SzukajSzukaj  RegulaminRegulamin  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Forum Icy.pl Strona Główna  

Poprzedni temat «» Następny temat
Religie, etyka, zyciowa filozofia...
Autor Wiadomość
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 15 Październik 2012, 19:15   

Cytat:
Istota bedaca Sloncem doswiadcza calosci zycia dziejacego sie na planetach, lacznie z caloscia jego cierpienia, ale jak wielkie moze to miec dla niej znaczenie?


Wyjasnienie tego fenomenu :P

Dlatego Sloncu wszystko jedno, czy swieci Hitlerowi, czy Franciszkowi z Asyzu :lol:

Przede wszystkim nie bylo kogos takiego jak osoba Adolf Hitler, to tylko maska i klebowisko sprzecznosci, ktora zostaje zdarta i rozpuszczona przy zderzeniu sie ze swiatlem prawdy.

Prawda jest czyms bardzo prostym, ale i radykalnym, jesli nie ma osobnych jednostek, to nie ma ich niezaleznie od tego jak zle sie wydaja, lub jak wydaja sie atrakcyjne ;) Nie ma stopniowania, ze cos jest bardziej wyrazem jednosci, a cos mniej. Jest tylko niestopniowalna calosc.

Tak wiec "osoba Hitlera" jest warta tyle samo co "osoba Jezusa z Nazaretu", poniewaz jedna i druga w tym samym stopniu nie ma racji bytu.

Albo wszystko co sie dzieje jest wyrazem jednosci, albo tkwi sie w sprzecznosciach, ktore sa przez nieskonczonosc bezlitosnie rozwiazywane, niby jakis dym, ktory niby jest, ale w zasadzie go nie ma.
Albo kazdy stan swiadomosci jest wyrazem jednosci, albo wyznacza sobie jakis tor przeszkod i goni sie tecze po stopniach piramidki potrzeb, ktora oddala sie o tyle o ile sie do niej zblizy.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 15 Październik 2012, 20:12, w całości zmieniany 12 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 16 Październik 2012, 12:18   

Cytat:
Albo kazdy stan swiadomosci jest wyrazem jednosci, albo wyznacza sobie jakis tor przeszkod i goni sie tecze po stopniach piramidki potrzeb, ktora oddala sie o tyle o ile sie do niej zblizy.


Dlaczego tecza sie oddala? tzw. duchowi nauczyciele zakladaja, ze wolnosc osiaga sie poprzez przejscie od stanu A do stanu B.

Mamy wiec punkt B gdzie jest upragniona Jednosc do ktorej zmierza sie od punktu A, ale krok naprzod ku niemu tez jest jednoscia. To jest pulapka bezruchu, dlatego powstaje wrazenie, ze ta tecza oddala sie za kazdym razem gdy robi sie krok.

Cytat:
Nikt nigdy niczego nie zrobil


Dlaczego to jest tak trudne do przyjecia, skoro jest to w zasadzie najbardziej oczywista sprawa pod Sloncem?

Ok, moge rzucic kamieniem i stluc szybe. Ale czy moge zrobic odglos tluczonej szyby? Kto robi ten dzwiek, skoro szyba to nie ja? :lol: Skoro nie moge go zrobic, to nie moge tez zrobic jego slyszenia.
To sa sprzecznosci, ktorych rozwiazanie prowadzi do wywolania "blue screen of death", ale nikt tego nie dostrzeze.

