SzukajSzukaj  RegulaminRegulamin  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Forum Icy.pl Strona Główna  

Poprzedni temat «» Następny temat
Religie, etyka, zyciowa filozofia...
Autor Wiadomość
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 16 Grudzień 2012, 13:20   

Cialo - wypaczony obraz tego kim czlowiek jest, szyszynka - implant biologiczny, czakry - programowa nakladka, mozg - zawor bezpieczenstwa.

Tak wiec z jednej strony moznaby powiedziec, ze wolnosc nie lezy w tych rzeczach, ale rownie dobrze moznaby powiedziec na odwrot i tez byloby to prawda.

Chodzi o to, ze gdy nastepuje kolaps sztucznej tozsamosci, poprzez stala uwaznosc, gdy nie zostaje sie opanowanym przez zaden bodziec, wtedy te rzeczy jak cialo, mozg, czakry itd. to wszystko zostaje "ujarzmione" przez niewidzialnego Ducha. Ktos powiedzial, ze cialo jest swiatynia Ducha.

Przeciez podczas pisania tego uzywane jest cialo, mozg, dzieki synchronizacji z wyzsza sila, stajac sie "transmiterem" dla tej sily. To jak poskramianie wezy.

Podobnie moznaby powiedziec o diecie, ze jest ona zupelnie bez znaczenia. Tylko, ze gdy jest sie opanowanym przez pragnienie zjedzenia czegos, bez czego z trudem sie funkcjonuje, jest sie sciaganym w "niskie wibracje" i blokuje sie te wyzsze. To jak kula u nogi.

Ludzie, ktorzy uzalezniaja "oswiecenie" od wegeterianizmu, oni sa tak samo zniewoleni przez jedzenie jak ci z chipsami przed telewizorem. To dlatego, ze utozsamiaja sie z jedzeniem.

To sa takie sprawy o ktorych trudno jest pisac, poniewaz nie mozna o nich tak sie wypowiedziec, zeby bylo to do konca prawdziwe. Powie sie, ze dieta jest bez znaczenia - reakcja: ooo, to teraz to tylko "jesc pic i lulki palic", powie sie, ze dieta jest wazna - reakcja: no to teraz musze stac sie specjalista od zywienia. Powie sie, wyzwolenie nie lezy w czakrach - reakcja: no to teraz moge je sobie poblokowac i mam w dupie, bo jestem ponad tym. Powie sie, ze trzeba zrownowazyc centra - reakcja: teraz to musze duzo i ciezko pracowac, by zaprowadzic w sobie rownowage.

Najwazniejsze jest to, by istota od-tozsamila sie od czegokolwiek, wtedy cala reszta przychodzi samoistnie i nie trzeba zastanawiac sie nad tym, staje sie to naturalne i bezwysilkowe jak oddychanie.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 16 Grudzień 2012, 13:26, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 16 Grudzień 2012, 16:07   

To samo tyczy sie takich stwierdzen jak: nie ma zadnej drogi do przebycia by osiagnac oswiecenie, bo jednosc juz jest, ze cokolwiek jest wykonywane w tym kierunku, by zakonczyc iluzje oddzielenia, jest bez znaczenia. To jest jednoczesnie prawdziwe i nieprawdziwe.

Jest w ludzkim ciele pewien plyn, "olej ducha swietego", mozna tak to nazwac, ktory przebywszy pewna droge, rozlewa sie, niszczac tym samym sztuczna strukture oddzielenia. Dzieje sie to dzieki uwaznosci, kiedy nie jest sie opanowywanym przez zadne zjawisko zewnetrzne, mysli i uczucia, samo-obserwacji - tego nie robi zadna osoba, ona wiec nie przebywa zadnej drogi.

Z jednej strony mozna powiedziec, ze potrzebna jest ogromna samo-dyscyplina, by nie dac sie zawladnac przez nic z zewnatrz, ani przez wlasne uczucia i mysli, a z drugiej strony - samo-obserwacja odbywa sie samo(is)tnie - nikt jej nie robi, wiec niepotrzebny jest zaden wysilek. Nie ma niczego do zrobienia, by wyzwolenie sie zdarzylo. Jest wiele iluzji do odpadniecia, ktore odpadajac moga wywolywac bol.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 16 Grudzień 2012, 19:52   

Jestem czlowiekiem, ktory ceni sobie prostote. Uwazam, ze sila tkwi w prostocie i ze zycie jest naprawde bardzo proste. Komplikuje sie wtedy, gdy utozsamia sie z czyms, czym sie nie jest.

