucia, obcego, rozszczepiajacy i tworzacy podzialy, chaotyczny, tworzacy wrazenie wykonawcy czynnosci, zamykajacy w ciasnych formach, "eksplodujacy", kierujacy energie na zewnatrz, wampiryczny, oparty o reakcje w przeszlosci, chwytajacy, w ciaglym ruchu, rozgadany, mechaniczny.

Umysl prawdziwy: widzi swiat jako rozumny, swiadomy, bedacy lustrzanym odbiciem samego siebie, scalajacy przeciwienstwa, rozwiazujacy sprzecznosci, synchronizujacy, samo(is)tny, rozprzestrzeniajacy sie, implodujacy w sercu, samozwiekszajacy swoja moc, bez podparcia, w wiecznym teraz, nieuchwytny, w bezruchu, milczacy, spontaniczny.

Czlowiek znany jako Georg Wilhelm Friedrich Hegel, ktory byl czlowiekiem wiedzy, powiedzial:

Cytat:
Co jest rozumne, jest rzeczywiste; a co jest rzeczywiste, jest rozumne.


Cytat:
Kto patrzy na świat rozumnie, na tego i świat patrzy rozumnie.


Cytat:
To, co jest wytworzone z formy czystej myśli, a nie mocą autorytetu, tylko to należy do filozofii.


jam to napisał/a:
Saturn, ktory prowadzi "bitwe" ze Sloncem o utrzymanie swej nadrzednej pozycji w tym ukladzie, ktory za pomoca siedmiu pierscieni kontroluje "cialo teczowe" czakr utrzymujace w dualizmie pozytywu i negatywu, poprzez ktore postrzega sie swiat. Jest magiem (od magnetyzmu) wielosci


Jesli ktos siedzial kiedys troche na IRC-u to powinien zalapac porownanie z wpuszczaniem klonow na kanal przez bylego admina kanalu #uklad_sloneczny, ktory to admin zostal zbanowany. Klony zalewaja chaosem i bylejakoscia, tworzac lagi, wchodza w mechaniczne interakcje z innymi uzytkownikami. Problem zostaje jednak rozwiazany przez adminowska, bezinwazyjna madrosc i spryt, niejako "teleportujac" uzytkownikow prawdziwych, zostawiajac na zewnatrz klony, ktore pozostawione zostana jedynie w swoim towarzystwie, ktore same nawzajem sie zapetla i nastepnie wyrzuca po wielkim lagu. Nawiasem mowiac, predkosc swiatla jest wlasnie takim lagiem.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 21 Wrzesień 2012, 17:44, w całości zmieniany 11 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 22 Wrzesień 2012, 11:54   

Czesto mowi sie: badz soba, miej swoje zdanie, umiej sie postawic - ale to sa bzdury, bo gdy tylko od samego siebie sie uniezalezni, wtedy zobaczy sie, ze nigdy swojego wlasnego zdania sie nie mialo. Nie mam swoich opinii na temat swiata ani ludzi, oczywiscie opinie pojawiaja sie z racji tego, ze zalogowany jestem do "matrixa", ale dzieki temu ze nie przyklejam sie do nich, moge widziec je jako to czym sa - uwarunkowaniami, nawykami. Nie w tym sensie, ze bycie soba jest bzdura, lecz to w jaki sposob to bycie soba sie traktuje. "Badz soba" najczesciej slychac w reklamach, bedziesz soba jesli uzyjesz tego szamponu, albo dezodorantu, czy w srodowiskach zajmujacych sie duchowym rozwojem: bedziesz soba jesli oczyscisz ta czakre, bedziesz soba jesli staniesz sie oswiecony. Caly czas sa warunki: bedziesz - jesli. Lecz prawdziwe bycie jest nieuwarunkowane okolicznosciami, wszystko to o czym pisze sprowadza sie do dwoch kwestii: po prostu badz oraz nie stawiaj oporu.
Prawdziwy rozwoj, rozprzestrzenianie sie swiadomosci w nieskonczonosc, to odwrocenie tego co ludzkosci sie proponuje. Najpierw badz soba, odnajdz siebie w nieskonczonej tajemnicy, odnajdz to "oko" nie do ruszenia, a dzieki temu, ze je odnajdziesz, kazda przeszkoda i blokada zostanie usunieta, rozpuszczona i przetransformowana. Nie zyj zycia, niech zycie sie zyje, bo wszystko co tylko sie robi jest jakims przebraniem.
Nieskonczona tajemnica to jedyne miejsce w ktorym ktokolwiek i kiedykolwiek sie odnajdzie. Odnalesc siebie poza czakrami, mantrami, medytacjami, modlitwami, calym tym robieniem by w koncu stac sie prawdziwym soba. Byc soba w kazdej okolicznosci, nie stawiac oporu zyciu, to zawiera w sobie wszystko, kazde cwiczenie i kazda medytacje, to najpotezniejsze cwiczenie otwierajace wszystkie drzwi ku nieskonczonosci, ktore sprawia, ze laczy sie z niewyobrazalna potega. Brzmi niepozornie, ale prawdziwa potega tkwi w niepozornych sprawach.

