SzukajSzukaj  RegulaminRegulamin  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Forum Icy.pl Strona Główna  

Poprzedni temat «» Następny temat
Religie, etyka, zyciowa filozofia...
Autor Wiadomość
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 20 Grudzień 2012, 20:09   

W tym poscie jest odpowiedz na pytanie, dlaczego tego slynnego wojownika Jedi nazwano Luke Skywalker - kroczacy po niebie.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 20 Grudzień 2012, 23:45   

Krotko mowiac, swiat tworzony przez osobe - energie udajaca oddzielenie, ktora to energia jest ucielesniona, jest odwrotnoscia Wolnej Woli - wolnosci - nie ma jej, chociaz sni, ze ja ma lub moze ja osiagnac. Dlatego o Wolnosci/Wolnej Woli mozna mowic tylko negujac - to nie jest czymkolwiek opisywalnym.

To jest szalenstwem, poniewaz po "nawroceniu", gdy nie ma juz osoby okazuje sie, ze "niebo" jest tutaj. Wsrod swiata opanowanego przez korporacje/korupcje - corps/zwloki. To jest wyzwolenie.
Wszystko co sie zdarza, nie przydarza sie komukolwiek, tak wiec chociaz cialo jest dalej cialem, cierpienie jest cierpieniem, wszystko to przynalezy caly czas do swiata, to Wola/Wolnoscia jest sie "kroczacym po niebiosach" - Sky Walkerem. Na tym polega wlasnie "cud chodzenia po wodzie".
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 20 Grudzień 2012, 23:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 21 Grudzień 2012, 11:32   

Tekst tej piosenki brzmi tak jakby zostal napisany w imieniu upadlych istot "lucyferycznych" - sky walkerow. Czlowiek ma to wlasnie przezwyciezyc, to o czym jest tu mowa:

Cytat:
In the misty morning, on the edge of time
We've lost the rising sun, a final sign
As the misty morning rolls away to die
Reaching for the stars, we blind the sky
We sailed across the air before we learned to fly
We thought that it could never end
We'd glide above the ground before we learned to run, run
Now it seems our world has come undone
Oh they say that it's over
And it just had to be
Ooh they say that it's over
We're lost children of the sea, oh
We made the mountains shake with laughter as we played
Hiding in our corner of the world
Then we did the demon dance and rushed to nevermore
Threw away the key and locked the door
Oh they say that it's over, yeah
And it just had to be
Yes they say that it's over
We're lost children of the sea
In the misty morning, on the edge of time
We've lost the rising sun, a final sign
As the misty morning rolls away to die
Reaching for the stars, we blind the sky
Oh they say that it's over, yeah
And it just had to be
Oh they say that it's over
Poor lost children of the sea, yeah
LOOK OUT! The sky is falling down!
LOOK OUT! The world is spinning round and round and round!
LOOK OUT! The sun is going black, black
LOOK OUT! It's never never never coming back, LOOK OUT!
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 21 Grudzień 2012, 12:46   

Cytat:
Krotko mowiac, swiat tworzony przez osobe - energie udajaca oddzielenie, ktora to energia jest ucielesniona, jest odwrotnoscia Wolnej Woli - wolnosci - nie ma jej, chociaz sni, ze ja ma lub moze ja osiagnac. Dlatego o Wolnosci/Wolnej Woli mozna mowic tylko negujac - to nie jest czymkolwiek opisywalnym.

To jest szalenstwem, poniewaz po "nawroceniu", gdy nie ma juz osoby okazuje sie, ze "niebo" jest tutaj. Wsrod swiata opanowanego przez korporacje/korupcje - corps/zwloki. To jest wyzwolenie.
Wszystko co sie zdarza, nie przydarza sie komukolwiek, tak wiec chociaz cialo jest dalej cialem, cierpienie jest cierpieniem, wszystko to przynalezy caly czas do swiata, to Wola/Wolnoscia jest sie "kroczacym po niebiosach" - Sky Walkerem. Na tym polega wlasnie "cud chodzenia po wodzie".


A cialo zamiast byc tylko workiem miesa i wody, staje sie cialem niebieskim :lol:
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 21 Grudzień 2012, 17:07   

Oddzielony, pozorny swiat snu powstaje przez nieuwaznosc, kiedy nie ma sie "oczu dokola glowy", dlatego jest niszczony poprzez uwaznosc - proste. Umysl zaczyna konstruowac sztuczny swiat w bardzo mlodym wieku, kiedy nastepuje ten moment nieuwagi, wtedy pojawia sie te uczucie "czegos" bedacego w ciele, bedacego "mna", pojawiaja sie tez jacys ludzie na zewnatrz - rodzice, rodzenstwo. Jest to przezycie traumatyczne, nie jest przyjemne, dlatego tez wspomnienie tego jest zablokowane.