Microsoft - skurczenie energetyczne
Windows - zmysly
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 16 Październik 2012, 13:05, w całości zmieniany 7 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 16 Październik 2012, 16:56   

Scalanie zmyslow w jedno, w jeden "zmysl" Widzenia polega na rozwiazaniu sprzecznosci kogos, kto przy pomocy zmyslow dziala w swiecie.
Zmysly same w sobie nie ulegaja zmianie, lecz zamiast sluchania jest widzenie, ze jest sluch, zamiast smakowania jest widzenie, ze jest smak.
Jedyna zmiana to ta, ze wrazenia odbierane ze swiata nie przechodza przez pryzmat tego malego ludzika pomiedzy uszami, ktory niby tam jest, a ktory jest klebowiskiem sprzecznosci.
Zmysly nie sa zadnym ograniczeniem, jedynie filtr zmyslow pozornie ogranicza.
Na tym polega tez "upadlosc" tego swiata, swiat sam w sobie nie jest czyms co odpadlo od jednosci, jedynie czyni sie go takim, gdy przepuszcza sie go przez ten pryzmat.
No bo czym wlasciwie jest swiat? To tylko energia objawiajaca sie jako to wszystko, ta energia sama w sobie nie ma zadnego znaczenia, energia nie moze byc upadla, to tylko energia.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 16 Październik 2012, 17:17, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 16 Październik 2012, 19:14   

Piszac o braku znaczenia swiata i o braku mozliwosci zrobienia czegokolwiek, pochodzi to ze stanu wolnosci i bezgranicznosci. To nie jest jakies przeslanie Emo, to wlasnie dobra nowina. Ego po ilus tam probach zlapania teczy w akcie rozpaczy czesto stwierdza, ze to wszystko nie ma znaczenia i ze nie warto nic robic, "jak na deszczu lza caly ten swiat nie znaczy nic", ale to stoi caly czas na tym falszu, ze jest ktos, na ignorancji. Kiedy nie ma nikogo, jest zycie, bez kogokolwiek zywego, jest swiat bez granic pozbawiony znaczenia, gdzie nic nie jest wazniejsze od czegos innego, wolnosc niezalezna od okolicznosci i nic tej wolnosci nie jest w stanie zabrac.

To trzezwe, niezachwiane spojrzenie. To nie jest zbudowane na jakis niepowodzeniach.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 16 Październik 2012, 19:19, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 16 Październik 2012, 22:50   

To nie czakra trzeciego oka jest odpowiedzialna za duchowe widzenie, lecz swiatlo barwy nieuchwyconej, z ktorego manifestowane sa wszystkie te teczowe kolory czakr.
Tak jak cialo ma budowe fraktalna, ze narzady rozrodcze maja swoj odpowiednik w ustach, a klatka piersiowa w oczach, podobnie jest i z czakrami, nie mozna widziec trzecim okiem, tak samo jak nie mozna uciac komus glowy, tak, by dalej fizycznie mogl na cos patrzec, poniewaz oczy potrzebuja reszty organizmu. Istoty manipulujace, ktore buduja jakies tam swoje rajskie wiezienia, charakteryzuja sie czesto tym, ze maja doskonale sprawne trzecie oko i gardlo, przy zamknietym sercu, co manifestuje sie jako syndrom "geniusza metafizycznego", za ktora kryje sie jakas pajecza szkarada z chwytajacymi odnozami, przerost atrakcyjnych koncepcji nad prostota i nieskonczonoscia zycia.

Trzezwe spojrzenie znikad, z tej nieuchwyconej barwy rownowazy centra energetyczne, a nie wysilki ku temu, poniewaz ten kto sie wysila, nie widzi. Ludziom wmawia sie, ze wysilek przynosi rezultaty, a to jest bzdura. Nie chodzi tez o to, by "wniknac wglab siebie i spojrzec na siebie z wnetrza", bo to ego tylko stara sie stawic w pozycji "obserwatora". Nie ma wnetrza, nie ma tez czegos na zewnatrz, jest po prostu widzenie zycia, w nieokreslonym, nieumiejsowionym gdziekolwiek "punkcie". Ale to nie ty jestes tym punktem, to po prostu jest tym czym jest. Mozna powiedziec, ze to jest widzenie oczami Boga, ale to jest cos wiecej niz Bog.

Od 6:24 :lol:
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 16 Październik 2012, 23:43, w całości zmieniany 5 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 17 Październik 2012, 13:12   

Filmik do powyzszego :P

Heksagon na Saturnie.