To zabawne jak ludzie reaguja na to, kiedy mowi sie, ze nie sa swoimi myslami, to tak jakby powiedziec komus, ze jak wylaczy kompa, to dalej bedzie istnial, a on sie dziwi i nie dowierza.
Wszystko odbywa sie na zasadzie samopodobienstwa tzn. ze to co nizej, ma jakis swoj odpowiednik wyzej. Pisalem tutaj o istotach pajeczych, anielskich, aktorskich geniuszach. To ma swoj odpowiednik nizej chocby w internecie, gdzie na kazdym kroku jest sie zalewanym reklamami, aplikacjami, "ulatwiajacymi" zycie, ktorych ostatecznie sie nie potrzebuje, a i zdarzaja sie przypadki, gdzie program antywirusowy jest zamaskowanym trojanem. Pisaniem takich programow zajmuja sie kosmiczni no-lifowcy, ktorych jedynym zajeciem jest udoskonalanie swych masek i udawanie w sieci kogos kim sie nie jest. To co zwie sie tutaj rozwojem duchowym, to w wiekszosci przypadkow pakowanie sie bez firewalla i antywirusa do sieci i klikanie na kazde pojawiajace sie okienko. "Oko" o ktorym pisze to jest cos w rodzaju firewalla, mozna sie wpakowac z nim wszedzie i niczego nie przepusci.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 22 Wrzesień 2012, 12:48, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 22 Wrzesień 2012, 18:08   

Cytat:
(od elektrycznosci, przedrostek "el" w imionach np. Micha-el, Paw-el, Dani-el, Jezus w biblii nazwany byl tez Emmanu-el, natomiast razem z Maria Mag-dalena jako jego "blizniaczym plomieniem", to jak uosobienie elektro-magnetyzmu )


Dlaczego uwaza sie, ze owocem z drzewa wiedzy jest jablko?

Dlatego

Drzewo to z kolei odwrocone ludzkie pluca.

A ten waz nie taki straszny :P Jest to "teczowy waz" centrow energetycznych, ktore imploduja w sercu/sloncu. To nie Szatan/Saturn jest tym wezem, to wlasnie Saturn, jego siedem piers-cieni przeszkadza w implozji, sprawiajac, ze patrzy sie na swiat bedacy przefiltrowanym przez kondony i blokady tych centrow.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 22 Wrzesień 2012, 22:59, w całości zmieniany 13 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 23 Wrzesień 2012, 13:07   

Cytat:
Najpierw badz soba, odnajdz siebie w nieskonczonej tajemnicy, odnajdz to "oko" nie do ruszenia, a dzieki temu, ze je odnajdziesz, kazda przeszkoda i blokada zostanie usunieta, rozpuszczona i przetransformowana.


Nie chce tutaj przekazac, ze wszystko stanie sie takie przyjemne i ze bedzie sie osiagac same sukcesy. Lecz to, ze nieprzyjemnosci i porazki nie sa przeszkodami.

Nie ma takich stanow swiadomosci, ktore odpowiadaja stanowi zjednoczenia, a ktore odpowiadaja stanowi oddzielenia. To, ze czuje sie przygnebienie, albo, ze czuje sie poszukiwaczem wolnosci nie jest skutkiem tego, ze odpadlo sie od niej. Sa to idee, ktore pojawiaja sie w obrebie jednosci. Idea odpadniecia pojawia sie w tym co jest i nie jest rozna od tego.
To jest gra, ktora wymaga pewnej intensywnosci daremnosci dzialan (jak np. pisanie w tym temacie, przestalem traktowac to jak poscig, lecz jest to juz hobby :P ), ktorej skala jest niewyobrazalna, a ktora rozciaga sie poza ta planete, czy uklad sloneczny. Czlowiek jest zalogowany do tysiecy, czy setek tysiecy roznych gier jednoczesnie, bedac podlaczonym do tzw. wyzszej jazni, gdzie przechodzi podobnie jak tutaj, poprzez poszczegolne epoki, ktore z reszta tez odbywaja sie jednoczesnie (z perspektywy ktoregos z wyzszych wymiarow, nastepna inkarnacja moze odbyc sie w poprzedniej epoce). To wlasnie "pomiedzy" WJ, a inkarnacja odbywaja sie te wszystkie sprawy zwiazane z anielskimi opiekunami w niebiosach, przez ktore daremnie sie przechodzi, ale i nie ma w tym nic zlego, jest to pewna dawka daremnosci, ktora jest wymagana do wylogowania sie z gry. Na tej planecie to juz dobiega konca. Gdyby komus z czytajacych to zdarzylo sie umrzec, to prawdopodobnie zostalby zgarniety przez istoty ze Slonca.
Tutaj moge spotkac kogos totalnie uspionego, ale ta istota moze byc po drugiej stronie galaktyki swiadoma, tak samo jak i ja na innej planecie jestem uspiony. Dlatego proba wyzwalania innych ludzi jest taka daremna, chociaz nawet i to nie jest czyms zlym, w iluzjach nie ma niczego zlego. Wszystko zawsze wychodzi na zero.

