| |
Forum Icy.pl Forum polskiego serwisu Icy Tower |
 |
Kawiarnia - Religie, etyka, zyciowa filozofia...
Domia - 5 Marzec 2006, 16:07 Temat postu: Religie, etyka, zyciowa filozofia... Coz, temat dosc kontrowersyjny, zaczerpniety z innego forum. Z racji, ze jestem leniem, to nie bede tego pisac od nowa i skopiuje swoj post, ha.
Mnie w naszej religii denerwuje ten caly zamkniety system, ze jak wierzysz to musisz chodzic do kosciola! Wg. wiekszosci baaaardzo wierzacych, jesli nie dajesz na ofiare, ani w niedziele nie pojdziesz do komunii, to po cholere w ogole np. nosisz krzyzyk na szyi.
Nie chodze za czesto do kosciola odkad jakies babcie zaczely sie mnie czepiac, ze po co przychodze na msze, jesli nie spiewam itp. A moze nie mam warunkow glosowych? ... Potrafily gnoic mnie przez cala godzine, wydzierac sie. A czlowiek niby powinien byc milosierny i wybaczac innym tralalala.
Watek Radia Maryja. To rowniez zniecheca nas.
(link)
Tacy to religijni ludzie, a od Zydow wyzywaja. Wspolczuje im, biedni, zapatrzeni w tego zlodzieja Rydzyka. Pozniej jeszcze sie czepiaja np. WOSP, ze kradnie pieniadze. Zenada.
Wiara w Boga to nic wstydliwego, ale jesli jest sie takim czlowiekiem, jak wyzej, to wtedy pozostaje wspolczuc. Naprawde, spotkalam niewielu ludzi, aby byli gleboko wierzacymi i normalnie sie zachowali.
Jesli chodzi o mnie, to potrafie rozmawiac z Bogiem bez swiadkow, ani ksiedza, ani innych moherowych babc. Postrzegam nasza wiare na swoj sposob i nic innym do tego.
Czy Polacy w ogole potrafia zrozumiec swoja religie?
[size=9px]Zmniejszenie linka /p.[/size]
Karciooz - 5 Marzec 2006, 16:18 Temat postu: Religie, etyka, ?yciowa filozofia... Zdziwily mnie troche te babcie , o ktorych mowilas ze czepialy sie ze nie spiewasz. Rozumiem jeszcze ze jak np.bys rozmawiala w kosciele , albo sie np.bawila tel. to moglyby uwage zwrocic. Ale to jak sie angazujemy na mszy to chyba nasza indywidualna sprawa.. Ja czasem odnosze wrazenie ze niektorzy Polacy postrzegaja nasza wiare , tak jakby polegala tylko na chodzeniu do kosciola , i myslenie w stylu a tam moge se poprzeklinac to w niedziele do spowiedzi se pojde (np.) .A tak jak pisalas , kazdy sam chyba powinien wiedziec jak z Bogiem rozmawiac.. No a co do "moherowych beretoww" to sie nie wypowiadam
petr - 5 Marzec 2006, 20:32 Temat postu: Religie, etyka, ?yciowa filozofia... Jak bylem maly, chodzilem grzecznie do kosciolka, bo tak kazala mi mama, ktora jest wierzaca (ale na pewno nie dewotka czy moherowa babcia).
W okolicach komunii - druga klasa podstawowki - zaczalem sie nieco buntowac. Bo o szesnastej na jedynce lecial kabaret, a mama kazala mi isc do kosciola z innymi dziecmi. Potem wkurzylo mnie, ze przez tydzien po komunii musialem ubierac sie w niewygodny garniturek i uczestniczyc w nudnej mszy (zawsze sie nudzilem i wyczekiwalem czegos w stylu 'pojdzcie w pokoju Chrystusa!' xD).
W okolicach czwartej klasy podstawowki przejrzalem na oczy. Zobaczylem program na Discovery, gdzie naukowiec mowil, ze w sumie to nie ma dowodu na istnienie Boga.
Tak wiec od piatej klasy nie chodzilem na religie (mama nie robila problemow - moje zycie, moj wybor). Do kosciola podchodzilem obojetnie, ale obnosilem sie z ateizmem i raczej smialem sie z ludzi, ktorzy wierza (albo chodza do kosciola bo chodzili rodzice, dziadkowie itd - nie zastanawiajac sie nad tym).
Nawrocilem sie na wiare w Boga juz w gimnazjum (w ktorym postanowilem chodzic na religie, zeby dowiedziec sie czegos o religii, ktorej niezbyt szanowalem i miec wiecej argumentow przeciwko niej). Zrozumialem, ze jednak istnieje i jest doslownie wszystkim co istnieje (czyli kazdy i wszystko - caly Wszechswiat - jest Jego czescia). Jezus prawdopodobnie istnial, ale cudy to fantastyczny dodatek do Biblii (stworzonej, jakby nie bylo, reka czlowieka). Co do kosciola, i wszelkich zorganizowanych systemow religijnych - raczej nimi pogardzam. Nie przecze, ze polski kosciol odgrywa czasem role pozytywna, ale zazwyczaj...
Moherowe berety, Rydzyk...
Co do JPII - raczej nie obchodzi mnie, co tam sobie ustali Watykan i ten milosnik Swietej Inkwizycji (BXVI), chociaz napisy 'swiety natychmiast' byly dosc mile. Nie przecze, ze ten pierwszy byl geniuszem, ale nawet geniusz popelnia bledy. Wkurza mnie tez, ze niektore media i osoby sa przeciwne jakiejkolwiek krytyce JPII - 'za zaslugi'. A argumenty przeciw sie znajda - niektore sa tutaj (polecam zwlaszcza osobom, ktore nawet po glebszym zastanowieniu nie widza w nim nic zlego).
Tak wiec XD - kosciol katolicki upadal, i bardzo sie z tego cieszylem. Niestety, nasz rodak umarl w najlepszy sposob - chorowal przez kilka dni, potem zalatwiono mu tygodniowa zalobe, transmisja w TV, komercha... Wiec nie ma sie co dziwic, ze wiele osob "nawraca" sie na katolicyzm. Ale upadek jest nieunikniony - i dobrze nasz kochany i konserwatywny BXVI na pewno nie robi nic, co mogloby uchronic od tego kosciol ^^
Obawiam sie za to wojny religijnej - islam czy muzulmanizm przechodza teraz raczej renesans, a wiadomo ze dla nich swieta wojna jest niezwykle wazna... Mam tez nadzieje, ze nie znajdzie sie jakis los, ktory oglosi sie Antychrystem - za takim wielu ludzi jest gotowych pojsc...
Konczac - wszystkim zagubionym polecam buddyzm lub po prostu zasade - Bog tak, kosciol nie! ;]
pikol - 6 Marzec 2006, 18:40 Temat postu: Religie, etyka, ?yciowa filozofia... no coz ja jestem ministrantem wiec dosc dobrze sie orientuje w tych sprawach
niestety na jednego "normalnego" wierzacego przypada okolo 5 babc w moherach
sprawa wyglada dennie w dodatku teraz mam dosc nowe informacje bo przed chwila wrocilem ze mszy bylo 15 moherowych babc i dwoch starszych panow na pewno mezow babc wiec babcie chodza na wszystkie msze - zwykli ludzie tylko na pogrzeby wesela msze w niedziele i na pierdoly typu rozaniec droga krzyzowa... w tygodniu chodza takze kiedy msza jest w intencjii kogos bliskiego tak to wyglada przynajmniej w naszej parafii coz jezeli wlozyc w to dosc duzo osob i naprawde sie do tego prazylozyc to moze uda sie zmniejszyc ilosc moherowych babc i zwiekszyc ilosc zqwyklych ludzi - do przerobienia radia maryja na normalne radio i przynajmniej czesciowe odsuniecie O. Rydzyka od poliktyki trzeba bedzie zebrzc przynajmniej pare tysiecy osob i naprawde dobrze to rozegrac p5rzywodca musi byc silny i gotowy do takiej ze tak powiem "misji" niestety na pewno nie bede to ja jezeli udalby sie cos takiego zrobicpetr ma racje najlepsza jest zasada Bog tak koscol nie lecz jest to cos w rodzaju reguly a od kazdej reguly jest wyjatek
PS.kurde mac ale dlugi post jeszcze nigdy chyba nie napisalem az tak dlugiego
Laura_x - 6 Marzec 2006, 21:43 Temat postu: Religie, etyka, ?yciowa filozofia... heh _ to moze i ja cos tutaj skrobne kiedys to nie wyobrazalam sobie, ze w neidziele nie pojde do kosciola, bo myslalam, ze ot jest grzech ciezki i niewybaczalny, bynajmniej bylam na tyle niemadra, ze udawlao mi sie byc manipulowana przez babcie i rodzicow, z ktorymi grzecznie chodzilam do kosciola, no a czasmai z babcia
Babcia, jak to babcia, nie wyobraza sobie, by nie pojsc w niedziele do kosciola, a takze w inne wazne swieta, jednak dla mnie to juz naprawde nie jest az tak wazne jak prze dbierzmowaniem, bowiem wlasnie do czasow bierzmowania chodzilam grzecnzie do kosciolka, jak dobrze ulozona panienka (hehe znajac mnie troche, penwie w to troche watpicie, ale tak naprawde bylo az siebie samej nie poznaje ). No ale po bierzmowaniu stalo sie, nadeszly wakacje 2003 i z nich wrocilam calkowicie odmieniona pod wieloma wzgledami i tez zrozumialam, ze nie czuje zbyt wielkiej potrzeby chodzenia do kosciola, i zaczelam opuszczac coraz wiecej mszy, a teraz epwnie pojawie sie w kosciele w okrewsie Wielkanocy dopiero - ostatni raz blam w kosciele gdy bylo Boze Narodzenie a rodzice sa wielce oburzeni, ale po czesci juz sie do tego zaczynaja przyzwyczajac, ze do kosciola nie chodze, gorzej jest z babcia, bo jednak gdy ona widzi, ze kolejna niedziele spedzam w domu, a nie w kosciele, to dostaje szalu, i potrafi mnei zwyzywac od diablow i niewierzacych, a ja sie wkurzam i za ktoryms razem przeklne do niej, bo nerwowo nie wytrzymuje no bo ile mozna wysluchiwac kazan na temat niechodzenia do kosciola? no a druga sprawa, Rydzyk i jego wszechmocne Radio Maryja i gwardia przyboczna wiernych i oddanych moherowek - to juz jest dla meni calkowicie niezrozumiale, jak ktos taki, jak Rydzyk, mogl wogole zostac dopuszczonym do bycia kaplanem? przeciez on sieje rozpuste niby to dobrey kalan, jak sygeruja jego ukochane moherowki, ale gdzie tam.... jak zyl nasz s.p. Papiez, Jan Pawel II, to jeszcze jakos sie Kosciol Katolicki trzymal, ale po jego smierci wszystko sie rosypalo.... cala wiara ludzka gdzies zaginla, ludzie, nie mowie, ze wszyscy, ale niektorzy przestali wogole wierzyc, ze cos bedzie lepiej, bojedyny czlowiek, ktory mogl to sprawic, umarl..... po prostu, jk to ujal petr....
| Cytat: | | Obawiam sie za to wojny religijnej |
moge powiedziec to samo, bo to co sie wyrabi aostatnio, te karykatury Mahometa, niby to to niewinne, ale jednak urazilo wyznawcow Islamu.... ja bym sie do az takich krokow nei posunela
PS kurd,e to jeden z moich dluzszych postow
petr - 6 Marzec 2006, 23:26 Temat postu: Religie, etyka, ?yciowa filozofia...
| Laura_x napisał/a: | | karykatury Mahometa |
Oj, nawet tego nie mialem na mysli, ale to tylko kolejny argument ze cos takiego moze nas czekac
Co do bywania w kosciele - nie liczac obowiazkowych mszy (intencje itd), ostatni raz dobrowolnie bylem w lutym 2000
Och, to juz 6 lat, to dluzej niz mam komputer!
Domia - 9 Marzec 2006, 15:41 Temat postu: Religie, etyka, ?yciowa filozofia... http://img363.imageshack.us/img363/5605/5cl8rw.jpg
Na zdrowja
Jacob - 9 Marzec 2006, 17:29 Temat postu: Religie, etyka, ?yciowa filozofia... Ehh, to ja moze sie tez wypowiem ...
Jak zapewne kazdy zauwazyl, kiedy byl w wieku 6-14 lat , rodzice i cala familia wpajaja mu (jak to okresla kosciol) wartosci chrzescijanskie. Jest to (niby) obowiazkiem chrzescijanskiej rodziny. Pamietam, ze przez 4 lata bylem ministrantem (kto by pomyslal, ze taki zly Jacob byl ministrantem ), bo sie to mojej mamie podobalo. Trzeba przyznac, ze fajnie bylo, rozne wycieczki za granice itp., ale jesli mialem "sluzyc" to mi sie nie chcialo Nie interesowalo mnie to. Odeszlem z ministrantow na poczatku I gimnazjum, oczywiscie, cala rodzina robila mi wyrzuty sumienia, ale mnie i tak nie obchodzila ich opinia. Nie podobalo mi sie = odchodze. Teraz gdy chodze do liceum, okazalo sie, ze 90% ministrantow, z ktorymi sluzylem, zabrala (sory za ten czasownik, nie pamietam jak to jest po polsku ) ze mnie wzor i rowniez odeszlo. No, ale wrocmy do czasow gimnazjum Chodzilem do kosciola, ale glownie zeby sie z kolegami spotkac i pogadac z jakimis laskami Pozniej, na poczatku III gimnazjum dostalem kompa i wtedy to sie zaczelo. Moglem na nim siedziec i siedziec. Do kosciola nie chodze od bierzmowania (za wyjatkiem swiat ), bo nie czuje takiej potrzeby. Tak jak napisal ktos wczesnie (chyba petr): "Bog - tak, kosciol - nie" -> calkowicie sie zgadzam. Bo jaki jest sens chodzenia do kosciola, kiedy mi sie nie chce chodzic ?? A jeszcze dodam, ze mam fajnego ksiedza w liceum (teraz chodze do II licealnej, a on jest ksiedzem dopiero 2 lata -> czyli jest swiezy). Nie wciska nam zadnych kitow, tez mowi otwarcie o zlych stronach kosciolach i poza tym u mnie jakos zachecic
MfG Jacob
Neo - 20 Marzec 2006, 00:14 Temat postu: Religie, etyka, ?yciowa filozofia... A ja jestem ciekaw czy jest ktos po prostu wierzacy, katolik, taki ktorego oburza te wypowiedzi...? Nie po to zeby sie osmieszac, bo na tym forum jestesmy narodem tolerancyjnym, tylko tak po prostu, zeby miec obraz spoleczenstwa. Moze nawet nie "oburzaja", tylko po prostu smuca ze nie rola Kosciola slabnie we wspolczesnym swiecie... Mnie na przyklad jakos nie bulwersuja; wiara to indywidualna sprawa Kosciola, ktos chce wierzyc to wierzy, nie wierzy to nie. Denerwuje mnie jedynie wysmiewanie jednych przez drugich!
Caly czas mowi sie ze babcie w nakryciach glowy z moheru wykonanych sa po prostu fanatyczkami religijnymi, najchetniej przytargalyby spiwory do kosciola i odzywialy sie energia plynaca wprost z oltarza, wyzywajacymi od zlych, zdemoralizowanych wszystkich tych, ktorzy nie przyjda w niedziele do kosciola... (jak mi napisal pert na GG: "ale sproboj zamieszkac w typowej wschodzniej wsi i oglaszac wszedzie ze jestes ATEISTA)... wiecie, na wsi jest jedna msza dziennie. Sprobuj nie przyjsc, a jak nie masz dobrego usprawiedliwienia (np. obloznie chory) to bedziesz na ustach starszych pan przez dlugi czas...
Chociaz z drugiej strony, hipokryzje i brak tolerancji widze tez u szanownych oswieconych ateistow, ktorzy jakis czas temu juz przejrzeli na oczy i teraz napawaja sie swoja madroscia i wolnoscia duchowa, smiejac sie z boku z tych zaslepionych palantow ktorzy jeszcze nie wyrwali sie z lapczywych sidel kaznodziei z Watykanu. Zaraz, moment, dlaczego "SMIEJAC SIE"? Ano wlasnie, tak jest. Niby tolerancja, a jednak kazdy probuje wysmiewac wierzacych! Dlaczego w niedziele zaden nastolatek nie powie koledze ze nie skoczy do baru, bo idzie do kosciola na msze? Dlaczego ludzie sie tego wstydza? To wlasnie wplyw tych tak zwanych ateistow, ktorzy sa cool, ktorzy juz uwolnili sie z jarzma wiary. Pomijam fakt, ze Ci sami ateisci poszli do bierzmowania, do komunii, slub koscielny tez pewnie wezma, dlatego ze to sa badz co badz rzeczy, ktore wypada robic, ktore sa tradycyjne. Pogadac na boku o kims kto "jest fanatykiem" mozna...
W sumie widac tu podzial: miasto - wies. Miasto tez sie rozgranicza na mniejsze podgrupy, ale wiadomo, ze w miescie stopien "zfanatyzowania" jest nieporownywalnie mniejszy niz na wsi...
---
Ze swojej strony jestem najblizszy agnostycyzmu, choc jednak z przechyleniem w strone wiary. Wierze w Boga, w pieklo, w niebo, w zycie po smierci. Natomiast przeraza mnie taka "komercjalizacja" Kosciola (BTW: Kosciol jako wspolnote piszemy z duzej litery ). Nie moge tez zrozumiec braku tolerancji... sytuacje opisana przez Domie uwazam za skrajna, chociaz niekoniecznie nieprawdopodobna...
Wiecie co, niedawno pewna religijna osoba z rodziny dala mi do przeczytania list. Ok, biore koperte, patrze, a tam "Radio Maryja, blablabla". No dobrze, otwieram, czytam. List autorstwa o. T. Rydzyka. Pisze tam o zaslugach RM, o nawracaniu, itd. Duzo bylo o Ojcu Swietym, troche o tym ze o. Rydzyk wybiera sie teraz w 24-godzinna podroz samolotem, poswieci wiec troche czasu na modlitwe etc. List wcale ciekawy, troche przypominajacy reklamowy prospekt. Nieprzypadkowo, jak sie okazalo... Ostatnie dwa akapity brzmialy [w skrocie] tak:
Maksymilian Kolbe powiedzial kiedys ze bez mediow Kosciol upadnie. Radio Maryja pragnie kontynuowac swoje dzielo nawracania i gloszenia Slowa Bozego... jestem pewien ze Jezus i Jego Matka, Maryja beda zsylac laski na tych, ktorzy naszemu Radiu pomagaja. [...] Do listu dolaczam przekaz pocztowy zaadresowany na nasze Radio. Prosze tez o poproszenie innych osob o pomoc finansowa.
No i fajnie. Przepraszam, ale nawet jesli Maybach to kaczka dziennikarska, jesli tak naprawde nie bylo drogiego zegarka na rece Ojca Dyrektora, jesli szef RM zjada codziennie na sniadanie tylko chleb z maslem, na obiad chuda zupe, to jestem ciekaw, gdzie osoba badz co badz duchowna leci, ze wymaga to oplacenia 24-godzinnego lotu? Takie mu to potrzebne? Prezydenta odwiedza? (Premiera, jak juz xD) Ksiadz? Ile z tych datkow pokryje koszty biletu (i powrotu!)?
---
Wracajac jeszcze do pojecia "katolik". Mowi sie ze "katolik" nie potrafi przyjac krytyki, wierzy slepo w to, co mu Kodeks Prawa Kanonicznego, Pismo Swiete i Katechizm Kosciola Katolickiego wszystko razem i kazde z osobna nakazuje. Tez podejscie ciekawe, ale pozwolmy wierzyc kazdemu w to, co sam chce. Wiadomo, ze pewne religie sa destrukcyjne (satanizm - btw, czy to religia?)... ale dopoki katolik nie nakaze swoim dzieciom biczowac sie po kazdym posilku, pozwolmy mu wyznawac i wychowywac swoje latorosle po swojemu...
Katolicy maja swoje wytlumaczenie, swoje wersje na wszystko. Niby sie mowi, ze to, ze "swiat" zostal stworzony w siedem dni, to poetycka metafora, ze tak naprawde trwalo to miliony/miliardy lat... ale oczywiscie sa tez katolickie wersje, ktore mowia ze tak naprawde wszystko zostalo stworzone rzeczywiscie w ciagu siedmiu dni (to bardziej na logice niz na dowodach oparte, niemniej jednak przy wyobrazni to prawdopodobne). W sredniowieczu ludzie twierdzili, ze Ziemia jest centrum wszechswiata (jak Kopernik napisal inaczej to jego ksiazke na indeks wciagneli, a jak Galileusz stwierdzil to samo to dostal areszt domowy). Wspolczesna nauka wykazala ze tamci mieli racje... Teoria ewolucji tez jest podobno sprzeczna z Pismem Swietym. Czlowiek pochodzi od malpy? LOL.
Najlepsze podejscie do sprawy wykazywal moj katecheta z gimnazjum. Opowiedzial o ewolucji tak, ze mnie przekonal. Pokazal naukowo prawdziwe galezie ewolucji, z ktorych wynikalo ze gdzies tam od naczelnych odlaczyla sie galaz, ktora przeksztalcala sie powoli w przodkow homo sapiens (reszta naczelnych poszla w malpy). Dlatego teraz mozemy korzystac z forum phpBB, a nie skrzeczec "uuk! uuk!" i iskac sobie plecy. Pytanie brzmi, dlaczego ta galaz sie odlaczyla? Dlaczego wygladamy tak, a nie inaczej? Czemu nie mamy twarzy szympansa? A moze... to zadzialala jakas sila, moc, ktora trzyma ten swiat w calosci, w kupie? Moze to tak poetycko zwana "wola Boska"?
Dobra, niech sobie wierza w to ze Ziemia jest plaska, trzymana na plecach przez trzy gigantyczne zolwie stojace na wielkiej palmie, ktora swoje korzenie ma u podstaw wszechswiata. Ich sprawa, swiat sie nie zawali. Z drugiej jednak strony...
Z drugiej jednak strony, czasami przesadzaja. Dlaczego egzorcysci z Watykanu mowia, ze Harry Potter to ksiazka zachecajaca do czczenia szatana? Wiecie, [sarkazm mode on], po przeczytaniu czwartej czesci, gdzie odradza sie Voldemort, poczulem nagle gleboka chec odprawienia czarnej mszy... cale szczescie ze w poblizu byla woda swiecona, ktora skropiono mi czolo... przy okazji ksiazka stanela w plomieniach. Dziwne zjawisko, ale co tam.
Tak ze jesli chodzi o pewne rzeczy, trzeba zachowac dystans. HP to ksiazka FANTASTYCZNA, przepelniona FIKCJA. Jesli jakis duchowny twierdzi ze jest w niej ukryta starozytna lacinska inskrypcja przywolujaca zle moce, to jego sprawa. Ja sobie przeczytam, i przypuszczam ze nie zostane przez to przez szatana opetany. Jak mowi zreszta sam katolicyzm, zeby zostac przez zlego ducha opetanym, trzeba mu do tego stworzyc warunki... byc na tyle zepsutym, aby ten mial otwarta furtke.
---
Temat zaiste jak rzeka, mozna pisac i pisac. Zostala jeszcze na przyklad kwestia antykoncepcji, zawierania slubow... Jesli ktos podejmie polemike, ja tez sie chetnie pokloce. W sumie nazwalbym siebie "katolikiem oswieconym". W Boga wierze, do kosciola czasem chodze (na swieta koscielne glownie), do spowiedzi tez, ale nie wierze w satanizm Harry'ego, w to ze blizna na jego czole jest odpowiednikiem odwroconego pentagramu przez ktory Tom "Szatan" Riddle wyssie jego dusze i zabierze do piekla... troche mnie drazni komercjalizm i zacofanie Kosciola, ale nadal jego czlonkiem jestem. Tyle ze... zreformowanym
Dobranoc
petr - 20 Marzec 2006, 01:53 Temat postu: Religie, etyka, ?yciowa filozofia... Moznaby isc w strone teorii spiskowych...
"Ziemia jest okragla"
A co, ktos z was byl na wachadlowcu, widzial na wlasne oczy?
"Czlowiek pochodzi od malpy"
Dowody, dowody! Stare czaszki mozna spreparowac!
"Zamach na WTC byl dzielem Al-Kaidy"
Bzdura - to akcja zorganizowana przez rzad USA (sami dostarczali bron do Afganistanu) - tylko po to, by miec pretekst do wypowiedzenia wojny Afganistanowi i zajecia ich pol naftowych! (tak samo jest/bedzie z Irakiem i Iranem!)
Ateisci - przyznaje sie, tez bylem taki butny. W pewnym momencie czulem sie lepszy od innych, bo oderwalem sie od tego syfu jakim "jest przeciez" Bog i kosciol.
Przykre jest to, ze tacy ludzie robia to, o co oskarzaja katolikow (osobna sprawa, ze katolicy rowniez robia to, o co oskarzaja innych i co wiecej, jest sprzeczne z Biblia).
Wracajac do mojego podejscia, zdania - co prawda zdarza mi sie w myslach gardzic takimi ludzmi (tak samo jak tchorzami, zdrajcami i 'katami' - pan Cogito ;p ), ale teraz juz nie wysmiewam sie z nich. To panstwo, przynajmniej jak na razie, zapewnia innym i mnie wolnosc sumienia, wyznania (obawiam sie jednak, ze bedzie sie to zmieniac na niekorzysc dla nie-katolikow), staram sie wiec tego trzymac (przynajmniej dopoki moherowe babcie nie uprzykrzaja mi zycia).
RM to osobny rozdzial, moznaby o tym mowic wiele...
Nie przecze, ze to radio/tv pelni wazna role - transmisje z mszy, audycje religijne - niektore sa naprawde ciekawe (czasem z nudow ogladam TRWAM). Ale z drugiej strony, te wstawki w stylu "nasze radio/tv istnieje tylko dzieki ludziom dobrej woli" sugerujace, ze jesli JA nie wplace symbolicznej dyszki (lub wiecej, hyhy) moje ukochane radio upadnie! Jest to chamskie zerowanie na biednych emerytach...
Zastanawialem sie kiedys, jak ich zniszczyc (bo sytuacji w Polsce nie poprawiaja). Zamordowanie Rydzyka nic nie da - zdazyl sie on otoczyc zaufanymi ludzmi, wiec po takim akcie ogloszono by go meczennikiem za wiare i czczono bardziej niz dzisiaj... o.T.R. to juz tylko symbol, ikona, nikt wiecej, niestety...
Ewolucja nigdy nie byla sprzeczna z Biblia (Darwin by tego chcial, ale mu sie nie udalo xd)... Pismo swiete, jak wszystkie ksiegi religijne (Mitologie, zbiory wierzen poganskich itp) musiala zawierac rozdzial o powstaniu swiata i ludzi, bo jakos prosto i przystepnie wytlumaczyc trzeba...
Tak jak pisalem na poczatku - nie mamy zadnego dowodu na to, ze pochodzimy od Adama i Ewy czy malp.
(btw Bog chcial stworzyc swiat w dziesiec dni. Chuck Norris dal mu szesc.)
Egzorcysci - oj, teraz beda sie mieli dobrze po dojsciu do wladzy (teoretycznie) bylego przywodcy Swietej Inkwizycji... Ciekawi mnie co bedzie dalej...
'Opetanie' - przypuszczam ze istnieje (opieram sie na wiarygodniejszym dla mnie zrodle - srowisku ezoteryczno-okultystycznym)... Bycie zepsutym - tak, syf przyciaga inny syf, wiec... Ale nie zapominajmy, ze tacy 'czarni magowie' nauczyli sie obcowac ze 'zlymi duchami', i dobrze (dla siebie) na tym wychodza.. xd
Satanizm destrukcyjny? - zalezy jaki. Gloszony przez media pseudo-satanizm (czarne msze itp) - tak, bo niszczy poczucie indywidualnosci jeszcze bardziej niz katolicyzm (tak, to mozliwe!). Prawdziwy satanizm - nie, bo jest normalna religia jak kazda inna...
Czy ktos z tutaj obecnych czytal Biblie Szatana LaVeya? - ja nie, ale planuje, tak samo jak Mein Kampf Hitlera. Nie mozna czegos odrzucic nie poznajac tego...
Bycie katolikiem - hm.. Mysle ze jest trudne. Nie lubie gdy ktos mowi mi co mam robic bez uzasadnienia...
"Swiat jest taki, jakim chcemy aby byl" - powiedzial gdzies Jakub Niegowski (tworca gw.7d.pl) - i w zupelnosci sie z tym zgadzam! Wszystko zalezy od automotywacji... Katolicy aby cos osiagnac musza pomodlic sie najpierw do Boga, Jezusa czy ktoregos swietego - a udaje im sie, bo WIERZA w to, ze to zadziala... Ja wolalbym robic to sam, bez odwolywania sie do innych (wolalbym, bo wciaz sie ucze)...
Jesli jestes katolikiem przyjmujacym krytyke, hm...
Pochwalam, wiecej takich jak Ty a moze uda sie uratowac katolicyzm... Po co? - nie mam pojecia xd
Rozszerzylem charakter tematu, mysle ze teraz da nam on wieksze pole do manewru... Bo np ja mam jeszcze duzo do powiedzenia, niekoniecznie o religiach ;]
tajek - 20 Marzec 2006, 16:50 Temat postu: Religie, etyka, ?yciowa filozofia... Bardzo ciekawy temat
Hmm ... jeszcze pare lat temu (4-5) chodzilem do tego pomieszczenia co nazywa sie kosciolem bo "mamuska kazala" , lecz z czasem , madrzalem , uswiadamialem sobie ze przeciez kazda msza jest taka sama ! , jedynie zmienia sie kazanie ktore i tak mnie nic nie uczylo ... , no i doszlo do tego ze moja ostatnia msza byla Pasterka 2004 roku , czuje sie z tym dobrze , niemam jakis brakow duchowych , nie czuje sie gorzej od tych co chodza regularnie do kosciola i wierza w te wszystkie (jak dla mnie) brednie !
Wedlug mnie Jezus moze i istnial , lecz niewiem dlaczego on jest teraz taki wielbiony ? macie jakies dowody na to ze on byl taki "wielki" i cudowny? nie! to sa wedlug mnie jakies glupie wymysly jeszcze glupszych ludzi... , co do Boga to rzeczywiscie mozliwe jest to ze istnieje (chodz i tak dowodow na to niema ) zreszta dowiemy sie po smierci ( chyba)
Tak wiec precz z to skomercjalizowana Religia , kosciolem itp Spytajcie sie sami siebie i sprobujcie sobie odpowiedziec racjonalnie . Czy istnieje Jezus? Czy istnieje Bog? i reszta tych w trojcy jedynych eheh
petr - 20 Marzec 2006, 17:29 Temat postu: Religie, etyka, ?yciowa filozofia... Mam takie zboczenie, ze czesto podczas dyskusji wyszukuje takze argumenty dla tej drugiej strony...
W dzisiejszym swiecie jest tak, ze predzej (bez zastanawiania sie) uwierzymy w to, co pisze w pierwszej lepszej gazecie czy stronie internetowej (jak Wiki) niz w Biblii, prawda?
Dowodem na istnienie Jezusa jest Nowy Testament i wszelkie ewangelie (jakby ktos nie wiedzial - jest ich wiecej niz cztery, tylko nie wszystkie zostaly zaakceptowane przez Watykan). Jest to fakt raczej niezaprzeczalny.
Tylko ze, tak jak pisalem wyzej, Biblia jest zbiorem chrzescijanskich basni, legend i wierzen (jak Mitologia dla starozytnych Grekow). A domena basni i legend sa pewne 'fantastyczne' dodatki, takie jak.. cuda
Wg moich przekonan Jezus istnial, byl zapewne niezwykle inteligentny itp, ale nie dokonal zadnych cudow - to tylko basniowy dodatek do jego biografii. Czy byl 'synem Boga'? - uch. Jesli nazywac 'synami Boga' wszystkich ludzi obdazonych niezwyklymi talentami - to tak...
Domia - 20 Marzec 2006, 17:40 Temat postu: Religie, etyka, ?yciowa filozofia...
| petr napisał/a: | | Mam takie zboczenie, ze czesto podczas dyskusji wyszukuje takze argumenty dla tej drugiej strony... |
Witaj w klubie ;] | petr napisał/a: | | Dowodem na istnienie Jezusa jest Nowy Testament i wszelkie ewangelie |
Je takze mogl ktos napisac ot tak, dla zabawy.
Nam katechetka opowiadala, ze czlowiek nie jest w stanie czegos takiego wymyslec.
tajek - 20 Marzec 2006, 18:46 Temat postu: Religie, etyka, ?yciowa filozofia... A najlepsze jest to ze gdybym powiedzial ludziom starszej daty ze nie wielbie Jezusa , ze uwarzam go za normalna osoba zyjaca w dawnych czasach , ze niema dowodow na istnienie Boga , to ci wszyscy ludzie chyba by mnie zmasakrowali obelgami i tego typu rzeczami .
Ciekawe co bedzie za 40-50 lat , czu Religia dalej bedzie sie tak trzymala jak w dzisiejszych czasach , szczerze to watpie , bo teraz mlodzi ludzio bardzo malo wierza w te wszystkie rzeczy ..
petr - 20 Marzec 2006, 19:16 Temat postu: Religie, etyka, ?yciowa filozofia... Domia - artykuly w gazecie tez ktos moze pisac dla zabawy, a wierzysz w nie... Tak samo jak w Wiki... xd
| Domia napisał/a: | | Nam katechetka opowiadala, ze czlowiek nie jest w stanie czegos takiego wymyslec. |
Ouch, gdyby kazdy przejaw geniuszu u czlowieka przypisywac Bogu...
To takie ponizanie nas, ze jestesmy zbyt mali by cos takiego osiagnac...
Poza tym - 'czegos takiego' - w dzisiejszych czasach byle uczniak potrafi opowiedziec byle co stylizujac to na jezyk biblijny...
Przyszlosc katolicyzmu? - niestety coraz wiecej ludzi idzie na latwizne i wyksztalca w sobie 'swiadomosc tlumu'... Robi to co robia kumple, co jest modne w otoczeniu, co robia wszyscy - a najgorsze co moze byc to wychylenie sie ze swoja indywidualnoscia! Inny = gorszy! ;o (ja to znowu odwrotnie, obnosze sie ze swoja innoscia, daze do maksymalnej indywidualnosci... Wlasnie dlatego nie dogaduje sie ze swoja klasa..)
A 'moda' jak wiadomo jest nieprzewidywalna... Wczoraj Chuck Norris, dzisiaj filmiki wysmiewajace RM... Co bedzie 'jutro'?
Watpie jednak by miala nastac moda na chodzenie do kosciola, modlenie sie itp... Dzisiejsza mlodziez uwaza sie za wolna (co jest oczywista bzdura, bo sa (chca byc) wolni tylko od rodzicow, szkoly, obowiazkow i nakazow/zakazow - od kumpli, nalogow, schematow juz nie), nie da sie wiec sklonic do przestrzegania jakichkolwiek zasad...
(mysle stereotypowo, wiem, ale opieram sie na obserwacjach we wlasnym otoczeniu, srodowisku..)
(moje posty sa coraz gorsze... ale dzisiaj jakos nie chce mi sie myslec logicznie.)
Laura_x - 22 Marzec 2006, 19:51 Temat postu: Religie, etyka, ?yciowa filozofia... a ja tak sie zastanawiam....bo dzisiaj bla dziesiata rocznica smierci mojej babci, i byla masza z okazji tejze rocznicy. Ja na ta msze nie poszlam, bo wolalam te kilkadziesiat minut sie pouczyc, no ale oczywiscie moja mama tego nie rozumie, bo mnie zaczela od bezboznikow wyzywac, no i od tego, ze diabel mnie pokara co jest? Przeciez mam 18 lat, i wolnosc wyboru, nikt mnie do niczego zmuszac nie powinien,a ni nizxczego nie powinien mi zakazywac. No a rodzice ciagle mnie jak male dziecko traktuja, i sie potem wielce oburzaja, ze w tkaich delikatnych sprawach, jak chociaby pojscie do kosciola, sa miedzy nami spory
Jacob - 22 Marzec 2006, 21:04 Temat postu: Religie, etyka, ?yciowa filozofia... Ehh, ja bym jednak na Twoim miejscu poszedl ...
petr - 22 Marzec 2006, 21:44 Temat postu: Religie, etyka, ?yciowa filozofia... Zauwazcie, ze jak za PRL-u zabraniano chodzic do kosciola, wszyscy chodzili (nawet niektorzy 'partyjni' xd). Teraz gdy mozna (a wg niektorych - nawet trzeba xd) - modne stalo sie 'nie chodzenie'.
Zachowanie Laury jest klinicznym przykladem mlodzienczego buntu przeciw narzucanym zasadom. (xd)
Laura_x - 23 Marzec 2006, 15:51 Temat postu: Religie, etyka, ?yciowa filozofia...
| Jacob napisał/a: | | Ehh, ja bym jednak na Twoim miejscu poszedl ... |
Moze i bys posdzedl, ale dla mnie masza, nawet w intencji mojej s.p. babci, jesty tylko msza, bo cala msza wyglada tak samo, z wyjatkiem intencji i kazania
Domia - 23 Marzec 2006, 16:29 Temat postu: Religie, etyka, ?yciowa filozofia... Gdyby msze wygladaly tak jak w "Zakonnicy w przebraniu", to chetnie bym chodzila
Laura_x - 23 Marzec 2006, 19:17 Temat postu: Religie, etyka, ?yciowa filozofia... Ja tez, ale niestety, tkaie cos nigdy nie bedzie w Polsce mozliwe Wiesz, czasmai to ja sie zastanawiam, czy wogole, przestac calkiem chodzic do kosciola, odciac od religii, ale zdaje sobie z tego sprawe, ze moge tego pozniej zalowac, bo popelnie o jeden blad za duzo ... Ale mnie to denerwuje, rodzice ciagle nam narzucaja jakies normy, jakies obowiazki, a gdy juz dorastamy, i chcemy miec wiecej swobody, oni nas traktuja jak male dzieci....Ale z tym zaczelam wybiegac poza obszar tematu, wiec koncze nieswiadomego offtopa
petr - 23 Marzec 2006, 22:22 Temat postu: Religie, etyka, ?yciowa filozofia... Zauwaz ze 'obszar tematu' juz dawno zostal rozszezony ;]
| Laura_x napisał/a: | | moge tego pozniej zalowac | czego?
Kubus - 25 Marzec 2006, 00:01 Temat postu: Religie, etyka, ?yciowa filozofia... No wiec moze tego ze jak nie bedzie chodzila do kosciola to sie stanie zla ...
A co do tego to mysle tak jak petr , Jezus istnial zapewne , byl moze bardzi inteligenty i uczony , ale te cuda to juz tylko barwny dodatek ( tak jak w starozytnej Grecji czy Rzymie ) . A co do Kosciola to jak narazie chodze na zwyczajne msze w niedziele a reszte olewam . Nie jestem jakims moherowym chlopcem zeby na wszystkie nabozenstwa chodzic i sie gorliwie modlic bo uwazam to za bez sens i starte czasu . Spowiedz tez uwazam za bez sens poniewaz to ze ksiadz - zwykly czlowiek mi powie ze mi odpuszcza grzechy to nie znaczy ze co zlego zrobilem to juz zostalo anulowane . To zostalo i zostanie juz , np komus zrobilem krzywde to jak ksiadz powie ze odpuszcza mi grzechy to wcale ta osoba tego nie zapomni , tej krzywdy co jej wyrzadzilem . Co do osiagniec ludzkosci albo uwazania nas za owce a Jezusa albo Boga za naszego pasterza za ktorym biegniemy to uwazam za czyste upodlenie ludzkosci . Gdyby nie chec czlowieka do dazenia w nauce i pracowaniu nad postepem technicznym nic bysmy nie osiagneli . Wiec uwazam to za kolejna glupote z przypisywaniem naszych sukcesow Bogu albo uwazanie nas za owce .
Ja mysle ze do kosciola sie powinno chodzic raz w tygodniu i nie po to zeby sie modlic i blagac Boga o laske itp jak moherowe babcie , tylko po to zeby byc leprzym czlowiekiem , te wartosc z kosciola wyciagac , zeby byc dobrym uczciwym i milosciwym (oczywiscie bez przesady) wtedy lepiej bedzie nam w zyciu jesli bedziemy dobrzy , bo i jak bedziemy dla innych dobrzy i milosciwi to raczej oni tez to odwzajemnia .
To tyle mysle na temat kosciola i religi .
petr - 25 Marzec 2006, 22:18 Temat postu: Religie, etyka, ?yciowa filozofia... Powtarzasz moje slowa, ale nieudolnie bo:
| Kubus napisał/a: | | cuda to juz tylko barwny dodatek ( tak jak w starozytnej Grecji czy Rzymie ) |
W starozytnej Grecji dzialy sie cuda? - nic mi o tym nie wiadomo
| Kubus napisał/a: | | Nie jestem jakims moherowym chlopcem zeby na wszystkie nabozenstwa chodzic i sie gorliwie modlic |
Czeste modlenie sie i regularne chodzenie do kosciola nie czyni Cie 'moherowym'
Skupiasz sie na szczegolach
| Kubus napisał/a: | | Ja mysle ze do kosciola sie powinno chodzic raz w tygodniu (...) po to zeby byc leprzym czlowiekiem , te wartosc z kosciola wyciagac , zeby byc dobrym uczciwym i milosciwym |
Dobrym mozna byc takze bez chodzenia do kosciola.
Ateisci mowia wprost ze odrzucaja koscielne prawdy. Niektorzy katolicy uwarzaja ze to czyni ich zlymi, bo skoro sami stanowia o prawdach moralnych - wymysla sobie ze np gwalcenie jest moralne i beda tak czynic (zgodnie ze swoim sumieniem).
Nalezy jednak zwrocic uwage na fakt, ze ogromna wiekszosc nauk zawartych w Biblii / innych zrodlach katolickich jest uniwersalna - katolicyzm po prostu uznaje je za wlasne, co jest oczywiscie rozumowaniem blednym.
Laura_x - 27 Marzec 2006, 16:04 Temat postu: Religie, etyka, ?yciowa filozofia...
no tego odejscia od wiary, wiem, ze to absurdalne,a le po prostu taka mysl mi do glowy przyszla....
petr - 2 Maj 2007, 07:58 Temat postu: Odp: Religie, etyka, zyciowa filozofia... Odświeżam temat, bo uważam, że jest zbyt wartościowy by gnić na dnie Kawiarni. Zachęcam tych, którzy jeszcze nie opowiadali o swoich poglądach, do wypowiedzi..
A tymczasem...
Przez ostatni rok nieco ustabilizowałem swój światopogląd - teraz jestem w stanie opisać go słowami.. Wygląda on mniej więcej tak:
nihilizm (zawiera relatywizm) + agnostycyzm + determinizm + panteizm.
Poza tym silnie identyfikuję się z introwertyzmem.
Czy ktoś odważy się z nimi polemizować? Szczerze zachęcam!
Artur - 3 Maj 2007, 00:18 Temat postu: Odp: Religie, etyka, zyciowa filozofia... Dobrym można być bez kościoła, modlic się też można bez niego. Z tymi wiarami to sam nie wiem, katolicyzm, biblia, wiary różne ateizm, ale jestem katolikiem, podobno katolicyzm to ludzie wymyślili i w tym są głupoty, nie wiem o czym w ogóle ludzie mówią i nie wiem co to daje lub przeszkadza..
Devlin - 3 Maj 2007, 10:21 Temat postu: Odp: Religie, etyka, zyciowa filozofia... Hmmm. Chodzi też o to, że niektórzy ludzie mylą wiarę w boga z wiarą w kościół
Ja osobiście jeśli chodzi o religie jestem ateistą. Kiedyś byłem katolikiem - zostałem tak wychowany. []Ząl[]uje, że człowiek sam nie może wybrać sobie wiary, tylko jest ona narzucana przez rodziców. To później strasznie miesza w głowie.
Artur - 3 Maj 2007, 23:29 Temat postu: Odp: Religie, etyka, zyciowa filozofia... Bo na przykład mój ojciec teraz mówi (zawsze był katolikiem), że katolicyzm nie musi być najlepszy, bo inne wiary mogą być lepsze czy coś takiego, teraz nie wiem w końcu czy katolikiem jest..
petr - 4 Maj 2007, 05:56 Temat postu: Odp: Religie, etyka, zyciowa filozofia... Czy fakt, że potrafi być samokrytycznym wobec własnej wiary, świadczy o tym że od niej odchodzi?
Nie będę rozpisywał wszelkich wad całego systemu katolickiego, powiem tylko - podejdźcie do siebie z rezerwą...
Neo - 4 Maj 2007, 21:12 Temat postu: Odp: Religie, etyka, zyciowa filozofia... Czy fakt, że rozpatruje religie w kategoriach lepszych/gorszych świadczy o tym, że lubi kartofle z cebulką?
Czy fakt że ateista był świadkiem bierzmowania powoduje, że zbuduje wiatrak z piernika?
Mam tutaj na myśli jedno: COKOLWIEK będziemy analizować w kwestiach tak osobistych jak wiara, zawsze znajdzie się ktoś kto uzna to za bzdurę, bądź, co gorsza, nagnie poglądy osoby trzeciej do swoich własnych. A ja mówię - niech każdy wierzy w co chce.
Artur - 4 Maj 2007, 22:55 Temat postu: Odp: Religie, etyka, zyciowa filozofia... A no oczywiście, nikt nie zmusza do żadnej wiary..
Domia - 5 Maj 2007, 16:02 Temat postu: Odp: Religie, etyka, zyciowa filozofia... Ulala, to ja w ogóle założyłam ten temat? Od tamtego czasu trochę mi się pozmieniało. W sumie najbliżej jest mi do bycia agnostykiem, chociaż się skłaniam w stronę ateizmu. Coraz trudniej jest mi uwierzyć, że jakikolwiek Bóg istnieje, a tym bardziej, że jest miłosierny i stworzył wszystko wokół nas. Co nie zmienia faktu, że nadal wierzę w reinkarnację
Artur - 5 Maj 2007, 21:40 Temat postu: Odp: Religie, etyka, zyciowa filozofia... Lol, to już mi mówił ktoś, że żył przed Chrystusem, a teraz ma nowe życie.
LEO - 13 Maj 2007, 22:08 Temat postu: Odp: Religie, etyka, zyciowa filozofia... Ja tam jestem chrześcijaninem wierzącym i praktykującym. Wiadomo wszytsko wyszło od rodziców, czasami miałem opory z pójściem na Mszę świętą , ale przyzwyczaiłem się -jeśli już chodzę na mszę to staram się w pełni wykorzystac ten czas na modlitwę, taka jest moja dewiza. Choc nie mówię, że nie grzesze, bo aniołek to raczej ze mnie nie jest ;D
Jedno jest pewne, wolnosc wyznania, kazdy am do tego prawo i nie należy dzielic ludzi na lepszych i gorszych, bo sa innego wyznania...
Artur - 14 Maj 2007, 12:05 Temat postu: Odp: Religie, etyka, zyciowa filozofia... No do kościoła chodzą tylko grzesznicy, nikt inny. A człowiekowi dał Bóg wolność dopóki nie będzie osądzony.
Pirochemik - 30 Wrzesień 2007, 22:17 Temat postu: Re: Odp: Religie, etyka, zyciowa filozofia...
| Artur napisał/a: | No do kościoła chodzą tylko grzesznicy, nikt inny. A człowiekowi dał Bóg wolność dopóki nie będzie osądzony. |
Co ty nie powiesz... zastanów się zanim coś powiesz, jak nie wierzysz to po co pieprzysz>> ?? Chcesz powiedzieć że jak nie chodzisz to nie jesteś grzesznik??
Boru - 16 Luty 2011, 20:15
...
devastator - 21 Luty 2011, 15:59
Jeśli to miał być komentarz do braku komentarzy, to mówię: nie zniechęcaj się, ja tam to przeczytałem
szczoo17 - 22 Luty 2011, 20:35
Nie kasuj Mnie to zaciekawiło. A co do zasobu słów, to jest wystarczający
Klaud - 24 Luty 2011, 20:47
Nigdy nie negowałam istnienia sił wyższych. Jako dziecko - może sześcio- czy siedmioletnie byłam wręcz ciągana na msze przez kuzynkę, która się mną w weekendy opiekowała. Wtedy mi to jakoś nie przeszkadzało, ale po pewnym czasie jakoś zatraciłam tę chęć chodzenia do kościoła (może w momencie, gdy ksiądz ochrzanił mnie podczas mojej drugiej spowiedzi, że nie spowiadałam się przez 8 miesięcy).
Potem przyszło gimnazjum i bierzmowanie. Od początku nie byłam przekonana do tego, czy moje uczestnictwo w tej uroczystości ma sens. Owszem, wierzyłam w Boga (czy też jakąś nieokreśloną wtedy siłę wyższą), ale nie czułam się gotowa na to, aby Mu służyć, a nie chciałam się deklarować dla samych deklaracji. Wiedziałam, że sakrament nie zmieni w moim życiu niczego. Po miesiącu zarzuciłam chodzenie na różańce (a wymagano jakichś piętnastu różańców, rorat, prócz tego majówek i czterech spowiedzi, żeby było się dopuszczonym - przynajmniej w mojej parafii). Zbiegło się to też z moim wystąpieniem z harcerstwa (ZHR z zasady był dość religijny, a jako ówczesna zastępowa i być może przyszła przyboczna... no nie mogłabym z pełną wiarą wychowywać dzieciaków w duchu religijnym, co do którego nie byłam przekonana).
Następnie był bodajże jakiś okres deizmu w moim życiu. A przynajmniej czegoś pokroju deizmu. Nie zwracałam się do Stwórcy, bo nie wierzyłam, że może mieć On jakikolwiek wpływ na to, co się w moim życiu stanie. Zresztą, nie modliłam się codziennie, a modlitwy tylko w chwilach potrzeby zakrawały w moim mniemaniu na hipokryzję.
W okresie od września 2010 roku aż do teraz nastąpiło powolne odzyskiwanie wiary w Boga, który kocha, który może dać wszystko i według zasad którego staram się kierować w codziennym życiu. Nie jest łatwo, moja wiara nadal nie ma stabilności... ale jest szczera w obecnym momencie mojego życia. Nadal uczę się dobrze modlić i staram się wypełniać słowa modlitwy (zwłaszcza i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom - to ostatnio absolutna podstawa mojej wiary) i wskazania Dekalogu. Zresztą łatwiej się w ten sposób żyje z większością ludzi - lepiej rozumiem ich działania i staram się patrzeć z jakąś większą wyrozumiałością na tych, których zachowania dawniej powodowały pojawienie się u mnie swoistej pogardy.
Jednocześnie nie unikam żartów o podłożu religijnym (lubię ten typ humoru), ale nie ma to na celu drwienia z mojej lub czyjejkolwiek innej religii.
devastator - 28 Luty 2011, 19:30
Muszę się wtrącić, że to co napisałeś o m.in. ogłupianiu wiernych jest nieprawdziwe i niemiłe w stosunku do wiekszości wyznań.
A stwierdzenie, że „religia to jedna z gorszych rzeczy jaka sie przytrafila ludzkosci” nawet, jeśli byłoby w nim ziarno prawdy (tego nie wiem), nie jest warte roztrząsania. Tak nas stworzono, że organizujemy się w społeczności i, siłą rzeczy, „standaryzujemy” swoje wierzenia. Równie dobrze można by powiedzieć, że złą rzeczą jest mowa, handel czy inteligencja.
szczoo17 - 4 Marzec 2011, 15:04
Człowiek nie umiał odpowiedzieć na wiele ważnych pytań, więc wymyślił wiarę. Religia natomiast skupia naszą wiarę nie na tym co trzeba. Nie powinniśmy opierać swojego życia na wierze. Wiara nie jest całością, tylko podstawą. Nie powinniśmy też pokładać jakichś wielkich nadziei w życie wieczne. Życie trwa teraz i należy je rozsądnie wykorzystać.
Człowiek mądry, to taki człowiek, który widzi własną głupotę. Człowiek głupi, to taki człowiek, który widzi tylko swoją mądrość.
Narazie jest tego niewiele, bo w sumie nie zastanawiałem się jeszcze nad tym głębiej, ale pewnie jeszcze tu zajrzę.
devastator - 4 Marzec 2011, 16:06
Zdania nr 3 i 4 się wykluczają.
szczoo17 - 5 Marzec 2011, 11:22
| devastator napisał/a: | | Zdania nr 3 i 4 się wykluczają. |
Bo źle się wyraziłem Chodziło mi o to, że nie można się opierać na samej wierze. W ogóle to wszystko miało inaczej wyglądać. Ech... Zajmę się czymś innym
| Dobre było to, co Heisenberg napisał/a: | | Pierwszy łyk ze szklanki nauk przyrodniczych zmieni ciebie w ateistę, zaś na dnie szklanki czeka na ciebie Bóg. |
Nadal nikt nie komentuje wypowiedzi Bora
SaleiB - 8 Marzec 2011, 15:53
| Boru napisał/a: | Kiedy rozpoczynasz gre w IT, twoja powtorka jest potencjalnie nieskonczona i konczy sie wtedy, kiedy popelniasz blad Bog potrafi grac bez konca |
Znaczy że Bóg jest botem ?
.. No dobra to żart, ogóle uważam takie wyobrażenie boskości za sensowne. Zdaje się że Einstein (choć może był to ktoś inny) nawrócił w ten sposób jednego ateistę. Historia wyglądała mniej więcej w ten sposób (piszę z pamięci więc mogę się mylić co do szczegółów, w każdym razie morał jest taki sam). Einstein pokazał ateiście jakąś skomplikowaną maszynę, a ten spytał się kto ja stworzył. Einstein odparł, że nikt. Ateista zdziwił się, jak to możliwe nikt jej nie stworzył. Na to Einstein zripostował, że jak to możliwe, że wierzy że nikt nie stworzył wszechświata, który jest dużo bardziej skomplikowany, a nie może uwierzyć, że nikt nie stworzył tej maszyny...
szczoo17 - 19 Marzec 2011, 12:19
Szkoda
Klaud - 19 Marzec 2011, 16:18
Podejrzewam, że nieprzerwanie brakuje mi wiedzy do jakiejś wyrafinowanej polemiki, więc skrótowo o moich odczuciach na temat tego, co piszesz:
| Boru napisał/a: | | Religia jest jak UNML, JC, CCC - jestes ograniczony zasadami, musisz skakac tak jak ktos to wymyslil. |
| Boru napisał/a: | | Prawdziwa duchowosc i niezaleznosc jest jak gra na floor - skaczesz jak chcesz, masz nieograniczone mozliwosci, wszystko zalezy od twoich umiejetnosci, a nie od ukladu schodkow i predkosci. |
Czy duchowość nie łączy się z religią? Kiedyś chodziłam po świecie, zachwycając się samym aktem stworzenia świata, tym, jakie to wszystko potrafi być piękne. To było za czasów mojego coś-na-kształt deizmu. W moim życiu nie było jednak modlitw, bezpośrednich zwrotów do Boga. Teraz, kiedy już zaczęłam się modlić, widzę, że ta modlitwa naprawdę przynosi mi jakiś spokój ducha... a jednocześnie zdaję sobie sprawę z chwiejności mojej wiary. Po oficjalnym odrzuceniu katolicyzmu nie podporządkowywałam się i nadal nie podporządkowuję się zasadom jakiejś konkretnej religii, wszystko to opieram tylko na modlitwach dziękczynnych, błagalnych, na przeprosinach za niezbyt dobre odnoszenie się do bliźnich... Trochę też na rozmyślaniach. To niby jest jakaś duchowość, ale mam wrażenie, że to nie wystarczy do zbawienia. Na razie chyba jednak nie stać mnie na więcej.
| Boru napisał/a: |
ITPC - Jerozolima
ITFB - Babilon |
Tak, zdecydowanie lubię Twoje porównania.
| Boru cytujący Przerwę-Tetmajera napisał/a: |
Eviva l'arte! |
O, młodopolscy twórcy mieli zdecydowanie... *Szuka cenzuralnego sformułowania*... zdecydowany bałagan w swoich głowach, jeśli chodzi o poczucie własnej wartości i uwielbienie sztuki (to ostatnie już nie jest takie okropne, ale przekonanie o własnej idealności mnie mierzi... nienawidzę tej epoki). Coś strasznego.
| Boru napisał/a: |
(apokryf, nie jest zaliczony do kanonu) |
Kiedy można uznawać apokryfy, a kiedy nie należy tego robić?
| Boru cytujący Ewangelię św. Łukasza napisał/a: |
"Obłudnicy! Zjawiska ziemi i nieba umiecie rozpoznawać, a jakże więc nie umiecie rozpoznać obecnego czasu? Dlaczego więc sami z siebie nie umiecie osądzić, co jest sprawiedliwe?" |
| Marian Piechal - Ma granice nieskończony napisał/a: |
Mogę przekształcić krajobraz,
zawrócić rzekę do źródła,
planować wiatry i burze,
mogę pojechać na Księżyc,
dokonać syntezy białka,
wysadzić z orbity Ziemię.
Tylko nie mogę przywrócić
życia zdeptanej biedronce. |
Takie bardzo luźne skojarzenie.
| Boru napisał/a: |
Parze zielona herbate, wiem ze jest niesmaczna, ale pije ja bo jest zdrowa. |
Jest smaczna (i mówię to ja!), gdy człowiek przyzwyczai się do jej smaku i gdy pije jakieś dobre gatunki - osobiście preferuję zieloną herbatę różaną. Potrafię ją pić nawet bez cukru (!!!). Może w takim razie nawet pełna cierni droga wiary, którą decydujemy się wybrać, przyniesie nam jakąś satysfakcję, o ile jest prawdziwa.
| Boru napisał/a: |
Mowi sie, ze toczy sie odwieczna walka ze zlem, ale takie slowa nic dzisiaj nie znacza. |
Nawet w epoce rozumu istnieje pojęcie moralności jako pożądanego społecznego zachowania. To, że kogoś nie zabiję dla osiągnięcia korzyści majątkowej, tkwi we mnie i bez przykazania Nie zabijaj (choć jestem zdania, że w skrajnej sytuacji każdy lub prawie każdy jest zdolny do morderstwa... ale to temat na inną dyskusję).
| Boru napisał/a: | Chociaz moja swiadomosc duchowa (ze sie tak wyraze) jest wieksza niz 'srednia krajowa' to jednak widze, ze jestem dopiero na 100 pietrze w IT |
Macham z jakiegoś 50 piętra.
| Boru napisał/a: | | Swoja droga to ciekawe, ze Jezus nie mogl uzdrawiac osob, ktore w niego nie wierzyly. To wyglada jakby czlowiek wymagajacy uzdrowienia musial dopasowac sie swoimi myslami, czy nastawieniem do niego. |
Albo w grę wchodzi placebo. O ile w cuda Jezusa nie powątpiewam, o tyle we współczesne cuda uzdrowień już tak. Kiedyś cuda były potrzebne, by ukazać ludziom Boga. Teraz świat jest na tyle rozwinięty, że ludzie mogą szukać sami, o ile tego chcą. Możemy czytać Pismo, możemy szukać informacji w Internecie. Wtedy to nie było powszechne, więc trudniej było uwierzyć.
| Boru napisał/a: | | Jezus nazywal Go Ojcem, dzisiaj kojarzy sie to z Trojca, albo z jakims dziadkiem siedzacym w niebie i zapisujacym w ksiegach dobre i zle uczynki ludzi. |
Albo...
Aktualizacja systemu...
| Boru napisał/a: | | Przyszla mi do glowy mysl, ze ateisci .. wierza w Boga. I to Boga osobowego, nieskonczonego. |
Zapewniam Cię, że tak nie jest.
| Boru napisał/a: | | Moja wymyslona dyskusja: (...) |
Wątpię, by ateista mówił o inteligencji cząstek, które stworzyły Wszechświat. Cząstka (atom? - jakkolwiek) to cząstka, nic osobowego.
| Boru napisał/a: | z ta roznica, ze oni pielegnuja swoj egoizm i pojda z nim do grobu, w przeciwienstwie do Jezusa ktory poszedl ze swoim egoizmem na krzyz i z tego grobu wyszedl kilka dni pozniej |
Nie każdy ateista jest egoistą. Mam przyjemność znać kilku osobiście... może akurat trafili mi się ci bardziej inteligentni, ale nie dążą do zanegowania istnienia Absolutu za wszelką cenę. Właściwie to, czy coś istnieje czy nie ich nie obchodzi (i, zgodnie z tym, że Bóg dał ludziom wolną wolę, mają do tego prawo). Większość z nich nie ma też nic przeciwko duchowości, za to wiele przeciwko religiom (odwołuję się tu do rozróżnienia, które przyjąłeś). Religia jest dla nich blokadą dla nauki i rozwoju świata, z kolei nauka i rozwój (zarówno globalny, jak i osobisty) są dla nich wszystkim, skoro nie uznają życia wiecznego. Przyjmując ich punkt widzenia, jestem to w sumie w stanie zrozumieć.
Nie potrafię tylko zrozumieć mojego kuzyna - wojującego antychrześcijanina. Ale on jest młody i zbuntowany. Przeszedł już przez stacje satanizmu i ateizmu, by teraz zainteresować się rodzimą wiarą (Swaróg i inne takie).
| Boru napisał/a: | Dobrze, ze chociaz jedna osoba to czyta |
Ja też czytam! Nie odpisuję, bo ostatnio cierpię na zdecydowany niedobór wolnego czasu. Za szaleństwo ze swojej strony uznałam wyjście do kina i przespanie piętnastu godzin (ostatnio sypiałam maksymalnie od czterech do sześciu dziennie)... ale warto było. WOS jednak czeka.
| Boru napisał/a: | | Ona odrzekła: Nikt Panie! Wtedy rzekł Lodowy Syn: i ja cię nie potępiam, idz i juz nie graj w tę głupią grę |
Przepraaaaszam...?
Co do icytowerowych parafraz Biblii... ale to było dobre!
szczoo17 - 19 Marzec 2011, 19:55
| Boru napisał/a: | | Musiala miec ona wszechmoc i wszechwiedze i byc potencjalnie nieskonczona osoba skoro stworzyla wszystko i wszystkich. |
Ale to nie dowód na to, że ateista tak uważa
Klaud - 21 Marzec 2011, 19:11
Dziś bardzo krótko, bo czas goni:
| Boru napisał/a: | | Tak, nie ma nic gorszego niz calkowite zaakceptowanie samego siebie. |
Jest znacząca różnica między poczuciem własnej wartości i akceptacją a samouwielbieniem.
| Boru napisał/a: | | Tak jest, chociaz robia to nieswiadomie. |
Wiara w coś to świadome uznawanie czegoś. Jednocześnie to, że ktoś w coś nie wierzy, nie neguje istnienia tego. Wierzę w Boga, istnienie uczuć wyższych, czasami nawet wierzę w dobro niektórych ludzi. Ale jeślibym nie wierzyła, to wcale nie oznaczałoby to, że tego czegoś nie ma.
Ateiści nie uznają istnienia sił wyższych, nie wierzą w to, że istnieje jakikolwiek bóg (nie tylko chrześcijański). Nie ma sensu wpychać im tej wiary na siłę i wmawiać, że wierzą. To zaprzeczenie ich wolnej woli.
| Boru napisał/a: | | esli ktos kojarzy wiare/duchowosc z chodzeniem do kosciola i klepaniem rozancow to sam siebie osmiesza. |
Nie zrozumieliśmy się. Niewierzący też rozróżniają duchowość a bezmyślne klepanie modlitw i zaliczanie iluś mszy dziennie.
Nie wiem, czy oglądałeś Gladiatora. Tam był kilkukrotnie motyw modlitwy Maximusa (swoją drogą - bardzo wzruszający). Brzmiała ona tak:
| Jakieś tam napisy do filmu napisał/a: |
Przodkowie, proszę was o poradę. Matko Błogosławiona, pokaż mi, co Bóg dla mnie ma w zanadrzu. Ojcze Błogosławiony, sprawuj opiekę nad moją żoną i synem. Powiedz im, że żyję tylko po to, aby ich znowu przytulić. Przodkowie, oddaję wam cześć... i będę starał się żyć z godnością, której mnie nauczyliście. |
W tym momencie usłyszałam opinię człowieka niewierzącego, że coś takiego ma sens w przeciwieństwie właśnie do wspomnianego przez Ciebie klepania różańców. Nie da się nie zgodzić, że taka modlitwa, płynąca prosto z serca, jest dużo bardziej wartościowa (ewentualnie: tylko ona ma wartość).
Odwołując się jeszcze do tego, co napisałeś, a chyba edytowałeś - staram się konfrontować swoje poglądy z tym, co piszesz teraz, nie biorąc pod uwagę naszych rozmów sprzed kilku miesięcy.
| Boru napisał/a: | | Sa filmy o Jezusie, ale szkoda o nich mowic ... |
W ramach jednej z lekcji religii miałam nieprzyjemność oglądać jeden z takich filmów... i oglądałam z rosnącym przekonaniem, że nie dziwię się, że niektórzy uznawali Chrystusa za świra - tak ta postać była odegrana.
---
Z jednej strony Twoja teoria wydaje się naprawdę zakręcona, z drugiej faktycznie ciężko połączyć osobę Boga miłosiernego z Tym, który zsyła na ludzkość plagi. Będę musiała nad tym pomyśleć i sobie to ułożyć.
Inna sprawa, że hymn świętego Pawła jest straszliwie przesłodzony.
szczoo17 - 24 Marzec 2011, 15:20
Bez przesady z takimi postami, naprawdę. Ja wiem, że z forum jest źle, ale postów tego typu nic nie powinno usprawiedliwiać. / mattirab
devastator - 28 Marzec 2011, 11:52
| Klaud napisał/a: | | W tym momencie usłyszałam opinię człowieka niewierzącego, że coś takiego ma sens w przeciwieństwie właśnie do wspomnianego przez Ciebie klepania różańców. |
A skąd wiesz, czy że Maximus nie odmawiał popularnej rzymskiej „modlitwy ojca i męża” czy czegoś takiego? I że nie powtarzał jej 100 razy dziennie, z czego 98 razy wyglądało jak typowa „zdrowaśka”, a tylko 2 pierwsze razy tak jak na filmie?
Moim zdaniem nie powinno się pochopnie oceniać wartości cudzej modlitwy. Jeden całym sobą wyraża swój przekaz (jak Kononowicz na filmiku poniżej :O ), a drugi powtarza tylko te same słowa i nie wiesz, co się dzieje w jego głowie. Może jest całkiem wyłączony, może naprawdę się modli, a może i to i to, na przemian. Różaniec wydaje mi się po prostu formą, która zajmuje więcej czasu, ale mniej męczy (może dlatego zrobił taką furorę wśród starszych ludzi). Jeszcze dalej na tej skali postawiłbym medytację. I nie wyróżniałbym żadnej z tych form.
http://www.youtube.com/wa...feature=related od 8:50
Boru - 5 Kwiecień 2011, 21:23
Przepraszam za ten balagan spowodowany skasowaniem postow. Nie wiem czy dobrze zrobilem, czy tez zle. Bardzo sie przejmuje tym, co glosze innym ludziom, nie chce nikogo wprowadzic w blad i bardzo sie w to angazuje. Zeby troche naprawic ten balagan, napisze cos
Podam wam przyklad tego, do jakich wnioskow mozna dojsc opierajac sie na biblii. Znacie historie o gadajacym wezu i pierwszych ludziach.
Szatan kuszacy Ewe, prawda? Nieprawda Nie ma tam mowy o tym, ze waz to Szatan.
W ksiedze wyjscia jest historia o tym, jak Izraelitow pokasily weze i Mojzesz sporzadzil miedzianego weza, ktorego przybil do drzewa i kazdy kto na niego spojrzal zostal uzdrowiony. Jezus odwolal sie do tej historii mowiac:
| Jezus napisał/a: | | jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak musi być wywyższony Syn Człowieczy, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. |
Mysle, ze tego weza mozemy utozsamiac z Chrystusem tzn. boska czastka w czlowieku. Zamienmy w takim razie tego weza na Chrystusa. Co z tego wyjscie? Oto wynik moich badan:
Rzekl Chrystus do niewiasty: Czy rzeczywiscie JHWH powiedzial: badzcie posluszni, nie ksztalccie sie i nie zadawajcie pytan? Niewiasta odpowiadziala mu: Mozemy wszystko robic, ale poznac prawdy JHWH nam zabronil, zebysmy nie umarli. Wtedy rzekl Chrystus do niewiasty: Na pewno nie umrzecie! Ale JHWH wie, ze gdy poznacie prawde, to prawda was wyswobodzi! Wtedy niewiasta zrozumiala, ze wolnosc i prawda jest dobra. Przekazala ta dobra nowine mezczyznie i otworzyly im sie oczy. Gdy zas uslyszeli kroki JHWH przechadzajacego sie po ogrodzie, ukryli sie przed nim ze strachu, bo byli do tej pory jego niewolnikami. JHWH zawolal mezczyzne i zapytal go: gdzie jestes? On odpowiedzial: Uslyszalem twoj glos w ogrodzie i przestraszylem sie, bo od tej pory juz nie jestem twoja wlasnoscia. Kto ci nagadal takich glupot? Czy sumienie twoje ci to podpowiedzialo? Odpowiedzial: Niewiasta, ktora mi dales, powiediala mi o tym. Wtedy JHWH rzekl do niewiasty: Dlaczego to uczynilas? Ona odpowiedziala: Sumienie mi to podpowiedzialo. Wtedy JHWH rzekl do nich: Poniewaz sie zbuntowaliscie, badzcie przekleci! Wprowadzam nieprzyjazn pomiedzy waszym prawem ducha, a moim prawem ciala i jedno bedzie musialo zniszczyc drugie, a duch wasz bedzie sie miotal bez celu po ziemi, bedzie przechodzil z ciala do ciala i po wszystkie dni waszego zycia i nie uwolnicie sie z niego. Mezczyzna bedzie pracowal w pocie czola, a kobieta bedzie rodzila dzieci i sluchala sie meza na wieki wiekow!
Porownajcie to sobie z 3 rozdzialem ksiegi rodzaju.
Meczenska smierc Jezusa na krzyzu wyglada teraz jakby inaczej, prawda?
Ale na lekcjach religii i w kosciele nikt wam tego nie powie. Matrix jest wszedzie
To nie jest dogmat, a ja nie jestem nieomylny. Dlatego zachecam do samodzielnego badania tekstu biblii. Bardzo ciekawa ksiega.
To wszystko z mojej strony
Boru - 21 Maj 2011, 13:04
Na onecie pojawila sie informacja, ze dzisiaj bedzie koniec swiata
Oczywiscie uwazam to za glupote, ale jak to jest naprawde z tym koncem swiata? Kilka tygodni temu zainteresowalem sie antropozofia - wiedza duchowa, rozpowszechniona przez "wielkiego wtajemniczonego" XX wieku - Rudolfa Steinera. Oto jak w skrocie przedstawiaja sie dzieje naszej planety:
Wedlug antropozofii planety, podobnie jak ludzie, rodza sie, dorastaja, starzeja i podlegaja prawu reinkarnacji. Nasza obecna Ziemia jest czwartym wcieleniem tej samej planety. Na wczesniejszej czlowiek mial status odpowiadajacy dzisiejszym zwierzetom, jeszcze wczesniejszej - rosliny, a jeszcze wczesniej - mineralu. Jednak warunki zycia na kazdej z tych planet byly calkowicie inne niz obecnie, wiec nie mozna porownywac dzisiejszych zwierzat z tymi, ktore zyly na poprzedniej planecie, a ktorymi bylismy my.
Na kazdej z planet istoty ktore na niej zyja, powinny sie rozwijac, aby uzyskac wyzszy status, ale nie wszystkim sie to udaje i mozna powiedziec, ze zostaja na drugi rok w tej samej klasie. Stad wlasnie "upadli aniolowie", czy giganci , ktorzy wczesniej byli na poziomie ludzi, nie rozwineli sie dostatecznie i zyja razem z nami, starajac sie z powrotem zamienic czlowieka w zwierze, bo nie podoba im sie ten caly rozwoj.
Podobnie ma byc i teraz. Jedni ludzie stana sie aniolami, a inni beda "powtarzac klase".
Tych "stanow planetarnych" jest 7 (nazywa sie je: Saturn, Stare Slonce, Stary Ksiezyc, Ziemia, Jowisz, Wenus, Wulkan), kazda z planet sklada sie z 7 wielkich epok, a te z kolei dziela sie na 7 epok pomniejszych. Na Ziemi mamy już za sobą epokę polarna, hiperborejska, lemuryjska i atlantydzka: zyjemy zatem w epoce piatej „postatlantydzkiej”. W ramach tej wielkiej epoki przeszlismy juz epoki pomniejsze takie jak: praindyjska, praperska, egipsko-mezopotamska, grecko-rzymska, a obecnie mamy epoke, ktora mozna nazwac germansko-anglosaska. Nastepne stulecia beda stopniowym przechodzeniem w kolejna mniejsza epoke - slowianska. Kiedy juz te wszystkie male i duze epoki na naszej Ziemi dobiegna konca, rozpusci sie ona i przejdzie w stan Jowisza, gdzie czesc ludzi osiagnie status aniolow.
Jednak tak jak to sie dzialo dawniej - nie wszystkim sie to uda.
| Jezus napisał/a: | | Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba i wszystkich proroków w Królestwie Bożym, siebie samych zaś precz wyrzuconych. I przyjdą ze wschodu i z zachodu, z północy i z południa, i zasiądą w Królestwie Bożym. I oto ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi. |
Chrystus jest wlasciwym tworca naszego kosmosu, mozna powiedziec, ze jest duchem tego kosmosu i tym, ktory prowadzi wszystkich "ku gorze". Sam jednak nie stoi w miejscu i rowniez sie rozwija z calym wszechswiatem. Ma on jednak swoich przeciwnikow - Lucyfera i Arymana.
Lucyfer (brat Chrystusa) inspiruje czlowieka jednostronnie do swiata duchowego tzn. wylacznie do swiata duchowego i jest wrogiem materii. Chce czlowieka uwolnic z tego swiata do swiata alternatywnego. Jest (na wysokim poziomie) patronem sztuki, idealizmu, skrajnego ascetyzmu, oraz (na niskim poziomie) narkomanii.
Aryman jest jego przeciwienstwem, bo inspiruje czlowieka wylacznie do swiata materialnego, zaslaniajac mu duchowy. Chce z czlowieka uczynic maszyne pozbawiona uczuc i jest patronem materialistycznej nauki, materialistycznej techniki i materialistycznych systemow polityczno-spolecznych.
Lucyfer to ekstaza, a Aryman to terror i zimny intelekt.
Oczywiscie nie sa to dwie istoty, tylko cala grupa istot.
Jezus zostal ukrzyzowany pomiedzy dwoma lotrami. Sa to symbolicznie przedstawieni Lucyfer i Aryman. Ten "dobry lotr" to wlasnie Lucyfer.
| Cytat: | | Tedy jeden z zawieszonych złoczyńców urągał mu, mówiąc: Czy nie Ty jesteś Chrystusem? Ratuj siebie i nas. Drugi natomiast, odezwawszy się, zgromił tamtego tymi słowy: Czy ty się Boga nie boisz, choć taki sam wyrok ciąży na tobie? Na nas co prawda sprawiedliwie, gdyż słuszną ponosimy karę za to, co uczyniliśmy, Ten zaś nic złego nie uczynił. I rzekł: Jezu, wspomnij na mnie, gdy wejdziesz do Królestwa swego. I rzekł mu: Zaprawdę, powiadam ci, dziś będziesz ze mną w raju. |
Jezus reprezentuje droge srodkowa, ktora jest najtrudniejsza. Polega ona na "przeduchawianiu" materialnego swiata (a nie na ucieczce z niego), znoszeniu cierpien i przesladowan ze strony wrogow.
Wrocmy do tych stanow planetarnych i wezmy np. "Stary Ksiezyc" zeby go krotko scharakteryzowac.
| Rudolf Steiner w ksiazce "Kronika Akasza" napisał/a: | Stanu świadomości człowieka na Saturnie nie można
porównywać z żadnym stanem świadomości współczesnego człowieka,
ponieważ świadomość ta była bardziej przytłumiona niż
sen bez marzeń. Natomiast świadomość słoneczną można porównać
ze snem bez marzeń albo ze współczesną świadomością śpiącego
świata roślin. Jednak zawsze mamy do czynienia jedynie
z podobieństwem. W wielkich epokach kosmicznych nic nie powtarza
się w sposób identyczny. Tak też należy rozumieć porównanie
świadomości księżycowej z podobnym do niej sennym
marzeniem. Jest to tzw. świadomość obrazowa, do której człowiek
doszedł na Księżycu. Podobieństwo polega na tym, że zarówno
w świadomości księżycowej jak i w świadomości marzeń
sennych wewnątrz istoty powstają obrazy związane w pewien
sposób z rzeczami i istotami świata zewnętrznego. Jednak nie są
one - jak u współczesnego człowieka w stanie czuwania - odbiciem
tych rzeczy i istot. Obrazy snu są odbiciem przeżyć dnia
albo symbolicznym wyrazem zdarzeń w otoczeniu śpiącego, bądź
też odzwierciedleniem tego, co zachodzi we wnętrzu śpiącego
człowieka. Łatwo podać przykłady marzeń sennych, które odnoszą
się do tych trzech przypadków. Jeżeli chodzi o pierwszy ich
rodzaj, to każdy zna sny, które są niczym innym jak zmąconymi
obrazami mniej lub bardziej odległych przeżyć dziennych. Przykładem
drugiego rodzaju jest przypadek, kiedy śpiący mniema, że
widzi przejeżdżający pociąg, a po obudzeniu spostrzega, że to
tykanie stojącego obok niego zegara usymbolizowało się w tym
obrazie sennego marzenia. Przykładem trzeciego rodzaju obrazów
sennych może być przypadek, kiedy komuś się śni, że znajduje
się w jakimś gmachu, na dachu którego mieszczą się złośliwe
zwierzęta, a po przebudzeniu okazuje się, że w ten sposób wyraził
się jego własny ból głowy. Chcąc zatem przejść od tak zawiłych
obrazów snu do wyobrażenia o świadomości księżycowej,
trzeba sobie wyjaśnić, że mimo jej obrazowego charakteru, zamiast
zawiłości i dowolności, panowała w niej pełna prawidłowość.
Wprawdzie obrazy świadomości księżycowej były jeszcze
mniej podobne do przedmiotów, których dotyczyły, aniżeli obrazy
snu, to jednak zachodziła pełna zgodność pomiędzy obrazem
a przedmiotem. Obecnie w rozwoju ziemskim rzecz polega na
tym, że np. wyobrażenie stołu jest odbiciem samego stołu. Inaczej
było ze świadomością księżycową. Przypuśćmy, że człowiek
księżycowy zbliżał się do pewnej rzeczy, która była dla niego
sympatyczna lub korzystna. W jego duszy powstawał wtedy barwny
jasny obraz; gdy natomiast zbliżało się do niego coś szkodliwego
lub niesympatycznego, powstawał obraz odpychający,
ciemny. Wyobrażenie nie było odbiciem, ale zmysłowym obrazem,
który odpowiadał przedmiotowi w pewien określony, prawidłowy
sposób. Dlatego istota posiadająca taką symboliczną wyobraźnię
mogła regulować według niej swoje życie. Życie duszy
przodków księżycowych przepływało w obrazach, które miały
lotność podobną współczesnym snom, unoszenie się i symbolizm,
odróżniały się jednak zupełnie prawidłowym charakterem.
(...)
Księżycowy zwierzo-człowiek nie miał twardych kości. Jego
szkielet był jeszcze chrząstkowy. Cała jego natura była miękka
w porównaniu z obecną. W związku z tym inna była również jego
ruchliwość. Nie poruszał się chodząc, lecz raczej skacząc, bądź
też unosząc się. Było to możliwe, ponieważ dawny Księżyc nie
posiadał wówczas takiej rozrzedzonej, powietrznej atmosfery, jaką
ma dzisiejsza Ziemia. Jego osłona była zdecydowanie gęstsza,
bardziej gęsta niż obecna woda. W tym gęstym, płynnym elemencie
człowiek poruszał się do przodu i do tyłu, w górę i w dół.
(...)
Księżyc otoczony był pewnego rodzaju atmosferą, która jednak
była zupełnie inna niż atmosfera dzisiejszej Ziemi. Charakter tej substancji
poznamy, gdy pomyślimy o fragmencie „Fausta" Goethego,
w którym Faust chce przywołać duchy i wytwarza ogniste powietrze,
tzn. powietrze rozpuszczone w wodnej, podobnej do mgły substancji,
która umożliwia ucieleśnienie duchowych istot. Tym powietrzem
przenikniętym gęstą mgłą i kłębami oparów oddychały wszystkie
stworzenia na Księżycu. Nie miały one jeszcze płuc, tylko rodzaj
skrzeki, tak jak dzisiejsze ryby.
„Ogniste powietrze", które hebrajska tradycja nazywa Ruah, można
sobie rzeczywiście w pewien szczególny sposób przedstawić.
Dzisiaj ludzie nie wiedzą już, co to znaczy, ale dawniej prawdziwi
alchemicy umieli wytworzyć warunki potrzebne do powstania tej ognistej
mgły. W ten sposób zaprzęgali do służby istoty elementarne.
Mgła ognista była dawniej dobrze znana. Im bardziej cofamy się w
czasie, tym łatwiej było ludziom ją wytwarzać. Taką właśnie ognistą
mgłą oddychali nasi przodkowie na Księżycu. Później uległa ona
przeobrażeniu i na Ziemi zróżnicowała się z jednej strony na dzisiejsze
powietrze, z drugiej zaś na to wszystko, co powstało na Ziemi
pod wpływem ognia.
Atmosfera Księżyca, podobna do mgły i dymu, była gorąca. Przenikały
ją, czasem silniej, czasem słabiej, prądy, które spuszczały się
niby sznury z atmosfery na powierzchnię Księżyca i zanurzały się
w ciałach ludzkich. Człowiek połączony był z atmosferą Księżyca
takim jakby sznurem. Przypominało to połączenie płodu z organiz-
mem matki za pomocą pępowiny. Z tego ognistego powierza dochodziła
do człowieka substancja, którą można by porównać z tym,
co dzisiaj człowiek wytwarza wewnątrz swego organizmu, z krwią.