Czyzby tak manifestowal sie Tetris God? :lol:

Ilustracja :D
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 17 Październik 2012, 13:30, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 18 Październik 2012, 12:00   

Cytat:
Scalanie zmyslow w jedno, w jeden "zmysl" Widzenia polega na rozwiazaniu sprzecznosci kogos, kto przy pomocy zmyslow dziala w swiecie.


Sa wiec zmysly - okno/okna prez ktore wpada swiatlo, swiatlo jest filtrowane przez ego, ktore jest jedynie tykajacym zegarem i mechanicznym opowiadaczem historyjki o swoich dzialaniach w swiecie, ktory jest na zewnatrz niego, ktory nie jest nim. To jest tak jakby okno zalepic pajeczyna, a slowa i mysli wypowiadane przez sztuczna tozsamosc to pajaki.
Zmysly jako okna nie ograniczaja. Wyzwolenie jest spaleniem tej pajeczyny. Oddech, ktorego sie nie wykonuje, roznieca ogien, ktory ja podpala.

"Uswiadamianie sobie oddechu", by uchwycic wyzwolenie to walka ego i proba jego pojscia na kompromis, proba wpuszczenia powietrza, ale tak, by przy okazji siebie sie nie pozbyc, by "nie postradac zmyslow" :lol:

Bez pajeczyny nie ma swiata poza mna, bo nie ma "mnie", ktory by dzialal w swiecie i ktory by odbieral od niego informacje. Nie chodzi o to, by stojac w kolejce w sklepie doswiadczac jednoczesnie jak to jest byc oceanem, jest stanie w kolejce, ale nieograniczone przez ten tykajacy zegar, ktory odmierza czas do nastepnej chwili, oraz bez tego slepego nawigatora. Tykajacy zegar odmierza czas w swojej opinii do zlapania teczy, podczas gdy to tykanie odmierza jedynie jego smierc.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 18 Październik 2012, 15:13, w całości zmieniany 15 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 18 Październik 2012, 15:33   

W wiekszej skali sa to "czarne" dziury - hipnotyzujace "swiatla martwic" (filmik) , oraz wszelkiego rodzaju sztuczne, mechaniczne konstrukcje imitujace cos zywego jak np. pozorne planety-statki, jak np. ten zwany Ksiezycem. Gwiazda moze stac sie "upadla" istota tylko do czestotliwosci szostego wymiaru (odpowiednik trzeciego oka) zostac oslepiona, ale glebiej nadal pozostaje nietknieta, podobnie jest i np. z Saturnem.
Gwiazda, przykladowo Slonce, jako wieczne dziecko rozpuszcza te pajaki poprzez orgazmowe oddechy (fraktalnosc - klatka piersiowa-oczy), wypala je wzrokiem celujac w zaslepione internetowe oczy, rozpuszczajac je do stanu ktoregos z zywiolow, w ten sposob je uwalniajac.

Podobnie i czlowiek uwalnia sie spod panowania hipnozy poprzez laczenie sie z tymi podmuchami, dzieki czemu nastepuje "rozkurczenie" sie tej zwartej materii i rozprzestrzenienie sie.

ew. Marii Magdaleny napisał/a:
4. „Wszystko, co się zrodziło, wszystko, co stworzone,

5. wszystkie żywioły natury

6. splatają się ze sobą i jednoczą.

7. Wszystko, co złożone, ulegnie rozkładowi

8. wszystko powraca do swych korzeni;

9. materia powraca do pierwocin materii.

10. Kto ma uszy, niechaj słucha”.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 18 Październik 2012, 15:46, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 18 Październik 2012, 15:48   

Wiec o co chodzi w zyciu? O nie dorastanie i rozpuszczanie clownow :D

Cytat:
Podobnie i czlowiek uwalnia sie spod panowania hipnozy poprzez laczenie sie z tymi podmuchami, dzieki czemu nastepuje "rozkurczenie" sie tej zwartej materii i rozprzestrzenienie sie.