Sprawa z tzw. oswieceniem wyglada tak, ze czlowiek ma swoja wlasna, miniaturowa gwiazde, ktora stanowi jego mieszkanie. Jednak w pewnym momencie pozyczyl pewne "ulepszenie" z zewnatrz od innych istot (spod ciemnej gwiazdy), ktore nie lubia tej planety i pasozytuja na niej. Te ulepszenie, ktore dalo poczucie "kogos" bedacego w ciele, ktorym kieruje jak pojazdem, jest "niekompatybilne" z prawdziwym mieszkaniem czlowieka. Czyni wszystko na odwrot i w ostatecznym rozrachunku - jest tylko czarna kropka/cieniem w polu energetycznym. Jak sie sprawdza, czy ktos jest zdrowy psychicznie? Jest taki test, ze odpowiednie figury/klocki wklada sie do otworow w ksztalcie tych figur. Podobnie jest i z ta sztuczna konstrukcja zapozyczona, ona jednak nie moze sie osadzic w srodku gwiazdy, poniewaz bedac cieniem, w jej poblizu jest stracona. Wszystko za czym czlowiek teskni, to ta swoja gwiazda ale jednoczesnie wszystko co robi w kierunku tego szczescia z poziomu sztucznego, zlosliwego oprogramowania jest z gory na straconej pozycji. Wszystko czego czlowiek potrzebuje juz jest, ale jest odpychane. Wszystko to, czego czlowiek nie potrzebuje, natychmiast od niego ucieka, chyba, ze trzyma to. Tak jak cma, ktora wszystko czego chce to ogien, kiedy jednak jest blisko niego, to odwraca sie, poniewaz czuje, ze juz po niej i to powtarza sie raz za razem.

Byl taki czlowiek, ktory rowniez ceniac sobie prostote, powiedzial: oddaj cesarzowi co cesarskie, a Bogu co boskie. Inaczej jest sie zlodziejem, zlodziejem tzw. swiatopogladu, poniewaz to oprogramowanie nie jest w stanie samo z siebie nic uczynic, ono jedynie reaguje na cos z zewnatrz i uznaje to za swoje. Nic z tego co zwane jest swiatopogladem nie moze byc czyms autentycznie moim. Gdy oddaje to wszystko tym, do ktorych to wszystko nalezy, wtedy przyciaga sie swoja gwiazde do siebie, poniewaz nie ma juz sily jej przeciwstawnej, ktora by ja odpychala.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 16 Grudzień 2012, 19:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 16 Grudzień 2012, 22:43   

Biorac pod uwage moje posty, powiedzenie "get a life, nie siedz tyle w sieci" nabiera glebszego znaczenia :P

Ta planeta zostala opleciona siecia religii/powiazan, siecia supermarketow, siecia bankow, szkol, kosciolow - to planeta korporacji, konspiracji - corporations/corps - zwloki, bezrozumne, nieswiadome. Musi nastapic wstrzas, czy seria nieustannych wstrzasow ze strony elektrycznego Slonca, musi zstapic dopiero Duch, by zycie czlowieka faktycznie zaistnialo, bo inaczej jest tylko zbiorem reakcji na bodzce z zewnatrz i zlepkiem nawykow. To juz sie dzieje z coraz wieksza intensywnoscia.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 17 Grudzień 2012, 15:26   

J. R. R. Tolkien napisał/a:
Nie każde złoto jasno błyszczy,
Nie każdy błądzi, kto wędruję,
Nie każdą siłę
starość zniszczy.
Korzeni w głębi lód nie skuje.
Z popiołów strzelą znów ogniska
I mrok rozświetlą błyskawice.
Złamany miecz swą moc odzyska,
Król tułacz wróci na stolicę
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 18 Grudzień 2012, 16:32   

Z okazji swiat Bozego Narodzenia zycze kazdemu by znalazl swoja wlasna "miniaturowa gwiazde" betlejemska i by nie dorastajac, pozostajac wiecznie dzieckiem swietowac codziennie zycie i swiadomosc.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 18 Grudzień 2012, 20:08   

Pomimo tego, ze prawdopodobnie nikt tego nie przeczyta ;) chce dobic ostatecznie ta sprawe zwiazana z czakrami czy szyszynka ich koniecznosci i uzytecznosci.