Jaźń była na zewnątrz człowieka i tą drogą posyłała substancje przypominające
krew, które przypływały do ciała i odpływały. Te istoty
nigdy nie dotykały powierzchni Księżyca, unosiły się w jego płynnej,
mglistej atmosferze, poruszając się w niej tak, jak dzisiaj różne
stworzenia w wodzie.
|
utwor muzyczny jako komentarz do tego
Dlaczego "Stary Ksiezyc"? Poniewaz dawniej Ziemia i Ksiezyc byly polaczone ze soba, tworzyly jedna planete i pod koniec trzeciego etapu rozwoju rozlaczyly sie. Jedne istoty "odlecialy" razem z Ksiezycem, a inne wzgardzily podroza za nim i zostaly bezprawnie na Ziemi, przeszkadzajac nam.
Dlaczego "Stare Slonce"? Poniewaz jeszcze wczesniej nasza obecna Ziemia, Ksiezyc i Slonce tworzyly jedna planete. Slonce nie bylo gwiazda, stala sie nia pozniej.
Kiedys Ksiezyc na nowo zlaczy sie z Ziemia, a nastepnie zlacza sie ze Sloncem tworzac cos zupelnie innego.
Czlowiek sklada sie z ciala fizycznego, ciala eterycznego (ktore buduje cialo fizyczne), ciala astralnego (siedlisko ludzkich namietnosci i uczuc), jazni oraz innych, wyzszych czlonow.
Mineraly skladaja sie wylacznie z ciala fizycznego.
Rosliny z ciala fizycznego i eterycznego.
Zwierzeta z ciala fizycznego, eterycznego i astralnego.
Jednak tylko czlowiek moze o sobie powiedziec "Oto ja!", tylko czlowiek moze rozwijac sie duchowo.
Czlowiek poprzez swoja moralnosc wplywa na swoje cialo eteryczne i za jego posrednictwem pracuje nad swoim przyszlym cialem fizycznym. Ciala ludzi dobrych beda stopniowo coraz bardziej geste i na Ziemi osiagna zageszczenie na poziomie mineralu, diamentu. Czlowiek bedzie musial jednak nauczyc sie zatrzymywac wegiel w swoim organizmie, bo obecnie wdycha tlen i wydycha dwutlenek wegla - zabijajac oddechem Wegiel to wlasnie "kamien filozoficzny". Czlowiek zatrzymujac wegiel w organizmie bedzie coraz bardziej "diamentowy" i swoje cialo zamieni w kamien madrosci. Ciala ludzi zlych, ludzi myslacych materialistycznie beda .. no coz, coraz bardziej "rozlazle" i ich fizyczny obrzydliwy wyglad bedzie odzwierciedleniem stanu ducha.
| Apostol Pawel napisał/a: | | Inny blask słońca, a inny blask księżyca, i inny blask gwiazd; bo gwiazda od gwiazdy różni się jasnością. Tak też jest ze zmartwychwstaniem. Co się sieje jako skażone, bywa wzbudzone nieskażone; sieje się w niesławie, bywa wzbudzone w chwale; sieje się w słabości, bywa wzbudzone w mocy; sieje się ciało cielesne, bywa wzbudzone ciało duchowe. Jeżeli jest ciało cielesne, to jest także ciało duchowe. |
Jezus umierajac na krzyzu i zmartwychwstajac, osiagnal bardzo szybko to, co w przypadku innych ludzi stanie sie dopiero w ciagu tysiecy lat.
Ludzkie cialo obecnie nie jest w stanie wytrzymac dluzej niz kilka lat, bedac wypelnionym w pelni Slowem, Chrystusem. Musialoby zostac podziurawione, przebite w pieciu miejscach, a pozniej zmartwychwstac w ciele niezniszczalnym.
Kiedys ludzie, po licznych wcieleniach, dojrzeja na tyle, ze beda mogli pojsc sladami Jezusa. Byc moze w przyszlosci epoka grecko-rzymska sie powtorzy, ale zamiast jednego Jezusa, zostanie zabitych tysiace ludzi.
| Jezus napisał/a: | | Nie jest uczeń nad mistrza ani sługa nad swego pana; wystarczy uczniowi, aby był jak jego mistrz, a sługa jak jego pan |
Kolejna wazna rzecz:
My, ludzie, kiedy patrzymy fizycznymi oczami na Slonce, Ksiezyc, gwiazdy i planety widzimy tylko fizyczny odblask duchowych jestestw, nie zdajac sobie sprawy z tego, ze to wszystko tetni zyciem, ze tam w kosmosie zyje niezliczona liczba istot, ktore maja swoje historie, swoje dramaty. Kiedy czytamy starozytne historie o roznych bogach, to myslimy, ze ci ludzie byli po prostu zabobonni i prymitywni, ale oni patrzac w niebo, naprawde widzieli swoich bogow. Zyjemy w epoce materializmu, jestesmy duchowo zaslepieni, ale to jest konieczne, abysmy w przyszlosci swoj rozum i swoja technologie polaczyli z duchowoscia.
Tak w ogole to mialem nie pisac, ale podczas pisania sam sobie ukladam wszystko w glowie, a swiadomosc, ze ktos moze to przeczytac sprawia, ze bardziej sie staram
Boru - 22 Maj 2011, 19:36
Warto sie zainteresowac tymi sprawami dotyczacymi rozwoju ludzkosci i planet. Ludzie przewaznie nie patrza dalej niz kilka dni naprzod, a najczesniej nie dalej niz koniec wlasnego nosa. Niewiedza to przeklenstwo. Przywiazanie wylacznie do materialnego swiata, do swiata, ktory jest zmienny i nieprzewidywalny dla nieswiadomego czlowieka, doprowadzi w przyszlosci do tego, ze ludzie popadna w skrajny obled, straszliwe choroby psychiczne. To jest pewne bledne kolo, bo materializm oslabia moralnosc, a to z kolei wplywa negatywnie na swiat materialny. Ludzie beda coraz wiekszymi materialistami, a swiat coraz bardziej bedzie sie buntowal przeciwko nim.
| Apokalipsa napisał/a: | | A czwarty wylał czaszę swoją na słońce; i dana mu została moc palenia ludzi żarem. I byli ludzie popaleni wielkim żarem, i bluźnili imieniu Boga, który ma moc nad tymi plagami, a nie upamiętali się, by mu oddać chwałę. A piąty wylał czaszę swoją na tron zwierzęcia; i pogrążyło się królestwo jego w ciemnościach, i gryźli ludzie z bólu swoje języki. I bluźnili Bogu niebieskiemu z powodu swoich bólów i z powodu swoich wrzodów, i nie upamiętali się w swoich uczynkach. |
Te wszystkie nazwy, podzial na epoki itd. to wszstko jest pewnym uproszczeniem, aby zorientowac sie w ogole o co chodzi. To nie jest tak, ze nastepuje jakas magiczna data i oto mamy nowy swiat. Zycie nie jest czyms, co mozna umiescic w jakis ramkach z definicjami, tylko trzeba je przezyc.
| Rudolf Steiner napisał/a: | Nie można powiedzieć, że wymienionych wyżej trzech
stanów nie poprzedzały inne, jeszcze wcześniejsze. Jednak wszystko,
co je poprzedza, ginie w ciemnościach, których badania
nauki tajemnej nie zdołają na razie rozświetlić, ponieważ nie polegają
one na spekulacji, na samym snuciu pojęć, lecz na rzeczywistym
duchowym doświadczeniu. Podobnie jak wzrok fizyczny
sięga tylko do pewnej granicy i nie może zajrzeć poza horyzont,
tak również „oko ducha" może spoglądać tylko do pewnego punktu
czasu. Wiedza duchowa polega na doświadczeniu i poprzestaje
na nim. Tylko ktoś dzielący włos na czworo chce od razu zbadać,
co było „na samym początku świata" albo „dlaczego właściwie
Bóg stworzył świat?" Badaczowi wiedzy tajemnej chodzi
raczej o zrozumienie tego, że na pewnym stopniu poznania nie
stawia się już takich pytań, ponieważ duchowe doświadczenie
odsłania człowiekowi wszystko, co jest niezbędne do wypełnienia
jego przeznaczenia na naszej planecie. Kto cierpliwie zdobędzie
doświadczenie badacza wiedzy tajemnej, ten ujrzy, że w ramach
duchowego doświadczenia człowiek może osiągnąć pełne zaspokojenie
wszystkich istotnych dla niego kwestii. |
| Cytat: | Po stopniu Wulkana człowiek będzie
się jeszcze dalej rozwijał i wspinał na coraz wyższe stopnie świadomości.
Tak jak zewnętrzne oko patrzy w szarą niewyraźną dal,
podobnie też wewnętrzne oko jasnowidzącego patrzy w dale
duchowe na jeszcze pięć innych form świadomości, których jednak
nie da się w jakikolwiek sposób opisać. Można zatem mówić
o dwunastu stopniach świadomości. |
W tym wszystkim najbardziej podoba mi sie to, ze nic nigdy nie dzieje sie tak samo i kazda epoka i kolejna planeta jest niepowtarzalna a Stworca w wiecznosci stwarza nieskonczona ilosc takich swiatow.
Wszystkie istoty przechodza rozna ewolucje.
Kiedy pisze o tym, ze czlowiek stanie sie aniolem, nie mam na mysli tego, ze czlowiek bedzie jak obecni aniolowe. Nie jest to mozliwe, bo oni przeszli przez zupelnie rozna ewolucje. Kiedy byli na etapie czlowieczenstwa ich najnizszym czlonem bylo cialo eteryczne. Naszym najnizszym czlonem jest cialo fizyczne.
Naukowcy popelniaja blad szukajac wody na Marsie, czy szukajac jakis planet podobnych do Ziemi w celu znalezienia podobnych form zycia. Jestesmy zbytnio zapatrzeni w siebie i wydaje sie nam, ze jestesmy jakims pepkiem wszechswiata, cudem kosmicznym i jak istnieja gdzies kosmici, to sa oni tacy jak my lub nasze zwierzeta.
Napisalem, ze czlowiek stanie sie "diamentowy" Zanim to nastapi, bedzie jeszcze "roslinny". Oprocz tego, zniknie dwuplciowosc, narzadem rozrodczym stanie sie krtan i jeden czlowiek bedzie drugiego wypowiadal. Czlowiek bedzie potrafil wysuwac ze swojego ciala cialo eteryczne i bedzie mogl uzywac swojego ciala fizycznego jako narzedzia, na odleglosc, jak w grach RPG
Boru - 26 Maj 2011, 14:00
Jak to wszystko ma sie do Icy Tower?
Icy Tower jest taka popularna gra, bo zawiera w sobie duchowe prawdy takie jak przechodzenie poprzez poszczegolne typy schodkow oraz doskonalenie sie w nieskonczonosc. Kolejnosc jest jednak pomieszana.
W IT mamy 10 typow schodkow numerowanych co 10 pieter. W rozwoju kosmosu znanych jest 7 planet podzielonych na 7 epok wiekszych i 7 mniejszych.
Schodki kamienne (Saturn), roslinne (Stare Slonce), "lawowe"(epoka lemuryjska), chmurkowe (atlantyda) i duchowe (kolejne planety), rozna ich dlugosc i predkosc opadania, to wszystko mamy w rzeczywistosci.
Poszczegolne kategorie to czlony ludzkiej istoty. Trzeba rozwijac je wszystkie, aby osiagnac wyzszy poziom (range).
Zamiast wiezy mamy Drzewo Zycia i Drzewo Poznania, splecione ze soba i rosnace w nieskonczonosc.
Na kazdym stopniu rozwoju mozna sie potknac i cofnac w rozwoju (FML wiekszy od combo).
Sa tez istoty podajace sie za wysoko rozwiniete, ale nimi nie sa (spowalniacze - istoty lucyferyczne, ktore chca latwo i przyjemnie uzyskac dobre wyniki ) a takze te, ktore nie wierza w mozliwosc rozwoju czlowieka (istoty arymaniczne - sceptycy, stapajacy nisko po ziemi, uwazajacy dobrych graczy za oszustow).
Kolejne podobienstwo jest takie, ze przy kazdej kolejnej planecie, musi nastapic krotkie powtorzenie poprzednich stanow. Tak wiec na Jowiszu nastapi najpierw krotkie i zmodyfikowane powtorzenie cyklu Saturna, Slonca, Ksiezyca, Ziemi i dopiero wtedy rozwija sie dalej. Tak samo jak w IT kazda kolejna gra rozpoczyna sie od kamiennych schodkow. Gracz, ktory ma np. 800 combo musi za kazdym razem przebyc wczesniejsze schodki aby pobic rekord. Robi to jednak szybciej od innych graczy.
| Ksiega Rodzaju napisał/a: | | Jakub zaś wyruszył z Beer-Szeby i udał się do Haranu. A gdy przybył na pewne miejsce, zatrzymał się tam na noc, gdyż słońce zaszło, i wziął jeden kamień z tego miejsca, podłożył go sobie pod głowę i zasnął na tym miejscu. I śniło mu się, że była ustawiona na ziemi drabina, której szczyt sięgał nieba, po niej zaś wstępowali i zstępowali aniołowie Boży. A Pan stał nad nią i mówił: Jam jest Pan, Bóg Abrahama, ojca twego, i Bóg Izaaka! |
Tak wiec idea Icy Tower tkwi w umyslach ludzkich od dawna
Ten Bog, ktorego slyszal Jakub, nie jest jednak Bogiem Najwyzszym. Jest on tworca naszego ukladu slonecznego, jednego z miliardow. Ludzie czesto sie sprzeczaja o to, czy Bog jest osoba, czy jest bezosobowy. Jedni i drudzy tak naprawde maja racje, chociaz trzeba okreslic, co ma sie na mysli mowiac "Bog". Czy chodzi tworce naszego ukladu slonecznego, czy wszechswiata, czy Absolut. Absolut jest ponad-osobowy, ale poprzez demiurgow, czyli tworcow poszczegolnych kosmosow, ma nieskonczenie wiele twarzy.
Oczywiscie jest to bardzo rozlegly i niezwykle zawily temat.
| Jahwe napisał/a: | | Rzekłem: Wyście bogami I wy wszyscy jesteście synami Najwyższego |
Boru - 26 Maj 2011, 20:38
Powyzszy post to chyba moje najwieksze osiagniecie tutaj Dwie najwieksze pasje polaczone w jedno.
Moge odejsc juz do Krainy Wiecznych Skokow.
Boru - 31 Maj 2011, 16:10
Kolejna sprawa:
Skad bierze sie cala ta roznorodnosc w swiecie zwierzat, roslin i mineralow? Bierze sie to stad, ze kazda "fala zycia" ma swoich pionierow i opoznionych w rozwoju. Tak wiec pionierzy z roslinnej fali zycia z poprzedniego stanu planetarnego tworza obecnie wyzsze formy od tych opoznionych w rozwoju. Czlowiek nie pochodzi od malpy, ale maja wspolnego przodka. Istoty, ktore nie rozwinely sie na tyle, zeby przyjac indywidualnego ducha, to wlasnie obecne malpy. Nowa fala zycia w obecnym, czwartym stanie planetarnym to twarde mineraly.
Na wyzszych poziomach jest tak samo. Opozniona ludzkosc z poprzedniego stanu planetarnego to upadle duchy, ktore sa uwiezione w naszym swiecie. Zeby dana istota mogla normalnie funkcjonowac w jakims srodowisku, musi posiadac cialo zbudowane z materii danej planety. Nasza planeta jest idealnie dostosowana do rozwoju w ciele fizycznym, ale zupelnie nie odpowiada to duchom opoznionym w rozwoju. Staraja sie wiec one cofnac ludzi w rozwoju, pozbawic ich "ja" i wslizgnac sie w ich ciala, zeby moc funkcjonowac na Ziemi. Upadajac moralnie, czlowiek przygotowuje nieswiadomie mieszkanie dla opoznionych w rozwoju istot.
Duch, ktorego nazywamy Chrystusem, rowniez musial uzyc fizycznego ciala aby przybyc na Ziemie. Posluzyl sie wiec cialem czlowieka znanego jako Jezus z Nazaretu.
Bog Ojciec jest najwyzej rozwinieta istota z cyklu Saturna.
Chrystus jest najwyzej rozwinieta istota z cyklu Starego Slonca.
Duch Swiety (Jahwe - Bog Narodow, Wladca Ksiezyca) jest najwyzej rozwinieta istota z cyklu Starego Ksiezyca.
Jahwe czuwal nad odpowiednim rozwojem ludzkosci i przygotowywal ja na przyjscie Ducha Slonca. Posluzyl sie on religiami rasowymi. Tak jak Ksiezyc odbija promienie Slonca i kieruje je na Ziemie, tak samo i Jahwe odbijal promienie Ducha Slonca na Ziemie, aby ta ludzkosc dojrzala na jego przyjscie. Chrystus przyszedl aby pomoc istotom cofnietym w rozwoju, zniesc wszelkie religie rasowe i zapoczatkowac powszechne braterstwo, ktore nie patrzy na fizyczne pokrewienstwo.
W momencie smierci na krzyzu stal sie on Duchem Ziemi i od tamtej pory Ziemia jest jego fizycznym cialem, tak, jak wczesniej jego fizycznym cialem bylo Slonce.
Roznica pomiedzy Chrystusem a np. Budda jest taka, ze Budda byl wysoko rozwinietym czlowiekiem, ktory pokazal, jak wyzwolic sie z Ziemi i udac sie do wyzszych swiatow, a Chrystus jest istota z innego swiata, ktora przyszla pomoc Ziemi i zwiazal sie z nia i jej mieszkancami.
| Ewangelia Tomasza napisał/a: | | Kto jest blisko mnie, blisko jest ognia, a kto jest daleko ode mnie, daleko jest od królestwa. |
| Ewangelia Tomasza napisał/a: | | Ja jestem światłością, która jest ponad wszystkimi. Ja jestem Pełnią, Pełnia wyszła ze mnie, Pełnia doszła do mnie. Rozłupcie drzewo, ja tam jestem. Podnieście kamień, a znajdziecie mnie tam. |
| Ewangelia Jana napisał/a: | | I rzekł do nich: Wy jesteście z niskości, Ja zaś z wysokości; wy jesteście z tego świata, a Ja nie jestem z tego świata. Dlatego powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Jeśli bowiem nie uwierzycie, że to Ja jestem, pomrzecie w swoich grzechach. |
| Max Heindel napisał/a: | Duchy poszczególnych ras wiedzą o tym, że ich religie są tylko stopniami ku wyższym celom. Wskazuje na to fakt, iż wszystkie religie mówią o "Tym", który ma nadejść. Religia Persów wskazywała na Mithras'a, a religia Chaldejczyków mówiła o Tammuzie. Starożytni nordyccy Bogowie przewidywali "zmierzch Bogów", gdy Sutr - jasny Duch Słońca - zajmie ich miejsce i ustanowi lepszy porządek na "Giml" - ziemi odrodzonej. Egipcjanie oczekiwali Horusa, nowo narodzonego Boga Słońca. Wszystkie te fakty wskazują na to, że Ten, który miał nadejść, będzie Duchem Słońca i uwolni ludzi od dzielących ich wpływów, z konieczności istniejących w każdej religii rasowej.
Religie te były stopniami, przez które ludzkość nieodzownie musiała przejść, aby przygotować się na przyjęcie Chrystusa. Najpierw człowiek musi rozwinąć w sobie wyższą Jaźń, aby stać się całkowicie bezinteresownym i aby pojąć wyższy stopień uniwersalnego braterstwa, jedność celów, zadań i wymagań, pod które Chrystus położył kamień węgielny przy Swym pierwszym przyjściu, a które przy Swym powtórnym przyjściu uczyni żywotną rzeczywistością. |
Obecnie religie, ktore uwazaja sie za "chrzescijanskie" w rzeczywistosci nie maja nic wspolnego z Chrystusem. Trzeba pamietac o tym, ze w skali kosmicznej Chrystus jeszcze "przedwczoraj" chodzil po Ziemi i minela zaledwie chwila od jego przyjscia, a ludzie musza jeszcze dojrzec do przeslania Ewangelii.
W przyszlosci czeka nas jeszcze inkarnacja ktoregos z tych "czarnych charakterow", zwanego antychrystem.
Po Erze Chrystusa nastapi jeszcze Era Ojca.
| Apostol Pawel napisał/a: | | Bo On musi królować, dopóki nie położy wszystkich nieprzyjaciół pod stopy swoje. A jako ostatni wróg zniszczona będzie śmierć. Wszystko bowiem poddał pod stopy jego. Gdy zaś mówi, że wszystko zostało poddane, rozumie się, że oprócz tego, który mu wszystko poddał. A gdy mu wszystko zostanie poddane, wtedy też i sam Syn będzie poddany temu, który mu poddał wszystko, aby Bóg był wszystkim we wszystkim. |
Slonce jest cialem niebieskim, ktore jest miejscem zamieszkania dla najlepiej rozwinietych istot naszego ukladu slonecznego. Dlatego Chrystus stajac sie Duchem Ziemi bardzo sie ograniczyl i musi to byc dla niego bardzo ciezkie. Im ludzie beda lepiej rozwinieci duchowo, tym Ziemia bedzie bardziej goraca, a im bardziej bedzie goraca, tym wieksza ulge odczuje Chrystus, az w koncu stanie sie wolny. Jestesmy od siebie zalezni. Nasz rozwoj duchowy jest uzalezniony od Chrystusa, a jego wolnosc jest uzalezniona od nas.
Ziemia bedzie coraz bardziej goraca, ale dobre istoty beda mialy ciala niezniszczalne, wiec nie odczuja tego. Istoty zle, ktorych ciala nie beda przystosowane do tych warunkow, oderwa sie razem z kawalkiem Ziemi i odleca w kosmos, tworzac nowy ksiezyc
Stanie sie tak dlatego, ze ludzkosc sie podzieli i miejsce w ktorym zamieszkaja ludzie zli, bedzie twarde, a reszta bedzie miekka. Ten twardy kawalek sie oderwie razem z ich mieszkancami.
| Ewangelia Mateusza napisał/a: | I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie. Wówczas zapytają sprawiedliwi: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię?
Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie? A Król im odpowie: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili. Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie. Wówczas zapytają i ci: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie? Wtedy odpowie im: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili. |
Tak wiec gdy ktos mowi, ze politykow nalezy wyslac na ksiezyc, mowi prorocze slowa.
Boru - 1 Czerwiec 2011, 12:07
| Cytat: | Bog Ojciec jest najwyzej rozwinieta istota z cyklu Saturna.
Chrystus jest najwyzej rozwinieta istota z cyklu Starego Slonca.
Duch Swiety (Jahwe - Bog Narodow, Wladca Ksiezyca) jest najwyzej rozwinieta istota z cyklu Starego Ksiezyca. |
Wyjasnie jak to rozumiec.
Rozroznia sie nastepujace poziomy swiata duchowego i wszystkich istot:
-cialo fizyczne
-cialo eteryczne
-cialo astralne
-jazn
Cialo jazni sklada sie z:
-duch-jazn (manas)
-duch-zycie (buddhi)
-duch-czlowiek (atma)
Nastepnie mamy jeszcze 3 poziomy. Ezoteryka chrzescijanska nazywa je:
-Duch Swiety
-Slowo lub Syn
-Ojciec
My posiadamy w tym momencie piec pierwszych czlonow (kazdy czlowiek ma te czlony rozwiniete lepiej lub gorzej). Kazda kolejna wielka epoka, to kolejny nowy czlon. Pozostale dwa sa w zalazku, sa tylko pewnym zalozeniem i zostana one rozwiniete dopiero w nastepnych dwoch wielkich epokach.
Epoka polarna byla zmodyfikowanym powtorzeniem cyklu Saturna i czlowiek rozwijal wtedy cialo fizyczne.
Epoka hiperborejska byla zmodyfikowanym powtorzeniem cyklu Slonca i czlowiek rozwijal cialo fizyczne i eteryczne.
Lemuryjska natomiast powtorzeniem cyklu Ksiezyca - cialo fizyczne, eteryczne i astralne.
Istoty te nie posiadaly indywidualnego ducha, nie mogly powiedziec o sobie "ja". Ich jazn byla na zewnatrz - w powietrzu. Istoty te stopniowo "wdychaly" jazn.
| Ksiega Rodzaju napisał/a: | | wtedy to Jahwe ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą. |
O tym jest ten utwor
Czlowiek w epoce lemuryjskiej mial swiadomosc obrazowa, nie byl swiadomy swojego fizycznego ciala. Stal sie swiadomy swojego ciala za sprawa duchow lucyferycznych. Od tego momentu mozna zaczac mowic o smierci.
Przypomnijcie sobie historie kuszenia Adama i Ewy.
Czlowiek stal sie odrebna osoba w epoce atlantyckiej. Wtedy wlasnie rozwinal jazn.
W czasie poprzedniego stanu planetarnego, duchy, ktore byly na poziomie czlowieczenstwa, nie mialy ciala fizycznego. Ich najnizszym nosnikiem bylo cialo eteryczne, ale za to posiadali Ducha Swietego. Zyla tam pewna istota, ktora byla wsrod nich najlepiej rozwinieta - jest to Bog Jahwe, Bog Starego Testamentu.
W jeszcze wczesniejszym stanie planetarnym - Sloncu, zyly istoty (ktore obecnie sa archaniolami), ktorych najnizszym nosnikiem bylo cialo astralne, ale za to posiadali Syna. Najwyzej rozwinieta istota z tamtego okresu to Chrystus - Duch Slonca.
W momencie chrztu Jezusa w rzece Jordan, Chrystus wstapil w jego cialo i stal sie jedyna w swoim rodzaju istota, ktora posiada wszystkie nosniki od ciala fizycznego, az do tronu Boga. Dlatego jest on posrednikiem pomiedzy Bogiem a czlowiekiem.
| Apostol Pawel napisał/a: | | Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus |
ilustracja do tego wszystkiego
Boru - 2 Czerwiec 2011, 15:57
Podsumowujac
Miliony lat temu Ziemia stanowila jednosc ze Sloncem, jednak bylismy zmuszeni sie rozdzielic.
Mija wiele epok, a Duch Slonca zstepuje na Ziemie i jednoczy sie z nia, przyprowadzajac ja z powrotem do Slonca, zmuszajac przy tym wszelkie zlo do opuszczenia Ziemi.
Bez uzycia przemocy, skromny ciesla, wyszydzony i przybity do drzewa, wysle w kosmos wszystkich swoich wrogow.
| Cytat: | | A później nadeszły i pozostałe panny, mówiąc: Panie! Panie! Otwórz nam. On zaś, odpowiadając, rzekł: Zaprawdę powiadam wam, nie znam was. |
Znajac prawa rzadzace swiatem duchowym, mozna przewidziec przyszlosc.
| Cytat: | | I przystąpili do niego faryzeusze i saduceusze, i kusząc, prosili go, żeby im pokazał znak z nieba. A On, odpowiadając, rzekł im: Gdy nastanie wieczór, mówicie: Będzie pogoda, bo się niebo czerwieni; a rano: Dziś będzie niepogoda, bo się niebo czerwieni i jest zachmurzone. Oblicze nieba umiecie rozpoznawać, a znamion czasów nie potraficie? |
Na koniec cytat:
| Ewangelia Tomasza napisał/a: | | Spytali uczniowie Jego: "Którego dnia objawisz się nam i którego dnia ujrzymy ciebie?" Odrzekł Jezus: "Jeśli będziecie mieli zwyczaj ukazywać nie wstydząc się te części ciała, które godzi się zakrywać, i będziecie brać szaty wasze i rzucać je pod wasze stopy, jak małe dzieci, i będziecie je deptać, wówczas ujrzycie Syna żywego i nie będziecie się bać". |
i piosenka jako komentarz do tego
Boru - 11 Czerwiec 2011, 20:47
Co sie dzieje z czlowiekiem po smierci?
Kiedy cialo danego czlowieka umiera, pozostale czlony jego istoty opuszczaja je i rozpoczynaja swoja dzialalnosc poza nim.
Krotko po smierci nastepuje "zanurzanie" sie w ciele eterycznym w ktorym znajduje sie pamiec o wszystkich zdarzeniach z minionego zycia. Czlowiek widzi przed soba panorame swojego zycia i oglada je z perspektywy osoby trzeciej niczym widz w kinie. Trwa to okolo trzech dni. Nastepnie porzuca on swoje cialo eteryczne, zostawiajac tylko pewna jego "esencje" i rozplywa sie ono w ogolnym eterze kosmicznym. Ciala eteryczne poszczegolnych ludzi rozplywaja sie w roznym tempie, w zaleznosci od stopnia zaawansowania rozwoju duchowego. Niektorzy (np. Jezus) potrafia je calkowicie zachowac.
Czesto slyszy sie o przypadkach, ze komus "cale zycie przelecialo przed oczami" podczas jakiegos wypadku. Wystepuje to wtedy, kiedy podczas silnego stresu wiezy pomiedzy poszczegolnymi czlonami ludzkiej istoty rozluzniaja sie i wspomnienia zawarte w ciele eterycznym zostaja wyladowane do mozgu.
Od momentu porzucenia ciala eterycznego posiada on tylko cialo astralne, esencje ciala eterycznego oraz jazn.
Teraz nastepuje cos co mozemy nazwac "czysccem". Ten czysciec jest swiatem rownoleglym do naszego. Zmarli chodza wsrod nas, ale my ich nie widzimy. Cialo astralne jest siedliskiem ludzkich namietnosci i popedow, tak wiec po smierci wcale sie one nie zmieniaja. Jesli wiec ktos byl alkoholikiem, to po swojej smierci nadal bedzie chcial sie upijac, ale nie bedzie mial ciala fizycznego zeby to pragnienie zaspokoic Taki czlowiek chodzi po barach i knajpach, ale moze tylko patrzec. Jesli ktos byl bogaczem i skapcem, to po swojej smierci idzie do swojego sejfu, ale nie moze w zaden sposob uzyc swoich pieniedzy. Widzi natomiast jak jego rodzina zabiera mu te pieniadze i smieja sie ze "starego i skapego glupca", rzuca sie na nich, ale przenika ich na wylot.
Inne doswiadczenie w czysccu jest takie, ze cialo astralne rozszczepia sie jakby na wiele czesci (tzn. przebywa w wielu miejscach jednoczesnie) i zanurza sie w cierpieniach i przyjemnosciach jakie zadalo sie innym osobom. Doswiadcza sie je w taki sam sposob w jaki ktos inny je odczul. Jesli ktos zabil kilka osob, to doswiadcza on takich samych cierpien na sobie.
Jak dlugo przebywa sie w czysccu? Okolo 1/3 dlugosci swojego zycia. To zalezy w duzej mierze od czlowieka, bo sa tez i tacy, ktorzy siedza tam dluzej niz zyli w ciele.
Mamy tam rowniez dusze grupowe zwierzat. Zwierzeta nie posiadaja indywidualnej jazni, ale posiadaja jazn grupowa, tak jak palce nie posiadaja oddzielnej swiadomosci, ale sa podlaczone do swiadomosci czlowieka. Mozna tam spotkac np. ducha kotow, psow, pszczol, mrowek itd. i porowmawiac z nimi jak ze zwykla osoba
Kiedy juz sie to wszystko przejdzie, to pozostawia sie swoje astralne "zwloki" czyli ta czesc ciala astralnego ze zlymi sklonnosciami i zostawia sie tylko ta dobra czesc. Te zwloki rozplywaja sie podobnie jak cialo eteryczne, tylko ze w ogolnym astralnym organizmie kosmosu. Jesli ktos byl naprawde zlym czlowiekiem, to te zwloki moga sie nie rozplynac az do kolejnej jego inkarnacji i kiedy taki czlowiek rodzi sie ponownie, to przyciaga te zwloki z powrotem i wtedy ma powazny problem.
Swiat astralny jest przede wszystkim swiatem barw natomiast swiat duchowy do ktorego nastepnie sie udaje jest swiatem dzwiekow. Slyszy sie tam cale otoczenie, dzwieki jakie wydaja planety, gwiazdy itd. a to wszystko tworzy wspaniala muzyke.
| Goethe w "Fauscie" napisał/a: | Słońce, pradawnym dźwięcząc tonem,
Wpada w sfer bratnich śpiewny splot,
I kresu drogi wyznaczonej
Dobiega, tocząc się jak grzmot. |
| Rudolf Steiner napisał/a: | Świat dewachanu się słyszy, a świat astralny widzi. Przy wejściu do świata dewachanu świat astralny nadal istnieje w pełni, ale zmienia się dla widzącego. Gdy wchodzi się w świat dewachanu, z początku występuje przed uczniem szczególny widok. W świecie dewachanu każdą rzecz widzi się jako negatyw, zupełnie tak, jak na kliszy fotograficznej. Tam, gdzie jest przedmiot fizyczny, nie widzi się nic; co fizycznie jest jasne, tam jest czarne i na odwrót. Wszystko widzi się w barwach dopełniających: zamiast niebieskiego koloru widzi się żółty, zamiast czerwonego zielony. W pierwszej strefie dewachanu są prawzory świata fizycznego nie związane z życiem, a więc formy minerałów, a dalej roślin, zwierząt i ludzi w zakresie ich kształtów fizycznych. Jest to obszar, który kształtuje podstawowy zarys duchowego świata. Można go przyrównać do stałego lądu w naszym świecie fizycznym. Dlatego nazywa się go kontynentem dewachanu. Człowiek stojący przed wtajemniczonym jawi się tam w ten sposób, że miejsce, gdzie fizycznie wypełnia on przestrzeń, jest ciemne, ale wokół niego jest promienista otoczka.
Gdy zmysły subtelnieją, dochodzą do tego praobrazy życia. Wszystko, co jest życiem, płynie jak woda na ziemi. Nie można tu zobaczyć minerału, gdyż nie posiada on pulsującego życia. Można natomiast dobrze widzieć rośliny, zwierzęta i ludzi. Życie w dewachanie płynie jak krew w ciele. Tę drugą strefę nazywa się oceanem dewachanu.
W strefie trzeciej, którą jest atmosfera dewachanu. przepływa wszystko, co żyje w fizyczności jako uczucia i doznania, jako radość i ból.
Ukształtowania fizyczne stanowią tam stałe, kontynentalne podłoże. Wszystko, co ma w sobie życie, jest morzem. Wszystko, co oznacza radość i cierpienie, znajduje się w sferze zwanej atmosferą dewachanu. Jest tam wszystko, co na ziemi jest przeżyciem i odczuwaniem, a więc wszystko, co zwierzęce i ludzkie. Np. bitwa ukazuje się wtajemniczonemu na planie dewachanu jako ogniste, rozbłyskujące błyskawice, jako burze z potężnymi grzmotami. Nie są to fizyczne skutki bitwy, lecz namiętności stojących naprzeciw siebie wrogich wojsk, które ukazują się wtajemniczonemu jako ciężkie chmury z grzmotami i błyskawicami.
Czwarta strefa dewachanu wykracza daleko ponad wszystko, co powstałoby bez udziału człowieka. Zawiera ona wszystko, co żyje w człowieku jako oryginalne twórcze myśli, poprzez które wnosi on coś nowego i oddziałuje na świat, bez względu na to, czy są to myśli uczonego czy prostego człowieka, nieznanego poety czy wieśniaka. Nie muszą to być żadne wielkie wynalazki, myśli te mogą dotyczyć również dnia powszedniego.
Po przebyciu tych czterech stref stoi się na granicy świata duchowego. Nocą niebo ukazuje się nam jako pusta kula w wieńcu z gwiazd, podobnie jest z granicą dewachanu. Jest to jednak granica pełna znaczenia, której nazwa brzmi kronika akasza. Wszystko, co człowiek kiedykolwiek uczynił, zdziałał, choć nie zanotowane jest w książkach historycznych, zapisane jest w tej nieprzemijającej księdze historii, na granicy dewachanu, którą nazywamy kroniką akasza. Można tam doświadczyć wszystkiego, co kiedykolwiek zrobione było w świecie przez istoty świadome. Jeżeli np. jasnowidz chce dowiedzieć się czegoś o Cezarze, bierze jakiś szczegół z historii jako punkt zaczepienia, aby mieć jakiś stały punkt, na którym może się skoncentrować. Czyni to duchowo i wtedy ukazują mu się wokoło obrazy wszystkiego, co robił Cezar, co działo się wokół niego, jak kierował on swoimi legionami, staczał bitwy, osiągał zwycięstwa. Występuje to w szczególny sposób; jasnowidz widzi nie tylko abstrakcyjne pismo, ale wszystko przeciąga przed nim w mglistych zarysach, w obrazach. Jednak nie rozgrywa się to tak, jak odbywało się w przestrzeni, lecz zupełnie inaczej. Gdy Cezar osiągał swoje zwycięstwa, coś wtedy myślał. Wszystko, co wokół niego rozgrywało się, przeżywał w swoich myślach, każdy ruch ramion żyje przecież także w myślach. Kronika akasza ukazuje zamiary, a więc wszystko to, co Cezar sobie wyobrażał i co myślał, gdy dowodził swymi legionami, a również wyobrażenia tychże. Jest ona wiernym odbiciem wszystkiego, co zaszło. Zawarte jest w niej wszystko, co w ogóle przeżyły istoty świadome. Wtajemniczony może w ten sposób odczytać całą przeszłość ludzkości. Musi się jednak tego najpierw nauczyć. Obrazy kroniki akasza mówią zawiłym językiem, gdyż jest ona czymś żywym. Nie wolno jednak obrazu Cezara z kroniki akasza pomylić z indywidualnością Cezara, która już znowu może być wcielona na ziemi. Łatwo zdarzają się omyłki, gdy dostęp do obrazów kroniki akasza zdobywa się środkami zewnętrznymi. W taki sposób obrazy te odgrywają często rolę na seansach spirytystycznych. Spirytysta sądzi, że widzi zmarłego człowieka, a jest to tylko jego obraz z kroniki akasza. Może np. wystąpić obraz Goethego, takiego, jakim był on w 1796 r. Ktoś nieświadomy tego myli go z indywidualnością Goethego. Obraz taki żyje, daje odpowiedzi na pytania, co tym bardziej wprowadza zamęt. I to nie tylko na takie pytania, jakie wtedy były zadane, lecz również na zupełnie nowe, jakie wówczas nie były wypowiedziane. Nie są to powtórzenia, lecz odpowiedzi, jakich Goethe mógłby udzielić. Jest zupełnie możliwe, że taki obraz Goethego z kroniki akasza może stworzyć nawet wiersz w duchu i w stylu ówczesnego Goethego. Obrazy kroniki akasza są prawdziwie żywymi obrazami. Fakty te są zdumiewające, ale są one faktami. |
W swiecie tym, wszystkie dobre i zle uczynki, mysli i uczucia wychodza naprzeciw w postaci ciepla, zimna, burzy, sniegu itd. Warunki atmosferyczne w ktorych sie zyje, sa zbudowane z dobra i zla z poprzedniego zycia. Na fizycznej Ziemi wszyscy mamy jednakowa pogode, ale w tym swiecie kazdy ma swoja wlasna. Zmarzniety czlowiek przechodzi obok drugiego, ktory cieszy sie wspanialym cieplem.
Nie jest sie tam bezczynnym, tylko wykonuje sie realna prace nad przeobrazaniem Ziemi, aby ponownie sie na niej wcielic w celu zbierania dalszych doswiadczen. Ludzie ucza sie tutaj rowniez budowac cialo fizyczne.
Ludzie dobrzy wykonuja tam pozytywna prace, natomiast zli staja sie niewolnikami istot demonicznych i wykonuja prace zla np. roznoszac choroby.
Jak dlugo trwa odstep czasu pomiedzy poszczegolnymi inkarnacjami? Okolo 1000 lat. Raz wciela sie jako mezczyzna, a raz jako kobieta, poniewaz duch jest bezplciowy. Jest to pewna regula, ktora czasami jest lamana i zdarza sie, ze ktos inkarnuje sie jako mezczyzna kilka razy pod rzad, jednak nie wiecej niz 7 razy. Tak wiec gdybysmy przesledzili swoje dusze, to odnalezlibysmy je w czasach np. Mieszka I
W nastepnym wcieleniu trzeba ponownie zmierzyc sie ze swoimi czynami z poprzedniego zycia. Tym razem trzeba odczuc je fizycznie. Jesli kogos sie uderzylo, to zostanie sie uderzonym, jesli sie okradlo, to zostanie sie okradzionym itd. W ten sposob uczy sie na bledach, dochodza nowe doswiadczenia i dzieki temu rozwija sie dalej.
Dlatego wazne jest to, zeby w trakcie swojego zycia naprawiac bledy i "prac brudy" na bierzaco i swiadomie, bo i tak tego sie nie uniknie. Mozna posunac sie w ten sposob o cale stulecia w rozwoju naprzod, ale oczywiscie, wymaga to wielkiego poswiecenia i odwagi.
| Jezus napisał/a: | | wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną. |
Co wiec z przypadkami, kiedy ktos w czasie smierci klinicznej nie widzial zupelnie nic, albo widzial np. Elvisa?
Trzeba znowu wrocic do tematu stanow swiadomosci, ewolucji czlowieka i czlonow jego istoty.
W czasie Ksiezyca jazn czlowieka byla na zewnatrz, cialo astralne rowniez nie znajdowalo sie zupelnie w ciele i czlowiek wtedy posiadal swiadomosc obrazowa, widzial wszystko jak we snie.
W czasie smierci klinicznej nie nastepuje calkowite zerwanie z cialem fizycznym i podobnie jak na etapie ksiezycowym, czy slonecznym, pozostaje zwiazek poszczegolnych cial, ale na odleglosc. Czlowiek wtedy moze miec swiadomosc taka, jak na poprzednich planetach i albo snia mu sie jakies dziwne rzeczy, albo nie widzi zupelnie nic.
Caly rozwoj polega na tym, ze ciala, ktore sa na zewnatrz i sa rozdzielone na wszystkie istoty, stopniowo staja sie udzialem indywidualnych jednostek, zmieniajac przy okazji postac tych nizszych czlonow.
Aby cialo eteryczne moglo przeniknac fizyczne i przejsc do bytu roslinnego, cialo musi posiadac komorki. Kamien nie ma komorek, a kwiatek juz ma. Aby cialo astralne moglo przeniknac fizyczne i eteryczne, w ciele fizycznym musi zostac wytworzony system nerwowy i mozg. Aby jazn mogla zamieszkac w czlowieku, musi on posiadac odpowiednia krew. Jesli ktos cierpi na grozna chorobe ukladu krwionosnego, moze sie zdarzyc, ze wygna on jazn ze swojego ciala i swiadomosc takiego czlowieka cofa sie do bytu ksiezycowego lub roslinnego. O takich ludziach mowi sie ironicznie, ze sa jak warzywa.
Upojenie alkoholowe polega na tym, ze czlowiek zatruwajac swoj organizm zaburza rownowage pomiedzy wszystkimi swoimi cialami. Jego swiadomosc jest wtedy pomiedzy Ksiezycem a Ziemia Jesli sie przedawkuje, to cialo astralne oraz jazn uciekaja z takiego ciala i wtedy traci sie przytomnosc. Jesli cialo eteryczne nie jest w stanie dluzej przebywac w takim ciele, wtedy nastepuje smierc.
W czasie snu jazn i cialo astralne opuszczaja cialo fizyczne. W zaleznosci od tego w jakim polozeniu wzgledem siebie sie znajduja, albo cofamy sie wtedy do bytu podobnego do slonecznego i zupelnie nic nam sie nie sni, albo do ksiezycowego.
PS.
Ciekawe, ze ludzie czesto cos tworza, nie zdajac sobie sprawy z tego, ze opisuja rzeczywistosc
Boru - 12 Czerwiec 2011, 12:06
Myslalem nad tym, jak to jest, ze Bog ktory jest zrodlem wszystkiego, stworzyl takze zlo, cierpienie i glupote.
Zyjemy w czasie, kazde nasze dzialania wydarzaja sie przed lub po jakims innym dzialaniu. Kazde zlo zostaje odplacone, a jesli ktos odczuje swoje zlo na sobie, jest niewinny i ma czyste konto i poza tym jest madrzejszy niz wczesniej. Kazda glupia mysl zostanie kiedys wyprowadzona z bledu i na tej glupiej mysli powstanie mysl madra.
Bog-Absolut jest zrodem wszystkiego, a wiec zrodlem wszelkiej glupoty i madrosci, piekna i brzydoty, zla i dobra. Jest on jednak poza czasem, dlatego jest on nieskonczonym dobrem juz wynagrodzonym, nieskonczonym zlem juz odplaconym (czyli jest niewinny), nieskonczona glupota juz wyprowadzona z bledu itd. Nasza rzeczywistosc to jakby taki rozcienczony Absolut, ma miejsce w czasie, ale jednoczesnie zachowuje wszelkie wlasciwosci Absolutu, wiec kazde zlo zostaje odplacone, glupota wyprowadzona z bledu itd. Stad wlasnie "pelnia przeciwienstw".
Powiedzmy, ze jakis czlowiek cos ukradl. W momencie, w ktorym dopuscil sie tego czynu wytworzyl sobie w przyszlosci sytuacje, w ktorej sam zostanie okradziony. Kiedy zostanie sam okradziony jego bilans jest zerowy i jest niewinny. Jest jednak madrzejszy niz wczesniej i wychodzi na to, ze te zlodziejstwo sprawilo, ze sie rozwinal.
| Goethe w "Fauscie" napisał/a: | Więc kimże w końcu jesteś?
– Jam częścią tej siły,
która wiecznie zła pragnąc,
wiecznie czyni dobro. |
Nasza rzeczywistosc jest rozcienczonym Absolutem, a rozwoj polega na tym, by przechodzic do stanow coraz wiekszego zageszczenia.
Zastanawiam sie tylko nad tym, kiedy ten rozwoj dobiega konca? Przeciez zawsze jest mozliwosc zeby byc kims wiecej, niz sie jest obecnie. Moze nigdy sie nie konczy?
Boru - 12 Czerwiec 2011, 13:35
Teraz krotko o duszach narodow, proroku Eliaszu, Janie Chrzcicielu, Apostolach i rozmnozeniu chleba
Kiedy mowi sie, ze obywatele Niemiec lub Polski posiadaja jakies okreslone cechy odrozniajace ich od innych narodow, to jest to wynikiem tego, ze poszczegolne panstwa sa otoczone astralnym oblokiem, ktory wplywa na swoich obywateli. Kazdy narod posiada rowniez swojego "patrona", aniola rasy, a panem wszystkich ras i Wladca Narodow jest Bog Jahwe, Wladca Ksiezyca.
Tak wiec kiedy ktos modli sie "Boze blogoslaw Ameryke", to jest to modlitwa kierowana do Boga Starego Testamentu.
Takimi astralnymi oblokami otoczone sa rowniez poszczegolne rodziny.
W dawniejszych czasach, jazn czlowieka znajdowala sie w duzym stopniu w tej duszy narodowej. Czlowiek byl bardziej czlonkiem panstwa, a nie indywidualna jednostka.
W Starym Testamencie pojawia sie prorok o imieniu Eliasz. Dzialal on w czasie, kiedy w Izraelu panowala susza, glod, krol Achab i krolowa Izebel Byl autorem wielu spektakularnych cudow i jak to prorok - mial wielkie problemy z wladza. Krolowa Izebel chciala go zabic .. i tutaj w relacji biblijnej pojawia sie dziwna rzecz. Jest mowa o tym, ze krolowa Izebel chce zabic Eliasza, a nastepnie nie wiadomo dlaczego pojawia sie historia o niejakim Nabocie, ktory nie chce sprzedac Achabowi winnicy i spisek jakiego dopuscila sie Izebel, doprowadzajac do jego usmiercenia.
Kiedy jasnowidzacy kieruje swoj wzrok na te historie, okazuje sie, ze Eliasz jest wszechogarniajacym duchem, ktory porusza sie po calym terenie Izraela i wstepuje w cialo Nabota, ktory jest jego fizycznym narzedziem. Nabot dziala niczym jakas sila natury, kruki przynosza mu pozywienie kiedy sie ukrywa, rozmnaza chleb, sprowadza ogien z nieba itd.
Ten duch narodowy Izraela byl jednak zbyt wielki, by mogl wstapic w calosci w cialo Nabota, dlatego oplywal go niczym jakas chmura.
Pod koniec Starego Testamentu pojawia sie pewna zapowiedz:
| Ksiega Malachiasza napisał/a: | | Oto Ja poślę wam proroka Eliasza, zanim przyjdzie wielki i straszny dzień Pana, i zwróci serca ojców ku synom, a serca synów ku ich ojcom, abym, gdy przyjdę, nie obłożył ziemi klątwą. |
Ten duch Eliasza pojawia sie ponownie w osobie Jana Chrzciciela.
| Ewangelia Marka napisał/a: | | Początek ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym. Jak napisano u Izajasza proroka: Oto posyłam anioła mego przed tobą, który przygotuje drogę twoją. Głos wołającego na pustyni: Gotujcie drogę Pańską; prostujcie ścieżki jego. Na pustyni wystąpił Jan Chrzciciel i głosił chrzest upamiętania na odpuszczenie grzechów. I wychodziła do niego cała kraina judzka i wszyscy mieszkańcy Jerozolimy, a on chrzcił w rzece Jordanie wyznających grzechy swoje. A Jan miał na sobie odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany wokół bioder swoich, i jadał szarańczę i miód leśny, a głosił, mówiąc: Idzie za mną mocniejszy niż ja, któremu nie jestem godzien, schyliwszy się, rozwiązać rzemyka u sandałów jego. Ja chrzciłem was wodą, On zaś będzie chrzcił was Duchem Świętym. |
Czym w ogole byl ten chrzest, ktorego dokonywal Jan? Ludzie, ktorzy byli przez niego ochrzczeni doswiadczali tego, o czym pisalem we wczesniejszym poscie. Wystepowalo u nich rozloznienie pomiedzy poszczegolnymi czlonami ich istoty i cale zycie przelatywalo im przed oczami. Widzieli tez w duchu to, o czym mowil Jan, czyli to, ze czasy sie wypelnily i to, co zylo dotychczas "w gorze" musi stac sie czescia kazdego z osobna.
Jan Chrzciciel zostal zabity i w ta atmosfere, ducha Eliasza, wstepuje Jezus Chrystus i jego apostolowie.
| Cytat: |
Doszła do uszu tetrarchy Heroda wieść o Jezusie. I rzekł do swych dworzan: To Jan Chrzciciel. On powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze w nim działają. |
Herod mial dziwne przeczucie, ze zabijajac Jana, niczego tak naprawde nie zalatwil.
Nastepnie mamy historie o rozmnozeniu chleba. Dziwna historia. Po co w ogole ktos umiescil taka historie?
Rozmnozenie chleba nie dokonalo sie na planie fizycznym. Wyczarowanie ogromnej ilosci chleba byloby czarna magia. Jezus sprawil, ze apostolowie ujrzeli w wizji ta historie, aby pokazac im, ze duch Eliasza przeszedl teraz na nich.
| Ewangelia Marka napisał/a: | | A uczniowie zapomnieli wziąć chlebów, mieli z sobą w łodzi tylko jeden bochenek. I nakazywał im, mówiąc: Baczcie i wystrzegajcie się kwasu faryzeuszów i kwasu Heroda. A oni rozmawiali między sobą o tym, że chleba nie mają. Zauważył to Jezus i rzekł do nich: O czym rozmawiacie, czy o tym, że chleba nie macie? Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie? Czy serce wasze jest nieczułe? Macie oczy, a nie widzicie? Macie uszy, a nie słyszycie? I nie pamiętacie? Gdy łamałem pięć chlebów dla pięciu tysięcy, ile koszów pełnych resztek chleba zebraliście? Odpowiedzieli mu: Dwanaście. A ile koszów pełnych okruszyn zebraliście z siedmiu chlebów dla czterech tysięcy? Odpowiedzieli mu: Siedem. I rzekł im: Jeszcze nie rozumiecie? |
Jezus byl zawiedziony tym, ze oni niczego nie rozumieja. Dzieki temu, ze duch Eliasza zstapil na nich, powinni oni wyniesc sie na wyzszy poziom poznania.
| Ewangelia Mateusza napisał/a: | | I pytali go uczniowie, mówiąc: Czemu więc uczeni w Piśmie powiadają, że wpierw ma przyjść Eliasz? A On, odpowiadając, rzekł: Eliasz przyjdzie i wszystko odnowi. Lecz powiadam wam, że Eliasz już przyszedł i nie poznali go, ale zrobili z nim, co chcieli. Tak i Syn Człowieczy ucierpi od nich. Wtedy zrozumieli uczniowie, że mówił do nich o Janie Chrzcicielu. |
Chrystus przyszedl w takim momencie historii, kiedy wystarczajaca ilosc ludzi byla w stanie wyzwolic sie spod dusz narodowych i dusz rodzin.
| Cytat: | | Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien. I kto nie bierze krzyża swego, a idzie za mną, nie jest mnie godzien. Kto stara się zachować życie swoje, straci je, a kto straci życie swoje dla mnie, znajdzie je. Kto was przyjmuje, mnie przyjmuje, a kto mnie przyjmuje, przyjmuje tego, który mnie posłał. |
| Cytat: | | Do innego rzekł: Pójdź za Mną! Ten zaś odpowiedział: Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca! Odparł mu: Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże! Jeszcze inny rzekł: Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu! Jezus mu odpowiedział: Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego. |
Minelo 2000 lat, a dusze narodowe i rodzin wciaz maja sie dobrze. Tak wiec chrzescijanstwo to dopiero przyszlosc.
Ludzie obecnie nie sa w stanie przyjac w pelni jazni, dlatego sa ciagle kierowani przez te dusze narodowe. Cialo fizyczne i pozostale ciala musza ewoluowac po to, aby przyjac kolejne, wyzsze czlony.
Jezus byl na wysokim poziomie rozwoju duchowego, a mimo to Duch Slonca nie mogl w nim przebywac dluzej niz 3 lata. Nawet w ciagu tych trzech lat musial on co jakis czas opuszczac jego cialo jak np. wtedy, kiedy przychodzil do nich kroczac po jeziorze. Uczniowie widzieli go wtedy, kiedy byl poza cialem Jezusa.
Niektore wydarzenia opisane w ewangeliach przedstawiaja sytuacje, w ktorych Chrystus jest poza swoim cialem. Jednak aby uzyskac dostep do Ziemi, musiala zostac przelana krew ducha rasy.
| Cytat: | | Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha. |
Slonce sie nie zacmilo, tylko rozblysnelo pelnia swojego blasku i oslepilo wszystkich zgromadzonych.
| Ewangelia Tomasza napisał/a: | | Rzekł Jezus: "Jeśli ciało powstało z powodu ducha, to cud; jeśli duch dla ciała, to jest cud cudów. Ale dziwię się temu: jak tak wielkie bogactwo zamieszkało w tej nędzy". |
Kiedy pojawia sie jakis czlowiek, ktory przechowuje w sobie wiecej jakiejs sily, niz moze wytrzymac to jego cialo, jego cialo zostaje poranione. Wezmy np. Achillesa z podziurawiana pieta oraz Jezusa podziurawionego w pieciu miejscach.
Droga krzyzowa, ktora przeszedl Jezus, byla dla niego wielka proba.
| Ewangelia Marka napisał/a: | | Wtedy opuścili Go wszyscy i uciekli. A pewien młodzieniec szedł za Nim, odziany prześcieradłem na gołym ciele. Chcieli go chwycić, lecz on zostawił prześcieradło i nago uciekł od nich. A Jezusa zaprowadzili do najwyższego kapłana, u którego zebrali się wszyscy arcykapłani, starsi i uczeni w Piśmie. |
Ten mlodzieniec, to wlasnie Duch Slonca. Przez droge krzyzowa przeszedl Syn Czlowieczy. Z kazdym kolejnym krokiem coraz bardziej jednoczyl sie on z tym Duchem.
| Cytat: | | Wyszedł więc Jezus w koronie cierniowej i w płaszczu purpurowym. I rzekł im Piłat: Oto człowiek! A gdy go ujrzeli arcykapłani i słudzy, krzyknęli głośno: Ukrzyżuj, ukrzyżuj! Rzekł do nich Piłat: Weźcie go wy i ukrzyżujcie, ja bowiem winy w nim nie znajduję. |
Przed ludzmi stal Czlowiek, taki jakim kazdy by byl gdyby nie wplyw Arymana i Lucyfera. Tak wiec ludzie ponizali swoja wlasna istote.
| Cytat: | | Ale gdy spojrzały, zauważyły, że kamień był odwalony, był bowiem bardzo wielki. A gdy weszły do grobu, ujrzały młodzieńca siedzącego po prawej stronie, odzianego w białą szatę i zdumiały się bardzo. On zaś rzekł do nich: Nie trwóżcie się! Jezusa szukacie Nazareńskiego, ukrzyżowanego; wstał z martwych, nie ma go tu, oto miejsce, gdzie go złożono. |
To jest ten sam mlodzieniec!
Jezus zmartwychwstal, ale to zmartwychwstanie nie polegalo na powrocie jego ducha do fizycznego ciala, ale na calkowitej przemianie tego ciala. W ewangeliach czytamy jak Jezus ukazuje sie uczniom po swoim zmartwychwstaniu, widza go, moga go dotknac, moze z nimi jesc, ale widzimy tez ze nagle pojawia sie z nikad, ze ukazuje sie "pod inna postacia", tak wiec to cialo bylo bardzo "zageszczonym" cialem eterycznym.
W momencie wniebowstapienia zlaczyl sie on z cialem eterycznym Ziemi.
| Apokalipsa napisał/a: |
I obróciłem się, aby zobaczyć, co to za głos, który mówił do mnie; a gdy się obróciłem, ujrzałem siedem złotych świeczników, a pośród tych świeczników kogoś podobnego do Syna Człowieczego, odzianego w szatę do stóp długą i przepasanego przez pierś złotym pasem; głowa zaś jego i włosy były lśniące jak śnieżnobiała wełna, a oczy jego jak płomień ognisty, a nogi jego podobne do mosiądzu w piecu rozżarzonego, głos zaś jego jakby szum wielu wód. W prawej dłoni swej trzymał siedem gwiazd, a z ust jego wychodził obosieczny ostry miecz, a oblicze jego jaśniało jak słońce w pełnym swoim blasku. Toteż gdy go ujrzałem, padłem do nóg jego jakby umarły. On zaś położył na mnie swoją prawicę i rzekł: Nie lękaj się, Jam jest pierwszy i ostatni, i żyjący. Byłem umarły, lecz oto żyję na wieki wieków i mam klucze śmierci i piekła. |
Kiedy nie bedzie juz zadnych ras i narodow, Ksiezyc polaczy sie znow z Ziemia, a obecny Wladca Narodow i aniolowie ras zmienia swoja role.
Tak wiec dzisiejsze koscioly to tak naprawde wciaz synagogi. Panuje w nich moralnosc starotestamentowa.
Boru - 17 Czerwiec 2011, 23:18
| Shoutbox napisał/a: | [Dzisiaj 8:17] Vinyanov: Pytania "po co" są bezsensowne, bo wolna wola nie istnieje. Jedyne, czym na tym świecie możemy być to bierny niewolnik tego, jak postanawiają funkcjonować nasze ciała i umysły i bierny obserwator tego, na co w świecie zewnętrznym nie mamy wpływu. Tylko przypadkiem może stać się taka lub inna rzecz, którą odczytamy jako pomyślną lub wynikającą z naszych działań (a szczęśliwi są tylko ci ludzie, których mózgi myślą, że takich rzeczy przydarza się im raczej "dużo" niż "mało")...
[Dzisiaj 8:26] Vinyanov: Ludzkie umysły to klatki bez drzwiczek... a ja nawet klatki nie widzę.
e [Dzisiaj 10:52] Boru: a kto cie zmusil do napisania tego? Absolut ma calkowicie wolna wole, wiec my jako jego "czesc skladowa" rowniez ja posiadamy. Im wyzej sie czlowiek wspina, tym wieksza kontrole posiada nad cala reszta. Jesli jest sie nisko, to jest sia zaleznym od sil wyzszych, ktorych sie nie rozumie, albo w ogole nie wie o ich istnieniu. Maszyna jest zbiorem reakcji na bodzce. Czlowiek moze stac sie maszyna, jesli wystarczajaco nisko sie znajdzie.
e [Dzisiaj 10:59] Boru: podobnie jak w IT, jesli czlowiek potrafi kontrolowac gre na ostatniej predkosci, to nie jest jej niewolnikiem, a nawet staje sie przyjacielem.
e [Dzisiaj 11:19] Boru: jesli juz ktos stal sie maszyna, to jego dzialania sa przedluzeniem wolnej woli kogos innego.
[Dzisiaj 12:03] Vinyanov: Dlaczego napisałem to, co napisałem? Bo podnosi to moją samoocenę. Tak, jestem maszyną: nigdy nie zrobię niczego, co nie będzie dla mnie przyjemne, choćby i inni nazywali tę rzecz "poświęceniem" lub "samowyrzeczeniem". Jestem skazany na robienie tego, co chcę. Wolność nie istnieje. | "Kontrola"? Ludziom nie potrzeba kontroli, tylko poczucia, że ją mają. Gdyby bycie chorym było przyjemne, nikomu nie zależałoby na zdrowiu.
e [Dzisiaj 12:15] Boru: z wlasnej woli jestes maszyna, wiec wolnosc istnieje
e [Dzisiaj 12:17] Boru: jesli ktos z wlasnej woli idzie do wojska, aby sluchac rozkazy innych, to jest to wolnosc.
[Dzisiaj 12:17] Vinyanov: Taa... To tak jak z tą sondą: "Does free will exist? (1) Yes. (2) Fuck you!"
e [Dzisiaj 12:50] Boru: jesli Absolut posiada wolna wole i nie jest niczym ograniczony i jest on "jedynym bytem", to wszystko co istnieje, jest przejawem wolnej woli, a jednoczesnie jest zalezne od innych. Dlatego wlasnie Absolut nazywa sie "pelnia przeciwienstw". Jesli ktos z wlasnej woli bierze na siebie cos, co inni wkladaja mu sila, jesli szyderstwa powoduja rozbawienie, jesli drzewo smierci staje sie jednoczesnie drzewem zycia, to jest sie ponad wszystkim, a jednoczesnie istnieje sie dzieki temu.
e [Dzisiaj 12:54] Boru: ten symbol: http://best.ue.wroc.pl/jo...yk/yin_yang.jpg i ten: http://republika.pl/blog_...s-na-krzyzu.jpg znacza to samo.
[Dzisiaj 13:00] SaleiB: Uważam Vin że szukasz definicji wolnego wyboru w przestrzeni gdzie taka definicja nie może być w ogóle zdefiniowana. Jak na razie z naszej (czyli ogółu ludzkości) wiedzy wynika, że czasu cofnąć się nie da, to znaczy że wszystkie wydarzenia jakie dzieją się we wszechświecie mogą miec tylko jeden przebieg którego nie da się zmienić, a to z kolei prowadzi do wniosku że równiez przyszłośc ma z góry określony przebieg, którego jednak nie da sie przewidzieć na zbyt duża liczbę czesto niemierzalnych zmiennych. W tych kategoriach pojmowania wolny wybór nie istnieje, bo wszystkie pozorne wybory moga miec tylko jeden wynik.
[Dzisiaj 13:00] SaleiB: Tak samo umysł ludzki może w każdej sytuacji podjąć tylko jedną decyzję, jednak z ludzkiego, humanistycznego punktu pojmowania rzeczywistości wolny wybór oznacza, że w danej sytuacji masz możliwośc podjęcia kilku różnych decyzji, które nie są możliwe do przewidzenia przez człowieka.
[Dzisiaj 13:00] SaleiB: Tak więc wolny wybór, czy też wolna wola, oznacza sam fakt możliwości podjęcia różnych decyzji i nie przekreśla tego inny fakt, że 'wszystkie krzywe nieprawdopodobieństwa' dążą do tego, że będzie to jakaś konkretna decyzja.
[Dzisiaj 13:03] SaleiB: Boru, czym jest drzewo śmierci w kontekscie twojej wypowiedzi ?
[Dzisiaj 13:03] Vinyanov: Przeciwieństwa... Ludzi w naturalny sposób przyciągają sytuacje, gdzie występują przeciwieństwa lub sprzeczności, ponieważ występują one rzadko, a przez to jest duża szansa, że nauczą nas one czegoś o świecie. Ale nie jestem pewien, czy każde zestawienie kontrastujących pojęć *w języku*, *w mowie*, musi automatycznie też nieść ze sobą jakąś treść. Nie widzę, dlaczego koncepcja taka jak "pogodzone przeciwieństwa" musi mieć cokolwiek wspólnego z koncepcją "absolutu".
[Dzisiaj 13:09] Vinyanov: Sal, przypomniałeś mi coś, co wczoraj przeczytałem, mianowicie że im lepiej człowiek zna samego siebie (swoje motywacje, zachowania itp.), tym w zasadzie mniejszą ma "wolność wyboru", ponieważ jest coraz bardziej świadom, że w danej sytuacji najprawdopodobniej postąpi tak a tak.
e [Dzisiaj 14:00] Boru: Tylko, ze nie zawsze bedziesz taki jaki jestes teraz, bo wszystko ewoluuje. Mozesz pozostac na tym samym poziomie i byc ta sama osoba, ktora jestes teraz, ale bedziesz zmuszony patrzec, jak przeganiaja cie malpy w swoim poscie w "religiach" napisalem, ze jazn czlowieka sklada sie z trzech czlonow. Obecnie mamy rozwiniety (no, powiedzmy..) ten czlon jazni, ktory odpowiada za nasze popedy i emocje. Nie mamy mocy nad swoim temperamentem, pamiecia, ani nad swoim cialem fizycznym (np. nad biciem serca, oddechem itd.). Sa one zalezne od innych czynnikow, nad ktorymi nie panujemy. Caly rozwoj polega na tym ze dana istota ma coraz wieksza kontrole nad soba i swoim otoczeniem.
e [Dzisiaj 14:03] Boru: drzewo smierci to byla aluzja do ukrzyzowania.
e [Dzisiaj 14:07] Boru: wszystko co sie dzieje jest przejawem czyjejs wolnej woli. Jesli czyjas wola nie jest w stanie nad czyms zapanowac, musi zostac ona podporzadkowana woli istot silniejszych. Gdyby nie np. Slonce (ktore jest fizycznym cialem istoty o wiele wyzej stojacej od czlowieka), to nie powstaloby np. oko. My natomiast mozemy zapanowac nad tym, co chcemy ogladac tymi oczami.
e [Dzisiaj 14:23] Boru: tak wiec na obecnym etapie jestesmy w duzym stopniu "marionetkami bogow". Tak jak my wychowujemy zwierzeta, tak samo nas wychowuja inne istoty. Niewiele tej wolnej woli posiadamy obecnie i w zaleznosci od tego jak ukierunkowana jest ta nasza slaba wolna wola, "podpinamy sie" pod opieke istot dobrych, badz zlych.
e [Dzisiaj 14:30] Boru: Presto ma na tyle rozwinieta wolna wolne, ze mogl opanowac swoje emocje i inaczej skomentowac moje posty jednak tego nie zrobil, postapil bezmyslnie i tym samym "nakarmil" swoja glupota istoty zle, stojace wyzej od niego.
e [Dzisiaj 15:28] Boru: jesli Viny twierdzisz, ze piszesz cos dlatego, bo to zwieksza twoja samoocene, robisz wszystko dla przyjemnosci i jestes maszyna, to znaczy, ze z wlasnej woli zamieniasz sie w "inteligentna bestie", czyli w szeregowego zolnierza zimnego Arymana (taki dragonballowy Freezer )
[Dzisiaj 17:27] Presto: uff, cale szczescie, ze ja nad takimi glupotami nie mysle
[Dzisiaj 17:27] Presto: jestem przynajmniej szczesliwszy(?tak to sie pisze?)
[Dzisiaj 17:29] Presto: "Tak jak my wychowujemy zwierzeta, tak samo nas wychowuja inne istoty.", "Presto ma na tyle rozwinieta wolna wolne, ze mogl opanowac swoje emocje i inaczej skomentowac moje posty jednak tego nie zrobil, postapil bezmyslnie i tym samym "nakarmil" swoja glupota istoty zle, stojace wyzej od niego." - dzieki, te i inne teksty rozbawily mnie
[Dzisiaj 17:36] Vinyanov: "s,zc,zęśl2iws,zy",z xtmak,z xchocimaż xten xp1r,zymaiotnik xmam xtyl2e xsamo xsensu xco x"żyws,zy" xmal2bo xświmadomas,zy" x;) x(wybmac,zcie,z xcoś xma,zee,z xjmak xwidmać,z x,z xkl2mawimaturµą)
[Dzisiaj 17:37] Presto: omg!
[Dzisiaj 17:38] Vinyanov: bma,z xsmama xsię xd,ziwię,z xże x,zdoł²mał²ema xsię x,zmal2ogowmać x;)
[Dzisiaj 17:42] Presto: z xczmeu x,s² takx, aę¬ dziz,xxwnax,ni e ,x, x pizsezs, xbc?
[Dzisiaj 17:42] Presto:
[Dzisiaj 17:43] Vinyanov: ee... xsµąd,zę,z xże x... xro,ztop1ił²ema x(w xwyniku xtr,zymamanima xl2map1top1ma xw xwysokiej xtep1ermatur,ze) xres,ztki xmamaśl2manki xq,z xktórµą xgo xkiedyś x,zmal2mał²ema.
e [Dzisiaj 17:44] Boru: charakter czlowieka najlepiej okresla sie przez to, co uznaje on za smieszne
[Dzisiaj 17:44] Presto: ,x² za, x,wew du,s,z o, xx, w²oodk ii, xa?
[Dzisiaj 17:48] Presto: ,xsokncz, xaipiep sza, szyCć, Bo x,e,q ru
e [Dzisiaj 17:53] Boru: naprawde uwazasz, ze jestes zabawny wymiotujac na kogos?
[Dzisiaj 18:15] Presto: a tak przy okazji, pora by "nakarmic swoja glupota istoty zle, stojace wyzej ode mnie", chcialem zauwazyc, ze normalni ludzie w godz. 8-16 uczeszczaja do szkoly lub chodza do pracy, a nie pisza eseje w SB, wiec zabierzcie sie za cos pozytecznego!
[Dzisiaj 18:17] Presto: *mniam mniam*
e [Dzisiaj 18:18] Boru: nigdzie nie napisalem, ze jestem "normalnym czlowiekiem".
[Dzisiaj 18:20] Presto: btw. kiedy moge liczyc na usuniecie konta z forum za trollowanie?
[Dzisiaj 18:20] Presto: zrobilbym to sam, niestety nie ma odpowiedniej opcji w ustawieniach
[Dzisiaj 18:26] Vinyanov: o, klawiatura mi ochłonęła
[Dzisiaj 18:28] Vinyanov: po pierwsze: "nie, Presto, to, co robisz to nie trolling" - dobrze, to już mamy z głowy
[Dzisiaj 18:30] Vinyanov: po drugie: Boru, mam nadzieję, że nie zniechęcisz się do forum z powodu tej wymiany zdań
[Dzisiaj 18:31] Vinyanov: po trzecie: ilustrowanie swoich poglądów przykładami (z Icy Tower, z forum, ...) to świetny pomysł
[Dzisiaj 18:31] Presto: po trzecie? czy to juz koniec? //edit: byles szybszy
[Dzisiaj 18:32] Vinyanov: szybszy jak szybszy, po prostu ty okazałeś mnóstwo cierpliwości, zanim w końcu zapytałeś
[Dzisiaj 18:34] Presto: czekam niecierpliwie na kolejne punkty!
[Dzisiaj 18:34] Vinyanov: to było niepotrzebne |
Wlasciwie, to nie wiem jakie warunki musialyby zostac spelnione, aby ktos uznal, ze wolna wola istnieje. Mozesz zdecydowac, czy zjesc kanapke z serem, czy szynka, czy pojdziesz na studia takie, albo inne, ale nie mozesz swoja wolna wola sprawic, ze jutro bedzie sloneczna pogoda.
Jesli ta swoja "mala wolna wole" uzywa sie w sposob odpowiedni, to wtedy dostaje sie "w prezencie" wladze nad wieksza czescia calosci.
| Cytat: | | Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny, o której Syn Człowieczy przyjdzie. (14) Będzie bowiem tak jak z człowiekiem, który odjeżdżając, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. (15) I dał jednemu pięć talentów, a drugiemu dwa, a trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. (16) A ten, który wziął pięć talentów, zaraz poszedł, obracał nimi i zyskał dalsze pięć. (17) Podobnie i ten, który wziął dwa, zyskał dalsze dwa. (18) A ten, który wziął jeden, odszedł, wykopał dół w ziemi i ukrył pieniądze pana swego. (19) A po długim czasie powraca pan owych sług i rozlicza się z nimi. (20) I przystąpiwszy ten, który wziął pięć talentów, przyniósł dalsze pięć talentów i rzekł: Panie! Pięć talentów mi powierzyłeś. Oto dalsze pięć talentów zyskałem. (21) Rzekł mu pan jego: Dobrze, sługo dobry i wierny! Nad tym, co małe, byłeś wierny, wiele ci powierzę; wejdź do radości pana swego. (22) Potem przystąpił ten, który wziął dwa talenty, i rzekł: Panie! Dwa talenty mi powierzyłeś, oto dalsze dwa talenty zyskałem. (23) Rzekł mu pan jego: Dobrze, sługo dobry i wierny! Nad tym, co małe, byłeś wierny, wiele ci powierzę; wejdź do radości pana swego. (24) Wreszcie przystąpił i ten, który wziął jeden talent, i rzekł: Panie! Wiedziałem o tobie, żeś człowiek twardy, że żniesz, gdzieś nie siał, i zbierasz, gdzieś nie rozsypywał. (25) Bojąc się tedy, odszedłem i ukryłem talent twój w ziemi; oto masz, co twoje. (26) A odpowiadając, rzekł mu pan jego: Sługo zły i leniwy! Wiedziałeś, że żnę, gdzie nie siałem, i zbieram, gdzie nie rozsypywałem. (27) Powinieneś był więc dać pieniądze moje bankierom, a ja po powrocie odebrałbym, co moje, z zyskiem. (28) Weźcie przeto od niego ten talent i dajcie temu, który ma dziesięć talentów. (29) Każdemu bowiem, kto ma, będzie dane i obfitować będzie, a temu, kto nie ma, zostanie zabrane i to, co ma. (30) A nieużytecznego sługę wrzućcie w ciemności zewnętrzne; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. |
Boru - 19 Czerwiec 2011, 15:09
| Shoutbox napisał/a: | [Wczoraj 23:44] Vinyanov: a czym są wzruszenia, jeśli jedna osoba je odczuwa, a inna już nie?... tylko określonymi rejonami naszych mózgów, które owe mózgi pozwoliły zapełnić tymi wspomnieniami, które nasze ciała uznały, że zachować się powinno, by następnie, przywołując je od czasu do czasu, poddawać nas samych iluzji, że jesteśmy istotami wrażliwymi, rzewnie wspominającymi naszą przeszłość, i że jesteśmy tym samym wiele, jako istoty ludzkie, warci, a to wszystko po to tylko, byśmy mieli siłę zdobywać pożywienie i stawiać czoło światu
[Dzisiaj 3:03] Vinyanov: ciąć przecinkiem i kropić kropką
[Dzisiaj 11:00] Asef: Czesc
[Dzisiaj 11:01] Asef: zna się ktoś z was w cake, ustawiłem reguły są ok, ale w pc-shell nie poprawnie mi wnioskuje, jest niepotwierdzona hipotez albo program sie zawiesza, ogarnia ktoś z was to może ?
e [Dzisiaj 11:13] Boru: Viny: to myslenie jest tworca mozgu, a nie na odwrot
e [Dzisiaj 11:24] Boru: czlowiek nie wzrusza sie na planie fizycznym, jednak aby to wzruszenie przejawilo sie na planie fizycznym musi posluzyc sie materia i odpowiednimi reakcjami chemicznymi i fizycznymi zachodzacymi w tym swiecie
e [Dzisiaj 11:27] Boru: zniszczysz sobie mozg myslac w ten sposob jaki przedstawiles i popadniesz kiedys w jakas chorobe psychiczna mozna tez zniszczyc narzady zmyslow znajdujace sie w innych czlonach wlasnej istoty i po swojej smierci byc kaleka, gluchym i slepym, ale majacym swiadomosc swojego istnienia.
e [Dzisiaj 11:44] Boru: to naprawde glupie, jesli sie twierdzi, ze jakis wiersz czy inne dzielo sztuki to po prostu przetworzony posilek (np. schabowy z kapusta) - bo do takich wnioskow w koncu sie dochodzi.
[Dzisiaj 12:36] Vinyanov: Asef:
[Dzisiaj 12:38] Vinyanov: Boru: być nieświadomym w większy czy mniejszy sposób, co za różnica (ad twojej wizji afterlife'u)
e [Dzisiaj 12:51] Boru: jesli samookaleczanie sie i ponizanie wlasnej osoby sprawia ci radosc, to ja nie bede ci przeszkadzal.
[Dzisiaj 12:54] Vinyanov: radość jest zawsze na wyciągnięcie ręki. ja po prostu podejrzewam, że jeśli po nią sięgnę, to przestanę wierzyć w to, co teraz uważam za prawdę.
e [Dzisiaj 12:57] Boru: musi ci byc z tym dobrze, bo przeciez kierujesz sie tylko przyjemnoscia
[Dzisiaj 12:58] Klaud: *Otwiera oko*. Robu. *Zamyka oko i wlecze się do kuchni*. |
Cialo fizyczne jest obecnie najdoskonalszym naszym cialem, bo przeszlo ono najdluzsza ewolucje. Dlatego mozna ulec wrazeniu, ze to cialo nami steruje. Cialo eteryczne bedzie tak doskonale jak fizyczne dopiero na nastepnej 'planecie', cialo astralne jeszcze pozniej itd. Tak wiec ten caly 'balagan' jaki obserwujemy na swiecie nie bierze sie z niedoskonalosci naszego ciala.
Cialo astralne chce sie zaspokoic np. alkoholem i papierosami, ale cialo fizyczne tego nie chce, wiec choruje.
Nasz intelekt dopiero niedawno rozpoczal swoja ewolucje, wiec jest na poziomie "mineralnym". Czlowiek nie jest w stanie stworzyc rosliny. Moze on tworzyc tylko w swiecie mineralnym. Na nastepnych planetach czlowiek bedzie w stanie swoim intelektem wplywac bezposrednio na swiat roslinny, zwierzecy i ludzki ("stworzmy czlowieka na swoj obraz, podobnego nam"), a samo myslenie nie bedzie wygladalo jak teraz. Czlowiek obecnie musi sie wysilic, aby cos wymyslic. W przyszlosci nawet najbardziej rozlegle konstrukcje myslowe beda zupelnie instynktowne, tak jak np. zwierzeta instynktownie wiedza, ze moga cos zjesc lub nie (albo tak jak Boru, ktory wie instynktownie, jak ma skoczyc ;p ).
widac to w zyciu codzinnym, bo cialo fizyczne nad ktorego budowa zajmuja sie najtegsze umysly, najczesciej jest uzywane przez idiotow.
Boru - 22 Czerwiec 2011, 13:40
| jam to napisał/a: | Podsumowujac
Miliony lat temu Ziemia stanowila jednosc ze Sloncem, jednak bylismy zmuszeni sie rozdzielic.
Mija wiele epok, a Duch Slonca zstepuje na Ziemie i jednoczy sie z nia, przyprowadzajac ja z powrotem do Slonca, zmuszajac przy tym wszelkie zlo do opuszczenia Ziemi.
Bez uzycia przemocy, skromny ciesla, wyszydzony i przybity do drzewa, wysle w kosmos wszystkich swoich wrogow. |
Jeden z psalmow manichejskich:
Módlmy się do Ducha Parakleta!
Pobłogosławmy Pana naszego, Jezusa,
który posłał nam Ducha Prawdy.
Ten zaś przybył i oddzielił nas od zdrożności świata.
Przyniósł nam zwierciadło.
Spojrzeliśmy w nie i ujrzeliśmy w nim Wszechświat.
Kiedy przybył Duch Święty, objawił nam
drogę Prawdy i nauczył nas, że są dwie natury,
natura światłości i natura ciemności,
oddzielone od siebie od początku.
Królestwo światłości składało się z pięciu Wielkich,
którymi są: Ojciec i jego dwanaście Eonów
i Eony Eonów, Żywe Powietrze,
Kraina Światłości; wielki Duch wionie w nich
i karmi ich swą Światłością.
Wszakże królestwo ciemności składa się z pięciu komór,
którymi są: dym, ogień,
wiatr, woda i ciemności.
Ich zrządzenie pełznie w nich, porusza je
i zachęca je do wzajemnej walki.
Ponieważ prowadziły wojnę między sobą, przeto ośmieliły się
zaatakować Krainę Światłości, gdyż uważały się za zdolne
do jej zdobycia. Nie wiedzą jednak, że to,
co wymyśliły, ściągną na własną głowę.
Wszakże w Krainie Światłości był zastęp Aniołów,
które miały moc wystąpienia i pokonania
wroga Ojca, któremu spodobało się swym Słowem,
które chciał posłać, ujarzmić buntowników,
którzy chcieli wynieść się ponad to, co było od nich
wznioślejsze.
Jak pasterz, który widzi lwa nadchodzącego,
by zniszczyć jego trzodę, stosuje podstęp:
Bierze baranka i używa go jak pułapki, aby schwytać lwa z jego
pomocą,
i w ten sposób ratuje swą trzodę.
A potem leczy baranka, którego zranił lew.
Tak właśnie działał Ojciec, który posłał swego silnego Syna.
Zrodził on ze siebie swą Dziewicę,
uzbrojoną w pięć sił, aby walczyła
przeciw pięciu otchłaniom ciemności.
Kiedy Strażnik stanął w granicach Światłości,
pokazał im (scil. mocom ciemności) swą Dziewicę,
która jest jego duszą.
W swej otchłani, wpadły one w podniecenie
i chciały ją posiąść,
otwarły swe paszcze i chciały ją pożreć.
Strażnik pochwycił jej moce
i zarzucił je na nich,
jak sieć na ryby, tak, by spadła na nich jak deszcz,
jak chmury pełne wody. A ona wdarła się w nie,
przeszyła je jak piorun.
Zakradła się do ich wnętrza i skrępowała je wszystkie,
choć tego nie spostrzegły.