RedJohn wtracajac sie tutaj ostatnio zapodal link do goscia, ktory twierdzil, ze piaty rok zycia jest takim "kresem", gdzie wszystko zaczyna sie wlasnie chrzanic. Od tego momentu posyla sie tez dzieci do przedszkoli, szkol itd. by tam zostac dopasowanym w ta mechaniczna ukladanke.

To ma tez swoj odpowiednik w wiekszej skali, pisalem o "dwunastowymiarowosci" wszechswiata, oraz, ze siodmy wymiar jest juz "wiecznym odpoczynkiem" - Wieczne Dziecko nigdy nie przekracza piatego roku zycia - ono jest tez Pierwszym Czlowiekiem. Oczywiscie nizej tez jest jednosc, zawsze jest tylko jednosc, ale nizej manifestowana jest gra w oddzielenie, wchodza te mechaniczne relacje, za sprawa m.in istot pajeczych, ktore nieustanne generuja "przekrety".
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 21 Grudzień 2012, 17:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 21 Grudzień 2012, 17:49   

Gwiazdy sa wlasnie istotami, ktore maja oczy dokola - to sa wieczne dzieci, czy iskierki Dziecka Wolnsci - Pierwszego Czlowieka, to nie jest tylko jakis symbol, ktorego tak sobie uzywam, to nie jest metafora, to nalezy brac doslownie. Artysta znany jako Alex Grey czesto przedstawia to na swoich obrazach, wszedzie umieszcza te oczy, ktore patrza zewszad.

Ilustracja

Gwiazdy nie sa jakimis gigantycznymi smiercionosnymi obiektami, ten obraz powstaje jako przefiltrowany przez tego "kogos" ktory zakrada sie w momencie nieuwagi we wczesnym dziecinstwie. Ten filtr postrzegania wyolbrzymia wszystko niezgodnie ze stanem faktycznym.

Czlowiek ma swoja wlasna, mala gwiazde, wszystkie problemy biora sie z tego, ze poprzez nieuwage otrzymuje cos, co jest niezgodne z jego prawdziwa, rdzenna wibracja. Nieuwaga jest podtrzymywana przede wszystkim poprzez wewnetrzny dialog - aby prowadzic dialog potrzeba dwoch osob, dlatego gadanie ze soba w myslach pozornie odcina od jednosci. Gdy ustaje calkowicie wewnetrzny dialog, wtedy wszystko staje sie mozliwe. W calym systemie szkolnictwa, w calym tym mechanizmie spolecznym, wszystko rozchodzi sie w zasadzie o ten wewnetrzny dialog, ktory jest nieustannie rozbudowywany.

Maly eksperyment: mozna sprobowac zataczac oczami spirale/osemki i w tym stanie gadac ze soba w myslach? :lol:
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 21 Grudzień 2012, 17:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 21 Grudzień 2012, 18:10   

Cytat:
Gwiazdy nie sa jakimis gigantycznymi smiercionosnymi obiektami, ten obraz powstaje jako przefiltrowany przez tego "kogos" ktory zakrada sie w momencie nieuwagi we wczesnym dziecinstwie. Ten filtr postrzegania wyolbrzymia wszystko niezgodnie ze stanem faktycznym.


Jest chyba takie powiedzenie, ze "strach ma wielkie oczy". Kobieta ktora boi sie szczurow, gdy sie ja spyta jak byl wielki ten szczur, to wyjdzie na to, ze to byl jakis mutant-gigant.
Podobnie gdy czlowiek wyolbrzymia swoje poczucie tozsamosci, poczucie "bycia kims waznym i niezbednym", bojac sie zdemaskowania, wyolbrzymia tez gwiazde. Pomniejsza ja, gdy ta tozsamosc umiera i swiat ma naturalne proporcje.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 21 Grudzień 2012, 23:49   

To o czym tutaj pisze jest calkowicie nie do przelkniecia dla wszelkiej masci "uczonych", "powaznych naukowcow" czy "filozofow", poniewaz to co tutaj przekazuje wymaga "skruszenia sie" - tego calego poczucia, ze wie sie cokolwiek, dla czlowieka wierzacego w swoje dogmaty religijno/naukowe, ktory nie moze uniezaleznic sie od wlasnych osadow, to byloby upokarzajace. Te sprawy zakryte sa przed tymi, ktorzy sie wynosza, a oczywiste sa dla tych, ktorzy sa nikim.
Wiem mniej niz ludzie, ktorzy bedac zaslepionymi uwazaja sie za wiedzacych, dzieki czemu odkrywam wiecej tajemnic bezwysilkowo.