Sa ludzie, ktorzy bardzo mocno skupiaja sie na tych sprawach i "absolutyzuja" je. Szyszynka jest stawiana w niektorych srodowiskach np. zwiazanych z psychodelikami w jakims miejscu kultu.

Gdy czlowiek zrywa z utozsamianiem sie z mechanizacyjnymi schematami zachowan, gdy nie zostaje opanowany przez cudze, czy "wlasne" uczucia i mysli, staje sie martwy dla swiata. Ktos moglby powiedziec, ze czlowiek staje sie w ten sposob nieczuly, ale jest wrecz odwrotnie, poniewaz w stanie, gdzie utozsamia sie ze wszystkim i wszystko "bierze do siebie", marnotrawi swoja energie i jego dzialania sa pozbawione mocy, doprowadzajac do "zzombienia". Kiedy jest na odwrot, to gromadzi energie w sobie.

Pisalem o "oleju ducha swietego" obecnego w ludzkim ciele, mozna to tez okreslic jako "ziarno" ktore aby zmienilo sie w rosline, musi obumrzec.
Poprzez zerwanie z mechanizacyjnymi zachowaniami, podnosi sie ten olej i przechodzac przez "droge krzyzowa" aktywuje on czakre szyszynki - indygo - trzecie oko. Nabiera sie oleju do glowy. Wtedy juz nie jest sie niezrownowazonym pijakiem, osleplym od alkoholu, a te ziarno juz obumarle aktywuje zielen czakry serca. Slyszalem taka historie pewnej kobiety, ktorej objawil sie Jezus, ktory zabral jej serce i wstawil tam swoje - plonace. O tym mowie.

Nie ma centrow energetycznych wazniejszych i mniej waznych - wszytkie one stanowia jedna calosc - nie(po)dzielna, ale gdybym mial wskazac jakies centrum, ktore jest najbardziej lekcewazone i stanowi najwieksza bolaczke dla roznych istot, to wskazalbym na zielen serca. To jest zielona, zyciodajna smierc. Nikt nie chce umierac, ale w tym jest wolnosc. Zielen to negatyw siodmej czakry - korony i aktywacja zieleni otwiera dostep do tego wymiaru "wiecznego odpoczynku", niedzieli - nie-dzielenia i nie-dzialania.

Ide po korone i nic mne nie powstrzyma :D
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 18 Grudzień 2012, 20:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 18 Grudzień 2012, 21:00   

W tym poscie uzylem takiego stwierdzenia jak:

Cytat:
Istoty manipulujace, ktore buduja jakies tam swoje rajskie wiezienia, charakteryzuja sie czesto tym, ze maja doskonale sprawne trzecie oko i gardlo, przy zamknietym sercu, co manifestuje sie jako syndrom "geniusza metafizycznego", za ktora kryje sie jakas pajecza szkarada z chwytajacymi odnozami, przerost atrakcyjnych koncepcji nad prostota i nieskonczonoscia zycia.


Nie powinienem tu uzyc okreslenia "doskonale sprawne", lecz "genialnie przeksztalcone w sposob sztuczny". Powstaje wtedy wrazenie, ze ma sie doczynienia z istota "wszystkowidzaca", chociaz jest zaslepiona jak malo kto. Wlasnie dzieki doskonalej sprawnosci trzeciego oka mozna dostrzec ta manipulacje.

Z kolei:

Cytat:
to nie czakra trzeciego oka jest odpowiedzialna za duchowe widzenie lecz swiatlo barwy nieuchwyconej z ktorego manifestowane sa wszystkie teczowe kolory czakr


Duchowe oko spoglada przez wszystkie czakry, natomiast trzecie oko jest jego manifestacja, skupiajaca w sobie moc pozostalych czakr, dzieki czemu moze rozpuszczac mechanizacyjne schematy zniewalajace inne istoty.

