SzukajSzukaj  RegulaminRegulamin  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Forum Icy.pl Strona Główna  

Poprzedni temat «» Następny temat
Religie, etyka, zyciowa filozofia...
Autor Wiadomość
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 30 Grudzień 2012, 21:52   

Tak dlugo jak cialo ma tego fikcyjnego posiadacza, tak dlugo staje sie ono pozywka dla energetycznych wampirow/pasozytow, ta scisnieta energia udajaca oddzielenie, ktora jest ucielesniona, na zasadzie samopodobienstwa przyciaga do siebie wszelkiego rodzaju syf. Gdy posiadacz zostanie "zabity", wtedy cialo wczesniej opanowane przez "martwice mozgu" zostaje swoim wczesniejszym negatywem - czyli "cialem niebieskim". Czlowiek traci wczesniejszy balast by uprawiac sky-walking. Pasozyty traca wtedy do niego dostep, poniewaz nie ma juz w ciele energii rezonujacej z nimi, ktorej mogliby sie uczepic.

Ten caly Jezus dzwigajacy krzyz to po prostu ten balast, ktory pozostal, calkowita bezuzytecznosc. Tam nikt nikogo nie zbawil, to po prostu byl teatr bezsensu.

Pewnie sie powtarzam, ale to wywraca do gory nogami cala ta koscielna teologie.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 30 Grudzień 2012, 22:26   

Powyzszy post ociera sie troche o temat sakramentu "komunii swietej" :lol:

Po to tez robi sie ludzi "gwiazdami showbiznesu", wystawia sie na pokaz takie cialo, ktore ma byc pozarte przez tlumy. Ten sam schemat, za ktorym stoja koscioly. Jest to wszystko mocno odrazajace, ale gdy jest to widziane jako to czym jest - klamstwo, i gdy odpada falsz dotyczacy siebie, tak, ze nie jest juz sie dotknietym przez cokolwiek, to czy jest sie czegokolwiek obawiac?
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 30 Grudzień 2012, 22:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 30 Grudzień 2012, 23:25   

Tak wiec w wersji koscielnej to proba obciazenia wina za morderstwo, a naprawde o to, ze gdy posiadacz ciala, ta konstrukcja oddzielenia, poprzez ktora patrzac na swiat widzi sie swiat na zewnatrz, zostaje zniszczona, wtedy ten swiat zostaje "polkniety" i nastepnie zostaje trawiony przez te "cialo niebieskie".
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 1 Styczeń 2013, 14:42   

W internecie jakis czas temu zaobserwowalem wyskakujace reklamy tego typu, ze jest obrazek z jakas reklama i jest X do wylaczenia - ale ten X nie jest przyciskiem, ktory go wylacza, lecz jest on czescia tego obrazka, tej reklamy. Czlowiek klika na ten X chcac to wylaczyc, ale to nie dziala, tylko przenosi go na jakas strone gdzie w tle jest wgrywane zlosliwe oprogramowanie.

Podobnie jest z tymi naukami o tym, jak pozbyc sie ego :lol:

Serce gdy jest w pelni aktywne pelni role firewalla, a gdy jest on aktywny, to nie trzeba sie nim przejmowac, wykonuje swoje zadanie sam.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 1 Styczeń 2013, 14:59, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 1 Styczeń 2013, 16:35   

Gnostycy naucali, ze nad iluzja w jakiej czlowiek sie znajduje czuwaja "archoni", cos w rodzaju aniolow-strozow, ktorzy tworza swoje syntetyczne niebiosa, a wyzwolenie spod ich panowania polega na przebiciu sie przez te wszystkie "poziomy niebios". Tak naprawde to nie sa levele/wymiary ale oktawy w obrebie jednego wymiaru - ale jest to sprzedawane jako nizsze i wyzsze wymiary niebios. Sprytne i genialne w pewien sposob.

Przebicie przez te iluzje nastepuje jedynie poprzez zrzucanie balastu klamstw i sprzecznosci. Ostatecznie wszystko sprowadza sie do samo-obserwacji, uwaznosci.

Mozna to sobie wyobrazic w ten sposob, ze jest "kokon" w ktorym to znajduje sie "garstka" esencji czlowieka. Ta esencja rezonuje z "miniaturowa gwiazda" w niebiosach. W kokonie jest balast, ktory nie rezonuje z piesnia tej gwiazdy, z tym "glosem serca". gdy balast zostaje rozpuszczany, poprzez uwaznosc i samoobserwacje - gdy nie jest sie opanowywanym przez zadne zjawisko zewnetrzne, wtedy nastepuje coraz wiekszy rezonans z ta gwiazda.