Mozna to okreslic jako cos w rodzaju "power up".

Filmik

Inny filmik odnoszacy sie do wczesniejszego posta, jako pewnego rodzaju wizualizacja.

Oczywiscie to nie dokladnie to samo, ale idea jest podobna.

Nawiasem mowiac, swiece sie na czerwono :lol:

Link
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 18 Październik 2012, 16:15, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 18 Październik 2012, 18:33   

Cytat:
Podobnie i czlowiek uwalnia sie spod panowania hipnozy poprzez laczenie sie z tymi podmuchami, dzieki czemu nastepuje "rozkurczenie" sie tej zwartej materii i rozprzestrzenienie sie.


To co ma miejsce w skali mniejszej, ma tez swoj odpowiednik w skali wiekszej. Kiedy czlowiek rozpuszcza to "energetyczne skurczenie" i nastepnie emanujac ta energia wolnosci ku innym, wywoluje to efekt domina przez to rowniez i planeta zostaje w ten sposob "rozpuszczana". Mozna to tez porownac do wrzucenia kamienia do wody, przez co fale rozchodza sie we wszystkich kierunkach jednakowo. Planeta jest zywa istota i wszelkie "stwardnienia" na niej, nie sa dla niej czyms przyjemnym. To tak jak ego czlowieka, z wierzchu jest cierpiace, ale glebiej jest spokoj, ta planeta rowniez ma cos w rodzaju "ego", bedacego twarda, bolesna powierzchnia. Podobnie jak i czlowiek, glebiej jest "miniaturowa gwiazda". Im bardziej planeta jest rozpuszczana do stanu gazowego, tym bardziej ego sie temu sprzeciwia, bo dla niego to kataklizm. Lecz to co zwane jest "katastrofami naturalnymi", samo w sobie takim nie jest, to wlasnie ten pryzmat ego czyni to czyms zlym, poniewaz jest pod panowaniem czegos, co nie chce dopuscic do opuszczenia ksiezniczki z wiezy.
Zaprzestanie tego karmienia sie dramatami, nie zasilanie ich, umozliwia sprawniejsze rozprzestrzenienie sie planety, a to co bedzie sie temu sprzeciwiac, zostanie zmuszone do ucieczki.

Cytat:
niebiosa i powierzchnia to odpowiedniki czakry niebieskiej i zoltej, ktore sa swoimi negatywami


Scalenie niebios i ziemi - zagazowanie, blond wlosy, niebieskie oczy :P
Mozna sie domyslec o co chodzi z tym apokaliptycznym "spadaniem gwiazd na ziemie", jako dziecko zastanawialem sie, jak gwiazdy moga spasc na ziemie, skoro jedna gwiazda jest wieksza od planety :P
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 18 Październik 2012, 18:42, w całości zmieniany 4 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 18 Październik 2012, 21:46   

Cytat:
W wiekszej skali sa to "czarne" dziury - hipnotyzujace "swiatla martwic" (filmik) , oraz wszelkiego rodzaju sztuczne, mechaniczne konstrukcje imitujace cos zywego jak np. pozorne planety-statki, jak np. ten zwany Ksiezycem.


Zeby nie bylo sprzecznosci w tym co jest napisane:

Wszystko jest zywe, jest zywa i samoswiadoma energia. Nie sa to atomy, czy jakies mniejsze czasteczki - ta energia jest nieskonczonym, zywym niczym. Jest nieumiejscowiona w czasie i przestrzeni. To nie jest tak, ze z nicosci powstaje cos innego niz nic, kazda manifestacja jest zywa nicoscia. Ta zywa energia moze zmanifestowac sie jako energia hipnotyczno-imitujaca, ale nawet w tym stanie jest manifestacja zywotnosci. Robot jest zywy w tym sensie, ze jest zbudowany z zywej energii.
Ksiezyc tez jest zywa energia, ktora zmanifestowala sie w tej grze jako imitacja, istnieje jako zywa energia, ale nie jest to planeta jak np. inne satelity w tym ukladzie. To tak jakby czlowiek umarl i w cialo wszedl obcy duch, cialo zmienia sie w zombie i ten zombie chodzil wsrod innych ludzi ubrany w garnitur, to nie jest czlowiek taki jak pozostali, ale nadal to jest zywa, samoswiadoma energia, ktora w taki sposob sie zmanifestowala.
W tym samym sensie istnieje ego, energia "poszukiwacza spelnienia". Nie istnieje to, czego ego szuka np. oswiecenia, poniewaz spelnienie jest zbudowane na przekonaniu, ze jest cos poza jednoscia. Ego bedace rowniez manifestacja zywotnosci szuka tego co jest wszystkim, dlatego jest skazane na porazke. Opor jaki stawia ego rowniez jest manifestacja jednosci i wolnosci.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 18 Październik 2012, 22:29, w całości zmieniany 7 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 19 Październik 2012, 15:25   

Niektorzy mowia: pomysl zanim cos zrobisz, ale czy to jest wykonalne? Podobnie moznaby powiedziec: pomysl zanim cos pomyslisz. Czy przed powstaniem jakiejs mysli jest taki moment w ktorym mozna pomyslec o jej tresci, by ja zaplanowac? :P

"Teraz pomysle o drzewie" -> "drzewo" - a przed mysla "teraz pomysle o drzewie" byla mysl ja planujaca?

Czy naprawde w ciele siedzi taki maly ludzik, ktory dokonywal by jakiegos wyboru i kierowal by swymi ruchami? Czy to tylko jakis klab dymu, ktory wydaje sie ze jest, a wlasciwie to go nie ma.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 19 Październik 2012, 15:40, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 19 Październik 2012, 18:08   

Nie mam nic przeciwko ego, to co pisze nie ma w ogole do czynienia z kimkolwiek. Ego nie moze byc zaatakowane jako cos zlego. Czy to nie zabawne, ze celem praktycznie wszystkich religii jest zniszczenie ego, ktore uwaza sie za przeszkode w zbawieniu? Ktos powiedzial, ze z tym niszczeniem ego jest tak jak ze zlodziejem, ktory przebiera sie za policjanta i lapie sam siebie. Dlaczego lapie zlodzieja bez powodzenia? :P Zabawne i straszne zarazem, ze za tymi wszystkimi naukami o unicestwianiu egoizmu stoja jedne z najdotkliwiej zahipnotyzowanych istot, chcace byc czczone jako mistrzowie. Obraz swiata powstaje jako iluzja z powodu "skurczenia energetycznego" tymczasem przybywaja tu male, chude ludziki z duzymi glowami, znane jako "szaraki" i nauczaja o tym, ze swiat to iluzja. Cos tu nie gra :lol:
Ego nie ma znaczenia, to po prostu jednosc, energia, ktora manifestuje sie jako udawana wielosc. Te sprzecznosci sa samo-rozwiazywane przez nieskonczonosc, wszystko to ulega rozkladowi i jest transformowane, bez udzialu czyjejs reki, laski boskiej, calkowicie automatycznie i samoistnie. Dokladnie tak jak z deszczem, to zjawisko zupelnie bezosobowe. Nie moze zostac zlapane i unicestwione, to tak jak z jakims klabem dymu, gdy sie do niego zbliza, to okazuje sie, ze w tym miejscu gdzie sie je widzialo, juz go nie ma.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 19 Październik 2012, 18:16, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 20 Październik 2012, 22:48   