Kiedy Pierwszy Człowiek skończył swą walkę,
Ojciec wysłał swego Drugiego Syna.
Przybył on i pomógł swemu Bratu wyjść z otchłani.
Zbudował cały ten świat z mieszanki
Światłości i ciemności.
Wszystkie siły otchłani rozciągnął jak dziesięć nieb
i osiem ziem, zamknął je w tym świecie
i uczynił z niego loch dla wszystkich sił ciemności.
Świat jednak jest także miejscem oczyszczenia dla duszy,
którą pochłonęły (moce ciemności).
Słońce i księżyc zostały wzniesione
i umieszczone na wysokości, aby oczyścić duszę.
Oczyszczoną jej część wznoszą codziennie,
ale jej męty niszczą [...]
Podnoszą je w górę i opuszczają.
Ten cały świat trwa przez pewien czas, ponieważ
istnieje wielka Budowla* , którą wzniesiono poza światem.
W godzinie, w której ów Budowniczy ją wykończy,
cały świat rozpadnie się.
Podpalą go, aby się roztopił.
Wszelkie życie, resztę Światłości w każdym miejscu,
zgromadzi on i uformuje z niej Posąg.
Jednakże zbierze on także zrządzenie śmierci,
całą ciemność, i ją samą odtworzy,
wspólnie z Archontem.
W jednej chwili nadejdzie Żywy duch. [...]
Pomoże on Światłości,
wszakże zrządzenie śmierci i ciemność
zamknie w komorze,
którą dla nich zbudowano,
aby na wieki byli uwięzieni.
Poza tym nie ma innego sposobu uwięzienia wroga,
albowiem nie przyjmie się go do Światłości,
ponieważ jest jej wrogiem, jednakże również nie pozostawi się go
w krainie ciemności,
aby nie wywołał jeszcze większej wojny niż pierwsza.
Nowy Eon powstanie na miejsce tego świata,
który zostanie zniszczony,
aby zapanowały w nim siły Światłości,
ponieważ czyniły one w pełni wolę Ojca i ją spełniały.
Pokonały one znienawidzonego, zwyciężyły go na wieki.
Taka jest Gnoza Maniego.
Uwielbijmy go i pobłogosławmy.
Zbawienie każdemu, kto mu ufa,
albowiem żyć będzie ze wszystkimi sprawiedliwymi.
Cześć i zwycięstwo niech będzie dane naszemu Panu Maniemu,
Duchowi Prawdy,
który przychodzi od Ojca i odsłonił nam
Początek, Środek i Koniec (świata).
Wielu ludzi (zwlaszcza zainteresowanych teoriami spiskowymi) zastanawia sie, co moze oznaczac ten symbol. Czasami sie slyszy, ze jest to "oko Lucyfera", czy cos w tym stylu. Te "Wszystkowidzace Oko" czy "Centralne Slonce " (wokol ktorego krazy Slonce oraz planety) jest Bogiem naszego ukladu slonecznego. Zbudowal on ten swiat po to, aby umozliwic rozwoj innym, a takze zeby samemu posunac sie dalej w rozwoju. Wszystkie istoty im wyzej piramidy sie znajduja, tym blizej sa zjednoczenia z tym Bogiem. Dlatego piramida jako calosc ma ten sam ksztalt co jej szczyt. Dlaczego ten symbol znajduje sie na banknocie dolarowym? Nie wiem, ale mozna to odczytac jako przeslanie "wiem co robisz z tymi pieniedzmi"
Boru - 23 Czerwiec 2011, 14:40
| Cytat: | Jezus zmartwychwstal, ale to zmartwychwstanie nie polegalo na powrocie jego ducha do fizycznego ciala, ale na calkowitej przemianie tego ciala. W ewangeliach czytamy jak Jezus ukazuje sie uczniom po swoim zmartwychwstaniu, widza go, moga go dotknac, moze z nimi jesc, ale widzimy tez ze nagle pojawia sie z nikad, ze ukazuje sie "pod inna postacia", tak wiec to cialo bylo bardzo "zageszczonym" cialem eterycznym.
W momencie wniebowstapienia zlaczyl sie on z cialem eterycznym Ziemi. |
Ta relacja pomiedzy Jezusem a Duchem Slonca moze wydawac sie troche zagmatwana, bo jestesmy przyzwyczajeni do tradycyjnej nauki, ktora mowi, ze 2000 lat temu urodzil sie pewien Jezus i ten wlasnie Jezus jest wcielonym Bogiem. Pomysl, ze Jezus-niemowle byl wszechmocny, wszechwiedzacy itd. jest dosyc absurdalny.
Kiedy wiec zaczyna sie mowic o Jezusie Chrystusie jako o dwoch osobach, to mozna sie pogubic. Ta 3-letnia dzialalnosc Jezusa, kiedy byl on pod wplywem Ducha Slonca mozna do czegos porownac
W momencie smierci Jezusa na krzyzu, Duch Slonca uzyskal dostep do Ziemi i od tamtej pory kieruje on calym rozwojem jaki dokonuje sie na naszej planecie. Jezus natomiast kontynuuje swoj wlasny rozwoj, poprzez zmartwychwstanie i wniebowstapienie. Zmartwychwstanie i wniebowstapienie nie jest czyms, czego dokonal tylko Jezus. Jest on dany jako przyklad dla calej ludzkosci.
Innym znanym zmartwychwstalym i wniebowstapionym jest np. Hrabia de Saint Germain (byc moze niedlugo o nim uslyszymy , poniewaz nastepna epoka, zwana takze "Era Wodnika" bedzie zwiazana z ta postacia).
W ewangeliach widzimy, ze Jezus wybral dwunastu apostolow, a wsrod nich wybral trzech (Piotra, Jana i Jakuba) ktorych traktowal w specjalny sposob. Dlaczego? Jezus widzial, ze mogli oni pojsc przez ta sama droge krzyzowa co on, jednak w decydujacym momencie, kiedy zolnierze przyszli pojmac Jezusa - uciekli.
Na angielskiej wikipedii znajduje sie dobry artykul na temat roznych stopni wtajemniczenia.
W Apokalipsie jest mowa o zmartwychwstaniu "Dwoch Swiadkow":
| Cytat: | | I dam dwom moim świadkom moc, i będą, odziani w wory, prorokowali przez tysiąc dwieście sześćdziesiąt dni. (4) Oni to są dwoma drzewami oliwnymi i dwoma świecznikami, które stoją przed Panem ziemi. (5) A jeżeli ktoś chce im wyrządzić szkodę, ogień bucha z ich ust i pożera ich wrogów; tak musi zginąć każdy, kto by chciał im wyrządzić szkodę. (6) Oni mają moc zamknąć niebiosa, aby nie padał deszcz za dni ich prorokowania; mają też moc nad wodami, by je zamieniać w krew i dotknąć ziemię wszelką plagą, ilekroć zechcą. (7) A gdy już złożą swoje świadectwo, zwierzę wychodzące z otchłani stoczy z nimi bój i zwycięży, i zabije ich. (8) A ich trupy leżeć będą na ulicy wielkiego miasta, które w przenośni nazywa się Sodomą i Egiptem, gdzie też Pan ich został ukrzyżowany. (9) I patrzeć będą ludzie ze wszystkich ludów i plemion, i języków, i narodów na ich trupy przez trzy i pół dnia, i nie pozwolą złożyć ich trupów w grobie. (10) A mieszkańcy ziemi radować się będą nimi i weselić się, i podarunki sobie nawzajem posyłać, dlatego że ci dwaj prorocy udręczyli mieszkańców ziemi. (11) Lecz po upływie trzech i pół dnia wstąpił w nich duch żywota z Boga i stanęli na nogi swoje, i strach wielki padł na tych, którzy na nich patrzyli. (12) I usłyszeli głos donośny z nieba, mówiący do nich: Wstąpcie tutaj! I wstąpili do nieba w obłoku, nieprzyjaciele zaś ich patrzyli na nich. (13) I w tejże godzinie powstało wielkie trzęsienie ziemi, i dziesiąta część miasta zawaliła się, i zginęło w tym trzęsieniu ziemi siedem tysięcy ludzi, pozostali zaś przerazili się i oddali cześć Bogu niebieskiemu. |
W przyszlosci tysiace ludzi bedzie mialo szanse wyprzedzic ogolny rozwoj ludzkosci i pojsc droga Jezusa. Rozwijac sie mozna szybko i intensywnie lub dlugo i mniej intensywnie. Pisalem na poczatku o poszczegolnych stanach planetarnych, ze czeka na nas jeszcze etap Jowisza, Wenus i Wulkana. Ci "wniebowstapieni mistrzowie" jak Jezus, czy wspomniany wczesniej Saint Germain to osoby, ktore sa juz poza tymi wymienionymi planetami i pracuja nad rozwojem innych. Moga sie oni objawiac w fizycznych, niezniszczalnych cialach i normalnie w nich funkcjonowac.
Boru - 26 Czerwiec 2011, 13:56
| Cytat: | | Innym znanym zmartwychwstalym i wniebowstapionym jest np. Hrabia de Saint Germain (byc moze niedlugo o nim uslyszymy , poniewaz nastepna epoka, zwana takze "Era Wodnika" bedzie zwiazana z ta postacia). |
| Cytat: | | W przyszlosci tysiace ludzi bedzie mialo szanse wyprzedzic ogolny rozwoj ludzkosci i pojsc droga Jezusa. |
Co mialem na mysli?
W ciagu najblizszych kilku lat (moze to bedzie w slynnym roku 2012) wspomniany wczesniej przeze mnie Saint Germain, wniebowstapiony mistrz i wielki alchemik, dokona globalnej transmutacji przemieniajac nasza zelazna epoke w zlota epoke. Wielu ludzi bedzie mialo okazje wzniesc sie na niebywale wyzyny rozwoju duchowego, ktory cala ludzkosc osiagnie dopiero na nastepnych planetach. Wiekszosc ludzi bedzie musialo opuscic ta planete i dla tej wiekszosci ludzi bedzie to po prostu kosmiczna katastrofa. Swiat zostanie oczyszczony duchowym ogniem, fioletowym plomieniem i wszystko co sie dzieje obecnie na swiecie, zostanie radykalnie przyspieszone.
| Voltaire napisał/a: | Ministrowie Waszej
Wysokości więcej bez wątpienia wiedzą na temat Bredy niż ja;
książę de Choiseul, pan de Kaunitz oraz pan Pitt nie powierzają
mi swoich sekretów. Mówi się, że wiadomości na ten temat
posiada jedynie pan de St. Germain, który wieczerzał w Trent u
Rady Ojców i który zapewne będzie miał zaszczyt spotkać się
z Waszą Królewską Mością w ciągu najbliższych pięćdziesięciu
lat. To człowiek, który nigdy nie umrze i który wie wszystko. |
| Adam Mickiewicz napisał/a: |
Hej! Ramię do ramienia! Spólnymi łańcuchy
Opaszmy ziemskie kolisko!
Zestrzelmy myśli w jedno ognisko
I w jedno ognisko duchy!...
Dalej, bryło z posad świata!
Nowymi cię pchniemy tory,
Aż opleśniałej zbywszy się kory,
Zielone przypomnisz lata. |
| Cytat: | Dla niektórych ludzi przychodzi taka godzina,
kiedy muszą powiedzieć wielkie Tak
albo wielkie Nie. Od razu widać, kto z nich w sobie ma
gotowe Tak. Wypowiedziawszy je, coraz wyżej się wspina,
wzrasta i w ludzkiej czci, i w zaufaniu do samego siebie,
Ten, kto powiedział Nie — nie żałuje. Gdyby zapytali go, czy chce
Odwołać je, nie odwoła. Ale właśnie to Nie -
to słuszne Nie — na całe życie go grzebie. |
Ta prawda jest zawarta rowniez w IT Obecnie zyjemy w swiecie, ktory mozemy umiescic w przedostatniej predkosci. Niedlugo jednak zegar zacznie krecic sie jak szalony i nic go nie zatrzyma. Pora wiec nauczyc sie skakac.
| William Blake napisał/a: | | Zegar odmierza godziny głupstwa, ale mądrości nie mierzą zegary. |
| Jurek Owsiak napisał/a: | | Oj bedzie sie dzialo! |
utwor muzyczny na koniec.
PastorFX - 27 Czerwiec 2011, 03:35
Boru, jestem pod wrażeniem ile tego naskrobałeś.
Boru - 27 Czerwiec 2011, 12:42
Dla wiekszosci ludzi poruszanie takich tematow wydaje sie bezsensowne. Wielu tez budzi sie ze snu. Mysle, ze juz wkrotce wszystko zostanie poddane weryfikacji, co jest glupota, a co nie.
Nie bedzie to jakas kosmetyczna zmiana jak pomalowanie scian na inny kolor, tylko wyburzenie calego domu i postawienie nowego. Dlatego przywiazanie wylacznie do swiata materialnego jaki widzimy obecnie bedzie mialo tragiczne skutki.
A "konca swiata" nigdy nie bedzie. Koncza sie tylko epoki.
W moich oczach ten swiat, nasza Ziemia, przypomina takiego wiesniaka (wiesniactwo to stan umyslu) w swetrze przewroconym na lewa strone i do ktorego nikt sie nie przyznaje.
Nastapi jednak taki moment, ze ten sweterek zostanie przewrocony na prawa strone i to, co do tej pory bylo na wierzchu zostanie zmiecione, a to bylo w ukryciu i to co bylo stlamszone przez ta lewa strone, wyjdzie na zewnatrz i wszystko bedzie mialo sens. Wiesniak przestanie byc wiesniakiem i inni w koncu sie do niego przyznaja.
Nie wolno jednak czekac bezczynnie, bo to wszystko zalezy od nas samych. Wyzsze istoty (jak Saint Germain , znany bardziej ze swoich wczesniejszych wcielen jak np. Jozef - ojciec Jezusa ) po prostu porusza pierwsza kostke domina.
Boru - 27 Czerwiec 2011, 18:51
Chociaz troche sie zagalopowalem z ta smiercia wiekszosci ludzi. Chodzi raczej o "przesiedlenie" gdzie indziej. Pisalem z reszta o tym w postach sprzed kilku tygodni.
Z drugiej strony, to co nazywamy "smiercia" jest samo w sobie pewnym przesiedleniem do innego swiata, wiec nie wiem, czy to ma az tak duze znaczenie.
| jam to napisał/a: | | Wiesniak przestanie byc wiesniakiem i inni w koncu sie do niego przyznaja. |
Kto sie przyzna? Tak zwani kosmici Naprawde, powszechne wyobrazenie o cywilizacjach pozaziemskich jest zalosne . Dla mnie "kosmici" to wspolczesna nazwa dla aniolow. Jesli ktos twierdzi, ze Jezus jest dowodca jakiejs floty statkow kosmicznych, to ludzie uznaja to za bzdure, ale gdyby powiedzial, ze jest on wladca aniolow, to juz bedzie normalnie.
Swiat przyspiesza. Widac to golym okiem.
W pewnym momencie zostanie przekroczona jakas granica i wszystko zostanie nagle spakowane niczym w win-rarze.
Co mozna zrobic najgorszego w takim wypadku? Najgorsza jest postawa typu "o, dobre, bede swietowal, bawil sie i poczekam kilka lat na ten cyrk". Jesli tak myslisz - doczekasz sie tylko wlasnej zaglady i dasz sie nabrac na rozne sztuczki rzadzacych.
Na nic zdadza sie betonowe bunkry i technologia, bo wszystko ulegnie transformacji na poziomie molekularnym.
Ten duchowy ogien, ktory oczysci swiat, jest ogniem milosci i transformacji. Jesli ma on przemienic nas na lepsze, musimy kierowac sie miloscia. Proste.
Zlo zniszczy samo siebie. Prawo przyczyny i skutku bylo do tej pory "rozciagniete" w czasie. Jednak zostanie ono skompresowane i wszystko wydarzy sie blyskawicznie.
Pamietajcie, ze mozna byc albo ukrzyzowanym albo wbijac gwozdzie. Nie ma trzeciej mozliwosci.
Boru - 28 Czerwiec 2011, 19:33
Wlasciwie to juz chyba zakoncze te moje pisanie
Pewnie zaskoczylem niektorych ta informacja dotyczaca kilku nastepnych lat. Widze to w ten sposob: zycie to ciagly rozwoj, przechodzenie z jednego stanu swiadomosci w wyzszy. Sa to procesy, ktore trwaja miliony lat, ale od czasu do czasu pojawia sie taki "bonus" i wtedy jest mozliwosc zeby to wszystko przyspieszyc. Pojedyncze jednostki potrafia wyprzedzic ogolny rozwoj nawet bez takich bonusow. Przypomina to troche sinusoide, gdzie obecnie jestesmy na samym dole, jest to szczyt materializmu. Niedlugo przejdziemy z liczb ujemnych na dodatnie i bedziemy wznosic sie ku gorze. Ten slynny grudzien 2012 jest to "punkt 0". Materia ulegnie calkowitej zmianie. Wiekszosc z tego nie korzysta i bedzie sie rozwijac zgodnie z ogolnym planem. Obecnie za posrednictwem durnych filmow, Internetu i telewizji wmawia sie ludziom haslo "zaglada 2012" i wpaja sie strach. Tak jakby powiedziec "jestes smieciem, zginiesz, nie zaslugujesz na lepsze zycie".
Postacie takie jak Jezus, Budda, czy wszelkie inne uznawane za swiete, doszly do swojej obecnej pozycji wlasnym wysilkiem. Nigdy nie bedziecie ani Jezusem ani Budda, ale mozecie byc po prostu soba. Im nie zalezy na tym, zeby oddawac im czesc. Oni chca poznac mistrzow rownych sobie.
| Cytat: | | Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie. W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie. |
Chcialbym jeszcze dodac, ze nie jestem czlonkiem zadnej grupy religijnej
Nie wierzcie w cos tylko dlatego, ze ja tak powiedzialem, czy ktokolwiek inny. Nie idzcie tam, gdzie idzie wiekszosc, bo dacie sie nabrac. Dotyczy to wszystkiego, nie tylko wiary. Nie uznawajcie czegos za glupote tylko dlatego, ze brzmi to glupio. Kto wmowil wam, co jest glupota a co prawda? Ludzie, dla ktorych jestescie warci nie wiecej niz bydlo.
Obecnie panuje moda na ateizm. Liczy sie tylko gromadzenie bogactw i wygodne zycie. Bog umarl, Nietzsche mial racje. Myla sie jednak ci, ktorzy twierdza, ze umarl Bog Najwyzszy, Absolut. Umarl Bog kosciolow.
Presto - 28 Czerwiec 2011, 19:41
| Boru napisał/a: | | Wlasciwie to juz chyba zakoncze te moje pisanie |
Amen
Boru - 29 Czerwiec 2011, 19:38
Amen daje sie na koncu
Podsumowujac: od 21 grudnia 2012 do 2015 odbedzie sie formatowanie kuli ziemskiej i wgranie nowego systemu, bo juz po prostu nie da sie tak dalej grac. Jesli rozwijacie sie duchowo, to doznacie bardzo pozytywnej przemiany, a jesli tkwicie w materializmie, to bedziecie walczyc o ten stary system i wasze wlasne pragnienia was spala blyskawicznie. Pozniej bedzie mozna psuc system od nowa. Trzeba strzec sie falszywych zbawicieli, falszywej inwazji "zlych kosmitow" i wielu roznych dziwnych rzeczy (np. ataku zombie ). Wiem, ze to brzmi glupio i dosyc banalnie, ale co ja poradze, ze to prawda?
Vinyanov - 29 Czerwiec 2011, 20:26
Boru, chciałbym, byśmy żyli w średniowieczu i by cię uśmiercono jako heretyka czy tam kogoś, bym nie musiał słuchać, co mówisz.
Nie widzę w sobie żadnej władzy umysłowej, której ocenie twoich (i w ogóle czyichkolwiek) wiadomości jako prawdziwych lub fałszywych mógłbym zaufać. Intelekt mam za słaby. Poddanie się tzw. "zdrowemu rozsądkowi" prowadzi mnie najczęściej do zobojętnienia i stwierdzenia "a w sumie to mnie to w ogóle nie obchodzi". (Nie) ufanie komuś po prostu dlatego, że to, co mówi budzi we mnie zaufanie/komfort (lub lęk/dyskomfort) jest rozwiązaniem zbyt prostym, bym sobie na nie pozwolił.
Poza tym myślę, że może być tak, że zarówno poglądy głoszone zarówno przez większość społeczeństwa, jak i przez nieliczne jednostki mają taką samą szansę, by być prawdziwymi, więc to (ich powszechność) też o niczym nie świadczy.
Presto - 29 Czerwiec 2011, 20:37
| Vinyanov napisał/a: | | Boru, chciałbym, byśmy żyli w średniowieczu i by cię uśmiercono jako heretyka czy tam kogoś, bym nie musiał słuchać, co mówisz. |
+1
Vinyanov - 29 Czerwiec 2011, 20:37
Opuściłeś emotę.
Presto - 29 Czerwiec 2011, 20:39
Boru - 30 Czerwiec 2011, 14:56
Przegladajac internet zauwazylem, ze coraz wiecej ludzi zaczyna sobie zdawac sprawe z wszechobecnego spisku i ze zyjemy jak w matrixie. Dla mnie jest to oczywiste, ze rozne "ciemne moce" stoja za tym calym bagnem, ktore obserwujemy i ze jesli sie nie obudzimy, to zawladna nami calkowicie. Zauwazylem tez niestety, ze wielu ludzi zupelnie sobie z ta wiedza nie radzi i ta wiedza ich niszczy. Popadaja w paranoje i sieja nienawisc. Jest to bledne kolo, bo tego systemu nie da sie zniszczyc bedac odurzonym i przepelnionym gniewem. Kiedy taki czlowiek juz zwariuje, to jest on podatny na dezinformacje i jest sklonny uwierzyc w kazda bzdure. W ten sposob przestaje byc zagrozeniem dla systemu, a wrecz mu pomaga nieswiadomie ..
O wiele wazniejsze jest to, zeby wiedziec "o co chodzi" niz "o co nie chodzi". Zbytnia fascynacja teoriami spiskowymi jest bardzo szkodliwa.
Dlatego wlasnie napisalem ten prawie dwustronicowy wstep, zeby wyjasnic od poczatku o co chodzi w tym zyciu, a dopiero pozniej oglosilem ta dobra nowine o tym, co nas czeka w niedalekiej przyszlosci
| Jezus napisał/a: | | Badzcie tymi, ktorzy przechodza mimo! |
Vinyanov - 30 Czerwiec 2011, 15:23
| Cytat: | | Dlatego wlasnie napisalem ten prawie dwustronicowy wstep, zeby wyjasnic od poczatku o co chodzi w tym zyciu, a dopiero pozniej oglosilem ta dobra nowine o tym, co nas czeka w niedalekiej przyszlosci |
Manipulowałeś nami?!
| Cytat: | | coraz wiecej ludzi zaczyna sobie zdawac sprawe z wszechobecnego spisku |
Dopóki wiem, że "spiskowcy" są istotami ludzkimi takimi samymi jak ja, mam dla ich poczynań wiele tolerancji.
Oczywiście, za x pokoleń może się z takiej "kasty spiskującej" wykształcić nowy podgatunek człowieka, i wtedy będzie można zacząć dyskutować, czy jest "lepszy" czy "gorszy" od "nas", ale to kwestia przyszłości.
Boru - 30 Czerwiec 2011, 15:53
| Cytat: | Dopóki wiem, że "spiskowcy" są istotami ludzkimi takimi samymi jak ja, mam dla ich poczynań wiele tolerancji. |
Zgadzam sie.
| Cytat: | Oczywiście, za x pokoleń może się z takiej "kasty spiskującej" wykształcić nowy podgatunek człowieka, i wtedy będzie można zacząć dyskutować, czy jest "lepszy" czy "gorszy" od "nas", ale to kwestia przyszłości. |
Tez sie zgadzam. O podzieleniu sie ludzkosci pisalem we wczesniejszych postach. Moralnosc wplywa stopniowo na cialo fizyczne i ludzie nie beda mogli byc tak "wymieszani" jak teraz.
Inna przyczyna podzielenia sie ludzkosci bedzie to, ze nie bedzie mozliwe klamstwo. Kiedy czlowiek jest wysoko rozwiniety duchowo i posiada zdolnosc jasnowidzenia, to slyszy on nie tylko slowa, ale widzi przed soba w postaci obrazow to, co osoba mowiaca do niego czuje naprawde. Klamstwo to podstawa, jesli chce sie byc czarnym charakterem.
Politycy nie mieliby racji bytu, gdyby nagle ludzie stali sie jasnowidzacymi.
| Dzieje Apostolskie napisał/a: | | A pewien mąż, imieniem Ananiasz, ze swoją żoną Safirą, sprzedał posiadłość i za wiedzą żony zachował dla siebie część pieniędzy, a resztę przyniósł i złożył u stóp apostołów. I rzekł Piotr: Ananiaszu, czym to omotał szatan serce twoje, że okłamałeś Ducha Świętego i zachowałeś dla siebie część pieniędzy za rolę? Czyż póki ją miałeś, nie była twoją, a gdy została sprzedana, czy nie mogłeś rozporządzać pieniędzmi do woli? Cóż cię skłoniło do tego, żeś tę rzecz dopuścił do serca swego? Nie ludziom skłamałeś, lecz Bogu. Ananiasz zaś, słysząc te słowa, upadł i wyzionął ducha. |
Boru - 1 Lipiec 2011, 12:39
| jam to napisał/a: | | Czlowiek w epoce lemuryjskiej mial swiadomosc obrazowa, nie byl swiadomy swojego fizycznego ciala. Stal sie swiadomy swojego ciala za sprawa duchow lucyferycznych. Od tego momentu mozna zaczac mowic o smierci. |
| Credo Mutwa (afrykanski szaman z plemienia Zulusow) napisał/a: | To jedna z najdziwniejszych historii, jakie można znaleźć w Afryce w tajnych stowarzyszeniach szamanów i innych środowiskach, w których ostały się jeszcze resztki naszej starożytnej wiedzy i mądrości.
Rzecz w tym, że początkowo Ziemia była pokryta grubym całunem mgieł i oparów, tak że ludzie nie widzieli Słońca na niebie, a jedynie świetlną plamę.
Z kolei nocą widzieli Księżyc w postaci delikatnego świetlnego pazura , ponieważ wszędzie zalegała gęsta mgła. Ciągle też padał deszcz. Nie było jednak grzmotów ani burz.
Świat był gęsto pokryty lasami, wielkimi dżunglami i ludzie żyli w tym
czasie na Ziemi w pokoju. Ludzie byli szczęśliwi, ale nie potrafili mówić.
Wydawaliśmy jedynie śmieszne dźwięki jak wesołe małpy i pawiany.
Nie znaliśmy mowy, takiej jaką mamy dzisiaj. W tamtych czasach ludzie rozmawiali ze sobą za pośrednictwem umysłów.
Mężczyzna mógł wezwać swoją żonę, pomyślawszy o niej, wyobraziwszy sobie jej twarz, zapach ciała i odczucie dotyku jej włosów. Myśliwy szedł do lasu i wołał zwierzęta, by przyszły, i zwierzęta wybierały wśród siebie jedno stare i zmęczone, i to zwierzę ofiarowywało się myśliwemu tak, że mógł je szybko zabić i zabrać jako mięso do swojej jaskini.
W tamtych czasach nie było przemocy w stosunku do zwierząt, nie było pogwałceń Natury przez ludzi. Człowiek zwykł prosić Naturę o jadło. Przychodził pod drzewo i myślał o owocach i drzewo sprawiało, że część jego owoców spadała na ziemię, po czym człowiek zabierał je.
Jest powiedziane, że kiedy Chitauli przybyli na Ziemię, zrobili to w przerażających pojazdach lecących w powietrzu, podobnych do ogromnych naczyń i emitujących straszny huk i ogień. Chitauli powiedzieli ludziom, których zebrali razem, grożąc im porażeniem błyskawicami, że są wielkimi bogami z niebios i że ludzie otrzymają teraz od nich wiele darów. Ci tak zwani bogowie byli podobni do ludzi, z tą jednak różnicą, żc byli bardzo wysocy oraz mieli długie ogony i przerażające płonące oczy.
Niektórzy z nich mieli dwoje żółtych jasnych oczu, a inni troje czerwonych i to trzecie wielkie i okrągłe znajdowało się pośrodku czoła. Te stworzenia odebrały ludziom wielkie moce, jakie posiadali: moc przemawiania poprzez umysł, moc przemieszczania obiektów siłą myśli, moc postrzegania przyszłości i przeszłości oraz moc przenoszenia się duchowo do innych światów.
Odebrawszy ludziom te wszystkie moce, Chitauli dali ludziom nową umiejętność, zdolność mowy. Ku swemu przerażeniu ludzie odkryli, że umiejętność mowy podzieliła ich, zamiast zjednoczyć, ponieważ Chitauli utworzyli wiele różnych języków, które stały się przyczyną wielkiej kłótni między ludźmi. Chitauli zrobili coś jeszcze, czego nigdy dotąd nie robiono – dali ludziom innych ludzi, którzy mieli nimi rządzić, i powiedzieli: „Oto wasi królowie, oto wasi wodzowie. Oni maj ą w sobie waszą krew. Oni są naszymi dziećmi i musicie ich słuchać, bo będą mówić w naszym imieniu. Jeśli nie będziecie ich słuchać, ukarzemy was bardzo surowo”. |
Te gady roznie sie nazywa. W antropozofii mowi sie o nich, ze sa duchami lucyferycznymi a obecnie modne jest okreslenie "reptalianie". Te istoty doslownie zywia sie naszymi zlymi emocjami. Politycy, ktorych znamy sa tylko marionetkami w rekach ukrytego rzadu, natomiast ten niewidzialny rzad jest w rekach tych gadopodobnych istot. My zyjemy doslownie jak w matrixie i dla nich istniejemy tylko po to, aby ich zywic. Dali nam zludzenie wolnosci, edukacji itd. abysmy w ogole nie podejrzewali, ze oni istnieja. Takie kolko dla chomika .
Nie jestesmy jedyna planeta, ktora oni opanowali. Jest ich okolo 20, ale na zadnej z nich rozwoj duchowy nie zatrzymal sie tak, jak u nas.
Ten caly cyrk powoli sie sypie i rozsypie sie calkowicie w ciagu najblizszych kilku lat. Katastrofy naturalne znacznie sie nasila, z kosmosu nadciaga juz powoli kometa .. to wszystko wywola ogromny strach wsrod ludzi, wiec to bedzie dobra okazja dla tych istot, aby ostatni raz sie nami najesc. To powinna byc dla nich prawdziwa uczta.
Czeka nas rowniez falszywa inwazja "zlych kosmitow". W rzeczywistosci beda to tylko zdalnie sterowane przez reptalian bio-roboty. Ludzie sie wystrasza i poprosza nasz kochany rzad o pomoc, zostanie utworzony swiatowy rzad, a na "ratunek" przybeda wlasnie reptalianie. Oglosza sie naszymi bogami i nieposluszenstwo bedzie karane smiercia. Ten caly cyrk zostanie zakonczony przez osobe, ktora znamy jako Jezus. Przybedzie on ze swoimi aniolami/kosmitami i zmusi naszych ciemiezycieli do poddania sie. Od tej pory powierzchnia Ziemi bedzie zamieszkiwana przez dobrych ludzi, rozwijajacych sie duchowo, natomiast niewolnicy systemu beda zyli pod powierzchnia Ziemi , w podziemnych miastach i beda rzadzic sie dalej totalitarnymi systemami.
| Cytat: | | Bo On musi królować, dopóki nie położy wszystkich nieprzyjaciół pod stopy swoje. |
Mozna ten fragment potraktowac doslownie
Te kilka lat pomiedzy era zelazna a zlota nazywa sie era diamentowa. W tak ekstremalnych warunkach powstaja w krotkim czasie diamenty. Zywe diamenty.
| jam to napisał/a: | Czlowiek poprzez swoja moralnosc wplywa na swoje cialo eteryczne i za jego posrednictwem pracuje nad swoim przyszlym cialem fizycznym. Ciala ludzi dobrych beda stopniowo coraz bardziej geste i na Ziemi osiagna zageszczenie na poziomie mineralu, diamentu. Czlowiek bedzie musial jednak nauczyc sie zatrzymywac wegiel w swoim organizmie, bo obecnie wdycha tlen i wydycha dwutlenek wegla - zabijajac oddechem Wegiel to wlasnie "kamien filozoficzny". Czlowiek zatrzymujac wegiel w organizmie bedzie coraz bardziej "diamentowy" i swoje cialo zamieni w kamien madrosci. |
Taka szybka przemiana bedzie mozliwa dzieki temu, ze Ziemia zostanie poddana jakby "swietlistej kapieli". To jest dosyc obszerny temat. W skrocie mowiac kazdy czlowiek posiada tzw. czakramy, sa to centra energetyczne ktore odpowiadaja za rozne potrzeby. Najwyzszy czakram odpowiadajacy za kontakt z Bogiem ma kolor fioletowy. Ziemia zostanie wykapana wlasnie w tym fioletowym plomieniu i bedzie mozliwy wrecz rakietowy skok w rozwoju duchowym. Jesli ktos nie rozwija sie duchowo, to odczuje to bardzo negatywnie .. po prostu oszaleje. Wladca fioletowego plomienia jest Saint Germain, jeden z "wniebowstapionych".
Ten fioletowy plomien znowu mozna do czegos porownac
Oczywiscie to tylko przykladowy scenariusz. To troche tak jak z prognoza pogody. Na podstawie tego jak wyglada rzeczywistosc, mozna z duzym prawdopodobienstwem przewidziec przyszlosc.
Kolejna sprawa: tysiace lat temu na Ziemie zostala zeslana pewna ilosc (w Apokalipsie jest podana liczba 144 000) "kosmitow", ktorzy dobrowolnie sie na to zgodzili i ich zadaniem jest zniszczenie tego systemu od srodka. Urodzili sie oni w fizycznych cialach jak zwykli ludzie i utracili pamiec o swojej wlasnej tozsamosci. Poprzez kolejne wcielenia przypominali sobie oni stopniowo o swojej wlasciwej misji. Teraz nastepuje chwila, kiedy wykonaja swoje zadanie. To glownie oni maja podtrzymac ten ogien, ktory zostanie zeslany na Ziemie.
| Cytat: | | Oni maj ą w sobie waszą krew. Oni są naszymi dziećmi i musicie ich słuchać, bo będą mówić w naszym imieniu. |
Jako ciekawostke dodam, ze przynajmniej jedna z tych istot lucyferycznych przeszla na "jasna strone mocy". Ta osoba jest znana jako Rudolf Steiner
Boru - 2 Lipiec 2011, 14:55
| jam to napisał/a: | | niewolnicy systemu beda zyli pod powierzchnia Ziemi , w podziemnych miastach i beda rzadzic sie dalej totalitarnymi systemami. |
Jesli ktos ma ochote zyc w takim miejscu, to polecam najpierw zobaczyc jak ono wyglada
Czesc tzw. "porwan przez UFO" to wlasnie porwania do tych podziemnych miast. Wielu ludzi, najczesciej bezdomnych, jest do takich miejsc porywanych i juz stamtad nie wychodza.
Ktos moglby powiedziec, ze to niesprawiedliwe, ze jestesmy oszukiwani i ze rzadza nami jakies dziwne stwory, bo jestesmy przeciez bezbronni. Nie jestesmy bezbronni. Nikt nam nie kaze funkcjonowac w ten sposob. To ludzie sami chca tak zyc, jak jakies bydlo, a co sie robi z bydlem? Hoduje sie, znakuje i zjada. Bydlo sie rozmnaza, daje mu sie jakies zajecie i tak to sie wszystko kreci.
Mowi sie o "tajnych rzadach" i o "spiskach" ale przeciez to juz nie sa zadne spiski. To wszystko jest jawne, oni wcale sie nie ukrywaja. Nie ma potrzeby by sie ukrywali.
| Cytat: | Dopóki wiem, że "spiskowcy" są istotami ludzkimi takimi samymi jak ja, mam dla ich poczynań wiele tolerancji. |
Pod warunkiem, ze to faktycznie sa ludzkie istoty Wielu ludzi, ktorych znamy z telewizji (lub osobiscie) to tylko przebierancy.
Boru - 3 Lipiec 2011, 01:02
| Lew Tołstoj napisał/a: | | Dopóki będą istniały rzeźnie, będą istniały i pola bitew. |
Nie jest tajemnica, ze zwierzeta sa traktowane w okropny sposob.. Jedzac mieso, czy pijac krew doslownie zjada sie emocje jakie dana istota odczuwala w czasie swojego zycia. Czlowiek musi wiec te emocje gdzies odreagowac, a jak juz wczesniej mowilem, pewne istoty zywia sie naszymi zlymi emocjami. W taki wlasnie sposob to dziala.
Kiedy fioletowy plomien spadnie na Ziemie, to ci ludzie, ktorzy swiadmie go przyjma, zostana przez niego oczyszczeni, a nieswiadomi uwolnia w krotkim czasie wszystkie negatywne emocje na zewnatrz (prawdopodobnie zabijajac tych pierwszych).
| Marek napisał/a: | | I zapytał go: Jak ci na imię? Odpowiedział mu: Na imię mi Legion, gdyż jest nas wielu. I prosił go usilnie, aby ich nie wyganiał z tej krainy (lub "aby ich nie wyganial do otchlani/podziemia"). A pasło się tam, u podnóża góry, duże stado świń. I prosiły go duchy, mówiąc: Poślij nas w te świnie, abyśmy w nie wejść mogli. I pozwolił im. Wtedy wyszły duchy nieczyste i weszły w świnie; i rzuciło się to stado ze stromego zbocza do morza, a było ich około dwóch tysięcy, i utonęło w morzu. |
O tym jest ten fragment. Demon przedstawil sie jako "Legion, bo jest nas wielu". Jaszczury tworza jakby jeden wieli organizm. Nie funkcjonuja jako pojedyncze, samodzielne jednostki. Wielu z tych, ktorych znamy jako politykow, kaplanow, dziennikarzy, biznesmenow, artystow, uzytkownikow for dyskusyjnych itd. to sa "ludzie", ktorzy zrzekli sie swojego czlowieczenstwa lub w ogole nigdy nie byli ludzmi, tylko sa zamaskowanymi jaszczurami. Posiadaja umiejetnosc zmiany swojego wygladu zewnetrznego. Wywoluja oni negatywne emocje wsrod ludzi, oglupiaja ich i wprowadzaja dezinformacje i sa jakby agentami/policjantami/szpiegami.
| Jim Morrison napisał/a: |
I am the Lizard King
I can do anything
I can make the earth stop in its tracks
I made the blue cars go away
For seven years I dwelt
In the loose palace of exile
Playing strange games
With the girls of the island
Now I have come again
To the land of the fair, and the strong, and the wise
Brothers and sisters of the pale forest
O Children of Night
Who among you will run with the hunt?
Now Night arrives with her purple legion
Retire now to your tents and to your dreams
Tomorrow we enter the town of my birth
I want to be ready' |
Na razie tylko czekaja na Slonce.
Co sie stanie, jesli nie pozbedziemy sie tych jaszczurow w najblizszym czasie? Oto odpowiedz.
Jeszcze krotki filmik na podsumowanie
Boru - 5 Lipiec 2011, 12:23
Ciekawe, ze "teoretycy spiskowi" najczesciej mowia o zlych kosmitach, przybylych z odleglych planet, natomiast w antropozofii mowi sie o duchach lucyferycznych, ktore nie sa zadnymi przybyszami z kosmosu, ale istotami, ktore powinny opuscic Ziemie podczas poprzedniego stanu planetarnego. Tak wiec "przybycie z odleglej planety" moze byc klamstwem z ich strony, po to, aby zrobic ludziom jeszcze wieksza wode z mozgu, niz maja.
Chyba, ze zle zrozumialem Steinera. Moze chodzilo mu o to, ze to sa istoty z odleglych planet ktore w czasie kiedy nasza planeta byla "Starym Ksiezycem" wybraly "ciemna strone mocy" i przylecialy tutaj.
Dosyc to wszystko zagmatwane. Nasza planeta jest od dawna zamieszkiana przez tak duza liczbe roznych istot, ze trudno ulozyc te puzzle. Ludzkosc zyje w tak ogromnej iluzji, ze az trudno to sobie wyobrazic. Moze wydac sie to smieszne jesli powiem, ze wiele istot i miejsc, ktore znamy z filmof sci-fi, kreskowek, czy gier komputerowych istnieje naprawde Istoty, ktore nami manipuluja czuja sie tak swobodnie, ze klada nam przed oczy prawde, a my traktujemy to jako zabawe i nic do nas nie dociera. To prawdziwe czarne poczucie humoru.
Bledem jest twierdzenie, ze zycie toczy sie tylko na powierzchni Ziemi Istnieja cywilizacje podziemne i cywilizacje "powietrzne". "Wniebowstapienie" Jezusa mozemy potraktowac doslownie, jako odejscie do eterycznego, niewidzialnego fizycznymi oczami miasta znajdujacego sie ponad naszymi glowami.
Nie wiem czy slyszeliscie o teorii pustej Ziemi. Na innym forum znalazlem ciekawy temat o tym (pominmy poziom wypowiedzi wiekszosci).
| Cytat: | Co jeśli Ziemia jest jedyną lub bardzo nieliczną wśród planet, dlatego że posiada życie na zewnątrz? Czy zaintesowanie innych ras nami nie jest spowodowane właśnie takim fenomenem?
Być może właśnie my mamy odwrócony punkt widzenia (z uwagi, że żyjemy na zewnątrz) niż przewidują kosmiczne normy. Z tego powodu szukamy życia w kosmosie patrząc na zewnętrzne powierzchnie innych światów, widzimy tylko kamienne pustynie i wmawiamy sobie, że jesteśmy wyjątkowi, jedyni we wszechświecie, tym czasem we wnętrzach planet może tętnić życie... może za pare lat okaże się, że nasz układ jest tak bogaty w inteligencję, a my byliśmy tak ślepi. |
W Biblii rowniez znajduja sie informacje o podziemnych miastach. Cytuje apokryficzna (tzn. nieuznawana oficjalnie przez kosciol) Ksiege Henocha:
| Cytat: | 4 Następnie Pan powiedział do Rafała: "Zwiąż Azazela za ręce i nogi i wrzuć go do ciemności. Otwórz pustynię, która jest w Dudael, i wrzuć go tam.
5 I rzuć na niego chropowate i ostre kamienie i przykryj go ciemnością. Niech tam przebywa na zawsze! Przykryj jego oblicze, żeby nie mógł widzieć światła
6 I żeby w wielki dzień sądu mógł być wrzucony do ognia. |
Teraz Apokalipsa Jana:
| Cytat: | | I widziałem anioła zstępującego z nieba, który miał klucz od otchłani i wielki łańcuch w swojej ręce. I pochwycił smoka, węża starodawnego, którym jest diabeł i szatan, i związał go na tysiąc lat. I wrzucił go do otchłani, i zamknął ją, i położył nad nim pieczęć, aby już nie zwodził narodów, aż się dopełni owych tysiąc lat. Potem musi być wypuszczony na krótki czas. |
Jest tu opisane to, o czym pisalem wczesniej:
| Cytat: | | Od tej pory powierzchnia Ziemi bedzie zamieszkiwana przez dobrych ludzi, rozwijajacych sie duchowo, natomiast niewolnicy systemu beda zyli pod powierzchnia Ziemi , w podziemnych miastach i beda rzadzic sie dalej totalitarnymi systemami. |
| Cytat: | | I zatrąbił piąty anioł; i widziałem gwiazdę, która spadła z nieba na ziemię; i dano jej klucz od studni otchłani. I otwarła studnię otchłani. I wzbił się ze studni dym jakby dym z wielkiego pieca, a słońce i powietrze zaćmiły się od dymu ze studni. A z tego dymu wyszły na ziemię szarańcze, którym dana została moc, jaką jest moc skorpionów na ziemi. |
Gdzie Jezus przebywal po smierci?
| Cytat: | Gdyż i Chrystus raz za grzechy cierpiał, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was przywieść do Boga; w ciele wprawdzie poniósł śmierć, lecz w duchu został przywrócony życiu. W nim też poszedł i zwiastował duchom będącym w więzieniu, które niegdyś były nieposłuszne, gdy Bóg cierpliwie czekał za dni Noego, kiedy budowano arkę, w której tylko niewielu, to jest osiem dusz, ocalało przez wodę.
|
Dezinformacja siana przez wszelkie media ma za zadanie zamienic duchowo czlowieka w "jaszczura". Kiedy czlowiek mentalnie zostanie odczlowieczony, to w nastepnym wcieleniu nie urodzi sie w ludzkim ciele, ale w ciele jakiegos mutanta genetycznego, tworzonego gdzies w podziemnych laboratoriach.
| George Orwell napisał/a: | | Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie mógł się połapać, kto jest kim. |
| jam to napisał/a: | | Cialo fizyczne jest obecnie najdoskonalszym naszym cialem, bo przeszlo ono najdluzsza ewolucje. |
Tutaj musze sie poprawic, bo nie jest to do konca zgodne z prawda. Dawno temu ktos nam grzebal w genach i popsul nasze cialo fizyczne. Dlatego jestesmy zewnetrznie podobnie zbudowani jak zwierzeta.
Chociaz i tak cialo fizyczne jest chyba nadal najbardziej skomplikowanym naszym cialem.
Boru - 5 Lipiec 2011, 21:50
| Klaudek napisał/a: | | Potem przyszło gimnazjum i bierzmowanie. Od początku nie byłam przekonana do tego, czy moje uczestnictwo w tej uroczystości ma sens. |
Polecam ten tekst
darek719 - 5 Lipiec 2011, 22:22
hm... odkąd zaglądam na to forum zaczołem się zastanawiać o czym jest ten temat i czemu służy? zauważyłem też jednego naprawde ambitnego użytkownika który stale zamieszcza swoje przemyślenia ale czy słuszne, czy ma racje? no cóż wszyscy pewnie wiedzą o kim mówię, każdy ma prawo głosu i to nic złego, chcąc dodać jednak coś od siebie proponuje najpierw rozważyć "zakład pascala" jest to kwestia tylko plusów i minusów, o samej wierze w Boga i o samych tezach i słuszności chrzescijanstwa można mówić godzinami a są rzeczy których nie da się podwarzyć, które pozwalają uwierzyć, które nie dają wątpic ale o tym napisze poźniej
Boru - 5 Lipiec 2011, 22:46
Ten temat to taki moj brudnopis
Zakladu Pascala nikt nie wygra, poniewaz zaklada sie dwoch bogow.
Vinyanov - 5 Lipiec 2011, 23:00
W sumie nie wypowiadałem się tu za siebie...
Świadomość po śmierci nie istnieje, a "dowody", jakoby miało być inaczej są albo przypadkami ludzi poddających się iluzjom płynącym z ich własnych mózgów, albo nieprawdopodobnymi zbiegami okoliczności (http://en.wikipedia.org/wiki/Littlewood's_law).
"Prawdziwe" lub "fałszywe" mogą być tylko sądy o ułożeniu ciał w czasie i przestrzeni (rzecz ta-a-ta wtedy-a-wtedy była tu-a-tu). Pozostawia to jednak pytanie, dlaczego o niektórych zjawiskach niematerialnych możemy orzekać, że są "(nie)prawdopodobne", np.: "prawdopodobne jest, że dwie substancje zestawione w jednym miejscu spowodują wytworzenie się trzeciej".
To, że ludzkie języki nie służą opisowi wyłącznie rzeczywistości fizycznej, ale i niefizycznych (co to w ogóle znaczy?) odczuć danego człowieka, różnorakich procesów fizycznych, konstrukcji myślowych itp. uważam za wielkie nieszczęście, które prowadzi do powstawania głupich problemów typu "zdefiniuj pojęcie definicji".
ROTFL.
Boru - 5 Lipiec 2011, 23:02
| Cytat: | | Świadomość po śmierci nie istnieje |
Zgadzam sie. Smierci nie ma, wiec nie ma po niej tez swiadomosci
| Cytat: | | To, że ludzkie języki nie służą opisowi wyłącznie rzeczywistości fizycznej, ale i niefizycznych (co to w ogóle znaczy?) |
Nie ma czegos takiego jak "swiat materialny" i "swiat duchowy" bo wszystko jest energia, tylko pod rozna postacia.
darek719 - 5 Lipiec 2011, 23:04
zakład pascala jest ciekawy sam w sobie, chodzi o samo pogląd czy warto wierzyć czy nie?
Boru - 5 Lipiec 2011, 23:11
Trzeba wiedziec, a nie wierzyc.
Vinyanov - 5 Lipiec 2011, 23:27
| Boru napisał/a: | | Nie ma czegos takiego jak "swiat materialny" i "swiat duchowy" [...] |
Też ich nie rozróżniam. Chodzi mi o coś innego. Weźmy np. takie zdanie: "istnieje wiele różnych sprzecznych psychologicznych modeli osobowości". Żadne z tych słów nie opisuje niczego "materialnego". Więc jak osądzić, czy jest ono prawdziwe? A jeśli trudno jest to nam zrobić "obiektywnie"*, to dlaczego jesteśmy jednak zdolni do tego, by natychmiast, automatycznie wręcz, wyrobić sobie w tej kwestii własny osąd?
*Cokolwiek to znaczy.
BTW: denerwuje mnie, że ludzie (wszyscy?) mają "zakodowane" w głowie intuicyjne rozumienie logiki i matematyki. Wszyscy czujemy to samo, gdy widzimy sprzeczne logicznie zdanie, "x i nie x". Ale czy istnieje tylko "jedna", "prawidłowa" logika i matematyka, czy też można stworzyć ich "więcej" (cokolwiek by to znaczyło), z tym, że nie mogłyby już one służyć do opisu rzeczywistości tak, jak jak służy nam ta "główna"?
| Cytat: | | [...] warto wierzyć czy nie? |
Intuicyjnie mam ochotę powiedzieć "warto".
Ale wiem też, że prawdopodobnie są na świecie osoby (chociaż ich jeszcze nie znam), które byłyby dla mnie potencjalnie wielką duchową inspiracją, a które tym zakładem prawdopodobnie nie zawracają sobie wcale głowy.
Wszystkie pojęcia, którymi operujemy dyskutując są wytworem kultury, w której się urodziliśmy. Wszystko, czego wysłowić nie umiemy, a co czujemy, że "istnieje" lub "jest ważne" (w tym uczucia i rozmaite doświadczenia duchowe), jest wytworem naszych mózgów, wykształconym w toku ewolucji, bo tak było gatunkowi korzystnie. Żadnego z tych dwóch źródeł nie szanuję w stopniu wystarczającym, aby szanować to, co za ich sprawą pojawia się w danej chwili w mojej świadomości (lub i podświadomości).
"Koncepcje, wynocha z mojej głowy!"
Boru - 5 Lipiec 2011, 23:39
| Cytat: | | jest wytworem naszych mózgów |
To taka mantra?
Jestem takiego zdania, ze wszystko jest "niematerialne"/duchowe i wszystko co pojawia sie w umysle danego czlowieka istnieje w rzeczywistosci.
Vinyanov - 5 Lipiec 2011, 23:48
Tak. Jestem egocentrykiem, antropocentrykiem i cerebrocentrykiem.
...
Ty używasz jednej definicji rzeczywistości, ja innej. Wyłączając kwestię IQ, nie wiem, dlaczego czyjakolwiek miałaby być lepsza od jakiejkolwiek innej...
Jak mam zastosować "rozumowanie" do udowodnienia "wyższości" czegokolwiek nad czymkolwiek innym (np. jednej definicji nad drugą), skoro nie rozumiem pojęcia "rozumowanie"?
Nie mam nawet (niestety ) gwarancji, że to, co mówię jest niedorzeczne/jałowe.
Liczę, że za 500 lat powstanie wszechwiedząca maszyna i "problemy" się skończą.
Boru - 5 Lipiec 2011, 23:52
| Cytat: | | Ty używasz jednej definicji rzeczywistości, ja innej. Wyłączając kwestię IQ, nie wiem, dlaczego czyjakolwiek miałaby być lepsza od jakiejkolwiek innej... |
Jesli ktos o IQ 200 twierdzi, ze szklanka jest do polowy pusta, a ktos o IQ 100 twierdzi, ze jest do polowy pelna, to kto ma racje?
Vinyanov - 5 Lipiec 2011, 23:54
Kogoś o IQ 100 twoja wiadomość zainspiruje do dokonania 2 dygresji, a 200-kę - 20.
Boru - 6 Lipiec 2011, 12:31
Zaklad Pascala jest wedlug mnie glupota, poniewaz zaklada on istnienie Boga wyobrazonego w pewien konkretny (koscielny, starotestamentowy) sposob.
Co sie stanie zarowno z wierzacym jak i niewierzacym? Zalozmy, ze oboje umra w tym samym czasie. Okaze sie, ze po smierci dalej sa swiadomi i ten wierzacy powie "hej, wygralem! jest zycie po smierci", na co ten drugi odpowie "nie wygrales, bo gdzie ten Bog?".
Odprawianie pewnych rytualow "na wszelki wypadek" nie ma sensu. Nikt nie zostanie za to wynagrodzony.
Niewiara i korzystanie zycia w ten sposob, ze dba sie wylacznie o przyjemnosci, gromadzi sie bogactwa itd. tez nie ma sensu, bo po smierci nie bedzie mogl tego kontynuowac.
Sa istoty, ktore mozemy nazwac Bogiem, ktore sa stworcami ukladow slonecznych czy galaktyk i ktore mozna zobaczyc, ale nawet one nie sa oddzielone od swojego stworzenia i potrzebuja go do wlasnego rozwoju tak samo, jak my potrzebujemy ich.
Tak jak czlowiek potrzebuje lustra aby mogl sie zobaczyc, tak samo Bog (niewidoczne, Centralne Slonce) potrzebuje Syna (widzialne Slonce). Z Syna pochodzi cale stworzenie i on podtrzymuje wszystko przy zyciu. Duch Swiety jest tym, ktory niszczy ten swiat, tworzac nowy. Jak to powiedzial Voltaire:
| Cytat: | | Lepsze jest wrogiem dobrego. |
To samo mamy w hinduizmie. Brahma (Ojciec), Wisznu (Syn) i Shiva (Duch Swiety). Shiva jest otoczony wiencem plomieni , ktore niszcza stary swiat i tworza nowy. Kazdy plomien ma swojego wladce, ktory uzywa go w odpowiednim czasie.
| jam to napisał/a: | | Ten caly cyrk zostanie zakonczony przez osobe, ktora znamy jako Jezus. Przybedzie on ze swoimi aniolami/kosmitami i zmusi naszych ciemiezycieli do poddania sie. |
Hinduizm uczy tego samego.
Chociaz raczej chodzi nie o Jezusa, ale o Saint Germaina, ktory jest Wladca Ery Wodnika. To i tak nie ma znaczenia, bo poziom ich rozwoju duchowego daleko wykracza ponad nasze zrozumienie.
| Apokalipsa napisał/a: | | I widziałem niebo otwarte, a oto biały koń, a Ten, który na nim siedział, nazywa się Wierny i Prawdziwy, gdyż sprawiedliwie sądzi i sprawiedliwie walczy. (12) Oczy zaś jego jak płomień ognia, a na głowie jego liczne diademy. Imię swoje miał wypisane, lecz nie znał go nikt, tylko on sam. (13) A przyodziany był w szatę zmoczoną we krwi, imię zaś jego brzmi: Słowo Boże. (14) I szły za nim wojska niebieskie na białych koniach, przyobleczone w czysty, biały bisior. (15) A z ust jego wychodzi ostry miecz, którym miał pobić narody, i będzie nimi rządził laską żelazną, On sam też tłoczy kadź wina zapalczywego gniewu Boga, Wszechmogącego. (16) A na szacie i na biodrze swym ma wypisane imię: Król królów i Pan panów. (17) I widziałem jednego anioła stojącego w słońcu; i zawołał głosem donośnym, mówiąc wszystkim ptakom latającym środkiem nieba: Nuże, zbierzcie się na wielką ucztę Bożą, (18) by jeść ciała królów i ciała wodzów, i ciała mocarzy, i ciała koni oraz ich jeźdźców, i ciała wszystkich wolnych i niewolników, małych i wielkich. (19) I widziałem zwierzę i królów ziemi, i wojska ich, zebrane, by stoczyć bój z tym, który siedział na koniu, oraz z jego wojskiem. (20) I pojmane zostało zwierzę, a wraz z nim fałszywy prorok, który przed nim czynił cuda, jakimi zwiódł tych, którzy przyjęli znamię zwierzęcia i oddawali pokłon posągowi jego. Zostali oni obaj wrzuceni żywcem do jeziora ognistego, gorejącego siarką. (21) A pozostali byli pobici mieczem wychodzącym z ust jeźdźca na koniu, i wszystkie ptaki nasyciły się ich ciałami. |
"Tloczenie gniewu Boga" jest wlasnie tym "skompresowaniem" prawa przyczyny i skutku, ktore spowoduje, ze ludzkosc odczuje na sobie skutki wlasnego postepowania w krotkim czasie.
Te tloczenie juz sie odbywa.
Nikt nie nauczy sie grac w IT jesli zacznie od gry na insane. Kiedy zegar wybije ostatnia predkosc, nie bedzie juz czasu aby sie wszystkiego nauczyc. Wtedy juz bedzie wiadomo, kto jest po ktorej stronie, kto bedzie wbijal gwozdzie, a kto bedzie ukrzyzowany.
Boru - 6 Lipiec 2011, 14:25
Polski matrix
SaleiB - 6 Lipiec 2011, 14:28
| Boru napisał/a: | Jesli ktos o IQ 200 twierdzi, ze szklanka jest do polowy pusta, a ktos o IQ 100 twierdzi, ze jest do polowy pelna, to kto ma racje? |
A mnie zawsze zastanawia sens pseudofilozoficznych rozważań na temat w połowie wypełnionej szklanki
Boru przeglądając Twoje wypowiedzi w tym temacie zauważyłem często pojawiające się odniesienia do Księżyca i Słońca w stosunku do Ziemi, a także o różnych duchach przemieszczających się pomiędzy tymi ciałami. Mam pytanie, zanim zagłębię się bardziej w twoje teksty. Czy traktujesz te miejsca dosłownie, czy jest to tylko opis symboliczny i metaforyczny?
Boru - 6 Lipiec 2011, 14:47
Uwazam, ze wszystko jest zywe, a planety i gwiazdy sa cialami fizycznymi realnych istot nazywanych powszechnie aniolami/bogami. Wszechswiat jako calosc jest rowniez jednym wielkim organizmem, ktory podlega prawu reinkarnacji, czyli co jakis czas "umiera" i odradza sie ponownie, zaczynajac wszystko od nowa, ale na wyzszym poziomie niz poprzednio.
Tak wiec ludzie obecnie przypominaja troche mrowki chodzace po sloniu.
Vinyanov - 6 Lipiec 2011, 16:44
| SaleiB napisał/a: | | Czy traktujesz [coś] dosłownie, czy jest to tylko opis symboliczny i metaforyczny? |
IMO najczęstszą odpowiedzią, którą można uzyskać na tego typu pytanie jest "i to, i to".
Służy to podniesieniu rangi przedmiotu dyskusji poprzez wzniesienie go o "poziom" wyżej, niż zakładał pytający.
(Nie mówię, że tak się stało tutaj, to ogólna uwaga).
Boru - 6 Lipiec 2011, 17:06
W Starym Testamencie, w Ksiedze Hioba jest opisana historia pewnego zakladu zawartego pomiedzy Bogiem a Szatanem.
| Cytat: | | Otóż zdarzyło się pewnego dnia, że przybyli synowie Boży, aby się stawić przed Panem, a wśród nich przybył też i szatan. (7) I rzekł Pan do szatana: Skąd przybywasz? A szatan odpowiedział Panu, mówiąc: Wędrowałem po ziemi i przeszedłem ją wzdłuż i wszerz. (8) Rzekł Pan do szatana: Czy zwróciłeś uwagę na mojego sługę, Joba? Bo nie ma mu równego na ziemi. Mąż to nienaganny i prawy, bogobojny i stroniący od złego. (9) Na to szatan odpowiedział Panu, mówiąc: Czy za darmo jest Job tak bogobojny? (10) Czy Ty nie otoczyłeś go zewsząd opieką wraz z jego domem i wszystkim, co ma? Błogosławiłeś sprawie jego rąk i jego dobytek rozmnożył się w kraju. (11) Lecz wyciągnij tylko rękę i dotknij tego, co ma; czy nie będzie ci w oczy złorzeczył? (12) Na to rzekł Pan do szatana: Oto wszystko, co ma, jest w twojej mocy, tylko jego nie dotykaj! I odszedł szatan sprzed oblicza Pana. |
O co chodzi?
Bog przedstawiony tutaj to Bog Jahwe - nosiciel ludzkiego ego. Ego czlowieka, jest nizszym czlonem od jego Wyzszej Jazni. Ego uwaza siebie za cos odrebnego od reszty i kiedy jest atakowane, broni swojego terytorium. Szatan jest alter-ego, czy tez cieniem ludzkiego "ja".
W matrixie mamy Neo i agenta Smitha, ktory jest alter-ego Neo. Dopoki Neo walczy z nim, nie moze go pokonac, chociaz toczy rownorzedna walke. Pokonuje go dopiero wtedy, kiedy zostaje przez niego zabity.
Jezus jest ucielesnieniem Wyzszej Jazni, ktora nie uwaza siebie za kogos odrebnego i daje sie zabic tak naprawde przez samego siebie, dzieki temu uwalnia sie spod prawa karmy i reinkarnacji, ktore rzadzi tym swiatem i zyskuje wladze nad nim.
Ja jestem innym "ty", a ty jestes innym "ja".
| Marek napisał/a: | | I przybyli do Kafarnaum. A będąc w domu, zapytał ich: O czym to rozprawialiście w drodze? A oni milczeli, bo rozmawiali między sobą w drodze o tym, kto z nich jest największy. I usiadłszy, przywołał dwunastu i rzekł im: Jeśli ktoś chce być pierwszy, niechaj stanie się ze wszystkich ostatnim i sługą wszystkich. |
Boru - 6 Lipiec 2011, 17:52
| Cytat: | Smierci nie ma, wiec nie ma po niej tez swiadomosci |
| Cytat: | | wszystko co pojawia sie w umysle danego czlowieka istnieje w rzeczywistosci. |
To by sie wykluczalo Czlowiek moze cofnac sie w swoim rozwoju az do poziomu mineralu, gdzie jego swiadomosc jest tak bardzo przytlumiona, ze mozna to wlasciwie uznac za smierc. Taka swiadomosc jest "rozciagnieta" na caly wszechswiat. Nie trwa to jednak wiecznie i kiedys ta stlumiona swiadomosc zaczyna sie "zageszczac" i skupiac w mniejszej przestrzeni.
Tak wiec Viny, jesli bardzo chcesz, to mozesz umrzec. Zanim jednak ci sie uda, to bedziesz musial zjechac winda w dol i przezyc jeszcze sporo. Pewne istoty juz czekaja tam z utesknieniem
Vinyanov - 9 Lipiec 2011, 20:03
Anatomia człowieka:
"Rozum" to to, co rozumiemy, jak działa, ale udajemy, że nie jest warte rozumienia.
"Serce" to to, co rozumiemy, jak działa, ale udajemy, że nie rozumiemy.
"Dusza" to to, co rozumiemy, jak działa, ale udajemy, że zrozumieć nie można.
Wersję (nieco) mniej pretensjonalną można uzyskać stosując odpowiednio "intelekt", "emocje" i "intuicję".
Boru - 11 Lipiec 2011, 22:18
| Cytat: | | Mam pytanie, zanim zagłębię się bardziej w twoje teksty. Czy traktujesz te miejsca dosłownie, czy jest to tylko opis symboliczny i metaforyczny? |
Wiekszosc z tego co napisalem jest oparte na antropozofii, czy nauce Rozokrzyzowcow (na jedno wychodzi w sumie).. jednak im dluzej zglebiam ten temat tym bardziej przekonuje sie, ze ta wiedza, ktora publicznie dzielil sie Steiner (tworca antropozofii) jest w duzym stopniu pewna mitologia, czy duzym uproszczeniem ktore w tamtych czasach (poczatek XX wieku) moglo zostac przyjete przez ludzi. Zaznajomienie sie z ta mitologia jest potrzebne aby pojsc dalej. Ludzkosc jest pograzana w takiej duchowej ignorancji, ze prawda powiedziana wprost nie zostalaby przyjeta.
Dwie strony wczesniej wkleilem pewien psalm manichejski, ktorego tresc spelniala taka sama role wieki wczesniej.
Gdyby w tamtych czasach zaczal mowic o najezdzcach z kosmosu, Jezusie jako pol-kosmicie, ktory korzystal z bardzo zaawansowanej technologii, ktory przezyl ukrzyzowanie i dozyl sedziwego wieku .. moglby niczego nie zdzialac
Steiner byl gleboko wtajemniczony, mozna powiedziec, ze byl wielkim magiem i wiedzial, ze jesli poda pewien system wierzen i oblecze to w jakas mitologie, to nie ma znaczenia, czy ta mitologia w pelni odpowiada prawdzie. Wazne, by pobudzic ludzi do przyjecia jakiejs postawy.
Rozne religie praktykuja ta sama metode, ale intencje maja negatywne. Kaplani zastawiaja na ludzi pulapki i wysysaja z nich energie.
Moj pierwszy post na tej stronie jest jednak ciagle aktualny.
| kabalistyczna "Ksiega Zohar" napisał/a: | "Biada człowiekowi, który w Torach (w Prawie) widzi jedynie proste przykłady i zwyczajne słowa. Gdyby rzeczywiście tylko to one zawierały, można by było obecnie napisać Torah jeszcze bardziej podziwu godnym - lecz tak nie jest.
Każde słowo w Torah ma podniosłe znaczenie i kryje w sobie wielkie misterium... Opowieści Torah są jedynie zasłoną Torah. Biada temu kto zasłonę Torah bierze za sam Torah... Naiwny widzi jedynie zasłony i opowieści i nie rozpoznaje nic innego. On nie widzi co kryje się za zasłonami. Człowiek bardziej uświadomiony nie zważa na ubiór lecz na ciało, które ubiór osłania" |
Polecam ten wyklad Nassima Harameina (kontrowersyjny fizyk i matematyk) o Arce Przymierza, znaczeniu imienia JHWH i Drzewie Zycia.
Tak wiec zstapienie "Ducha Slonca" mozna odczytac w taki sposob:
Starozytni Izraelici posiadali tzw. Arke Przymierza, dzieki ktorej byli w stanie dokonywac rzeczy uznawanych za cuda i kontaktowali sie dzieki niej z Bogiem. Wytwarzala ona COS podobnego do Slonca. Taka pozaziemska technologia, wyniesiona z Egiptu przez Mojzesza, ktory byl synem Faraona. Ta arka w pewnym momencie gdzies zaginela i prawdopodobnie byla pod ochrona sekty essenczykow, do ktorej nalezal miedzy innymi Jezus, Jozef i Maria.
Jezus byl jakby naladowywany przez te Slonce (Gwiazda Betlejemska), dzieki czemu funkcjonowal on na "wyzszych obrotach" i byl w stanie dokonywac takich rzeczy jak np. chodzenie po wodzie
Boru - 11 Lipiec 2011, 22:18
Double post
Boru - 12 Lipiec 2011, 11:13
| jam to napisał/a: | | Starozytni Izraelici posiadali tzw. Arke Przymierza, dzieki ktorej byli w stanie dokonywac rzeczy uznawanych za cuda i kontaktowali sie dzieki niej z Bogiem. Wytwarzala ona COS podobnego do Slonca. |
Ciekawe, ze w roznych tajnych stowarzyszeniach ezoterycznych, najwyzszy stopien wtajemniczenia uzyskuje sie wtedy, gdy oddaje sie poklon Arce Przymierza, a wlasciwie temu, co nad nia sie unosi. To "cos" mozna wykorzystywac w dobrych celach jak i zlych . Piramidy maja z tym duzo wspolnego .. to z pewnoscia nie sa grobowce faraonow postawione przez grupe niewolnikow.
W starozytnym Izraelu Arka Przymierza znajdowala sie w swiatyni, a wczesniej w namiocie. Ta swiatynia byla podzielona na rozne czesci i im bardziej ktos byl wtajemniczony, tym blizej Arki mogl przebywac. Do samej Arki miala dostep chyba tylko jedna osoba, Arcykaplan, ktory raz na rok wchodzil do pomieszczenia, gdzie ona sie znajduje.
Wedlug teorii pustej Ziemi, w centrum Ziemi znajduje sie "Centralne Slonce". Jest to te same Slonce, ktore unosi sie nad Arka Przymierza. Poszczegolne czesci swiatyni, w ktorej znajdywala sie Arka odpowiadaly temu, jak zbudowana jest Ziemia.
Te "Wszystkowidzace Oko" znajduje sie w centrum wszystkiego. Kazdy atom, kazda planeta, gwiazda, galaktyka itd. ma w centrum wlasnie te Centralne Slonce, Absolut.
Nasze ciala wydaja sie ograniczone, ale nosimy w sobie nieskonczonosc. Nie jest to przenosnia. Kazdy nasz najmniejszy ruch wywoluje reakcje w calym wszechswiecie. Kazdy atom, komorka i kazde cialo jest calym kosmosem.
Tak jak ukladajac kostke rubika, zmianiajac polozenie jednej kostki automatycznie wymusza sie na pozostalych wykonanie odpowiedniego ruchu, aby wszystko doprowadzic do pierwotnego stanu.
W momencie kiedy jeden czlowiek uderza drugiego, informacja o tym uderzeniu jest przekazywana automatycznie calemu wszechswiatowi i wszystkie wydarzenia we wszechswiecie uloza sie w taka kombinacje, ze ten czlowiek sam zostanie uderzony przez kogos. Wystepujac przeciwko jednemu czlowiekowi, niewazne kim by nie byl, wystepuje sie przeciwko calemu wszechswiatowi
| William Blake napisał/a: | | Gdyby oczyścić drzwi percepcji, każda rzecz jawiłaby się taka, jaka jest: nieskończona. |
Moze Eliasz sprowadzil ogien z nieba w taki sposob?
Boru - 12 Lipiec 2011, 11:13
Znowu zamiast zedytowac posta to wysyla nowego.
Boru - 13 Lipiec 2011, 07:55
| Cytat: | | Te "Wszystkowidzace Oko" znajduje sie w centrum wszystkiego. Kazdy atom, kazda planeta, gwiazda, galaktyka itd. ma w centrum wlasnie te Centralne Slonce, Absolut. |
Nie wiem, czy zdajecie sobie z tego sprawe, ale zostalo naukowo udowodnione, ze atom jest czarna dziura i kazdy pojedynczy atom zawiera w sobie energie calego wszechswiata. Swiat w ktorym zyjemy, istnieje we wnetrzu atomu, czarnej dziury. Wszystko co istnieje, to jest podzielona .. przestrzen. Zrozumienie tego, jak dzieli sie pusta przestrzen daje nieskonczone mozliwosci.
Wyobrazcie sobie, ze wchodzicie swoim wzrokiem we wlasna dlon, miesnie, komorki, kod DNA, atomy, wchodzicie w jadro pojedynczego atomu .. i co dalej? Widzicie swiatlo, ktore rozdrabnia sie na gromady galaktyk, galaktyki, gwiazdy, planety, kraje, miasta, ulice, dom .. i wlasna dlon.
Tak wiec postacie takie jak np. Jezus mowiace o "Krolestwie Boga w nas" to juz nie sa jacys marzyciele oderwani od Ziemi, tylko ludzie mowiacy naukowym jezykiem. To my zyjemy w iluzji i mamy odwrocony punkt widzenia.
Vinyanov - 13 Lipiec 2011, 09:03
Uznawanie prostych koncepcji myślowych, których rozumienie (lub raczej sądzenie, że się je rozumie) jest wrodzone u wszystkich ludzi, takich np. jak "nieskończoność", "niemierzalność", "wzajemne przenikanie się", "symetria", "pustka" lub "wyższe i niższe poziomy czegoś" (i wiele, wiele innych) za narzędzia, które mogą posłużyć do trafnego opisania świata to nic innego jak oznaka braku dyscypliny umysłowej.
| Cytat: | | Ostatnio zmieniony przez Vinyanov Dzisiaj 9:27, w całości zmieniany 17 razy |
Kto jest mistrzem edytowania?
Boru - 13 Lipiec 2011, 13:36
Nieuznawanie prostych koncepcji myslowych, ktore kazdy potrafi zrozumiec i szukanie na sile trudniejszych (nie trzymajacych sie kupy) jest oznaka braku sympatii do prostych ludzi
Vinyanov - 13 Lipiec 2011, 14:07
| Boru napisał/a: | | szukanie na sile |
Nie muszę. Mam je w tej chwili 80 cm od siebie, w podręcznikach do chemii, fizyki i j. polskiego.
OK, już się uciszam. Nie bierzmy wszystkiego, co nie jest opatrzone uśmieszkami poważnie.
| Cytat: | | Ostatnio zmieniony przez Boru Dzisiaj 13:37, w całości zmieniany 1 raz |
OK.
Boru - 13 Lipiec 2011, 17:09
Gdyby Harold odslonil oczy to zobaczylby, ze jest trojwymiarowy i skacze tworzac za soba spirale. Moglby tez ulozyc ze schodkow geometryczna strukture prozni, stanac w srodku i tym samym doskoczyc do szczytu wiezy, do pierwszego i ostatniego schodka, jedynego jaki istnieje.
| Ewangelia Tomasza napisał/a: | | 18 Rzekli uczniowie do Jezusa: "Powiedz nam, w jaki sposób nastanie nasz koniec?" Odrzekł Jezus: "Odkryliście już początek, aby poszukać końca; tam bowiem, gdzie jest początek, tam będzie i koniec. Błogosławiony, kto stanie na początku - pozna koniec i nie zakosztuje śmierci". |
Gdyby ktos zaczepil mnie na ulicy pytaniem: czy wierzysz w Boga? To powiedzialbym:
Wierze w nieskonczona pusta przestrzen, ktora dzieli sama siebie na nieskonczona ilosc nieistniejacych kul z czworoscianem w srodku, ktore nawzajem siebie reguluja i zmierzaja do nieskonczonej gestosci
| Cytat: | | Wyobrazcie sobie, ze wchodzicie swoim wzrokiem we wlasna dlon, miesnie, komorki, kod DNA, atomy, wchodzicie w jadro pojedynczego atomu .. i co dalej? Widzicie swiatlo, ktore rozdrabnia sie na gromady galaktyk, galaktyki, gwiazdy, planety, kraje, miasta, ulice, dom .. i wlasna dlon. |
Paradoksalnie wszechswiat jest ograniczony. Moglibysmy wyjsc na zewnatrz tego wszechswiata, a gdzies tam dalej widac by bylo maly punkcik, ktory okazalby sie innym wszechswiatem.
Ktos moglby powiedziec: piszesz tutaj o pentagramach, a mowi sie, ze to szatanski symbol.
Znajomosc geometrii i umiejetnosc jej zastosowania w rozwoju duchowym mozna wykorzystywac zarowno w dobry jak i zly sposob. Odpowiednikiem pentagramu w muzyce jest tzw. tryton, czyli tonacja stosowana np. w muzyce metalowej, ktora najczesciej wykorzystuje sie w zlych zamiarach.
Boru - 14 Lipiec 2011, 16:31
| Vinyanov napisał/a: | | Świadomość po śmierci nie istnieje |
W pewnym sensie mozesz miec racje. Mysle, ze moze to sie odbywac w ten sposob, ze jedna swieca gasnie, a druga w innym miejscu sie zapala. Zapalenie drugiej swiecy jest wynikiem zgasniecia tej pierwszej i odczuwa ona skutki jej postepowania, nie pamietajac przy tym nic ze swojego "poprzedniego" zycia.
Pamiec i swiadomosc moze byc przechowywana na roznych nosnikach. Jesli ktos przechowuje swoja pamiec i "ja" w ciele fizycznym, mozgu, to po smierci traci to wszystko.
Mozna tez przechowywac to wszystko na innym nosniku, ktory po smierci fizycznego ciala zostanie po prostu "cisniety" w inne cialo.
Mozna rowniez czesc swojej pamieci i "ja" zmagazynowac na roznych nosnikach. Taki czlowiek w momencie smierci fizycznego ciala, utraci czesc swojej pamieci, a czesc zachowa. W swoim nastepnym wcieleniu, bedzie mial przeblyski i bedzie swiadomy tego, ze nie jest tu pierwszy raz i ma cos tutaj do zrobienia, ale musi sie dowiedziec od nowa co dokladnie ma tutaj zrobic.
To wszystko laczy sie z przebiegunowaniem planety, ktore niedlugo nas czeka. Ludzie, ktorzy ulokowali swoja swiadomosc w fizycznym ciele, zostana sformatowani i straca pamiec Wyobrazcie sobie ludzi, ktorzy nagle zapominaja kim sa i co tutaj robia, ktorzy nagle nie wiedza do czego sluzy bron, cala ta technologia itd.
Podejrzewam, ze istoty, ktore nas hoduja stracily w jakims momencie swojej historii zdolnosc do przenoszenia swojej pamieci po smierci ich fizycznych cial. Dlatego chca utrzymac swoje ciala przy zyciu, karmiac sie nami.
Zdumiewa mnie to, w jakim strasznym matrixie zyjemy. W szkolach uczymy sie o swiecie, ktory jest jakas jedna milionowa czescia calosci, pijemy trujaca wode (woda z naturalnego zrodla wyglada zupelnie inaczej i ma inne wlasciwosci niz z kranu), ktora wysysa z nas energie, jemy mieso zadreczanych zwierzat, ktorych emocje zagniezdzaja sie w naszych cialach, mieszkamy w miastach i budynkach, ktorych budowa zakloca przeplyw energii, media bombarduja nas klamstwami, strasza sztucznie wytworzonym terroryzmem, abysmy byli jeszcze bardziej ulegli, dla odmiany dali nam zalosne rozrywki, abysmy czasem poczuli sie fajnie i w tym wszystkim mamy zludzenie jakiejs wolnosci i wydaje sie nam, ze to normalne.
Jakby ktos chcial zainteresowac sie rozwojem duchowym, ale tak bardziej z naukowego punktu widzenia to polecam zapoznac sie z takimi goscmi jak Dan Winter, czy Nassim Haramein. Smiem twierdzic, ze to geniusze ale malo sie o nich mowi (nawet w wikipedii ich nie ma) bo ich odkrycia wywracaja wszystko do gory nogami Haramein naucza raczej poczatkujacych i jest zabawniejszy niz polskie kabarety a Winter jest duzo trudniejszy do ogarniecia (ja nie za bardzo ogarniam). Na yt jest sporo filmikow z polskimi napisami.
Vinyanov - 15 Lipiec 2011, 03:11
| Boru napisał/a: | | [...] zludzenie jakiejs wolnosci |
Stary problem. "Uszczęśliwiać czy pozwolić wierzyć, że jest się szczęśliwym?"
Boru - 17 Lipiec 2011, 20:07
Jak moze powstac cos z niczego? To jedno z podstawowych pytan, ktore padaja z ust wierzacych i ateistow podczas dyskusji.
Moze zamiast pytac "jak" trzeba postawic pytanie .. "czy w ogole cos powstalo"?
Przegladajac Internet znalazlem taki oto tekst.
Jest to dosyc bliskie temu co pisalem wczesniej tzn. Absolut jako nieskonczonosc i swiat jako rozcienczony, podzielony Absolut, ktory zderza sie z przeciwienstwami i dzieki temu rozwija sie dalej.
Tak wiec Bog to moze po prostu pusta przestrzen a wszechswiat to statek-widmo, ktorego paliwem jest glupota i zlo zyjacych w nim istot?
Moze starozytni gnostycy nie bez powodu nazywali Boga Najwyzszego: Cisza, Otchlan?
Boru - 20 Lipiec 2011, 18:37
| Cytat: | Odniesienia do człowieka nazywanego Jeszu (lub Jeiszu) pojawiają się w Talmudzie babilońskim z około VI-VII wieku n.e. i innej klasycznej literaturze religijnej z II do VIII wieku n.e. Nie wiadomo jednak, czy chodziło o Jezusa, ponieważ "Jeszu" było akronimem określenia: jemach szemo wezichro (oby jego imię i pamięć [o nim] zaginęły), używanym zwyczajowo wobec wszystkich osób winnych nakłaniania do bałwochwalstwa, herezji i apostazji. Pojawiające się w Talmudzie określenie Ha Nocri (Nazarejczyk) również nie musi wskazywać na Jezusa, lecz być może na jakiegoś innego "proroka" z Nazaretu. Potwierdzają to liczne niezgodności między opisem życia Jeszu, a życiorysem Jezusa: np. Jeszu czekał 40 dni na egzekucję, był ukamienowany (nie ukrzyżowany) w Lod (nie w Jerozolimie).
Osoba Jeszu (domniemanego Jezusa) została potraktowana w Talmudzie babilońskim, będącym także polemiką i kontrnarracją wobec Nowego Testamentu, marginalnie. Urodził się ze związku pozamałżeńskiego Marii i rzymskiego żołnierza, stacjonującego w Palestynie o imieniu Panthera. Jako syn nie-Żyda, a przede wszystkim owoc zdrady małżeńskiej był osobą wykluczoną, poza plemieniem i nie mógł brać udziału w normalnym życiu społeczności (np. w szeregu ważnych obrzędów).
Jednym z głównych oskarżeń pod adresem Jeszu zawartych w źródłach talmudycznych jest to, że zwiódł lud żydowski. Za pomocą nieczystych sztuczek i praktyk zmusił go, aby za nim podążył. Podobnie uzdrowienia nie były efektem boskości, lecz produktem czarnej magii. |
Teraz pojdzmy dalej: Jezus "zmartwychwstaje" jakies 100 lat pozniej jako Apoloniusz z Tiany , filozof, matematyk i magik. Swiadomy tego kim byl w poprzednim wcieleniu, wplata w swoja nauke postac Jezusa. Ten Jezus jest jakby jego pseudonimem i tak powstaja ewangelie, ktore zawieraja zaszyfrowane duchowe przeslanie
Boru - 23 Lipiec 2011, 18:14
Jeszcze cos o pentagramach
| Jezus napisał/a: | | Jam jest korzeń i ród Dawidowy, gwiazda jasna poranna. A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź! A ten, kto słyszy, niech powie: Przyjdź! A ten, kto pragnie, niech przychodzi, a kto chce, niech darmo weźmie wodę żywota. |
Czym jest gwiazda poranna? Jest to planeta Wenus, ktora jest widoczna na horyzoncie przed wschodem Slonca.