To sa posty pieciolatka.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 21 Grudzień 2012, 23:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 22 Grudzień 2012, 14:47   

Istoty pajecze, aktorskie imitacje anielskie, przedstawiaja sie w bialym lub zlotym swietle - ale nie jest to biel czysta, jest ona zabrudzona przez chec kontroli i posiadania, blask zlota jest blaskiem powierzchownym - blask blichtru. Te zloto jest zwodnicze jak zwodnicze sa pieniadze.

Czysta biel i czyste zloto jest nieuchwytne. Prawdy i Wolnej Woli/Wolnosci nie mozna kupic by ja posiadac.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 22 Grudzień 2012, 21:51   

Dopoki czlowiek nie jest calkowicie przejrzysty, przezroczysty, nie majac niczego do ukrycia, dopoki nie jest "zielony" we wszystkim - tzn. nie jest w posiadaniu zadnej prawdy, ani nie chce jej nikomu sprzedac - nie ma wstepu do wymiaru "wiecznego odpoczynku". To nie podlega zadnym dyskusjom i negocjacjom. Wiecznosc jest bezwzgledna, nie ma wzgledu na osobe, za cokolwiek by sie nie uwazala. Czy to nie jest cudowne? Cudowne i zabojcze zarazem.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 22 Grudzień 2012, 21:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 22 Grudzień 2012, 22:34   

Cytat:
Czlowiek ma swoja wlasna, mala gwiazde, wszystkie problemy biora sie z tego, ze poprzez nieuwage otrzymuje cos, co jest niezgodne z jego prawdziwa, rdzenna wibracja.


Dopoki czlowiek nie powroci do tej swojej gwiazdy, tak dlugo jest w stanie niezadowolenia.
Czlowiek zawsze czegos szuka by sie dopelnic, to jest czarna dziura, ktora stara zapchac sie sukcesami, ale jest wiecznie niezapelniona, ciagle jest glodna. Nawet gdy jest w stanie pozornego zadowolenia z tych rzeczy, ktore zgromadzil, to pod spodem jest niepokoj o strate tego, wie, ze to nie bedzie trwalo dlugo. Ktos powiedzial, ze takie szczescie i smutek sa jak zlote i srebrne lancuchy, sa pozornie czyms roznym, ale ograniczaja tak samo.
O takie uszczesliwianie czlowieka dbaja najrozniejsi clowni, ale jest w nich cos odpychajacego, sa jak postacie z horrorow.

Musi w koncu przyjsc taki moment ostatecznego wkurwienia, ze albo wszystko - albo nic. Albo tez inaczej: trace wszystko, zostaje z niczym i to jest Pelnia. A clownom robi sie rzez.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 23 Grudzień 2012, 16:53   

Wracajac do tego posta i tego:

Czym jest ta slynna "kraina mlekiem i miodem plynaca" albo "Nowe Jeruzalem" z Apokalipsy Jana? Wszystko to w swoim pierwotnym znaczeniu odnosi sie do Slonca.
"Nowe Jeruzalem" - zlote miasto do ktorego prowadzi dwanascie bram - dwanascie planet ukladu slonecznego (niektore planety nie manifestuja sie na planie fizycznym, lecz w wyzszych czestotliwosciach), gdzie bram sie nie zamyka sie w nocy, bo nocy juz nie ma.

Istoty "pajecze" sa zazdrosne o ten swiat "wiecznego odpoczynku", o tych "bogow z gwiazd", chca byc tacy jak oni - to wlasnie zazdrosc i chec posiadania tego czego posiadac sie nie da sprawia, ze sa tym kim sa, ze za maska aniola kryje sie cos szpetnego - tak wiec to nie sa jakies biedne istotki, ktorym cos sie zabrania.

Nikt nie moze komukolwiek zabronic Wolnosci - Wolnej Woli, ale Wolnosc wiaze sie ze smiercia falszywej tozsamosci, z ta przezroczystoscia, gdy nie ma sie niczego do ukrycia.