Kazdy kto sprobuje uswiadomic sobie oddech i isc z ta swiadomoscia przez caly dzien stwierdzi, ze to niemozliwe, by przy tym robic cokolwiek, swiadomie organizowac swoje zycie.
Nie da sie analizowac tego co mowia ludzie i kalkulowac co odpowiedziec. To dlatego, ze ktos probuje robic dwie rzeczy naraz: skupiac sie na oddechu, ktory nie potrzebuje tego skupiania, oraz dzialac w swiecie.
I to jest prawda, ze to niewykonalne. Czy to nie jest troche podejrzane? Przeciez to co nie oddycha, to nie zyje. Oddech jest dobrym wyznacznikiem iluzorycznosci swiadomej organizacji wlasnego zycia - nic takiego nie ma miejsca, ani organizacja, ani swoje zycie.
Pluca to odwrocone drzewa, niebiosa i ziemia to swoje negatywy, tak wiec samoistnosc oddechu, bez wykonawcy, rowna sie z doswiadczeniem smierci.

Nie da sie isc przez zycie ze swiadomoscia oddechu i wykonywac swoje czynnosci, ale mozliwe jest to, by byl oddech i zycie sie dziejace, bez kogos nim zyjacego. Wlasciwie to niemozliwe jest, by tak nie bylo. To jest calkowicie bezwysilkowe.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 20 Październik 2012, 22:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 22 Październik 2012, 12:10   

To co jest tutaj napisane jest kluczem do wyzwolenia sie z tego reinkarnacyjnego kola. Jest to cos niesamowicie prostego, ale jest calkowicie niewykonalne, gdy stawia sobie jakas liste rzeczy do wykonania, by stac sie godnym wolnosci. Oczywiscie, uwiklanie sie w reinkarnacyjny mlyn nie jest czyms zlym, to tak jak z deszczem, a deszcz przestaje padac, gdy niebiosa scalaja sie z ziemia.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 24 Październik 2012, 12:18   

Stwierdzenie, ze cierpienie istnieje, ale nie ma nikogo kto by cierpial wydaje sie czyms bezdusznym i niezyciowym, ale w rzeczywistosci rozprawia sie z takimi "madrosciami" typu: ktos cierpi dlatego, ze cos zlego kiedys komus zrobil, taka karma, albo, ze jest istota zwana Bogiem, ktora majac szerszy oglad sytuacji, widzi w tym cierpieniu sens i dlatego nie reaguje. Czy nie jest bezdusznym stwierdzenie, ze dziecko cierpi glod dlatego, ze w poprzednim zyciu kogos nie nakarmilo?

Cierpienie samo w sobie nie jest problemem, problemem jest to, ze zostaje ono przyjmowane przez cos malego, przez zawezone postrzeganie, to "skurczenie enrgetyczne".
Tajemnica sukcesu wygranej z problemem cierpienia jest to, by nie walczyc z nim, lecz przyjac je na cos wiekszego, dla czego to co wczesniej bylo czyms nie do zniesienia, teraz jest ledwo odczuwalne.

System jest tak skonstruowany, by w zawezonym postrzeganiu poruszac sie miedzy jednym cierpieniem a drugim, a kazde dzialanie przeciwko temu wywoluje przeciwdzialanie "rownowazace".
Wystarczy spojrzec trzezwo na te wszystkie fundacje, czy jakies "czerwone krzyze", "caritasy", jak bardzo przyczynia sie to do uwolnienia ludzkosci od cierpienia?
Pisze to wszystko bo na jakims poziomie samemu chcialoby sie rzucic w jakis wir pomocy ludziom, ale jest tez swiadomosc, ze takie dzialanie z klapkami na oczach niczego realnie nie zmienia.

W realnym wyzwalaniu ludzi i innych istot z cierpienia chodzi o to, by poprzez rozpracowanie falszu kogos, kto przy pomocy zmyslow dziala w swiecie, polaczyc sie z czyms wiekszym, przez co ta zelazna siec na ktorej to energetyczne skurczenie operuje, zostala rozpuszczana.