Stad wlasnie imie Lucyfer, ktore znaczy "niosacy swiatlo". To dosyc ciekawe, bo Jezus sam siebie nazwal Lucyferem.
Obejrzyjcie sobie ten filmik.
Nastepnie ten obrazek.
Rany zadane Jezusowi tworza pentagram.
Pentagram przypomina glowe kozla.
Starozytni zydzi mieli w zwyczaju skladanie kozla w ofierze, dzieki czemu ich grzechy mogly zostac odpuszczone (stad wlasnie okreslenie "koziol ofiarny").
Jezus byl takim kozlem ofiarnym, heretykiem skazanym na smierc.
| Jezus napisał/a: | | (...)ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, i wtedy biadać będą wszystkie plemiona ziemi, i ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach nieba z wielką mocą i chwałą (...) |
Czy znak Czlowieka to Wenus? Ostatnio czesto mowi sie o tzw. planecie X czy Nibiru, ktora ma przyleciec tutaj w okolicach 2012. Spotkalem sie z opinia , ze Nibiru znana w starozytnosci byla to planeta Wenus, ktora poruszala sie po innej orbicie niz obecnie.
Vinyanov - 23 Lipiec 2011, 18:24
[...] [...]
Boru - 23 Lipiec 2011, 20:40
Mam wprawe w lamaniu serc.
Boru - 28 Lipiec 2011, 20:55
Wyobrazcie sobie, ze pewnego dnia w telewizji zostaje podana informacja o inwazji obcych z kosmosu Ludzie musza sie zjednoczyc i musi zostac utworzony swiatowy rzad aby poradzic sobie z najezdzcami. W trakcie walki z tymi kosmitami pojawiaja sie inni kosmici, ktorzy pokonuja tych zlych, obalaja calkowicie dotychczasowy rzad, oglaszaja sie naszymi zbawcami a nastepnie jeden z nich, podajacy sie za Jezusa, oglasza ustanowienie 1000-letniego krolestwa
Otwiera jakis miedzywymiarowy portal, jasniejszy niz Slonce i mowi "przyjdzcie do mnie owieczki, a dam wam darmo pic ze zrodla wody zycia" oraz "Sa jeszcze tacy, ktorzy sa po stronie tamtych zlych. Musimy sie ich pozbyc jak za dawnych czasow czynili to Mojzesz i Jozue. To z powodu tej zarazy drecza was od kilku lat te wszystkie plagi."
| Apokalipsa napisał/a: | | I zgromadzil ich na miejscu, ktore po hebrajsku nazywa sie Armageddon |
Wyruszaja na walke, a kiedy docieraja na miejsce, na niebie pojawia sie pewna planeta i zbliza sie do Ziemi. Wywoluje to obled wsrod zgromadzonych ludzi "Mesjasza", zabijaja sie nawzajem i spadaja na nich wielkie plagi.
Wsrod pozostalych, pojawienie sie planety powoduje transformacje i przejscie na wyzszy poziom rozwoju.
Takie moje luzne przemyslenia
Co jesli te wszelkie przepowiednie o powrocie Mesjasza sa manipulacja?
Boru - 1 Sierpień 2011, 18:06
Ostatnio sledze rozne strony, ktore zajmuja sie tematem "konca swiata", roku 2012 itd.
Niepokoi mnie jednak wiekszosc z tego, co ludzie pisza na ten temat i cala ta otoczka. Bardzo duzo jest tam takiego pseudoduchowego belkotu, szerzenia strachu przed zaglada, przekazow channelingowych od roznych "istot swiatlosci" itd. Kiedy takim ludziom zwraca sie uwage na to, to zle to przyjmuja.
Na poczatku sam troche sie w to wkrecilem.
Moja intuicja mowi mi, ze cos tutaj nie gra ale jednoczesnie mowi mi, ze faktycznie wszystko "skonczy sie" maksymalnie w ciagu natepnych kilku lat.
O co wiec chodzi? Nasza planeta to taki ogrodek w ktorym jestesmy hodowani przez istoty o wiele bardziej od nas zaawansowane ale sa to istoty upadle, potrzebujace energii, ktora my wytwarzamy.
Planety jednak ewoluuja i tylko kwestia czasu jest, kiedy ten ogrodek splonie. Krotko mowiac, nasza Ziemia stanie sie niedlugo gwiazda, a istoty zyjace tutaj przejda na wyzszy poziom egzystencji. Mozna to nazwac "wniebowstapieniem", czy przejsciem do innego wymiaru. O to wlasnie chodzi z tym "Duchem Slonca", "Duchem Ziemi", zmartwychwstaniem itd.
Nasi hodowcy przybeda wiec tutaj, przebrani za swietliste istoty i w obliczu katastrof beda nawolywac ludzi do tego, aby udali sie z nimi w podroz do "lepszego swiata". W rzeczywistosci bedzie to jedynie przeprowadzka na inna planete, gdzie bedzie mozna kontynuowac hodowle.
Trzeba pamietac , ze tutaj jest nasze miejsce i nigdzie sie stad nie ruszamy.
Bedzie duzo klamstw i manipulacji, dlatego przedstawiam tutaj rozne scenariusze aby wyostrzyc wasza czujnosc.
Pisalem tez wczesniej o tym, ze Jahwe, starotestamentowy Bog, jest wladca Ksiezyca.
Ksiezyc jest satelita, ktora nadaje sygnal "matrixa". Kiedy zostanie stad zabrany, rozsypie sie iluzja.
| Cytat: | | Zapytany zaś przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie Królestwo Boże, odpowiedział im i rzekł: Królestwo Boże nie przychodzi dostrzegalnie, ani nie będą mówić: Oto tutaj jest, albo: Tam; oto bowiem Królestwo Boże jest pośród was. Rzekł też do uczniów: Przyjdą czasy, kiedy będziecie pragnęli widzieć jeden z dni Syna Człowieczego, a nie ujrzycie. I będą mówić do was: Oto tam, oto tu. Nie chodźcie, ani się tam nie udawajcie. Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, świeci od jednego krańca nieba aż po drugi, tak będzie i Syn Człowieczy w dniu swoim. |
| Piotr napisał/a: | | A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ziemia i dzieła ludzkie na niej spłoną. Skoro to wszystko ma ulec zagładzie, jakimiż powinniście być wy w świętym postępowaniu i w pobożności, (12) jeżeli oczekujecie i pragniecie gorąco nastania dnia Bożego, z powodu którego niebiosa w ogniu stopnieją i rozpalone żywioły rozpłyną się? Ale my oczekujemy, według obietnicy nowych niebios i nowej ziemi, w których mieszka sprawiedliwość. |
| Cytat: | | Kto blisko jest mnie, blisko jest ognia, a kto jest daleko ode mnie, daleko jest od Krolestwa. |
| Max Heindel napisał/a: | Gdy Istoty znajdujące się na jakiejś planecie dostatecznie się rozwiną, wtedy planeta ta stanie się Słońcem, czyli stałym punktem w systemie słonecznym, a gdy istoty tam się znajdujące osiągną jeszcze wyższy stopień swego blasku, i planeta dzięki temu uzyska stan najwyższego blasku, wówczas rozpłynie się ona w pewnym znaku Zodiaku i stanie się ciałem macierzystym dla narodzin nowego systemu słonecznego.
W taki sposób ogromne zastępy Istot boskich, które do tej pory ograniczone były jedynie do Słońca, uzyskają swobodę działania wobec znacznej ilości ciał niebieskich i będą mogły wpływać na system, który narodzi się w zasięgu pola ich wpływów. Planety, czyli światy zamieszkałe przez istoty ludzkie w obrębie Zodiaku, opanowane są w różny sposób przez siły tych planet, w zależności od osiągniętego stopnia ewolucji.
Nasze Słońce nie mogło stać się nim wcześniej, zanim nie wydaliło z siebie wszystkich istot na tyle rozwiniętych, że nie mogły wytrzymać ogromnych świetlistych wibracji Słońca, gdyż pozostając tam, zostałyby zniszczone przez ogień.
Widzialne Słońce jest z całą pewnością polem rozwoju dla istot stojących znacznie wyżej od człowieka. Lecz nie jest ono w żadnym wypadku twórcą planet, jak przyjmuje to współczesna wiedza materialistyczna. Przeciwnie, Słońce jest także emanacją Centralnego Słońca, niewidzialnego Źródła wszystkiego co znajduje się w obrębie naszego systemu słonecznego. Widzialne Słońce jest tylko lustrem, w którym odbijają się energetyczne płomienie duchowego Słońca, gdyż prawdziwe Słońce jest tak samo niewidzialne, jak niewidzialny jest prawdziwy człowiek. |
Niektore moje wiadomosci moga wydac sie ze soba sprzeczne.
Jak juz mowilem, ten temat to taki moj brudnopis i dziele sie tym, co w danym momencie uwazam za wartosciowe.
Boru - 2 Sierpień 2011, 12:54
Jako, ze od lat moje poszukiwania kraza glownie wokol Biblii to glownie skupiam sie na osobie znanej jako Jezus. Problem w tym, ze to co jest napisane w ewangeliach to jedno, a jaki Jezus byl naprawde to drugie. Kiedy pytam sie ludzi zajmujacych sie ezoteryka, co mysla o "historycznym Jezusie", to w odpowiedzi dostaje cos w stylu "nauczyciel jak Budda, czy Mahomet i wielu innych". To znaczy wszystko i nic bo o tych panach rowniez nic nie wiem.
Slyszalem juz wiele roznych wersji: Jezus jako wcielenie starotestamentowych prorokow, Jezus jako narzedzie slonecznego Ducha, Jezus jako kosmita, Jezus jako postac legendarna itd.
Szperajac w internecie znalazlem ciekawy tekst, ktorego fragment mowi wlasnie o tym i ktory moze wydawac sie na pierwszy rzut oka calkowicie idiotyczny, lecz dla mnie ma on sens bo harmonizuje sie on z cala reszta tego co wiem.
| Cytat: | To co jest przedstawiane jako ukrzyżowanie Sanandy Kumara (Jezusa), nie miało miejsca w rzeczywistości trzeciego wymiaru. Zdarzenie to zostało przedstawione w formie hologramu istotom ludzkim przez istoty gadzie . Technika ta oddaje pełnię realizmu w percepcji świadomości trójwymiaru. Istota ze świadomością trójwymiaru odbiera ten proces jako rzeczywiste zdarzenie, w którym może nawet uczestniczyć, niczym w tym co zwane jest spektakl. Istoty stanowiące część hologramu są materialne w sensie fizycznym i wydają naturalne dzwięki, jakby były to żywe istoty. Metoda hologramu stosowana przez istoty gadzie, polega na zmanifestowaniu struktur atomowych w wymiarze trzecim, których zródłem jest zbiorowa świadomość istot gadzich. Hologram jest kreacją umysłu istoty gadziej przy wsparciu czterowymiarowych urządzeń, będących generatorami pola elektromagnetycznego, których naturalnie istoty ze świadomością trzeciego wymiaru nie mogą dostrzec przy pomocy narządu wzroku ciał żółtego pęku (ciala fizycznego). Kreacja będąca hologramem, przedstawiająca ukrzyżowanie Sanandy skupiała tysiące świadków. Wśród nich byli ludzie, dzięki którym powstały wzmianki o tym co zwane jest tu "męką Chrystusa". Jako że metoda hologramu jest realistyczna w stopniu znacznym w percepcji trójwymiaru, wydarzenia związane z ukrzyżowaniem zostały trwale umieszczone w kontinuum czasoprzestrzennym trzeciego wymiaru kuli Ziemi, dlatego potencjalna istota mająca dostęp do kontinuum, może oglądać to wydarzenie, będące projekcją holograficzną.
Istota Sananda nie opuściła ciała żółtego pęku podczas bycia przytwierdzoną do krzyża, do którego ta istota w ogóle nie była przytwierdzana. Istota Sananda podczas snu wewnątrz groty została zabrana w wymiar piąty kuli Ziemi przez swoje ciało pęku indygo. Tam postanowiła ostatecznie opuścić swoje ciało żółtego pęku, jednak zanim to nastąpiło, zdecydowała się na ostatnią manifestację w polu trzeciego wymiaru w ciele pęku zielonego. W ten sposób została odebrana jako istota zwana tu duchem podczas żegnania się z bliskimi jej istotami. Po pożegnaniu się, Sananda używając sloganu języka świadomości trójwymiaru oznajmił, że "wraca do swego ojca", po czym na oczach tysięcy istot ludzkich został w ciele pęku zielonego zabrany do wnętrza formacji odpowiadającej pojazdowi, jaka ukazała się na niebie. To wydarzenie zostało uwieńczone na wielu malowidłach autorstwa świadomości trójwymiaru i określone jako "wniebowstąpienie". Pojazd energetyczny Konfederacji Światła, do którego wniknęła manifestacja Sanandy w ciele zielonego pęku zmieniał kształty lśniąc tęczowym blaskiem. Zebrany tłum przejawiał to co określa się ekscytacją, podnieceniem, radością, odbierając zmiennokształtną formację, jako "boga ojca". Wiązki strumieni energii poruszające się wokół pojazdu zostały odebrane jako "anioły" i uwieńczone na malowidłach. Rzeczywisty kształt pojazdu Konfederacji odpowiadał kuli, jego średnica wynosiła mil pięćdziesiąt. Wewnątrz pojazdu Sananda zmanifestował się w ciele pęku niebieskiego, po czym wytworzył to co nazywane jest "siatką Chrystusową" lub "zesłaniem Ducha Świętego" na cały plan trzeciego wymiaru kuli Ziemia. Spowodowało to otrzymanie impulsów aktywacyjnych przez pęki zielone czakr serca u istot ludzkich, będących w wymiarze trzecim kuli Ziemia. Sananda wszedł wówczas w rezonans z sercem kuli świadomej Ziemi - ikosahedralnym, bladozielonym jądrem o wibracji miłości, wspomógł całą planetę jako żywą istotę, przygotowując ją wraz z jej mieszkańcami na zbliżającą się emanację rdzenia tej istoty spiralnej zwanej Drogą Mleczną. Spowodowało to przewagę biegunu pozytyw nad biegunem negatyw w zbiorowej świadomości ludzkości trzeciego wymiaru i otworzyło jej drogę prowadzącą do osiągnięcia wymiaru czwartego o biegunie pozytyw. Ta operacja była wspierana przez cywilizację istot ludzkich zamieszkujących wnętrze kuli świadomej Ziemi.
Pochodzenie istoty zwanej Sananda Kumara to pole trzeciego wymiaru kuli świadomej Wenus, gdzie ta istota razem z tą zwaną Sanat Kumara, pracowała nad sukcesywnym wspieraniem tej kuli w biegunie pozytyw. Po osiągnięciu przez kulę świadomą Wenus wymiaru czwartego, istota Sananda wniknęła w pole trzeciego wymiaru kuli świadomej Maldek, gdzie uchodziła za dosyć silną ( ) emanację biegunu pozytyw, oddziaływującą korzystnie na zbiorową świadomość Maldekian, pomimo silnych ingerencji istot gadzich w świadomość zbiorową tych istot. Po rozproszeniu kuli świadomej Maldek, istota Sananda mogąc wejść w wymiar piąty doświadczania świadomości, podczas zebrania rady wewnątrz pola szóstego wymiaru kuli świadomej Saturn , wybrała wniknięcie w wymiar trzeci pola kuli świadomej Ziemia, będącej pod potężnym wpływem istot gadzich. Istota Sananda Kumara sukcesywnie nakierowała świadomość zbiorową istot ludzkich z pola trzeciego wymiaru kuli Ziemia z powrotem w obszar pęku zielonego czakry serca. W tamtej epoce w skutek ingerencji istot gadzich, istoty ludzkie często omijały aktywację pęku zielonego energii miłości i skupiały się głównie na pęku niebieskim i indygo co sprawiało, że istoty gadzie czerpały ogromne ilości wibracji o biegunie negatyw. Istota Sananda Kumara dotknęła pęku zielonego czakry serca w wielu społecznościach. To wprawiło energie istot gadzich w to co nazywa sie tu zamieszaniem. Istoty gadzie podejmowały wszelkie starania, by wypaczyć naturę istoty Sanandy. Przeważająca część danych istoty Sanandy, dostępna w przekazach zwanych świętymi księgami wraz z Biblią i księgą Urantii, jest poważnie wypaczona i nieprawdziwa. Sananda nie był tym co określane jest męczennik w rozmiarze takim, jaki sugerują przekazy. Sananda przejawiał wyjątkową równowagę energetyczną we wszystkich dwunastu pękach czakr. |
Na koniec spor Jezusa z Jaszczurzym Krolem (Shiva, Enlil, Jehowa).
Boru - 3 Sierpień 2011, 17:18
Wspominalem tutaj czesto o tym, ze gwiazdy i planety sa cialami fizycznymi istot zwanych aniolami/bogami. Moze sie to wydawac idiotyczne z tego powodu, ze zyjemy zamknieci w trojwymiarowym swiecie i wmowiono nam, ze jest to jedyny wymiar jaki istnieje. Patrzymy na nasza planete jako na jedyna gdzie rozwinelo sie zycie.
Kiedy patrzymy w trojwymiarowym swiecie na Slonce i gwiazdy, to widzimy jedynie plonace kule gazowe ale jest to tylko trojwymiarowy przejaw istot funkcjonujacych w wymiarach wyzszych np. piatym, szostym, dziesiatym itd.
Na kazdej planecie jest zycie. Jednak na planetach takich jak np. Jowisz czy Saturn istoty funkcjonuja tam w wymiarach wyzszych. Na Ziemi, czy Marsie moze istniec "trojwymiarowe" zycie ale na pozostalych juz nie za bardzo.
Planety zamieszkale przez zaawansowane istoty, w trojwymiarowym swiecie przejawiaja sie jako planety gorace i niezdolne do zamieszkania.
To co my nazywamy "koncem swiata 2012" jest przejsciem w wyzsze wymiary oraz "podpaleniem" trojwymiarowej Ziemi.
Dlatego nie ma powodu do strachu przed katastrofami, bo jesli ktos przejdzie do wymiaru piatego, to trojwymiarowe tsunami nie zrobi mu krzywdy. Pewne istoty zeruja na ludzkiej niewiedzy i strachu i zabiora wielu ludzi gdzie indziej. Niektorzy utkna tez w "rajskich" hologramach stworzonych w wyzszych wymiarach.
W tym roku zostanie zabrany z naszych oczu Ksiezyc, ktory nas hipnotyzuje.
Klamstwo i manipulacja nie istnieja tylko na naszej plaszczyznie (zeby nie mowic ciagle "wymiar") a przejscie na wyzsze plaszczyzny nie koniecznie musi oznaczac ucieczke z iluzji jest wielu falszywych "Wniebowstapionych Mistrzow" czy "Galaktycznych Federacji Swiatla" ktore tworza iluzoryczne swiaty gdzie istoty zyja jak zahipnotyzowane i dalej sa marionetkami. Dlatego odradzam wszystkim czytanie tak modnych ostatnio przekazow channelingowych bo naprawde niewiele jest wartosciowych. Trzeba korzystac z wielu zrodel, nie przywiazywac sie do zadnego nauczyciela oraz szukac dziury w calym aby nie dac sie zmanipulowac.
Jeszcze cos o teoriach spiskowych. Najczesciej mowi sie o tym, ze swiatem rzadza satanisci-szalency, ktorzy chca nas zaczipowac i powybijac i rzadzic za pomoca terroru. Przedstawiam ciekawy wywiad w ktorym jest przestawione troche inne spojrzenie na to wszystko co sie dzieje.
Na pewnym poziomie faktycznie jest tak, jak mowi wiekszosc teoretykow spiskowych ale na wyzszym poziomie, ci ktorzy nami manipuluja sami sa manipulowani. Wykonaja swoja robote, a gdy na ziemi zacznie dziac sie zbyt wiele, wpakuja sie do podziemnych bunkrow strzelajac sobie tym samym samoboja. Taki zalosny koniec ich czeka.
Boru - 6 Sierpień 2011, 00:29
| Cytat: | Klamstwo i manipulacja nie istnieja tylko na naszej plaszczyznie (zeby nie mowic ciagle "wymiar") a przejscie na wyzsze plaszczyzny nie koniecznie musi oznaczac ucieczke z iluzji jest wielu falszywych "Wniebowstapionych Mistrzow" czy "Galaktycznych Federacji Swiatla" ktore tworza iluzoryczne swiaty gdzie istoty zyja jak zahipnotyzowane i dalej sa marionetkami. |
Czesto w ksiazkach o tematyce ezoterycznej, czy w relacjach ze smierci klinicznej mozemy spotkac takie opisy, ze nad naszym swiatem i naszym zyciem czuwa ogromna ilosc wspanialych, swietlistych istot opiekunczych. Po smierci opiekuja sie nami w cudownych krainach i po pewnym czasie wysylaja znow na Ziemie w celu dalszego ksztalcenia sie.
Brzmi fajnie, prawda?
Rzeczywistosc nie jest taka kolorowa.
Jesli ktos inkarnuje sie ponownie na Ziemi, to niemal na sto procent po swojej smierci oddal sie w rece naszych hodowcow, ktorzy sie nami zywia.
Oczywiscie, sa tez i dobre istoty. Jednak te dobre nie ingeruja w nasze zycie i zyja swoim wlasnym. Zadna dobra istota nie tworzy iluzorycznych krain, w ktorych umieszcza swoje owieczki i nie namawia do ponownego inkarnowania sie w jakims syfie.
Karma i reinkarnacja to sztuczny twor.
Tych zlych mozna jeszcze po czyms rozpoznac. Jesli ktos podrozuje w czasie i przestrzeni za pomoca ciezkiego, metalowego statku, to znaczy, ze nisko upadl Dobre istoty podrozuja dzieki wlasnym wewnetrznym silom. Ci zli ich nie maja, dlatego potrzebuja zakladac hodowle.
Jesli pewnego dnia w waszym ogrodku zaparkuje jakis pojazd, wysiadzie z niego taki gosc, to kopnijcie go po prostu w dupe
Wiem, ze sie powtarzam i ze to brzmi idiotycznie ale pewnego dnia mi podziekujecie
Boru - 9 Sierpień 2011, 12:52
| Cytat: | | Jesli ktos inkarnuje sie ponownie na Ziemi, to niemal na sto procent po swojej smierci oddal sie w rece naszych hodowcow, ktorzy sie nami zywia. |
My jako ludzie znajdujemy sie w bardzo kiepskiej sytuacji. Do kogokolwiek bysmy sie nie zwrocili i tak zostaniemy zmanipulowani. Znajdujemy sie w czyms co mozna nazwac kwarantanna (a takze wiele innych cywilizacji z innych planet) a "ponad" nami, w wymiarach wyzszych rozgrywa sie cos, co mozna nazwac walka pomiedzy aniolami, pomiedzy "Konfederacja Swiatla" a "Kolektywem Orion". Problem w tym, ze dzialania zarowno tych pierwszych jak i drugich ograniczaja nasza wolnosc. Obie te grupy zywia sie naszymi uczuciami. Jedni zywia sie "miloscia" i ulegloscia a drudzy negatywnymi emocjami.
Umiera czlowiek. Przecietny czlowiek nie wie w ogole co moze robic po "drugiej stronie". Nie zna prawdy o tym, ze jest istota wolna i nie wie jak z tej wolnosci moglby skorzystac. Do takiego nieswiadomego czlowieka zglaszaja sie pewne istoty, taki "komitet powitalny" i w zaleznosci od tego, czy trafil na "Konfederacje" czy gady z Oriona moze miec mniej lub bardziej przerabane.
Otoz Konfederacja stworzyla w wymiarach wyzszych cos w rodzaju "szkol" reinkarnacyjnych, gdzie ludzie oczarowani pieknymi wibracjami aniolow poddawani sa praniu mozgow. Analizuje sie tam swoje poprzednie wcielenia i planuje sie nastepne w ktorym czlowiek posunie sie dalej w "rozwoju". Mozna to porownac do sytuacji, gdzie biuro podrozy pokazuje wspaniale zdjecia pieciogwiazdkowych hoteli, czlowiek w to wierzy i nastepnie laduje w przyczepie kempingowej.
Karma i reinkarnacja, ktora ma za zadanie czlowieka uwolnic, sa taka karta platnicza. Jest jednak maly problem: ZAWSZE znajdzie sie powod do tego aby danego czlowieka wyslac z powrotem w trzeci wymiar, bo zawsze bedzie mial cos na sumieniu co bedzie musial splacic. W trakcie splacania dlugu, narobi sobie nastepnych dlugow, ktore bedzie musial splacic.
Jak wiec mozna sie uwolnic z tego bagna? Rozwijajac sie samemu i olewajac wszystkich "miszczow". Jest to dosyc trudne, bo mamy zaszczepiony gen niewolnictwa. Zawsze szukamy kogos wyzej, kto nas pokieruje - tak juz nam wyprano mozgi. Grzebiac nam w kodzie genetycznym, zabrali nam wszelkie "ponadnaturalne" zdolnosci, zostawiajac jedynie "skafander" w postaci ciala fizycznego, ktory ma sluzyc jedynie niewolniczej pracy. Zakotwiczyli nam na orbicie Ksiezyc, ktory nadaje hipnotyzujacy sygnal, posylaja nam "mistrzow duchowych", pierdzielacych o uleglosci i zbawczej reinkarnacji. Na szczescie zblizamy sie do galaktycznego rownika, "fala" zmiecie wszelkie sztuczne struktury i naprawi nasze DNA. Chyba, ze ktos zaufa jakims "bogom"
Jestesmy eksperymentem genetycznym wielu roznych "kosmitow". Skad sie biora tak wielkie roznice pomiedzy poszczegolnymi narodami i rasami? Dlaczego Polacy gryza sie z Niemcami, Rosjanie z Amerykanami itd.? Dlaczego jedni sa w posiadaniu wysoko rozwinietej technologii a inni nie? Bierze sie to stad, ze nasze trojwymiarowe relacje sa takim odbiciem w miniaturce "gwiezdnych wojen" odbywajacych sie na wieksza skale w calym kosmosie.
My, slowianie, jestesmy tworem kosmitow zwanych "Tau Cetianami" ktore w kosmosie sa jedna z "sil miazdzacych" istoty gadzie Krotka ich charakterystyka:
| Uzuli Undine napisał/a: | | istoty ludzko-niedźwiedzie z systemu okna Tau Ceti uchodzą za ewenement spośród innych typów ras humanoidalnopodobnych, bowiem zważywszy na możliwości aktywności, jakie stwarza częstotliwość wymiaru trzeciego i odpowiadające jej ciała tych istot, rozwijają one umiejętności ciał żółtych pęków (cial fizycznych) do maksimum, kumulując moc - siłę fizyczną wraz z właściwościami ciał zielonych pęków czakr serc, co czyni ich zdolnymi przeciwstawić się często nawet działaniu technologii bieguna negatyw. Oznacza to, że taki odpowiednio wytrenowany wojownik po dokonaniu scalenia swego ciała żółtego pęku z pozostałymi ciałami - zielonego i niebieskiego pęku, jest w stanie siłą swej woli zablokować wszelkie sztucznie wygenerowane wiązki, zmierzające ku polu jego otoczki aurycznej, a nawet w niektórych przypadkach wtargnąć w ogniska bieguna negatyw, dokonując ich rozproszenia. Aktywne pęki zielone czakr serc tych wojowniczych istot naturalnie powstrzymują je od pozbawiania funkcjonowania ciał istot o biegunie negatyw, jednak ich natura polegająca m.in. na stanowczości zawsze sprawia, iż Tau Cetianie realizują swe misje dotąd, aż osiągną cel, którym jest ugaszenie ognisk bieguna negatyw, a więc może to być nawet skupisko istot kreujących jedną z kabin holograficznych w wymiarze czwartym lub piątym. |
Ilustracja do tego
Jesli ktos lubi filmy "science fiction" jak Gwiezdne Wojny, czy takie kreskowki jak np. Dragon Ball, to moze miec nieswiadomie spore pojecie na temat tego, co faktycznie sie dzieje ponad naszymi glowami w innych wymiarach.
Boru - 9 Sierpień 2011, 16:55
Cale moje pisanie tutaj to proces ewolucji Bora, przechodzacego przez rozne warstwy matrixa, od totalnych bzdur, poprzez mniejsze bzdury, az do poziomu w ktorym widac swiatlo prawdy pochodzace spoza tego hologramu, dajace wlasciwy oglad sytuacji
Aby sie stad wydostac to trzeba uczynic z poznawania prawdy najwieksze hobby
Trident - 10 Sierpień 2011, 06:48
| Boru napisał/a: | | trzeba uczynic z poznawania prawdy najwieksze hobby |
Jako osoba, która bywa, że prawdy świadomie nie poszukuje mogę powiedzieć, że nie jest to tak straszne, jak brzmi. Niewiele zmienia.
Boru - 10 Sierpień 2011, 12:01
Racja.
Po pierwsze: zablokowano nam pamiec, wiec nie wiemy, ze mamy cos zablokowane
Po drugie: zyjemy w hologramie, ale nie wiemy, ze to hologram
Po trzecie: po smierci mozemy liczyc na opieke, nie wiedzac, ze jestesmy manipulowani
Z perspektywy czlowieka urabianego w ten sposob moze mu sie wydawac, ze sie rozwija duchowo ale w rzeczywistosci drepcze w miejscu.
Nieprzyjemny jest jedynie moment budzenia sie z tego snu, kiedy widzi sie skale faszyzmu i swiadomosc, ze trzeba bedzie skonfrontowac sie z "archontami" aby stad uciec. Pozniej strach i bulwersacja mija i zyje sie z nastawieniem "jesli jest juz tak zle, ze gorzej byc nie moze, to mozna sie juz tylko smiac"
Boru - 17 Sierpień 2011, 16:47
Troche pseudoduchowo-intelektualnych przemyslen
Na pewnym poziomie odbywa sie cos co mozna nazwac walka dobra ze zlem.
Na pewnym poziomie lepiej jest byc dobrym, tak dla dobra wszystkich, bo zlo przynosi cierpienie.
Na wyzszym poziomie widac jednak, ze cierpienie powstaje nie w wyniku zla ale w wyniku samego tarcia dwoch rywalizujacych ze soba stron. Matrix, hologram, jest utrzymywany przez obie strony i to on przynosi cierpienie.
Wiec czy to co uwazamy za dobre jest w rzeczywistosci dobrem? To co uwazamy za dobre lub zle i same te pojecia sa przeciez tworem matrixa. Matrix jest wiezieniem, wiec zarowno matrixowe dobro i zlo jest zle, jesli patrzy sie z wyzszego poziomu.
Byl sobie Bog (nie chodzi mi o absolut). Stworzyl on sobie z nudow taki hologram, nazywany przez nas wszechswiatem. Pomyslal on sobie "jakby to bylo zamieszkac w srodku takiego hologramu?", wszedl do srodka i podzielil sie na wiele kawalkow. Niektore kawalki stwierdzily, ze jednak w tym hologramie nie mieszka sie zbyt dobrze i postanowily stworzyc hologramy w hologramach, w ktorych zamieszkaja. Te istoty podzielily sie na kawalki, tracac przy tym pamiec o swojej wlasciwej tozsamosci. Jedne odgrywaja role zlych, a inne dobrych po to aby utrzymywac ta iluzje. Wielu za bardzo wczuwa sie w swoje role. Kiedys wszystkie te istoty na nowo pozbieraja sie w jedna calosc, wyjda z tych wszystkich hologramow, zniszcza je i stworza jakies nowe, lepsze, bo Bog uczy sie na bledach
Filmik na koniec
Trident - 17 Sierpień 2011, 18:30
Zamiast rozmawiać, ludzie powinni raczej skupić się na gromadzeniu danych o korelacjach między zjawiskami. Powinna powstać globalna baza danych, której jedną częścią byłyby definicje zjawisk ("agresywny" = "poziom hormonu tego-a-tego taki-a-taki, taka-a-taka kartoteka kryminalna", "złe dzieciństwo" = "odnoszenie ciosów o takiej-a-takiej sile z daną częstotliwością", "głupi" = "IQ 90", itp.), a drugą, prawdopodobieństwo ich współwystępowania, oparte na obserwacjach na całej kuli ziemskiej.
Taką bazę każdy mógłby samodzielnie przeglądać i samodzielnie wyciągać wnioski, po czym/po kim można/należałoby się czego spodziewać. (Może w ten sposób wyrugowalibyśmy z języka słowa takie jak "zło" lub "cierpienie" ).
Boru - 17 Sierpień 2011, 20:22
I wtedy ludzie beda bardziej wydajnymi bateryjkami
Chociaz nawet co do tego mam watpliwosci.
Boru - 18 Sierpień 2011, 18:26
Zdaje sobie sprawe z tego, ze przeslanie, ktorym tutaj sie dziele jest dosyc nietypowe Z jednej strony jest super bo nie ma czegos takiego jak smierc, pieklo i niebo, wszystkie istoty zyja wiecznie, wszyscy sa bogami, papiez to jakis cholerny diabel a ksieza to jego piekielny legion. Z drugiej strony jednak jest do dupy poniewaz ta wolnosc, ktora maja wszystkie istoty obrocila sie jakby przeciwko rodzajowi ludzkiemu, ktory sluzy jedynie za pokarm dla jakis kosmicznych popaprancow jak Jahwe czy Jezus, ktorzy chyba za bardzo wczuli sie w swoje role.
Romantyczne spacery przy swietle ksiezyca przestaja byc takie romantyczne jesli sie uswiadomi, ze jest sie genetycznie zmodyfikowana istota a ksiezyc to jedynie nadajnik oglupiajacego sygnalu
Zauwazyliscie, ze nawet jesli zgasicie wszystkie swiatla i zamkniecie oczy to nie widzicie calkowitej ciemnosci tylko takie "sniezenie" jak w popsutym telewizorze? W dzien tez to widac jesli sie dobrze przyjrzycie.To jest wlasnie taki defekt tego hologramu, poza nim obraz jest w jakosci HD Dlatego ludzie, ktorzy doswiadczyli smierci klinicznej i udali sie w jakies inne krainy opowiadaja, ze tutaj wszystko jest jakies wyblakle w porownaniu do tego co widzieli poza cialem.
To sluzy tez jako naprawde niezla pulapka. Zmeczony zyciem czlowiek, ktory udaje sie do "nieba" nawet nie pomysli sobie, ze wpadl w kolejna pulapke.
Gdzie tu jest wolna wola jesli po smierci staje przed wami jakis Jezus lub aniol i mowi "nie odrobiles jeszcze calej lekcji, musisz wrocic na ziemie w celu zbierania nowych doswiadczen, bo tam jest twoj dom i ludzie, ktorzy cie potrzebuja" .. a jak nie? Zostaniesz byc moze wtracany w hologram imitujacy piekielne sceny, po jakims czasie zjawi sie swietlista postac , ktora wyciagnie reke z pytaniem "masz juz dosc"?
Dlatego konieczna jest wiedza o istnieniu tych pulapek i o ich nierealnosci. Jesli czlowiek posiada taka wiedze, to te istoty wiele nie moga zdzialac bo maja do czynienia z kims rownym sobie lub silniejszym. Jesli ktos jest naprawde mocny, to moze sie z nimi popojedynkowac niczym w Dragon Ballu
To jest takie zagmatwane, te wszystkie piramidalne struktury i hierarchie duchowe .. w tym swiecie w ktorym zyjemy nie wystarczy po prostu poswiecic wszystkie swoje sily aby poznac prawde, tylko najpierw miota sie przez tysiaclecia po glebie aby na koncu stwierdzic, ze i tak to wszystko o dupe mozna rozbic.
Trident - 18 Sierpień 2011, 19:13
| Cytat: | | Jesli czlowiek posiada taka wiedze [...] |
Czy to nie jest zbyt proste? Tylko w ksiazkach mozna pobic kogos sama tylko wiedza.
Boru - 18 Sierpień 2011, 19:30
| Cytat: | | Ale do tego nie trzeba umierac klinicznie. |
Nie trzeba umierac klinicznie tylko umiec wybijac sie ponad ten oglupiajacy sygnal. Po smierci dzieje sie to samoistnie a w czasie zycia najczesniej trzeba nad tym pracowac. Rozni "cudotworcy" czy "jasnowidzacy" to ludzie, ktorym w roznym stopniu sie to udalo.
| Cytat: | | Czy to nie jest zbyt proste? |
Samo posiadanie wiedzy nie wystarcza. Trzeba ja jeszcze wykorzystac.
Szybko edytujesz te posty ale ja jestem szybszy
Trident - 18 Sierpień 2011, 19:45
| Boru napisał/a: | Szybko edytujesz te posty ale ja jestem szybszy |
Mozesz byc pewny, ze nie jest tak, iz kazdy moj krotki a przeedytowany post byl kiedys elaboratem.
(Choc czy to dlatego, ze dluzszych postow pisze niewiele, czy dlatego, ze nie lubie kasowac ich tresci, nie wiem ).
Boru - 18 Sierpień 2011, 22:03
Ja od maja pisze w sumie ciagle to samo, tylko z czasem inaczej interpretuje te rozne zjawiska i postacie. To co pisalem poczatkowo mozna nazwac "swiatem wedlug Konfederacji" Trzeba poznac zarowno jasna jak i ciemna strone mocy, korzystac zarowno z dobrodziejstw jednej i drugiej, nie popadac w skrajnosci bo popadanie w skrajnosci (a takze lenistwo i wygodnictwo) prowadzi do energetycznego dojenia przez istoty z wyzszych wymiarow.
O tym jak wyglada "urabianie" czlowieka po smierci napisalem w pierwszym poscie na czwartej stronie.
Cykle rozwojowe o ktorych pisalem, Saturn, Slonce, Ksiezyc, Ziemia, Jowisz, Wenus, Wulkan, to jest wlasnie opis tej piramidalnej struktury hologramow.
Pieprzyc cala ta niebianska biurokracje i edukacje.
Boru - 19 Sierpień 2011, 13:44
Czesto uzywam slowa "matrix" bo jego znaczenie jest powszechnie znane ale nie jestem zbytnim fanem tego filmu. Jest kiepski aktorsko (poza aktorem wcielajacym sie w postac agenta Smitha), patetyczny i taki dziecinny z tymi wszystkimi wygibasami Scenariusz jest dobry ale tylko dlatego, ze jest z zycia wziety. Chociaz rzeczywistosc w ktorej nam przyszlo zyc jest jeszcze ciekawsza i dziwniejsza.
Moim zdaniem najlepszym filmem mowiacym o zamknieciu w chorym swiecie i o ucieczce z niego jest film z 2001 roku pod tytulem Donnie Darko.
Polecam rowniez film Eraserhead z 1977 roku.
Boru - 25 Sierpień 2011, 14:14
| Cytat: | | Cykle rozwojowe o ktorych pisalem, Saturn, Slonce, Ksiezyc, Ziemia, Jowisz, Wenus, Wulkan, to jest wlasnie opis tej piramidalnej struktury hologramow. |
Na czym polega ta piramidalna struktura? Chodzi o to, ze istoty z nizszych wymiarow zasilaja jakas mniejsza grupke istot z wymiarow wyzszych, te istoty z kolei zasilaja jeszcze mniejsza grupke z jeszcze wyzszych wymiarow. Ci na samym szczycie musza miec niezlego kopa
Te nazwy planet i numeracja wymiarow to jest to samo. Ludzie sa istotami trojwymiarowymi a piramidka ta siega prawdopodobnie do szostego wlacznie. Po smierci ludzie trafiaja do piatego, a nastepnie znow do trzeciego pod pozorem dalszego ksztalcenia sie.
Wszyscy funkcjonuja w jakims hologramie/matrixie. Jednak piramidka to nie jest jedyna mozliwa ani najlepsza struktura w jakiej mozna funkcjonowac. Jest kiepska, poniewaz zawsze ktos znajduje sie w cudzym swiecie i zasila go kosztem swojej energii. Ci na szczycie maja fajne zycie dzieki temu, ze ci na dole maja kiepskie. Do tego ci, ktorzy zyja w srodku tak bardzo wczuwaja sie w swoje role, ze zapominaja o tym, ze wcale w tym nie musza uczestniczyc.
Aby dany hologram mogl zaistniec , potrzebne sa przeciwienstwa. Plus i minus, dobro i zlo, madrosc i glupota. Jednak to, co podpina sie pod te pojecia, to jest abstrakcyjna sprawa. Gdyby dzgniecie nozem czlowiek odczuwal jako przyjemne, a opuszczenia ciala fizycznego nie uznawalby za smierc, to nie byloby morderstwa, prawda?
Obecnie nie dosc, ze zyjemy w wymiarze trzecim, to jeszcze pod poteznym zniewoleniem istot silniejszych. "2012" to przejscie w wymiar piaty i jesli ktos nie da sie zabrac, to stanie sie rowny tym istotom.
Teraz jest to walka komara z czlowiekiem .. ale gdyby tak komara powiekszyc o 100 razy?
Boru - 26 Sierpień 2011, 21:58
| Cytat: | | Do takiego nieswiadomego czlowieka zglaszaja sie pewne istoty, taki "komitet powitalny" i w zaleznosci od tego, czy trafil na "Konfederacje" czy gady z Oriona moze miec mniej lub bardziej przerabane. |
Ludzie maja rozne zdanie na temat smierci. Jednym sie zdaje, ze nie ma dalej nic, innym, ze czekaja tam jacys opiekunowie, a jeszcze innym, ze czeka ich sad i wieczna egzystencja w niebie lub piekle.
Wszyscy ci ludzie zostana oszukani. To co ludzie nazywaja smiercia nie jest czyms "pomiedzy" dwoma zyciami ani ostatecznym koncem. To dalsza czesc zycia tylko w innych warunkach. Mozna zyc jak sie chce i gdzie sie chce bo wszystko jest przejawem czyjejs wolnej woli. Albo wykonujemy wole wlasna albo cudza.
Piramidka ma to do siebie, ze te wszystkie istoty wspinaja sie po niej, tworza te wszystkie struktury, instytucje majace pomoc w rozwoju i .. no i co dalej? Dalej nic, bo piramidka po prostu sie skonczyla. Tak wiec moim skromnym zdaniem zamiast wspinac sie bez sensu, meczyc sie i zasilac cudze swiaty najlepiej jest wyskoczyc z tej piramidki w jakies inne struktury, ktore funkcjonuja wedlug innej geometrii lub stworzyc cos wlasnego.
Jednak aby wyskoczyc to trzeba sie napracowac i rozwijac sie samodzielnie, bez prowadzenia za raczke przez kogos.
Boru - 28 Sierpień 2011, 16:17
Myslalem sobie nad tym, ze lepsza od piramidki bylaby struktura oparta na geometrii kola, obreczy. Rozwoj nie polegajacy na prowadzeniu przez kogos, zasilaniu cudzych swiatow i dojeniu z energii nieswiadomych slabszych istot, tylko rozwoj dzieki rywalizacji i relacjom z istotami wolnymi i mozliwosc przeskakiwania z jednej obreczy na druga po osiagnieciu odpowiedniego poziomu .. takie cos mi chodzi po glowie
Tak jak jest to przedstawione na tym obrazie. Siedem stopni piramidki i dalej wymiary zbudowane wedlug geometrii okregu.
W pustej przestrzeni znajduje sie nieskonczona ilosc roznych istot i wszechswiatow. Jest co zwiedzac, jest w czym wybierac i jest nieskonczona ilosc miejsca aby stworzyc cos nowego. Czy jestem nienormalny twierdzac, ze zycie ma byc zabawa?
Boru - 1 Wrzesień 2011, 14:33
Chcialbym dopisac jeszcze cos waznego bo czesto pisze o zniewoleniu, hodowli, zasilaniu cudzych swiatow, zdalnym sterowaniu itd.
Wolnoscia jest to co uwaza sie za wolnosc.
Wolnosc w piramidce jest mozliwa ale tylko wtedy, kiedy nie wie sie o jej istnieniu, nie wierzy sie w nia lub lubi sie byc sterowanym. Jesli ktos nie zdaje sobie sprawy z tego jak wielkie mozliwosci posiada i jest zadowolony z tego co moze zrobic w danym hologramie - jest wolny.
Kiedy jednak pozna sie jak jest zbudowana ta struktura i jak absurdalnie to wyglada, to nie mozna juz mowic o wolnej woli zyjac tutaj.
Wszystko co tutaj robimy, w tym swiecie i co robia istoty w wymiarach wyzszych to jest taka mieszanka naszej woli i woli innych, poniewaz ta struktura jest jednym wielkim zywym organizmem. My zasilamy innych, a inni zasilaja nas. Gdyby jeszcze ten organizm byl zdrowy ...
Naprawde zdeterminowana jednostka, ktora chce powrocic do pierwotnego stanu wszechmocy bedzie szukala tylnego wyjscia, jakiejs dziury w scianie lub po prostu przebije ta sciane i wyrwie sie z wplywu tego wielkiego organizmu.
Trident - 1 Wrzesień 2011, 17:22
Przyjemnie w to wierzyć.
Boru - 4 Wrzesień 2011, 20:23
Stanem naturalnym i niezmiennym jest nicosc/pusta przestrzen. Swiaty istnieja dzieki temu, ze rozne istoty powstale w wyniku "podzielenia" sie tej nicosci maja rozne zdanie na temat tego, czym jest biegun pozytywny. Neutralnosc w danym hologramie rozumiem jako stan, w ktorym nie mamy zamiaru stawac juz po zadnej ze stron, bo znudzila nam sie ta zabawa. W strukturze piramidalnej taka neutralnosc, swiadome lenistwo i tzw. olewactwo jest tym, co wywoluje zaklocenia w hologramie. Swiat w ktorym zyjemy przypomina wieze, a my jestesmy ceglami tworzacymi sciany. Jestesmy jednak swiadomymi ceglami i mamy mozliwosc wyslizgniecia sie z tej wiezy, zostawiajac w niej dziure powodujac tym samym jej chwianie sie i w koncu runiecie. Stad wlasnie zlosc roznych miszczow na istoty prezentujace taka postawe.
Ludzie z branzy ezoterycznej twierdza, ze aby sie rozwijac duchowo musisz byc wegeterianinem, medytowac, wahadelkowac sie, otwierac czakry itd. itp.
Ja jednak jestem zdania, ze czlowiek staje sie istota wolna nie wtedy kiedy przerzuca sie z jedzenia jednych istot na inne ale wtedy kiedy nie musi juz jesc.
Polecam wiec wszystkim opuszczenie tego hologramu i udanie sie do swiata, gdzie nie trzeba nikogo jesc, gdzie nie ma zablokowanych czakramow (bo ich nie ma) i nie trzeba pobierac energii z biednych istot z nizszych szczeblow piramidy.
Dodam od siebie, ze wpieprzam miecho, pije po trzy kawy dziennie, slucham punk rocka i metalu, przeczytalem tylko kilka ksiazek, nie mantruje itd. a trzezwoscia umyslu potrafie przycmic niejednego "oswieconego" I po co im te wszystkie czary-mary?
Trident - 4 Wrzesień 2011, 21:10
| Boru napisał/a: | | swiadome lenistwo |
Wygodnie w to wierzyc.
Wyjasnilo sie, dlaczego Google milczy o bogach lenistwa.
Boru - 5 Wrzesień 2011, 13:06
Nie sztuka jest byc leniem.
Sztuka jest byc leniem i potrafic to lenistwo uzasadnic
Boru - 6 Wrzesień 2011, 16:00
| Shoutbox napisał/a: | [Dzisiaj 3:39] Trident: "W życiu trzeba zachować niewinność".
[Dzisiaj 11:23] tadzik: Boru, gdzieś był jak cie nie było?
[Dzisiaj 14:29] Boru: wszedzie
[Dzisiaj 14:46] tadzik: I jak byo
[Dzisiaj 14:50] Boru: nijak |
Nieskonczona pusta przestrzen zawiera w sobie potencjalnie wszystko, tak samo jak na pustej kartce mozna napisac cokolwiek.
Staram sie przekazac poprzez te wszystkie wpisy, ze zycie to jest gra pod tytulem "co by bylo gdyby", ktorej zasady sa wziete z niczego, sa abstrakcyjne.
Kiedy mowie o "ucieczce z hologramu" to nie mam na mysli samobojstwa, bo ktos kto uwaza sie za niesmiertelnego, nie moze umrzec. Cos jest czyms wtedy, kiedy ktos uwaza cos za cos Wolnoscia jest to co uwaza sie za wolnosc, rozwojem jest to co uwaza sie za rozwoj, madroscia jest to co uwaza sie za madrosc itd.
Nie jestem tez zakompleksionym chlopakiem, obrazonym na caly swiat, pograzonym w depresji. Jesli ktos tak o mnie mysli, to tylko sam siebie ogranicza. Moge byc takim tylko w glowach poszczegolnych ludzi, a sam dla siebie zawsze bede kims wspanialym.
Mysle, ze tym razem to bedzie juz naprawde ostatni wpis tutaj
PS. Ktos moglby spytac: dlaczego nie piszesz tego wszystkiego na jakims "fachowym" forum? Moja odpowiedz to: na forach o tematyce ezoteryczno-spiskowej przesiaduja najczesciej ludzie przesiaknieci juz jakims systemem wierzen, z zamknietymi umyslami, a osobniki takie jak ja nie maja prawa bytu. Wielu z was przewyzsza madroscia i otwartoscia roznych ezo-specow.
Boru - 11 Wrzesień 2011, 22:04
| Cytat: | Mysle, ze tym razem to bedzie juz naprawde ostatni wpis tutaj |
oj tam oj tam ...
| idiota napisał/a: | | Nie ma Boga! Jesli Bog jest doskonaly, wszechmocny i dobry, to nie mogl stworzyc takiego swiata pelnego cierpienia |
Jesli ktos mowiac "Bog" ma na mysli Absolut, to sie nie myli. Absolut/pusta przestrzen/nicosc nie istnieje.
Kto jest wiec winny tego calego syfu, ktory sie dzieje? Oczywiscie, ze Bog/stworca wszechswiata! Problem w tym, ze to my jestesmy tym Bogiem, ktory odczuwa na wlasnej skorze skutki swoich pokreconych pomyslow.
Kiedy artysta chce cos napisac, bierze pusta kartke papieru, pisze i pisze, aby po chwili wyrzucic ja do kosza, bierze nastepna i pisze od nowa.
Mam wrazenie, ze ten swiat jest kolejna, nieudana proba stworzenia czegos wspanialego. Stworca podazyl za jakas mysla, i wydawalo mu sie, ze z tej piramidki cos dobrego wyjdzie, ale tylko wpuscil sie w maliny.
My sami jestesmy tymi stworcami, ktorzy troche sie zagalopowali i teraz chca (lub nie chca) wrocic do wczesniejszego stanu, aby stworzyc tym razem cos nowego, na zgliszczach starych swiatow.
Mozna to tez porownac do pisania programu komputerowego. Programista napisal program, ktory wykonuje jakies okreslone zadania ale jest to wersja np. 0.2, moze sie zawieszac, ma potencjal ale to jeszcze nie jest to co powinno byc.
Zycie to sztuka dla samej sztuki i sami mozemy decydowac o swojej roli.
Boru - 12 Wrzesień 2011, 01:04
Pisalem na poczatku o tym, ze wszystko podlega prawu reinkarnacji, lacznie z planetami i calym wszechswiatem. Dotyczy to stanow planetarnych/wymiarow o ktorych wspominalem. Nasz wszechswiat sklada sie z 12 wymiarow, z czego ta pierwsza polowa tworzy strukture piramidalna i to wlasnie ona podlega prawu reinkarnacji.
Trzeci (i chyba czwarty) wymiar zamierza wkrotce umrzec. Wszystko zacznie jeszcze bardziej przyspieszac, az sie rozleci.
Jest to szansa dla wielu istot uwiklanych w system niewolniczy, aby pozbyc sie blokad nalozonych przez swoich bogow.
Bogowie wiec wymyslili sprytny plan.
Kiedys namietnie zglebialem teologie chrzescijanska/protestancka. Ortodoksyjni protestanci wierza, ze nastapi tzw. pochwycenie kosciola, czyli, ze w kazdym momencie moga przyleciec aniolki i zabrac chrzescijan do nieba, aby uchronic ich przez "wielkim uciskiem" i panowaniem antychrysta. Pozniej maja powrocic, zabic antychrysta i panowac na ziemi przez 1000 lat z Jezusem
W tym szalenstwie jest metoda. Zabranie owieczek w rajskie wiezienie, kiedy stare wiezienie zacznie sie sypac i bedzie mozliwa ucieczka, pozniejszy powrot w trojwymiarowy swiat i zmiana polaryzacji z "negatywnej" na "pozytywna". Obecnie jestesmy w znaczny sposob zdominowani przez grupa nazwana wczesniej przeze mnie "Kolektywem Orion", a to co chrzescijanie nazywaja 1000-letnim krolestwem Mesjasza w rzeczywistosci bedzie dyktatura "Konfederacji Swiatla".
Chociaz z tego co zauwazylem, to ilu "ortodoksyjnych chrzescijan', tyle roznych teologii.
Strasznie jest z ta biblia namieszane, bo obie strony maczaly w niej palce.
Podejrzewam, ze proces przesadzania roslinek mial miejsce wielokrotnie w przeszlosci. Ludzie, nie dajcie sie znowu zrobic w konia i nie pakujcie sie na kolejne tysiace lat w ten syf
Scenariuszy jest wiele.
| Jehowa napisał/a: | | Czy możesz związać pęk Plejad albo rozluźnić pasek Oriona? |
Boru - 12 Wrzesień 2011, 23:48
| Cytat: | Klaud
23:35:05
*Czochr*.
23:36:19
Nie jestem ateistką, bo jakaś bardzo malutka część mnie dopuszcza myśl o istnieniu siły wyższej. Jest jednak tak mała, że nie ma siły przebicia i czeka na zatracenie.
Boru
23:36:50
ja nie wierze w sile wyzsza
Klaud
23:37:19
*siłę nadprzyrodzoną
23:37:21
Wiesz, o co mi chodzi.
Boru
23:37:25
nie wiem
Klaud
23:37:29
O to, że jest coś ponad ludźmi.
Boru
23:37:35
no bo nie ma
Klaud
23:38:08
5% Klaudka dopuszcza, że jest.
23:38:14
Jeszcze parę miesięcy.
Boru
23:38:21
0% Bora dopuszcza, ze jest
Klaud
23:38:21
I albo mnie pieprznie w drugą stronę...
Boru
23:38:26
wiec jestem wiekszym ateista od Ciebie?
Klaud
23:38:31
Jak widać.
Boru
23:38:35
*glask*
Klaud
23:38:55
Mam jakiś irracjonalny strach przed odrzuceniem Boga (nazwa umowna).
Boru
23:39:27
ale z Ciebie moherowy beret...
Klaud
23:40:06
Sam jesteś beret...
23:40:07
Czemu?
Boru
23:40:35
*glask*?
Klaud
23:41:22
Nie jestem beret, jestem Klaudek.
Boru
23:43:05
w zycie po smierci tez nie wierze
23:43:11
w ogole w smierc nawet nie wierze
Klaud
23:43:21
No widzisz.
Boru
23:43:24
wszystko wzielo sie z niczego, wiec jest niczym
23:43:28
i zmierza do nikad
23:43:31
23:43:53
wszelkie cele sa tymczasowe, abstrakcyjne i wziete z niczego
Klaud
23:43:53
Czy jak kurczak wziął się z jajka, to jest jajkiem...?
Boru
23:44:13
nie ma kurczakow i jajek |
Klaud - 12 Wrzesień 2011, 23:56
Boru - 13 Wrzesień 2011, 00:25
| Cytat: | Boru
00:00:49
tak wiec Klaudek, kiedy juz przestaniesz calkowicie wierzyc w Boga
00:01:04
to bedziemy podobni
00:01:05
;P
Klaud
00:01:33
Jak przestanę całkowicie wierzyć w Boga, to ten świat stanie się dla mnie jeszcze ważniejszy.
Boru
00:01:57
wtedy swiat bedzie Bogiem ;P
Klaud
00:02:13
Świat będzie światem.
Boru
00:02:14
a mi chodzi o to, zebys przestala wierzyc
00:02:56
swiat bedzie Twoim stworca i najwyzsza sila
00:02:58
czyli Bogiem
Klaud
00:03:36
Na trochę innych zasadach, przyznasz...
Boru
00:03:49
wszystko jedno ;P
00:04:07
bedziesz bila poklony temu swiatu, bo jest jedynym co masz ;P
Klaud
00:04:48
Będę sobie w nim spokojnie żyć. To robię też teraz.
Boru
00:05:03
teraz tez bijesz poklony swiatu
00:05:32
zamiast uwierzyc, ze nie ma zadnego stworcy poza Toba i ze to Ty tworzysz swiat w swojej glowie
Klaud
00:05:57
Są światy, które mogę stworzyć w swojej głowie, ale nie będę mogła ich dotknąć. Takie mnie nie interesują.
Boru
00:06:12
to taka wyobraznia w wyobrazni
00:06:26
to co widzisz to taka wyobraznia pierwszoplanowa
Klaud
00:07:05
To czemu jak sobie wyobrażę, że leżę na chmurce, to nie mogę dotknąć nieba?
Boru
00:07:19
bo sobie wyobrazasz, ze sobie wyobrazasz
Klaud
00:07:46
... O_O
Boru
00:07:48
gdybys wyobrazila sobie tak mocno jak ten swiat sobie wyobrazasz, to bylabys w chmurkach a nie tutaj
00:08:26
taki myk
Klaud
00:08:27
Chyba jednak wolę tutaj... |
Klaud - 13 Wrzesień 2011, 00:50
| Cytat: | (00:41:35) Boru: tak wiec Klaudek, kiedy juz przestaniesz calkowicie wierzyc w Boga
(00:41:41) Boru: bedziesz tworzyla wlasne swiaty
(00:41:52) Boru: i problem "zycia po zyciu" zniknie ;P
(00:42:06) Boru: widzisz jakie to proste?
(00:43:12) Klaud: Problem "życia po życiu" jest mi całkowicie obojętny. Kara za niewiarę jest jedynym, co mnie ewentualnie uwiera.
(00:43:33) Boru: o tym wlasnie mowie ;P
(00:44:07) Klaud: Ja po śmierci nie chcę niczego.
(00:44:22) Boru: a po co smierc? ;P
(00:44:58) Klaud: Ludzie czasami umierają.
(00:45:05) Boru: e tam, wydaje im sie
(00:45:29) Klaud: Gdyby umarł mi ktoś naprawdę bliski, to w tym momencie dostałbyś w papę.
(00:45:47) Boru: oj tam oj tam
(00:46:12) Boru: a jak ja umre i wysle Ci smsa przed smiercia, ze tylko Ci sie wydaje, ze mnie nie ma?
(00:46:24) Boru: kto dostanie w pape
(00:46:33) Klaud: ...
(00:46:36) Klaud: To Ci ładne kwiatki na grób kupię.
(00:46:55) Klaud: A nawet zerwę sama.
(00:47:02) Klaud: Dostaniesz kwiatkiem w mentalną papę.
(00:47:04) Boru: niech Cie Bog blogoslawi
(00:47:17) Klaud: Byle w dzieciach nie wynagrodził, bo może nie znać umiaru. |
Trident - 13 Wrzesień 2011, 01:10
| Boru napisał/a: | | to Ty tworzysz swiat w swojej glowie |
...Może niektórzy znajdują w tego typu spostrzeżeniach poczucie sensu, jakieś konkretne znaczenie. Dzięki temu potrafią w oparciu o nie dokonać czegoś wartościowego. Ale nie ja.
(A może wszyscy znajdują w nich to samo, tyle że po prostu niektórzy nazywają to coś "poczuciem sensu", a inni innymi, mniej lub bardziej pochlebnymi określeniami? )
Ostatnio zauważyłem, że żałuję, że przez pierwsze 22 lata życia nikt nigdy nie zaatakował mojej "wiary" w reinkarnację, nie podważył w moim towarzystwie jej racjonalności. Chciałbym wiedzieć, jak bym na to zareagował. Mogę tylko mieć nadzieję, że przyznałbym im rację.
Edit: żadna z tematyk poruszonych w tym temacie nie wydaje mi się na tyle istotna, bym nie był gotów ponieść konsekwencji bycia (lub opuszczenia tego świata) w błędzie, jeśli o nie chodzi. Nic się nie stanie, jeśli gdzieś się pomylę.
Boru - 13 Wrzesień 2011, 11:59
| Cytat: | | Może niektórzy znajdują w tego typu spostrzeżeniach poczucie sensu |
Albo przyczne bezsensu tego swiata/roznych dzialan .. i wtedy wszystko zaczyna miec sens
Bunt polegajacy na odrzucaniu istnienia czegos i zamknieciu sie w tym jednym "realnym" swiecie, jest tylko zludzeniem buntu.
Ludzie, ktorzy okreslaja sie ateistami to taka grupa, ktora jest szczegolnie uwielbiana przez obie grupy tj. konfederacje i gady Swietliste istoty maja okazje objawic sie takiemu niewierzacemu czlowiekowi, ktory jest tym kompletnie zaskoczony.
Jesli dany ateista w czasie swojego zycia byl wkrecony bardziej w biegun negatywny, to po smierci jest on latwym celem do zgarniecia przez negatyw. I wszyscy sa zadowoleni Nikogo nie bedzie obchodzilo, ze taki czlowiek smial sie z np. Jezusa, czy reinkarnacji.
Ateizm jest pomyslem bogow.
Ja natomiast prezentuje bunt absolutny. Sa istoty, ktore mozemy nazwac bogami, sa miejsca, ktore mozemy nazwac niebiosami, jest cos co mozna nazwac karma i reinkarnacja .. jednak to wszystko jest tylko naszym wlasnym tworem i tak samo jak moglismy to stworzyc, tak samo i mozemy sprawic, ze przestanie istniec.
Zyje po to aby sie zachwycac i aby inni zachwycali sie razem ze mna. Jesli nie ma zachwytu, to znaczy, ze stworca poszedl w zlym kierunku.
| Cytat: | | żadna z tematyk poruszonych w tym temacie nie wydaje mi się na tyle istotna, bym nie był gotów ponieść konsekwencji bycia (lub opuszczenia tego świata) w błędzie, jeśli o nie chodzi. |
To dobrze, bo moim zamiarem nie bylo straszenie innych.
Boru - 15 Wrzesień 2011, 12:41
Tak myslalem o tym "rozwoju duchowym" jeszcze
Pojawia sie miszcz, ktory mowi: jestes boska istota, tylko o tym zapomniales ale ja pomoge ci odzyskac swoj boski status. Za pomoca odpowiednich cwiczen i diety, na nowo powrocisz do zrodla.
I tutaj pojawia sie blad logiczny. Boska istota byla, zanim pojawila sie jakakolwiek medytacja, jakakolwiek dieta, jakakolwiek czakra, czy jakikolwiek wymiar. Jak wiec mozna powrocic do tego boskiego stanu za pomoca tych wszystkich rzeczy? To wszystko jest jedynie dalszym ciagiem wpuszczania sie w maliny.
Boru - 19 Wrzesień 2011, 13:32
Wkleje swoja wypowiedz z innego forum Nic nowego, ale w troche innych slowach. Lubie pisac o tym samym na rozne sposoby, bo nigdy nie jestem zadowolony do konca ze sposobu w jaki cos opisalem.
| Cytat: | Sa grzeczni uzytkownicy systemow operacyjnych i programisci, ale sa tez i tzw. hakerzy, ktorzy swoje zainteresowania programowaniem wykorzystuja w troche inny sposob. Sa ludzie, ktorzy wspinaja sie po kolejnych wymiarach medytujac, otwierajac czakry, otaczajac sie krysztalami itd. i tacy, ktorzy to olewaja.
Ja uwazam, ze wszystko jest mozliwe i jesli jest mozliwe przeskakiwanie z wymiaru na wymiar w grzeczny sposob, to mozliwy jest tez i sposob w mojej opinii ciekawszy, a w opinii innych niegrzeczny i nie warty zainteresowania.
Nie przypominam sobie abym na tym forum napisal, ze po smierci mojego skafandra stane sie nagle jakas wszechekspansywna (?!) istota. Napisalem jedynie, ze moim celem jest jak najszybsze przebicie sie poprzez kolejne wymiary i poznawanie natury "rzeczywistosci". Nie wiem, co bede robil po opuszczeniu ciala fizycznego. Prawdopodobnie dalej bede sie miotal gdzies pomiedzy wymiarami i kombinowal dalej, zamiast robic wszystko "jak Pan Bog przykazal". "Mantra o wszechmocy" bedzie jednak dodawala mi sil i pewnosci, kiedy rozne istoty beda mi wciskaly swoje wizje.
Swoja droga to ciekawe, ze najlepszmi specjalistami od zabezpieczen nie sa ci, ktorzy je tworza, ale ci, ktorzy je lamia. Ja pracuje dla was, a wy pracujecie dla mnie. Oboje umozliwiamy sobie nawzajem rozwoj taki, jaki sobie wymarzylismy.
Naprawde, mozesz wklejac sobie takie "piekne" opisy wyzszych wymiarow, to i tak nie zmieni faktu, ze ten jeden wielki organizm jaki tworzymy w tej strukturze, jest zwyczajnie chory. Nie jest on wart tego, aby korzystac z niego w sposob grzeczny. Wyjdz na ulice i po prostu popatrz na swiat w ktorym zyjemy, zamiast go koloryzowac i tlumaczyc wszystko "wyzszym dobrem". Jesli chcesz komus wmawiac, ze reinkarnacja i rozwoj duchowy jest dobry, to zamiast to robic tutaj, przejdz sie do szpitala czy hospicjum. Tam sa ludzie, ktorzy potrzebuja pocieszenia i odpowiedzi na pytanie "dlaczego?", a nie tutaj.
Jest to postawa olewcza w stosunku do rozwoju proponowanego przez straznikow hologramow, ale nie olewcza w kwestii zdobywania wiedzy i jej wykorzystywania. Trzeba wiekszej fantazji i wiecej umiejetnosci aby przebijac sie poprzez kolejne wymiary wlasnymi metodami. Mozna wchodzic pod gorke dzikimi szlakami i przezyc cos ciekawego, narazajac sie przy tym na niebezpieczenstwo lub wjechac bezpiecznie kolejka na szczyt, razem z innymi.
Ja olewam ta kolejke. Nie chce sie wozic ze starymi zgredami. |
| Shoutbox napisał/a: | [Wczoraj 14:19] Boru: skoro ci, ktorzy sa w czyms bardzo dobrzy nie uwazaja sie za bardziej utalentowanych, to moze cos w tym jest? utworzenie sobie w glowie podzialu na tych, ktorzy moga wiele osiagnac oraz na tych, ktorzy moga tylko patrzec jest przyczyna tego, ze tak sie wlasnie dzieje.
e [Wczoraj 14:22] Boru: i zadne poradniki tej blokady nie zdejma
e [Wczoraj 14:36] Boru: z drugiej strony gdybym nie mial zadnych blokad to nie gralbym w gre w ktorej postac jest zamknieta w wiezy bez mozliwosci wyjscia
[Wczoraj 14:39] Trident: ...
[Wczoraj 14:46] jaraf: ...
e [Wczoraj 14:50] Boru: a jesli IT jest przedstawiona w formie gry komputerowej piramidalna struktura hologramow, to idac dalej tym tokiem rozumowania - bez blokad nie mozna istniec, czyli w pelni wolna i wszechmocna jest jedynie nicosc, a wszystko co istnieje to jedynie nalozone blokady w roznej konfiguracji .. dobra, darujmy sobie
e [Wczoraj 14:51] Boru: placki ziemniaczane same sie nie zjedza, ide im pomoc
e [Wczoraj 15:24] Boru: tak wiec nie wierze artystom, ktorzy twierdza, ze ich tworczosc ma jakas glebie. Wszystko jest plytkie, tylko zalezy z jakiej perspektywy sie na to spojrzy. Zanim poeta napisal wiersz, na pustej kartce byla zawarta glebia, a kiedy cos na niej naskrobal, natychmiast to spieprzyl
[Wczoraj 15:38] Klaud: Zacznę nową serię:
[Wczoraj 15:38] Klaud: ...
e [Wczoraj 16:04] Boru: kazdy ewentualny komentarz bedzie plytki
e [Wczoraj 17:23] Boru: dlatego wlasnie slucham takiej a nie innej muzyki i gram w taka a nie inna gre, bo pomaga mi to lepiej zrozumiec to o czym pisze |
Boru - 19 Wrzesień 2011, 22:59
Kolejna porcja glebokich mysli od Bora i Klaudka
| Cytat: | Klaud
21:14:54
Co kto lubi...
21:16:10
W życiu bowiem istnieją rzeczy, o które warto walczyć do samego końca. — Paulo Coelho
21:16:33
Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód. — Paulo Coelho
Boru
21:16:55
o kur*a
21:16:58
21:17:20
o rekord swiata w combo warto powalczyc do konca
Klaud
21:17:23
Pielęgnuj swoje marzenia. Trzymaj się swoich ideałów. Maszeruj śmiało według muzyki, którą tylko ty słyszysz. Wielkie biografie powstają z ruchu do przodu, a nie oglądania się do tyłu. — Paulo Coelho
21:17:28
Są jaja...
Boru
21:17:44
ale pierdoli
Klaud
21:18:05
Boru, my się w czymś zgadzamy!
Boru
21:18:32
trzeba sie pozbywac idealow, tak jak pozbywa sie z czasem za ciasnych ubran
21:18:34
Klaud
21:19:21
Bóg wysłuchuje tych, którzy błagają o łaskę zapomnienia dla nienawiści, lecz głuchy jest na głos tych, którzy chcą uciec przed miłością. — Paulo Coelho
Piąta góra
Boru
21:19:57
nie ma Boga
Klaud
21:20:13
A on mówi, że jest!
21:20:15
Ale bym się śmiała...
Boru
21:20:18
lze jak pies
Klaud
21:20:22
Jakby Coelho tak naprawdę był ateistą.
Boru
21:20:26
Klaud
21:20:35
A to wszystko dla kasy pisał.
21:21:55
To jest dobre:
21:21:58
Pozostanę tu przy tobie, dopóki przychodzić będziesz na brzeg tej rzeki. A gdy pójdziesz spać, ułożę się do snu u drzwi twojego pokoju. A kiedy odjedziesz, podążę twoim śladem. Aż powiesz mi: Zostaw mnie!, a wtedy odejdę. Ale do końca moich dni nie przestanę Cię kochać. — Paulo Coelho
Boru
21:22:51
przegina pale facet
Klaud
21:23:03
Może mu staje, jak tak pisze...
21:23:05
*Zatyka dziób*.
21:23:07
Przepraszam.
Boru
21:23:11
*glask*
21:24:07
to jest zwykle otumanianie swiatlem
21:24:12
i nic wiecej
21:24:51
Uwaga! nakurwiam swiatlo!
21:24:52
..
Klaud
21:25:06
IK.
21:25:07
Rodzice chcieli, by syn został inżynierem, jednak Paulo nie zamierzał się temu podporządkować. Ojciec wziął buntownicze zachowanie syna za objaw choroby psychicznej i trzy razy oddał go do kliniki psychiatrycznej (1966, 1967 i 1968 roku). Jak sam twierdzi "Czasami miłość rodziców objawia się w zły sposób. Jednak nigdy nie winiłem moich rodziców za te pobyty, bo były one spowodowane ich nadmierną troską o mnie."
21:25:12
Wszystko jasne...
Boru
21:25:57
ja tez bym sie nadawal
Klaud
21:26:30
Wnętrze każdego upoważnia go do wzięcia udziału w leczeniu psychiatrycznym.
Boru
21:27:01
to tez cytat od Pau.. a, nie
21:27:02
Klaud
21:27:12
...
Boru
21:27:16
*tul*
Klaud
21:27:48
Niektóre wątki twórczości Coelho są krytykowane jako herezja z punktu widzenia Kościoła katolickiego[1]. Coelho twierdzi, że odrzuca w swej twórczości złą magię, a promuje "dobrą magię"[1]. Według nauk Kościoła katolickiego "Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągać nadnaturalną władzę nad bliźnim – nawet w celu zapewnienia mu zdrowia – są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności"[2].
Boru
21:28:17
kosciol katolicki to gadzi twor, ktory zwalcza swiatlo
21:28:24
jedni i drudzy sa siebie warci
Klaud
21:28:34
Jak to skrajności...
21:28:48
Miłości trzeba szukać wszędzie, nawet za cenę długich godzin, dni,i tygodni smutku i rozczarowań. — Paulo Coelho
Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam
21:28:50
ZAPAMIĘTAJ TO SOBIE@!
21:29:17
On "Podręcznik wojownika światła" napisał.
21:29:32
http://www.cytaty.info/autor/paulocoelho/3 Poleć znajomym - masz mniej więcej w połowie strony.
21:29:36
Jakiś dłuższy cytat.
Boru
21:30:17
*szuka milosci w kubku po herbacie*
21:30:18
nie ma
21:30:21
*klapouch*
Klaud
21:30:52
<przytul>
21:30:55
Przerąbane.
Boru
21:31:09
ale z tym kosciolem katolickim to ciekawe
21:31:28
bo zwalcza on swiatlo, jest gadzim tworem, ale potrafi imitowac biegun pozytywny
Klaud
21:31:37
Że go nie lubią?
Boru
21:32:09
potrafi tez nakurwiac swiatlem, ale jest to imitacja swiatla tego ktorym nakurwia Paulo
21:32:11
..
Klaud
21:32:20
Jak Ty się wyrażasz!
Boru
21:32:26
jasniej sie nie da
Klaud
21:32:38
Boru
21:32:40
tak wiec jest to troche chora sytuacja jak widac
Klaud
21:33:08
Pamiętaj,
że wszystko, co uczynisz w życiu, zostawi jakiś ślad.
Dlatego miej świadomość tego, co robisz. — Paulo Coelho
Walkirie
21:33:10
PAMIĘTAJ!
21:33:18
I miej świadomość!
Boru
21:33:19
tzn. jesli uznamy, ze te prawdziwe swiatlo wcale nie jest takie dobre
Klaud
21:33:28
*Uznaje*.
21:33:30
Nic nie jest dobre.
Boru
21:33:33
to co mozna powiedziec o tej imitacji
21:33:43
wszystko jedno w sumie
21:33:47
*konczy*
21:33:48
Klaud
21:33:50
...
21:34:12
Staraj się dojrzeć promyk światła tam, gdzie inni widzą tylko ciemności. — Paulo Coelho
Podręcznik wojownika światła
Boru
21:35:05
aby lepiej bylo widac cudze cierpienie?
Klaud
21:35:28
Kto go tam wie.
21:35:43
Nie, już nie mogę.
21:35:49
6 strona z 41.
Boru
21:35:50
zostaw to Klaudek!
Klaud
21:35:58
*Zostawia*.
21:36:15
Pierniczam!
Boru
21:49:02
*je kanapki z serkiem jakims*
Klaud
21:49:18
Serek też czeka. Na jutro.
Boru
21:50:09
w ogole smiesza mnie takie klimaty, ze jest jakis typ, ktorego sie cytuje, ktory mowi cos glebokiego, a kiedy umrze to wspomina sie na pogrzebie te jego madrosci .. rozumiesz o co chodzi ;P
Klaud
21:50:23
Rozumiem.
Boru
21:50:33
ja pisze te wszystkie rzeczy, bo mi sie zajebiscie nudzi
Klaud
21:50:48
A większość po to, żeby mieć z tego kasę.
21:51:21
A co do pogrzebu, to ja ostatnio miałam wizję, żeby na moim mi zagrać "chrup, chrup, chrup, chrup - byle mieć komu wykopać grób, by się wśród żywych nie pętał trup, chrup, chrup, chrup, chrup".
Boru
21:51:47
kasa swoja droga, raczej chodzi o to aby byc kims wartosciowym, ktory mial jakas wizje..
21:51:49
takie rzeczy
Klaud
21:52:08
Może też. Mnie to nie bawi.
21:52:15
Ja autorytetem dla kogokolwiek?
21:52:17
Śmiechu warte.
Boru
21:52:31
a Boru?
21:52:43
a wez pan idz pan |
Klaud - 19 Wrzesień 2011, 23:04
Od dziś zacznę uważać na słowa, bo ten Boru to wszystko wkleja...
Trident - 20 Wrzesień 2011, 01:23
Warnamu! Może nie czytać, skoro bez uzgodnienia?
Boru - 20 Wrzesień 2011, 13:46
Ta milosc o ktorej on pisze jest wymyslem ograniczonych istot, ktore handuja ta miloscia jak dilerzy narkotykow tzn. sami jej nie zazywaja a innych namawiaja. Inaczej nie moga zyc w takiej postaci w jakiej sie znajduja.
Apostol Jan mylil sie piszac, ze Bog jest miloscia. Dlatego ja czesto pisze o tym, ze Bog/Absolut to nieskonczona pusta przestrzen, a Bog/Istnienie to jakby suma wszelkich ograniczen. Geometria/Bog to sztuka stawiania ograniczen.
Z tego wynika ze:
brak czegokolwiek = brak ograniczen = wiedziec nic = wiedziec wszystko
zycie = ograniczenia
ograniczenia = Bog
Bog = geometria
geometria = sztuka
sztuka = zycie
Boru - 20 Wrzesień 2011, 19:24
Jak powstaje grawitacja? W szkolach uczycie sie setek wzorow, naukowcy pisza na ten temat setki prac, a mimo to dalej nie wiedza, dlaczego upuszczony przedmiot spada na ziemie
Wszystko sprowadza sie do pustej przestrzeni i abstrakcyjnej geometrii, ktora ta przestrzen dzieli.
Grawitacja jest tworzona przez fraktalnosc. Czym jest fraktal? Przypatrzcie sie jak jest zbudowana np. cebula. Sklada sie ona z takich samych warstw, tylko o roznej wielkosci. Proporcje sa te same, zmienia sie jedynie skala.
Odleglosci i proporcje odmierzone w pustej przestrzeni tworza atomy, elektron krazy wokol jadra, atomy tworza planety, planety kraza wokol gwiazd, gwiazdy razem z planetami kraza razem z galaktyka, ktora tez krazy itd. Ciagle powtarza sie ten sam schemat.
Grawitacja to po prostu stan przechodzenia z jednej warstwy w kolejna. Planety krazace wokol gwiazd mozna porownac do muzyki odtwarzanej z plyty. Kazda planeta odtwarza swoja wlasna historie, dlatego wazne jest to, ze nie tylko planety kraza wokol gwiazd ale i gwiazdy kraza w galaktykach. Gdyby bylo inaczej, bez przerwy odtwarzalibysmy te same historie jak w zacietej plycie i bylibysmy uwiezieni w jednym fraktalu, w jednej warstwie.
Nasz wszechswiat to takie wielkie tornado.
Grawitacja idzie wiec w parze z reinkarnacja
Im bardziej skomplikowana geometria, tym bardziej skomplikowana swiadomosc. Im bardziej jest "przekombinowana", tym wiecej jest cierpienia.Z perspektywy absolutnej nie mozna wiec mowic o rozwoju i poziomach swiadomosci, tylko o roznej geometrycznej budowie.
Jest nieskonczona ilosc roznych wariantow podzialu przestrzeni, czyli nieskonczona ilosc roznych stanow swiadomosci i praw fizyki.
Grawitacja i czas to tak naprawde to samo.
Boru - 20 Wrzesień 2011, 22:05
| jam to napisał/a: | | Trzeci (i chyba czwarty) wymiar zamierza wkrotce umrzec. |
Tutaj popelnilem blad. Na poczatku pisalem dobrze, czyli 7 poziomow swiadomosci w piramidce, z czego ludzie obecnie sa na 4 (mineralny, roslinny, zwierzecy mamy za soba). Blad wzial sie z tego, ze powszechnie mowi sie o tym, ze zyjemy w swiecie trojwymiarowym a mowiac tak, chodzi o cos zupelnie innego.
Tak mysle nad tym "rozwojem duchowym", co sie dzieje z ludzmi po smierci, o tym, ze ciagle wracaja w to samo bagno, ze wszedzie tylko cierpienie, glupota i manipulacja i ze zyjemy jak pod kloszem na kosmicznym zadupiu. Daleko mi do tego, zeby wszystko tlumaczyc "wyzszym dobrem" i ze wszystko jest tak jak powinno byc. Z drugiej strony moze jednak to wszystko nie jest takie glupie i bezsensowne jakby sie zdawalo. Mozna to porownac do pobytu w wojsku, gdzie dostaje sie ciagle w dupe i jest sie ponizanym .. ale po wyjsciu teskni sie za tym i wszystko obraca sie w zart. Nie mowiac juz o tym, ze po opuszczeniu koszar o wiele bardziej docenia sie wolnosc. Wiem, bo bylem w wojsku
Troche zachlysnalem sie swoja "wiedza", a to wszystko nie jest takie proste jakby sie zdawalo. Ci wszyscy opiekunowie ponad nami tez maja swoje problemy, a my wspolnie z nimi tworzymy ten swiat.
Cytat (nie moj) z innego forum:
| Cytat: | | Osobiście jestem zdania, że kwarantanna, której poddana jest ta planeta, oraz kilka innych jeszcze - ma swój sens. Na skutek tego odłączenia zresztą, Ziemia jest bardzo specyficzną szkołą dla "twardogłowych". Szkołą, która przypomina cokolwiek obóz koncentracyjny. Wychodzę jednak z założenia, że ktoś, kto planuje ucieczkę z obozu koncentracyjnego, nie staje na stole i nie obwieszcza o tym wszem i wobec lecz dyskretnie, sukcesywnie, z wytrwałością, kopie swój tunel. Jeśli macie jakieś wspomnienia o ucieczkach z obozów strzeżonych, to wiecie, że nie jest to łatwe, proste ani przyjemne. Nie wystarczy przecież krzyknąć: "jestem wolną istotą i nie możecie mi nic zrobić!". To nie zmieni naszej sytuacji ani na jotę. Trzeba być inteligentniejszym, lepiej poinformowanym, sprytniejszym i bardziej opanowanym od swych wartowników, by móc - któregoś dnia - wydostać się na wolność. |
Boru - 21 Wrzesień 2011, 10:19
Dobrze, nie podoba nam sie (a moze tylko mi?!) juz ten swiat, caly ten rozwoj przez niego proponowany, ale przeciez sam fakt, ze komus ten swiat sie nie podoba, jest tylko jedna, pojedyncza mysla sposrod wielu milionow/miliardow innych istot (a wlasciwie innych aspektow nas samych) ktorzy na wyzszym poziomie tworza jedna istote, jeden zbiorowy umysl, ktory mozna nazwac Bogiem. Jestem jednak zdania, ze to w interesie Boga/Wyzszego Ja jest to, abysmy opuscili ten swiat pomyslany przez niego, wiec zamiast tlumaczyc caly ten syf "wyzszym dobrem" i dostosowywac sie do jakis dziwnych i bezsensownych gier, utrzymajmy mysl o tym, ze jest do dupy i pomozmy stworcy wymyslec cos lepszego, a z czasem dzialania wszystkich istot i wszystkie wydarzenia w danym swiecie uloza sie tak, ze przejdziemy na "wyzszy poziom" w bardziej godny (w naszym mniemaniu) sposob.