W pewnym momencie czlowiek musi zderzyc sie z bardzo frustrujaca sprawa, a polega ona na tym, ze nie mozna osiagnac tego co chce sie osiagnac poprzez jakiekolwiek dzialanie, jakakolwiek duchowa praktyke, jakakolwiek asceze itd. Poniewaz w to wszystko ciagle jest zaangazowany ten ktos - dzialajacy, ktory jest czescia balastu. Musi odpasc calkowicie to klamstwo dzialajacego. Ale tego nie da sie zrobic. Nie chodzi nawet o pogodzenie sie z tym, moze to po prostu dostac to dostrzezone jako fikcja, ze byla jakakolwiek droga ktora sie przebylo.

Tak wiec wyzwolenie ostatecznie nie ma zadnego zwiazku z poszukiwaczem wolnosci. Plansza zostaje wyczyszczona zupelnie. Nikt nigdy naprawde nie poszukiwal wolnosci, nikt nigdy nie przechodzil przez zadne poziomy niebios, poniewaz ostatecznie jedynym co jest, to wlasnie wolnosc, bezgranicznosc, calkowicie niepoznawalna przez sama siebie i poza opisem.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 1 Styczeń 2013, 17:01   

Przeslanie, ktore zostalo streszczone w powyzszym poscie jest bardzo rzadko spotykane. Poniewaz praktycznie wszystko w duchowosci opiera sie na osiaganiu jakiegos celu przez odrebna istote. Odrebna istota ma doswiadczyc stanu oswiecenia, odrebna istota ma sie siebie pozbyc, odrebna istota ma uwierzyc w swoja wlasna moc, odrebna istota ma przechodzic stopnie wtajemniczenia, duchowa drabine - ale to wszystko to sa bzdury, historyjki. Odrebna istota nie ma jakiejkolwiek mocy do uczynienia czegokolwiek, poza reagowaniem marionetki.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 1 Styczeń 2013, 17:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 1 Styczeń 2013, 17:27   

Ostatecznie wiec i nie ma dualizmu. Jednak jest gra w dualizm, w ktorej to pojawiaia sie "zli goscie", ktorzy daza do zniewalania innych. Faktyczna walka z tym, te dziesiatkowanie iluzji, jest wtedy, kiedy zostaje dostrzegane to jako maskarada i wtedy ta nie dualistyczna-energia "miniaturowej gwiazdy" znajdujac swoje ujscie w srodku tej gry - zabija tych "zlych gosci". Tak wiec nie chodzi o to by "zlo dobrem zwyciezac", ale by dostrzegac klamstwo rozdwojenia jako klamstwo, a gdy jest dostrzegane jako to czym jest- wtedy jest zwyciezane.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 1 Styczeń 2013, 19:24   

Pewnie sie powtorze, ale chodzi wlasnie o to: filmik

To proste tak bardzo jak tylko to moze byc proste. Jest po prostu widzenie, bez kogokolwiek kto by widzial i te "zyciowe klocki", ktore wpadaja wszystkie na swoje miejsce samoistnie.
Tak jak ci, ktorzy sa rekordzistami w IT w ogole nie podejmuja zadnych decyzji odnosnie skokow, albo ci, ktorzy sa zaawansowani w ukladaniu kostki rubika, jest siedzenie, patrzenie, ukladanie i nic poza tym.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 1 Styczeń 2013, 22:09   

Cytat:
W pewnym momencie czlowiek musi zderzyc sie z bardzo frustrujaca sprawa, a polega ona na tym, ze nie mozna osiagnac tego co chce sie osiagnac poprzez jakiekolwiek dzialanie, jakakolwiek duchowa praktyke, jakakolwiek asceze itd


Chrzescijanscy mistycy nazywali to "ciemna noca duszy". Jest to calkowita utrata nadziei na "osiagniecie" wolnosci, na "zbawienie". Nie ma zadnego ratunku od kogokolwiek, nie ma Boga, ktory by pomogl "wniebowstapic". Jest tez takie powiedzenie, ze najciemniej jest zawsze przed switem.

Gdy nie ma "mnie" i gdy nie ma nawet Boga, to jest "milosc bezwarunkowa", samo(is)tna, niedotykalna i niepoznawalna.