Nie chodzi o to, bo mowic komus "cierpienie jest, ale ty nie cierpisz" i olac kogos, lecz by pomoc nie odnosila sie do czegos co te cierpienie samonakreca.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 24 Październik 2012, 12:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 26 Październik 2012, 13:00   

Cytat:
Kazdy kto sprobuje uswiadomic sobie oddech i isc z ta swiadomoscia przez caly dzien stwierdzi, ze to niemozliwe, by przy tym robic cokolwiek, swiadomie organizowac swoje zycie.
Nie da sie analizowac tego co mowia ludzie i kalkulowac co odpowiedziec. To dlatego, ze ktos probuje robic dwie rzeczy naraz: skupiac sie na oddechu, ktory nie potrzebuje tego skupiania, oraz dzialac w swiecie.


Oddech powoduje zmiane w sposobie odbierania informacji. Wczesniej byla wiadomosc i zostala ona przyjmowana przez filtr postrzegania, ktory analizuje tresc i opracowuje odpowiedz. Oddech powoduje kolaps tego filtra i zamiast analizy jest wiedza co do tego, jaka energia bije od danej wiadomosci bezposrednio, niezaleznie od tego co moze sie pomylic w interpretacji. Staje sie tez mozliwe np. to, ze slowa wypowiadane w innym jezyku sa zrozumiale, chociaz tego jezyka sie nie uczylo, poniewaz nie zwaza sie na sposob mowienia, lecz na energie slow.

Wszystko jest mozliwe, chodzi tylko o to jak wiele starych schematow i matryc dzialan zostaje zniszczonych.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 26 Październik 2012, 13:08, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 26 Październik 2012, 22:09   

By stac sie Widzacym, trzeba wyrobic w sobie swego rodzaju bezwzglednosc, bo prawda nie jest wzgledna. Bezwzgledna prawda jest to, ze zycia nie doswiadcza ktos i ze nie jest widziane przez kogos. Wzglednosc jest wtedy, gdy patrzy sie przez pryzmat kogos. Ludzie mowia o pustce, ale najczesciej w rzeczywistosci mowia o dziurze. Jest wiec "pustka" - dziura, ktora oddaje stan pozornego umyslu - nienasycenie, jest i Pustka, ktora odzwierciedla nieskonczonosc - wieczny odpoczynek.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 26 Październik 2012, 22:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 27 Październik 2012, 13:03   

Wiele zjawisk z wyzszych wymiarow, ktore nie maja w sobie niczego osobowego, zostaly spersonifikowane przez tych, ktorzy albo nie mieli wystarczajacego rozeznania by wiedziec co widza, albo celowo zostalo to spersonifikowane, by utrzymac ludzi na poziomie sciasnionego postrzegania.

Najlepszy przyklad: anielski chor w niebiosach spiewajacy wokol tronu Boga.

Planety od czestotliwosci szostego wymiaru sa widoczne jako zywe istoty, dwanascie planet ukladu slonecznego krazac wokol Slonca, bedacego kims w rodzaju Ojca/Mentora, tworzy kosmiczna "muzyke sfer".
Wsrod planet znajduja sie tez i "diably", ktore chca wprowadzic w ta muzyke falsz, jednak z powodu blokad energetycznych nie moga wzbic sie ponad okreslony poziom, a ich muzyka dobiega jedynie jako ledwie slyszalny pijacki belkot.

Mozna powiedziec, ze modlitwa, ktora moze zostac wysluchana to inaczej energetyczna synchronizacja z pozostalymi czlonkami choru, przez co mozna zostac przez niego energetyczne doladowanym.

Ziemia jest tancerka, chociaz wielu chcialoby zrobic z niej prostytutke.

Link

Link 2 :D
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 27 Październik 2012, 19:49, w całości zmieniany 12 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 27 Październik 2012, 14:29   

O pierscieniach Saturna czy Ksiezycu mozna powiedziec, ze graja muzyke wspak.

Utwor
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 27 Październik 2012, 14:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.05 sekundy. Zapytań do SQL: 8