Nie jestesmy tu po to, aby brac rzeczywistosc taka jaka jest, lecz po to, aby bez przerwy ja niszczyc.
Tak jak my jestesmy myslami Boga/Wyzszego Ja, tak samo i nasze mysli tworza istoty na innych planach Takie astralne zwierzatka czy demony. Te demony stworzone przez nas wymuszaja na nas okreslone dzialania.
Ja jestem demonem pomyslanym przez Boga i drecze go okropnie
| jam to napisał/a: | | ludzie, ktorzy doswiadczyli smierci klinicznej i udali sie w jakies inne krainy opowiadaja, ze tutaj wszystko jest jakies wyblakle w porownaniu do tego co widzieli poza cialem. |
Niby tak, ale gdyby tak przeniesc sie "na stale" w jakis wyzszy wymiar, to z czasem stanie sie on tak samo wyblakly, jak ten wczesniejszy To samo tyczy sie poszczegolnych stanow swiadomosci. Z tego wlasnie powodu zadna istota nie moze wiedziec lepiej co jest dla nas najlepsze, bo nie rozni sie ona niczym od nas.
Boru - 22 Wrzesień 2011, 00:55
Cos jakby podsumowanie
Jestem swiadomy tego, ze nie ma zadnej ostatecznej prawdy ("wszystko jest plytkie, tylko zalezy z jakiej perspektywy sie na to spojrzy"), natomiast to wszystko co pisze jest sztuka dla sztuki, takie bazgrolenie w brudnopisie. Pisze nie po to, aby utrzymywac swoje wizje i poglady, lecz aby bez przerwy sie ich pozbywac. Nic nie warte sa te wszystkie filozofie ale lubie to W IT tworzy sie nowe rekordy, czy pobija stare? A do konca wiezy i tak zawsze jest nieskonczenie daleko.
Przynajmniej nie mozna zarzucic mi manipulacji, czego nie mozna powiedziec o wielu "powaznych" ludziach i instytucjach. Kto jest bardziej godny zaufania?
np. napisalem, ze nie mozna tlumaczyc zla na swiecie "wyzszym dobrem", a w innym miejscu, ze "Bog/Wyzsze Ja uczy sie na bledach" i ze wszystko istnieje po to, aby kiedys, w przyszlosci, mogl stworzyc cos doskonalszego. Czy to nie jest "wyzsze dobro"? A moze to chaos rzadzi wszystkim, a to, ze cos jest poukladane, to juz my - dzieci chaosu - sobie wmawiamy. Swiaty powstaja w wyniku podzialu pustej przestrzeni, a przestrzen moze byc potencjalnie podzielona na nieskonczona ilosc sposobow, wiec wszystko co tylko jest mozliwe do zaistnienia dzieje sie jednoczenie. Gdzie wiec tu jakis plan i sens? Ten swiat moglby stac sie doskonalszy w mgnieniu oka, gdyby ludzie zaczeli odczuwac glod jako cos przyjemnego, a za wolnosc uznaliby opuszczenie swoich cial fizycznych. Dlaczego ten "zbiorowy Boski umysl" nie bierze tego pod uwage i nie wprowadzi tego typu zmian natychmiast? Niepotrzebne sa przeciez te wszystkie cykle rozwojowe aby wprowadzic takie zmiany, bo wystarczy jedynie akt woli, wprowadzenie drobnych zmian w oprogramowaniu. Jesli uznac, ze ja jestem czescia tego zbiorowego umyslu Boga/Wyzszego Ja, to troche dziwny jest fakt, ze ja, jako pojedyncza mysl, krytykuje zbiorowy umysl jako calosc
Tak mozna bez konca.
Boru - 22 Wrzesień 2011, 12:18
| jam to napisał/a: | | wszystko co tylko jest mozliwe do zaistnienia dzieje sie jednoczenie. |
Mam tu na mysli doslownie wszystko co tylko mozemy sobie wyobrazic i czego nie mozemy sobie wyobrazic, ze wzgledu na ograniczenia. Nawet najbardziej absurdalne i dziwne rzeczy, po prostu cokolwiek.
A skoro wszystko dzieje sie na raz, to pojawienie sie Boga, ktory zaczyna porzadkowac (w swoim mniemaniu) rzeczywistosc i rozwija sie .. bez konca, jest przeciez jednym z nieskonczonej ilosci scenariuszy Tak wiec wolna wola, niezaleznie od tego na jakim jest sie "etapie rozwoju", moze byc jedynie chaotycznym tworem, jest bo MUSI BYC, bo jest jednym z nieskonczonej ilosci wariantow.
| Cytat: | | Bog/Istnienie to jakby suma wszelkich ograniczen. |
Wiec jesli roznych wariantow ograniczen jest nieskonczenie wiele, to czy mozna mowic o ograniczeniach?
Boru - 22 Wrzesień 2011, 20:29
Nie znosze gadania typu "to sa tylko slowa, nie ma sensu o tym mowic, skoro jestesmy tacy ograniczeni", a przeciez chocbysmy przerzucili sie na niewiadomo jaki sposob komunikacji i wyrazania mysli, jakas super-telepatie, to i tak nie bedziemy blizej opracowania "teorii wszystkiego", zawsze bedziemy mieli nieskonczenie daleko.
I bedziemy tak przez cala wiecznosc napieprzac, ze "nie warto o tym mowic i kombinowac".
Rozni "oswieceni" i "medrcy" stosuja ta metode, probujac zaslonic swoja miernote i brak wyobrazni.
Boru - 23 Wrzesień 2011, 12:32
| Cytat: | | Mam tu na mysli doslownie wszystko co tylko mozemy sobie wyobrazic i czego nie mozemy sobie wyobrazic, ze wzgledu na ograniczenia. Nawet najbardziej absurdalne i dziwne rzeczy, po prostu cokolwiek. |
Sa jednak sytuacje niemozliwe do odtworzenia np. byc jednoczesnie lysym i miec warkoczyki lub stworzyc tak ciezki kamien, ze nie mozliwe byloby podniesienie go. Stworzenie niekonczacego sie cierpienia (chrzescijanskie pieklo) rowniez nie jest mozliwe, bo w ukladzie musi panowac rownowaga, a niemozliwe jest przeciez doswiadczanie niekonczacej sie przyjemnosci (chrzescijanskie niebo). Przyjemnosc jest przyjemnoscia dlatego, bo ma porownanie z czyms nieprzyjemnym i kiedy ktos odczuwajacy przyjemnosc poczuje nagle cos nieprzyjemnego, to ktos, kto odczuwal przez dluzszy czas czegos nieprzyjemnego, nagle doswiadcza przyjemnosci. Cierpienia po jakims czasie staja sie przyjemnoscia, zamieniaja sie w masochizm i pieklo staje sie niebem, a przyjemnosci po jakims czasie zamieniaja sie w meczarnie i niebo staje sie pieklem. Taka wymiana
Tak wiec nawet w nieskonczonym ukladzie sa rzeczy niemozliwe. Wydaje sie to logiczne, skoro stworzenie czegokolwiek odbywa sie poprzez podzial czegos, co moze wszystko, czyli nic
Czy mozna wiec powiedziec, ze Bog/Istnienie to nieskonczona ilosc wariantow niemozliwosci zrobienia czegos?
Boru - 24 Wrzesień 2011, 14:50
Pisalem o "biegunie pozytywnym" i ze nie jest on wcale lepszy od "bieguna negatywnego", wiec dlaczego ludzie maja gleboko gdzies np. nauki Jezusa o milosci i nadstawianiu drugiego policzka, a bardziej kochaja wojne i nienawisc? Tu nie chodzi o to, ze my jestesmy zli i potrzebujemy nawrocenia. Bierze sie to po prostu stad, ze my jestesmy gadzimi dziecmi, czy dziecmi tych "duchow lucyferycznych" jak to pisalem na poczatku i mamy to "zlo" we krwi. Posylanie "mistrzow duchowych" mowiacych o swietle i milosci ma na celu wylacznie poprowadzenie wrogiego stada na swoja strone, aby w przyszlosci dokonac modyfikacji genetycznych, ktore przemienia ludzi z "gadzich bateryjek" na "swietliste baterie".
| Apostol Pawel napisał/a: | | Albowiem nie rozeznaję się w tym, co czynię; gdyż nie to czynię, co chcę, ale czego nienawidzę, to czynię. A jeśli to czynię, czego nie chcę, zgadzam się z tym, że zakon jest dobry. Ale wtedy czynię to już nie ja, lecz grzech, który mieszka we mnie. Wiem tedy, że nie mieszka we mnie, to jest w ciele moim, dobro; mam bowiem zawsze dobrą wolę, ale wykonania tego, co dobre, brak; |
| Cytat: | | Co się sieje jako skażone, bywa wzbudzone nieskażone; sieje się w niesławie, bywa wzbudzone w chwale; sieje się w słabości, bywa wzbudzone w mocy; sieje się ciało cielesne, bywa wzbudzone ciało duchowe. |
Ja nie chce miec ani "ciala skazonego" ani "ciala nieskazonego". Najlepszym wyjsciem jest po prostu brak ciala.
Boru - 24 Wrzesień 2011, 16:57
Doszedlem wiec do dziwnego wniosku, ze wszystko istnieje tylko dlatego, bo Boga/Absolutu nie ma
Ktos moglby wiec powiedziec: to w takim razie lepiej nie istniec, skoro zycie nie ma konca i nigdzie nie prowadzi. Moze cos w tym jest, ale ... cos co juz istnieje, nie moze juz przestac istniec. Energia nie zanika, tylko zmienia postac.
Nie ma stad ucieczki, a nad tym bajzlem nikt nie panuje
Z drugiej strony, wszystko co istnieje, ma jakas swiadomosc, a swiadomosc porzadkuje swiat w swojej glowie, wiec rownie dobrze mozna powiedziec, ze wszystko jest pod kontrola.
Swiadomosc ptaka lecacego w 3d niczym nie rozni sie od swiadomosci istoty latajacej w 5d. O kazdym istnieniu mozna powiedziec, ze jest na wysokim stopniu swiadomosci, badz niskim. Zalezy tylko, czy spojrzy sie na to od dolu, czy od gory tzn. z perspektywy czegos, co istnieje znacznie nizej, lub czegos, co istnieje znacznie wyzej. I tak mozna bez konca.
Boru - 25 Wrzesień 2011, 19:25
Dlaczego pisze, ze absolut to pusta przestrzen? Czy przestrzen to nie jest cos, co musi zostac stworzone?
Nie. Przestrzen jest abstrakcyjnym pojeciem i mozna ja zwiekszac lub zmniejszac w nieskonczonosc. Aby uzyskac nieskonczona przestrzen pomiedzy mna a monitorem komputera, wystarczy w nieskonczonosc zwiekszac w skali mnie i monitor. W pewnym momencie pomiedzy mna a monitorem daloby sie zmiescic cala galaktyke.
Kiedy mamy do czynienia z nieskonczona pusta przestrzenia, to czy mozna powiedziec, ze jakis "wszechswiat" znajduje sie w jakiejs odleglosci od innego? Czy moze wszystko istnieje wszedzie jednoczesnie?
| jam to napisał/a: | | Odleglosci i proporcje odmierzone w pustej przestrzeni tworza atomy |
Odleglosci sa tym, co Istnienie/ograniczenia/geometria/Bog okresla sam w sobie. Po prostu to sobie wyobraza. Wszystko co robimy, jest jedynie zmiana odleglosci wzgledem czegos (trzeba pamietac o tym, ze wszystko co istnieje ma swiadomosc), a my te odleglosci odmierzamy w swojej glowie, tworzac tym samym "rzeczywistosc".
Z figurami geometrycznymi jest tak samo, jak z pusta przestrzenia. Czy kwadrat, samo pojecie o tym, czym jest ta figura, czy jest to cos, co musi zostac stworzone? Czy moze potencjalnie istnieje niezaleznie od tego, czy ktos go potrafi narysowac lub nie?
Boru - 26 Wrzesień 2011, 18:23
Niech ktos zamknie ten temat
Trident - 26 Wrzesień 2011, 18:46
Spokojnie, jest opcja "Przestań śledzić ten temat", jakby ktoś jej potrzebował.
Boru - 26 Wrzesień 2011, 21:09
Te wszystkie moje "duchowe poszukiwania", poczawszy od roznych odlamow chrzescijanstwa, poprzez ezoteryke, to nie sa zadne moje poszukiwania, tylko cos z czym sie uzeram i czego chce sie pozbyc. Mam wrazenie, ze o rzeczach o ktorych pisze od niedawna wiedzialem juz wczesniej, a ostatnie 22 lata zycia to rzucanie mi klod pod nogi, wszedzie gdzie sie da.
Boru wraca do zycia i niech sie strzega ci, ktorzy beda chcieli mi przeszkodzic.
Boru - 27 Wrzesień 2011, 17:23
| Cytat: | [Wczoraj 17:12] Trident: Mam za dużo przyszłości. Gdzie można oddać zbędną przyszłość?
[Wczoraj 19:22] tadzik: Na lokatę w banku.
[Wczoraj 21:30] jaraf: Żeby mieć więcej ? O.o
[Dzisiaj 2:33] Trident: Nie odpowiada mi jej kurs wymiany na przeszłość.
[Dzisiaj 15:43] jaraf: (Lina zabiera baaardzo dużo przyszłości. Ale do niczego Cię nie namawiam )
[Dzisiaj 17:06] tadzik: Nie słuchaj go! |
Jestesmy w pulapce, musimy zyc. Dlatego od czasu do czasu wymazujemy sobie pamiec i posylamy sie w bagno, aby po wyjsciu z niego moc znow powiedziec z radoscia "jestem wolny i wszechmocny".
Boru - 27 Wrzesień 2011, 21:12
| jam to kiedys napisał/a: | | Jezus zostal ukrzyzowany pomiedzy dwoma lotrami. Sa to symbolicznie przedstawieni Lucyfer i Aryman. Ten "dobry lotr" to wlasnie Lucyfer. |
Napisalem to zainspirowany antropozofia i Rudolfem Steinerem - XX-wiecznym okultysta. To jest dobry przyklad tego, w jaki sposob rozni guru manipuluja (swiadomie badz nieswiadomie) ludzmi.
To co ja nazywam biegunem negatywnym, Steiner rozbil na dwie czesci, stworzyl podzial w podziale na Lucyfera i Arymana (z czego ten pierwszy jest w sumie w porzadku), a to co ja nazywam biegunem pozytywnym wsadzil w srodek jako ta wlasciwa sciezke. Sprytne Czlowiek, ktory tak to sobie w glowie poukladal jest w pulapce i jest skazany na sluzenie "konfederacji swiatla" lub "gadom z Oriona".
Skala manipulacji okazuje sie jeszcze wieksza, jesli uznamy, ze ukrzyzowanie Jezusa bylo jedynie wklejonym przez gady/duchy lucyfera hologramem
Boru - 28 Wrzesień 2011, 10:38
Podzial na Lucyfera i Szatana/Arymana jest tym samym, co podzial w innych religiach na np. Baala (Lucyfer) i Jehowe (Szatan), czy Enkiego i Enlila. Sa to dwa oblicza tej samej grupy istot. Pisze ostatnio czesto o dwoch silach rywalizujacych ze soba, jednak w przypadku naszej pieknej planety mamy do czynienia niemal wylacznie z biegunem negatywnym w roznych odslonach. Tak wiec sam podzial na dwie strony nie jest wystarczajacy, bo ile roznych istot, tyle jest "pozytywnych biegunow". Polaryzacja bierze sie z roznic wyobrazeniowych na temat tego, czym jest dobro.
Wszystkie nasze religie i systemy polityczne sa tworem wlasnie tych szatansko-lucyferycznych istot. Niewazne, czy sa to religie zachodu czy wschodu, czy mamy do czynienia ze swietymi katolickimi, czy z "mistrzami wschodu".
Bardzo trudno jest ludziom uwolnic sie mentalnie od tych istot, bo jestesmy ich dziecmi i wiekszosc z tego co mamy, zawdzieczamy im.
Boru - 1 Październik 2011, 00:57
| Cytat: | | Odleglosci sa tym, co Istnienie/ograniczenia/geometria/Bog okresla sam w sobie. Po prostu to sobie wyobraza. Wszystko co robimy, jest jedynie zmiana odleglosci wzgledem czegos (trzeba pamietac o tym, ze wszystko co istnieje ma swiadomosc), a my te odleglosci odmierzamy w swojej glowie, tworzac tym samym "rzeczywistosc". |
Czesto mowi sie o tym, ze "jestesmy jednoscia". Oczywiscie, z perspektywy absolutnej wszyscy jestesmy jednoscia, bo jestesmy jedynie roznymi wariantami niczego lub inaczej mowiac, teoretycznie istniejacymi blokadami/granicami w nicosci.
Jednak swiat w ktorym zyjemy istnieje tylko dzieki temu, ze stawiamy innych poza nami. Czlowiek, ktory mowi cos w stylu "jestesmy jednoscia, milujmy sie" jest hipokryta, bo mowiac to do kogos, jednoczesnie wyobraza sobie ta osobe poza nim samym. Jednosc to stan, w ktorym mozna powiedziec "ja jestem i nic poza mna nie istnieje". Nikt na swiecie nie moze tak powiedziec, bo swiat istnieje dzieki podzialom.
Boru - 5 Październik 2011, 21:18
Zlo nie jest brakiem dobra. To jest przeciwna strona tego, co uwaza sie za dobre. W momencie kiedy cos ci sie podoba, tworzysz jednoczesnie zlo, ktore to dobro zniszczy.
Warto jednak zaznaczyc, ze to zlo, ktore powstaje w tym momencie, mysli o sobie, ze jest dobre, a za zle uwaza to, co ty uwazasz za dobre.
Tak wiec wszyscy sa w porzadku albo wszyscy zyja w nieustannie bladzac.
Zycie to spam.
Niektorzy mowia, ze zycie jest jak sen. Jesli zycie to sen, to obudzenie sie jest brakiem zycia
Boru - 7 Październik 2011, 13:26
Boru vs WujZboj
#
Paweł Borcz Nie jestem obywatelem tego swiata. Nie mam wiec prawa do glosu.
16 godz. temu · Lubię to!Nie lubię · 1 osobaŁadowanie...
#
Jarek Dąbrowski Ale ten świat ma prawo zrobić z tobą to, co zdecydują głosujący.
16 godz. temu · Lubię to!Nie lubię
#
Paweł Borcz Moga zrobic tylko z tym, co nalezy jeszcze do niego - z tzw. "cialem fizycznym".
16 godz. temu · Lubię to!Nie lubię
#
Jarek Dąbrowski I jest ci obojętne, co zrobią z tym ciałem? I z ciałami innych? Oraz z umysłami innych, jeśli nawet twojemu nie zaszkodzą?
16 godz. temu · Lubię to!Nie lubię
#
Paweł Borcz Tak.
16 godz. temu · Lubię to!Nie lubię
#
Jarek Dąbrowski A jak zobaczysz, że kieszonkowiec wyciąga komuś portfel z kieszeni, to nic nie powiesz, bo to tylko ten marny świat?
16 godz. temu · Lubię to!Nie lubię
#
Paweł Borcz Pomoge biednemu czlowiekowi, a nastepnie ponarzekam na ten marny swiat. Pozniej dalej bede myslal o opuszczeniu go.
16 godz. temu · Lubię to!Nie lubię
#
Paweł Borcz W kazdej minucie ktos zostaje okradziony, czy to oznacza, ze mam cala wiecznosc spedzic na pchaniu glazu pod gore jak Syzyf?
16 godz. temu · Lubię to!Nie lubię
#
Krzysztof Glinka http://pl.m.wikipedia.org/wiki/Prawo_Godwina
16 godz. temu przez telefon komórkowy · Lubię to!Nie lubię · 1 osobaŁadowanie...
#
Paweł Borcz Kazdy oddany glos zatruwa umysl i cialo kazdego obywatela.
16 godz. temu · Lubię to!Nie lubię · 1 osobaŁadowanie...
#
Cyprian Sajna Hahaha, dobre z tym prawem Godwina
16 godz. temu · Lubię to!Nie lubię
#
Jarek Dąbrowski Pawle, w każdej minucie ktoś zostaje okradziony, ale nie w każdej minucie możesz złapać za rękę złodzieja. Czy jeśli masz taką okazję, to pozwolisz mu jednak kraść, bo - jak to piszesz - jest to tylko ten marny świat materialny?
15 godz. temu · Lubię to!Nie lubię
#
Jarek Dąbrowski Policja to organ przemocy; czy każda pomoc udzielona policji w ściganiu złodziei zatruwa umysł i ciało każdego obywatela? Wypisujesz hasła, ale mają się one nijak do rzeczywistości.
15 godz. temu · Lubię to!Nie lubię
#
Paweł Borcz juz raz odpowiedzialem na te pytanie
15 godz. temu · Lubię to!Nie lubię
#
Paweł Borcz moje hasla maja sie nijak to obecnej rzeczywistosci, bo jak juz powiedzialem, mysle w kategoriach innej rzeczywistosci.
15 godz. temu · Lubię to!Nie lubię
#
Jarek Dąbrowski Skoro pomożesz biednemu człowiekowi, to dlaczego nie robisz tego samego z biednymi ludźmi? Dlaczego uciekasz od odpowiedzialności, kiedy do władzy pchają się osobnicy odwołujący się do najgorszych ludzkich odruchów?
15 godz. temu · Lubię to!Nie lubię
#
Paweł Borcz jak to nie robie? jestem biednym czlowiekiem, ktory chce sie stad wydostac.
15 godz. temu · Lubię to!Nie lubię
#
Paweł Borcz i namawiam innych do tego samego
15 godz. temu · Lubię to!Nie lubię
#
Jarek Dąbrowski Nie robisz, bo mówisz, że nie weźmiesz udziału w wyborach.
15 godz. temu · Lubię to!Nie lubię
#
Jarek Dąbrowski To tak, jakbyś odwrócił oczy od złodzieja, bo to nie twoja sprawa.
15 godz. temu · Lubię to!Nie lubię
#
Paweł Borcz wiec mam zaglosowac na jednego ze zlodziejow, aby uwolnic ludzi od zlodziejow?
15 godz. temu · Lubię to!Nie lubię
#
Jarek Dąbrowski Tak. Bo są złodzieje i złodzieje. Są tacy, którzy po prostu kradną. I są tacy, którzy przy tym potrafią zabić.
15 godz. temu · Lubię to!Nie lubię
#
Paweł Borcz ukladajac sie z wladza, stajesz sie wladza. Glosujac na zlodzieja, sam stajesz sie zlodziejem.
15 godz. temu · Lubię to!Nie lubię
#
Paweł Borcz czyli mam rozumiec, ze naklaniasz mnie do zlodziejstwa oj nieladnie!
14 godz. temu · Lubię to!Nie lubię
#
Jarek Dąbrowski Masz raczej rozumieć, że z niezrozumiałych powodów starasz się pisać tak, jakbyś nie rozumiał, co piszę. Z jednej strony utrzymujesz, że gotów jesteś bronić ofiarę przed złodziejem. Z drugiej strony, nie jesteś gotów jej bronić, bo widziałeś, jak policjant naruszył prawo.
14 godz. temu · Lubię to!Nie lubię
#
Paweł Borcz Chce obronic biednych ludzi przed zlodziejami marzen i dusz. Nie chce pomagac ludziom, stajac sie zlodziejem. Nie zrozum mnie zle, pomoglbym babci przejsc przez ulice i nie przeszedlbym obojetnie gdyby ktos gwalcil jakas dziewczyne. Jestem tutaj tylko na chwile i nie angazuje sie w jakies zalosne wojenki.
14 godz. temu · Lubię to!Nie lubię
#
Paweł Borcz wiem, ze ten swiat jest tylko jednym (i w mojej opinii niezbyt udanym) z nieskonczenie wielu istniejacych swiatow i glupota byloby przejmowaniem sie bez konca zlem i cierpieniem. Wiem o istnieniu reinkarnacji i prawdopodobnie wiele razy umieralem tutaj w meczarniach, tak wiec nie stawiam sie ponad innymi. Tak juz musi byc po prostu. Ten swiat jest jedna z mozliwosci, ktora musiala zaistniec.
14 godz. temu · Lubię to!Nie lubię
#
Jarek Dąbrowski Jeśli zawołasz policjanta, bo przyłapiesz złodzieja, to nie naruszasz prawa, choć policja nie raz prawo narusza! Podobnie jeśli oddasz głos na nieudolnego czy nieuczciwego polityka (z braku lepszych), żeby do władzy nie dostał się ktoś, kto może doprowadzić kraj i Europę na skraj wojny, nie stajesz się nieudolny ani nieuczciwy.
13 godz. temu · Lubię to!Nie lubię
#
Paweł Borcz Wojny sa wywolywane na zupelnie innym poziomie niz ludzie w wiekszosci funkcjonuja, a wybory to nic innego jak teatr i dawanie ludziom poczucia iluzji, ze jednak maja na cos wplyw.
13 godz. temu · Lubię to!Nie lubię
#
Jarek Dąbrowski Ludzie mają wpływ, Pawle. Do pewnego momentu. Potem jest za późno. Tego uczy historia. Niestety.
Boru - 8 Październik 2011, 15:32
Jesli swiadomosc czlowieka to 4, a swiadomosc rosliny to 2, to pomiedzy czlowiekiem a roslina znajduje sie nieskonczona ilosc form swiadomosci np. 3.5 , 3,499999, 2,001 i dla np. 2,001 oswiecenie bedzie stanem w ktorym osiagnie 2,010 .. czym sie rozni istota przemierzajaca kosmos i podbijajaca galaktyki od dziadka koszacego trawnik? ;P A z perspektywy kogos "wyzej" to my jestesmy tym 0.0001.
Jak dlugo mozna sie zajmowac rozwojem duchowym?
Trident - 8 Październik 2011, 15:41
Tak, pytanie o to, czy istnieje skończona liczba różnych pytań (i odpowiedzi), które można postawić (usłyszeć) jest może i względnie ważne.
Boru - 8 Październik 2011, 15:54
Skoro istnieje nieskonczona ilosc roznych form swiadomosci, a "rozwoj duchowy" polega na zadawaniu pytan i odnajdywaniu odpowiedzi na nie, to liczba pytan i odpowiedzi jest tez nieskonczona. Pytania i odpowiedzi oczywiscie adekwatne do tego, jaka swiadomosc posiada dana istota. Roslina i kamien tez zadaja pytania, tylko nie sa one mozliwe do przelozenia na nasz jezyk, bo nasz jezyk jest tworem naszej unikatowej swiadomosci. Kazda odpowiedz tworzy kolejne pytanie. Stad wlasnie u mnie taki "kult nicosci", bo w nicosci nie ma zadnych pytan i odpowiedzi. Absolutna wszechmoc zrobienia niczego
Boru - 8 Październik 2011, 23:25
Powiedzmy, ze my jestesmy na etapie 4. Jednak nasze dzialania przejawiaja sie w swiecie mineralnym, ktory jest na poziomie 1. Tak samo jak dzialania istot z poziomu np. 6 przejawiaja sie w ruchach planet, na ktorych mieszkaja istoty z poziomu 4 Wszystko na siebie nachodzi wzajemnie. Wszystko sie pokrywa wzajemnie .. jakas kosmiczna orgia .. straszna perwersja
Czym jest 4? np. 1+1+1+1, 2+2, 3+1, 0.5 x 8 itd. Rownan, ktore dadza nam 4 jest nieskonczenie wiele, a sama 4 jest czescia jeszcze wiekszego rownania, a na koncu i tak mamy wynik 0. Jesli 0 teoretycznie istnieje, to istnieja tez potencjalnie inne liczby, ktorych rownania dadza nam 0.
Ludzie popelniaja blad myslac o nieskonczonosci jako o czyms nieskonczenie wielkim. O wiele latwiej jest myslec o czyms nieskonczenie malym, albo o nieskonczonosci w ograniczonych warunkach. Teksty typu "nosisz nieskonczonosc w sobie" sa powtarzane jak mantra przez roznych guru, jednak oni sami nie wiedza chyba o czym mowia.
Jestem coraz wiekszym zwolennikiem myslenia w taki matematyczny sposob, bo mitologie same w sobie juz cos sugeruja i stawiaja czlowieka w jakims polozeniu, z ktorego musi wydostac sie w konkretny sposob .. a liczby to tylko liczby. Niczego od czlowieka nie chca
Zbyt wiele jest w ludzkich umyslach skomplikowanych filozofii i wznioslych rozwazan. Powinno sie zadawac jak najwiecej banalnych pytan typu: dlaczego czlowiek ma piec palcow, albo po co ma paznokcie. Wtedy te wszystkie trudne zagadnienia same sie rozwiaza.
Boru - 9 Październik 2011, 12:27
Tak wiec nie tylko kazdy rodzaj swiadomosci mozemy okreslic jako rozwiniety lub slabo rozwiniety, ale i wszystkie rodzaje swiadomosci istnieja w nas samych. Jesli jestesmy 4, a 4 to 1+1+1+1+0, to w danym rownaniu mozemy zmiescic wszystkie inne mozliwe Wszystko istnieje w nas samych ale paradoksalnie nasza uwaga jest skupiona na jednym konkretnym poziomie sposrod nieskonczenie wielu innych, aby to wszystko moglo zaistniec.
Gdzies tam w przestrzeni pomiedzy atomami naszego ciala znajduja sie wszystkie inne wszechswiaty i istoty je zamieszkujace.
Boru - 10 Październik 2011, 00:39
Z archiwum B Napisane okolo pol roku temu.
Boru - 10 Październik 2011, 14:35
Zycie, w ktore wpakowalismy sie, jest jak polaczenie maratonu z biegiem przez plotki. Nie jest mozliwe, aby istota ludzka je ukonczyla. I w tym rzecz, bo to zycie nie jest dla nas, lecz dla tych, ktorzy lubia patrzec jak kolejny zawodnik wybija sobie zeby.
Wystarczy kilka wcielen, aby przezyc na tej planecie wszystko co sie da. Jest pewna ilosc schematow, ktore nieustannie sie powtarzaja, a zmieniaja sie tylko epoki i stroje.
Tak samo jest w IT. Radosc ze zrobienia 1000 combo jest taka sama jak ze zrobienia 200. Po co wiec pobijac kolejne rekordy? Aby jeszcze raz przypomniec sobie uczucie, ktorego juz sie kiedys doswiadczylo?
| Cytat: | | Gdzies tam w przestrzeni pomiedzy atomami naszego ciala znajduja sie wszystkie inne wszechswiaty i istoty je zamieszkujace. |
Jaki jest wiec sens "walki z systemem"? Walczac z czymkolwiek, walczy sie z calym wszechswiatem, lacznie z samym soba w srodku. Jesli swiat istnieje w wyniku samego aktu obserwacji (wszystko obserwuje i wszystko jest obserwowane, stad wlasnie symbol "wszystkowidzacego oka") , to jedyna rewolucja, ktora moze zmienic swiat, jest zmiana spojrzenia na niego.
| Cytat: | | Czym jest 4? np. 1+1+1+1, 2+2, 3+1, 0.5 x 8 itd. Rownan, ktore dadza nam 4 jest nieskonczenie wiele |
Dlatego wlasnie naukowcy nigdy nie znajda "czastki elementarnej", z ktorej zbudowane jest wszystko. Kazda czastka sklada sie z jeszcze mniejszych czastek i podzalowi nie ma konca.
Boru - 10 Październik 2011, 21:28
Ktos: Co według was jest cenniejsze?
Coś, co może osiągnąć każdy odrobinką cierpliwości i chęci czy też coś, co dostępne jest wyłącznie nielicznym, gdyż wymaga niewyobrażalnych wręcz wyżeczeń?
Boru: Najwieksze wyrzeczenie, to wyrzeczenie sie rowniez checi stania sie "jednym z nielicznych". Wtedy staniesz sie wszystkim, zamiast w nieskonczonosc rozmieniac sie na drobne.
Nie ma czegos takiego jak czas. Zjawiska daja iluzje czasu. Jesli wszystko co robimy jest wylacznie zmiana "kodu" i odleglosci, to czas jest tylko linijka.
Czlowiek to 4, a wlos spadajacy z glowy czlowieka to 1. W tej jedynce istnieje nieskonczona ilosc roznych form swiadomosci. W "czasie" kiedy wlos czlowieka spada na ziemie, z perspektywy swiadomosci 0.000(tysiac zer dalej)1 moze minac miliardy lat. My sami rowniez istniejemy w tym spadajacym wlosie, bo do wszystkiego mozna dopisac "+0", w ktorym to zerze wszystko ma poczatek.
Boru - 11 Październik 2011, 21:05
Nie ma zadnego "tworzenia swiatow". Skoro wszystko istnieje w nicosci jednoczesnie, to jak mozna cos stworzyc. Jedyne co mozna zrobic, to przeniesc sie w jakiegos gotowca.
Jesli wszystko co istnieje to jedno Istnienie zmanifestowane na rozne sposoby, to nie ma czegos takiego jak naruszenie czyjejs wolnej woli. Wszystko to eksperymenty na sobie samym - w tym i te drastyczne.
Boru - 12 Październik 2011, 19:14
*ziew*
Trident - 12 Październik 2011, 19:18
Boru - 13 Październik 2011, 01:45
| Cytat: | [Wczoraj 6:59] jaraf: ...*Ignoruje temat : 'religia, etyka...' *. Mam za słabe nerwy. I wzrok.
[Wczoraj 7:59] tadzik: Ja też nad tym myślałem. ale szczerze mówiąc to mnie bardzo interesuje.
[Wczoraj 13:32] Boru: tylko cierpiacy na bezsennosc moga zrozumiec moje posty
[Wczoraj 14:06] Boru: daze do tego, by jak najwiecej zniszczyc w czytelniku i by moje teksty niszczyly same siebie kazde zdanie powinno byc jak uderzenie piorunem. Dlatego nie lubie czytac ksiazek - sa nijakie.
[Wczoraj 14:09] Trident: Bardzo będę złośliwy mówiąc, że twoje zdania są jak powierzchnia morza, której każda część przenika każdą i której czasami nie można odróżnić od nieba? Proszę, powiedz, że choć trochę.
[Wczoraj 14:11] Boru: "by morze runelo, gleboko, lecz skrycie"
[Wczoraj 14:19] Trident: No tak.
[Wczoraj 14:51] Boru: kazdy dobry artysta pod koniec udanego koncertu powinien zniszczyc swoj instrument
[Wczoraj 15:07] Boru: ale tylko mlodego artyste stac na cos takiego, starzec zasluguje juz tylko na smierc, ale nie na smierc artysty, tylko smierc starca
[Wczoraj 15:19] tadzik: Ja gram na klarnecie. Czy to znaczy że mam go niszczyć po każdym koncercie?
[Wczoraj 15:23] jaraf: Nie. Ty nie jesteś dobry
[Wczoraj 15:24] Boru: jak wygladalby czlowiek rozwalajacy klarnet? chyba idiotycznie. Tak samo jak ktos grajacy na tubie. Nie wiem, jak mozna grac na tubie i uwazac sie za dobrego artyste.
[Wczoraj 15:24] jaraf: Za to ja dobrze gram na nerwach... czy to znaczy, że mam innym je niszczyć ?
[Wczoraj 15:24] jaraf: O, buru !
[Wczoraj 15:25] Boru:
[Wczoraj 15:26] jaraf: ...bo boru atakuje z zaskoczenia i niesie śmierć :F
[Wczoraj 15:31] tadzik: Niesie śmierć i kradnie duszę.
[Wczoraj 15:31] Boru: gitare mozna spalic, perkusje przewrocic, skrzypce roztrzaskac, tak samo i fortepian ... instrumenty prowadzace to te, ktore nadaja sie do spektakularnego zniszczenia - reszta to tylko tlo
[Wczoraj 15:32] Boru: gralem kiedys na akordeonie, ale w pore sie nawrocilem
[Wczoraj 15:33] Boru: http://www.youtube.com/watch?v=ao6JntNIPHc
[Wczoraj 15:36] tadzik: Klarnet też sie da spalić.
[Wczoraj 16:00] Trident: Protestuję. Jedyne nadające się do kasacji to posty.
[Wczoraj 16:02] Boru: i powtorki
[Wczoraj 16:36] Boru: jednak samotny gitarzysta jest nijaki, bo sam robi za tlo
[Wczoraj 16:38] Boru: gdyby Kaczmarskiemu zabrali gitare, to jego spiew nic by nie byl warty
[Wczoraj 16:44] Boru: kaplani spiewaja na tle slepej wiary ludzi
[Wczoraj 17:04] tadzik: A organista mu jeszcze przygrywa.
[Wczoraj 17:10] Boru: po to, aby ksiadz mogl zlozyc cos w ofierze
[Wczoraj 17:11] Boru: oni dobrze wiedza, ze kazde show musi skonczyc sie morderstwem
[Wczoraj 17:30] Tupac: tadzik, jakoże sam gram na klarnecie napisz proszę który to rok?;p
[Wczoraj 17:30] Tupac: bo jak mniemam uczysz sie jeszcze (moge zle mniemac, czesto mi sie to zdarza)
[Wczoraj 20:37] tadzik: Uczyłem się 4 lata w szkole muzycznej. A teraz gram przez 2 lata w orkiestrze. a ty?
[Wczoraj 20:41] tadzik: Tak więc gram 6-7 lat.
[Wczoraj 20:50] Trident: ...co? Jak tak można, mieć życie poza Internetem? Nie godzi się.
[Wczoraj 20:52] Trident: Lepiej grać na klawiaturze i przygrywać myszą.
[Wczoraj 21:03] tadzik: Wcale nie. w muzycznej poznało się fajnych ludzi. Szalało sie po wieluniu. To były czasy...
[Wczoraj 21:32] Boru: chodzilem do szkoly muzycznej 2 lata (rownolegle chodzilem do "normalnej" szkoly) .. i bylem zadowolony moze z dwoch lekcji pozniej chodzilem, bo balem sie powiedziec rodzicom, ze mi przeszla ochota. W tym samym czasie trenowalem tez karate ... jakie to szczescie, ze rzucilem to wszystko w cholere! samotnosc to najlepsze co moze sie czlowiekowi przytrafic.
[Wczoraj 21:33] szczoo17: Też chodziłem do szkoły muzycznej i szerze powiedziawszy nie tęskno mi do niej... Zbyt mocno frustrowałem się, kiedy czegoś nie umiałem zagrać.
[Wczoraj 21:35] szczoo17: Pewnie umiałbym, gdybym poćwiczył, lecz zbyt bardzo mnie to frustrowało...
[Wczoraj 21:35] Boru: zyjac w spoleczenstwie mozna jedynie powiedziec "to byly czasy", ja natomiast moge powiedziec "co za wspanialy czas"
[Wczoraj 21:38] Boru: "stare dobre czasy" swiadcza jedynie o bezsensie czasu terazniejszego
[Wczoraj 21:42] tadzik: Ja to nic w domu nie ćwiczyłem. A skończyłem szkołę z samymi piątkami i tróją z fortepianu. i gdyby nie ta trója to bym miał na zakończenie świadectwo z paskiem.
[Wczoraj 21:49] Trident: Pytanie: czy można rzucić się w cholerę?
[Wczoraj 21:52] Boru: jestem wyjatkiem, ktory potwierdza regule, ze nie mozna
[Wczoraj 21:52] Boru: jesli kazdy dzien wyglada tak samo, to "stare dobre czasy" staja sie jednoczesnie czasem terazniejszym
[Wczoraj 21:56] Boru: aby przestac cierpiec, nalezy skonczyc sie rozwijac
[Wczoraj 21:58] tadzik: A czy stwierdzenie "jutro będzie lepiej" wpłynie na inne postrzeganie świata?
[Wczoraj 22:00] Boru: te "jutro" zawsze bedzie 24 godziny pozniej niz teraz
[Wczoraj 22:04] Boru: i tutaj jest pewien "myk", bo ja z perspektywy innych rozwijam sie, staje sie jakby madrzejszy (lub glupszy), natomiast sam o sobie tak nie mysle i jestem swiadomy tego, ze stoje w miejscu. Dzieki temu nie widze roznicy pomiedzy przeszloscia, terazniejszoscia i przyszloscia i zawsze mam "stary dobry czas"
[Wczoraj 22:07] szczoo17: Nie "te jutro", lecz "to jutro"
[Wczoraj 22:07] Boru: mam combo 1000 i moge pisac co mi sie podoba
[Wczoraj 22:08] tadzik: Czyli jak sie np uczysz, to znaczy ze wiesz więcej ale nie jesteś ani mądrzejszy ani głupszy. Tak?
[Wczoraj 22:10] Boru: nie wiem nic
[Wczoraj 22:13] Boru: "bojac sie bylejakosci, stalem sie niczym"
[Wczoraj 22:28] tadzik: A jesteś z tego zadowolony?
[Wczoraj 22:41] Boru: dlatego slucham "prymitywnej" muzyki aby moc ja porownac z czyms "wznioslym" i nie zobaczyc roznicy, slucham smutnych utworow aby czerpac z nich radosc itd.
[Wczoraj 22:44] Boru: w ten sposob zachowam spokoj i trzezwosc nawet w szpitalu psychiatrycznym
[Wczoraj 23:05] Boru: czy niejaki Budda do czegos podobnego nie doszedl? nie wiem, nigdy nie interesowal mnie ten koles. Moze nie mozna dojsc do tego co on, bedac buddysta
[Wczoraj 23:08] Trident: Boru, jeśli słowa i samotność pozwolą ci coś osiągnąć, to w moim rejestrze interesujących osobistych osiągnięć różnych osób zostanie to skrupulatnie i z żywym zainteresowaniem odnotowane.
[Wczoraj 23:21] Boru: bron Borze..
[Dzisiaj 0:29] Trident: Podoba mi się styl tej rozmowy. |
Boru - 13 Październik 2011, 12:47
| jam to napisał/a: | | Jesli swiadomosc czlowieka to 4, a swiadomosc rosliny to 2, to pomiedzy czlowiekiem a roslina znajduje sie nieskonczona ilosc form swiadomosci np. 3.5 , 3,499999, 2,001 i dla np. 2,001 oswiecenie bedzie stanem w ktorym osiagnie 2,010 .. czym sie rozni istota przemierzajaca kosmos i podbijajaca galaktyki od dziadka koszacego trawnik? ;P A z perspektywy kogos "wyzej" to my jestesmy tym 0.0001. |
Spory wegetarian z miesozercami traca sens, jesli sobie to ktos uswiadomi. Ja celowo odzywiam sie niezdrowo, aby wlasnie nad tym "medytowac"
| Cytat: | | My sami rowniez istniejemy w tym spadajacym wlosie, bo do wszystkiego mozna dopisac "+0", w ktorym to zerze wszystko ma poczatek. |
Tak samo jak w kazdym kawalku rosliny znajduja sie wszystkie zwierzeta swiata. Nie jest wiec mozliwe byc wegeterianinem
| Cytat: | | Czy mozna wiec powiedziec, ze Bog/Istnienie to nieskonczona ilosc wariantow niemozliwosci zrobienia czegos? |
Co to znaczy: byc czlowiekiem?
To nic innego jak: niemozliwosc bycia roslina i zwierzeciem
Co to znaczy: byc roslina?
To nic innego jak: niemozliwosc bycia czlowiekiem i zwierzeciem
Wszelkie istnienie to "nie bycie czyms", a nicosc to "bycie wszystkim czego nie ma".
Nieprzewidywalnosc to cecha ludzi wolnych. Nie mozna byc nauczycielem, duchowym guru itd. bedac nieprzewidywalnym.
| Cytat: | Planety krazace wokol gwiazd mozna porownac do muzyki odtwarzanej z plyty (...)
Nasz wszechswiat to takie wielkie tornado. |
Ilustracja do tego.
Boru - 14 Październik 2011, 01:30
Ashtar vs Boru
Boru - 15 Październik 2011, 13:31
Doszedlem do dziwnego wniosku. Odrzucajac postac Jezusa, stalem sie do niego podobny
Boru - 15 Październik 2011, 16:13
Powtorzenie lekcji o "Duchu Swietym"
| Cytat: | Boru
14:38:03
14:39:23
z tym Duchem Swietym i Trojca to jest niezly bajzel ;P
Klaud
14:39:53
No ciężko to pojąć logicznie, choć ksiądz nam próbował tłumaczyć.
14:40:02
Ale ja wszystko próbuję pojmować rozumowo, więc jest podwójnie ciężko.
Boru
14:40:04
moja trojca jest bardzo prosta
14:40:50
dobro, zlo i neutralnosc dobro, ekspansja na zewnatrz, zlo do wewnatrz - natura wciagajaca
Klaud
14:41:12
Jeśli umiemy ocenić, co jest dobre, a co jest złe, to faktycznie ma to sens.
Boru
14:41:16
powstaje w ten sposob stabilnosc, wzgledna
14:41:24
i swiat istnieje dzieki temu
14:42:01
polaryzacja bierze sie z roznic wyobrazeniowych na temat tego, czym jest dobro
14:42:29
Trojce mozna jeszcze zinterpretowac tak:
14:42:44
7 stopni swiadomosci w piramidce, czlowiek na 4
14:42:52
3 stopnie brakuje mu do szczytu
Klaud
14:43:02
*Słucha*.
Boru
14:43:35
Duch Swiety to nazwa zbiorcza dla gadow/reptilian/anunnaki, jednym z nich jest ten znany jako Jahwe
14:44:24
Syn to ci, ktorzy stoja jeszcze wyzej, ktorzy byli na etapie "czlowieczenstwa" zyjac na Sloncu, dawnym Sloncu, innym niz te obecne
14:44:45
reptilianie zyli na kawalku oderwanym od tego slonca
14:44:49
swiatlosc i ciemnosc jakby
14:44:51
rozumiesz
14:45:14
oraz Ojciec, neutralnosc, na szczycie tego wszystkiego, rozum zbiorowy wszystkich jakby
Klaud
14:45:22
No rozumiem Twój sposób rozumowania.
Boru
14:46:07
ale to tylko takie podzialy sztuczne
14:46:13
nic nie warte tak naprawde
Klaud
14:47:19
*Klap uszy*. Nigdy sobie nie uporządkuję tego świata.
Boru
14:47:33
nigdy
14:47:43
bo to nie jest mozliwe do ostatecznego uporzadkowania
Klaud
14:48:06
No to lipa.
Boru
14:48:17
*glask*
Klaud
14:48:32
Ja lubię mieć uporządkowane wszystko, nawet jak mam bałagan!
Boru
14:49:24
w kazdym razie - wszystko jest tak, jak powinno byc
Boru
14:58:02
dobro - na zewnatrz, ekspansja, zlo - do wewnatrz, natura wciagajaca .. gwiazdy jako przejaw istot swietlistych, oraz czarne dziury i planety jako przejaw istot ciemnosci
Klaud
14:58:22
*Uporządkowuje sobie*.
Boru
14:59:06
a swiat/wymiar w ktorym zyjemy, jest wielka czarna dziura ;P
14:59:15
jest tworem diabelskim, mozna powiedziec
Klaud
15:00:16
Hm. Podoba mi się twór diabelski...
Boru
15:00:20
15:01:29
trojwymiarowy swiat w ktorym zyjemy zostal stworzony przez tego wlasnie "Ducha Swietego", gady, reptilian, czy jak to tam nazwac
Klaud
15:03:24
Podziwiam, że mówisz z taką pewnością o tym wszystkim. |
Boru - 15 Październik 2011, 19:37
| Cytat: | | dobro - na zewnatrz, ekspansja, zlo - do wewnatrz, natura wciagajaca .. gwiazdy jako przejaw istot swietlistych, oraz czarne dziury i planety jako przejaw istot ciemnosci (...) a swiat/wymiar w ktorym zyjemy, jest wielka czarna dziura ;P |
| Cytat: | | trojwymiarowy swiat w ktorym zyjemy zostal stworzony przez tego wlasnie "Ducha Swietego", gady, reptilian, czy jak to tam nazwac |
Mozna powiedziec, ze jestesmy wciagani nosem przez narkomanow, po to, aby podtrzymac istnienie halucynacji.
Trident - 15 Październik 2011, 20:31
| Cytat: | Klaud
14:47:19
*Klap uszy*. Nigdy sobie nie uporządkuję tego świata. |
To możliwe, ale - o ile twoje IQ jest wystarczające - warto jest wierzyć w to, że jednak kiedyś zdołasz to zrobić.
Albo i nie.
Boru - 16 Październik 2011, 02:33
Wrogosc do swiata wiezi ludzi tak samo jak materializm. Narzekajac na swiat, znieksztalca sie go, ale nie uwalnia sie od niego. Energia idzie tam, gdzie kieruje sie swoja uwage. Aby uwolnic sie od reinkarnacji, nalezy skonczyc sie doskonalic i uznac, ze wszystko jest tak, jak powinno byc. Brzmi banalnie, ale to tylko tak sie wydaje
Boru - 17 Październik 2011, 15:28
Ktos:
Powiem jeszcze jedną "herezję".
Moim zdaniem jaszczurów nie ma.
Jest tylko ich "hologram" wyprodukowany na potrzeby straszenia nas nim samym...
Dlatego urzędują jedynie w świecie emocji i wyobrażeń.
Nie mogą awansować bo nie są "duszami" tylko emocjami.
"Kowboj" z filmu nie może zostać reżyserem tegoż filmu ani wyjść z ekranu...
Boru:
To ja dopowiem dalsza czesc tej herezji
Moim zdaniem opiekunow duchowych nie ma jest tylko ich "hologram" wyprodukowany na potrzeby systemu reinkarnacyjnego. Nie moga awansowac, bo nie sa "duszami" tylko emocjami. A skoro nie moga awansowac, to nie moga awansowac rowniez i ich podopieczni
Dobrze kombinujesz.
Matrix potrafi tez wyswietlic hologram z napisem "droga na zewnatrz". Czlowiek podazajac taka sciezka moze miec wrazenie, ze jest gdzies poza systemem, chociaz jest jego niewolnikiem bardziej niz kiedykolwiek. Majac w glowie wyobrazenie niedoskonalego swiata, zawsze bedzie sie do niego powracac, poniewaz jest on wyswietlany w glowie.
Trident - 17 Październik 2011, 16:18
| Kod: | if(someone_else_has_commented())
{
quote();
print_sentence('prawda');
}
while(get_random_number(0, 5))
{
print_sentence(
$random_complex_concept = get_random_complex_concept(
$simple_concepts[get_random_number(1, 100)],
$simple_concepts[get_random_number(1, 100)]
),
'nie istnieje'
);
print_sentence(
'istnieje tylko',
modify_complex_concept($random_complex_concept)
);
} |
szczoo17 - 17 Październik 2011, 16:24
Mądrze powiedziane. To PHP, prawda?
Trident - 17 Październik 2011, 16:28
Tak.
Ale czy między PHP i mową jest jakaś różnica?
szczoo17 - 17 Październik 2011, 16:50
Tylko taka, że mową posługują się wszyscy ludzie, a PHP - programiści. Poza tym i jedno, i drugie służy do porozumiewania się. W dodatku udowodniłeś, że w PHP można zawrzeć myśl filozoficzną.
Boru - 17 Październik 2011, 17:16
Niczym sie nie rozni. Wszelkie ograniczenia (a wiec i cale istnienie) posiadaja swoj "kod". Swiat w ktorym funkcjonujemy jest napisany w jezyku hebrajskim
Dlatego Absolut jest nazywany tez Milczeniem lub Nienazwanym, bo nie ma zadnego kodu. Jest zarowno istnieniem jak i niestnieniem, bo nicosc to istnienie braku wszystkiego
Mowi sie, ze stworca materialnego swiata jest niematerialny Bog. Ale co to znaczy niematerialny?
Wszystko jest "niematerialne" a wiec stworca wszystkiego kim/czym moze byc?
Jesli ktos nie uswiadomi sobie braku ciala zyjac w 3d, to zadne podroze pozacielesne (OOBE) nie uwolnia go z tego swiata. To jedynie taka zabawka, przedluzenie smyczy na chwile.
Na tym polega to wyswietlenie hologramu z ukrzyzowanym Jezusem Jezus nie cierpial podczas ukrzyzowania. Jego cialo dla niego nie istnialo, bylo jedynie szatanskim hologramem.
... i tym oto sposobem, wrocilem do podzialu proponowanego przez Steinera
Boru - 19 Październik 2011, 00:39
Streszczenie wszystkiego
Boru - 20 Październik 2011, 16:45
Opuscic cialo, poczuc sie nareszcie wolnym, moc pokazac gadzinom srodkowy palec i odleciec jak najdalej. Nastepnie poczuc znuzenie wolnoscia i poslac sie poraz kolejny w bagno, aby po opuszczeniu go, znow byc wolnym. Jak narkoman na glodzie, ktory tylko odlicza chwile do kolejnego nacpania sie i nie czuje zadnego wstydu przed ludzmi.
Albo nie opuszczac tego miejsca, nie wygladac gdzies za wolnoscia "poza systemem", moc spotkac gadzine i powiedziec jej "Niczym sie nie roznimy, nosze cie w sobie, to ja mam ciebie a nie ty mnie. Jestem niesmiertelny, nie moge umrzec, wiec jesli jestes glodny, to dam ci troche energii. Nadaremno trudzicie sie, chcac ograniczyc moja wolnosc, blokujac mi droge do "wyzszych wymiarow", bo wszystko co jest w innych wymiarach, mam i tutaj. Jesli nie znajde wolnosci tutaj, to nigdzie nie bede wolny i bede taki zalosny jak wy, uwazajac sie za kogos ponad wszystkim".
Boru - 21 Październik 2011, 14:22
Ktos:
Moja teoria o ciagłym formatowaniu DNA jak i utrzymywaniu nas w nieświdomości dzięki programowniu pol zbiorowymi myślokształtami wzięła się od koncepcji Roberta Sheldrake'a autora teorii pól morfogenetycznych. Tu wiecej na temat jego prac jak i doświdczeń bazujacych na nich: http://www.infra.org.pl/n...edug-sheldrakea - tak wpigułce
Działania praktyczne w zasadzie sprowadzają się do nie zasilania systemowych myślokształtów. W teori brzmi to niezwykle prosto, z parktyką przy osadzeniu w 3d trudniej Tym bardziej, ze bomarduje nas się programami zasilajacymi pola - hologramy, na każdym kroku. Doskonałym tego przykałdem mogą być np apokaliptyczne wariacje na temat 2012. Strachem, emocjami zasilamy egregora, którego siła rażenia wraz ze wzrostem urelania się co raz mocniej.
By modyfikować DNA nie bazując na schematach należało by odrzucić mantalnie wszlekie wzorce, kulturowe, społeczne czy religijne, na których budowane są systemowe programy zasialjace. Że tak powiem sformtować się i zapisać od nowa Nie jest to w stu procentach realne w tym d biarac pod uwagę celowe uzleznienie jednostki od systemowości, na każdym dosłownie kroku. Nie mniej można próbować oleawać go na ile się da, kreujac wałsne holo - myślokształt idący pod prąd systemowemu Moża być trybikim w maszynie lub ziarnkiem piasku w trybikach
Boru:
Jesli kreujesz jakis mysloksztalt idacy "pod prad" systemowemu, to wskakuje on na miejsce jakiegos starego i tym samym staje sie czescia systemu. To co robisz jest jedynie "aktualizacja oprogramowania", ktore ma dac poczucie jakiejs wiekszej wolnosci i bycia "poza systemem". Dobra, sprytna, gadzia robota
Na tej zasadzie powstaja tez wszelkie ruchy "anty nwo", ktore sa jedynie iluzorycznymi narzedziami do walki z systemem, danymi przez sam system.
Ktos:
Boru, skoro to co napisałam o nowym holo ograniczasz do rozumienia jako nakładki na stare, to w tym momencie sprowadzasz się sam do roli tej nakładki, jeśli nie potrafisz dokonać zmian bez oparcia w istniejacych systemach.
Boru:
Dodam jeszcze, ze jesli sa to mysloksztalty nakazujace zniszczenie Ziemi, to moze chodzic o wymiane systemu na inny np. na ten z Wenus sa pewne istoty, ktore tesknia za ta planeta i ktore zle sie na Ziemi czuja.
Ktos:
Boru, a wiesz ile jest rzeczywistości w przestrzeni ?
Boru:
Zapewne nieskonczenie wiele .. tylko ta Ziemia niegodna, by na niej zyc Ziemia nie jest ani lepsza, ani gorsza, ani bardziej zniewolona, ani mniej od innych, wiec gdziekolwiek nie polecisz z takim nastawieniem, zawsze bedziesz ladowac w bagnie, czekajac na kolejna ucieczke z systemu. Jestesmy istotami wielowymiarowymi, istniejemy we wszystkich wymiarach jednoczesnie, nie trzeba wiec nigdzie uciekac w wyzsze wymiary, tylko nauczyc sie tutaj, na Ziemi, funkcjonowac w wyzszych wymiarach. Wasze latanie w zaswiatach to cos jak szkolne wagary - siedzenie z browarem nad rzeczka i smianie sie z tych lamusow, kiszacych sie w szkole a dzien pozniej samemu jest sie takim lamusem i prosi sie wychowawczynie o litosc. Wieksza sztuka byc cwaniakiem w szkole, wkurzajac nauczycieli swoja zbyt duza bystroscia i podchwytliwymi pytaniami.
Oczywiscie, mozna sobie latac, miec w dupie wszystko, a po smierci znalesc sie w jakiejs pieknej krainie i zjednoczyc sie z Absolutem .. a w rzeczywistosci w swiecie Pana Lucka i byc zjedzonym przez niego na podwieczorek
Ktos:
(cytuje tekst o wagarach)
Jedno nie wyklucza drugiego
Niemniej jednak zgoda na okupacje, gdy się jest jej swidomym jest co najmniej zastanwiajaca
Boru:
Ja po prostu staram sie polubic tych okupantow, aby nie stac sie kiedys jednym z nich
Oczywiscie, zostalismy pozbawieni wielu "ponadnaturalnych" zdolnosci i robimy przede wszystkim za mieso armatnie, ale w porownaniu z tamta epoka sprzed ingerencji, zyskalismy cos w zamian - intelekt. Diabelski intelekt mozna powiedziec. Gdyby nie to, to nie moglibysmy teraz dyskutowac o tym, czy warto jest tu zyc, czy nie. Zostajac na Ziemi, odzyskamy z czasem wszystko co stracilismy, zachowujac jednoczesnie zdolnosc do samodzielnego, logicznego myslenia. Bedziemy kims wiecej niz kiedys bylismy.
Przyznaje sie, ze jestem taka "lucyferyczna" istota, ktora stopniowo sie "nawraca"
Boru - 22 Październik 2011, 15:53
Ktos:
W trzecim wymiarze ludzie oraz zwierzęta muszą odsypiać ileś godzin, aby podładować akumulatory. Kiedy mamy kontakt z przestrzenią poza ciałem, to regenerujemy się, bo tylko tam jesteśmy kompletni.
Boru:
Poza cialem bedziesz kompletny przez jakis czas, a nastepnie bedziesz potrzebowal doladowania, bo poczujesz znudzenie . Wtedy wcielisz sie znow w jakies cialo fizyczne. Aby tego uniknac lepiej jest zostac na Ziemi, gdzie w naturalny sposob cialo fizyczne rozwinie sie, a pozniej zostanie zaabsorbowane/wchloniete przez eteryczne itd. W ten oto sposob czlowiek staje sie istota wielowymiarowa. Gadziny sa jakie sa, jednak nie uwolisz sie od nich strzelajac im focha.
Ktos:
Tam nie odczuwa się znudzenia Boru i nikt nie potrzebuje doładowania. Doładować można tylko opakowanie. Energia się nie ładuje, to energią ładujesz coś lub kogoś. Taka subtelna różnica.
Boru:
Byc istota wielowymiarowa to moc poruszac sie zarowno w 3d jak i 5d. Czy bedac poza cialem mozesz zmanifestowac sie przed kims siedzacym w 3d? Nie, bo nie masz wystarczajaco opanowanego ciala fizycznego i jestes ograniczony do astrala.
Ktos:
Wymiary to poziomy, które można zasiedlać poprzez ciała. Tylko w trzecim wymiarze są ograniczenia. Poza nim wymiarem możesz zakładać ubranko, ale nie musisz, bo już takich ograniczeń nie ma i możesz się manifestować komukolwiek i gdziekolwiek. Zresztą Boru nie wiem skąd nagle taka zmiana tematu.
Boru:
To opakowanie rowniez jest czysta energia, a to, ze cos jest "fizyczne" jest iluzja, ktorej nalezy sie pozbyc. Chodzi wlasnie o to, aby to opakowanie "przerobic" na energie i moc je w pelni kontrolowac.
Ktos:
Boru nie załamuj. Wszystko co powstało z energii, jest zasługą indywidualnych energii jak my. To nie nasze istnienie jest zależne od wszystkiego co powstało dla manifestacji życia w wymiarach, a właśnie to wszystko jest zależne od naszego istnienia, bo my jako energie indywidualne to zasilamy. My żadnego doładowania nie potrzebujemy. Fizyka ziemska jest na niskim poziomie, ale nawet czytając szkolne podręczniki dowiesz się, że energii się nie ładuje, tylko energią się ładuje. Dla mnie ta dyskusja do niczego nie prowadzi.
Boru:
"Tylko w trzecim wymiarze są ograniczenia. Poza nim wymiarem możesz zakładać ubranko, ale nie musisz, bo już takich ograniczeń nie ma"
Nie mozesz zalozyc ubranka w 4d i pokazac mi sie w nim w 3d, wiec nie funkcjonujesz wielowymiarowo. Wolnosc o ktorej mowisz ogranicza sie wylacznie do astrala.
Ktos:
Przecież o tym mówię. Poza 3d istoty takich problemów nie mają, bo tylko w 3d są blokady, więc co się tak w kółko kręcisz?
A tak w ogóle zabawne jest to wyobrażenie - astral. Jest przestrzeń (nasz dom) i są wymiary. Proste
Boru:
No to kiepsko, bo ja chcialbym moc pozwiedzac sobie zarowno 3d (ktore rowniez znajduje sie w tej "przestrzeni" o ktorej piszesz) jak i 5d, poleciec na jakas inna planete i porozmawiac z tamtejszymi "ludzmi", albo z istotami, ktore obecnie sa zwierzetami, a z ktorych powstanie cos jeszcze innego, a opuszczajac cialo i nie przerabiajac go na energie, bede tylko wiezniem kolorowego astrala.
Ktos:
Jako wolna energia zwiedzać możesz wszystko. Wystarczy nie zakładać ubrania 3d.
Boru:
Wolna energia moze manifestowac sie zarowno w 3d, 4d, 5d, 6d itd. Jesli nie, to nie jest wolna.
Ktos:
Trafne spostrzeżenie
Boru:
Dlatego wlasnie opuszczajac cialo, predzej czy pozniej do niego wrocisz, aby moc je zamienic w czysta energie. Cialo samo w sobie jest czysta energia, bo na najglebszym poziomie rzeczywistosci nie ma niczego materialnego, wszystko ma matematyczna strukture i nie ma podzialu na rozne rodzaje materii. Chodzi wiec o pozbywanie sie iluzji co do tego ciala. Tak samo jak na glebszym poziomie, gadziny nie sa zadnymi okupantami, lecz narzedziem, dzieki ktoremu mozna sie tego nauczyc.
Gadziny rowniez sa wiezniami swoich swiatow i nie sa ani wyzej, ani nizej od nas. Kiedy byli "ludzmi" funkcjonowali w ciele eterycznym, tak jak my w ciele fizycznym. Moge sie one manifestowac w 3d w ciele eterycznym i byc widocznymi przez jakis czas, jednak tak jak nurek pod woda musi dosyc szybko wyplynac na powierzchnie, bo konczy mu sie tlen (skads znam te porownanie), tak samo jest z gadzinami. Wszystkie istoty kiedys zorientuja sie, ze pogon za oswieceniem i wolnoscia nigdy sie nie konczy, bo to nieustanne rozmienianie sie na drobne. Kiedy juz zostana obrani z wszelkiej iluzji, nie zostanie nic - dopiero wtedy stana sie wolna energia, bo wszystko jest zbudowane z niczego - zarowno 3d, jak i 10d.
Ktos:
Opuszczając ciało stajesz się czystą energią, więc nie wiem o co Ci chodzi.
Boru, energia jest źródłem zasilania. Jest źródłem wszystkiego co doświadczamy, więc każda rzecz, której dotykasz, którą wąchasz, smakujesz lub na którą patrzysz, to energia. To wszystko istnieje tylko dlatego, że zostało stworzone przez wieczne energie (przez nas). Bez naszej kreacji nie powstałby żaden wymiar ani żadne ciało. To my jesteśmy źródłem zasilania. Nie na odwrót.
Boru:
Opuszczajac cialo, wrocisz do niego, bo to nie jest zadne cialo, lecz czysta energia. Dopoki sobie tego nie uswiadomisz - bedziesz wracal.
Ktos:
Boru, człowiek, gad, szarak, czy ktokolwiek inny to tylko powłoka dla energii. Bez powłok nie ma różnić jeśli chodzi o formę występowania w przestrzeni. Nie ma żadnych ciał "eterycznych". Są ciała dla wymiarów albo ich brak. A kiedy ich brak to występujemy w formie zmiennokształtnej energii w przestrzeni. Wyższe wymiary też posiadają "materię" też są fizyczne, tylko o innej częstotliwości. Zagęszczenie materii jest inne. Nie wiem który to już raz mówię, ale kiedy opuszczamy powłokę, to nie wchodzimy w inną, tylko stajemy się zmiennokształtną energią bez żadnej powłoki, a korzystanie z powłok wiąże się z egzystencją tylko w wymiarach. Powłoka to twór sztuczny do życia w wymiarze - również w tworze sztucznym. To wszystko jest przejawem naszej kreacji i nie zaistniałoby to bez źródła zasilania, jakim jesteśmy.
"Opuszczajac cialo, wrocisz do niego, bo to nie jest zadne cialo, lecz czysta energia. Dopoki sobie tego nie uswiadomisz - bedziesz wracal."
Nie wrócę, bo jest to sztuczny twór, jako przejaw kreacji i jestem tego świadomy. Jako wieczna energia nie jestem zależny od kreacji. To kreacja jest zależna ode mnie. Nadal nie rozumiesz?
Boru:
Ja rozumiem Dziekuje za dyskusje.
Ktos:
Również dziękuję
Boru - 22 Październik 2011, 17:10
Wiadomo, ze te wszystkie ciala fizyczne, eteryczne, astralne itd. nie istnieja .. wiedziec teoretycznie to jedno, a w praktyce funkcjonuje sie w tych iluzorycznych cialach. Powtorka z ezoteryki
| Boru pol roku temu napisał/a: | -cialo fizyczne
-cialo eteryczne
-cialo astralne
-jazn
Cialo jazni sklada sie z:
-duch-jazn (manas)
-duch-zycie (buddhi)
-duch-czlowiek (atma)
Nastepnie mamy jeszcze 3 poziomy. Ezoteryka chrzescijanska nazywa je:
-Duch Swiety
-Slowo lub Syn
-Ojciec |
Duch-jazn to kontrola jazni nad cialem astralnym, czyli emocjami
Duch zycie to kontrola jazni nad cialem eterycznym, czyli pamiecia, czy moralnoscia
Duch-czlowiek to kontrola jazni nad cialem fizycznym (czlowiek nie kontroluje bicia swojego serca, przeplywu krwi, oddechu itd. - tak nie powinno byc, bo jest zalezny od innych istot - astrologia tutaj wchodzi)
W ten oto sposob pozbywamy sie ciala fizycznego. Jesli mamy kontrole nad wszystkim co sie dzieje w ciele - to czy mozna to w ogole nazwac cialem? Cialo samo staje sie swiadome, zostaje wchloniete przez inne cialo, ktorego znow sie pozbywamy. Na tym wlasnie polega funkcjonowanie w wielu wymiarach.
Boru - 23 Październik 2011, 15:30
| Cytat: | | Zycie, w ktore wpakowalismy sie, jest jak polaczenie maratonu z biegiem przez plotki. Nie jest mozliwe, aby istota ludzka je ukonczyla. I w tym rzecz, bo to zycie nie jest dla nas, lecz dla tych, ktorzy lubia patrzec jak kolejny zawodnik wybija sobie zeby. |
Nie ma co sie oszukiwac - zycie to koszmar. Mozna to tez porownac do gry komputerowej. Planeta Ziemia to cos jak Quake na poziomie "nightmare" z najgorsza mozliwa bronia. Az sie prosi, zeby wpisac "god mode". Zabrano nam wszelkie "ponadnaturalne" zdolnosci, a w zamian dano .. intelekt. Po co? Aby rozmyslac nad swoim marnym losem? Czy mozna wymyslec cos jeszcze trudniejszego? Prawdziwym kozakiem jest jednak ten, kto zostanie tutaj, wlasnym sprytem pozbedzie sie ograniczen, nie przestraszy sie nawet podmuchu Slonca i nie skorzysta z ratunku, ktory przygotuja mu inne istoty. Wielu "kosmitow" wciela sie w ludzkie ciala po to, aby sprobowac swoich sil w takiej grze
Ktos:
Boru, nam puszczają nerwy, a Ty co raz mocniej przywiązujesz się do obrazka o nazwie Ziemia.
Myśl sobie co chcesz i rób co chesz. Wolna wola. Realizuj się według własnego planu idelnego trybika lucyferiańskiego heheh.
Życzę powodzenia, bo nikt o zrdrowym podejściu do wizerunkowego hologramu biorący udział wtej grze tak się nie produkuje wiedząc, że jest ona jedynie marną podróbą. Bycie mistzrem w jednej rozgrywce nie oznacza bycia mistzrem wszsytkich gier. Jest tetris i rozbudowane rpg.
Boru:
Jestem tak slabo przywiazany do Ziemi, ze moge na niej zyc i zbytnio sie nia nie przejmowac, majac swiadomosc, ze to gra. Ci, ktorzy popelniaja samobojstwa, sa najbardziej uzaleznionymi od zycia ludzmi.
Mozna zyc w cudzym swiecie i nie byc z tego swiata. Mozna zniszczyc to szatanskie dzielo w ogole mu sie nie sprzeciwiajac, lecz robiac wszystko to, czego od ciebie chce. System padnie tylko pod ciezarem swojej wlasnej glupoty.
Boru - 25 Październik 2011, 14:52
| Cytat: | | Podzial na Lucyfera i Szatana/Arymana jest tym samym, co podzial w innych religiach na np. Baala (Lucyfer) i Jehowe (Szatan), czy Enkiego i Enlila. Sa to dwa oblicza tej samej grupy istot. |
To wymaga sprostowania. To jest dosyc zagmatwany temat, bo ludzie bardzo sie poplatali w tym, kto jest dobry a kto zly, kto jest "Bogiem" a kto "Szatanem". Ortodoksyjni chrzescijanie wierza, ze Bog to Jahwe, a Szatan to Lucyfer, a Jezus to syn Jahwe. Moje zdanie jest takie:
Jahwe = Samael = Allah = Enlil ( dobry?! )
Lucyfer = Siwa = Baal = Enki = "Konfederacja Swiatla" ( zly?! )
Sa to istoty z tego samego "levelu", ze sie tak wyraze, z piatego wymiaru, czyli o jeden wyzej od nas.
Natomiast istota, ktora mozemy nazwac "Glownym Szatanem" lub Arymanem, jest z levelu jeszcze wyzszego tzn. z szostego wymiaru. Dragonballowy Freezer
Jezus natomiast byl czlowiekiem, w ktorego wcielila sie na trzy lata istota sloneczna z tego samego poziomu co Aryman.
Lucyfer wplywa na cialo astralne, czyli namietnosci i popedy. Pozbawil on czlowieka kontaktu z duchem/boskoscia i dal mu w zamian "oswiecenie" czyli wiedze. Taki "okrojony" czlowiek z intelektem ma tendencje do wybiegania myslami poza Ziemie i zle sie na Ziemi czuje - kieruje wiec swoje mysli ku gorze, co wykorzystuje Pan Lucek, tworzac w zaswiatach taki "raj" dla nieszczesliwych.
Aryman wplywa na cialo eteryczne, czyli moralnosc, czy pamiec, a za jego posrednictwem na cialo fizyczne. Wplywa w ten sposob, ze wiezi czlowieka w ciele fizycznym.
Drugie przyjscie Chrystusa polega na "zdekodowaniu" ludzkich cial fizycznych przez Slonce i wchlonieciu ich przez eteryczne. Przeciwienstwo tego, co robi Aryman.
Boru - 25 Październik 2011, 16:44
| Cytat: | Natomiast istota, ktora mozemy nazwac "Glownym Szatanem" lub Arymanem, jest z levelu jeszcze wyzszego tzn. z szostego wymiaru. Dragonballowy Freezer |
Hm, przypomnialo mi sie, ze w dragon ballu pojawil sie taki motyw , ze podczas walki z Freezerem pojawil sie smok, a jeden z bohaterow wypowiedzial zyczenie, zeby wszyscy zabici przez Freezera zostali ozywieni i zostali przeniesieni w bezpieczne miejsce, z dala od niego. Na polu walki zostal tylko Freezer i przemieniony w super sajanina Son Goku, a wszystko skonczylo sie pokonaniem Freezera i wybuchem planety.
To by sie zgadzalo z tym, co mowilem o porwaniu przez kosmitow i przeniesieniu w inne miejsce i zostaniu na placu boju jedynie tych, ktorzy sa w stanie sobie sami poradzic.
Takie porownywanie do kreskowek moze wydawac sie niedorzeczne, ale co ja poradze, ze prawde pokazuje sie ludziom w filmach sc-fi i kreskowkach, a prawdziwe science fiction jest w szkolach
Dam jeszcze jeden przyklad prawdy pokazanej w kreskowce.
Boru - 27 Październik 2011, 17:16
| Cytat: | Jahwe = Samael = Allah = Enlil ( dobry?! )
Lucyfer = Siwa = Baal = Enki = "Konfederacja Swiatla" ( zly?! )
Sa to istoty z tego samego "levelu", ze sie tak wyraze, z piatego wymiaru, czyli o jeden wyzej od nas. |
Byc z "tego samego levelu" nie znaczy to samo co byc na rownym poziomie. Istoty "lucyferyczne" sa opoznione w rozwoju i nie zdaly do nastepnej klasy, mozna powiedziec. Siedza wiec w jednej klasie z nami. Znalazly sie one w ciezkim polozeniu i aby posunac sie dalej w swym rozwoju, potrzebowaly ludzkiego umyslu jako narzedzia. Jahwe nie bylo to na reke - jemu ludzki rozum do niczego nie byl potrzebny. Stali sie oni zalozycielami cywilizacji i pierwszymi przywodcami. Odpokutowywali swoja dawna glupote poprzez zajmowanie sie ludzmi. W pewnym sensie nas okaleczyli, jednak oni sa narzedziem, dzieki ktoremu my mozemy uzyskac wolnosc na wyzszym poziomie niz bylo to dawniej.
Niestety, nie zdac do nastepnej klasy, to wcale nie znaczy - zdac w nastepnym roku Te tworzenie iluzorycznych swiatow, gdzie ludzie sa "bezmyslnie szczesliwi" bierze sie wlasnie stad, ze sa takie uparte osobniki, ktore nadal nie chca sie rozwijac i chca przeszkodzic tym nizej, aby nie stali sie rowni im lub ich nie przescigneli. Tworza wiec takie rajskie pulapki, imituja milosc, inkarnuja sie jako "mistrzowie duchowi" itd.
Tesknia za "starymi, dobrymi czasami" .. co bardzo czesto przejawia sie rowniez na naszym, ludzkim poziomie np. w muzyce rockowej , czy bluesowej. Inspiruja ludzi do tworczosci, ktora programuje ich tak, ze zaczynaja myslec i tesknic podobnie jak one.
Tak wiec mamy trudne zadanie. Wpakowalismy sie bardzo mocno w materie i nie widzimy tego, jak przyrzadzane sa w zaswiatach potrawy, ktore spozywamy na codzien. Mamy jedynie rozum i tylko poprzez usilne myslenie mozemy dojsc do poznania duchowych prawd tzn. za pomoca rozumu rozbudzic w sobie zdolnosc do postrzegania swiata, ktory jest zakryty.
| Cytat: | | Jezus natomiast byl czlowiekiem, w ktorego wcielila sie na trzy lata istota sloneczna z tego samego poziomu co Aryman. |
Ta istota sloneczna moznaby nazwac "wladca archaniolow" poniewaz jest najwyzej rozwinieta istota z cyklu, kiedy obecni archaniolowie przechodzili swoj etap "czlowieczenstwa". Ta istota osiagnela zjednoczenie z tym, co Apostol Jan na poczatku ewangelii okresla jako Slowo/Logos. Dlatego tez o Jezusie podczas jego trzyletniej dzialalnosci mozna powiedziec, ze jest wcielonym Logosem - Bogo-Czlowiekiem.
Jego zlaczenie sie z cialem eterycznym Ziemi powoduje stopniowe "przeduchawianie" materii.
Mysle ciagle nad tym slynnym rokiem 2012 i widze jak coraz szybciej wszystko wywraca sie do gory nogami .. mam jednak coraz wieksze watpliwosci co do tego, czy chodzi tu o "przejscie w wyzszy wymiar". Na samym poczatku pisalem o czyms, co mozna nazwac systemem 7x7x7 czyli 7 cyklow planetarnych, 7 duzych epok i 7 epok pomniejszych. Obecnie jestesmy w samym srodku jesli chodzi o cykle planetarne (Saturn - swiadomosc na poziomie obecnych mineralow, Stare Slonce - roslin i Stary Ksiezyc - zwierzat), jestesmy w trakcie 5 duzej epoki (polarna, hiperborejska, lemuryjska, atlantycka i postatlantycka) i przeszlismy male epoki jak praindyjska, praperska, egipsko-mezopotamska, grecko-rzymska i obecnie germansko-anglosaska, a w przyszlosci maja byc slowianska i amerykanska. Tak wiec moze chodzi tu "tylko" o przejscie w ta epoke slowianska? A moze tak jak pisalem wczesniej: przejscie niektorych w wyzszy wymiar, oraz kontynuowanie przez pozostalych tych wszystkich mniejszych cykli. Nie wiem jednak, czy to ma sens.
| ktos na innym forum napisał/a: | | 2012 - jako propaganda Elit???. Radek oczywiście ze tak . Jest propaganda dezinformująca jest informująca , jest kierująca jednych na prawo a innych na lewo. A jak myślisz w jaką propagandę my się świadomie pakujemy?? Wkrótce będziemy się kłaniać boginiom Isztar i Innana , mam tylko nadzieję że nie każą mi ogolić mojej brody i nóg a także chodzić w butach na obcasach. O tym aby przekląć czy strzelić kogoś z bani na pewno nie będzie mowy. W jaki swiat my się pakujemy. |
Boru - 28 Październik 2011, 13:42
Wroce znow do Jezusa i tego posta.
| jam to napisał/a: | | Slyszalem juz wiele roznych wersji: Jezus jako wcielenie starotestamentowych prorokow, Jezus jako narzedzie slonecznego Ducha, Jezus jako kosmita, Jezus jako postac legendarna itd. |
Wszystkie te opcje sa prawdziwe
| Cytat: | | Pochodzenie istoty zwanej Sananda Kumara to pole trzeciego wymiaru kuli świadomej Wenus, gdzie ta istota razem z tą zwaną Sanat Kumara (to jest ten "sloneczny duch"), pracowała nad sukcesywnym wspieraniem tej kuli w biegunie pozytyw. |
Kto jednak powiedzial, ze Jezus byl jeden?
| Cytat: | Boskie Jestestwo Chrystusa mogło przyjąć tylko powłokę przygotowaną przez Opatrzność. Dlatego ciało, w którym Chrystus inkarnuje się w chwili. chrztu Janowego, stało się mieszkaniem zrazu dziecięco czystej duszy, a następnie [...] ducha najwyższej mądrości, ponownie wcielonego Zaratusztry [...]; ich wysiłkiem przygotowano je Chrystusowi. Przypuszczenie, że dwaj Jezusowie, jeden z linii Natanowej (Łk 3, 31) i drugi z linii Salomonowej (Mt 1, 6), żyli obok siebie, dopóki zaratusztriańska jaźń Jezusa Salomonowego nie przeszła na Jezusa Natanowego, aby następnie w momencie chrztu ustąpić miejsca Chrystusowi, jest koncepcją osobliwą i na pierwszy rzut oka zdumiewającą, którą mogłem przyjąć dopiero wtedy, kiedy z świadomie rzeczowego i trzeźwego języka intelektualnej konstatacji przełożyłem ją na język religijny, w którym oznacza ona, że nosicielem Istoty Chrystusa mógł być tylko Człowiek, który był zarazem całkowitym dzieckiem i doskonałym mędrcem.
(...)