To sa kluczowe kwestie, dlatego prostuje takie niechlujne, pseudo-madre i niesprecyzowane wypowiedzi.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 18 Grudzień 2012, 21:11, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 18 Grudzień 2012, 21:47   

Cytat:
mam wrazenie jakbym mial wokol glowy cos w rodzaju "aureolki" wokol ktorej krazyly "pajaczki" chcace sie doczepic i przekrecic to co splywa ze szczerego serca


Filmik ;)

Ten fragment wiaze sie tez poniekad z filmem "matrix", gdzie Neo byl widzacym w swiecie pajakow.

Oraz z mcdonaldem i jego maskotka clownem - Filmik :P
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 18 Grudzień 2012, 21:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 18 Grudzień 2012, 23:20   

Co do przed-przed-ostatniego posta i koncowego motywu gdzie jest napisane o fiolecie korony - czakra korony to tysiacplatkowy kwiat lotosu, stad tez mowi sie o "tysiacletnim panowaniu Chrystusa" .
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 19 Grudzień 2012, 12:52   

Chce przez to przekazac, ze pewne motywy zostaly przekrecone i uzywane sa w idiotycznych teologiach. O "tysiacletnim krolowaniu Chrystusa" mowia miedzy innymi Swiadkowie Jehowy. Rastafarianie tez mowili o tym, ze Haile Selasie ma zaprowadzic tysiacletnie krolestwo Jah.
Nie chodzi o fizyczne przyjscie Chrystusa w ciele, gdzie bedzie panowal gdzies z Izraela przez tysiac lat, lecz o to, ze gdy czlowiek uwalnia sie z ograniczen ciala, aktywujac zielen serca, trzezwiejac z tego pijanstwa i leczac slepote, wtedy moze siegnac po korone tysiacplatkowego lotosu i wspol-krolowac razem w "narodzie wybranym" - krainie wiecznego dziecinstwa - Sloncu.

Czlowiek leczy sie ze slepoty poprzez stala uwaznosc, obecnosc - swiadkowanie. Jahwe powiedzial Mojzeszowi, ze jego imie to "Jestem" - I am - Aum - Om. To podstawowe brzmienie.

Na koniec -
Jezus chodzacy po jeziorze :D
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 19 Grudzień 2012, 15:14   

Ostatecznie wszystko sprowadza sie podstawowego pytania: Byc, czy nie byc :D

W kazdej sytuacji nalezy sie zachowywac jak czlowiek, ktory jest swiadomy wlasnej smierci. Wtedy wszystkie te sztucznie tworzone dramaty nie znajduja swego punktu zaczepienia, poniewaz czlowiekowi wmowiono, ze bedzie zyl wiecznie. Wszystkie problemy jakimi czlowiek sie troszczy, wszystkie plany jakie snuje na przyszlosc sprowadzaja sie wlasnie do tego falszywego poczucia niesmiertelnosci. Niby wie ze umrze, ale zyje tak jakby tego nie wiedzial, udaje, ze tego nie ma. Udawajmy, ze smierci nie ma, bo przeciez to jakas odlegla perspektywa i jest tyle rzeczy do zdobycia. Czemu to sluzy? Budowaniu tego "muru", majacego zapelnic puste przestrzenie, jak to spiewali Pink Floydzi. Nie ma zadnej gwarancji na to, ze przezyje sie chocby jeden dzien dluzej. Zycie jest wieczne, ale najpierw trzeba przezyc smierc.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 19 Grudzień 2012, 15:15, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 19 Grudzień 2012, 16:19   

Wszechswiat jest wielowymiarowy, to co ma miejsce w wyzszych czestotliwosciach manifestuje sie jako rozne zjawiska w nizszym. Sloneczny wiatr, przykladowo, jest fizyczna manifestacja dzialalnosci jakis istot, ktore manifestuja sie w wyzszych czestotliwosciach.