To jest zawarte w tym opowiadaniu o Jezusie. Jest w tym opowiadaniu cos wiecej, jest w tym przemilczana prawda o oddaniu Gaji/Ziemi klamliwym, ciemnym energiom, by zostala przez nie gwalcona, ponizana i przedstawiano klamstwo o niej, by zrobiono z niej "prostytutke". Ale prawda o tym zostanie odslonieta, wszystko zostanie zdemaskowane i klamstwo skazane bezlitosnie na smierc. To bedzie rzez ze strony "glosu serca", nie ma na to sily ktora by to powstrzymala, to tak jakby probowac zatrzymac tsunami.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 2 Styczeń 2013, 12:36   

Pisalem o zieleni serca jako "miejscu najswietszym", ale oczywiscie nie chodzi o to, ze milosc jest tam i dopoki jest nieotwarta, to jej nie ma, lecz o to, ze manifestuje sie jako wszystko dokola, ludzie, kamienie, drzewa, oddech, siedzenie na fotelu - ale z powodu tego zaslepienia, ze wszystko to sie dzieje przydarza sie "mnie", to jest niedostrzegalne. Gdy staje sie jasne, ze to wszystko dzieje sie nikomu, otwarcie zieleni jest tylko tego objawem.

Pisze tutaj o "milosci bezwarunkowej", gdzies uslyszalem, ze milosc bezwarunkowa to nie jest cos takiego w rozowej chmurce, co patrzy z gory na wszystko i wybacza ludziom wojny. Bezwarunkowa milosc jest wojna, jest terrorem. To jest niemozliwe - juz nawet nie trudne, do przelkniecie dla udawanego oddzielenia.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 2 Styczeń 2013, 14:29   

Mowi sie, ze milosc jest slepa, ale to bzdura. Milosc nie jest slepa, jest widzeniem ale nie widzi oddzielnych jednostek, ktore sa slepe i nie ma dla nich zadnych wzgledow. Dlatego dla niej "wszystko jedno".
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 2 Styczeń 2013, 16:39   

Inna frustrujaca sprawa dla udawanego oddzielenia jest to, ze to wszystko co sie dzieje nie ma zadnego celu, ani kierunku, ani znaczenia, ze "wszystko jedno". Wszystko wokol jest tylko tym co sie dzieje i nic ponad to. Pijaczek, ktory gdzies tam zamarza w parku nie zamarza po to, by w nastepnym wcieleniu nauczyc sie jak byc abstynentem - tak powiedzialby ktos duchowo rozwiniety, ale ten pijaczek jest kompletny sam w sobie. Jak wielka arogancja trzeba sie wykazac, by dopowiadac do tego takie historyjki? Milosc w rozowej chmurce spogladajaca na wszystko z gory i dajaca komus szanse, ktora obdarza szansa na poprawe. Czy to nie jest jakies mdle? Zbiera mnie na rzyganie jak cos takiego slysze.
Nie chodzi o to, by ignorowac cierpienie, by nie nakarmic glodnego, bo gdy nie mam zadnego celu i nie musze dazyc do tego by moje zycie bylo kompletne, to pomoc jest czyms co wylania sie z nikad i bez przyczyny. Dlaczego by nie? Ale to nie jest pomoc "komus" - po prostu trudno to inaczej okreslic.

Wszystkie te teorie, ktora maja przedstawic pewna wizje na temat sensu zycia, maja przyslonic prosty fakt kompletnosci i samoistnosci/samotnosci wszystkiego.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 2 Styczeń 2013, 17:15   

Wracajac do tego posta

Od 2:08 :P
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 2 Styczeń 2013, 23:07   

Cytat:
Tak wiec wyzwolenie ostatecznie nie ma zadnego zwiazku z poszukiwaczem wolnosci.


Cytat:
Gdy nie ma "mnie" i gdy nie ma nawet Boga, to jest "milosc bezwarunkowa", samo(is)tna, niedotykalna i niepoznawalna.


Udawane oddzielenie wlasciwie najbardziej czego potrzebuje to milosc, jednak milosc, ktora znajduje sluzy zapelnieniu zyciowej dziury/pustki, okazuje sie niewystarczajaca i rozklada sie. To milosc, ktora sie zdobywa, ktora wymaga wysilku.