Starszy Jezus, Salomonowy, to Człowiek ziemski. Jako najbardziej dojrzała indywidualność ludzka jest on plonem całej historii ziemskiej. Żyje w nim jaźń, która przez liczne żywoty na Ziemi była nauczycielką mądrości i przywódczynią ludzkości: jest to jaźń Zaratusztry, który około 5000 lat przed naszą erą żył jako inaugurator świętej kultury starej Persji, a następnie w wielu ważnych późniejszych wcieleniach ciągle od nowa przynosił nowe impulsy rozwijającej się kulturze ludzkości. Młodszy Jezus, Natanowy, to Człowiek niebiański. Jest on Człowiekiem należącym do przedfizycznej rajskiej ludzkości Adamowej, której rozwój nie poszedł drogą inkarnacji fizycznych, która więc nie została wciągnięta w Upadek i inwolucję ludzkości ziemskiej. Dusza ta, której losy przebiegały wyłącznie na słonecznych wyżynach ducha, w służbie najwyższych istot boskich, zachowuje jeszcze blask boskości, który Adam posiadał przed upadkiem w grzech. Zachowała ona podobny Bogu praobraz człowieka, podczas gdy na Ziemi zatracał się on coraz bardziej w ludzkości, która wędruje drogami dziejów ziemskich. Tak więc w dokładnym duchowym znaczeniu tego słowa w Jezusie z Ewangelii według Łukasza wcielił się „drugi Adam”. [...] |
Natomiast to co w ewangeliach jest przedstawiane jako "cuda" najczesciej jest opisem wizji, przedstawieniem pewnych starozytnych misteriow, lub w tamtych czasach w ogole nie bylo uznawane za cud, jak np. uzdrowienia - cudem nie bylo uzdrowienie samo w sobie, ale to, ze czlowiek uzdrawial czlowieka bezposrednio, bez posrednictwa jakis wyzszych istot.
| Cytat: | | Cóż bowiem jest łatwiej, czy rzec: Odpuszczone są grzechy twoje, czy rzec: Wstań i chodź? (6) Lecz abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma moc na ziemi odpuszczać grzechy - rzekł do sparaliżowanego: Wstań, weź łoże swoje i idź do domu swego! (7) Wstał tedy i odszedł do domu swego. (8) A gdy to ujrzały tłumy, przelękły się i uwielbiły Boga, który dał ludziom taką moc. |
Boru - 29 Październik 2011, 14:00
Zeby juz tak ostatecznie rozprawic sie z Jezusem
| Cytat: | | To co jest przedstawiane jako ukrzyżowanie Sanandy Kumara (Jezusa), nie miało miejsca w rzeczywistości trzeciego wymiaru. Zdarzenie to zostało przedstawione w formie hologramu istotom ludzkim przez istoty gadzie . Technika ta oddaje pełnię realizmu w percepcji świadomości trójwymiaru. Istota ze świadomością trójwymiaru odbiera ten proces jako rzeczywiste zdarzenie, w którym może nawet uczestniczyć, niczym w tym co zwane jest spektakl. Istoty stanowiące część hologramu są materialne w sensie fizycznym i wydają naturalne dzwięki, jakby były to żywe istoty. Metoda hologramu stosowana przez istoty gadzie, polega na zmanifestowaniu struktur atomowych w wymiarze trzecim, których zródłem jest zbiorowa świadomość istot gadzich. Hologram jest kreacją umysłu istoty gadziej przy wsparciu czterowymiarowych urządzeń, będących generatorami pola elektromagnetycznego, których naturalnie istoty ze świadomością trzeciego wymiaru nie mogą dostrzec przy pomocy narządu wzroku ciał żółtego pęku (ciala fizycznego). Kreacja będąca hologramem, przedstawiająca ukrzyżowanie Sanandy skupiała tysiące świadków. Wśród nich byli ludzie, dzięki którym powstały wzmianki o tym co zwane jest tu "męką Chrystusa". Jako że metoda hologramu jest realistyczna w stopniu znacznym w percepcji trójwymiaru, wydarzenia związane z ukrzyżowaniem zostały trwale umieszczone w kontinuum czasoprzestrzennym trzeciego wymiaru kuli Ziemi, dlatego potencjalna istota mająca dostęp do kontinuum, może oglądać to wydarzenie, będące projekcją holograficzną. |
| jam to napisał/a: | Jesli ktos nie uswiadomi sobie braku ciala zyjac w 3d, to zadne podroze pozacielesne (OOBE) nie uwolnia go z tego swiata. To jedynie taka zabawka, przedluzenie smyczy na chwile.
Na tym polega to wyswietlenie hologramu z ukrzyzowanym Jezusem Jezus nie cierpial podczas ukrzyzowania. Jego cialo dla niego nie istnialo, bylo jedynie szatanskim hologramem. |
Moja wersja jest taka:
Jezus podczas snu w grocie, sni o swoim ukrzyzowaniu. Jest to jakby kolejna inicjacja, etap wtajemniczenia, podczas ktorego ostatecznie rozprawia sie z iluzja swojego ciala fizycznego.
Natomiast istoty gadzie/lucyferyczne za pomoca swojego umyslu i technologii przedstawiaja to zdarzenie jako realne.
Efekt jest taki, ze Jezus pozbywa sie iluzji i uwalnia sie ostatecznie, natomiast gady strzelaja sobie w stope, bo pokazujac takie przedstawienie bedace kreacja ich umyslow jako realne, ukrzyzowali jakby samych siebie, co symbolicznie zwiastowalo ich koniec.
| Cytat: | | A nikt nie wstąpił do nieba, tylko Ten, który zstąpił z nieba, Syn Człowieczy, (14) i jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak musi być wywyższony Syn Człowieczy, (15) aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. |
| Cytat: | Pochodzenie istoty zwanej Sananda Kumara to pole trzeciego wymiaru kuli świadomej Wenus, gdzie ta istota razem z tą zwaną Sanat Kumara, pracowała nad sukcesywnym wspieraniem tej kuli w biegunie pozytyw. Po osiągnięciu przez kulę świadomą Wenus wymiaru czwartego, istota Sananda wniknęła w pole trzeciego wymiaru kuli świadomej Maldek, gdzie uchodziła za dosyć silną ( ) emanację biegunu pozytyw, oddziaływującą korzystnie na zbiorową świadomość Maldekian, pomimo silnych ingerencji istot gadzich w świadomość zbiorową tych istot. Po rozproszeniu kuli świadomej Maldek, istota Sananda mogąc wejść w wymiar piąty doświadczania świadomości, podczas zebrania rady wewnątrz pola szóstego wymiaru kuli świadomej Saturn , wybrała wniknięcie w wymiar trzeci pola kuli świadomej Ziemia, będącej pod potężnym wpływem istot gadzich. |
Tak wiec mamy do czynienia z pewnym schematem. Dwie pozytywne istoty wspolpracujace ze soba, z czego jedna jest o wiele potezniejsza. Ta mlodsza inkarnuje sie na jakiejs planecie, a kiedy juz wystarczajaco sie ogarnie, zaczyna wspolprace z ta druga, ktora dziala poprzez cialo tej pierwszej. Dzieje sie tak dlatego, bo ta druga nie ma mozliwosci przejawiania sie w ciele fizycznym.
To co w dragon ballu jest przedstawione jako bitwa pomiedzy Son Goku i Freezerem, przemiana w "super sajanina" i zniszczeniem Namek jest prawdopodobnie pewnym echem tego, co dzialo sie podczas wczesniejszej dzialalnosci Jezusa i Sanat Kumary na planecie zwanej Maldek
mateczko - 29 Październik 2011, 18:22
K***A P*********E O DUPIE MARYNI KAŻDY WIERZY W TO CO CHCE I NIKOMU C***J DO TEGO
Proszę pohamować język. - Klaud
tadzik - 29 Październik 2011, 20:26
Mateczko, pohamuj trochę. Boru prowadzi tutaj "refleksje" (czy coś w tym stylu) na temat religii. Tu są zawarte interesujące treści. Jeśli tobie nie odpowiadają to uszanuj to co mają do powiezenia inni i zignoruj ten temat.
Boru - 1 Listopad 2011, 11:09
Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Zmarlych
tadzik - 1 Listopad 2011, 12:27
| Boru napisał/a: | Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Zmarlych |
Dziękujemy i nawzajem. :p
Boru - 2 Listopad 2011, 16:36
Ego czlowieka to zadziwiajace zjawisko. Ego potrafi udawac, ze wyrzeka sie samego siebie, tylko po to, aby sie podbudowac i umiejscowic sie w lepszym, w swoim mniemaniu, swiecie.
Ego to takie cos, co od chwili swych narodzin nieustannie wmawia sobie, ze jest smiertelnie chore i zaraz umrze, a przed swoja smiercia (czyli przez caly czas) chce przezyc jeszcze raz cos przyjemnego. Choruje, umiera i umrzec nie moze, bo choroba jest urojona. Trzeba nauczyc sie ignorowac tego symulanta .
Ilustracja do tego.
Boru - 3 Listopad 2011, 23:04
| Cytat: | | Krotko po smierci nastepuje "zanurzanie" sie w ciele eterycznym w ktorym znajduje sie pamiec o wszystkich zdarzeniach z minionego zycia. Czlowiek widzi przed soba panorame swojego zycia i oglada je z perspektywy osoby trzeciej niczym widz w kinie. |
| Cytat: | Aryman wplywa na cialo eteryczne, czyli moralnosc (dlatego tez cialo eteryczne mozemy nazwac "cialem serca"), czy pamiec, a za jego posrednictwem na cialo fizyczne. Wplywa w ten sposob, ze wiezi czlowieka w ciele fizycznym.*
Drugie przyjscie Chrystusa polega na "zdekodowaniu" ludzkich cial fizycznych przez Slonce i wchlonieciu ich przez eteryczne. Przeciwienstwo tego, co robi Aryman. |
Z tych fragmentow mozecie wywnioskowac, na czym moze polegac "Sad Ostateczny" wszystkich ludzi.
| Cytat: | | nasza Ziemia stanie sie niedlugo gwiazda |
Tu pomylka oczywiscie, chodzi o zmiane w planete "gazowa" taka jaka sa np. Jowisz, Saturn, czy Uran . Kazda planeta jest unikalna, nie mozna wiec przyszlej Ziemi porownac do jakiejkolwiek innej planety z obecnego systemu planetarnego.
*Dlatego tez nie ma szczerze kochajacych materialistow. Wymiar/czestotliwosc w ktorej zyjemy jest zdominowana przez biegun negatywny, ktory funkcjonuje na "zablokowanym sercu" jedynie imitujac wibracje milosci (dla slabszych istot jest to nie do odroznienia), tak wiec odcinanie sie od pozostalych czestotliwosci automatycznie sprawia, ze jestesmy kompatybilni z "silami ciemnosci" i zastepujemy prawdziwe uczucia gra aktorska. Podobnie jak ludzie "rozwijajacy sie duchowo" z zablokowanym sercem automatycznie sa kompatybilni z biegunem negatywnym chocby niewiadomo jak sie starali. Nalezy tutaj jednak dopisac, ze sam podzial na poszczegolne wymiary i zludzenie przebywania w jednym z nich, bez przebywania w pozostalych, jest iluzja, a te "rozczlonkowanie" ludzi jest rowniez dzielem negatywnych sil. Skutek jest taki, ze czlowiek jest manipulowany z poziomu wyzszego, ktorego on nie widzi i nawet nie zdaje sobie sprawy z jego istnienia. Sa rozne istoty, ktore moga byc widoczne w swiecie fizycznym, ktore jednak nie funkcjonuja w swiecie fizycznym, poniewaz "pozbierali sie do kupy" i zyja w jednym swiecie, ktory z perspektywy "rozczlonkowanych istot jest suma wielu wymiarow. Mozna to porownac do sceny z "matrixa" kiedy Neo widzi swiat jako cyferki.
Boru - 5 Listopad 2011, 15:49
Tu byla kolejna petla myslowa
Boru - 6 Listopad 2011, 18:38
Nieistnienie Bora.
Ogolnie polecam te strone
A takze:
www.swietageometria.info
www.przeznieskonczonosc.com.pl
tadzik - 6 Listopad 2011, 23:02
http://zjawiskaparanormalne.pl
Boru - 7 Listopad 2011, 00:07
Bruce Lee - Jak woda
Boru - 8 Listopad 2011, 02:06
| Cytat: | | Nie ma co sie oszukiwac - zycie to koszmar. Mozna to tez porownac do gry komputerowej. Planeta Ziemia to cos jak Quake na poziomie "nightmare" z najgorsza mozliwa bronia. Az sie prosi, zeby wpisac "god mode". |
Nie ma co narzekac, zawsze moze byc gorzej. Na Marsie jest gorzej niz u nas
| Cytat: | | Tu pomylka oczywiscie, chodzi o zmiane w planete "gazowa" taka jaka sa np. Jowisz, Saturn, czy Uran . |
Najzabawniejsze jest to, ze rozni "moznowladcy", obawiajac sie katastrof, schowaja sie do podziemnych baz To jest dopiero "epic fail"
"Pycha idzie przed upadkiem".
Boru - 9 Listopad 2011, 13:54
| Cytat: | | Na samym poczatku pisalem o czyms, co mozna nazwac systemem 7x7x7 czyli 7 cyklow planetarnych, 7 duzych epok i 7 epok pomniejszych. Obecnie jestesmy w samym srodku jesli chodzi o cykle planetarne (Saturn - swiadomosc na poziomie obecnych mineralow, Stare Slonce - roslin i Stary Ksiezyc - zwierzat), jestesmy w trakcie 5 duzej epoki (polarna, hiperborejska, lemuryjska, atlantycka i postatlantycka) i przeszlismy male epoki jak praindyjska, praperska, egipsko-mezopotamska, grecko-rzymska i obecnie germansko-anglosaska, a w przyszlosci maja byc slowianska i amerykanska. Tak wiec moze chodzi tu "tylko" o przejscie w ta epoke slowianska? A moze tak jak pisalem wczesniej: przejscie niektorych w wyzszy wymiar, oraz kontynuowanie przez pozostalych tych wszystkich mniejszych cykli. Nie wiem jednak, czy to ma sens. |
Chyba zle to rozkminialem.
Nie wzialem pod uwagi ewentualnosci, ze przejscie w kolejna mala epoke, moze wiazac sie z "przejsciem w wyzszy wymiar". Pozbycie sie cial fizycznych i blokad reinkarnacyjnych, a to wszystko w ramach cyklu Ziemskiego.
We wczesniejszych epokach ludzkosc juz zyla "wielowymiarowo", a takze tworzyla cywilizacje znacznie bardziej zaawansowane niz te obecnie. Byli to inni ludzie niz obecnie tzn. nie uzywali "intelektu" jak teraz, dzialali intuicyjnie.
To, co zazwyczaj uwaza sie za intelekt, jest w rzeczywistosci blokada nalozona na czakre splotu slonecznego, ponizej serca. Dlatego tez czlowiek nie wykorzystuje tego dla dobra innych, tylko dziala egoistycznie.
Tak jak "cialem czakry serca" jest cialo eteryczne, tak cialem czakry splotu slonecznego (to jest te "swiatlo Slonca" dane przez tzw. Lucyfera wplywa on na to cialo w taki sposob, ze czlowiek intensywnie szuka wyzwolenia gdzies na zewnatrz), czyli trzeciej od dolu liczac, jest tzw. cialo fizyczne, ktore samo w sobie jest scalonymi trzema cialami. Jest roznica pomiedzy cialem fizycznym kamienia, kwiatka, czy czlowieka.
To troche smieszne, ze ludzie szczyca sie dzis tym, ze polecieli na Ksiezyc, podczas gdy na Ksiezycu istnieja ruiny miast zbudowanych przez ludzi w czasach Atlantydy
A taki gosc z Atlantydy nie potrafilby dzisiejszemu czlowiekowi wytlumaczyc, jak tego dokonal.
Boru - 10 Listopad 2011, 00:12
Schemat dzialania istot wrogim ludziom jest dosyc prosty i zadziwiajace jest to, jak dlugo mozna sie na to nabierac.
Ilustracja
Istoty, ktore chca czlowieka "uwolnic" z bytu ziemskiego ku "wolnosci" wplywaja przede wszystkim na czakre splotu slonecznego, czyli intelekt, egoizm, wywoluja na tym poziomie rozne anomalie, po to, aby np. dokonac podrobki wibracji milosci. Omijaja w ten sposob nastepna czakre - serca, a nastepnie pracuja nad reszta, ta odpowiadajaca za zdolnosci "nadzmyslowe" czy komunikacje z innymi.
Objawami sa np. skrajny ascetyzm, fanatyzm, czesto nawet taki "pozytywny" czyli zatracenie sie bez reszty w jakiejs "ewangelizacji" czy pomocy ludziom. Bardzo czesto ludzie pomagaja innym po to, aby podbudowac swoj egoizm.
Kiedy slyszymy o jakims np. katolickim swietym, ktory sie biczowal i spedzal pol dnia na modlitwie, to mamy do czynienia z klasycznym objawem manipulowania przez Pana Lucka.
Podobnie jak w przypadku jakis "mistrzow wschodu" medytujacych latami w jaskiniach.
Istoty, ktore chca czlowieka "uziemic" stosuja metode odwrotna, czyli atakuja przede wszystkim te na gorze, nie bawia sie w jakies imitacje wibracji milosci, bo chca z czlowieka zrobic maszyne i zajmuja sie trzema pierwszymi.
To takie kosmiczne RPG.
Jednak to ludzie beda tymi, ktorzy beda tych przebierancow "nawracac"
Jak widac, kluczowe jest tutaj serce, ktore znajduje sie dokladnie posrodku. Ono nadaje wlasciwy kierunek. Dlatego czesto tutaj wspominam o Jezusie, bo ten czlowiek chcial wplynac przede wszystkim na serca ludzi. Przypomnijcie sobie scene z ukrzyzowania - dwoch lotrow i Jezus posrodku. On sam przejawial wyjatkowa rownowage energetyczna (nie tylko w tych siedmiu czakrach, ale i pozostalych pieciu - mniej znanych) i nie jest to postac, ktora sie wciska ludziom w roznych kosciolach.
To, w jaki sposob ludzie postrzegaja dobro, biegun pozytywny, to w zdecydowanej wiekszosci przypadkow proba osmieszenia istot pozytywnych przez negatywne.
Czlowiek, ktory ma otwarte serce, ale nie jest dostatecznie "wtajemniczony" moze zostac zahipnotyzowany i oszukany przez istoty o zamknietym sercu, ale o otwartych pozostalych czakrach.
Natomiast czlowiek o otwartym sercu i z dostatecznie rozwinietymi pozostalymi czakrami moze bez problemu takich przebierancow zdemaskowac. Takie istoty zdemaskowane przez silna i zrownowazona istote, uciekaja, a w niektorych przypadkach odczuwaja nawet bol, skreca ich w srodku i jesli nie otworza swojego serca, moga nawet postradac do reszty zmysly
I tak jak juz mowilem wiele razy - Slonce zamierza w nas beknac, co spowoduje zmiane w strukturze DNA, ktore obecnie ma dwie helisy, a bedzie mialo dwanascie - tak jak wczesniej, przed okrojeniem przez Pana Lucka .
W zaleznosci od tego, jaka jest kondycja serca czlowieka, to albo jego cialo zostanie scalone z cialem eterycznym, albo zostanie zdmuchniete .. albo zabrane przez swoich panow do podziemii Marsa, lub gdzies indziej
"Szkoly reinkarnacyjne" zarowno bieguna pozytywnego jak i negatywnego zostana rozpuszczone, a blokady pamieciowe zalozone w ramach reinkarnacji, zostana zdjete.
Ksiezyc po okolo 6000 latach zostanie w koncu "odholowany" i przestanie nadawac hipnotyzujacy sygnal. Byc moze slyszeliscie o pewnych hardcorowych kreacjonistach, twierdzacych, ze swiat ma tylko 6000 lat.
A zycie bedzie toczyc sie dalej. Dalej beda cywilizacje, sport, sztuka itd. wszystko na wyzszym poziomie,a biegun negatywny bedzie staral sie dalej ingerowac w rozwoj ludzkosci - bedzie mu jednak o wiele trudniej.
Jako ciekawostke dodam, ze mezczyzna ma cialo eteryczne kobiece, a kobieta meskie
Boru - 10 Listopad 2011, 15:35
Ciekawy tekst.
| Cytat: | Splatanie DNA, może przybrać (wg. Wintera) kształt toroidalny przypominający pierścień. Staje się tak na skutek implozji ładunku elektrycznego, która prowadzi do "rozpalenia ognia w sercu". Przeżywana przez człowieka błogość tworzy płynącą z serca falę fononową - harmonijny, spójny (coherent) dźwięk, który na zasadzie piezoelektrycznej działa na DNA jak zaklinacz węży. Dźwięk ten programuje DNA, splatając je aż do momentu, w którym (dzięki spójności dźwięku płynącego z serca) DNA staje się toroidalne. Wówczas imploduje ono, wciągając coraz więcej energii OGNIA "osadzając się" czy też "zagnieżdżając" w coraz dłuższych falach plazmowych istniejących w otoczeniu człowieka, aż po jedność z całym wszechświatem... Osadzanie to jest możliwe dzięki fraktalnej budowie rzeczywistości, w której żyjemy. Miłość, czysta intencja i błogość w naszym sercu generują fale o charakterystyce odpowiadającej złotemu podziałowi, który harmonijnie spaja cały wszechświat. Osadzanie się tych fal w otoczeniu wymaga jednak istnienia fraktalnego w sensie elektrycznym otoczenia, które jest niestety zaburzane przez różnego rodzaju urządzenia oparte na szkodliwych dla naszego zdrowia częstotliwościach falowych - od przysłowiowego komputera, telewizora i telefonu komórkowego, poprzez linie przesyłowe wysokiego napięcia, stacje nadawcze ziejące elektrosmogiem aż po same materiały z których wykonane jest środowisko naszego życia.
Czy dzięki uzyskaniu toroidalnego DNA stają się możliwe szamańskie podróże w czasie i przestrzeni? Czy człowiek staje się wówczas Władcą Pierścieni? Dan Winter na oba pytania odpowiada twierdząco... |
Stad wlasnie takie obrazki.
Pstryk!
Na to czekam
Uwaga na kampanie antysloneczna. Slonce jest naszym przyjacielem.
Boru - 11 Listopad 2011, 17:07
| Cytat: | Istoty, ktore chca czlowieka "uwolnic" z bytu ziemskiego ku "wolnosci" wplywaja przede wszystkim na (...)
Istoty, ktore chca czlowieka "uziemic" stosuja metode odwrotna, czyli (...)
|
Efekty tego czasami sa naprawde odjechane, poniewaz ludzkosc, jako calosc, jest pod wplywem zarowno jednych jak i drugich.
Wezmy na przyklad telewizje. Mechaniczna, elektroniczna iluzja. Telewizja jest gorsza od narkotykow i bomby atomowej.
Czuje pewna sympatie do takiego czystego, lucyferycznego stylu zycia tzn. swiat to syf i poswiecam wszystkie swoje sily na to, by oddac sie fanatycznemu "rozwijaniu" sie, aby zjednoczyc sie z Absolutem. To, ze ten Absolut w rzeczywistosci jest glodna jaszczurka, to juz inna sprawa.
Taki rozwoj jest jedynie oznaka slabosci i leczeniem swoich kompleksow, ale moim zdaniem jest to bardziej sensowne niz zmienianie sie w bezduszna maszyne i poswiecanie swojego zycia na "uczenie sie".
Dlatego wlasnie Lucek jest "dobrym lotrem".
| Cytat: | | Istoty "lucyferyczne" sa opoznione w rozwoju i nie zdaly do nastepnej klasy, mozna powiedziec. |
Czasami trudno jest stwierdzic, czy ktos jest wybitnym czlowiekiem, czy niedorozwinietym kosmita.
| Cytat: | | To, co zazwyczaj uwaza sie za intelekt, jest w rzeczywistosci blokada nalozona na czakre splotu slonecznego, ponizej serca. |
Jest na to prosty dowod. Ludzie sie ucza, albo kombinuja, aby napelnic brzuch. Stwierdzenie, ze ludzie mysla glowa, to za duzo powiedziane.
Boru - 11 Listopad 2011, 19:23
| Cytat: | Najzabawniejsze jest to, ze rozni "moznowladcy", obawiajac sie katastrof, schowaja sie do podziemnych baz To jest dopiero "epic fail" |
Zlo jest wielowymiarowe. Czesto ludzie zajmujacy sie "teoriami spiskowymi" nie zdaja sobie sprawy z tego, jak daleko siega krolicza nora.
To nie jest tak, ze na szczycie tego calego bajzlu jest jakis zly Szatan, ktory marzy tylko o tym, zeby utworzyc JAWNIE swiatowy rzad i ktory chce podleczyc swoje kompleksy oglaszajac sie Bogiem.
To sa cechy tylko niedojrzalych i napalonych istotek z bieguna negatywnego. To tak jak porownac "ojca chrzestnego" do polskich kiboli.
Swiatowy rzad juz jest, i to od dawna i na wielu wielu planetach.
Nasi wladcy, ktorzy w zamian za rozne zabawki i obietnice wladzy, sprzedali swoja dusze, sa jedynie fasada. Sa miedzy innymi po to, aby "antysystemowi" ludzie mieli z kim walczyc, podczas gdy nikt nie siega swym wzrokiem do "oka Saurona".
Ludzie narzekaja na politykow, podczas gdy kluczowym problemem jest zajebiscie wielka czarna dziura, zasysajaca cale galaktyki
Taka drobna rada na przyszlosc: jak juz sie przebijecie o te kilka wymiarow wyzej, to uwazajcie na "kochajaca" czarna dziure Wpakowanie sie do srodka "rozczlonkuje" znowu istote i zabawa zacznie sie od nowa.
Boru - 12 Listopad 2011, 13:22
Jesli ustawimy w odpowiedni sposob trzy kwadraty, to w srodku pomiedzy nimi powstanie trojkat. Trojkat istnieje - ale nie ma zadnego wplywu na to, ze zaistnial, jest tylko bokami kwadratow, jest tylko pusta przestrzenia pomiedzy trzema innymi figurami. Jego istnienie jest calkowicie zalezne od pozostalych figur i stanowia jednosc.
Gdyby tak oddalic jeszcze bardziej perspektywe, to okazaloby sie, ze te kwadraty powstaly w ten sam sposob co trojkat - sa pusta przestrzenia pomiedzy innymi figurami, skladaja sie tylko z bokow innych figur. Zeby bylo smieszniej: te figury tworzace kwadraty istnieja w jednym wielkim trojkacie - takim samym, jaki stworzyly trzy kwadraty I tak w nieskonczonosc.
Pustka nie ma zadnego domyslnego ksztaltu. Przestrzen wewnatrz pudelka ma ksztalt pudelka, chociaz nie jest pudelkiem, przestrzen wewnatrz sloika ma ksztalt sloika, chociaz nie jest sloikiem, mysl wsrod innych mysli jest tylko konturami tych mysli obok itd. Kiedy zjawiska zmienia swoja nature, zmieni sie tez iluzja mojej formy. Cierpienie powstaje wskutek proby utrzymywania danej formy, zlozony umysl walczy o przetrwanie, a wszystko co zlozone podlega rozkladowi.
Boru - 12 Listopad 2011, 22:23
A tak na powaznie, to moge sobie pisac o manipulacjach i "srodkowych sciezkach", co nie zmienia faktu, ze jestem diabelskim pomiotem
Moze znajdzie sie wsrod was ktos taki madry, kto wezmie sobie te przestrogi do serca i przyszlosci mnie "nawroci"
Ja sam siebie nie jestem w stanie przekonac niestety.
Boru - 13 Listopad 2011, 12:15
| Cytat: | | K***A P*********E O DUPIE MARYNI KAŻDY WIERZY W TO CO CHCE I NIKOMU C***J DO TEGO |
Moja odpowiedz.
Boru - 14 Listopad 2011, 00:00
Polecam ten film o pewnym wynalazcy.
Boru - 14 Listopad 2011, 19:58
Przepowiednie o "koncu swiata" zawsze zawieraja w sobie opisy jakis nietypowych zjawisk na niebie. I takie zjawiska sie pojawia.
Moze zjawic sie "Anty-Ziemia", ktora przysloni nam Slonce na kilka dni. W nocy beda widoczne dwa ksiezyce. Bedzie to wygladalo tak, jakby dwa ksiezyce byly blisko obok siebie, ale to tylko zludzenie, bo Anty-Ziemia jest zdecydowanie wieksza i znajdzie sie o wiele dalej od Ziemi niz Ksiezyc.
Anty-Ziemia obecnie maskuje sie orbitalnie za Sloncem tzn. znajduje sie dokladnie po przeciwnej stronie, dlatego jej nie widzimy.
Nasz uklad sloneczny nie sklada sie ani z osmiu, czy dziewieciu planet, lecz z dwunastu. Ta liczba nie jest stala, poniewaz niektore planety sa jakby gigantycznymi statkami kosmicznymi i nie maja stalego miejsca pobytu. Niektore sa "niematerialne" tzn. nie przejawiaja sie w czestotliwosci trojwymiaru.
Oprocz tej planety pojawi sie gwiazda, czerwony karzel, nazywana tez Nemezis. Gwiazda, a wlasciwie istota, ktora za nia stoi, bedzie starala sie odciagnac uwage ludzi od Ziemi. Jest to zazdrosna istota, ktora nie chce by czlowiek stal sie swiadomy swej mocy.
Ciemnosc, dwa ksiezyce, nieprzewydiwalne Slonce, chaos tym spowodowany, chec zemsty na rzadzacych oraz modlitwy ludzi, ktorzy beda prosic swoich bogow aby ich uratowali, co oczywiscie uczynia. O tym juz pisalem
O Nemezis i Anty-Ziemi wiecej
tutaj.
Boru - 14 Listopad 2011, 23:30
Za duzo tych postow, zeby je usuwac. Nie chce mi sie. Nie wiem w ogole co to ma byc. Kilkanascie stron odgrzewania w kiepski sposob roznych filozofii, jakiegos publicznego obnoszenia sie z czyms.
Smiech na sali, puste krzesla.
Nie przyznaje sie do niczego, co napisalem.
tadzik - 15 Listopad 2011, 06:45
| Boru napisał/a: |
Nie przyznaje sie do niczego, co napisalem. | pisząc to działałeś pod wpływem chwili. Dobrze rozumiem?
Boru - 15 Listopad 2011, 21:10
Obecny sposob komunikowania sie ludzi zostal wprowadzony po to, aby odciagnac ich uwage od nieskonczonosci.
Tak wiec pisanie o "absolucie", o realnosci badz nierealnosci "ja" czy o wplywie istot pozaziemskich na ludzi, to troche tak jakby byc pacyfista z karabinem.
Dlatego wlasnie ludzie uznawani za "mistrzow duchowych" powtarzaja takie puste frazesy jak "sluchaj swojego serca", "zajrzyj wglab siebie", "jestesmy jednoscia" itd. bo co innego moze powiedziec czlowiek, ktory cala swoja wiedze czerpie z pozacielesnych doswiadczen, gdzie moze odebrac w jednej chwili tysiace obrazow.
Napisalem kilkanascie stron glupot, ale nie wyrzekam sie swojego "duchowego" zycia.
Boru - 16 Listopad 2011, 14:06
Filmik dla tych, co twierdza, ze nasze zycie zalezy od genow.
Wiaze sie to z tym, co pisalem o scaleniu ciala fizycznego z eterycznym i utworzeniu ciala "krysztalowego".
Boru - 16 Listopad 2011, 15:18
Jedna z takich glupot, ktora ktos moglby wyczytac w moich postach, jest to, ze czlowiek nie rozni sie niczym od zwierzecia, rosliny, czy kamienia.
Jest to prawda, jednak mialem na mysli swiadomosc zbiorowa zwierzat, czy roslin.
Swiadomosc czlowieka w porownaniu ze swiadomoscia pojedynczego kamienia jest o wiele ostrzejsza. Swiadomosc krolestwa mineralnego, jako calosc, jest rozciagnieta na caly kosmos, w przeciwienstwie do czlowieka, ktorego swiadomosc jest skupiona na malej "przestrzeni".
Gdyby tak "skompresowac" swiadomosc mineralna, to uzyskalibysmy istote, z ktora mozna porozmawiac jak z czlowiekiem.
Swiadomosc mineralow jest skompresowana, jednak nie na tym poziomie, gdzie przejawia sie ludzka jazn. Tak wiec to tylko my jedynie "rozdrabniamy" innych w swojej glowie. Tak samo jest z roslinami i zwierzetami. Nasza jazn jest ulokowana w takiej czestotliwosci, gdzie widzimy tylko ciala fizyczne, eteryczne i astralne innych istot, co moze dawac zludzenie, ze mamy do czynienia z czyms slabiej rozwinietym badz zupelnie martwym. Takich podzialow mozna dokonywac w nieskonczonosc, a kazdy kolejny jest jak przymykanie oczu, zawezanie pola widzenia. Dlatego wlasnie Harold ma zasloniete oczy
Nasze "wyzsze ja" natomiast, jest rowne istotom nazywanymi boskimi. Dlatego istoty negatywne "rozczlonkowaly" czlowieka na rozne czesci, aby zaczal on myslec, ze ma do czynienia z bogami z niebios.
Napisalem tez, ze nie ma zadnego tworzenia swiatow, czasu, ani naruszenia wolnej woli.
I tak w rzeczywistosci jest.
Istnieje nieskonczona ilosc alternatywnych planet Ziemia, na ktorych odgrywane sa rozne warianty historii.
Podejmujac jakakolwiek decyzje, przenosimy sie do jednej z tych rzeczywistosci. Swiat widziany na zewnatrz jest przejawem stanu wewnetrznego istoty podejmujacej decyzje. Jedyne co istnieje, to terazniejszosc, w ktorej decyduje sie o tym, w ktora rzeczywistosc sie wejdzie.
Boru - 16 Listopad 2011, 18:47
Film dla fanow kostki Rubika
Boru - 16 Listopad 2011, 23:22
Kaczor Donald o pentagramach, zlotym podziale i zlotej spirali
Boru - 17 Listopad 2011, 12:39
Kolejna glupota, ktora chcialbym wyprostowac (zanim juz na dobre zamilkne tutaj ), to stwierdzenie, ze "gwiazdy sa przejawem istot pozytywnych, a planety i czarne dziury istot negatywnych".
Ziemia jako zywa istota ma nizsze warstwy swojej istoty, jak i wyzsze (a wlasciwie - tak to jedynie odbieramy). To, co my nazywamy powierzchnia Ziemi jest jakby jej ego. Istoty, ktore nie sa zdolne do zamieszkiwania Slonca, tak jak np. ludzie (w wiekszosci), ograniczaja sie do nizszych warstw planet. Dlatego wlasnie "swietych" czy "oswieconych " przedstawia sie na tle tarczy slonecznej.
Im dalej wglab Ziemi, tym z wyzszymi jej aspektami mamy do czynienia i tym bardziej jest widoczny zwiazek z gwiazda. I tak jak "wyzsze ja" czlowieka przemienia tak jego cialo, ze jest zdolny do zamieszkiwania Slonca, tak samo i "wyzsze ja" Ziemi przemienia stopniowo poszczegolne jej warstwy. Dlatego wlasnie ludzie uporczywie trzymajacych sie swoich cial fizycznych, aby je ocalic, beda musieli opuscic Ziemie. Prosta logika.
Kiedy czlowiek zaczyna przejawiac dostateczna rownowage energetyczna, kiedy staje sie "fraktalny", zaczyna wchodzic w rezonans z Ziemia. Przestaje on ograniczac sie wylacznie do swojego ciala - jego cialem staje sie cala planeta.
| Cytat: | | Ja jestem światłością, która jest ponad wszystkimi. Ja jestem Pełnią, Pełnia wyszła ze mnie, Pełnia doszła do mnie. Rozłupcie drzewo, ja tam jestem. Podnieście kamień, a znajdziecie mnie tam. |
Nalezy to traktowac doslownie.
Boru - 18 Listopad 2011, 00:32
Jeszcze cos o datach "konca swiata". Samo przywiazywanie sie do dat jest skutkiem dzialania ego, ktore nie chce dopuscic do tego, aby ktos sie go pozbyl teraz. Jesli to co pisalem o Sloncu i przemianie "cial ego" w "ciala serca" ma sie zdarzyc, to musza zostac rowniez rozpuszczone takie zwyczaje jak ustalanie dat pewnych zdarzen.
Energia naplywajaca z coraz wieksza intensywnoscia w kierunku Ziemi, rozpuszczajaca stopniowo struktury ego, bedzie musiala automatycznie wywolac rozczarowanie wsrod ludzi oczekujacych jakis zmian w 2011, 2012 itd.
Moze wiec dojsc do tego, ze rozni ludzie, posiadajacy spora wiedze na temat tego, jak moze wygladac przyszlosc, w momencie kiedy zorientuja sie, ze w danym terminie nic sie nie stanie, straca wiare w to wszystko co glosili. I wtedy te wydarzenia o ktorych wiedzieli - zaskocza ich
| Cytat: | | Obecny sposob komunikowania sie ludzi zostal wprowadzony po to, aby odciagnac ich uwage od nieskonczonosci. |
Odnosze takie wrazenie, ze ludzie naprawde "duchowo rozwinieci", to tacy, ktorzy tak naprawde nic nie musza robic, ani mowic niczego nadzwyczajnego, lecz sama swoja obecnoscia potrafia wywolac globalne zmiany. Znowu tutaj przytocze postac Jezusa, ktory nie napisal zadnej ksiazki, ani nie wiemy jak wygladal. Jego slowa spisane przez swiadkow w ewangeliach w sumie nie sa niczym nowym. Sa to te same slowa i historie jakie mozna spotkac w innych "swietych pismach". Ja w tym temacie napisalem chyba wiecej "madrosci". Ktos, kto czytal nowy testament wie, ze apostolowie nie za bardzo rozumieli swojego nauczyciela. Wlasciwym tworca chrzescijanstwa jest Saul z Tarsu, znany tez jako Apostol Pawel, ktory nie byl jednym z dwunastu. Jedyne jego spotkanie z Jezusem odbylo sie w wizji. W jego listach nie znajdziemy zadnych faktow z zycia Jezusa.
Mamy wiec do czynienia z czlowiekiem o ktorym nie wiadomo nic, ktory nie powiedzial niczego specjalnego, a ktorego ludzie tocza wojny. Podejrzewam, ze mial (i ma) niezly ubaw z tego.
Boru - 18 Listopad 2011, 01:51
| Cytat: | | Tesknia za "starymi, dobrymi czasami" .. co bardzo czesto przejawia sie rowniez na naszym, ludzkim poziomie np. w muzyce rockowej , czy bluesowej. Inspiruja ludzi do tworczosci, ktora programuje ich tak, ze zaczynaja myslec i tesknic podobnie jak one. |
Najpiekniejsza piosenka o Lucyferze jaka znam
Boru - 18 Listopad 2011, 16:32
| Cytat: | Istnieje nieskonczona ilosc alternatywnych planet Ziemia, na ktorych odgrywane sa rozne warianty historii.
Podejmujac jakakolwiek decyzje, przenosimy sie do jednej z tych rzeczywistosci. Swiat widziany na zewnatrz jest przejawem stanu wewnetrznego istoty podejmujacej decyzje. Jedyne co istnieje, to terazniejszosc, w ktorej decyduje sie o tym, w ktora rzeczywistosc sie wejdzie. |
Tu jest podana przyczyna moich kilkudziesieciu FMLi zaraz po przekroczeniu 1000 pietra
Do 1000 pietra gram nie myslac, nie zastanawiajac sie nad niczym, takie skakanie dla samego skakania. Po 1000 pietrze pojawia sie mysl "byle tylko doskoczyc do 1300", a podazenie za ta mysla jest jak wyciagniecie wtyczki z gniazdka. Pozbywam sie w automatycznie tego, co umozliwilo mi doskoczenie z latwoscia do 1000 pietra.
Te "byle tylko do 1300" jest jak "nie skaczesz teraz".
Ludzie nie potrafia dobrze grac, bo podazaja za myslami o tym, ze musza gdzies doskoczyc aby zdobyc jakas kolejna range.
Myslenie o niemysleniu tez jest mysleniem
Harold skacze na slepo, nie wie na ktorym jest pietrze i nie wie co moglby zrobic aby byc wyzej.
To samo zjawisko mozna zaobserwowac u sportowcow.
Czy Messi stara sie byc Messim, czy nim po prostu jest? Jestem przekonany, ze gra slabiej tylko wtedy, kiedy stara sie udowodnic swoja wartosc.
Boru - 18 Listopad 2011, 18:07
Tak wiec jedynie moje posty w "rekordach" maja wartosc. Te w tym temacie sa nic nie warte.
Boru - 18 Listopad 2011, 20:10
Kto jest wiekszym materialista:
-ten, ktory brzydzi sie pieniedzmi i zyje jak zebrak
-ten, ktory ma duzo pieniedzy i nie jest od nich uzalezniony
Kto jest wiekszym indywidualista:
-ten, ktory izoluje sie od spoleczenstwa, zle sie czuje w towarzystwie i gardzi cudzymi ideami
-ten, ktory zyje wsrod ludzi, ale nie idzie za glosem wiekszosci
Wszystko ma swoj biegun przeciwny.
Brzydzac sie pieniedzmi i stajac sie zebrakiem, automatycznie stwarza sie materialiste z duzym majatkiem.
Brzydzac sie ludzi i chowajac sie przed nimi, automatycznie stwarza sie polityka.
Boru - 19 Listopad 2011, 19:06
Slowo na niedziele od Bora
Boru - 19 Listopad 2011, 23:32
Nic we wszechswiecie nie jest normalne.
Boru - 20 Listopad 2011, 00:48
| Cytat: |
Boru
21:21:47
hmmmmmmmmm
21:26:49
http://www.youtube.com/watch?v=WAjOGaEImF8
Klaud
21:32:39
Dwumetylotryptamina? Nie słyszałam o tym nigdy...
Boru
21:33:44
jest to fizyczny odpowiednik trzeciego oka, mozna tak powiedziec ;P
21:34:37
mozna to zazywac i doznawac takich wizji, mozna rowniez "odpalac" sila woli
Klaud
21:34:50
Wziąłbyś?
Boru
21:35:50
nie wiem czy w moim odebnym stanie swiadomosci te wizje byly by przyjemne ;P
21:35:54
bylyby?
21:35:59
obecnym*
Klaud
21:36:03
Łącznie.
21:36:11
Rozumiem.
Boru
21:36:32
pewnie z jakimis wezami bym walczyl
Klaud
21:36:46
Ciekawe, co ja bym zobaczyła.
21:36:51
Nie mam nawet pomysłu.
Boru
21:37:39
kawa jest narkotykiem, ale jest dozwolona, bo daje sile do dalszej pracy ;P
Klaud
21:37:52
*Narkotyzuje się*.
Boru
21:37:52
alkohol jest narkotykiem, ale jest dozwolony, bo wzmacnia strumien mysli
Klaud
21:37:55
A. Teraz nie.
Boru
21:38:40
natomiast nie mozesz zazywac ani posiadac "narkotyku", ktory i tak nosisz w sobie
21:38:47
wszyscy powinni zostac aresztowani
Klaud
21:38:48
No trochę paranoja.
Boru
21:39:19
*glask*
21:40:18
tacy ludzie jak Budda czy Jezus byli bez przerwy nacpani
21:40:20
Klaud
21:40:39
*Słucha*.
Boru
21:40:53
ale ja skonczylem...
21:40:56
*czochr*
21:40:57
Klaud
21:41:53
E.
Boru
21:43:09
ktos pewnie by powiedzial: no widzisz, te wizje, to nic realnego, to wina jakiejs tam substancji
21:43:42
tylko, ze ten swiat ktory w tej chwili ogladasz, jest tak samo realny
Klaud
21:44:27
No ale jeśli śnię, wydziela się ta substancja... i mam wizje senne pod między innymi jej wpływem, natomiast nie wydziela się ona na jawie...
Boru
21:44:53
bo na "jawie" jestes pod wplywem innych substancji
Klaud
21:45:39
A. Ale one się wydzielają same, tak?
21:45:45
Pomijam, że ja się wspomagam kawą.
Boru
21:46:07
tak samo jak mysli pojawiaja sie same
21:46:55
nie ma takiego momentu, w ktorym decydujesz o czym pomyslisz
Klaud
21:47:23
"Pomyślę o deklinacjach łacińskich, konkretnie pierwszej. Fabula, fabulae, fabulae, fabulam, fabula, fabula...":
21:47:29
Bez dwukropka.
21:47:34
Za to z kropką.
Boru
21:47:43
to jest jedna z mysli, ktorych nie planowalas
Klaud
21:47:51
Dwukropek?!
Boru
21:48:18
kiedy zdecydowalas, ze pomyslisz "pomysle o.."
Klaud
21:48:36
No ale potem myśl była już moja!
21:48:47
Była reakcją na Twoje słowa...
21:48:51
Ty ją wywołałeś?
21:49:01
Czy zatem ja wywołuję Twoje myśli, a one Twoje odpowiedzi?
Boru
21:49:23
a ja kim jestem? dlaczego uwazasz mnie za jakis oddzielny byt, skoro moje slowa pojawiaja sie w Twojej glowie
21:49:40
masz jakis dowod na to, ze jestem realna istota/
21:49:41
Klaud
21:49:51
Jesteś namacalnym innym bytem.
Boru
21:50:18
*wstydnis*?
Klaud
21:50:28
?!
Boru
21:50:33
Klaud
21:50:39
Przerażające...
Boru
21:51:09
chodzi o to, aby przestac utozsamiac sie z myslami
21:51:20
pozwolic im przeplywac bez oporu
Klaud
21:52:37
Słucham!
Boru
21:53:15
na facebooku byla jakas dyskusja na temat natchnienia biblii
21:53:18
Boru napisal:
21:53:20
"Biblia, natchione slowo Boga" to mysl, ktora jesli chce sie zatrzymac, trzeba jej wybudowac klatke skladajaca sie innych mysli, teologii, artykulow napisanych przez "wiarygodnych ludzi" itd. Sa one niestale, narazone na ataki z zewnatrz, ...trzeba wiec bez przerwy je umacniac, aby nie runely. Wszystko to po to, aby moc sie napawac mysla o "Biblii, natchnionym slowie Boga". W zyciu kazdego fundamentalisty przyjdzie kiedys taki moment, w ktorym zada sobie pytanie "czego ja tak wlasciwie bronie i po co? Czy przyjdzie kiedys taki czas, w ktorym ta mysl stanie sie rzeczywiscie mna?".
21:53:47
przeszlo bez echa
Klaud
21:54:03
Jak umacniać?
21:54:07
Znaczy jak się umacnia.
21:54:09
Czytać więcej?
21:54:11
Na tym to polega?
Boru
21:54:30
szukasz ludzi, ktorzy w przekonujacy sposob obalaja teorie innych, a potwierdzaja Twoja ;P
Klaud
21:54:50
A.
21:54:57
Gra bez końca.
Boru
21:55:05
i robi sie to, co pisalem o kwadratach i trojkatach
21:55:24
ta mysl o "nieomylnej ksiedze" jest tylko konturami tych mysli o tym, ze tak jest
Klaud
21:55:26
A mimo to chciałoby się ustabilizować poglądy, a nie tak stać na rozdrożu...
21:55:30
Ale co poradzić.
Boru
21:55:33
a ona sama jest pusta w srodku
21:56:11
zadna mysl mysl nigdy nie bedzie stabilna
21:56:25
aby ja utrzymac na zawsze, trzeba bedzie ja na zawsze bronic
Klaud
21:56:39
W sumie ma sens.
21:56:43
To, co piszesz.
Boru
21:56:46
kwestia czasu kiedy ktos sie zmeczy
Klaud
21:56:49
Teraz do mnie w tej chwili...
21:56:51
*Kończy myśl*.
21:56:55
No.
Boru
21:57:19
myslenie, to jest wlasnie to, co dal czlowiekowi tzw. Lucyfer
21:57:36
i jak widzisz, to nie jest dobre
21:57:53
to jak kasajaca jaszczurka, albo robak
Klaud
21:58:11
Ale jak nie myśleć.
Boru
21:58:27
albo "krzew gorejacy" ktory nigdy sie nie spala
21:58:33
co go Mojzesz widzial
22:00:34
mysle ze jestem blisko tej wolnosci od myslenia
22:00:49
czasami cos jakby przeswituje przez ta gore mysli
22:00:55
taki niezmienny spokoj
22:01:22
brak myslenia, to nie jest zanik swiadomosci
Klaud
22:01:45
*Słucha*.
Boru
22:02:28
to wlasnie myslenie jest brakiem swiadomosci, to tak jak z tymi moimi fmlami, co pisalem
22:03:19
kiedy czlowiek mysli o czyms, ze ma cos zrobic, jest odlaczony od pradu
22:03:44
bo myslom zawsze czegos brakuje, potrzebuja czegos "w przyszlosci"
22:03:55
i to pozbawia czlowieka terazniejszosci
Klaud
22:04:15
Chyba łapię.
Boru
22:04:19
*glask*
22:05:36
chodzi o to, aby moc puscic wolno nawet najbardziej skomplikowane konstrukcje myslowe
22:05:58
puszczac je wolno bez przerwy, teraz
Klaud
22:06:31
Nie zatrzymywać się nawet na chwilę? Wtedy nie będzie analizy tych myśli.
Boru
22:07:13
po co sie jeszcze bardziej zapetlac
22:07:27
co to da, ze zanalizujesz cos
22:07:47
bedziesz myslala, ze cos zanalizowalas
Klaud
22:07:48
No Twoje przemyślenia teraz powstały na skutek jakiejś analizy.
Boru
22:08:35
te "podskorne przeblyski" tak uporzadkowaly te mysli, ze takie cos pisze
Klaud
22:08:43
A.
22:08:47
To zwracam honor.
Boru
22:08:49
22:11:00
tak wiec nie chodzi o to, aby stac sie bezmyslnym
22:11:09
"pierd**e, nie mysle, bendem budda"
Klaud
22:11:20
Ik...
Boru
22:11:39
rozwiazujac jakies zadanie, nalezy pozwolic przyplynac myslom, ktore je rozwiaza
22:11:50
samo sie rozwiaze
Klaud
22:12:14
Ciekawe, czy zadziałałoby to na maturze z matmy...
Boru
22:12:23
Klaud
22:12:25
Ale 56%, myśląc... to też nieźle! |
Boru - 20 Listopad 2011, 10:31
Tym jest wlasnie tzw. medytacja. To nie jest odcinanie sie od zewnetrznych zjawisk, lecz uczynienie zjawisk zewnetrznych wewnetrznymi, przy zachowaniu niezmiennego spokoju.
To nie jest kolejna czynnosc do wykonania, w jakiejs odpowiedniej pozycji, w odpowiednich warunkach. Ktos, kto meczy sie w dzien i siada do "medytacji" aby sie od niego uwolnic tak naprawde tylko udaje lub przesyla swoja energie glodnej jaszczurce. Kiedy widzisz czlowieka siedzacego i mantrujacego cos pod nosem, otoczonego kadzidelkami, to przywal mu z liscia, aby sprawdzic, czy nie udaje.
Boru - 20 Listopad 2011, 16:37
Puszczenie mysli wolno, nie oznacza chaosu - wrecz przeciwnie. Analizujac i starajac sie porzadkowac swiat, porzadkuje sie cos, co juz jest uporzadkowane, a wiec tworzy sie balagan.
Jak to gdzies napisalem: rytm zastepuje sile. Kiedy przestaje stawiac opor, mysli staja sie rytmiczne i tworza harmonijna muzyke, stopniowo ogaraniajac coraz wieksza przestrzen. Od planet, poprzez gwiazdy i galaktyki, w nieskonczonosc.
Boru - 20 Listopad 2011, 19:51
hmmmmmmmmmmm
Boru - 21 Listopad 2011, 13:29
| Cytat: | Jedna z takich glupot, ktora ktos moglby wyczytac w moich postach, jest to, ze czlowiek nie rozni sie niczym od zwierzecia, rosliny, czy kamienia.
Jest to prawda, jednak mialem na mysli swiadomosc zbiorowa zwierzat, czy roslin.
Swiadomosc czlowieka w porownaniu ze swiadomoscia pojedynczego kamienia jest o wiele ostrzejsza. Swiadomosc krolestwa mineralnego, jako calosc, jest rozciagnieta na caly kosmos, w przeciwienstwie do czlowieka, ktorego swiadomosc jest skupiona na malej "przestrzeni".
Gdyby tak "skompresowac" swiadomosc mineralna, to uzyskalibysmy istote, z ktora mozna porozmawiac jak z czlowiekiem.
Swiadomosc mineralow jest skompresowana, jednak nie na tym poziomie, gdzie przejawia sie ludzka jazn. Tak wiec to tylko my jedynie "rozdrabniamy" innych w swojej glowie. Tak samo jest z roslinami i zwierzetami. Nasza jazn jest ulokowana w takiej czestotliwosci, gdzie widzimy tylko ciala fizyczne, eteryczne i astralne innych istot, co moze dawac zludzenie, ze mamy do czynienia z czyms slabiej rozwinietym badz zupelnie martwym. Takich podzialow mozna dokonywac w nieskonczonosc, a kazdy kolejny jest jak przymykanie oczu, zawezanie pola widzenia. Dlatego wlasnie Harold ma zasloniete oczy
Nasze "wyzsze ja" natomiast, jest rowne istotom nazywanymi boskimi. Dlatego istoty negatywne "rozczlonkowaly" czlowieka na rozne czesci, aby zaczal on myslec, ze ma do czynienia z bogami z niebios. |
Trzeba dodac, ze my nigdy nie bylismy roslina, ani zwierzeciem. Chodzi o to, ze kiedy "aniolowie" byli "ludzmi" to widzieli nasza jazn w czestotliwosci, gdzie objawiala sie ona jako cos, co bylo odpowiednikiem dzisiejszych zwierzat (w sumie to sprzecznosc, bo jesli nie bylismy zwierzetami, to aniolowie nie byli ludzmi). Widziano nas jako dziwne stwory plywajace w purpurowej mgle , podlaczone do jakby "sznurow", ktore wstrzykiwaly nam substancje odzywcze Narkoman to ktos, kto podaza za mysla istoty, ktora chce zyc w dawnym srodowisku, w ktorym funkcjonowala.
Trzymanie sie mysli o wolnosci to zupelnie cos innego niz wolnosc myslenia.
Tak wiec nie ma czegos takiego jak zniszczenie swiadomosci. Mozna ja rozdrabniac na coraz drobniejsze kawaleczki, jednak na wyzszym poziomie jest ona dalej "skompresowana".
Tak jak struna naciskana w roznych miejscach wydaje rozne dzwieki, tak samo i na najwyzszym poziomie jest jedna swiadomosc drgajaca w roznych czestotliwosciach.
| Cytat: | | zadna mysl mysl nigdy nie bedzie stabilna |
O tym jest ta przypowiesc Jezusa:
| Cytat: | | Każdy więc, kto słucha tych słów moich i wykonuje je, będzie przyrównany do męża mądrego, który zbudował dom swój na opoce. (25) I spadł deszcz ulewny, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, ale on nie runął, gdyż był zbudowany na opoce. (26) A każdy, kto słucha tych słów moich, lecz nie wykonuje ich, przyrównany będzie do męża głupiego, który zbudował swój dom na piasku. (27) I spadł ulewny deszcz, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, i runął, a upadek jego był wielki. (28) A gdy Jezus dokończył tych słów, zdumiewały się tłumy nad nauką jego. (29) Albowiem uczył je jako moc mający, a nie jak ich uczeni w Piśmie. |
Boru - 21 Listopad 2011, 23:12
Oj tam.
Devlin - 22 Listopad 2011, 02:47
Spam jak cholera.
Boru - 22 Listopad 2011, 11:29
Na pewno?
Boru - 22 Listopad 2011, 16:36
| Cytat: | Boru
22:11:39
rozwiazujac jakies zadanie, nalezy pozwolic przyplynac myslom, ktore je rozwiaza
22:11:50
samo sie rozwiaze
Klaud
22:12:14
Ciekawe, czy zadziałałoby to na maturze z matmy...
Boru
22:12:23
Klaud
22:12:25
Ale 56%, myśląc... to też nieźle! |
| Eckhart Tolle napisał/a: | W późnych latach 70-tych zwykłem codziennie jadać lunch w barze akademickim na Uniwersytecie
Cambridge. Towarzyszył mi jeden lub dwójka przyjaciół. Czasem przy pobliskim stole, razem z
kilkoma osobami spożywał posiłek mężczyzna na wózku. Pewnego dnia, gdy usiadł przy stoliku na
przeciw, nie mogłem się powstrzymać, by dokładniej mu się przyjrzeć. Byłem zaszokowany tym co
zobaczyłem. Teraz widziałem to wyraźnie. On był praktycznie całkiem sparaliżowany. Ciało było
zdeformowane, a głowa stale pochylona do przodu. Jedna z towarzyszących mu osób starannie
podawała mu jedzenie do ust. Duża część jednak wylatywała i trzeba ją było łapać na osobny talerzyk.
Od czasu do czasu ten przykuty do wózka mężczyzna wydawał jakieś niezrozumiałe, podobne do
bełkotu dźwięki. Co dziwne osoba, która była blisko zdawała się to rozumieć i tłumaczyć pozostałym.
Jakiś czas potem zapytałem przyjaciela czy zna tego chorego mężczyznę. „Oczywiście”-
odpowiedział - „to profesor matematyki, a ludzie mu towarzyszący to jego studenci. On cierpi na
porażenie mózgowe, które w postępujący sposób paraliżuje każdą część jego ciała. Z tego co wiem
dawano mu jakieś pięć lat życia. To chyba najokrutniejszy los jaki może przypaść ludzkiej istocie”.
Kilka tygodni później, gdy wychodziłem z budynku, on akurat wjeżdżał. Gdy trzymałem drzwi, aby
wózek mógł przejechać, nasze spojrzenia spotkały się. Ze zdziwieniem spostrzegłem, że jego oczy
były jasne. Nie było w nich śladu nieszczęścia. Wiedziałem od razu, że porzucił opór. żył w
zawierzeniu.
Kilka lat później, kiedy kupowałem gazetę, ze zdumieniem zobaczyłem jego zdjęcie na tytułowej
stronie popularnego, międzynarodowego czasopisma. Nie tylko wciąż żył, ale do tego czasu stał się
najwybitniejszym fizykiem teoretycznym świata. Tak, to był Stephen Hawking. Czytając artykuł o
nim znalazłem słowa, które potwierdziły moją obserwację dokonaną wtedy, kiedy patrzyliśmy sobie
w oczy. Reasumując swoje życie powiedział: (teraz przy pomocy syntezatora mowy) – „Kto mógłby
życzyć sobie więcej?” |
Wydostac sie ze strumienia mysli.
U mnie to bywa roznie. Sa takie chwile, kiedy mocno sie miotam i zapetlam, ale zawsze w jakims krytycznym momencie puszczam to, po czym spokoj wraca jeszcze bardziej wyrazny. Tak naprawde to nie sa wtedy moje mysli. Po rozwiazaniu tej petli aktywnosc mozgu spada o 90%, a wydajnosc wzrasta wielokrotnie
Potrafie odizolowac sie na dlugie miesiace od spoleczenstwa w malym mieszkaniu, wywolac swoja obecnoscia taki wplyw na domownikow, ze o nic sie nie pytaja, zachowujac kondycje fizyczna i psychiczna w rownowadze, a nastepnie tak po prostu pojsc na browara Ktos moglby powiedziec, ze jestem w depresji, albo ze jestem no-lifem. No-life to ktos, to nieustannie za czyms goni aby zalatac swoja pustke wewnetrzna. To ktos, kto musi spotykac sie z ludzmi, ktorzy powiedza mu jakies mile slowa, aby nie czuc sie samotnym. Mi tego nie brakuje. Lubie ludzi, nie gardze nimi, ale nie jestem od nich uzalezniony.
Boru - 23 Listopad 2011, 12:19
Przestajac utozsamiac sie z myslami i z "ja", ktore jest jedynie bezwartosciowa historyjka nieustannie przetwarzana w glowie (podobnie jak "czas" - wszystkie mysli odnoszace sie do jakiegos wydarzenia sa myslami, ktore pojawiaja sie teraz), przestaje tez utozsamiac sie z emocjami dopasowanymi do konkretnych mysli. Wtedy te emocje staja sie osobnym bytem, zyjacym swoim wlasnym zyciem. Moze on sie mscic i zwracac na siebie uwage, atakujac nawet cialo. Jednak brak stawiania oporu i dalszego zasilania tego tworu sprawia, ze rozpuszcza sie lub szuka pokrewnych wibracji u innych ludzi, do ktorych sie doczepia. Jeszcze raz przypominam o hologramie z ukrzyzowanym Jezusem
Dopiero wtedy moga zaistniec prawdziwe uczucia, a nie imitacje. Czlowiek pozbawiony filtra "ja" i emocji widzi swiat jako odbicie swojego stanu wewnetrzengo. W kazdym czlowieku widzi to samo, co zyje w nim samym. Nie ma wiec takiej mozliwosci, aby kogos lubic mniej lub bardziej. Czlowiek sam staje sie tym, co zyje w kazdym innym czlowieku, tym, co nie podlega smierci, a umysl staje sie o wiele "lzejszy" i wydajniejszy. Wtedy pojawiaja sie zdolnosci "paranormalne", jak np. jasnowidzenie, czy opuszczanie ciala.
Zdecydowana wiekszosc ludzi zyje w stanie "opetania" i amoku, jednak w ostatnich latach szybko to sie zmienia. Zwieksza sie liczba ludzi ekstremalnie zmanipulowanych, ale zwieksza sie tez liczba ludzi przebudzonych.
| Ewangelia Tomasza napisał/a: | 7 Rzekł Jezus: "Szczęśliwy lew, którego zje człowiek. I lew stanie się człowiekiem. Przeklęty człowiek, którego zje lew. I człowiek stanie się lwem".
108 Rzekł Jezus: "Kto napił się z mych ust, stanie się takim, jak ja. Ja sam stanę się nim i tajemnice zostaną mu objawione". |
Boru - 24 Listopad 2011, 15:43
Ewangelia Marii Magdaleny.
Boru - 25 Listopad 2011, 13:49
Podsumowujac
Gdzies tam, chyba na czwartej stronie Napisalem o tym, co dzieje sie z czlowiekiem po "smierci". Czlowiek traci swoje cialo fizyczne, nastepnie eteryczne, astralne itd. Rozpada sie to, z czym sie utozsamial. Tak wyglada zycie po smierci wielu ludzi. Podaza sie za hipnotyzujacym "bialym swiatelkiem w tunelu" i trafia sie do fabryki, gdzie jest sie rozbieranym na czesci, skladanym od nowa i posylanym z nowa tozsamoscia. Ludzie przywiazani do tych cial boja sie po smierci tego, co jest ich prawdziwa jaznia. Widzac ostre swiatlo ich "wyzszego ja" lub bezkresna pustke, uciekaja od tego.
Brak utozsamiania sie z myslami, pragnieniami i falszywym "ja", oraz brak stawiania im oporu, sprawia, ze jest sie tym, w czym sie te wszyskie ciala rozpadaja Czyli mamy proces odwrotny, polegajacy na scalaniu zniszczalnego z niezniszczalnym.
Oto cala filozofia.
Bunt przeciwko systemowi nie przetrwa. Mysl o tym, ze gdzies tam po smierci uwolnie sie od tego bagna, po smierci bedzie dalej ta sama mysla, dlatego trzymajac sie niej, znowu powroce w to samo bagno, aby sie z niego po smierci wydostac.
Mozna rozpracowac wszystkie mechanizmy "urabiania" i nie rozpracowac tego, co rozpracowuje czyli wiecznie nienazartego "ja".
Prawda jest banalna i bezlitosna.
Boru - 25 Listopad 2011, 20:19
Tak wiec sekretem niesmiertelnosci jest nie traktowanie zycie powaznie i nie sluchanie sie glosow pojawiajacych sie w glowie.
Mozna sobie kombinowac, ze moze tak, a moze inaczej, "ta idea jest calkiem interesujaca" albo "nie zgadza sie to z moim swiatopogladem", blablablabla itd. ale w ten sposob nigdy nie dojdzie sie do wniosku, ze to z samym mysleniem i z "ja" jest cos nie tak. Dopiero "przegrzanie" umyslu lub cierpienie jest w stanie do tego doprowadzic.
Cierpienie nie koniecznie odczuwane na sobie, moze to byc tez cierpienie zadawane innym, jak w przypadku Saula z Tarsu (Apostol Pawel), ktory wtracal chrzescijan do wiezienia i skazywal na smierc, az nagle zdal sobie sprawe ze swego obledu i ujrzal swiatlosc z nieba
Nie ma wiekszej przyjemnosci niz byc byc "filozofem" i przestac nim byc.
Boru - 27 Listopad 2011, 12:49
| Cytat: | | Brak utozsamiania sie z myslami, pragnieniami i falszywym "ja", oraz brak stawiania im oporu |
Ten brak stawiania oporu jest bardzo wazny. Jesli "ja" jest falszywe, to stawiajac mu opor .. kto sie komu opiera? To juz jest schizofrenia.
"Ja" rozpuszcza sie samo, kiedy kieruje sie na niego swiatlo swiadomosci.
Devlin - 27 Listopad 2011, 18:15
| Boru napisał/a: | | "Ja" rozpuszcza sie samo, kiedy kieruje sie na niego swiatlo swiadomosci. |
To chyba najlepsze zdanie jakie kiedykolwiek napisałeś.
Boru - 27 Listopad 2011, 23:10
Im dluzej sie tym wszystkim zajmuje, tym bardziej widze prostote tego wszystkiego.
Jest czas (wieczne "teraz") i przestrzen. Jedno Istnienie zmanifestowane na niezliczona ilosc sposobow, mysli i uczucia plynace z nikad i donikad.
Zadnych "wymiarow", zadnych "duchowych przewodnikow", zadnych waznych pytan oczekujacych odpowiedzi.
Wszystko istnieje bez zadnego wysilku kogokolwiek, nie potrzeba sie wysilac i meczyc, aby zyc.
Devlin - 29 Listopad 2011, 12:00
Polemizowałbym do tego, że nie trzeba się wysilać aby żyć.
Mogę rzucić wszystko co mam, chodzić wyrezany od rana do nocy, skończyć jako "okoliczny pur" ale czy to jest naprawdę życie?
Trochę wysiłku trzeba włożyć by (godnie) żyć.
Boru - 29 Listopad 2011, 12:47
Nie masz niczego. Mozesz najwyzej utozsamiac sie z mysla o tresci "mam cos".
Nie mozesz wiec wyrzec sie, ani stracic czegos, czego nie masz.
Ziemia krazy wokol Slonca bez zadnego wysilku.
Wystarczy wyjsc na ulice, albo poczytac komentarze na onecie, aby zobaczyc jakie sa skutki ludzkich staran o poprawe wlasnego losu.
Devlin - 29 Listopad 2011, 12:55
Uważam, że pięknie jest się łudzić, że coś się ma.
Nawet jeśli się nie ma, a kłamstwo może poprawić Ci humor to ja wolę żyć w kłamstwie i błogiej nieświadomości prawdy.
Skutki, o których mówisz są zwykle opłakane, jestem tego świetnym przykładem.
Ale powiedz mi teraz, drogi Boru, jak osiągnąć szczęście i wewnętrzny spokój na tym, hmm, świecie.
Boru - 29 Listopad 2011, 13:30
Obserwujac i bedac swiadomym mysli, uczuc i zjawisk, ktore sa czescia swiata podlegajacemu zniszczeniu. To, co jest swiadome, nie jest ani mysla, ani uczuciem, ani zjawiskiem i nie podlega zadnym zmianom.
Brzmie jak jakis Mistrz Yoda
Ja, przez swoje "marzycielstwo" (na pewno swoje?) stalem sie jakby Panem X, bez wyksztalcenia, pracy, przyjaciol itd. Dopiero ostatnio dotarlo do mnie, ze nigdy nie musialem tego robic, bo szczescie i spokoj jest juz przed szukaniem i mysleniem. Umysl musi zrobic "error" aby to sie wydalo. I to mnie teraz bardzo smieszy
Boru - 29 Listopad 2011, 19:25
Ludzki umysl ma tendencje do tworzenia piramidek.
Dzielnica < miasto < wojewodztwo < panstwo < kontynent < swiat itd.
Obywatel < radny < posel < senator < premier < prezydent itd.
zerowka < podstawowka < gimnazjum < liceum < studia itd.
wymiar pierwszy < wymiar drugi < wymiar trzeci <wymiar czwarty itd.
Schodki kamienne < lodowe < metalowe < lawowe < kosciane itd.
Umysl wmawia sobie, ze jest na jakims poziomie tej piramidki i wspinajac sie po niej, dojdzie na szczyt. Zawsze ma sie do tego szczytu tak samo daleko, poniewaz utozsamia sie z mysla o wspinaniu i nieustannie ja podtrzymuje.
Rzeczywistosc poza umyslem mozna porownac do kuli. Nieskonczenie duza kula, ktorej srodek jest wszedzie, a powierzchnia nigdzie
Devlin - 30 Listopad 2011, 01:33
Gdybym zamiast pić wódkę zabrał się za przemyślenia jak Ty też byłbym niezły ale teraz po prostu nie wiem co mam napisać, najchętniej bym czytał Twoje kolejne posty ;p
Pewnie rano jak będę nieco, hmm, żywszy to zedytuję i usunę tego posta ^^
Boru - 30 Listopad 2011, 13:10
Gdyby tak nagle, w wyniku przewagi np. bieguna negatywnego nad pozytywnym miliardy wszechswiatow poskladalyby sie jak kostki domina, to jakie znaczenie mialoby to dla przestrzeni, na tle ktorej to wydarzenie sie rozegralo?
Kluczem do wolnosci jest stac sie przestrzenia w ktorej rzeczy sie dzieja.
Jesli pozwalasz istniec myslom i uczuciom, bez ich analizy i oceny, to gdzie pojawia sie ten cierpiacy mysliciel? Nie ma go, bo jest zludzeniem.
"wymiary" i swiaty rownolegle zaczynaja sie na siebie nakladac, przeszlosc i przyszlosc odbywaja sie teraz, rownanie, ktorego wynikiem jest zero, rozwiazuje sie samo. Do kazdej liczby mozna dopisac +0, tak wiec rozwiazanie jest obecne w kazdej liczbie.
| Cytat: | | Podaza sie za hipnotyzujacym "bialym swiatelkiem w tunelu" i trafia sie do fabryki, gdzie jest sie rozbieranym na czesci, skladanym od nowa i posylanym z nowa tozsamoscia. |
Od 8:55 i nastepna czesc
Boru - 2 Grudzień 2011, 00:02
Jeszcze jeden filmik dotyczacy tego swiatelka w tunelu
Boru - 2 Grudzień 2011, 15:31
| Lao Tsy napisał/a: | | Mądry człowiek, dowiadując się o Tao, dąży do jego urzeczywistnienia. Wykształcony człowiek, dowiadując się o Tao, to wzoruje się na nim, to je traci. Nieuk dowiadując się o Tao, wyśmiewa je. Jeśli nie byłoby wyśmiane, nie byłoby Tao. Dlatego istnieje porzekadło: kto dowiaduje się o Tao, podobny jest do ślepca, kto wnika w Tao, podobny jest do wycofującego się, kto jest na poziomie Tao, podobny jest do błądzącego, człowiek najwyższej cnoty podobny jest do prostaka, wielki oświecony podobny jest do wzgardzonego |
| Lao Tsy napisał/a: | | Mędrzec, nie wychodząc z domu poznaje świat. Nie wyglądając przez okno, widzi on naturalne Tao. Im bardziej się oddala, tym mniej poznaje. Dlatego mądry człowiek nie chodzi, lecz poznaje. Nie widząc nadaje nazwy. Nie czyniąc tworzy. |
| Lao Tsy napisał/a: | | Kto pełen jest doskonałego Te, ten podobny jest do nowonarodzonego. Jadowite owady i żmije nie ukąszą go, dzikie zwierzęta na niego nie napadają, drapieżne ptaki nie atakują go. Kości jego są miękkie, mięśnie słabe, lecz on trzyma silnie. Nie znając więzi dwu płci, posiada on zdolność tworzenia życia. Jest on bardzo wrażliwy. On woła przez cały dzień i jego głos się nie zmienia. Jest on w pełni harmonijny. |
| Lao Tsy napisał/a: | Ci co wiedzą - nie mówią, ci co mówią - nie wiedzą. Kto pozostawia pragnienia, rezygnuje z namiętności, wyzwala siebie z zamętu, maskuje swój blask, łączy się w jedną całość - ten jednoczy się z najgłębszym. Nie można go przybliżyć, aby się z nim pokumać, nie można go przybliżyć, aby nim wzgardzić, nie można go przybliżyć, aby go wykorzystać, nie można go przybliżyć, aby mu zaszkodzić, nie można go przybliżyć, aby go wywyższyć, nie można go przybliżyć, aby go poniżyć.
|
| Lao Tsy napisał/a: | | Gdybym opanował wiedzę, to szedłbym po wielkiej drodze. Jedyna rzecz, której się obawiam, to działanie. Wielka droga jest doskonale równa, lecz naród lubi ścieżki. |
| Lao Tsy napisał/a: | | Sztuka wojenna głosi: nie śmiem zaczynać, powinienem czekać. Nie śmiem posunąć się naprzód choćby o piędź, lecz odstępuję pół mili. To się nazywa działaniem przez nieczynienie, uderzaniem bez wysiłku. W tym przypadku nie będzie wroga i mogę obejść się bez żołnierzy. Nie ma większego nieszczęścia, niż niedocenianie przeciwnika. Niedocenianie przeciwnika zaszkodzi mojemu tajemnemu orężu. W bitwach, ci co się smucą, zwyciężają. |
Boru - 3 Grudzień 2011, 16:17
Nie ma wczesniejszych, ani przyszlych "wcielen". To co rozni ludzie nazywaja wczesniejszymi i nastepnymi inkarnacjami, dzieje sie jednoczesnie i dopoki ktos bedzie trzymal sie mysli o tym, ze musi cos naprawic w nastepnym wcieleniu, tak dlugo bedzie sie inkarnowal i naprawial
Spotkalem sie z takimi stwierdzeniami, ze poza cialem czas nie istnieje i trzeba dazyc do tego, aby po smierci nie pakowac sie znow w cialo i czas.
Brzmi bardzo fajnie, ale problem w tym, ze w ciele czas rowniez nie istnieje.
Stworzenie pojecia czasu jest tym, co trzyma ludzi w reinkarnacyjnej pulapce.
Sa mysli, uczucia i zjawiska i wszystkie one odbywaja sie "teraz". Nikt nigdy nie doswiadczyl czasu jako takiego. Jesli wiec ktos czeka na taki moment, w ktorym opusci cialo i czas sie skonczy, to czy moze sie on tego doczekac? Nie, bo nie moze sie skonczyc cos, czego nie ma. I zostaje sie z tym oczekiwaniem na "skonczenie czasu" po smierci.
Mozna poznac wszelkie tajemnice na temat tego jak czlowiek jest manipulowany po smierci, a mimo to grzecznie sie znow inkarnowac, a wszystko to dlatego, ze zapomnialo sie o tym, ze jest tylko chwila terazniejsza, a jutra nigdy nie bylo i nie bedzie.
Nie myslec o poprzednim slowie, nie czekac na nastepne i byc swiadomym swojego oddechu. To wystarczy, aby uwolnic sie od reinkarnacji.
Boru - 5 Grudzień 2011, 16:38
Tu byl post, ale byl on powtorzeniem czegos, co juz pisalem, dlatego skasowalem
Boru - 6 Grudzień 2011, 15:45
Ksiezyc jest sztucznym cialem niebieskim, czyms w rodzaju kosmicznego statku imitujacego planete.
Stymuluje on "nasze" mysli i uczucia, hipnotuje podobnie jak "biale swiatelko w tunelu" widziane przez niektorych podczas doswiadczania smierci klinicznej.
Mozna wiec sie domyslec, gdzie trafia osoba podazajaca za tym swiatelkiem
| Cytat: | Ziemia jako zywa istota ma nizsze warstwy swojej istoty, jak i wyzsze (a wlasciwie - tak to jedynie odbieramy). To, co my nazywamy powierzchnia Ziemi jest jakby jej ego. Istoty, ktore nie sa zdolne do zamieszkiwania Slonca, tak jak np. ludzie (w wiekszosci), ograniczaja sie do nizszych warstw planet. Dlatego wlasnie "swietych" czy "oswieconych" przedstawia sie na tle tarczy slonecznej.
Im dalej wglab Ziemi, tym z wyzszymi jej aspektami mamy do czynienia i tym bardziej jest widoczny zwiazek z gwiazda. I tak jak "wyzsze ja" czlowieka przemienia tak jego cialo, ze jest zdolny do zamieszkiwania Slonca, tak samo i "wyzsze ja" Ziemi przemienia stopniowo poszczegolne jej warstwy. Dlatego wlasnie ludzie uporczywie trzymajacych sie swoich cial fizycznych, aby je ocalic, beda musieli opuscic Ziemie. Prosta logika. |
Z Ksiezycem natomiast jest inaczej. Jedyna warstwa, ktora on posiada to wlasnie "ego".
Gdyby Ksiezycowi cos sie stalo, co predzej czy pozniej bedzie mialo miejsce, "bogowie" zostaliby zmuszeni do osobistego wstawienia sie na Ziemie, aby kontrolowac umysly bezposrednio. Nie mozna przeciez pozwolic, aby ludzie sie ockneli
O tym jest ten fragment "apokalipsy" Jana:
| Cytat: | | I wybuchła walka w niebie: Michał i aniołowie jego stoczyli bój ze smokiem. I walczył smok i aniołowie jego, (8) lecz nie przemógł i nie było już dla nich miejsca w niebie. (9) I zrzucony został ogromny smok, wąż starodawny, zwany diabłem i szatanem, który zwodzi cały świat; zrzucony został na ziemię, zrzuceni też zostali z nim jego aniołowie. (10) I usłyszałem donośny głos w niebie, mówiący: Teraz nastało zbawienie i moc, i panowanie Boga naszego, i władztwo Pomazańca jego, gdyż zrzucony został oskarżyciel braci naszych, który dniem i nocą oskarżał ich przed naszym Bogiem. (11) A oni zwyciężyli go przez krew Baranka i przez słowo świadectwa swojego, i nie umiłowali życia swojego tak, by raczej je obrać niż śmierć. (12) Dlatego weselcie się, niebiosa, i wy, którzy w nich mieszkacie. Lecz biada ziemi i morzu, gdyż zstąpił do was diabeł pałający wielkim gniewem, bo wie, iż czasu ma niewiele. |
Boru - 6 Grudzień 2011, 16:16
| Cytat: | | Nie myslec o poprzednim slowie, nie czekac na nastepne i byc swiadomym swojego oddechu. To wystarczy, aby uwolnic sie od reinkarnacji. |
Nie mozna byc myslicielem szukajacym wczorajszego dnia i byc jednoczesnie swiadomym swojego fizycznego ciala. Nie chodzi tutaj o nalepke umyslowa mowiaca "mam cialo", lecz o swiadomosc tego ciala. A jesli nie mieszka sie we wlasnym ciele i nie pilnuje sie go, to ktos inny moze w nim zamieszkac.
Kiedy przestaje myslec, cialo samo staje sie swiadome. Czuje sie wokol niego jakby jednolite pole energii - to jest wlasnie cialo eteryczne. Wrazenia odbierane sa wtedy calym cialem, a nie jedynie filtrem umyslowym.
Im dluzej utrzymuje sie ten stan, tym bardziej cialo fizyczne i eteryczne stapiaja sie w jedna calosc. Tym jest wlasnie "zmartwychwstanie".
O tym pisze Pawel:
| Cytat: | | Inny blask słońca, a inny blask księżyca, i inny blask gwiazd; bo gwiazda od gwiazdy różni się jasnością. (42) Tak też jest ze zmartwychwstaniem. Co się sieje jako skażone, bywa wzbudzone nieskażone; (43) sieje się w niesławie, bywa wzbudzone w chwale; sieje się w słabości, bywa wzbudzone w mocy; (44) sieje się ciało cielesne, bywa wzbudzone ciało duchowe. Jeżeli jest ciało cielesne, to jest także ciało duchowe. |
Boru - 7 Grudzień 2011, 15:34
Z tego co mi wiadomo, to twierdzenie, ze mysli i przywiazanie do formy sa przyczyna ludzkiego nieszczescia jest fundamentem buddyzmu, chociaz ja osobiscie nigdy buddyzmem sie nie interesowalem.
Nigdy tak naprawde nie interesowal mnie zaden "izm" czy "yzm". To sa tylko szufladki, kolejna forma, ktora nie ma prawa przetrwac.
Wniosek jest z tego taki, ze niewazne w ktora tradycje bedzie sie zaglebiac, to na koncu i tak dokopuje sie do jednej prawdy, ktora jest poza wszelka forma.
Ktos moglby powiedziec: co ty gadasz, jeden mowil o uwolnieniu sie od cierpienia, a drugi o znoszeniu przesladowan.
Chodzi jednak o to, ze jesli cierpi sie swiadomie, to cierpienia nie ma.
Ten przybity do drzewa pokazal to w bardzo dosadny sposob To nie byl meczennik. On zrobil sobie tylko zart z tutejszego systemu.
Jest tylko jeden Nauczyciel, ktory objawia sie poprzez poszczegolne osoby, z rozna intensywnoscia. Wszystko zalezy od tego, jak wielki opor stawia dana jednostka.
| Eckhart Tolle napisał/a: | Gdyby „Chrystus" miał jutro powrócić w jakimkolwiek zewnętrznym upostaciowieniu, cóż innego mógłby ci powiedzieć, niż to: „Jestem Prawdą. Jestem boską obecnością. Jestem życiem wiecznym. Jestem w tobie. Jestem tu. Jestem Teraz".
Nigdy nie rób z Chrystusa konkretnej osoby. Nie przypisuj mu upostaciowionej tożsamości. Awatary, matki boskie, oświeceni mistrzowie -jakże nieliczni spośród nich, naprawdę godni tego tytułu -jako ludzie niczym specjalnym się nie wyróżniają. Ponieważ nie mają fałszywego Ja", które musieliby podtrzymywać, żywić i chronić, są prostsi, zwyczajniejsi od szarego człowieka. Ktoś, kto ma silne ego, zlekceważyłby ich albo - co zresztą bardziej prawdopodobne - w ogóle nie do^ strzegł. |
Boru - 8 Grudzień 2011, 01:00
Wcisnieci w zwierzece ciala, otumaniani obcymi myslami, niemal zdalnie sterowani, produkowani niczym w fabryce, otoczeni przez wyspecjalizowanych i uzbrojonych zolnierzy .. nie wyglada to za ciekawie tak na pierwszy rzut oka.
Uczestniczymy w grze, ktora ma pokazac, ze mozna uwolnic sie z tego nie wkladajac w to zadnego wysilku i nie stawiajac oporu.
Istota, ktora w takich realiach wybudzi sie ze snu, bardzo szybko osiaga wyzyny. Diamenty powstaja w ekstremalnych temperaturach. Scalenie ciala fizycznego z eterycznym utworzy wlasnie cialo "diamentowe".