Praktycznie wszystko to co mowi sie o "raju" jest przekretem i jest mowione w celu zahipnotyzowania, sa istoty ktore staraja sie "zreplikowac" stan wolnosci, stworzyc wlasne "niebo", ale jakkolwiek by nie kombinowac - czuc w tym ciagle trupa, ktory sie rozklada.

Tak wiec jest "raj", "Krolestwo Niebieskie" z ktorym zaden przekret sie nie rowna i jest to pewne, jak pewne jest Slonce :D Jednak do tego nieba nie idzie zadna osoba :lol: Wejscie tam wiaze sie ze smiercia osoby, mozna wiec powiedziec, ze niebiosa nie przysluguja komukolwiek i nikt nie moze sobie na to "zasluzyc", chociaz sa otwarte, nie ukrywaja sie i sa za darmo.

Uzywam takich terminow jak "nawrocenie", "Krolestwo Niebieskie", "skrucha" itd. pol zartem, pol serio, bo uzywa sie ich niemal zawsze w celu zahipnotyzowania czlowieka, jednak prawdziwe znaczenie tego jest zabojcze dla tej hipnozy.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 23 Grudzień 2012, 16:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 23 Grudzień 2012, 20:17   

Jedyna duchowa praktyka ktora faktycznie dziala i wyzwala to: nie klamanie i widzenie klamstwa jako klamstwo. Nie chodzi tylko o to by powstrzymac sie przed swiadomym klamaniem w oparciu o to co uwaza sie za klamstwo, ale by dostrzec calkowite osztustwo tego co uwaza sie za najswietsza prawde, zwlaszcza dotyczaca samego siebie. Sposob w jaki powstaje caly ten swiat oddzielenia, cala cywilizacja jaka czlowiek tworzy w najrozniejszych epokach, sposob w jaki czlowiek sie tu dostaje, w jaki opuszcza ten swiat, wszystko to oparte jest na przekrecie.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 23 Grudzień 2012, 20:18, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 23 Grudzień 2012, 22:07   

Prawdziwe jest tylko to, co jest zawsze i nigdy sie nie zmienia.
Samo widzenie klamstwa jako klamstwo sprawia, ze ono rozplywa sie jak jakas senna mara. Gdy wszystko jest widziane jako to czym faktycznie jest, to czy jest cos o co moznaby sie obawiac? Swiat przefiltrowany przez przekrety, domysly, obawy, watplitosci itd. wydaje sie nieustannie zmieniac, konieczne sa wiec nieustanne proby uzasadniania go, zasilania. Czlowiek musi wtedy nieustannie nadawac znaczenie temu co sie jemu przydarza. Jednak gdy od-uzaleznia sie i nic nie przydarza sie "mnie", wtedy odslaniany jest stan faktyczny, czy raczej oczywisty, a w stanie oczywistym wszystko jest doskonale, kompletne, nienaruszalne i nie ma niczego o co moznaby sie obawiac. W tym co jest kompletne, co jest caloscia, nie mozna podjac zadnej decyzji przeciwko temu.
Absolut, Bog, Byt Kompletny nie zajmuje sie zbawianiem tego swiata, ktory zostal wytworzony w upadlym umysle, ktory dzieli. Naprawianie swiata nalezy do tych, ktorzy go tworza.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 24 Grudzień 2012, 12:45   

Czym jest koniec swiata? Koncem swiata jest rozpad sztucznej osobowosci przez ktora postrzega sie swiat. Koncem idei oddzielenia, ktora oczekuje, ze cos wydarzy sie innego niz to co wydarza zawsze. Dlatego ten koniec nie przydarza sie komukolwiek, zadnej osobie, poniewaz jest to koniec kogokolwiek. Udawane oddzielenie zawsze przegapia ten koniec, nie jest w stanie go dostrzec, ani doswiadczyc, poniewaz jego stanem jest zaslepienie.
To jest koniec swiata, to nie ma jakiegos dalszego ciagu, to zawsze jest skonczone - kompletne i doskonale.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 24 Grudzień 2012, 22:55   