Dosc wstrzasajace jest to, ze udawane oddzielenie nie ma zadnego powiazania z prawdziwa miloscia, niezaleznie od tego co w swoim mniemaniu robi i jaki teatr urzadzi, nigdy ze soba sie nie stykaja, poniewaz ta ktora jest i ktora sie nie rozpada - zabija te poczucie oddzielenia, tak, ze nie moze tej milosci zdobyc.
Tyle sie mowi o milosci, spiewa sie piosenki o nieszczesliwej i niespelnionej milosci - ale to nie ma zadnego zwiazku z tym czym to jest. Nie ma czegos takiego jak "nieszczesliwa milosc" - to jest tylko nieszczesliwa historia, a nie nie nieszczesliwa milosc.

Ostatecznie tylko ta niepoznawalna, niedotykalna i niewidzialna milosc jest tym, co jest zawsze i co nigdy nie podlega zmianom. To nie jest cos do doswiadczenia, tylko w tym wszystkie doswiadczenia sie manifestuja. Nie ma potrzeby by sie o to troszczyc, wysilac sie albo probowac wzbudzic to w sobie, to jest niewykonalne, bo to juz jest, poza czasem i przestrzenia, wyobrazeniami i odczuciami.

Gdziekolwiek tylko ktos pojdzie, to zawsze nadaje wiadomosc "hej, juz tu jestem", poprzez zmysly, poprzez to co sie dzieje, poprzez bicie serca, poprzez oddech, ale to kompletnie nie rezonuje ze "mna" jako udawanym oddzieleniem - ono nie moze tego uslyszec ani dostrzec.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 3 Styczeń 2013, 12:50   

Cytat:
Ostatecznie tylko ta niepoznawalna, niedotykalna i niewidzialna milosc jest tym, co jest zawsze i co nigdy nie podlega zmianom. To nie jest cos do doswiadczenia, tylko w tym wszystkie doswiadczenia sie manifestuja.


To wielki powod do frustracji dla udawanego oddzielenia :lol: Wszystko co jest znane - to doswiadczenie, praktycznie we wszystkim co jest mowione o rozwoju duchowym rozchodzi sie o to, by miec jakies lepsze doswiadczenie, by doswiadczenia byly "lepsze". Ale to jest poza doswiadczeniami i jakosciami, nie mozna tego doswiadczyc by to poznac. W tym jednak kazde doswiadczenie jest manifestowane.

W tej grze w dualizm w kosmosie porozstawiane sa rozne "milosne zmylki". Sa istoty, ktore przyciagaja swoja "miloscia bezwarunkowa" ku spelnieniu i nieustajacej blogosci - tymczasem faktycznie jest to jakas kosmiczna pajecza szkarada, kryjaca sie za maska piekna i wspanialosci, ktora doslownie pozera i karmi sie zahipnotyzowanymi istotami doprowadzajac do "pustki" swojego brzucha :P

Blad tkwi w tym, ze spelnienia i wolnosci szuka sie w czyms co mozna dotknac, w czyms niesamowicie nudnym i mdlym co nazywane jest np. nieustajaca blogoscia.
Jednak nieskonczonosc jest niepoznawalna. Nikt nigdy tego nie poznal. Nie poznal tego ani Budda ani Jezus, to nie jest tak, ze jednym jest latwiej a innym trudniej - dla kogokolwiek jest to tak samo niewykonalne, poniewaz to nie ma do czynienia z jakimkolwiek udawanym oddzieleniem i nigdy, przenigdy sie z nim nie styka.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 4 Styczeń 2013, 12:45   

Jestem magiem, ktory budzi sie z uspienia, lezy w lozku i najchetniej to by dalej spal i walczy o to, by powieki mu sie nie przymknely. Nikt nie nie chce przebudzenia, kazdy kto tak mowi mowi to jako postac we snie. To co tutaj pisze w tym temacie pochodzi od "glosu serca" i jest jak przeblysk, ktory znajduje swoje ujscie dzieki temu, ze pewna czesc wyszla z uspienia i nastepuje rezonans z tym prawdziwym "rdzeniem" czlowieka.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 4 Styczeń 2013, 13:45   

Najlepszym wyznacznikiem tego, czy ktos zostal wybudzony czy dalej spi jest zagadnienie wolnej woli, wolnosci wyboru, w tym sensie, ze jestem oddzielna istota, ktora poprzez podejmowanie okreslonych decyzji przejscia z punktu A do punktu B moge sprawiac, ze zycie, ktorym kieruje, bedzie sie jakos lepiej dzialo dzieki moim decyzjom.