Boru - 8 Grudzień 2011, 11:52
| Cytat: | | Obserwujac i bedac swiadomym mysli, uczuc i zjawisk, ktore sa czescia swiata podlegajacemu zniszczeniu. To, co jest swiadome, nie jest ani mysla, ani uczuciem, ani zjawiskiem i nie podlega zadnym zmianom. |
Inaczej rzecz ujmujac:
Patrzysz na cos, czujesz, smakujesz, myslisz, ale kto jest swiadomy tego patrzenia, czucia i myslenia?
Patrzenie jest swiadome patrzenia? Mysl jest swiadoma myslenia? Czy to ma sens?
A moze to "ja" jest swiadome tego wszystkiego.
Lecz czym jest to "ja"? Kto jest swiadomy tego "ja", ktore mowi o sobie, ze jest swiadome?
Okazuje sie, ze swiadomym wszystkiego co sie dzieje jest "niemy swiadek" gdzies w tle, patrzacy oczami innych, slyszacy uszami innych itd.
On sam jest nieosiagalny w zaden sposob przez zjawiska, nie ma zadnej formy, nie podlega zadnym zmianom, nie ma poczatku i konca istnienia. Ma nieskonczona glebokosc, dlatego nie sposob go/jej zapelnic do konca.
Nie ma wiec zadnego "rozwoju swiadomosci", bo swiadomosc jest niezmienna.
Mozna mowic jedynie o wzajemnym splataniu i jednoczeniu sie zjawisk, powracajacych znow w ta przestrzen.
| Ewangelia Tomasza napisał/a: | | Rzekli uczniowie do Jezusa: "Powiedz nam, w jaki sposób nastanie nasz koniec?" Odrzekł Jezus: "Odkryliście już początek, aby poszukać końca; tam bowiem, gdzie jest początek, tam będzie i koniec. Błogosławiony, kto stanie na początku - pozna koniec i nie zakosztuje śmierci". |
Slowa zamiast wskazywac na same siebie, powinny wskazywac na rzeczywistosc ukryta za nimi.
Bog Ojciec - niemy swiadek
Syn Boga/Logos - informacja, objawiajaca sie miedzy innymi jako swiat form
Duch Swiety - proces oczyszczania i jednoczenia form
| Ewangelia Tomasza napisał/a: | | Rzekł Jezus: "Temu, kto bluźni przeciw Ojcu, będzie wybaczone, i temu, kto bluźni przeciw Synowi, będzie wybaczone. Temu zaś, kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie wybaczone ani na ziemi, ani w niebie". |
Nie moze zostac wybaczone, poniewaz proces rozpadania sie form i oczyszczania ich jest nieuchronny i obowiazuje we wszystkich "wymiarach".
Boru - 8 Grudzień 2011, 14:50
| Cytat: | | Kiedy przestaje myslec, cialo samo staje sie swiadome. Czuje sie wokol niego jakby jednolite pole energii - to jest wlasnie cialo eteryczne. Wrazenia odbierane sa wtedy calym cialem, a nie jedynie filtrem umyslowym. |
Byl taki okres w rozwoju naszych cial fizycznych, ze odbieraly one wrazenia zmyslowe, jak np. sluch, calym cialem tzn. cialo bylo sluchem, a dotyk odbierany byl tylko w jednym konkretnym narzadzie.
Logiczny wniosek z tego jest taki, ze nasze obecne narzady wzroku, czy sluchu wyewoluuja w taki sposob, ze patrzenie i slyszenie bedzie sie odbywalo calym cialem.
Obecne cialo fizyczne, ktore zamieszkujemy, czyli "czlekoksztaltne" i wyprostowane, "wygnie" sie w druga strone przyjmujac ksztalt kuli, na wzor tego, co nazywamy planetami.
Nie trzeba jednak czekac na ewolucje, aby osiagnac te stany swiadomosci. One juz sa gotowe, wystarczy je sobie uswiadomic.
Mozna czuc, patrzec i sluchac calym cialem, a takze wejsc w rezonans ze swiadomoscia Ziemi i uzyskac w ten sposob swiadomosc "ogolnoplanetarna", bedac jednoczesnie widocznym jako "zwykly czlowiek".
| Cytat: | | To nie byl meczennik. On zrobil sobie tylko zart z tutejszego systemu. |
Jezus z Nazaretu to ktos taki jak "statystyczny Kowalski" Czy ktokolwiek z was spotkal kiedys statystycznego Kowalskiego? Czy ten Kowalski w ogole istnieje?
Jest on jedynie projekcja umyslowa, czyms nie majacego miejsca w rzeczywistosci.
Boru - 9 Grudzień 2011, 14:43
| Cytat: | | Istoty, ktore chca czlowieka "uwolnic" z bytu ziemskiego ku "wolnosci" wplywaja przede wszystkim na czakre splotu slonecznego, czyli intelekt, egoizm, wywoluja na tym poziomie rozne anomalie, po to, aby np. dokonac podrobki wibracji milosci. |
| Cytat: | Ksiezyc jest sztucznym cialem niebieskim, czyms w rodzaju kosmicznego statku imitujacego planete.
Stymuluje on "nasze" mysli i uczucia, hipnotuje podobnie jak "biale swiatelko w tunelu" widziane przez niektorych podczas doswiadczania smierci klinicznej.
(...)
Z Ksiezycem natomiast jest inaczej. Jedyna warstwa, ktora on posiada to wlasnie "ego" |
Warto zwrocic uwage na oczywisty fakt, ze Ksiezyc nie swieci swoim wlasnym swiatlem, lecz odbija promienie sloneczne. Imituje w ten sposob Slonce w nocy.
Gdyby Slonce przygrzalo mocniej, nie bylby w stanie dluzej odbijac jego promieni, lecz rozpadlby sie i sam przemienil sie w swiatlo.
Boru - 9 Grudzień 2011, 21:14
Od czasu do czasu lubie wykorzystac swoje notatki na jakims innym forum.
| Cytat: | | Masz nieźle przerysowaną kopułę. Szkoda mi Ciebie. |
| Cytat: | | uważaj Boru bo jaszczury już namierzyły ciebie i krązą wokół Ciebie. Już nie długo wyssają zci resztke mózgu i zastąpią to hologramem:) |
| Cytat: | | Obawiam się Boru, że jesteś na skraju paranoi. Wiem, że to niemiłe co piszę, ale spróbuj to wziąć pod uwagę, zanim wpadniesz w jakiś stan, z któego nie ma powrotu do normalności. |
| Cytat: | | Boru, powtarzam - jesteś idiotą. Jestem odpowiedzialny sam za siebie. Napisałem to świadomie. Bo tak uważam. Bo miałem na to ochotę. Człowiek ma wolną wolę, nikt mi nie programował umysłu. Jak widzę, że wypisujesz takie bzdury bez uzasadnienia, to ręce mi opadają. Pisz sobie, co chcesz, tylko się nie opluj. Żyj w swoim świecie wyobrażeń, spisków i fantazji. |
| Cytat: | to co wypisuje Boru to nie mistycyzm tylko szaleństwo. Różnica jest wyraźnie widoczna bo znam wiele prac mistyków dawnych i współczesnych. Z resztą to nie atak tylko obrona - rozumu.
Jeśli cielesność jest taka ograniczająca i twierdzicie z taką pewnością, że to matriks to czemu się nie pozabijacie? |
| Cytat: | ale to co cytujesz, to chyba jakiś apokryf!
a swoją drogą, co ni tak się do Ciebie przyczepili, i jeśli to ma być rozwój duchowy, to chyba od diabła, a nie od Boga! |
| Cytat: | | Do czego zmierzasz? Po co odnosisz się do mojego ego? nie rozumiem. |
| Cytat: | | A jednak Boru symuluje oświeconego, którego już karma nie dotyczy. Świadomość, o ile byłaby Świadomością, a nie wyczytanym w książkach przyjętym UROJENIEM o iluzoryczności materii, taka Świadomość daje władzę nad materią. Pozwala chodzić po wodzie, ożywiać zmarłych i przebywać w wielu miejscach jednocześnie. Mogę przypuszczać, że dawałby również wszechogarniające współczucie i kosmiczne zrozumienie wszystkiego. |
| Cytat: | | To się nazywa chanelling |
| Cytat: | | Dobra, Boru skoro tak jest, to CO TY TU ROBISZ? PYTAM SIĘ. DLACZEGO JESZCZE NIE POŁĄCZYŁEŚ SIĘ Z ABSOLUTEM> DLACZEGO MASZ MATERIALNE CIAŁO? DLACZEGO ODCZUWASZ BÓL, DLACZEGO KIEDYŚ UMRZESZ? |
| jam to napisał/a: | | Po prostu sobie jestem, co w tym zlego? Gdzie powinienem byc, jak nie w tym wlasnie miejscu? |
| Cytat: | # Boru ale sie spinacie w tym temacie o religiach niektorzy to chyba musza w pampersach siedziec przed kompem
# 21:02:05 mike Bo pozujesz na oświeconego
# 21:02:08 mike boru
# Usuń 21:02:40 Boru a kto moze byc oswiecony?
# 21:03:08¹ mike uważasz, że nie dotyczy Cię karma, nie dotyczy Cię inkarnacja.
# 21:03:16 mike To co Ty tu chłopie jeszcze robisz?
# Usuń 21:03:40 Boru jak dlugo myslisz, ze cie dotyczy, tak dlugo bedzie cie dotyczyla
# Usuń 21:03:44 Boru proste
# 21:04:24 mike więc odpowiedz na pytanie, co ty tu robisz, skoro karma i inkarnacja Cię nie dotyczą? No słucham
# 21:04:31 mike @Boru
# Usuń 21:04:55 Boru jestem tutaj, teraz
# Usuń 21:04:59 Boru gdzie powinienem byc?
|
Jestem na dobrej drodze
Boru - 11 Grudzień 2011, 14:50
Przywiazanych do formy i niewolnikow wlasnych umyslow najlatwiej rozpoznac po tym, ze sa spieci, powazni i wierza w swoje racje dluzej niz przez moment.
Nie ma dwoch jednakowych momentow, dlatego tez probujac przeniesc jeden moment w nastepny, przenosi sie cos, czego teraz nie ma.
Boru - 11 Grudzień 2011, 17:52
| Cytat: | Trzeba dodac, ze my nigdy nie bylismy roslina, ani zwierzeciem. Chodzi o to, ze kiedy "aniolowie" byli "ludzmi" to widzieli nasza jazn w czestotliwosci, gdzie objawiala sie ona jako cos, co bylo odpowiednikiem dzisiejszych zwierzat (w sumie to sprzecznosc, bo jesli nie bylismy zwierzetami, to aniolowie nie byli ludzmi). Widziano nas jako dziwne stwory plywajace w purpurowej mgle , podlaczone do jakby "sznurow", ktore wstrzykiwaly nam substancje odzywcze Narkoman to ktos, kto podaza za mysla istoty, ktora chce zyc w dawnym srodowisku, w ktorym funkcjonowala. |
Dlatego bardzo wazne jest to, w jaki sposob ludzie traktuja rosliny i zwierzeta. Jakkolwiek to dziwnie zabrzmi, ale aniolowie/kosmici sledza nas oczami zwierzat i roslin
Tutaj tkwi wlasnie cala geneza tego "hodowania" ludzi przez upadle istoty. Ludzie traktujacy zle rosliny i zwierzeta, stana sie kiedys wlasnie takimi "upadlymi aniolami" hodujacymi ludzi, ktorych beda chcieli cofnac do zwierzecego stanu.
Z jednej strony mamy do czynienia z wielka "madroscia" i sprytem ze strony upadlych istot, bo trzeba byc naprawde pomyslowym, aby chocby zakotwiczyc na orbicie statek przypominajacy do zludzenia planete. Z drugiej strony jest to glupota, poniewaz dzialania te maja swoja przyczyne w czyms, czego w ogole nie ma, nie bylo i nie bedzie, bo na najglebszym poziomie rzeczywistosci jest tylko jedno Istnienie, ktore nie moze byc w zaden sposob umniejszone badz powiekszone.
| Cytat: | | Gdyby Ksiezycowi cos sie stalo, co predzej czy pozniej bedzie mialo miejsce, "bogowie" zostaliby zmuszeni do osobistego wstawienia sie na Ziemie, aby kontrolowac umysly bezposrednio. |
Jest to dobry przyklad tego, ze kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie.
Jesli posylasz kogos, aby lizal glebe i cierpial, to sam w koncu wyladujesz w tym samym miejscu, aby cierpiec.
Boru - 11 Grudzień 2011, 19:26
| Cytat: | | Z jednej strony mamy do czynienia z wielka "madroscia" i sprytem ze strony upadlych istot, bo trzeba byc naprawde pomyslowym, aby chocby zakotwiczyc na orbicie statek przypominajacy do zludzenia planete. Z drugiej strony jest to glupota, poniewaz dzialania te maja swoja przyczyne w czyms, czego w ogole nie ma, nie bylo i nie bedzie, bo na najglebszym poziomie rzeczywistosci jest tylko jedno Istnienie, ktore nie moze byc w zaden sposob umniejszone badz powiekszone. |
Takie jest wlasnie prawdziwe znaczenie ukrzyzowania, ktore bylo projekcja holograficzna, zbiorowa halucynacja.
Na krzyzu zostaly "zabite" wszystkie grzechy i ograniczenia ludzkosci, ktorych nie ma.
Ludzie, ktorzy tkwia w fikcji, zachowuja sie jakby byli ukrzyzowani.
Boru - 12 Grudzień 2011, 13:07
Wspominam czesto o Ksiezycu, ale z moich postow mozna wyczytac jakby dwie sprzeczne teorie na jego temat. Pierwsza mowi, ze nasze problemy wziely sie stad, ze pewne istoty wzgardzily podroza za Ksiezycem i zostaly z nami, a druga, ze Ksiezyc jest zdominowany przez negatywne istoty i to on nadaje sygnal "matrixa" na Ziemie.
Sprzecznosci sa tylko pozorne, poniewaz Ksiezyc ma dwie strony swojej historii.
Dawno dawno temu, byl on pieknym miejscem, zamieszkalym przez tych, ktorych nazywamy aniolami. Istoty zamieszkujace Ksiezyc, modyfikowaly i tworzyly nowe formy zycia.
Jednak w pewnym momencie swojej historii, w wyniku tarc polaryzacyjnych, kiedy biegun negatywny osiagnal przewage w konkretnym rejonie, Ksiezyc zostal ... skradziony, "wybebeszony" i przerobiony w cos w rodzaju wysypiska smieci i nadajnika hipnotyzujacego.
Okolo 6000 lat temu zostal zakotwiczony na naszej orbicie, nadajac stamtad "matryce umyslu".
Dlatego tez zydzi, czy ultraortodoksyjni chrzescijanie wierza, ze swiat zostal stworzony 6000 lat temu. W tym stwierdzeniu jest ziarno prawdy, bo swiat jaki my widzimy i jak go interpretujemy, nasze pojecie czasu, istnieje od 6000 lat.
Ta historie Ksiezyca ludzie maja zapisana gdzies w podswiadomosci, dlatego tez patrzac na niego, odczuwamy jakas nostalgie i tesknote.
Czasami czytajac opinie roznych osob, widze pewien powtarzajacy sie schemat interpretacji naszej historii. Cos w rodzaju: bylismy pieknymi i doskonalymi istotami, ale przylecieli zli kosmici i cale to zlo zawdzieczamy im.
Gdyby ci ludzie nie patrzyli na to przez pryzmat swojego wybujalego ego (ktore z reszta jest stymulowane przez Ksiezyc), okazaloby sie, ze wcale nie bylismy az tak doskonali, a te wszystkie kosmiczne manipulacje maja miejsce za nasza osobista zgoda, ktora wyrazilismy na poziomie "wyzszego ja", pol to, aby moc posunac sie dalej.
"Zli kosmici" i Ksiezyc spelnia swoje zadanie wtedy, kiedy przestaniemy z tym wszystkim walczyc. To tylko gra, po co te cale spinanie sie.
Taka ciekawostka jeszcze:
W roznych "heretyckich", chrzescijanskich naukach (np. u sredniowiecznych "bogomilow") mowi sie o tym, ze Lucyfer i Jezus sa bracmi. I tak jest w rzeczywistosci.
Jezus pochodzi z planety Wenus, nazywana tez gwiazda poranna, niosaca swiatlo (co wlasnie znaczy "Lucyfer") ktora jest "odpryskiem" tego starego Ksiezyca, tworzacego niegdys jednosc z Ziemia.
Jezus przyjal plan rozwoju kosmosu i zaczal rozwijac sie razem z nim, natomiast jego brat stal sie tym, ktory wzgardzil tym planem. Mamy wiec do czynienia z dwoma "Lucyferami", z czego jeden niesie falszywe swiatlo.
Podejrzewam, ze te wzgardzenie jest wlasnie czescia tego planu
Mozna powiedziec, ze Jezus inkarnuje sie na poszczegolnych planetach, aby zrobic "psikusa" buntownikom.
Jezus vs Lucyfer
Boru - 13 Grudzień 2011, 00:48
Trzeci idiota od Slonca.
Boru - 13 Grudzień 2011, 18:06
| Cytat: | Nie trzeba jednak czekac na ewolucje, aby osiagnac te stany swiadomosci. One juz sa gotowe, wystarczy je sobie uswiadomic.
Mozna czuc, patrzec i sluchac calym cialem, a takze wejsc w rezonans ze swiadomoscia Ziemi i uzyskac w ten sposob swiadomosc "ogolnoplanetarna", bedac jednoczesnie widocznym jako "zwykly czlowiek". |
Czlowiek odbiera wrazenia wokol, nie uswiadamiajac sobie ich. Odbiera je na poziomie podswiadomosci, a nastepnie przejawia sie to w postaci mysli i uczuc, ktore uznaje za wlasne.
A jakie informacje i polecenia sa wbijane czlowiekowi w podswiadomosc dobrze zostaly przedstawione w tym filmie
Boru - 13 Grudzień 2011, 21:55
Tyle jest mowy o rozwoju duchowym, ktory jest rozwijaniem swiadomosci, laczeniem sie z jakas uniwersalna swiadomoscia i kiedy wtracam sie od czasu do czasu na jakims forum i pisze o swiadomosci wlasnego oddechu, krazenia krwi itd...to pojawiaja sie drwiace i sceptyczne glosy, mowiace, ze to niemozliwe.
To ja przepraszam bardzo, gdzie tu do Absolutu, jesli siedzac na tylku przed kompem, nie jestes swiadomy wlasnego tylka?
To jest jakis absurd.
Jesli nie pilnuje sie tylka i ktos prosi, abys podniosl mydelko, to do czego to moze doprowadzic?
Boru - 14 Grudzień 2011, 12:56
| Cytat: | | To, co jest swiadome, nie jest ani mysla, ani uczuciem, ani zjawiskiem i nie podlega zadnym zmianom. |
| Cytat: | | Okazuje sie, ze swiadomym wszystkiego co sie dzieje jest "niemy swiadek" gdzies w tle, patrzacy oczami innych, slyszacy uszami innych itd. |
Widze to w taki sposob:
Niektorzy pisza, ze swiadomosc to informacja.
Lecz skad sie wziela pierwsza informacja? Z niczego?
Uwazam, ze swiadomosc nie ma poczatku i konca, bo sama jest niczym.
123 = 123
123 + 0 = 123
0 = 123 + (-123)
123 to jakas informacja, ale to co jest jej swiadomym, jest nie samo 123 lecz to +0, przestrzen, ktora zajmuje.
Ta wartosc przestrzeni nie ma zadnego wplywu na informacje, ale umozliwia jej istnienie i patrzy jej oczami.
Jakakolwiek wartosc informacja by przybrala, niewazne jaki ksztalt i wielkosc przyjmie, to zawsze swiadomym jej jest to samo +0 co wszedzie indziej.
Powiedzialbym, ze Bog/Absolut nie jest wszystkim, nie jest stworzeniem, jest "ponad" nim. Nie ma sensu mowienia, kim jest ten Absolut, poniewaz nie mozna go w zaden sposob opisac i porownac, bo kazde porownanie jest informacja, a Absolut nia nie jest. Jest on/ona swiadomy tego, ze ktos porownuje, ale z porownaniem nie ma niczego wspolnego.
To "Logos" jest wszystkim. Logos/Slowo wskazuje na to, co kryje sie poza nim, a nie na samego siebie, jest brama prowadzaca do tego Absolutu.
Kazda informacja wskazujaca na sama siebie, probujaca nadac sobie znaczenie, nie moze byc prawda absolutna i nie ma znaczenia.
Niektorzy staraja sie porownac swiadomosc do np. dzialania komputera .. ale to dokladnie tak, jakby w sredniowieczu ktos porownywal to do mlyna czy wiatraka.
| Cytat: | | Za kogo się uważasz? (54) Odrzekł Jezus: Jeżeli Ja siebie chwalę, chwała moja niczym jest. Mnie uwielbia Ojciec mój, o którym mówicie, że jest Bogiem waszym. (55) I nie poznaliście go, ale Ja go znam; i gdybym powiedział, że go nie znam, byłbym podobnym do was kłamcą. Ale Ja go znam i słowo jego zachowuję. (56) Abraham, ojciec wasz, cieszył się, że miał oglądać dzień mój, i oglądał, i radował się. (57) Wtedy Żydzi rzekli do niego: Pięćdziesięciu lat jeszcze nie masz, a Abrahama widziałeś? (58) Odpowiedział im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, pierwej niż Abraham był, Jam jest. (59) Wtedy porwali kamienie, aby rzucić na niego, lecz Jezus ukrył się i wyszedł ze świątyni. |
Ktos mi zadal pytanie: jezeli jest tak jak mowisz, to dlaczego nie jestes jeszcze polaczony z Absolutem? Dlaczego odczuwasz bol i masz cialo? Co tu jeszcze robisz?
Co za absurdalne pytanie. "Gdybym" uzyskal swiadomosc absolutna, swiadomosc wszystkiego, to bylbym rowniez tu i teraz, kims piszacym te slowa i kims zadajacym glupie pytanie.
| jam to napisał/a: | | jesli cierpi sie swiadomie, to nie ma cierpienia |
Cierpienie powstaje z powodu nieswiadomosci, dlatego tez "swiadome cierpienie" to cos jak "sucha woda".
Gdyby uzyskac swiadomosc podswiadomosci, to nie byloby podswiadomosci.
Gdyby uzyskac swiadomosc ciala, to nie byloby ciala.
Boru - 14 Grudzień 2011, 23:56
| Cytat: | | jesli cierpi sie swiadomie, to nie ma cierpienia |
Podobnie jest ze swiadomym doswiadczaniem rzeczy, ktorych "ktos inny" uzywa w celu wplyniecia na czyjas podswiadomosc, aby manipulowac dana osoba.
Mam tu na mysli chocby rozne gatunki muzyczne np. muzyke rockowa, ktora zawiera w sobie wiele podprogowych przeslan.
Piosenki o milosci, ktorych jest najwiecej, powstaja z inicjatywy "czterowymiarowych" istot, ktore zostaly opuszczone przez planete Wenus i ktore teraz staraja sie zaszczepic ludziom ta tesknote. Ludzie sa bombardowani piosenkami o milosci, a nie widac, zeby sie bardziej kochali.
Inny przyklad to trujace pozywienie, czy zaburzajace energetyke zywych istot budynki szkolne, czy szpitalne.
Jesli jednak odbiera sie otoczenie swiadomie, kiedy nie ma utozsamiania sie z dana forma, to nie ma zadnego znaczenia, jakie ktos mial intencje.
Wtedy nie ma znaczenia, czy siedzi sie "medytujac" wsrod kadzidelek, czy oglada sie mecz, czy slucha sie muzyki, bo zyje sie w nieustannej obecnosci/medytacji i nie gardzi sie zadnym doswiadczeniem.
Dlatego tez nie ma zadnej "wizualnej" roznicy pomiedzy czlowiekiem swiadomym a zahipnotyzowanym. Taka osoba moze wydawac sie smutna, czy ociezala, ale w srodku jest wesola i energiczna, poniewaz wyraz twarzy czy kondycja fizyczna jest czyms danym sztucznie przez system.
Moge miec dowolna tozsamosc spoleczna: filozof, glupek, czy gwiazda rocka. To bez znaczenia.
Z takimi swiadomymi, "projektanci matrixa" nie moga nic zrobic.
Swiadome zycie w spoleczenstwie, przypominajacym gre w "simsy", moze byc bardzo zabawne
Boru - 15 Grudzień 2011, 15:10
Szperajac w necie natknalem sie na taka wypowiedz, ktora potwierdza to co pisalem o "swiadomosci podswiadomosci".
| uzytkownik "radoslaw" z davidicke.pl/forum napisał/a: | Trzysz ładnie to wszystko opisałeś, ale skoro cytujesz Bruca Liptona warto by było powiedzieć coś więcej o jego pracach, pracach jemu podobnych i tym co z nich wynika.
Otóż doniosłość jego odkryć polega między innymi na tym że gadzi mózg w żaden sposób nie może odpowiadać za kontrolę naszych automatycznych procesów życiowych - może nasi "oficjalni" naukowcy by bardzo chcieli żeby tak było, ale jest to po prostu niemożliwe z jednej prostej przyczyny - gadzi mózg musiałby być wielkości co najmniej komputera ODRA i pracować z prędkością nadświetlną, zbyt dużo informacji do obróbki w zbyt krótkim czasie.
Uzywając trochę innej terminologii - mówimy tutaj o podświadomości i jej umiejscowieniu w naszym organiźmie.
Problem polega na tym że ...nie da się jej w naszym organiźmie jednoznacznie umiejscowić, bo jest wszędzie i nigdzie, pojawia się w każdej membranie komórki i wydaje się być elementem łączącym pola energii komórek z naszymi polami plazmatycznej energii nazywanych potocznie aurami, z polem planety, Słońca, Galaktyki...
To jest główna przyczyna tak dobrego doinformowania podświadomości - ma dostęp do Pola Informacji O Jakim Się Naukowcom Od Mózgu Nie Śniło.
Z innej beczki - kahuni umiejscawiali podświadomość w obszarze pępka, tam gdzie znajduje się Dan Tien, najważniejszy punkt w chińskiej medycynie i Chi Qung, badany tak zawzięcie przez naukowców z filmu "Kwantowa Kominikacja", a zaobserwowany kiedyś przeze mnie w stanie śmierci klinicznej jako miejsce spotykania się wszystkich świetlistych włókien prowadzących do wszystkich ludzi jakich poznałem w życiu.
Może więc ten gadzi mózg nie jest aż tak bardzo potrzebny do zarządzania automatycznymi funkcjami organizmu? |
Boru - 15 Grudzień 2011, 22:29
Tak wiec prawdziwy "rozwoj" to ten prowadzacy w dol, a nie do gory. Nie dazenie ku jakiejs "nadswiadomosci" lecz ku podswiadomosci, nie ku niebu, lecz ku wnetrzu Ziemi. Ludzie maja w wiekszosci odwrocona percepcje.
Boru - 16 Grudzień 2011, 15:54
Kiedy mowi sie o "koncu swiata" to najczesciej zwraca sie uwage na katastrofy, mowi sie o "karze za grzechy" itd.
Katastrofy sa tylko wytworem ludzkich umyslow. Gdyby sie tak przeniesc w czasie i spojrzec na te wydarzenia z kosmosu, nie byloby widac zadnych katastrof, zadnego "gniewu bozego" (i zadnych ludzi przede wszystkim) tylko piekne widowisko, rozne ciala niebieskie pojawiajace sie w okolicy Ziemi, Slonce zmieniajace swoja postac, otulajace promieniami Ziemie .. zaraz zaraz, co to za szarancza? To tylko ludzie na statkach udajacy sie na Marsa. Dlaczego oni uciekli? Bronili sie przed czyms, czego nie ma, przed zaglada, ktora sobie wymyslili.
Podejrzewam, ze znikniecie Ksiezyca z orbity wielu ludziom da odczucie, jakby zostal sciagniety z nich wielki ciezar, lecz u innych ludzi, uzaleznionych od umyslow, moze wywolac zamieszanie, nie beda wiedzieli kim sa i co maja robic.
Wraz ze zblizaniem sie do "punktu 0" czy "powrotu Chrystusa" coraz szybciej bedzie sie dokonywal ten podzial ludzkosci.
Boru - 17 Grudzień 2011, 15:03
W biblijnej "Ksiedze Rodzaju" jest napisane, ze "Bog" zeslal sen na Adama, aby wyjac z niego zebro i stworzyc kobiete.
Nigdzie jednak nie jest napisane, ze go obudzil
Tak dlugo jak widzi sie swiat podzielonym na dobro i zlo, na poszczegolne wymiary, na wyzej i slabiej rozwinietych, tak dlugo sie sni i zyje sie w swiecie fikcji.
Bog nie moglby stworzyc niedoskonalego swiata, wiec wszystko co jest niedoskonale, nie zostalo stworzone przez Boga, a co nie zostalo stworzone przez Boga - nie istnieje.
Nie mozna odpokutowac czegos, co nigdy sie nie wydarzylo.
Niewazne, jak wielkie rozmiary przyjmie nierzeczywistosc, nie moze to uczynic jej rzeczywistym.
Boru - 18 Grudzień 2011, 23:13
| Cytat: | Klaud
23:00:43
Ostatnio dzwonili do nas tacy państwo...
23:01:23
Czy chcę z nimi porozmawiać o Biblii, bo widzą, że taka rozebrana jestem (miałam bluzkę z dekoltem, który raczej nie rzucał się w oczy i spodnie od piżamy... spodnie z polaru, że tak nadmienię).
Boru
23:01:46
ojej
23:02:33
trzeba bylo powiedziec, ze Jezus powiedzial, ze mamy stac sie jak niemowleta, a niemowleta nie rodza sie w ubraniach, wiec jesli nie maja nic przeciwko, to sie rozbierzesz zupelnie
Klaud
23:02:40
Dobrze, że te spodnie ubrałam, jak szłam otworzyć drzwi, bo przed tym miałam na sobie krótkie spodenki, sięgające mi może do połowy ud...
23:02:44
Dziadek by padł na zawał chyba.
Boru
23:06:46
ten czlowiek bedzie musial sie kiedys nawrocic
Klaud
23:06:58
Będzie się rozbierał?
Boru
23:07:04
nie ma wyjscia
Klaud
23:08:24
*Wstydzi się*. |
Boru - 19 Grudzień 2011, 22:56
Bez obaw, to tylko takie wstepne notatki, proba rozeznania sie mniej-wiecej o co chodzi w tym zyciu
Ogolny kierunek jest wlasciwy, ale czysta madroscia to jeszcze nie jest.
Boru - 20 Grudzień 2011, 17:22
| ktos gdzies napisał/a: |
Napisze tylko tak Jak wyobrażasz sobie ujrzenie/poczucie Ja/Jaźni(samego siebie). Czy palec może sam siebie w tym samym miejscu dotknąć? czy oko(nie używając lustra) może spojrzeć samo na siebie? Czy woda może zalać samą siebie? Moge dalej i dalej i dalej. Tak więc nie widzisz Jaźni bo nią jesteś i nie poczujesz tego czym jesteś to są właśnie uczucia. Myślami i ciałem nie jestem one są po prostu MOJE.
(...)
samo oko czy moze siebie zobaczyć. cokolwiek co istnieje nie moze samo siebie doświadczyć/dotknąć więc sam siebie nie doświadczysz Ty po prostu jesteś czy Ci się to podoba czy nie. To tak jakbyś mówił, że nie masz prawej ręki(mając ją), albo jakby ptak lecąc ćwierkał że nie umie latać. No sprawdź czy opuszek palca np. dotknie smaego siebie?! Czy prawe oko zobaczy samo siebie. Czy cokolwiek "istniejącego" może samo siebie doświadczyć, nie wydaje mi się żebyś coś takiego znalazł.
(...)
Jeśli chodzi o postrzeganie Ja to część twierdzi, że Ja jako osobowości/jaźni nie ma w ogóle, a część Twierdzi że Ja nie istnieje a osoba/człowiek istnieje i wszystko inne, część (tak jak ja) twierdzi iż ogólnie nie istnieje nic/jedność tyle, że nie w tym wymiarze tu jest wszystko jest podział na takie czy siakie, w momencie kiedy przestaje istnieć Ja przestaje istnieć wszystko, gdyż Ja staje się jednością ze wszystkim wtedy nie ma nic osobnego.
|
Jesli wszystko jest jednym, to nie istnieje nic. Jesli istnieje jeden kolor, to nie ma zadnych kolorow. Gdyby istnial tylko kolor niebieski, to nie moznaby tego nazwac niebieskim kolorem, bo aby nazwac cos niebieskim, cos innego musi byc innego koloru.
Jesli istnieje tylko jedno Slowo, to jest tylko Milczenie.
Na tym polega "wspolistotnosc" Boga Syna z Bogiem Ojcem.
Alan Watts - zycie i muzyka
Boru - 20 Grudzień 2011, 19:55
Ktos: Nie ma mnie, wszystko jest.
Ja: Ciebie nie ma, Jam Jest
Boru - 21 Grudzień 2011, 14:45
| jam to napisał/a: | Powiedzialbym, ze Bog/Absolut nie jest wszystkim, nie jest stworzeniem, jest "ponad" nim. Nie ma sensu mowienia, kim jest ten Absolut, poniewaz nie mozna go w zaden sposob opisac i porownac, bo kazde porownanie jest informacja, a Absolut nia nie jest. Jest on/ona swiadomy tego, ze ktos porownuje, ale z porownaniem nie ma niczego wspolnego.
To "Logos" jest wszystkim. Logos/Slowo wskazuje na to, co kryje sie poza nim, a nie na samego siebie, jest brama prowadzaca do tego Absolutu. |
Kiepsko to opisalem, wiec to poprawie
| jam to napisał/a: | Jesli wszystko jest jednym, to nie istnieje nic. Jesli istnieje jeden kolor, to nie ma zadnych kolorow. Gdyby istnial tylko kolor niebieski, to nie moznaby tego nazwac niebieskim kolorem, bo aby nazwac cos niebieskim, cos innego musi byc innego koloru.
Jesli istnieje tylko jedno Slowo, to jest tylko Milczenie.
Na tym polega "wspolistotnosc" Boga Syna z Bogiem Ojcem. |
| ktos gdzies napisał/a: | Wszechświat po prostu STAŁ SIĘ ! Nie ma bardziej oczywistej definicji. To się stało, bo musiało. Kreacja musiała wystartować, ponieważ sama pustka, nicość, nieistnienie są już nieokreślonym stanem, biegunem, który ma jednak jakiś punkt odniesienia. Dlatego jakikolwiek stan, nawet doskonałej zerowej harmonii nicości jest sam w sobie potencjałem do zaistnienia dokładnie przeciwnego bieguna, czyli w tym wypadku - nieskończonej wielości. Nie trzeba przypisywać więc niekończących się teorii i supermetafizycznych dogmatów do zjawiska narodzin pola świadomości, które było podstawą w zainicjowaniu "systemu operacyjnego". To po prostu się stało i jest to tak naturalne, jak proces fotosyntezy lub podziału komórki w przyrodzie.
Pierwotne Pole Świadomości zaczęło w pełni wirować wokół własnej osi i odkryło, że jest fraktalem jego antybieguna - Pustki. Jest to logiczne. Skoro wielość wystrzeliła z nicości, jasne jest, że informacja o całości była w niej zapisana. Jest to pierwotny wzór, który jest powtarzany przez dalszą wielowymiarową ekspansję Kreacji. Rzeczywistość to nieskończony, zapadający się w siebie fraktal, wewnątrz którego każdy punkt czy matematyczny konstrukt jest fraktalem i zawiera informację o całości. Stopniowanie rozwoju i ekspansji świadomości fraktalnej jednostki (do których zaliczają się ludzie) zostało oprarte o schemat totalnej różnorodności. Pozwala to na metafizyczne zrozumienie coraz większego zarysu fraktalnej natury rzeczywistości. Z perspektywy biologicznego ubranka (ciała) jest to najlepsza z możliwych dróg poznawania wielości. Ludzkie ciała i ich specyfika sprawiają, że gdybyśmy mieli przytomną świadomość wszystkich połączeń fraktalnych najprawdopodobniej zwariowalibyśmy, implodowali i zapadli się w sobie. Stopniowanie rozwoju duchowego zrozumienia Kreacji jest świetnym rozwiązaniem, ponieważ możemy badać rzeczywistość w nieskończonych koherentnych kalibracjach. |
| jam to pol roku temu napisał/a: | | Ludzkie cialo obecnie nie jest w stanie wytrzymac dluzej niz kilka lat, bedac wypelnionym w pelni Slowem, Chrystusem. Musialoby zostac podziurawione, przebite w pieciu miejscach, a pozniej zmartwychwstac w ciele niezniszczalnym. |
Boru - 21 Grudzień 2011, 17:51
Jeszcze cos na temat urojonego "ja" czlowieka.
W internecie spotkalem sie z roznymi "dyskusjami" na ten temat. Jedni twierdza, ze "ja" nie istnieje, inni, ze istnieje, wszyscy nawzajem sie przekonuja, wymadrzaja, ale jest jedno "ale".
Ego moze sprzeczac sie tylko z drugim ego.
Ego moze zamieszkac tylko na ciele drugiego ego. Przypominam, ze Ziemia jest zywa istota i jej powierzchnia, tzn. ta "skrystalizowana" czesc, jest odpowiednikiem ludzkiego ego.
Jest bardzo prosty test na to, czy ktos jest rzeczywiscie wolny od "wirusa ja". Jesli jest wolny, to moze bez problemu zamieszkac na Sloncu. Jesli nie moze, to jest w nim jakis falsz, ktory mu to uniemozliwia.
Kto faktycznie jest wolny, a kto tylko udaje, zostanie ocenione juz wkrotce. Wszystko wyjdzie na jaw w blasku Slonca. I zadna wiedza "mistrzow wschodu" czy zachodu, ani slowne gierki nic tu nie pomoga.
Nikt nie bylby w stanie wymadrzac sie przed Budda czy Jezusem. To niemozliwe.
| Cytat: | | Jak głosi legenda, pewnego razu opalającego się Diogenesa odwiedził sam Aleksander Wielki, który powiedział, że spełni jego każde życzenie. Na to Diogenes odparł, że jego jedynym życzeniem jest, aby Aleksander przesunął się nieco, bo zasłania mu słońce. |
Boru - 22 Grudzień 2011, 13:14
| Cytat: | | Kluczem do wolnosci jest stac sie przestrzenia w ktorej rzeczy sie dzieja. |
Przestrzen nie moze jednak istniec bez tych "rzeczy" - i na odwrot. Wiec aby "byc" przestrzenia, trzeba byc zjawiskami w niej.
Wyobraz sobie nieskonczona pustke, bez niczego w srodku. Juz wyobrazajac sobie nia, jest sie jakas rzecza znajdujaca sie w niej.
Pustka przestalaby wydawac sie ogromna, w ogole by niej nie bylo, bo nie byloby zadnego punktu odniesienia. Poruszajac sie w gore, czy w dol, stalbys w miejscu.
Gdyby jednak pojawily sie w niej jakies galaktyki, to przestrzen jakby nagle zostala stworzona, a istnienie musi istniec, bez poczatku i bez konca bo sama nicosc jest juz jakims stanem, ktory potencjalnie ma swoje przeciwienstwo.
Tak samo jak swiadomosc jest niczym, wiec nie moze zostac stworzona, ale dopoki nie ma zjawisk do doswiadczania, swiadomosc jest w stanie nieprzejawionym.
Jesli wiec uznac Absolut za pustke, to trzeba tez powiedziec, ze Absolut nie tylko tworzy swiat, ale sam jest tworzony przez ten swiat. Nie ma innej mozliwosci.
Jak Bog moglby byc czyms? Jak Bog moglby czyms nie byc?
Bog/Nicosc i Bog/Istnienie to dwie strony tej samej monety.
Nicosc jest od zawsze i Istnienie jest od zawsze i zawsze bedzie.
Czlowiek tworzy spoleczenstwo i spoleczenstwo jednoczesnie tworzy czlowieka.
Mozna byc samotnym tylko dzieki innym ludziom.
Kazda moneta musi miec dwie strony.
itd. itp.
| Alan Watts napisał/a: | | Jeśli przestrzeń jest czymś zasadniczym wobec materii, to staje się zupełnie oczywiste, że "nic" jest zasadnicze dla "czegoś". Jeśli nie można mieć czegoś bez niczego, to znaczy, że owo nic jest dość potężną rzeczą, ponieważ coś pochodzi z niego o tak - blpppp. Jest taki dogmat w zachodniej myśli wyrażony łacińskim zdaniem "Ex nihilo nihil fit" - "Nic nie powstaje z niczego". Ale tak nie jest! Z niczego pochodzi coś!! Mógłbyś rzec: "Cóż, jeśli coś pochodzi z niczego, to musi być jakiś rodzaj tajemnicy wewnątrz niczego, musi mieć ono jakąś tajemną strukturę. Znaczy jakieś wyładowania elektryczne". Podobny problem jest z kosmologią. Jak powstał ten świat, może z wolno unoszącego się wodoru? Nie, jest o wiele prostsza idea niż ta: świat pochodzi z realnej, materialnej nicości. Po prostu! Bo jeśli słuchasz, a żyjesz w świecie, gdzie dźwięk pojawia się tylko na chwilę, to usłyszysz każdy dźwięk pochodzący z ciszy. Skąd te dźwięki pochodzą? Pochodzą z ciszy. Nagle... brzdęk! Możesz nauczyć się widzieć światło w ten sam sposób. Możesz otworzyć oczy i zobaczyć cały ten świat wyłaniający się z nicości, brzdęk!... ot tak, i blaknący w przeszłość. To dlatego przyszłość jest nieznana, ponieważ przyszłość to nic. |
Boru - 22 Grudzień 2011, 15:52
Bog uczy sie samego siebie poprzez moje posty
"Kim jestem? Zmanifestuje sie jako Boru i on to zbada, lol."
Boru - 24 Grudzień 2011, 15:59
| wikipedia o Walentynie Egipcjaninie napisał/a: | | (...)Jednakże do wspólnych twierdzeń wszystkich walentynian należą następujące wyobrażenia, zapewne charakterystyczne także dla samego Walentyna. Pleroma składa się z (co najmniej) 30 eonów, noszących różne nazwy i uporządkowanych w 15 par. Pierwszym z nich jest "otchłań" (bythos) bądź "praojciec", wierzchołek całego systemu, tworzący parę z "siłą myślową" (ennoia), nazywaną także "łaską" (charis) i "milczeniem". Ostatni eon to eon "mądrości" (sofia), który poprzez swoje "wścibstwo" i nieokiełznane dążenie do nieznanego ojca pleromy doprowadził do powstania świata, wywołana bowiem przez to "niewiedza" (czy "błąd") spowodowała powstanie materialnej substancji. |
Mowa tu o tzw. Wielkim Wybuchu
Dlatego tez ludzkie ograniczone myslenie, zamkniete w tym materialnym swiecie, wyrastajace z niewiedzy, uczepilo sie tej koncepcji powstania wszechswiata.
Jednak prawdziwy czlowiek nie urodzil sie w tym swiecie, jedynie zasnal, sniac ten materialny sen.
Boru - 26 Grudzień 2011, 12:05
| Cytat: | | Jednakże do wspólnych twierdzeń wszystkich walentynian należą następujące wyobrażenia, zapewne charakterystyczne także dla samego Walentyna. Pleroma składa się z (co najmniej) 30 eonów, noszących różne nazwy i uporządkowanych w 15 par. Pierwszym z nich jest "otchłań" (bythos) bądź "praojciec", wierzchołek całego systemu, tworzący parę z "siłą myślową" (ennoia), nazywaną także "łaską" (charis) i "milczeniem". |
To jest to samo o czym pisalem tzn. ze Bog/Nicosc i Bog/Istnienie to dwie strony tej samej monety, sa nie do odroznienia i nie moga istniec oddzielnie poniewaz Istnienie w stanie calkowitej jednosci jest jak brak istnienia i pustka, tak samo jak jeden kolor jest jak brak koloru, a plyniecie wszystkiego w jednakowym tempie jest jak stanie w miejscu.
Podobnie jak iluzja i "oswiecenie" sa nie do odroznienia i tworza sie wzajemnie, dlatego nie mozna znalezc jednego z dala od drugiego.
"Jesli" istnieje nieskonczona ilosc wszechswiatow oraz istnienie nie ma poczatku i konca, to mamy za soba nieskonczonosc, przed soba nieskonczonosc i niezaleznie od tego w jakim miejscu sie znajdujemy, jestesmy w centrum kreacji.
Boru - 27 Grudzień 2011, 13:48
To, ze zmarli ludzie trafiaja do "nieba" nalezy traktowac doslownie. Zycie nie toczy sie tylko na powierzchniach planet, ale rowniez w warstwie powietrznej i pod powierzchnia.
Wyjasnie o co chodzi z tym niebem.
Obrazek
Cialo w ktorym sie poruszamy jest cialem czakry splotu slonecznego, ktore jest scalonymi trzema cialami (mineralne, roslinne, zwierzece). Kazde nastepne cialo, kazdej nastepnej czakry, zawiera w sobie rowniez te nizsze ciala. "Rozwoj duchowy" polega wiec na uswiadamianiu sobie jednosci tych wszystkich manifestacji.
Dawno dawno temu, ludzie zapadli w sen i zostali odczepieni od swojego ciala "wyzszej jazni"/ciala czakry trzeciego oka, a nizsze manifestacje ulegly manipulacji, stajac sie niewolnikami.
Czlowiek, ktory po smierci swojego fizycznego ciala, nie orientuje sie w sytuacji, nie wie co jest grane, przebywa w ktoryms z cial pomiedzy cialem zoltym a indygo/trzeciego oka.
Ziemia jest zywa istota i to co nazywamy jej skrystalizowana powierzchnia, jest jej cialem zoltym, odpowiednik ludzkich cial fizycznych/ego. Jej wyzsze manifestacje znajduja sie w warstwie powietrznej i podziemnej.
Dlatego tez czlowiek przebywajacy w ktoryms z cial pomiedzy cialem ego/fizycznym a cialem "wyzszej jazni" trafia do warstwy powietrznej/nieba.
Sa tam utworzone specjalne placowki szkolne dla tych, ktorzy nie obudzili sie ze snu i nie scalili sie z cialami indygo/trzeciego oka. Te placowki sa tworzone zarowno przez istoty o biegunie pozytywnym jak i negatywnym, co ciekawe, zarowno jedni i drudzy sa olsniewajaco piekni
Te "niebo" nie jest celem samym w sobie. Tak naprawde, to jest anomalia, tego nie powinno byc, ale "aniolowie" zostali zmuszeni do stworzenia tego, bo zostalibysmy calkowicie zdominowani przez negatyw.
Ludzie odpoczywaja tam w rajskich miastach i sa uczeni przez istoty, ktorymi sa zauroczeni, z nadzieja, ze cokolwiek z tego zapamietaja po nalozeniu przez negatyw blokady pamieciowej.
Juz wkrotce Slonce zrobi "plum", nastapi przejscie o level wyzej, a rajskie szkoly zostana rozpuszczone.
Cialo indygo/wyzszej jazni mozna nazwac "miniaturowym sloncem".
To co nazywa sie powierzchnia Slonca jest jego scalonymi cialami od czerwonego do indygo (jego "jadrem" sa istoty "jedenastowymiarowe" o "eksplodujacych" cialach) i aby moc poleciec na Slonce lub np. do wnetrz Jowisza czy Saturna, trzeba wzniesc sie "mentalnie" ponad te rajskie szkoly i byc przebudzonym, czy .. oswieconym
Dopiero wtedy mozna zaczac samodzielne i swiadome zycie, bo przedtem decyzje odnosnie poszczegolnych inkarnacji podejmowala za nas "wyzsza jazn", wiec scalajac sie z nia, jest sie tym decydujacym.
Wielu z tych, ktorzy trafili do takich placowek, spotkali wczesniej swoje ciala indygo, jednak .. przestraszyli sie ich, poniewaz blask tego ciala nie jest lagodny i hipnotyzujacy.
Jezus po swojej fikcyjnej smierci na krzyzu scalil cialo fizyczne z eterycznym, a nastepnie zostal uniesiony w gore na statek, gdzie zmanifestowal sie w ciele niebieskim, a stamtad z pomoca cywilizacji z wnetrza Ziemi (i z pomoca tego "ducha slonecznego" o ktorym pisalem, znanym jako Sanat Kumara czy Ahura Mazda/Ormuzd) zeslal "Ducha Swietego", czy "Siatke Chrystusowa", "aktywujaca" serca/ciala eteryczne.
Tych centrow energetycznych/czakr/poszczegolnych cial i "wymiarow" jest wiecej niz 7.
Nie lubie za bardzo pisania o tym, ile tego konkretnie jest, poniewaz staje sie to pozniej jakims dogmatem, a powinno byc tylko tymczasowym drogowskazem. Dla kogos, kto nie jest "rozszczepiony" na kawalki, nie ma zadnych "wymiarow" bo zyje w jednym swiecie, a to co ludzie nazywaja poszczegolnymi czestotliwosciami, dla nich jest jednym swiatem.
Za najbardziej sensowny podzial uznaje podzial na 12 wymiarow. Podzial na 7 uwazam za dosc niebezpieczny. Tarcia polaryzacyjne pomiedzy pozytywem a negatywem maja miejsce az do 6 wymiaru wlacznie. Dalej nastepuje stopniowe laczenie biegunow.
Dlatego tez jesli ktos chce kroczyc po "ciemnej stronie mocy" nie moze wychylac sie dalej niz 6.
Dlaczego 7-wymiarowy model jest niebezpieczny?
Dlatego, ze w 6 najpotezniejsze negatywne istoty (ktore sa najlepszymi imitatorami) stworzyly tam cos w rodzaju imitacji "Boga Ojca" Jest to obserwujaca i kochajaca wszystko i wszystkich czarna dziura i kazdy kto jest energetycznie "rozstrojony" jest narazony na "zjednoczenie" sie z tym a w rzeczywistosci rozszczepiony na kawaleczki.
Taki "Boj Ojciec" wchlania cale galaktyki, ktorych ramiona wykazuja przewage negatywu nad pozytywem.
Aby przejsc do swiata, gdzie zanika dualnosc, trzeba z tym "wszystkowidzacym okiem" sie zmierzyc.
Ktos kto sobie wbil do glowy 7-wymiarowy model pomysli sobie "ooo jestem teraz w 6, jeszcze 1 i bendem Bogiem" ... i jeb w czarna dziure
To wszystko przypomina jakas gre, zbieranie kolorkow, bonusow, ktore odblokowuja nowe poziomy w planetach/gwiazdach oraz nowe umiejetnosci. Tu nie ma niczego powaznego, trzeba tylko myslec jak dziecko i dobrze sie bawic.
Co ciekawe, icy tower jest "dwunastowymiarowe": 10 typow schodkow oraz skrocone po 1500 i 2000.
tadzik - 27 Grudzień 2011, 15:03
Boru, jeszcze po 1000 schodku długość schodków sie zmienić
Boru - 27 Grudzień 2011, 15:11
10 typow schodkow oraz nastepne bariery w postaci 1500 i 2000. W taki sposob wyszlo mi 12
Jest jeszcze bariera 10000 po ktorej schodki sie skracaja, ale jest to poziom niegrywalny
tadzik - 27 Grudzień 2011, 15:30
5000 chyba tez
Boru - 27 Grudzień 2011, 16:18
Ludzie zlaczeni ze swoimi cialami indygo z perspektywy innych ludzi sa uwazani za dziwnych i absurdalnych Charakteryzuja sie bardzo luznym stylem bycia, niezaleznie od warunkow w ktorych zyja, sa wszechstronnie uzdolnieni, ich zdolnosci nie sa nigdzie wyuczone, a trudne zagadnienia pojmuja w mgnieniu oka. Nie koniecznie sa to ludzie z branzy "duchowej", moga to byc sportowcy, artysci lub naukowcy.
Takiego czlowieka mozna jednak "rozstroic" w dziecinstwie, jesli jest zle traktowany i "zastraszany" przez system. Zawsze jednak moze sie pozbierac.
Boru - 27 Grudzień 2011, 18:34
| Cytat: | | Cialo w ktorym sie poruszamy jest cialem czakry splotu slonecznego, ktore jest scalonymi trzema cialami (mineralne, roslinne, zwierzece). Kazde nastepne cialo, kazdej nastepnej czakry, zawiera w sobie rowniez te nizsze ciala. "Rozwoj duchowy" polega wiec na uswiadamianiu sobie jednosci tych wszystkich manifestacji. |
| Cytat: | | Ziemia jest zywa istota i to co nazywamy jej skrystalizowana powierzchnia, jest jej cialem zoltym, odpowiednik ludzkich cial fizycznych/ego. Jej wyzsze manifestacje znajduja sie w warstwie powietrznej i podziemnej. |
Teraz uwaga:
| ktos gdzies napisał/a: | | „Istnieje tylko pięć wielościanów foremnych zwanych bryłami platońskimi. Platon, jeden z największych greckich filozofów, w dialogu zatytułowanym Timajos przypisał im cztery żywioły, z jakich — według starożytnych — miał być zbudowany świat. Z ogniem skojarzył czworościan, z ziemią — sześcian, z powietrzem — ośmiościan, a z wodą — dwudziestościan. Pozostała jeszcze ostatnia bryła foremna — dwunastościan. Platon napisał, że ‘Bóg wykorzystał ją, kiedy malował Wszechświat’, nawiązując pewnie do wcześniejszej tradycji Pitagorejczyków, którzy uważali dwunastościan za stelaż czy wręgi, na których zostały oparte niebiosa. |
Ilustracja
Wystarczy tylko jedne figury powsadzac w drugie.
Obecnie jestesmy zamknieci w szescianie, kostce Rubika
Chodzi o to, aby ulozyc ta kostke poprawnie i wsadzic ja w kolejna figure.
Zdecydowana wiekszosc ludzi tylko bezmyslnie kreci ta kostka i denerwuje sie ktos inny usiadzie, przemysli i bez nerwow ulozy w pare minut.
Boru - 27 Grudzień 2011, 21:13
| Cytat: | Tarcia polaryzacyjne pomiedzy pozytywem a negatywem maja miejsce az do 6 wymiaru wlacznie. Dalej nastepuje stopniowe laczenie biegunow.
Dlatego tez jesli ktos chce kroczyc po "ciemnej stronie mocy" nie moze wychylac sie dalej niz 6. |
| Cytat: | | chodzi o to, aby ulozyc ta kostke poprawnie i wsadzic ja w kolejna figure. |
Istoty negatywne funkcjonuja na niepoprawnie ulozonej kostce. Maja komleks na punkcie zielonego koloru - serca Dlatego tez nie moga wsadzic sie w nastepna czestotliwosc.
Boru - 28 Grudzień 2011, 12:50
Jesli ktos czytal Biblie i Stary Testament to wie, ze Izraelici posiadali tzw. "arke przymierza z Bogiem", skrzynie, nad ktora unosila sie "chwala Boga" (miniaturowe Slonce?) oraz specjalna swiatynie, zbudowana z poszczegolnych "warstw", a do kazdej kolejnej warstwy miala dostep coraz mniejsza liczba "wtajemniczonych" kaplanow. Z tego co pamietam, do "miejsca najswietszego" mial dostep tylko Arcykaplan, ktory wchodzil tam raz do roku.
Ta skrzynia zostala zbudowana przez Mojzesza/Echnatona (jedna i ta sama osoba)
To w jaki sposob ta swiatynia byla zbudowana, bylo dokladnym odzwierciedleniem tego jak jest zbudowana Ziemia.
Zadaniem Jezusa (ktory wedlug ciala byl izraelita, o czym wielu chyba nie wie ) bylo pokazanie, ze kazdy ma dostep do "miejsca najswietszego", ustanowienie "powszechnego kaplanstwa" oraz zniesienie wszelkich rytualow, ktore same w sobie sa tym, co oddziela ludzi od nich samych. Pokazal, ze czlowiek jest zarowno swiatynia, "miniaturowym Sloncem" unoszacym sie znad skrzyni oraz Arcykaplanem.
| Cytat: | | (...)Jezus znowu zawołał donośnym głosem i oddał ducha. (51) I oto zasłona świątyni rozdarła się na dwoje, od góry do dołu, i ziemia się zatrzęsła, i skały popękały, (52) i groby się otworzyły, i wiele ciał świętych, którzy zasnęli, zostało wzbudzonych; (53) i wyszli z grobów po jego zmartwychwstaniu, i weszli do świętego miasta, i ukazali się wielu. (54) A setnik i ci, którzy z nim byli i strzegli Jezusa, ujrzawszy trzęsienie ziemi i to, co się działo, przerazili się bardzo i rzekli: Zaiste, ten był Synem Bożym. |
Boru - 29 Grudzień 2011, 17:42
| Cytat: | Cialo indygo/trzeciego oka/wyzszej jazni mozna nazwac "miniaturowym sloncem".
To co nazywa sie powierzchnia Slonca jest jego scalonymi cialami od czerwonego do indygo (jego "jadrem" sa istoty "jedenastowymiarowe" o "eksplodujacych" cialach) i aby moc poleciec na Slonce lub np. do wnetrz Jowisza czy Saturna, trzeba wzniesc sie "mentalnie" ponad te rajskie szkoly i byc przebudzonym, czy .. oswieconym |
Ilustracja do tego
| Cytat: | | Te "niebo" nie jest celem samym w sobie. Tak naprawde, to jest anomalia, tego nie powinno byc (...) |
Tym co podtrzymuje te miasta i tym co tworzy "bariere ochronna" w piatym wymiarze trzymajaca ludzi w polu Ziemi uniemozliwiajaca im swiadome podrozowanie po innych planetach sa .. piramidy Zostaly one zbudowane przez "bogow". Piramidy spelniaja rozne funkcje (uzywane nieprawidlowo moga nawet rozsadzic cialo fizyczne planety), jednak stawiane sa one tylko na planetach takich jak Ziemia, gdzie doszlo do "rozszczepienia".
Jedyna droga wyjscia to osiagniecie stanu jednosci/symbiozy ze swoim cialem indygo i podroz przez Slonce.
Boru - 30 Grudzień 2011, 14:25
| Cytat: | | "bariere ochronna" |
Ilustracja.
Boru - 30 Grudzień 2011, 15:23
| Cytat: | | Ziemia jest zywa istota i to co nazywamy jej skrystalizowana powierzchnia, jest jej cialem zoltym, odpowiednik ludzkich cial fizycznych/ego. Jej wyzsze manifestacje znajduja sie w warstwie powietrznej i podziemnej. |
W warstwach podziemnych mamy do czynienia ze scalonymi cialami. W srodku Ziemia jest "tozsama" z gwiazda.
Natomiast ponad powierzchnia mamy do czynienia z cialami, ktore dopiero przechodza proces scalania z "nizszymi" warstwami.
Dlatego tez planety "gazowe" jak Jowisz czy Saturn sa takie duze w porownaniu ze skalistymi. Ich ciala zolte zostaly polaczone z zielonymi czy niebieskimi.
Planety i istoty je zamieszkujace stopniowo przeobrazaja sie w wieksza wersje tego, co siedzi w ich wnetrzach, stajac sie nastepnie "rdzeniem" dla kolejnych ewoluujacych planet, czy innych manifestacji.
Boru - 30 Grudzień 2011, 19:30
Widac wiec, ze "problem globalnego ocieplenia" to idiotyzm a wynalazki typu krem z filtrem czy okulary przeciwsloneczne to jedne z najbardziej absurdalnych rzeczy wymyslonych przez ludzkosc.
Boru - 31 Grudzień 2011, 00:38
"Zdekodowanie" cial fizycznych przez Slonce i scalenie ich z eterycznymi/zielonymi/serca:
Ilustracja
Boru - 31 Grudzień 2011, 13:51
| Cytat: | Obecnie jestesmy zamknieci w szescianie, kostce Rubika
Chodzi o to, aby ulozyc ta kostke poprawnie i wsadzic ja w kolejna figure. |
Najzabawniejsze jest to, ze ona sama sie uklada, kiedy przestaje sie traktowac wszystko powaznie i kiedy nie stawia sie oporu roznorakim silom napierajacym w nasza strone. Te sily ukladaja wszystko same, pomimo tego, ze istoty ich uzywajace mialy odwrotny zamiar.
To (oraz nasz zwiazek ze Sloncem) jest czyms o czym zapominaja roznoracy "powazni" "mistrzowie duchowi", ktorzy twierdza, ze aby osiagnac "oswiecenie" trzeba wielu lat praktyki i wyrzeczen. Jest to nieprawda, "oswiecenie" jest poza wszelkim wysilkiem i staraniem sie o cos.
Budda byl bardzo gorliwym asceta, umartwial swoje cialo i poddawal sie roznorakim probom. Stwierdzil jednak, ze to nie daje mu wolnosci, wiec siadl pod drzewem figowym z zamiarem, ze nigdzie sie nie ruszy, dopoki nie znajdzie odpowiedzi na to, jak znalezc wolnosc. "Oswiecenia" doznal wtedy, kiedy poznal, ze nie ma kto medytowac, nie ma kto cierpiec i nie ma niczego do zrobienia. Jest to jedna z tych istot, ktora wydostala sie ze swiata dualnosci i jest "poza" "szostym wymiarem".
Boru - 31 Grudzień 2011, 15:58
| Cytat: | | Budda byl bardzo gorliwym asceta, umartwial swoje cialo i poddawal sie roznorakim probom. Stwierdzil jednak, ze to nie daje mu wolnosci, wiec siadl pod drzewem figowym z zamiarem, ze nigdzie sie nie ruszy, dopoki nie znajdzie odpowiedzi na to, jak znalezc wolnosc. "Oswiecenia" doznal wtedy, kiedy poznal, ze nie ma kto medytowac, nie ma kto cierpiec i nie ma niczego do zrobienia. |
O tym mowi Ewangelia Mateusza
| Cytat: | | A rano, wracając do miasta, łaknął. (19) I ujrzawszy przy drodze jedno drzewo figowe zbliżył się do niego, ale nie znalazł na nim nic oprócz samych liści. I rzecze do niego: Niechaj się już nigdy z ciebie owoc nie rodzi na wieki. I uschło zaraz figowe drzewo. (20) I ujrzawszy to uczniowie, zdumiewali się i mówili: Jakże prędko uschło figowe drzewo! (21) A Jezus, odpowiadając, rzekł im: Zaprawdę powiadam wam, jeślibyście mieli wiarę i nie wątpili, nie tylko to, co się stało z drzewem figowym, uczynicie, ale gdybyście i tej górze rzekli: Wznieś się i rzuć do morza, stanie się tak. (22) I wszystko, o cokolwiek byście prosili w modlitwie z wiarą, otrzymacie. |
Boru - 31 Grudzień 2011, 16:16
Uwaga na wniebowstapienia
Boru - 31 Grudzień 2011, 18:12
Ego.
Boru - 1 Styczeń 2012, 00:46
Zycie po smierci.
Cesarz spytał raz mistrza Gudo: "Co dzieje się z oświeconym człowiekiem po śmierci?".
"A skąd miałbym to wiedzieć?" - odparł Gudo.
"Ponieważ jesteś mistrzem" - powiedział cesarz.
"Tak, panie - odrzekł Gudo - ale nie martwym".
Boru - 1 Styczeń 2012, 13:04
| Cytat: | Dlatego, ze w 6 najpotezniejsze negatywne istoty (ktore sa najlepszymi imitatorami) stworzyly tam cos w rodzaju imitacji "Boga Ojca" Jest to obserwujaca i kochajaca wszystko i wszystkich czarna dziura i kazdy kto jest energetycznie "rozstrojony" jest narazony na "zjednoczenie" sie z tym a w rzeczywistosci rozszczepiony na kawaleczki.
Taki "Boj Ojciec" wchlania cale galaktyki, ktorych ramiona wykazuja przewage negatywu nad pozytywem.
Aby przejsc do swiata, gdzie zanika dualnosc, trzeba z tym "wszystkowidzacym okiem" sie zmierzyc. |
Czarne dziury i tarcia pomiedzy pozytywem a negatywem tworza caly ten "spiralny " model zycia. Mozna wiec sie spodziewac, ze po przekroczeniu pewnej granicy gdzie zanika podzial, wszechswiat wyglada zupelnie inaczej.
Boru - 1 Styczeń 2012, 17:42
Jesli nieskonczona istota nie zna samej siebie, to proces poznawania siebie trwa w nieskonczonosc.
Caly ten obraz Boga wszechwiedzacego i wszystko-kontrolujacego ma swoje zrodlo wlasnie w tej czarnej dziurze, ale najbardziej zadziwiajace jest to, ze ten falszywy Bog jest jedna z emanacji Boga Prawdziwego (najlepsze okreslenie jakie znam na ta istote to "wieczne dziecko"), ktory szuka wciaz nowych koncepcji na realizacje siebie, probujac znalezc odpowiedz na pytanie "kim jestem?".
Boru - 3 Styczeń 2012, 17:33
Fragment ksiazki "wewnetrzny ogien" Calosa Castanedy opisujacy "matryce czlowieka".
| Cytat: | Don Juan mówił mi, że punkt połączenia zdobywa doświadczenie w przesuwaniu się przez ćwiczenia w konstruowaniu innych światów. Ja jednak zawsze się zastanawiałem, jak wytworzyć impuls energetyczny, który pozwoliłby wyrwać punkt połączenia z jego zwykłej pozycji. Gdy pytałem go o to w przeszłości, odrzekł, że ponieważ siła łączenia zaangażowana jest we wszystko, punktem połączenia porusza intencja. Teraz znów go o to zapytałem.
– Sam już potrafisz na to odpowiedzieć – odrzekł. – Opanowanie świadomości wytwarza impuls konieczny do poruszenia punktu połączenia. W końcu my, ludzkie istoty, nie jesteśmy niczym wielkim; można nas sprowadzić do punktu połączenia unieruchomionego na stałe w pewnym położeniu. Nasz wewnętrzny dialog, czyli inwentarz, jest naszym wrogiem, a zarazem przyjacielem. Bądź wojownikiem; wycisz swój wewnętrzny dialog; sporządź swój inwentarz, a potem go wyrzuć. Nowi widzący sporządzają dokładne inwentarze, a potem się z nich śmieją. Brak inwentarza uwalnia punkt połączenia.
Don Juan przypomniał mi, że wiele mówił o jednym z najbardziej upartych punktów naszego inwentarza: o naszym pojęciu Boga. Rzekł, że to pojęcie jest jak mocny klej, który utrzymuje punkt połączenia w pierwotnej pozycji. Jeśli chcę zbudować realny świat z emanacji innego wielkiego pasma, to muszę wykonać pewien krok, który pozwoli mi uwolnić punkt połączenia z wszelkich więzów.
– Musisz zobaczyć matrycę człowieka – powiedział. – I musisz tego dokonać "dzisiaj, bez niczyjej pomocy.
– Co to jest matryca człowieka? – zapytałem.
– Wiele razy widziałeś ją przy mojej pomocy. Wiesz, o czym mówię.
Chciałem zaprzeczyć, ale powstrzymałem się. Skoro don Juan twierdził, że widziałem matrycę człowieka, to musiało tak być, choć nie miałem zielonego pojęcia, jak ona wygląda.
Przejrzał moje myśli. Uśmiechnął się ze zrozumieniem i powoli potrząsnął głową.
– Matryca człowieka to ogromna wiązka emanacji w wielkim paśmie życia organicznego – wyjaśnił. – Nazywa się matrycą człowieka, bo emanacje, które do niej należą, występują jedynie w obrębie ludzkiego kokonu. Matryca człowieka to ta część emanacji Orła, którą widzący mogą widzieć bezpośrednio nie narażając się na żadne niebezpieczeństwo.
Nastąpiła długa pauza. Po chwili don Juan znów się odezwał.
– Przełamanie bariery percepcji jest ostatnim zadaniem w opanowaniu świadomości. Aby przesunąć swój punkt połączenia do tej pozycji, musisz zgromadzić energię. Wybierz się w podróż po wspomnienia. Przypomnij sobie, co robiłeś wcześniej!
Bezskutecznie próbowałem przypomnieć sobie, czym jest matryca człowieka. Ogarnęła mnie okropna frustracja, która szybko zmieniła się w niepohamowany gniew. Byłem wściekły na siebie, na don Juana, na wszystkich.
Moja wściekłość zupełnie go nie poruszyła. Stwierdził rzeczowo, że gniew jest naturalną reakcją na wahanie punktu połączenia, który nie chce się poruszyć na żądanie.
– Dużo czasu minie, zanim będziesz potrafił zastosować zasadę mówiącą, że twój rozkaz jest rozkazem Orła – powiedział. – To jest sedno opanowania intencji. Na razie rozkaż sobie nie irytować się nawet w chwilach najgorszych wątpliwości. To długi i powolny proces, ale w końcu twoje rozkazy będą słyszane i wykonywane tak, jakby były rozkazami Orła.
Dodał jeszcze, że pomiędzy normalną pozycją punktu połączenia a pozycją, gdzie nie ma się już żadnych wątpliwości, skąd już jest bardzo blisko do bariery percepcji, istnieje niezmierzony obszar świadomości. Wojownicy, którzy się tu znajdą, padają ofiarą każdego błędnego uczynku. Ostrzegł mnie, bym był ostrożny i nie tracił wiary w siebie, gdyż jest więcej niż pewne, że w którejś chwili przytłoczy mnie poczucie porażki.
– Nowi widzący zalecają bardzo proste działanie, gdy na drodze wojownika pojawi się niecierpliwość, rozpacz gniew czy smutek. Należy wtedy zataczać kręgi oczami. Każdy kierunek jest dobry, ale ja wolę to robić zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Ruch oczu sprawia, że punkt połączenia natychmiast się przesuwa. Ten ruch przynosi ulgę. Jest to substytut prawdziwego mistrzostwa intencji.
Żałowałem, że mamy za mało czasu, by mógł mi powiedzieć coś więcej o intencji.
– To wszystko wróci do ciebie któregoś dnia – zapewnił mnie. – Jedna rzecz pociągnie za sobą następną. Wystarczy jedno słowo-klucz i wszystko wróci do ciebie lawiną, jakbyś otworzył drzwi zapchanej po brzegi szafy.
Wrócił do tematu ludzkiej matrycy. Powiedział, że zobaczenie jej samodzielnie, bez niczyjej pomocy, jest ważnym krokiem, wszyscy bowiem mamy pewne koncepcje, które muszą zostać przełamane, zanim staniemy się wolni; widzący, który wypuszcza się w nieznane, by zobaczyć niepoznawalne, musi osiągnąć stan nieskazitelności.
Mrugnął do mnie i dorzucił, że stan nieskazitelności oznacza uwolnienie się od racjonalnych założeń i lęków. W tej chwili, mówił, moje racjonalne założenia i obawy nie pozwalają mi na nowo połączyć emanacji, dzięki którym przypomniałbym sobie ludzką matrycę. Kazał mi się rozluźnić i poruszać oczami, by sprowokować punkt połączenia do przesunięcia. Powtórzył kilkakrotnie, że to bardzo ważne, bym przypomniał sobie ludzką matrycę, zanim znów ją zobaczę. A ponieważ mamy mało czasu, nie mogę sobie pozwolić na to, by działać równie powoli jak zwykle.
Posłuchałem jego sugestii i poruszyłem oczami. Pranie od razu opuścił mnie niepokój, a potem nagle wróciło do mnie wspomnienie i byłem już pewien, że rzeczywiście widziałem matrycę człowieka. Zdarzyło się to wiele lat wcześniej. Tamten dzień utkwił mi w pamięci, bo z punktu widzenia mojego katolickiego wychowania don Juan mówił wtedy największe herezje, jakie słyszałem w życiu.
Wszystko zaczęło się od przypadkowej rozmowy, gdy wędrowaliśmy przez podnóże pasma górskiego na pustyni w Sonorze. Don Juan wyjaśniał mi, do czego właściwie mają mnie doprowadzić jego nauki. Zatrzymaliśmy się na odpoczynek i usiedliśmy na dużych kamieniach. Jego wyjaśnienia dotyczące procedury nauczania sprowokowały mnie do tego, że po raz setny spróbowałem mu opowiedzieć, jak ja się z tym wszystkim czuję. On jednak wyraźnie nie miał już ochoty tego słuchać. Przeprowadził mnie na inny poziom świadomości i oznajmił, że jeśli zobaczę matrycę człowieka, to może zrozumiem wszystko, co on robi, a tym samym oszczędzę nam obydwu wielu lat wysiłków.
Wyjaśnił mi szczegółowo, czym jest matryca człowieka. Nie mówił o niej w kategoriach emanacji Orła, tylko określił ją jako wzorzec energetyczny, który wyciska ludzką charakterystykę na amorficznych bąblach biologicznej materii. W każdym razie tak to zrozumiałem, zwłaszcza, że w dalszych wyjaśnieniach posługiwał się mechaniczną analogią. Powiedział, że matryca człowieka przypomina gigantyczny stempel, który bez końca wyciska ludzkie istoty, jakby przesuwały się one na fabrycznym transporterze. Zilustrował ten proces mocno składając razem wnętrza dłoni, jakby matryca modelowała ludzką istotę za każdym razem, gdy obydwie jej połówki łączyły się ze sobą.
Dodał jeszcze, że każdy gatunek ma swoją matrycę i każdy poszczególny osobnik uformowany w tym procesie wykazuje cechy charakterystyczne dla danego gatunku.
Potem zaczął niezmiernie irytujące wywody na temat ludzkiej matrycy. Powiedział, że jest coś, co łączy dawnych widzących z mistykami z naszego świata – mianowicie jednym i drugim udało się zobaczyć ludzką matrycę, ale nie zrozumieli, co to takiego. Mistycy wszystkich stuleci przekazywali nam poruszające relacje ze swych doświadczeń. Ale te relacje, choć piękne, skażone są wielkim, rozpaczliwym błędem – wiarą, że ludzka matryca to wszechmocny, wszechwiedzący stwórca; taka też była interpretacja dawnych widzących, którzy nazwali ludzką matrycę przyjaznym duchem, obrońcą człowieka.
Jedynie nowi widzący mieli wystarczająco trzeźwe umysły, by zrozumieć, czym jest widziana przez nich ludzka matryca. Uświadomili sobie, że matryca nie jest stwórcą, lecz wzorcem wszystkich ludzkich cech, jakie tylko możemy sobie wyobrazić, a także takich, które są dla nas niepojęte. Matryca jest naszym Bogiem dlatego, że jesteśmy tym, co na nas wycisnęła, a nie dlatego, by stworzyła nas z nicości na swój obraz i podobieństwo. Don Juan rzekł, że jego zdaniem padanie na kolana w obecności ludzkiej matrycy wynika z arogancji i ludzkiego egocentryzmu.
Te wyjaśnienia bardzo mnie zmartwiły. Choć nigdy nie uważałem się za praktykującego katolika, bluźniercze słowa don Juana były dla mnie szokiem. Słuchałem go uprzejmie, jednak miałem ochotę zmienić temat i niecierpliwie wyczekiwałem pauzy w tym steku herezji. On jednak bezlitośnie wbijał mi do głowy swój punkt widzenia. W końcu przerwałem mu mówiąc, że wierzę w istnienie Boga. Odparł, że moje przekonanie opiera się na wierze i dlatego jest przekonaniem z drugiej ręki, które nic nie znaczy; moja wiara w istnienie Boga, podobnie jak wiara każdego innego człowieka, opiera się na tym, co zasłyszałem, a nie na akcie widzenia. Zapewnił, że nawet gdybym potrafił widzieć, to na pewno popełniłbym podobny błąd w osądzie, jak mistycy. Każdy, kto widzi matrycę człowieka, automatycznie zakłada, że jest to Bóg.
Nazwał doświadczenie mistyczne przypadkowym widzeniem, jednorazowym wydarzeniem, które nie może mieć absolutnie żadnego znaczenia, gdyż jest rezultatem nieświadomego przesunięcia punktu połączenia. Zapewnił, że jedynie nowi widzący potrafią ocenić tę kwestię właściwie, bo wyeliminowali oni przypadkowe akty widzenia i potrafią zobaczyć matrycę człowieka zawsze, gdy tego zapragną. Dlatego właśnie przekonali się, że to, co nazywamy Bogiem, to statyczny prototyp człowieczeństwa, pozbawiony jakiejkolwiek mocy. Matryca ta w żadnych okolicznościach nie potrafi nam pomóc, wstawić się za nami, ukarać nas za złe uczynki ani w żaden sposób nagrodzić. Jesteśmy tylko produktem jej stempla; jesteśmy jego odciskiem. Matryca ludzka jest właśnie tym, co określa jej nazwa, wzorcem, formą, stemplem zbijającym w całość wiązkę włóknistych elementów, które nazywamy człowiekiem.
To, co don Juan powiedział, bardzo mnie wzburzyło. On jednak wydawał się nieporuszony moim zamętem i nie przestawał mnie irytować mówiąc, że przez, jak to nazywał, niewybaczalną zbrodnię przypadkowych widzących skupiamy cenną energię na czymś, co nie ma absolutnie żadnej mocy. Im dłużej mówił, tym bardziej rosła moja irytacja. Gdy już byłem bardzo bliski krzyku, uderzył mnie w prawy bok między kością biodrową a żebrami i przeniósł jeszcze głębiej w stan podwyższonej świadomości. To uderzenie wypchnęło mnie w promienne światło, przejrzyste źródło niezwykłego spokoju i nieskalanego piękna. To światło było przystanią, oazą pośród otaczającej mnie czerni.
Z subiektywnego punktu widzenia widziałem to światło nieskończenie długo. Żadne słowa nie mogą opisać wspaniałości tego widoku, a jednak nie miałem pojęcia, dla. czego wydawał mi się tak piękny. Potem przyszło mi do głowy, że to piękno wyrasta z harmonii, z wrażenia spokoju i relaksu, z poczucia, że dotarłem do miejsca swoje-go przeznaczenia i wreszcie jestem bezpieczny. Oddychałem spokojnie i z ulgą. Co za niesamowite poczucie pełni! Wiedziałem bez cienia wątpliwości, że stoję twarzą w twarz z Bogiem, źródłem wszystkiego. I wiedziałem, że ten Bóg mnie kocha. Bóg był miłością i przebaczeniem. Kąpałem się w świetle i czułem się czysty, odrodzony. Ogarnął mnie niepohamowany szloch, przede wszystkim z żalu nad sobą. Na widok tego promiennego światła poczułem się zły i grzeszny.
Nagle usłyszałem w uchu głos don Juana. Rzekł, że muszę wyjść poza matrycę, bo jest ona tylko etapem, przystankiem dającym chwilowy spokój i wytchnienie tym, którzy zapuszczają się w nieznane, jest jednak sterylna i statyczna. Jest to jednocześnie płaskie odbicie w lustrze i samo lustro. A odbity obraz przedstawia człowieka.
Poczułem niepohamowaną odrazę do tego, co mówił don Juan; buntowałem się przeciw jego bluźnierczym słowom. Chciałem mu powiedzieć, żeby się odczepił, ale nie potrafiłem wyrwać się spod uroku mojego widzenia. Zatopiłem się w nim bez reszty. Zdawało się, że don Juan bardzo dobrze wie, jak się czuję i co chcę mu powiedzieć.
– Nie możesz powiedzieć nagualowi, żeby się odczepił – rzekł mi do ucha. – To nagual, jego technika i moc, umożliwiły ci widzenie. Nagual jest przewodnikiem.
W tym momencie uświadomiłem sobie, że głos w moim uchu nie jest głosem don Juana, choć bardzo go przypomina. Poza tym zrozumiałem, że ten głos ma rację. Sprawcą tego widzenia był nagual Juan Matus. To dzięki jego technice i mocy mogłem zobaczyć Boga. On twierdził, że to nie jest Bóg, lecz matryca człowieka; wiedziałem, że ma rację. Ale nie mogłem mu tego przyznać, nie z irytacji czy z uporu, lecz dlatego, że odczuwałem bezgraniczną lojalność i miłość dla tej boskości, którą widziałem przed sobą.
Gdy tak wpatrywałem się w to światło z całą żarliwością, na jaką było mnie stać, światło naraz jakby zgęstniało i zobaczyłem człowieka – promiennego człowieka, z którego emanowała charyzma, miłość, zrozumienie, szczerość, prawda. Człowieka, który był absolutną sumą wszystkiego, co dobre.
Nigdy jeszcze nie czułem podobnego uniesienia. Upadłem na kolana. Chciałem czcić uosobionego Boga, ale w tym momencie don Juan uznał za stosowne zainterweniować i uderzył mnie w lewą górną część klatki piersiowej, blisko obojczyka. Straciłem Boga z oczu.
Pozostało we mnie dręczące uczucie, mieszanina wyrzutów sumienia, uniesienia, pewności i wątpliwości. Don Juan naśmiewał się ze mnie. Twierdził, że jestem pobożny i lekkomyślny i że znakomicie nadaję się na księdza; po tym doświadczeniu mógłbym nawet zostać duchowym przywódcą, któremu przypadkiem udało się ujrzeć Boga. Kpił, że powinienem zacząć głosić słowo Boże i opowiedzieć wszystkim, co widziałem.
Niby mimochodem, lecz z wyraźnym zainteresowaniem wypowiedział zdanie, które po części było pytaniem, a po części stwierdzeniem.
– A ten człowiek? – zapytał. – Nie zapominaj, że Bóg to mężczyzna.
Poczułem przypływ niezwykłej jasności umysłu i wiedziałem, że za chwilę uświadomię sobie coś o niezmiernym znaczeniu.
– Jakie to miłe, co? – uśmiechnął się don Juan. – Bóg jest mężczyzną. Co za ulga!
Gdy już zrelacjonowałem mu to wspomnienie, zapytałem go o coś, co naraz wydało mi się uderzająco dziwne. Aby zobaczyć matrycę człowieka, musiałem przesunąć swój punkt połączenia. Wspomnienie uczuć i myśli, które mnie wówczas nawiedzały, było niezwykle wyraźne a przez to wszelkie moje wysiłki wydały mi się daremne. Wróciło do mnie wszystko, co wtedy robiłem i czułem. Zapytałem don Juana, jak to możliwe, że chociaż rozumiałem wtedy wszystko z absolutną jasnością, w pamięci nie pozostał żaden ślad. Poczułem, że nic, co mi się przydarzyło, nie ma znaczenia, bo niezależnie od tego, jak daleko zaszedłem w przeszłości, zawsze muszę zaczynać od początku.