Gdyby tak przesledzic dzialalnosc czlowieka i spojrzec na to z wiekszej perspektywy, spojrzec na to wszystko "jasnowidzaco", to widac, ze albo cos pochodzi jako inspiracja/natchnienie ze Slonca, albo z jakiejs "ciemnej gwiazdy", gasnacego "swiatla martwicy".
Slonce jest reprezentowane przez Czlowieka Pierwotnego, dziecko jednosci/wolnosci/woli, z kolei swiatlo martwicy przez umysl kolektywny/zbiorowy istot pajeczych, czy gadzich. Z tym, ze istoty gadzie, zwane przez niektorych "reptoidami" sa pod panowaniem tych pierwszych. Sa to geniusze manipulacji, ktorzy zwani sa przez ludzi poddanych hipnozie jako "aniolowie", "aniolowie stroze" czy "mistrzowie wniebowstapieni".

To, ze czlowiek jest pochloniety przez dramaty tego swiata, z tym calym swoim falszywym poczuciem niesmiertelnosci, nieustannie wszystko przekrecajacy i manipulujacy, pochodzi nie od samego czlowieka, lecz od tej istoty pajeczynowej. Gdyby tak czlowiekowi powiedziec to wprost, to zareagowalby szyderstwami, ale te szyderstwa bylyby reakcja tej istoty wlasnie, dlatego nie ma to wiekszego sensu. Istota pajeczynowa oblepila trzecie oko czlowieka, po to, by jej nie dostrzec, kiedy czlowiek jest uwiklany w te dramaty, karmi istote pajeczynowa i w tym mechanizmie, schematach zachowan, nie moze uniezaleznic sie od samego siebie by dostrzec swiat taki jaki faktycznie jest.

Tak wiec scenariusz "matrixa" w duzej czesci przedstawia to jak sie rzeczy maja.

Wsrod ludzi sa tez istoty o swiadomosci niemal "zerowej", totalnie "zezwierzacone" - chociaz nie chce tutaj obrazac zwierzat, w zasadzie moznaby je okreslic jako "cyborgi". Sa oni porozstawiani np. jako polityczni "przywodcy" - szmaciane lalki, ktore tylko reaguja zgodnie z narzuconym schematem przez istote pajecza, czy tez na stanowiskach koscielnych.

Kiedy czlowiek sie budzi, wtedy istota pajeczynowa tracac kontrole nad czlowiekiem, tak stara sie pociagac sznurkami, by istote budzaca sie wciagnac na nowo w dramat, tworzy sie sztuczne srodowisko strachu, stara sie manipulowac rodzina i przyjaciolmi, wazne jest to by zachowac tzw. "zimna krew", swego rodzaju bezwzglednosc, by zobaczyc klamstwo jako klamstwo i nie karmic go.

Realna walka o wyzwolenie ludzkosci jest skierowana przeciwko istotom pajeczynowym, nie w matrixie, poprzez "wybor" jakiegos lepszego wladcy, czy poprzez strajki.

Mowi sie, zeby kochac swoich wrogow - to jest prawda, ale trzeba kochac madrze. Istoty pajeczynowe lubuja sie w mowieniu o milosci, zwlaszcza milosci do Boga Stworcy. Sprawa wyglada tak, ze wszystko odbywa sie na zasadzie samopodobienstwa, gdzies uslyszalem, ze nie ma sensu przytulac sie do aluminiowej blachy, poniewaz ona nie moze tego odwzajemnic. Tam w zaswiatach wcale nie pierdziela sie z ta cala kosmiczna zaraza, tego typu istoty, kiedy przychodzi na to pora, sa zwyczajnie zabijane/rozpuszczane, wlasnie poprzez emanowanie energia bezwarunkowej milosci, bezkompromisowej, nieprzefiltrowanej i skondensowanej. Oko Pierwszego Czlowieka celuje w slepia pajecze, rozpuszczajac ja, by zaczela swoja ewolucje od stanu mineralnego. W ten sposob te istoty sa uwalniane. Podobnie i czlowiek jest uwalniany, kiedy przezywa smierc tego za co sie uwazal, aby stac sie widzacym, musi umrzec. Nikt tego nie chce, nikt nie chce tego przezyc z wlasnej woli, bo prawda jest taka, ze czlowiek nigdy nie mial swojej woli, to bylo zludzenie dane mu przez istote pajeczynowa.