Praktycznie wszystko to co mowione jest o "sluzeniu Bogu", czy "poddaniu sie woli Boga", albo w bardziej new-ageowym stylu: o poddaniu sie woli opiekunow duchowych itp. ma prowadzic do okradania z energii i sluzy zaslepieniu na prawdziwy nieskonczony potencjal. Z drugiej jednak strony, kluczem do tego nieskonczonego potencjalu, do odzyskania mocy, jest wlasnie "unizenie". Czlowiek marnuje energie poprzez falszywe poczucie waznosci, ktore jest podobne do tego pseudo-Boga, ktorego czci. Gdy te falszywe poczucie tozsamosci okazuje sie calkowicie bezuzyteczne i pozbawione znaczenia, gdy jest widziane jako klamstwo i rozpada sie calkowicie, tak, ze juz nic nie przydarza sie "mnie" - wtedy zostaje nic - nie mozna nawet powiedziec, ze zostaje sie z niczym, bo to stwierdzenie zaklada, ze jest ktos i nic, podczas faktycznie jest samo nic. I wtedy wlasnie prawdziwa moc moze sie objawic. Nie ma nikogo kto moglby cokolwiek wiedziec i czegokolwiek dokonac. To jest swiadomosc absolutna, ktora chociaz jest ponad wszystkim, nawet ponad Bogiem - kreatorem Uniwersum, jest nienaruszalna przez cokolwiek, niepoznawalna wszystkoobejmujaca i sama nie do objecia - jest swiadomoscia unizenia wobec wszystkiego. Czy to nie zadziwiajace? Najwyzsza Swiadomosc nie kroluje, nie panuje nad czymkolwiek, lecz jest jest unizeniem, a bez tego nie ma zadnego prawdziwego krolestwa.

Ta oblakana i slepa istota bedaca pseudo-Bogiem czczonym przez religie, uosobienie zazdrosci wobec Pelni, stara sie to ominac, dlatego wszystko mu sie sypie i to czego chce dokonac nigdy faktycznie mu sie nie uda i dlatego czczenie go jest marnotrastwem energii. Jest skazany na smierc i nie uniknie tego i ta smierc przyjdzie ze strony istot prawdziwie unizonych.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 25 Grudzień 2012, 19:14   

Cytat:
Prawdziwe jest tylko to co jest zawsze i nigdy sie nie zmienia


Byc moze ktos zauwazyl, ze ostatnio zadko sie zdarza bym edytowal jakis post wielokrotnie :lol:

Kiedys wielokrotnie edytowalem posty dlatego, ze prowadzona byla ta walka zmiennoksztaltnego umyslu o przekrecanie tego co ma splywac z wymiaru wiecznego odpoczynku.

Teraz, gdy ta sztuczna konstrukcja jest w duzej mierze rozbrojona wszystko idzie bardziej gladko.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 25 Grudzień 2012, 23:37   

Taisha Abelar napisał/a:
Klara prosiła mnie, bym pisała na ziemi nazwisko każdej osoby, którą spotkałam w moim
życiu, a następnie zamazywała je dłońmi, gdy skończę proces oddychania związany
z oczyszczaniem relacji z ta osobą Emilito natomiast zalecił mi pisanie nazwisk osób na suchych
liściach, a następnie miałam podpalać te liście zapałką w momencie, gdy zakończyłam proces
rekapitulacji związanej z tą osobą. Oznaczało to zakończenie przypominania sobie relacji z tą
osobą i wydychania zawartej tam energii Emilito wręczył mi specjalne urządzenie, które służyło
do spalania liści. Był to niewielki, metalowy sześcian, który miał ze wszystkich stron dokładnie
wykonane, niewielkie otwory. Jedna z jego ścian została wykonana ze szkła i stanowiła coś na
kształt cienkiego okienka. Na dnie sześcianu, po przeciwnej stronie do jego pokrywki,
znajdowała się ostra szpilka. Od strony szklanego okienka była zaś zainstalowana dźwignia.
Służyła ona do rozniecania ognia wewnątrz sześcianu. Przesuwając ją można było potrzeć
zapałkę o szorstką powierzchnię w środku, na jednej ze ścian, już po zamknięciu tego pudełka
przy pomocy pokrywki.
– Aby umknąć przedwczesnego rozniecenia ognia – wyjaśnił Emilito, – powinnaś przekłuć
suchy liść szpilką i włożyć go do pudełka, tak by znajdował się w otwartej przestrzeni po środku.
Następnie zajrzyj do wnętrza przez małe, szklane okienko i używając dźwigni zapal zapałkę,
a następnie umieść ją pod liściem i pozwól, by doszczętnie spłonął.
Powiedział mi także, że kiedy będę patrzyła na ogień, który trawi kolejne liście, powinnam
asymilować jego energię przy pomocy wzroku, a unikać wdychania dymu Emilito polecił mi
włożenie popiołu uzyskanego z liści do metalowej urny, a zużyte zapałki miałam umieścić
w papierowym woreczku. Drewniany patyk każdej z zapałek reprezentował sylwetkę osoby,
której imię zostało zapisane na suchym liściu.
Kiedy urna wypełniła się, miałam ją opróżnić pozostając na szczycie drzewa poprzez
pozwolenie, by wiatr rozwiewał popioły we wszystkich kierunkach.
Emilito polecił mi też odpowiednie postępowanie ze spalonymi zapałkami. Po umieszczeniu
ich w papierowej torbie miałam ją opuścić na ziemię na oddzielnym sznurku Emilito ujmował ją
przy pomocy szczypiec i starannie unikał bezpośredniego dotykania torby, a następnie lokował ją
w specjalnym koszu, który był przeznaczony do tego celu. Zawsze zachowywał dużą ostrożność,
by nie dotknąć torby ani zapałek. Przypuszczałam, że spalał zapałki gdzieś na pobliskich
wzgórzach lub też wrzucał do strumienia, by woda ostatecznie je rozłożyła. To działanie
z zapałkami, jak mnie informował było ostatecznym aktem w procesie przerywania więzi ze
światem.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 26 Grudzień 2012, 00:57   