Jesli twierdzi, ze moze, to spi i nie ma pojecia o czym mowi. Tego po prostu nie ma. Oddzielenie jedyne co robi, to po prostu reaguje na zjawiska z zewnatrz na ktore nie ma wplywu i wszystko sobie tylko dopowiada do tego co sie dzieje. To sie nazywa mechanicznosc. Komputer tez na podstawie dostepnych danych moze podejmowac okreslone decyzje, programy komputerowe ucza sie na wlasnych bledach - ale czy to jest wolna wola? Nie, poniewaz nie moga wyjsc poza siebie i uniezaleznic sie od samych siebie.

Ludzie mowia "Bog dal nam wolna wole" - dal ludziom swoj umysl, ktory wpedza ich w mechanizm.

Ale tego nikt nie chce wiedziec, poniewaz jest to nieprzyjemne i wstrzasajace.

Jak bardzo oczywiste i wyzwalajace jest to, gdy jest to widziane.
Ostatnio zmieniony przez Akataleptos 4 Styczeń 2013, 13:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 4 Styczeń 2013, 14:09   

Wolna Wola naprawde oznacza po prostu Wolnosc w przejawieniu sie Jednosci - nie chodzi tu o jakies kierowanie, kontrolowanie i decydowanie - wolnosc jest calkowicie spontaniczna, nieukierunkowana i nieprzewidywalna. Nie ma takiej mozliwosci, by Jednosc nie byla Jednoscia, gdy pojawia sie ta gra w udawane oddzielenie, pojawia sie sen o dokonywanych wyborach w stanie pozornego oddzielenia.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 4 Styczeń 2013, 17:10   

Dobry i znany obrazek :D

Aleister Crowley napisał/a:
MAGIJA jest Nauką i Sztuką powodowania mającej nastąpić Zmiany zgodnej z Wolą człowieka


Ten czlowiek znany jako wielki "mag" nigdy nie namowil Nieskonczonosci by zrobila cos zgodnie z jego wola. Wszystko to bylo dokonane we snie, w stanie zaslepienia.

Mowiac o Woli, Wolnosci, chodzi mi o stan jak z dziecinstwa. Ten pan mial po prostu ciezkie dziecinstwo, za sprawa clowna pedofila /archona pseudo-Horusa.

Archonski sposob kontroli polega na dwulicowosci, tak jak Ksiezyc ma dwa oblicza. Jedno oblicze traumatyzuje czlowieka, a drugie daje mu pozorna wolnosc od wczesniejszych nalozonych ograniczen. Uwazam, ze tak bylo z Crowleyem, ktorego pseudo-Horus - istota w zasadzie martwa, cos w rodzaju gasnacego, umierajacego, syntetycznego swiatla - najpierw zrobila mu pieklo w dziecinstwie, a pozniej mial stac sie za sprawa tej samej istoty wielkim magiem.
 
     
Akataleptos
Splendid!



Dołączył: 20 Kwi 2012
Posty: 737
Wysłany: 4 Styczeń 2013, 20:59   

Dla mnie magia to cos energetycznego wokol, elektrycznego, co sprawia, ze wlosy staja deba, cos poza slowami i zrozumieniem, co sie dzieje a nikt nie wie jak. To jest magia, ze wszystko wokol jest wlasciwie pozornie dziejacym sie Niczym. Slowa tez sa energetyczne, jednak sposob w jaki czlowiek sie komunikuje zostal narzucony czlowiekowi by ten podtrzymywal pewne iluzje i by pod panowaniem tych slow nakrecal swoja historie i wykrwawial sie w niej, by tonal w morzu niepewnosci co do tego kim jest, probujac to opisywac. W ew. Jana jest napisane, ze swiat nie pomiescilby ksiag gdyby spisac wszystko co pewien Mag uczynil - wszystko na temat magii jest napisane w "szmaragdowej tablicy" ale nie chodzi tu i ten znany tekst, lecz o zielen serca, ktora gdy zostaje odslonieta w pelni, to "pochlania" swiat wokol, tak, ze czlowiek do tej pory "skurczony" staje sie "cialem niebieskim" - zgodnie z zasada "to co na gorze jest takie jak to co jest na dole". To nie jest jakies prawo do filozoficznego analizowania, to cos bardzo praktycznego.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.04 sekundy. Zapytań do SQL: 8