To jest zabawa dziecka, ktorego potega jest nieskonczona, ktore bawi sie dla samej zabawy, nie przewidujac jej wyniku, co trwa od zawsze, bez poczatku. Wszystko co jest, jest jednoczesnie poczatkiem i koncem.

Znowu wroce do tych "absolutnych" pajakow, bo to jest swietne. Sa istoty, ktore udaja ostatecznosc, a ktore to udawanie w domysle ma odbywac sie poza jednoscia prawdziwa, ktora jest wszystkim co jest, lacznie z tymi pajakami :lol: Co sie z nimi stanie? Zostaja one rozpuszczane i staja sie innym wyrazem jednosci. Nie ma unicestwienia bo to zakladaloby, ze cos bylo, a teraz znika, a jednosc jest zawsze, moze tylko zmanifestowac sie w innej postaci.

Czy ta "pulapka" jednosci, nieskonczonosci i bezwarunkowej milosci nie jest zajebista?
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 23 Wrzesień 2012, 14:46, w całości zmieniany 12 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 23 Wrzesień 2012, 17:52   

Na to, ze nie ma ograniczen jest prosty dowod.
Kiedy ktos wyobraza sobie lisc, albo kwiat, albo cokolwiek innego, to w wyobrazni widzi go jako cos, co ma jakas czarna obwodke wokol, wypelniona w srodku kolorem. Ale jej tam nie ma, wystarczy sie przyjrzec, cokolwiek wziac do reki, a tam nie ma zadnej granicy na koncu przedmiotu, ktora oddziela go od innych przedmiotow. Jak mozna rozpoznac, gdzie konczy sie moje cialo, a gdzie konczy sie jakis mebel? To jest podstawa idei osobnych jednostek, ze jestem ja w ciele, ktorym kieruje jak pojazdem oraz jest reszta swiata. Jesli nie ma tej obwodki, to nie ma mnie - kogos zyjacego zyciem. Teraz prosze spojrzec na postac Harolda na gorze forum w tej obwodce z przyslonietymi oczami. Widzenie wlasnie polega na zdjeciu tej obwodki.

Ilustracja

Na tym tez polega "koniec swiata". Ta obwodka powoduje nieustanne odradzanie sie, ta obwodka jest karma i reinkarnacja :lol: To jest tak samo tragi-komiczne jak to, ze umysl ukrzyzowany jest tylko czarna kropka. I ci wszyscy powazni naukowcy, ktorzy rysuja sobie te wszystkie czastki elementarne :lol:
To wlasnie poprzez "robienie" tych granic powstaja rozne od siebie obiekty, ktorych nie ma, poniewaz jest tylko jednosc. Zawsze widzi sie jednosc, nie da sie jej nie widziec, dlatego nie da sie tego nauczyc, ani wykonac. W jednej z ksiazek Castanedy, Juan Matus uczy go "nie-dzialania" tlumaczac mu bezkutecznie na czym ono polega:

Link

I jaki to ma zwiazek z stonehenge? :P

Kiedy probuje przelozyc na jezyk to co wiem, to wszystko wyglada to jak ignorancja, piszac np. o tym, ze "uswiadamiam sobie oddech", czy "obejmuje uwaga cale cialo", albo "to co martwe i bez czucia zostaje na zewnatrz", to sa stwierdzenia ignoranta, poniewaz nic takiego nie ma miejsca, to jest owy "Martwy Logos". Inaczej jednak sie nie da i tym nie ma co sie przejmowac.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 23 Wrzesień 2012, 18:37, w całości zmieniany 10 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 24 Wrzesień 2012, 11:36   

Prawdopodobnie nigdy nie bylo takiego czlowieka, ktory uwolnilby sie od cielesnych ograniczen poprzez pozacielesne odloty lub mistyczne wizje.
Z tego co widze to uwolnienie odbywa sie w sposob nastepujacy:

Robi sie to co zwykle, idzie sie, albo je, az nagle przychodzi ta oczy wistosc bez przerywania czynnosci: ja tego nie robie. Nie jako mysl, lecz jako sama oczy-wistosc, poniewaz nie ma kogos kto moglby to stwierdzic i sobie to przypisac, to nikogo sie nie tyczy. I to jest koniec iluzji na temat siebie.
Podstawowym bledem (grzechem) jest to, ze uwolnienie tyczy sie kogos, z kogo zostanie zdjety ciezar. To tak jak z Jezusem, nie bylo zdjecia ciezaru, ale gdy przyszlo niesc krzyz, nie bylo tam nikogo, kto by go niosl.
I pozniej mamy legion ludzi, w obramowaniach, ktorych nie ma, ktorzy czcza tego, ktorego nie ma, ktory niczego nie wykonal, nikogo nie zbawil. Czarna kropka, czarne slonce, cien, we wszechswiecie zbudowanym ze swiatla.

Tak samo jest podczas gry w IT, gra sie, robi sie wynik, jest przeskok i jest ta swiadomosc, ze gra sie gra, a nie ja gram w gre.

Ja piszac te posty przez jakis czas je pisalem, az w koncu przestalem je pisac bez przerywania pisania :lol:
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 24 Wrzesień 2012, 12:05, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.09 sekundy. Zapytań do SQL: 8