Ten tekst powinien zainteresowac tych, ktorzy graja w tetrisa na facebooku i maja uzbieranych duzo gwiazdek :P
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 26 Grudzień 2012, 11:52   

Wokol "Imienia Boga JHWH (Tetragrammaton)" narobiono tyle samo roznych przekretow co wobec wczesniejszych zagadnien, ktore tutaj przedstawilem.

Powyzszy tekst wskazuje na to, ze to prawdziwe znaczenie tego imienia ma "troche" zwiazku z gwiazdami.

Jest tez i falszywa istota, ktora przywlaszcza sobie to co nie nalezy do niej, ktora to istota jest czczona przez najrozniejsze religie - mowi sie, ze ten oto "Bog" stworzyl gwiazdy - prawda, czy falsz? Prawda w tym sensie, ze dal on czlowiekowi umysl przez ktory postrzega swiat, a wiec kiedy patrzy sie na gwiazde jako martwy obiekt, pozbawiony zycia, swiadomosci, to jest to gwiazda stworzona przez falszywego, slepego Boga. Niezaleznie od tej zaslony narzuconej na oczy, ta sama gwiazda jest czyms zupelnie innym.

Mowi sie w srodowiskach duchowych i tym, ze czlowiek jest uwieziony w szescianie i ze ten szescian stanowi wiezienie, z ktorego nalezy sie wydostac. Jest to prawda, ale praktycznie w ogole nie mowi sie o drugiej stronie. A druga strona jest taka, ze ten szescian, gdy jest ulozony, jak kostka rubika (ktore kolory to kolory poszczegolnych czakr), jest zbawieniem czlowieka. Wiaze sie to jednak ze smiercia falszywego poczucia oddzielenia - a nikt nie chce umierac.

Dzialalnosc falszywego "Tetris Goda" polega na tym, by zycie czlowieka doprowadzic do takiego stanu, by kazdy ruch oznaczal poszatkowanie, rozdrobnienie swiadomosci na tysiace roznych wzajemnie sprzecznych ze soba osobowosci. Imie czlowieka w takim stanie odpowiada okresleniu "Legion". Gdy te tozsamosci odpadaja, umieraja, czlowiek znajduje sie w punkcie bezruchu, kostka zostaje samoistnie ulozona i skladana jest w miejscu najswietszym - Sercu Jednosci. Cialo czlowieka jest swiatynia dla Ducha.

Jesli ktos czytal Stary Testament, to tam bylo napisane, ze izraelici mieli arke przymierza, skrzynie gdzie bylo zapisane prawo Boga - te prawo to "tablica szmaragdowa" serca ktora znajdowala sie w miejscu najswietszym swiatyni. Swiatynia byla zbudowana na wzor tego, jak zbudowane sa ciala planetarne i cialo czlowieka.
Do tego miejsca najswietszego nikt nie mogl wchodzic, oprocz Arcykaplana, inaczej grozilo to smiercia. To samo tyczy sie czlowieka, najpierw musi umrzec falsz z ktorym sie utozsamia, by moc wytrzymac spojrzenie Boga - zywej gwiazdy, ktorej oczami patrzy.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.05 sekundy. Zapytań do SQL: 9