Byc moze ktos slyszal ta historie o Dawidzie i Goliacie, jak Dawid strzelil z procy w czolo/trzecie oko Goliata. To historia, ktora opowiada o czyms co ma miejsce w swiatach wyzszych, jak to istota pajeczynowa oplatajaca trzecie oko kogos, zostaje rozpuszczana.

Wszelka dzialalnosc duchowa, praktyki magiczne, powinny zmierzac wlasnie do widzenia istot pajeczych. Czlowiek najczesciej nie dociera zbyt gleboko, zajmuje sie tymi sprawami powierzchownie, dokonuje zmian kosmetycznych, zajmuje sie duchowoscia caly czas w matrixie, sni o tym, ze sie rozwija, chociaz jest totalnie unieruchomiony, schwytany w siec, karmiac istote pajecza. Jest sporo takich ludzi, faktycznie widzacych, wbrew pozorom, ale nie sa znani.

Nieustanna uwaznosc, tak zwana samoobserwacja, zakonczenie wewnetrznego dialogu, swiadomosc smierci, swiadomosc oddechu, nie marnotrawienie energii seksualnej, uodpornienie sie na wszelkie atrakcyjne koncepcje majace umiescic "mnie" w wolnosci, czy na wszelkie wizje dotyczace budowy kosmosu, poddanie sie Woli/Wolnosci Absolutu - wtedy czlowiek otrzymuje jako tarcze - tarcze sloneczna, jako miecz - trzecie oko, jako korone - tysiacplatkowy kwiat lotosu staje sie "przezroczysty", nietykalny dla tego co sie wydarza. Tak oto staje sie zolnierzem slonecznego "GROM-u".

Jak to powiedzial czlowiek znany jako Kriszna:

Cytat:
Rzuć się w wir bitwy, ale serce
twe niech trwa wśród kwiecia lotosu, u stóp Pana
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 19 Grudzień 2012, 16:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 19 Grudzień 2012, 17:32   

Jest takie powiedzenie: jesli spotkasz Budde, zabij go.

Jak wielka pewnoscia i bezwzglednoscia trzeba sie wykazac, by spojrzec w oczy anielskiej istocie, ktora dokonuje wszelkich staran by czuwac nad kazdym krokiem czlowieka - i zabic ja, mimo odgrywania przez nia litosci i wspolczucia?

Pawel Apostol napisał/a:
Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich. (13) Dlatego weźcie całą zbroję Bożą, abyście mogli stawić opór w dniu złym i, dokonawszy wszystkiego, ostać się. (14) Stójcie tedy, opasawszy biodra swoje prawdą, przywdziawszy pancerz sprawiedliwości (15) i obuwszy nogi, by być gotowymi do zwiastowania ewangelii pokoju,
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 19 Grudzień 2012, 19:21   

Dziwna sprawa z tym moim pisaniem, bo to tak jakby to nie bylo pisane przeze mnie do kogos, lecz pisane samo - do mnie, jak pukanie z drugiej strony - pukanie w czolo glupka :lol:
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 19 Grudzień 2012, 20:44   

Zabawne, pisalem o tej zielonej, nieatrakcyjnej smierci i "magicznym oleju", a dzis moja znajoma pisze tak:

Cytat:
Jadę w tramwaju chyba we Wrocławiu. Siedzę na siedzeniu, a przede mną siedzi mężczyzna, zainteresowany moją osobą. Czytam jakąś magiczną książkę, są tam opisane jakieś rytuały. Inny mężczyzna siedzący przed mężczyzną w moim rzędzie wtrąca się i zaczyna mówić o magii. Jestem z początku zaskoczona, bo w ogóle się nie znamy, a On zaczyna mi objaśniać, co jest w książce. Z tramwaju zrobiła się sala wykładowa, a w roli głównej był właśnie ten mężczyzna. Wszystkich pasażerów z tramwaju zaczepiał, włączając ich do "magicznej" dyskusji. Później pokazał swoją żonę, która była jakby Jego dopełnieniem (byli podobni do Shreka i Fiony) tzn. nie byli urodziwi, ale w pełni siebie akceptowali i byli nawet w tym "ładni" - byli swoimi "połówkami"... Później podawał specjalny napój w takich naparstkach, jakiś rodzaj mikstury. W tramwaju znalazła się Ela Nowalska, ale powiedziała, że nie napije się napoju, bo musi zachować "niezależność" ze względu na to, co robi. A ja wypiłam tę miksturę mówiąc, że wypiję podwójną porcję...
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 20 Grudzień 2012, 14:42   

Cytat:
Nie ma centrow energetycznych wazniejszych i mniej waznych - wszytkie one stanowia jedna calosc - nie(po)dzielna, ale gdybym mial wskazac jakies centrum, ktore jest najbardziej lekcewazone i stanowi najwieksza bolaczke dla roznych istot, to wskazalbym na zielen serca. To jest zielona, zyciodajna smierc. Nikt nie chce umierac, ale w tym jest wolnosc. Zielen to negatyw siodmej czakry - korony i aktywacja zieleni otwiera dostep do tego wymiaru "wiecznego odpoczynku", niedzieli - nie-dzielenia i nie-dzialania.


Niedziela - Sunday.

To z tym odwracaniem/nawracaniem jest zabawna sprawa, Jezus mowil o "krolestwie niebieskim" i zeby do niego wejsc trzeba sie "nawrocic" - Krolestwo Niebieskie to Slonce, ktore fizycznie jest widziane jako zolte, natomiast odwrotnie/antymaterialnie jest niebieskie. Chodzi wiec o postawienie swiata do gory nogami. Powierzchnia ziemi to odpowiednik czakry zoltej, niebiosa - niebieskiej, te niebiosa sa tymczasowe i scalaja sie z powierzchnia, zmieniajac planete w planete gazowa, za sprawa dzialalnosci Slonca wlasnie.

Dzieci Slonca to "narod wybrany", slonce jest elektryczne - el - prawdziwy Izrael, blond wlosy, niebieskie oczy itd....
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 20 Grudzień 2012, 14:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 20 Grudzień 2012, 15:34   

Prawde o tym czym jest Krolestwo Niebieskie czy "wniebwstapienie" stara sie przekrecic za wszelka cene istota pajeczynowa w swoich przekazach, czy to w naukach najrozniejszych kosciolow, czy ostatnio w przekazach "ezoterycznych". Ta istota doczepiona jest do sfery niebieskiej Gaji/Ziemi i jest rozpuszczana przez istoty ze Slonca wlasnie.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 20 Grudzień 2012, 16:14   

Wracajac do tego posta, to gdy czlowiek utozsamia sie z tym obcym bytem, cybernetycznym wkretem, ktory jest niezgodny z prawdziwa rdzenna wibracja czlowieka, to wtedy nastepuje cos, co bylo pokazane we "wladcy pierscieni" - nie czytalem ksiazki, film fragmentarycznie, ale byla tam taka scena, ze byl tam ten krol, Theoden, w ktorego cialo wszedl Saruman, co skutkowalo tym, ze byl on stary i zniedoleznialy. Gdy zostal wygnany z ciala krola, to natychmiast odmlodnial i odzyskal sily.
To cale ludzkie zniedoleznienie, bezradnosc, to bierze sie z tego "opetania", by wmowic czlowiekowi, ze jest bezradny i bezsilnym, to tylko kaprys istot demnicznych, to nie nalezy do czlowieka.

Filmik
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 20 Grudzień 2012, 19:33   

Mowi sie czasami "idz za glosem serca", chociaz najczesciej myli sie ten glos serca z glosem pragnien, glosem ze snu, ktory prowadzi do slepej uliczki.

Glos serca, to jest to co zwie sie "Logosem", "Slowem" z ew. Jana. Ten glos podtrzymuje wszystko przy zyciu, transformuje chore energie i wznosi je ku gorze. Przemawia nieustannie, a w czlowieku jest cos co pamieta ta piesn. Wystarczy zabrac stad Slonce, serce tego ukladu planetarnego i wszystko nagle sie rozpada, wraca spowrotem do eteru. Do Ziemi zmierza wlasnie taka porcja tej "mowy wiecznego dziecka" z serca galaktyki i nie ma na to takiej sily, ktora moze temu przeciwdzialac. To tak jakby stanac i probowac zatrzymac tsunami.

Filmik :D Chociaz nie jest tak bardzo adekwatny.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 20 Grudzień 2012, 19:44, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.06 sekundy. Zapytań do SQL: 9