– To tylko reakcja emocjonalna – odrzekł. – Absolutny błąd w osądzie. To, co robiłeś przed wielu laty, spoczywa solidnie zamknięte w pewnych nie używanych emanacjach. Na przykład tamtego dnia, gdy doprowadziłem do tego, że zobaczyłeś ludzką matrycę, ja także popełniłem poważny błąd w osądzie. Myślałem, że skoro ją zobaczyłeś, to będziesz potrafił zrozumieć. Było to prawdziwe niezrozumienie z mojej strony.
Don Juan powiedział, że zawsze sądził, iż potrzebuje wyjątkowo dużo czasu, by cokolwiek zrozumieć. Nigdy nie miał okazji zweryfikować tego przekonania, bo brakowało mu punktu odniesienia. Gdy ja się pojawiłem i został moim nauczycielem, co było dla niego zupełnie nowym doświadczeniem, uświadomił sobie, że zrozumienia nie da się przyśpieszyć i że nie wystarczy tu przesunięcie punktu połączenia. Wcześniej wydawało mu się, że to powinno załatwić całą sprawę. Wkrótce jednak * doszedł do wniosku, że skoro punkt połączenia przesuwa się, gdy śnimy, czasami nawet na bardzo odległe pozycje, to za każdym razem, gdy jesteśmy poddani celowemu przesunięciu, potrafimy je sobie natychmiast kompensować. Wciąż na nowo chwytamy równowagę i zachowujemy się, jak gdyby nigdy nic.
Don Juan zauważył, że przekonujemy się o wartości wniosków nowych widzących dopiero wtedy, gdy próbujemy przesunąć punkt połączenia innej osoby. Nowi widzący twierdzili, że najważniejsze są wysiłki prowadzące do wzmocnienia stabilności nowego położenia tego punktu. Uważali, że jest to jedyna technika, którą warto omawiać. Wiedzieli też, że jest to długi proces, który należy przeprowadzać stopniowo, w ślimaczym tempie.
Don Juan powiedział, że gdy w pierwszych latach mojego terminowania używał roślin mocy, robił to zgodnie z zaleceniami nowych widzących. Z własnego doświadczenia i dzięki widzeniu wiedzieli oni, że rośliny mocy wyrywają punkt połączenia z jego normalnej pozycji. Wpływ wywierany przez rośliny mocy na punkt połączenia zasadniczo bardzo przypomina działanie snów. W obu tych przypadkach punkt połączenia zostaje przesunięty, ale przesunięcie spowodowane roślinami mocy jest większe i donioślejsze w skutkach. Nauczyciel wykorzystuje dezorientację wywołaną takim przesunięciem, by wzbudzić w uczniu przekonanie, że percepcja świata nigdy nie jest ostateczna.
Przypomniałem sobie, że w ciągu wszystkich tych lat widziałem ludzką matrycę jeszcze pięciokrotnie i stopniowo coraz bardziej na nią obojętniałem. Nigdy jednak nie udało mi się zaakceptować faktu, że za każdym razem widziałem Boga jako mężczyznę. W końcu przestało to być dla mnie Bogiem, a stało się matrycą człowieka, nie z powodu tego, co mówił don Juan, ale dlatego, że męski Bóg był nie do przyjęcia. Wówczas zrozumiałem stwierdzenia don Juana. Absolutnie nie były one bluźniercze, gdyż nie miały nic wspólnego z kontekstem zwykłego świata. Don Juan miał rację mówiąc, że nowi widzący mają przewagę nad pozostałymi ludźmi, bo mogą zobaczyć ludzką matrycę, kiedy tylko zechcą. Ale dla mnie ważniejsze było to, że mieli oni dość trzeźwości umysłu, by przyjrzeć się dokładnie temu, co widzieli.
Zapytałem go, dlaczego zawsze widziałem tę matrycę jako mężczyznę. Odrzekł, że mój punkt połączenia by} wówczas zbyt mało stabilny, by pozostawać nieruchomo w nowym położeniu i przesuwał się w bok, wchodząc w pasmo mężczyzny. Analogiczne zjawisko zachodziło, gdy widziałem barierę percepcji w postaci ściany mgły. Przesunięcie punktu połączenia w bok spowodowane było naturalnym pragnieniem czy też przymusem, by wyrazić niepojęte w kategoriach tego, co jest nam najbliżej znajome; bariera to ściana, a ludzka matryca nie może być niczym innym, jak tylko mężczyzną. Don Juan uważał, że gdybym był kobietą, widziałbym matrycę jako kobietę.
Wstał i powiedział, że czas na przechadzkę po mieście, bo powinienem zobaczyć ludzką matrycę w otoczeniu ludzi. W milczeniu ruszyliśmy w stronę rynku, ale zanim tam dotarliśmy, poczułem nieposkromiony przypływ energii i pobiegłem ulicą prowadzącą do przedmieścia. Dotarłem do mostu i naraz zobaczyłem ludzką matrycę, jakby na mnie czekała. Było to promienne, ciepłe, bursztynowe światło.
Upadłem na kolana. Nie była to z mojej strony pobożność, a raczej fizyczna reakcja na ten widok budzący cześć i zachwyt. Byłem zadziwiony jeszcze bardziej niż zwykle. Wiedziałem, że bardzo się zmieniłem od czasu, gdy zobaczyłem matrycę po raz pierwszy. W tym przekonaniu nie było nawet cienia arogancji. Wszystko, co widziałem i czego się nauczyłem, pozwoliło mi tylko bardziej docenić cud, który miałem przed oczami.
W pierwszej chwili matryca spoczywała na moście. Gdy powtórnie skupiłem na niej wzrok, zauważyłem, że sięga nieskończenie daleko w górę i w dół; most był jedynie nędzną łupiną, malutkim konturem nałożonym na obraz wieczności, podobnie jak drobne figurki ludzi dokoła mnie, którzy patrzyli na mnie z nieskrywaną ciekawością. Znajdowałem się poza ich zasięgiem, choć w tym momencie byłem niesłychanie podatny na wszelkie wpływy. Matryca człowieka nie miała mocy, by mnie chronić czy zbawić, ale kochałem ją z bezgraniczną żarliwością.
Wydawało mi się, że zrozumiałem coś, co don Juan powtarzał mi wielokrotnie: że prawdziwe uczucie nie może być inwestycją. Chętnie pozostałbym sługą ludzkiej matrycy, nie za to, co mogła mi dać, gdyż nie miała niczego do ofiarowania, lecz wiedziony czystym uczuciem.
Poczułem, że coś mnie odciąga od tej wizji. Zanim matryca zniknęła mi z oczu, wykrzyczałem obietnicę, ale nie zdążyłem dokładnie jej sformułować, bo zabrała mnie stamtąd jakaś wielka siła. Naraz okazało się, że klęczę na moście. Grupa wieśniaków przyglądała mi się ze śmiechem.
Don Juan podszedł do mnie, pomógł mi wstać i zaprowadził z powrotem do domu.
– Można widzieć ludzką matrycę na dwa sposoby – powiedział don Juan, gdy usiedliśmy. – Może ona być człowiekiem albo światłem. To zależy, jak przesunie się punkt połączenia. Jeśli powędruje w bok, widzimy matrycę w ludzkiej postaci; jeśli przesunięcie następuje wzdłuż środka ludzkiego pasma, jest światłem. Jedyna wartość tego, czego dokonałeś dzisiaj, leży w tym, że twój punkt przesunięcia wędrował wzdłuż środka pasma.
Powiedział, że od miejsca, z którego widzi się matrycę człowieka, jest już bardzo blisko do punktu, w którym pojawia się śniące ciało i bariera percepcji. Dlatego właśnie nowi widzący zalecają, by widzieć i zrozumieć ludzką matrycę.
– Czy jesteś pewien, że rozumiesz, czym naprawdę jest matryca człowieka? – uśmiechnął się don Juan.
– Zapewniam cię, don Juanie, że bardzo dobrze wiem, czym ona jest – odrzekłem.
– Gdy dotarłem do mostu, zdążyłem usłyszeć, jak wykrzykujesz do niej jakieś głupstwa – rzekł ze złośliwym uśmiechem.
Powiedziałem mu, że czułem się jak bezwartościowy sługa czczący bezwartościowego pana, a jednak czyste uczucie poruszyło mnie do tego stopnia, że poprzysięgłem wieczną miłość.
Uznał to za niesłychanie zabawne. Krztusił się ze śmiechu.
– Obietnica bezwartościowego sługi złożona bezwartościowemu panu nie ma żadnej wartości – rzekł i znów zakrztusił się ze śmiechu.
Nie miałem ochoty się bronić. Moje uczucie dla ludzkiej matrycy było zupełnie bezinteresowne. Nie myślałem o żadnej rekompensacie i nie miało dla mnie znaczenia, że moja obietnica była bezwartościowa. |
Boru - 4 Styczeń 2012, 16:26
| Cytat: | | "Zdekodowanie" cial fizycznych przez Slonce i scalenie ich z eterycznymi/zielonymi/serca: |
| Cytat: | | (...)ukrzyzowanie, ktore bylo projekcja holograficzna |
Ciekawe, ze kaplani czy ludzie religijni nosza na sercach medaliki z krzyzami
To, a takze inne religijne zwyczaje, czy "swiete sakramenty" ma za zadanie blokowac posczegolne centra energetyczne.
Dzieci w czasie chrztu czuja, ze przez ich glowe wdziera sie obrzydliwa maz, a sakrament bierzmowania ma za zadanie zalozyc pieczec na "trzecie oko".
Zawsze mialem problemy z sakramentami katolickimi Nawet nie zostalem ochrzczony w kosciele, tylko w szpitalu, bo zaraz po urodzeniu mialem wylew, czy cos takiego.
Wspominalem, ze moja siostra jest zakonnica?
Boru - 4 Styczeń 2012, 19:58
| Cytat: | | Kazde nastepne cialo, kazdej nastepnej czakry, zawiera w sobie rowniez te nizsze ciala. "Rozwoj duchowy" polega wiec na uswiadamianiu sobie jednosci tych wszystkich manifestacji. |
Jest to bardzo prosty fakt.
Cialo eteryczne zawiera w sobie mozliwosci ciala fizycznego plus cos jeszcze, cialo astralne zawiera w sobie mozliwosci ciala eterycznego .. plus cos jeszcze itd.
Na naszej pieknej planecie jest wielu ludzi, ktorzy w nocy nie spia tak po prostu, lecz opuszczaja cialo i podrozuja po "innych wymiarach". Nie jest to zaden wyczyn i samo w sobie nie jest to czyms, co uwalnia czlowieka od iluzji, czy od "systemu" ogolnie mowiac.
Wszyscy podczas snu opuszczamy swoje ciala fizyczne, swiadomie badz nieswiadomie. Kiedy jest sie nieswiadomym to najczesciej oglada sie irracjonalny film podsuwany przez inne istoty, na ktory nie ma sie wplywu.
Bedac swiadomie poza cialem mozna sobie polatac, materializowac przedmioty, widziec energie innych istot, czy wziac udzial w "miedzywymiarowych bitwach" niczym z Dragon Balla
To, ze kazde nastepne cialo zawiera w sobie mozliwosci wczesniejszych jest czyms o czym wielu "podroznikow astralnych" nie wie.
Prawdziwym wyczynem jest tak polaczyc ze soba wszystkie poszczegolne ciala, by w "realu" miec mozliwosci i percepcje ich wszystkich. "Efektem ubocznym" takiego polaczenia sa zjawiska uznawane przez nieswiadomie sniacych za cuda lub magie. Teleportacja, przenikanie scian, chodzenie po wodzie, odpornosc na ogien czy mroz, telekineza, czytanie w myslach itd. to wszystko jest jak najbardziej realne.
Nie o cuda tu jednak chodzi bo chec stania sie "nadczlowiekiem" prowadzi do zaglady, lecz o widzenie swiata takim jakim po prostu jest i o dziecieca ciekawosc.
Wszystko jest zbudowane ze swiatla wibrujacego z rozna czestotliwoscia.
Zalozmy ze jakas istota z "piatego wymiaru" przesunie tak punkt polaczenia swiadomosci jakiegos czlowieka, ze scala cialo fizyczne z astralnym i zabiera jego cialo astralne. Z punktu widzenia innego czlowieka, tamten by po prostu zniknal To sie zdarza
Boru - 5 Styczeń 2012, 11:35
| Alan Watts napisał/a: | Próbuję dowiedzieć się, co ludzie mają na myśli, gdy wypowiadają słowo "ja". Uważam, że jest to jedno z najbardziej fascynujących pytań: "Za kogo się uważasz?". Co wydaje się mieć miejsce to to, że większość ludzi myśli, że "ja" jest wrażliwym centrum gdzieś we wnętrzu ciała, głównie odczuwanym w głowie. Cywilizacje w różnych okresach historii różniły się co do tego. Niektórzy ludzie czują, że istnieją w splocie słonecznym. Inni czują, że istnieją w brzuchu. Lecz dziś w kulturze amerykańskiej i generalnie w kulturze Zachodu większość ludzi czuje, że istnieją w swoich głowach. Że jest jak gdyby mały człowieczek siedzący w środku czaszki, który ma przed sobą ekran telewizyjny, który przekazuje mu wszystkie informacje z gałek ocznych. Ma nałożone słuchawki, które przekazują mu wszystkie informacje z uszu oraz ma przed sobą panel kontrolny z różnymi numerami i przyciskami, które umożliwiają mu wpływać na ręce i nogi oraz otrzymywać wszelkiego typu informacje z zakończeń nerwowych. I to jesteś ty. Zatem mówimy potocznie: "Mam ciało", a nie: "Jestem ciałem". Mam je, ponieważ jestem jego właścicielem w taki sam sposób, w jaki posiadam samochód. Zabieram samochód do mechanika i czasami w ten sam sposób zabieram moje ciało do mechanika - chirurga, dentysty i lekarza - i zostaje ono naprawione. Należy do mnie, porusza się ze mną, a ja znajduję się w jego środku.
Dziecko może na przykład spytać swoją matkę: "Mamusiu, kim bym był, gdyby mój tato był kimś innym?". Dziecku wydaje się to pytanie doskonale proste i logiczne z powodu przypuszczenia, że jego rodzice dali mu jego ciało, w które wskoczył - może w momencie poczęcia, a może w chwili narodzin - z przechowalni dusz w niebie, a jego rodzice zapewnili mu po prostu fizyczny pojazd. Więc tą starodawną ideą, która jest wrodzona szczególnie w zachodnim świecie, jest to, że jestem czymś wewnątrz mego ciała, że nie jestem dość pewien, czy jestem moim ciałem, czy też nie - są co do tego pewne wątpliwości. Mówię: "Myślę, chodzę, rozmawiam", lecz nie mówię: "Biję swoim sercem, kształtuję moje kości, sprawiam, że moje włosy rosną". Czuję, że bicie mojego serca, wzrost moich włosów i kształtowanie mych kości jest czymś, co mi się przydarza i nie wiem, jak to się dzieje. Lecz inne rzeczy robię ja i jestem przekonany, że wszystko poza moim ciałem z pewnością nie jest mną. |
A ja mowie, ze urojone "ja" czlowieka siedzi w srodku Ksiezyca
Komentarz muzyczny.
Boru - 5 Styczeń 2012, 12:54
| Cytat: | | odleglosci i proporcje odmierzone w pustej przestrzeni tworza atomy/czasteczki |
| Cytat: | | jesli wszystko jest jednoscia, to nie istnieje nic. Jesli istnieje tylko jeden kolor, to nie ma zadnych kolorow. |
| Cytat: | | wszystko jest zbudowane ze swiatla wibrujacego z rozna czestotliwoscia. |
| Ajnsztajn napisał/a: | | Obiekty fizyczne nie są [zlokalizowane punktowo] w przestrzeni, lecz są w niej rozciągnięte. Gdy tak na to spojrzeć, koncepcja pustej przestrzeni traci swoje znaczenie. ... Odkąd ogólna teoria względności sugeruje reprezentację fizycznej rzeczywistości jako ciągłego pola, ani koncepcja cząstek czy też materialnych punktów, ani koncepcja ruchu nie może odgrywać roli podstawowej. Cząstka może jedynie jawić się jako ograniczony obszar w przestrzeni, w którym natężenie pola lub gęstość energii są szczególnie duże. |
Powtorze to sam dla siebie
Mamy nicosc oraz istnienie w stanie calkowitej jednosci. Jedno i drugie jest tak naprawde tym samym, bo jesli wszystko jest jednym, to nie ma nic i jesli wszystko plynie z jednakowa predkoscia, to wszystko stoi w miejscu. Nicosc i istnienie tworza pare i niemozliwym jest rozdzielenie ich. "Tybetanska Ksiega Umarlych" mowi o "bezbarwnym swietle pustki".
W tej pozornej pustce potencjalnie istnieja odleglosci i proporcje. Bez odmierzenia tych odleglosci i proporcji nie mozna nawet mowic o nieskonczonosci pustki, bo w ogole jej nie ma. Poruszajac sie w gore lub w dol, staloby sie w miejscu.
To wlasnie proporcje/odleglosci/fraktale i rozne ich wariacje daja wrazenie, ze jedno miejsce posiada jakas wieksza "ruchliwosc" czy "gestosc" od innego i ze jest sie gdzies wyzej lub nizej w porownaniu z poprzednim stanem.
Boru - 5 Styczeń 2012, 16:37
Swoja droga, moje "wyzsze ja" zrobilo sobie ze mnie niezly zart podsuwajac mi pod nos Icy Tower
Boru - 5 Styczeń 2012, 18:30
To bardzo dziwne uczucie, uswiadomic sobie wlasne (nie)istnienie.
Istnienie jest tak powszechne, ze trudno je zauwazyc. Czlowiek dziwi sie, kiedy widzi cos nowego, ale najwiekszym zdziwieniem jest wstac z lozka w srodku nocy i w drodze do lazienki stanac jak wrytym z uczuciem "wtf?!" zdajac sobie sprawe z tego, ze sie idzie.
Swiadomosc, ze jest sie niczym i ze za miliard lat bedzie sie wiedziec o sobie tyle samo co zawsze rozwiazuje wszystkie problemy i daje mozliwosc zrobienia wszystkiego o czym sie tylko pomarzy, ale jednoczesnie budzi groze.
Boru - 6 Styczeń 2012, 19:43
Gdy widzi sie kogos na ulicy mowiacego do samego siebie, to od razu wiadomo, ze jest szalony. Tymczasem wiekszosc ludzi mowi sama do siebie w myslach. To jest dokladnie to samo.
W wyzszych czestotliwosciach mysli ludzkie i uczucia sa tak samo widoczne dla innych, tak jak brzmienie glosu czy mowa ciala. Klamstwo jest wiec mozliwe tylko dzieki pozornemu oddzieleniu od innych "wymiarow", bo czy sie o tym wie, czy nie - i tak sie w nich funkcjonuje.
Z perspektywy "jasnowidzacego" moze to wygladac np. tak, ze jakis czlowiek mowi do niego "lubie cie", a on widzi, ze tamten cisnal w kierunku jego aury blyskawica
Mozna sobie wyobrazic jaka masakra energetyczna moze byc np. koncert metalowy Uczucie, ze po takim show ma sie wiecej sil jest zludne. To tylko pasozyty astralne sie nakarmily.
Widac wiec, ze sama mysla mozna skrzywdzic czlowieka.
Cialo indygo/wyzszej jazni posiada pewne "pole ochronno-rownowazace" zwane "merkaba", ktore chroni przed wszelkimi negatywnymi intencjami. Powierzchnia Slonca jest jego scalonymi cialami od czerwonego do indygo, dlatego tez negatywne istoty unikaja Slonca.
Na Sloncu nie ma sciemy!
Pole sprawia, ze wszelkie negatywne intencje odbijaja sie spowrotem do wlasciciela.
Tak dlugo jak jest sie slepym, tak dlugo nieswiadomie zbiera sie ciosy.
Boru - 7 Styczeń 2012, 01:03
Jak latwo jest zmienic czlowiekowi tozsamosc
Czlowiek widzacy widzi ludzi otoczonych kula/jajem/kokonem swiatla skladajacego sie z wielu swietlistych "nici". Najjasniejszy punkt w tym kokonie laczy ze soba poszczegolne nici i w zaleznosci ile z tych nici przechodzi przez ten punkt, tyle czlowiek postrzega. U dzieci ten punkt jest ruchomy, ale pod wplywem "wychowania" stabilizuje sie tak, ze moze postrzegac tylko zalosny strzepek calosci. Jest on umieszczony na wysokosci prawej lopatki, mniej-wiecej na odleglosc wyciagnietej reki.
Taka stabilizacja powoduje tez, ze kokon staje sie bardzo "kruchy" a z takim "ustabilizowanym" czlowiekiem mozna zrobic cokolwiek z niewidzialnego dla niego poziomu.
Wystarczy przesunac ten punkt w inne miejsce aby nagle wejsc w stan podwyzszonej swiadomosci lub stac sie zupelnie kims innym, czy przeniesc sie do innego swiata.
Srodki psychodeliczne czy "rosliny mocy" potrafia przesunac ten punkt, dlatego tez sa surowo zabronione.
Odpowiednio wytrenowany "czarownik" moze przesunac go na zawolanie, sila woli.
To co w ewangeliach jest opisywane jako "cuda" Jezusa czesto jest opisem wizji apostolow, jakie pojawialy sie, gdy Jezus poruszal ich punkt polaczenia. Kiedy wracali do swojego "domyslnego" stanu, niewiele pamietali z tego co zaszlo. Dopiero pozniej stopniowo je sobie przypominali, w odpowiedniej chwili.
Sama obecnosc takiego "czarownika" o dostatecznej mocy moze poruszyc ten punkt.
Aby uwolnic sie z tego kokonu/jaja nalezy przesuwac stale ten punkt polaczenia w rozne pozycje, rozswietlac i laczyc ze soba coraz wieksza ilosc nici, odpowiadajace za postrzeganie i zdolnosci poszczegolnych cial. Dopiero wtedy mozna wykluc sie z tego jaja, zlozonego przez smoka
Wszystko sprowadza sie do tego, by stac sie znow jak dziecko
Wystarczy wyeliminowac poczucie wlasnej waznosci i wszystko idzie gladko.
Boru - 8 Styczeń 2012, 16:14
Nie jestem przebudzony/oswiecony. Moj stan mozna porownac do kogos, kto budzi sie rano na ciezkim kacu. Odbieram jakies sygnaly rzeczywistosci, ale nie moge sie ruszyc, pokoj mi faluje, a promienie Slonca zadaja bol.
Stan pomiedzy pijanstwem a trzezwoscia jest najgorszy. Polecam zyc albo bedac pijanym non stop (o ile to mozliwe), albo byc zawsze trzezwym.
Boru - 8 Styczeń 2012, 18:00
Obecny avatar wybralem pod wplywem chwili. Pozniej sie zorientowalem, ze astrologicznie jestem bliznietami, a po chinsku (ziemnym) wezem. Numerologicznie osemka.
Patrzac na to co pisze o Ziemi i scaleniu ludzkich cial z cialami serc/eterycznymi, avatar wydaje sie sensowny
Boru - 8 Styczeń 2012, 19:04
Astrologia i numerologia to ciekawe dziedziny, ale nie musze chyba mowic, ze te gazetowe i telewizyjne horoskopy to smieci
Jako, ze czlowiek stanowi jednosc z calym kosmosem i zyje we wszystkich czestotliwosciach/wymiarach jednosczesnie, to jego dzialania czy cechy charakteru przejawiaja sie zarowno "na dole" jak i "na gorze".
Czlowiek sie cieszy, a jego radosc przejawia sie w "wymiarze" nizej jako usmiech na fizycznej twarzy, a wyzej jako polozenie okreslonych cial niebieskich.
Tak wiec bledem jest twierdzenie, ze planety czy gwiazdy decyduja o losie czlowieka. Rownie dobrze mozna powiedziec, ze to los planet zalezy od ludzkiego nastroju.
Czlowiek osiaga sukces, planeta jest w okrelsonym polozeniu, jedno wynika z drugiego i na odwrot, ale nie ma tu jakiejs strony "kontrolujacej".
Upadek moralny ludzkosci objawi sie fizycznym bolem i anomaliami na niebie.
Prawdziwa astrologia i numerologia jest po prostu badaniem tych zaleznosci.
Nie ma zadnego kontrolera.
Boru - 9 Styczeń 2012, 15:37
| Cytat: | | nie traktowac niczego powaznie |
Z tego co wiem, to najsilniejsza karta uzywana w roznych grach jest joker
Boru - 9 Styczeń 2012, 16:38
Spotkalem sie z taka opinia, ze cialo fizyczne jest opakowaniem dla "energii", ktora to cialo zasila, a po smierci ciala fizycznego jest sie juz zmiennoksztaltna energia wolna od ciala.
Nie jest to prawda, bo cialo fizyczne rowniez jest zmiennoksztaltna energia, bo chyba zaden 20-latek nie zmaterializowal sie 20 lat temu w obecnej postaci.
Jedyna roznica pomiedzy cialem fizycznym/energia fizyczna a cialem astralnym, czy eterycznym to szybkosc/czestotliwosc wibracji.
Gdyby tak przyspieszyc czas o 1000 razy to zobaczylibysmy jak blyskawicznie zmieniamy sie z dziecka w doroslego, podobnie jak i w swiecie astralnym mozna blyskawicznie zmieniac ksztalt.
Cialo fizyczne jest czysta zmiennoksztaltna energia, ktora nie wymaga zasilania "duszy", jednak jest wolniejsza w porownaniu z innymi cialami/energiami.
Ktos dobrze porownal cialo fizyczne do "syreny 105" w ktorej ktos majstrowal, eteryczne do BMW, astralne do szybkiego japonskiego pociagu, a wyzszej jazni do latajacego spodka
Boru - 10 Styczeń 2012, 12:46
Wizyta kulistego mesjasza w swiecie plaskolandii
Boru - 10 Styczeń 2012, 14:25
| Cytat: | Tym co podtrzymuje te miasta i tym co tworzy "bariere ochronna" w piatym wymiarze trzymajaca ludzi w polu Ziemi uniemozliwiajaca im swiadome podrozowanie po innych planetach sa .. piramidy Zostaly one zbudowane przez "bogow". Piramidy spelniaja rozne funkcje (uzywane nieprawidlowo moga nawet rozsadzic cialo fizyczne planety), jednak stawiane sa one tylko na planetach takich jak Ziemia, gdzie doszlo do "rozszczepienia". |
Ktos kto interesuje sie tematem "konca swiata" i "spiskow" prawdopodobnie slyszal o czyms takim jak "Projekt Cheops".
Grupa "wybranow" kontaktuje sie z Enki (Lucyfer) i ma zamiar grzebac przy piramidach aby uchronic ludzkosc przez zaglada Nie wiem do czego to mozna porownac ... to tak jakby wiezienie mialo sie zaraz zawalic i jeden z dyrektorow wiezienia zatrudnil wiezniow skazanych na smierc do naprawy drutu kolczastego, a tamci pobiegli z radoscia wykonac rozkaz...
Boru - 10 Styczeń 2012, 19:52
Jeszcze raz daje link do tego filmu.
I pytanie za milion punktow: kim sa te stwory przebrane za ludzi? Ludzkie atrapy, klony pozbawione sumienia.
"Dzieci diabla" i "plemie zmijowe" jak to powiedzial pewien znany czlowiek
Trzymaja w garsci banki, religie, polityke , telewizje, media, przemysl muzyczny itd. i sa najbardziej "pokrzywdzonym" narodem na swiecie
I to nie tylko na tej planecie, to zaraza na skale miedzyplanetarna Przylatuja z planety na planete, mieszaja sie z miejscowa ludnoscia, doja z energii i tworza system oparty na klamstwie, a nastepnie niszcza - mieszkancow lub cala planete.
Do nas przylecieli okolo 6000 lat temu, razem z Ksiezycem, aby na dobre sie zadomowic.
Brzmi idiotycznie, prawda?
Boru - 10 Styczeń 2012, 21:13
Ojciec Slonce, Matka Ziemia i Czlowiek - to jest prawdziwa Trojca Swieta.
Ksiezyc natomiast jest "meski" i chce nas od tej kobiecosci odciagnac. Dlatego tez Ksiezyc nadaje sygnal "matrycy umyslu" aby czlowiek myslal, ze jest jakims "ja", oddzielonym od przyrody i musi ta przyrode sobie podporzadkowywac.
Ma bardzo negatywny wplyw na kobiety.
Stad we wszelkich religiach taka dyksryminacja kobiet.
Juz wkrotce Matka Ziemia rozwinie skrzydla i pozbedzie sie pasozytow.
Boru - 10 Styczeń 2012, 22:06
| Cytat: | | (...) tworza system oparty na klamstwie |
Jeszcze raz przypomne o najwiekszym przekrecie, ktory paradoksalnie jest dla nas najwiekszym wyzwoleniem - ukrzyzowaniu Jezusa.
Jezus jest istota ludzka posiadajaca wszelkie mozliwosci pierwotnego, "nieokrojonego" czlowieka. Dlatego tez decydujac sie na inkarnacje na Ziemi, mozna powiedziec, ze wkroczyl swiadomie do swiata snow. Jego mozliwosc wplyniecia na ludzka swiadomosc byla znaczna, a do tego byl niemozliwy do zabicia Smierc jest czescia snu, a jesli nie snisz, to nie mozesz umrzec. W ewangeliach jest podanych kilka przykladow, kiedy chciano pojmac Jezusa, a on jakby znikal jak senna mara.
Zostalo wiec odegrane przedstawienie pt. "droga krzyzowa", projekcja holograficzna mozliwa dzieki zaawansowanej technologii z "wyzszego wymiaru", niewidoczna "golym okiem" dla czlowieka.
Jesli ktos jest podroznikiem pozacielesnym i ma dostep do kontinuum czasoprzestrzennego Ziemi, to moze sobie to obejrzec jak "Pasje" Gibsona, tylko z lepszymi efektami specjalnymi
Religie chrzescijanskie wyrosly wlasnie na tym klamstwie.
Pozytywne przeslanie ukrzyzowanie jest takie, ze ograniczenia i smierc sa snem i sa nierealne.
I to nie byla jego jedyna taka akcja Wczesniej przebywal na nieistniejacej juz w tym wymiarze (zostala zniszczona - dzieki piramidom miedzy innymi ale istnieje w wymiarach wyzszych) planecie, a jeszcze wczesniej na Wenus.
Z tej zniszczonej planety przeniesli sie wlasnie Zydzi
Nie jestem przeciwko Zydom, z wyzszego poziomu widac, ze pracuja oni dla naszego dobra, ale tez nie bede ich koloryzowal, pisze po prostu jacy sa i co robia naprawde. Sa zaraza, ale czlowiek musi zachorowac aby byc pozniej odpornym.
Ktos sie mnie pytal, czy tego "ducha slonecznego" ktory zstapil na Jezusa w czasie chrztu w Jordanie nalezy traktowac doslownie czy w przenosni. Jak najbardziej doslownie. W srodowisku "ezoterycznym" nazywany jest on Sanat Kumara, w zaratrustraizmie Ahura Mazda lub Ormuzd, w hinduizmie Murugana, a w starozytnym Egipcie chyba Aton - bog promieniowania tarczy slonecznej.
"Doladowal" on Ziemie energia sloneczna, umozliwiajac jej szybkie rozwiniecie skrzydel.
Boru - 10 Styczeń 2012, 23:46
Jedna z najsmieszniejszych rzeczy w tym chorym systemie jest to, ze kiedys wszelkie informacje, ktore chocby ocieraly sie o prawde byly surowo tepione, palenie na stosach, zamykanie w wiezieniach, szpitalach psychiatrycznych itp.
Widzac jednak, ze ta chec poznania prawdy jest coraz wieksza i nie bedzie mozna tego powstrzymac ... taktyka zostala odwrocona o 180 stopni Ludzie sa zalewani ogromna iloscia ezoterycznego scierwa, a w filmach i kreskowkach jawnie pokazuje sie prawde
A kontrola jest jeszcze wieksza niz kiedykolwiek. Prawdziwy geniusz.
Boru - 11 Styczeń 2012, 00:20
Trehlebov - Broda ... ciekawe, ja nie moge zapuscic brody, praktycznie zanik zarostu
Trehlebov - Nieludzie
Trehlebov - Ciemnosc i swiatlosc
Konkretny gosc, warto sie z nim zapoznac.
Boru - 11 Styczeń 2012, 11:48
Wspominalem juz o tym, ze zyjemy w wielu rownoleglych rzeczywistosciach jednoczesnie.
Idziemy na spacer, stajemy na skrzyzowaniu i zastanawiamy sie w ktora strone isc. Wybieramy, ze w prawo i idziemy w prawo, ale w tym samym momencie tworzy sie rownolegly wszechswiat, w ktorym poszlismy w lewo. Te swiaty rozwidlaja sie coraz bardziej i bardziej, czasem moga sie nawzajem przecinac i mamy wrazenie, ze przezywamy znow to samo wydarzenie. Jest tez mozliwosc spotkania samego siebie na ulicy
Swiat widziany na zewnatrz jest odbiciem stanu wewnetrznego. Czesto slyszy sie o tym, ze "jesli chcesz zmienic swiat, zmien siebie", ale traktowane jest to jakby to bylo jakies poetyckie pierdu-pierdu, zamiast brac to doslownie. Swiat, ktory widzimy jest naszym stanem swiadomosci. Po prostu. Istnieje tylko terazniejszosc, a chwila terazniejsza jest brama przez ktora przechodzi sie do swiata, ktory sobie wymyslilo.
Wraz ze zblizaniem sie do galaktycznego rownika wszystkie nasze rownolegle zycia zaczynaja sie na siebie nakladac, az do "punktu 0" gdzie zbiegaja sie w jednym momencie. W zaleznosci od tego w jakim stanie swiadomosci czlowiek sie znajduje, to czekaja go rozne scenariusze. Moze przejsc transformacje i przejsc przez brame do nowej ziemi, moze rowniez urwac mu sie film i obudzic sie w swiecie, ktory bedzie pasowal do jego stanu swiadomosci - a wiec obudzi sie w swiecie, w ktorym nic sie nie wydarzylo.
Taka jest wlasnie tajemnica "drugiego przyjscia Chrystusa", ze jest to wydarzenie calkowicie poza czasem i chociaz z perspektywy iluzji liniowosci czasu mozna okreslic jego date, to jednak kiedy przyjdzie bedzie to chwila terazniejsza. Bedac przywiazanym wylacznie do dat, czlowiek obudzi sie w 2013 roku i bedzie sie smial, ze nic sie nie stalo, chociaz bral udzial w "koncu swiata 2012".
Myslicie, ze to nasz pierwszy raz w ktorym uczestniczymy w podobnym koncu?
| Ewangelia Tomasza napisał/a: | | Spytali Go: "Jeśli staniemy się małymi, wejdziemy do królestwa?" Odrzekł im Jezus: "Wejdziecie, jeśli macie zwyczaj czynić dwa jednością i stronę wewnętrzną czynić tak, jak stronę zewnętrzną, a stronę zewnętrzną tak, jak wewnętrzną, stronę górną jak stronę dolną, i jeśli macie zwyczaj czynić to, co męskie i żeńskie jednością, aby to, co jest męskie nie było męskim, a to, co jest żeńskie nie było żeńskim; jeśli będziecie mieli zwyczaj czynić oczy jednym okiem, a jedną rękę dacie w miejsce ręki i nogę w miejsce nogi, i obraz w miejsce obrazu - wtedy wejdziecie do królestwa". |
Wraz ze zblizaniem sie do tego "punktu 0", czas sprawia wrazenie jakby plynal szybciej. Jest to cos, o czym nie wiedza rozni "naukowcy" np. astronomowie, czy geologowie. Patrza na gwiazde, okreslaja jej wiek, patrza na Slonce i widza, ze jest w polowie taka stara jak tamta, ktora umiera i na tej podstawie stwierdzaja, ze Slonce wypali sie za iles tam miliardow lat. Podczas gdy gwiazda z naszej perspektywy zmieni sie np. w ciagu roku.
Podobnie jest z planetami, czy przesuwaniem sie kontynentow.
Boru - 11 Styczeń 2012, 14:14
Na filmiku facet zmienia tozsamosc na widok czerwonego balonika.
Jeden balonik to za malo?
Boru - 11 Styczeń 2012, 15:17
Jesli chodzi o Zydow, to chcialbym przypomniec o prawie Godwina
Boru - 11 Styczeń 2012, 20:04
| Cytat: | | Cialo ludzkie jest scalonymi trzema cialami (mineralne, roslinne i zwierzece) |
| Cytat: | | Kazde nastepne cialo zawiera w sobie mozliwosci wczesniejszych |
A wiec ludzkie cialo ma mozliwosc np. pobierania energii od Slonca i nie potrzebuje pokarmu, oraz ma zdolnosc do regeneracji uszkodzonych badz utraconych czesci ciala
Boru - 12 Styczeń 2012, 02:01
| Cytat: | | Dawno dawno temu, ludzie zapadli w sen i zostali odczepieni od swojego ciala "wyzszej jazni"/ciala czakry trzeciego oka, a nizsze manifestacje ulegly manipulacji, stajac sie niewolnikami. |
Albo inaczej: czlowiek na poziomie swojej "wyzszej jazni" zdecydowal, ze podda swoje nizsze manifestacje treningowi i zostala do tego przygotowana odpowiednia sceneria. Gadoidalne istoty, reinkarnacja, Zydzi, Ksiezyc i te sprawy
Z obecnej perspektywy moze nam sie wydawac, ze to bogowie nas w to wpakowali, ale to jestesmy my sami z "przyszlosci" czy wieksza czesc nas samych, zalezy z jakiej wysokosci i pod jakim katem sie na to spojrzy. Jesli juz uznac, ze to pomylka, czy przesada, to mozemy tylko obwiniac samych siebie.
Ci rozni "boscy nauczyciele" w niebie rowniez sa czescia tej scenerii i sami przechodza przez swoje lekcje.
Cala ta systemowa manipulacje mozna porownac do pajeczyny - im bardziej ofiara sie miota, tym bardziej sie zaplatuje.
Ja osobiscie czuje, ze moj trening dobiega konca.
Zyjemy w naprawde ciemnych czasach, ale trzeba pamietac, ze najciemniej jest tuz przed switem.
Boru - 12 Styczeń 2012, 14:43
Historia ludzkosci to wiele milionow lat podczas ktorych dzialy sie rzeczy (i ciagle sie dzieja) o ktorych rezyserom filmow sci-fi sie nie snilo Gwiezdne wojny razem z matrixem i dragon ballem to miernota przy tym - te filmy i kreskowki tez w duzej mierze klamia, bo inaczej nie bylyby takie popularne.
Zapomnielismy o tych wszystkich wielkich bitwach, chociaz gleboko siedzi to w naszej pamieci.
Teorie, ze czlowiek wyewoluowal od malpy w obecna, "inteligentna" forme to kpina ze strony ksiezycowej zarazy.
Podobnie jak i gadanie, ze dawniej prymitywni ludzie czcili Slonce i bogow Oni po prostu zyli w zgodzie ze Sloncem, a z bogami sie kontaktowali jak mlodsi bracia ze starszymi, a wiedza i technologia jaka dysponowali daleko wykraczala poza to, co znamy dzis.
"Elita" starajaca sie nas kontrolowac dysponuje technologia, ktora my znamy z filmow sci-fi. Ogol ludzkosci jest jakby o epoke nizej. Te technologiczne gadzety dostaja w zamian za zgode na okupacje planety i wywozenie z niej zlota i innych zasobow naturalnych, ktorych istoty gadzie potrzebuja, aby ochronic swoja planete znana jako "Nibiru". Rozpylaja to zloto w atmosferze swojej planety.
Pieniadze nie maja zadnego pokrycia w zlocie, sa zwyklymi kolorowymi papierkami, a ludzie umieraja z glodu, bo nie maja wystarczajacej ilosci cyferek na monitorze. Gdzie jest wywozone cale zloto? Na "Nibiru" czy "anty-ziemie". Kiedy ta planeta pojawi sie na niebie, bedzie widoczna jej jakby zlota otoczka - to jest wlasnie to, na co miliardy ludzi pracowalo - dwuzlotowka na niebie.
Jest to jednak kruchy olbrzym, ktory lada moment sie zawali, a "elita" zostanie zrobiona w konia i wpakowana do podziemnych baz, gdzie sie spala zywcem.
Jak to ktos pieknie powiedzial "jesli ktos podrozuje w czasie i przestrzeni za pomoca ciezkiego metalowego statku, to znaczy, za bardzo nisko upadl"
Ksiezycowi konczy sie juz abonament na parking na orbicie ziemskiej na szczescie i odhipnotyzowanie przyspieszy
"Wielki Jahwe", "lsniacy" waz, jedna z najbardziej zahipnotyzowanych istot w tej okolicy bedzie chcial tu jeszcze namieszac, ale on jest przegrany.
Boru - 12 Styczeń 2012, 18:08
Zjawisko "fali", transformacji, dotyczy calego ukladu slonecznego, w tym i biednego Marsa i tamtejszych istot (ludzkich i nieludzkich) zyjacych w podziemiach pod ciezkim butem Jahwe, ale jest tez mozliwosc trafienia tam dzieki tym alternatywnym swiatom o ktorych pisalem. 30 seconds to Mars
Dlatego tez negatywne istoty nie przejmuja sie specjalnie ta cala transformacja, maja tylko troche wiecej roboty.
Grzebanie przy piramidach ma za zadanie dodatkowo sparalizowac ludzi opuszczajacych swoje ciala w wyniku "kataklizmow", kiedy to bariera w piatym wymiarze zacznie sie kruszyc. Samej "fali" nie moga zatrzymac i nie moga sprawic, ze Ziemia sie nie przemieni, tak jak komar nie moze zatrzymac jadacego pociagu.
Jedyne co moga zrobic, to nakierowac swiadomosc innych na "Ziemie 2".
Cale te dywagacje na temat zycia na Marsie i odkrywanie podobnych do Ziemi planet jest takim powolnym przyzwyczajaniem ludzi.
Ale spokojnie, im blizej "punktu 0" tym wiecej ludzi bedzie sie budzic i bedzie odpornych na tego typu manipulacje.
Utwor muzyczny
Boru - 12 Styczeń 2012, 19:08
W "matrixie" Architekt mowi do Neo, ze obecny matrix jest szosta wersja.
W kabale zydowskiej mowi sie, ze Jahwe stwarzal swiat szesc razy i ten podobno ma byc optymalny. Czy warto jednak byc takim optymista?
Jahwe jest bardzo mocno zahipnotyzowana istota, byc moze nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, ze nie jest prawdziwym Bogiem, lub nie dopuszcza do siebie takiej mysli.
Znajduje sie on w pustej przestrzeni pomiedzy wymiarami.
My natomiast skorzystalismy z jego zahipnotyzowania i zdecydowalismy sie wejsc w jego projekcje umyslowa, aby przejsc tutaj mocny trening.
Boru - 12 Styczeń 2012, 19:26
Obraz ludzkosci jaki wylania sie z moich postow jest bardzo marny .. ale paradoksalnie nasze potezne zahipnotyzowanie czyni z nas prawdziwe legendy w kosmosie Jestesmy legendarnymi sniacymi, zadziwiajacymi istotami z krainy plaszczakow
Polecam ksiazke "sztuka snienia" Carlosa Castanedy - swietne "szamanskie" klimaty i najczystsza prawda.
Boru - 12 Styczeń 2012, 20:37
Warto zainteresowac sie tworczoscia takiego goscia jak Eckhart Tolle (w sredniowieczu znany jako Mistrz Eckhart), wspolczesnego "oswieconego", zwlaszcza jego "potega terazniejszosci" - najlepsza rzecz, jaka mozna przeczytac w tych czasach.
Jako, ze jest dosyc popularny, a jego nauka niszczy system od podstaw w bardzo prosty sposob i nie karmi umyslow bezwartosciowymi ciekawostkami, to nie polecam przywiazywac sie do jego formy, bo moze zostac (o ile juz nie zostal ) podstawiony przez sobowtora.
Szukanie i koniec szukania.
Boru - 12 Styczeń 2012, 21:46
Prawdziwe nazwiska elity polskiej
Autor dobrze kombinuje, ale nie zdaje sobie sprawy z kosmicznej skali tego procederu i z tego, ze fizycznie tylko z zewnatrz przypominaja ludzi, ale wewnatrz naleza juz do innego gatunku. Tak jak wirus komputerowy imituje jakis plik, moze miec ikone prawdziwego programu, ale w srodku posiada kod wirusa.
Nie sa oni gadoidalnymi istotami z "czwartego wymiaru" o ktorych wspominalem, ale klonami przez nich stworzonymi. Ich zadaniem jest zdusic ludzi do zwierzecego poziomu i przejac niezauwazenie kontrole nad wszelkimi dziedzinami zycia.
Jest to podstawowa prawda judaizmu, ze sa zydzi i goje - poganie, zwierzeta. Jesli powiesz zydowi, ze jestesmy rowni (a jestesmy), to on uzna to za obraze.
Czlowiek moze "awansowac" na taka hybryde dzieki specjalnym rytualom, w zamian za slawe i pieniadze.
Boru - 13 Styczeń 2012, 00:05
| Cytat: | | jak wirus komputerowy |
A kiedy juz system jest porzadnie zawirusowany (albo inaczej - system sam w sobie jest wirusem), to pozostaje tylko format i zmiana oprogramowania
System jest w glowie i aby pozbyc sie wirusa, trzeba pozbyc sie wszelkich wyobrazen na swoj temat i na temat swiata. Po zmianie oprogramowania na wolne, ten sam wirus jest juz bezsilny, poniewaz moze on funkcjonowac tylko w konkretnych warunkach. Jedyne co moze zrobic, to stworzyc jakas projekcje i propagande zarazonym na temat wolnego oprogramowania.
Uzytkownik wolnego oprogramowania nie ma jednak mozliwosci zdalnego sformatowania komus dysku, moze jedynie dac instrukcje jak to zrobic.
Boru - 13 Styczeń 2012, 01:18
| Cytat: | | (...), ze prawdziwy rozwoj to nie ten w gore, tylko w dol |
Ilustracja.
Boru - 13 Styczeń 2012, 12:20
Tak samo jak ukrzyzowanie Jezusa bylo projekcja umyslowa, zbiorowa halucynacja, tak samo bedzie i z jego "drugim przyjsciem" czy "inwazja zlych obcych", ktora prawdopodobnie nas czeka. "Chrystus" nie moze drugi raz przyjsc, bo on nigdzie sobie nie poszedl. Obecnie ludzie sa juz przygotowani na taka inwazje, maja ja zapisana w podswiadomosci dzieki telewizji i filmom i wystarczy tylko sygnal hipnotyzera, aby cos takiego zobaczyli. Dobry hipnotyzer potrafi sprawic, ze czlowiek zobaczy psa, ktory go gryzie i chociaz ten pies jest tylko w jego wyobrazni, to rany sa prawdziwe.
Podejrzewam, ze trzezwy czlowiek nawet nie zobaczy zadnych obcych, tylko dziwnie zachowujacych sie ludzi, a dopiero pozniej zobaczy obcych przychodzacych na ratunek przed tym urojeniem.
Takie sa moje przypuszczenia
| Cytat: | | Idziemy na spacer, stajemy na skrzyzowaniu i zastanawiamy sie w ktora strone isc. Wybieramy, ze w prawo i idziemy w prawo, ale w tym samym momencie tworzy sie rownolegly wszechswiat, w ktorym poszlismy w lewo. |
A wiec nad czym sie zastanawiac? Trzeba w kazdym momencie swojego zycia wiedziec.
| Cytat: | | Na filmiku facet zmienia tozsamosc na widok czerwonego balonika. |
A co powiecie na to, ze takim sygnalem, na wieksza skale, moze byc krwisto-czerwony Ksiezyc?
Boru - 13 Styczeń 2012, 16:29
Nareszcie ktos sie wzial za tlumaczenie Georga Kavassilasa - faceta z prawdziwej "galaktycznej rady swiatla" to dobry kosmita, warto sie z nim zapoznac
George Kavassilas - Slonce i ksiezycowa matryca
George Kavassilas - Nasza podroz i wielkie oszustwo
Boru - 13 Styczeń 2012, 20:08
George Kavassilas - Wywiad
George Kavassilas - Dlaczego nigdy nie bedzie NWO
Czlowiek lepiej znany jako Echnaton/Mojzesz
Boru - 14 Styczeń 2012, 01:01
Duzo pisze o negatywnych sprawach, o manipulacjach itd.
Nie czuje sie przesladowany przez kosmitow, nie drecza mnie koszmary nocne i ogolnie nie zyje w strachu przed jakimis negatywnymi silami. Jestem tylko troche otumaniony Od dziecka mam wrazenie, ze musze sobie o czyms przypomniec i ze to zycie nie bedzie takie normalne.
Wszystkie te manipulacje sa nieskonczenie male i nieznaczace w porownaniu z ogromem i pieknem calosci kreacji. Negatywne sily rowniez tworza to piekno, bo czy czarna dziura zasysajaca galaktyki nie jest pieknym zjawiskiem? Jednak trzeba nazwac rzeczy po imieniu bez owijania w bawelne, nazwac trucizne trucizna bo dopoki tego sie nie zrobi to ciagle z przyzwyczajenia, jak magnes bedzie sie do tego przyciaganym. A tej trucizny uzbieralo sie naprawde duzo. Trzeba miec swiadomosc, ze we wszechswiecie jest wiele istot, ktore przez cale wieki i eony doskonalily sie w imitowaniu istot swiatlosci.
To jest wlasnie najpiekniejsze w calej tej "transformacji", ze nastapi ona w momencie kiedy kondycja ludzkosci osiagnie apogeum zahipnotyzowania. Taka jest droga, ktora wybralismy.
Boru - 14 Styczeń 2012, 12:35
| Cytat: | | Cytat: | | (...)Jednakże do wspólnych twierdzeń wszystkich walentynian należą następujące wyobrażenia, zapewne charakterystyczne także dla samego Walentyna. Pleroma składa się z (co najmniej) 30 eonów, noszących różne nazwy i uporządkowanych w 15 par. Pierwszym z nich jest "otchłań" (bythos) bądź "praojciec", wierzchołek całego systemu, tworzący parę z "siłą myślową" (ennoia), nazywaną także "łaską" (charis) i "milczeniem". Ostatni eon to eon "mądrości" (sofia), który poprzez swoje "wścibstwo" i nieokiełznane dążenie do nieznanego ojca pleromy doprowadził do powstania świata, wywołana bowiem przez to "niewiedza" (czy "błąd") spowodowała powstanie materialnej substancji. |
| Cytat: | Mowa tu o tzw. Wielkim Wybuchu |
|
Alex Collier - fragment wykladu z 1995 roku, gdzie obrazowo to wytlumaczyl. Wczoraj sie na to natknalem.
| Alex Collier napisał/a: | | Ta nowa dwunasta gestosc laczy sie teraz z pozostalymi gestosciami i ciagnie wszystko do gory, od podstawy do jadra. Doslownie mowi - czas sie rozwijac - i ciagnie wszystko do gory - wszystko co chce sie rozwijac. |
Ja ujalbym to w taki sposob, ze wszysto co nie chce sie rozwijac jest jakby paliwem dla tych, ktorzy ida do gory.
| Alex Collier napisał/a: | | Zgodnie z tym co mowia Andromedanie, dwunasta gestosc nie ma dwoch polaryzacji. Jest tylko jedna - pozytywna. |
Nie ma dwoch polaryzacji, a wiec nie ma pozytywu i negatywu.
Boru - 14 Styczeń 2012, 13:26
Jako taka jezusowa ciekawostke dodam jeszcze fakt, ze nauczal on rowniez na terenie dzisiejszej polnocnej Rosji, czy wsrod druidow w Irlandii, w tzw. "ciemnych wiekach" przed wtargnieciem tam (zydowskiego - "pawlowego") chrzescijanstwa
Hiniewicz - O chrzescijanstwie
Trehlebov - Misja Chrystusa
Boru - 14 Styczeń 2012, 16:23
| Cytat: | | to co nazywamy powierzchnia Slonca jest jego scalonymi cialami od czerwonego do indygo (6) |
| Cytat: | | (...)jesli ktos chce kroczyc po "ciemnej stronie mocy" to nie moze sie wychylac poza ten szosty wymiar |
Widac wiec, ze na tym poziomie gwiazdy moga zostac jeszcze dotkniete przez potezny negatyw (i z taka gwiazda, czerwonym karlem, bedziemy mieli niedlugo do czynienia - taki zazdrosny towarzysz Slonca), jednak warstwy odpowiadajace juz czestotliwosci siodmej sa poza ich zasiegiem. Negatyw z 6 zawiera sie w 7 i wyzej, ale 7 nie zawiera sie w 6.
Tak samo jak czlowiek powierzchownie moze sprawiac wrazenie negatywnego, jakby "czarne Slonce" to jednak w centrum swojej istoty zawsze jest doskonaly.
Roznorodnos wsrod gwiazd jest bardzo duza, tak samo jak i wsrod ludzi mamy czarnych, bialych, zoltych, czy czerwonych, tak samo i wsrod gwiazd Zdarzaja sie wsrod nich rasisci. "To co jest na dole jest takie jak to co jest na dole, a to co na gorze jest takie jak to co jest na dole".
Boru - 14 Styczeń 2012, 16:48
Jaszczurka w akcji
Inny przyklad.
Sporo na youtubie jest filmikow, ale wiekszosc to dezinformacja.
Boru - 14 Styczeń 2012, 17:39
Przypomnialem sobie, ze kiedys, chyba okolo 2 lata temu, mialem sen w ktorym polecialem na Ksiezyc i podekscytowany tym zrobilem kilka zdjec telefonem aby pochwalic sie ludziom na Ziemi. Kiedy wrocilem to telefon sie roztopil, ja sie obudzilem i bylem bardzo zawiedziony
Nie moge sobie przypomniec tresci innych "kosmicznych" snow/niesnow, ktore mi sie przydarzaly. W jednym przebywalem w (jakims) ukladzie slonecznym, chyba na pokladzie statku i jakby przypatrywalem sie roznym planetom. I chyba nie bylem sam. Ostatecznie upadlem na jedna z nich, ale przy tym czulem wielki strach, jakbym wcale nie chcial na nia trafic. Moze to jest wlasnie ta
Jestem pewien tylko przypatrywania sie planetom i uczucie wciagania przez cos.
Boru - 14 Styczeń 2012, 21:36
Czlowiek kroczacy po ciemnej stronie mocy staje sie stopniowo czarna dziura Wieksze ego przyciaga mniejsze. Im "mroczniejsze" wibracje, tym sa ciezsze i wolniejsze i silniejsze jest ich przyciaganie. Wydostajac sie z pola oddzialywania negatywu, istota rowniez uwalnia sie "grawitacyjnie".
Tak jak swiat materialny, ktory widzimy na codzien powstal w wyniku nagromadzenia sie negatywnych emocji w innym wszechswiecie i wypuszczenia ich przez czarna dziure w pusta przestrzen - co "naukowcy" nazywaja "wielkim wybuchem" i poczatkiem wszechrzeczy (ciezkie ludzkie myslenie nie jest w stanie siegnac dalej, bo ciezkie mysli tam maja swoj poczatek), tak samo moze i stac sie tym razem.
Wolno wibrujace, ciezkie emocje jak strach, nienawisc i niewiedza przede wszystkim, trzymaja ludzi w swiecie materialnym i tak jak kula u nogi uniemozliwjaja im przedostanie sie w szybsze, "sloneczne" czestotliwosci. Taki ciezki i wolny czlowiek jest w stanie tylko kierowac sie ku imitacjom Slonca, swiatelkom w tunelu i Ksiezycowi.
Boru - 14 Styczeń 2012, 22:51
Dlaczego pisze to wszystko tutaj?
Bo moim celem nie jest dyskutowanie z innymi ludzmi, lecz przypomnienie sobie czegos, co wiedzialem kiedys i co wiem teraz, lecz jest to w fazie uspienia.
Czytam rozne rzeczy, obserwuje i nastrajam siebie jak antene. Dociera jakas informacja, obraz jest znieksztalcony i wiem, ze to jeszcze nie jest to, ale wiem w jakie czestotliwosci celowac.
Latwo daje sie wciagac w ciezkie i niskie wibracje, dlatego wole pisac sam ze soba i tylko okazyjnie wychylam sie poza to forum. Raz wychylilem sie bardziej i trafilem na legowisko wezy
Jako, ze ludzie sa ze soba "karmicznie" polaczeni i tak naprawde przez wieki spotykamy tych samych ludzi o roznych twarzach, prawdopodobnie tych kilku ludzi, ktorzy to czytaja, znaja mnie od dawna i moje pisanie jest im potrzebne
Boru - 15 Styczeń 2012, 12:58
Jakis czas temu polecilem portal nazwany "bezlitosna prawda", ktory ostatnio jest coraz bardziej popularny, jednak po kilku dniach mojego pobytu tam zorientowalem sie o co tam naprawde chodzi
Mozna sie domyslec, ze za portalem BP stoi jakis dowcipny szaraczek, ktory robi sobie jaja z ludzi. Zadaniem tego portalu jest sprawienie, by poszukujace male "ja" ludzi zaczelo powtarzac nieustannie, ze nie istnieje, by pewne wielkie prawdy o ludzkim (nie)istnieniu ugrzazly wlasnie na tym poziomie malego i zagubionego "ja", wbijajacego sobie pewien typ reakcji. Wyobrazenia na temat istnienia wlasnego falszywego "ja" transformuja sie w wyobrazenia na temat nieistnienia falszywego "ja" - to jest ciagle to samo. Tworzony jest taki system religijny, egregor, mysloksztalt pod ktory podpina sie coraz wieksza ilosc ludzi z ktorego ktos zapewne czerpie energie.
Wytwarzane sa nisko i wolno wibrujace energie, ktore wciagaja slabszych jak czarna dziura - stad tez taki smietnikowy jezyk jakim sie tam posluguja tamtejsi "oswieceni".
Falszywe "ja" czlowieka i jego potrzeby sa iluzja, wszystko jest czysta abstrakcja i rozpoznanie tego faktu i wcielanie w zycie tego daje nieograniczone mozliwosci. Czy czlowiek, ktory faktycznie wyzwolil sie z tego wiezienia bedzie spedzal zycie na tworzenie tego typu bzdurnych portali?
Tworzenie replik "wyzszych wymiarow" w nizszych wymiarach jest specjalnoscia negatywnych istot.
| Ktos do mnie napisał/a: | Zobacz na ścianę którą masz koło siebie. Podejdź do niej i walnij w nią łbem.
Wszystko czego doświadczmy jest abstarkcją :cooo?:
Nie ma fałszywego i prawdziwego "ja". Twoje fałszywe "ja" jest jedynym "Ja" i to jest "najtrudniejsze" do zauważenia. |
Moja odpowiedz: Bicie glowa w sciane to doszukiwanie sie czegos i walka z czyms czego nie ma.
Filmik na koniec
Boru - 15 Styczeń 2012, 14:44
Wszystko jest czysta abstrakcja i nic nie znaczy, ale co ma tutaj do rzeczy bicie glowa w sciane? Abstrakcja przyjmuje pozory realnosci i moze zmanifestowac sie jako twarda sciana i jako ktos, kto nie moze przez nia przejsc. Tak jak w grze komputerowej postac wpada na sciane i nie moze przez nia przejsc, chociaz jest to tylko skrypt napisany przez programiste. Wystarczy wejsc w tryb "god mode" i to juz nie sprawia problemu, ale co to za przyjemnosc z gry gdzie wszystko przychodzi z taka latwoscia? Podobnie i "ja" czlowieka, chociaz w absolutnym wymiarze nie istnieje, to potrafi przyjac pozor czegos realnego, aby w ramach gry/zabawy/teatru moc sie od niego uwolnic ku czemus wiekszemu i wiekszemu. Czy czlowiek, ktory faktycznie wyzwolil sie z tego wiezienia bedzie spedzal zycie na tworzenie tego typu bzdurnych portali jak BP i niczym wirus zalewal inne fora doktrynami religijnymi? Nie, bo on juz moze przechodzic przez sciany i przez zamkniete drzwi i nie potrzebuje ich wywazac.
Boru - 16 Styczeń 2012, 19:36
Twierdzenie, ze wszystko jest iluzja lub ze "ja" jest iluzja jest dosyc niebezpieczne i naiwne. Mysle, ze lepszym okresleniem bylaby "abstrakcja".
Iluzja kojarzy sie z czyms nieprawdziwym, z falszem, a to jest juz dualnosc i oddzielenie, bo zludzenie ma swoje przeciwienstwo w postaci czegos realnego. Dwie strony tej samej monety, jak juz to powiedzialem i nie mozna tego rodzielic. Dlatego tez ostatecznie nie ma roznicy pomiedzy "przebudzonymi" a spiochami. Jedni tworza drugich, nie ma miedzy nimi rozdzielenia. Rozdzielenie jest niemozliwe.
Czy ktos czuje sie odzielony od tego co napisalem? A czy ktos moglby sie od tego oddzielic, gdybym tego nie napisal?
Boru - 16 Styczeń 2012, 20:35
| Eckhart Tolle napisał/a: |
Przestrzeń
Podobnie jak żaden dźwięk nie istniałby bez ciszy, tak też istnienie każdej rzeczy wymaga pustej przestrzeni, w której rzecz ta może zaistnieć. Każdy fizyczny przedmiot czy organizm wyłania się z nicości, nicością jest otoczony i prędzej czy później do niej powróci. Mało tego: każdy byt materialny zawiera znacznie więcej „niczego" niż „czegoś". Fizycy twierdzą, że stałość materii jest złudna. Nawet materia w pozornie stałym stanie - między innymi także twoje ciało fizyczne - prawie w stu procentach składa się z pustej przestrzeni, tak wielkie są odległości między atomami w porównaniu z rozmiarami samych atomów. Co więcej, nawet wnętrze każdego atomu mieści w sobie głównie pustą przestrzeń. Pozostała jego zawartość przypomina raczej wibrację o pewnej częstotliwości, muzyczną nutę, aniżeli namacalną, zbudowaną z cząsteczek materię. Buddyści wiedzą to od ponad dwóch i pół tysiąca lat. „Forma jest pustką, pustka jest formą", powiada Sutra serca, jeden z najsławniejszych starożytnych tekstów buddyjskich. Istotę wszechrzeczy stanowi pustka.
Nieprzejawione istnieje w tym świecie nie tylko jako cisza; cały wszechświat fizyczny jest nim zarazem przeniknięty jako przestrzenią - od wewnątrz i od zewnątrz. Przestrzeń równie łatwo jest przeoczyć jak ciszę. Wszyscy zwracają uwagę na przedmioty, znajdujące się w przestrzeni, ale kto zauważają samą?
Mam wrażenie, że sugerujesz, jakoby pustka czy też nicość nie była po prostu niczym, lecz odznaczała się jakąś tajemniczą właściwością. Czym więc jest owo „nic"?
Nie można tak stawiać tej kwestii. Twój umysł próbuje w ten sposób zrobić coś z niczego. Lecz gdy tylko dokonasz takiego podstawienia, wymknie ci się sedno sprawy. Nicość - przestrzeń - to pozór, który przybiera Nieprzejawione, uzewnętrzniając się jako zjawisko w świecie postrzegalnym zmysłowo. Tyle mniej więcej da się o niej powiedzieć, a nawet i to ma posmak paradoksu. Nicość nie może być przedmiotem wiedzy. Nie da się obronić doktoratu z nicości. Kiedy uczeni prowadzą badania nad przestrzenią, zazwyczaj robią z niej „coś", a tym samym zupełnie im się wymyka jej istota. Nic dziwnego, że zgodnie z najnowszą teorią przestrzeń wcale nie ma być pusta, lecz wypełniona pewnego rodzaju substancją. Gdy już wymyśli się teorię, bez większego trudu udaje się poprzeć ją dowodami, które ostaną się przynajmniej do chwili ogłoszenia jeszcze nowszej teorii.
„Nicość" stanie się dla ciebie bramą Nieprzejawionego tylko pod warunkiem, że nie będziesz usiłował pojąć jej rozumem.
A czy nie to właśnie tutaj robimy?
Nic podobnego. Daję ci jedynie wskazówki, jak możesz sprawić, żeby wymiar Nieprzejawionego zaistniał w twoim życiu. Nie staramy się zrozumieć tego wymiaru. Nie ma w nim nic do rozumienia.
Przestrzeń pozbawiona jest waloru egzystencji. Czasownik „egzystować" dosłownie znaczy „wyróżniać się". Nie możesz zrozumieć przestrzeni, ponieważ niczym się ona nie wyróżnia. Choć jednak sama egzystencji jest pozbawiona, umożliwia ją wszystkiemu innemu. Cisza także nie jest obdarzona cechą egzystencji, podobnie jak Nieprzejawione.
Cóż więc się stanie, jeśli zamiast zajmować się przedmiotami rozmieszczonymi w przestrzeni, uświadomisz sobie ją samą? Co jest istotą tego pokoju? Meble, obrazy i cała reszta, zna j dują się w nim, ale n i e są pokojem. Podłoga, ściany i sufit wyznaczają jego granice, lecz także nim nie są. Cóż zatem jest istotą pokoju? Oczywiście przestrzeń, pusta przestrzeń. Bez niej nie istniałby żaden „pokój". Ponieważ zaś przestrzeń jest „niczym", możemy powiedzieć, że to, czego nie ma, liczy się bardziej niż to, co jest. Uświadom więc sobie obecność otaczającej cię przestrzeni. Nie myśl o niej, tylko ją poczuj - tak jakby. Poświęć uwagę „niczemu".
Dokona się wtedy w tobie przesunięcie świadomości. Jego przyczyną będzie to, że wewnętrznym odpowiednikiem obiektów rozmieszczonych w przestrzeni, takich jak meble czy ściany, są obiekty, wywodzące się z twojego umysłu: myśli, emocje i efekty postrzegania zmysłowego. Wewnętrznym odpowiednikiem przestrzeni jest natomiast świadomość, pozwalająca istnieć obiektom o umysłowej proweniencji, podobnie jak przestrzeń pozwala istnieć wszystkim rzeczom. Jeśli więc odwrócisz uwagę od rzeczy -a więc obiektów, istniejących w przestrzeni - tym samym przestaniesz się zajmować obiektami, stworzonymi przez twój umysł. Innymi słowy, nie sposób jest myśleć, a jednocześnie być świadomym przestrzeni, ani też zresztą ciszy. Uświadamiając sobie pustą przestrzeń, która cię otacza, zarazem uświadamiasz sobie przestrzeń bezumysłu, czystej świadomości: Nieprzejawione. W ten sposób kontemplacja przestrzeni może ci posłużyć jako brama Nieprzejawionego.
Przestrzeń i cisza to dwa oblicza tego samego - tej samej nicości. Stanowią zewnętrzny aspekt wewnętrznej przestrzeni i wewnętrznej ciszy, która jest bezruchem: nieskończenie twórczą macierzą wszelkiej egzystencji. Większość ludzi w ogóle nie dostrzega tego wymiaru. Nie istnieje dla nich wewnętrzna przestrzeń ani cichy bezruch. Brak im równowagi. Innymi słowy, znają świat - a przynajmniej tak im się zdaje - ale nie znają Boga. Utożsamiają się wyłącznie ze swoją formą fizyczną i psychiczną, nieświadomi własnej istoty. Ponieważ zaś każda forma jest czymś wysoce chwiejnym, żyją w ciągłym lęku. Sprawia on, że odbierają siebie i innych w sposób głęboko wypaczony: widzą świat w krzywym zwierciadle.
Gdyby jakiś kosmiczny kataklizm spowodował koniec świata, Nieprzejawionemu nie sprawiłoby to najmniejszej różnicy. "Kurs cudów" mówi o tym w takich oto dobitnych słowach: „Niczemu, co rzeczywiste, nie grozi żadne niebezpieczeństwo. Nic nierzeczywistego nie istnieje. Oto, gdzie leży boski spokój".
Kiedy pozostajesz w świadomym kontakcie z Nieprzejawionym, zarazem cenisz, kochasz i darzysz głębokim szacunkiem sferę przejawioną oraz każdą z istniejących w niej form życia jako coś, w czym znajduje wyraz Jedno Życie, będące poza wszelkimi formami. Wiesz również, że każdej formie sądzone jest na powrót się rozpuścić i że w gruncie rzeczy nic, co dzieje się na zewnątrz, nie ma aż tak znowu wielkiego znaczenia. Wedle słów Jezusa „przezwyciężyłeś świat", czyli - jak to określił Budda - „przeszedłeś na drugi brzeg".
Prawdziwa natura przestrzeni i czasu
Pomyśl: gdyby nie było niczego prócz ciszy, nie istniałaby ona dla ciebie; nie wiedziałbyś, czym jest. Dopiero gdy pojawia się dźwięk, nastaje cisza. Podobnie z przestrzenią: gdyby nie było w niej żadnych obiektów, ona także by dla ciebie nie istniała. Wyobraź sobie, że jesteś kropką świadomości, unoszącą się w bezmiarze przestrzeni - nigdzie gwiazd ani galaktyk, tylko pustka. Przestrzeń nagle przestałaby ci się wydawać ogromna; w ogóle by jej nie było. Nie byłoby prędkości, ruchu z punktu do punktu. Żeby zaistniała odległość i przestrzeń, potrzebne są co najmniej dwa punkty odniesienia. Początkiem przestrzeni jest chwila, gdy Jednia rozszczepia się na dwoje, a kiedy z dwojga rodzi się „dziesięć tysięcy rzeczy" (jak nazywa świat przejawiony Lao Tse), przestrzeń coraz bardziej ogromnieje. Świat powstaje zatem równocześnie z przestrzenią.
Nic nie mogłoby istnieć bez przestrzeni, a mimo to jest ona właśnie niczym. Przed powstaniem wszechświata - czy też, jak kto woli, przed „Wielkim Wybuchem" - nie było rozległej pustej przestrzeni, która czekała, aż coś ją wypełni. Przestrzeń nie istniała, ponieważ niczego w niej nie było. Istniało tylko Nie-przejawione -Jednia. Kiedy stała się ona „dziesięcioma tysiącami rzeczy", przestrzeń jak gdyby nagle się pojawiła, pozwalając zaistnieć wielorakiej mnogości. Skąd się wzięła? Czy stworzył ją Bóg wszechświatowi ku wygodzie? Oczywiście, że nie. Przestrzeń jest niczym, nigdy więc nie została stworzona.
Wyjdź na dwór jasną nocą i spójrz w niebo. Tysięczne gwiazdy, które widać gołym okiem, to zaledwie mikroskopijny ułamek tego, co migocze we wszechświecie. Przez najsilniejsze teleskopy można już wypatrzyć ponad sto miliardów galaktyk, a każda stanowi „kosmiczny archipelag", mieszczący w sobie miliardy gwiazd. Jeszcze większe zdumienie budzi jednak nieskończoność samej przestrzeni, głębia i cichy bezruch, który pozwala zaistnieć całej tej wspaniałości. Nie ma nic bardziej zadziwiającego i majestatycznego niż niepojęty ogrom i nieruchomość przestrzeni, lecz czym jest owa przestrzeń? Pustką, rozległą pustką.
Tym, co w naszym postrzeganym poprzez umysł i zmysły wszechświecie ukazuje się jako przestrzeń, jest samo Nieprzejawione w wersji uzewnętrznionej: „ciało" Boga. Największy cud polega zaś na tym, że ten bezruch, ten bezmiar, dzięki któremu istnieje wszechświat, panuje nie tylko tam, w przestrzeni, ale i w tobie. Kiedy jesteś całkowicie, bez reszty obecny, napotykasz go jako nieruchomą przestrzeń wewnętrzną bez-umysłu. W twoim wnętrzu jej ogrom mierzy się nie rozległością, lecz głębią. Wrażenie przestrzennej rozległości bierze się w ostatecznym rozrachunku z błędnego postrzegania nieskończonej głębi, która jest atrybutem jedynej rzeczywistości transcendentalnej.
Według Einsteina, przestrzeń i czas są nierozdzielne. Właściwie nie bardzo to rozumiem, ale wydaje mi się, że uczony ten twierdzi, jakoby czas był czwartym wymiarem przestrzeni. Określa to zjawisko mianem „continuum czasoprzestrzennego".
Owszem. To, co w odbiorze zewnętrznym wydaje ci się przestrzenią i czasem, jest w gruncie rzeczy złudzeniem, ale zawiera ziarno prawdy. Przestrzeń i czas to dwa najbardziej zasadnicze atrybuty Boga - nieskończoność i wieczność - postrzegane tak, jakby istniały na zewnątrz ciebie. W twoim wnętrzu jedno i drugie ma swój odpowiednik, w którym przejawia się jego - a także twoja - prawdziwa natura. Przestrzeń to nieruchoma, nieskończona głębia bezumysłu; wewnętrznym odpowiednikiem czasu jest natomiast obecność, świadomość wiekuistego Teraz. Pamiętaj, że nie ma między nimi żadnej różnicy. Kiedy przestrzeń i czas ziszczą się w twoim wnętrzu jako Nieprzejawione - bezumysł i obecność - zewnętrzna przestrzeń i zewnętrzny czas nadal będą dla ciebie istniały, lecz mocno stracą na znaczeniu. Świat też będzie dla ciebie istniał, ale przestanie cię krępować.
Ostateczny cel świata nie tkwi więc w samym świecie, lecz polega na wzniesieniu się ponad świat. Tak jak nieuświadamiałbyś sobie istnienia przestrzeni, gdyby nie rozmieszczone w niej obiekty, podobnie i świat jest niezbędny, żeby mogło się urzeczywistnić Nieprzejawione. Słyszałeś może tę buddyjską sentencję: „Gdyby nie było iluzji, nie byłoby oświecenia". Właśnie poprzez świat, a w ostatecznym rozrachunku poprzez ciebie, Nieprzejawione dostępuje samopoznania. Jesteś tu, aby mógł się ziścić boski plan wszechświata. Jesteś aż tak ważny!
Świadoma śmierć
Prócz wspomnianego już snu bez marzeń jest jeszcze jedna brama, w którą wchodzimy mimowolnie. Otwiera się na krótko, w chwili fizycznej śmierci. Nawet jeśli przegapisz wszystkie w życiu okazje duchowego urzeczywistnienia, ostatnia brama stanie przed tobą otworem tuż po śmierci fizycznego ciała. Istnieją niezliczone relacje ludzi, którzy ujrzeli ją w świetlistej wizji, a potem wrócili, bogatsi o doświadczenie, potocznie zwane bliskim spotkaniem ze śmiercią. Wielu z nich wspominało, że doznawali wtedy błogiego spokoju i głębokiej równowagi. W Tybetańskiej Księdze Umarłych przeżycie to określa się mianem „świetlistej wspaniałości bezbarwnego światła Pustki", która - jak stwierdza owa księga - jest „twoją własną prawdziwą jaźnią". Brama ta otwiera się jedynie na krótką chwilę i jeśli za życia nigdy nie spotkałeś się z wymiarem Nieprzejawionego, zapewne przeoczysz ten moment. Większość ludzi nosi w sobie zbyt wiele zastarzałego oporu i lęku, zanadto przywiązana jest do doznań zmysłowych i utożsamiona ze światem przejawionym. Na widok tej ostatniej bramy odwracają się więc ze zgrozą i tracą świadomość. To, co im się później przydarza, w większości nie zależy od ich woli i następuje automatycznie. W końcu czeka ich powtórka narodzin i śmierci. Za mało byli jeszcze obecni, żeby osiągnąć świadomą nieśmiertelność.
Czyli przejście przez tę bramę nie oznacza unicestwienia?
Po przejściu przez nią - podobnie jak przez wszystkie inne bramy - twoja promienna, prawdziwa natura ocaleje, ale osobowość nie przetrwa. Zresztą i tak wszystko, co jest w osobowości rzeczywiste lub autentycznie wartościowe, zawdzięcza ona temu, że od wewnątrz prześwituje twoja prawdziwa natura. Ta zaś nigdy nie ginie. Nic wartościowego, nic prawdziwego zginąć nie może.
Stan bliski śmierci i sama śmierć - rozpad ciała fizycznego - zawsze stwarza wspaniałą szansę duchowego urzeczywistnienia. Niestety, w większości wypadków szansa ta zostaje zmarnowana, ponieważ żyjemy w kulturze, która o śmierci - podobnie jak o wszystkich naprawdę ważnych sprawach - nie wie prawie nic.
Każda brama jest bramą śmierci - wiedzie prosto w śmierć fałszywego ,ja". Kiedy przez nią przejdziesz, nie czerpiesz już odtąd poczucia tożsamości z formy psychicznej, ukształtowanej przez twój własny umysł. Uświadamiasz sobie, że śmierć jest złudzeniem, tak jak było nim twoje utożsamienie z formą. Śmierć to kres złudzeń - nic więcej. Boli, dopóki kurczowo trzymasz się iluzji, a potem boleć przestaje. |
Boru - 16 Styczeń 2012, 23:11
| Cytat: | | Twierdzenie, ze wszystko jest iluzja lub ze "ja" jest iluzja jest dosyc niebezpieczne i naiwne. Mysle, ze lepszym okresleniem bylaby "abstrakcja". |
..chociaz ten temat w duzej mierze przypomina obstrukcje
Boru - 16 Styczeń 2012, 23:58
W szkolach uczy sie nas, ze dawniej ludzie mysleli, ze Ziemia jest plaska.
Nie jest to prawda. Kazdy kto choc troche interesuje sie starozytnymi kulturami wie, ze dysponowaly one zdumiewajaca wiedza astronomiczna i ze kontaktowaly sie one z pozaziemskimi cywilizacjami.
To, ze Ziemia jest plaska, ze ma 6000 lat i jestesmy jedynymi inteligentnymi istotami w kosmosie, ta idea, zostala tutaj przyniesiona przez tych o ktorych wspominalem. Ta mala grupka, ktora stopniowo owinela swoimi mackami caly swiat. To jest zupelne szalenstwo, objaw zarazenia przez wirusa. To samo tyczy sie teorii ewolucji, ktora wszystko przedstawia odwrotnie. Czlowiek z wyzyn stopniowo stacza sie do zwierzecego poziomu poprzez zarazenie wirusem.
Boru - 17 Styczeń 2012, 01:01
| Cytat: | W warstwach podziemnych (mialem tu na mysli okolice jadra Ziemi)mamy do czynienia ze scalonymi cialami. W srodku Ziemia jest "tozsama" z gwiazda.
Natomiast ponad powierzchnia mamy do czynienia z cialami, ktore dopiero przechodza proces scalania z "nizszymi" warstwami.
Dlatego tez planety "gazowe" jak Jowisz czy Saturn sa takie duze w porownaniu ze skalistymi. Ich ciala zolte zostaly polaczone z zielonymi czy niebieskimi.
Planety i istoty je zamieszkujace stopniowo przeobrazaja sie w wieksza wersje tego, co siedzi w ich wnetrzach, stajac sie nastepnie "rdzeniem" dla kolejnych ewoluujacych planet, czy innych manifestacji. |
A moze to jest na odwrot? tzn. wszystkie te warstwy na gorze kurcza sie z powrotem do stanu tej malej gwiazdy w srodku. Jak mozna rozpoznac, ze jest sie na malej gwiezdzie w srodku planety (bedac skurczonym) czy na duzej gwiedzie wokol ktorej kraza planety? To ma sens, czy jest to belkot
Boru - 17 Styczeń 2012, 01:45
Staram sie pisac duzo o przestrzeni i swiadomosci bo wszedzie pisze sie duzo o swietle, milosci i tego typu klimatach, a tu gdzie zyjemy i w wymiarach ponad ta rzeczywistoscia ziemska istnieje bardzo duzo imitacji "swietlistych bostw", "zrodel uniwersalnej swiadomosci" itd.
Warto sie zastanowic nad tym: dlaczego mowiac o Bogu, Absolucie, mowi sie o swietle? To stalo sie takie automatyczne, ale to nie ma zadnego sensu jakby sie tak zastanowic.
George Kavassilas (Echnaton ), ktorego wczesniej polecilem, mial okazje poleciec w gore poprzez wszystkie te wymiary i spotkac sie ze stworca tego wszechswiata. Czego sie dowiedzial? Ze ten wszechswiat, jeden z nieskonczenie wielu, jest jedynym zbudowanym ze swiatla. Warto wiec uaktualnic swoje wyobrazenia na temat boskosci, albo dac sobie spokoj z wyobrazeniami, bo ogrom kreacji jest niewyobrazalny. Najwazniejsze jest to, ze jestesmy wieczni, bez poczatku i bez konca i nie istnieje nic poza nami.
George Kavassilas - The Structure
Boru - 17 Styczeń 2012, 13:58
Te rajskie miasta ponad naszymi glowami, do ktorych trafiaja slabsze energie niezdolne do podrozy przez Slonce najczesciej maja ksztalt polowek kul.
Jakies skojarzenia?
Przypomina mi sie, jak na ognisku po pijaku razem z kumplem wolalismy do Ksiezyca "co sie ch*ju gapisz? wypi***alaj", a pozniej patrzylismy w niebo i w gwiazdy mowiac, ze to chyba "wieza Karina" z Dragon Balla i bedziemy sie wspinac
Zadne slowa nie sa wypowiadane bez powodu
Boru - 17 Styczeń 2012, 15:55
| Cytat: | | (...) wiec jesli ktos chce sie przebic do swiata gdzie zanika dualnosc, musi sie z tym "wszystkowidzacym okiem" (w szostym wymiarze) sie zmierzyc |
Kazdy chyba spotkal sie z symbolem niedokonczonej piramidy z "wszystkowidzacym okiem" na szczycie.
Jest to symbol, ktory zostal przerobiony przez negatyw. "Wszystkowidzace oko", "oko Saurona", ten Bog Ojciec/czarna dziura nie moze widziec calego obszaru wszechswiata, bo inaczej wszystkie te swiaty nad ktorymi chce dominowac, zapadlyby sie, bo wszystkie dzialania negatywu musza byc obarczone w jakims stopniu niewiedza i bledem. Istota uczy sie widziec caly obszar wszechswiata dopiero w siodmym wymiarze, gdzie zanika stopniowo dualnosc, gdzie negatyw nie ma juz dostepu.
Wymiary od 1 do 7 sa jak stopnie piramidy, a swiatlosc na szczycie oznacza wyzwolenie sie z dualnosci. Niedokonczona piramida z "okiem" na szczycie jest symbolem falszywego zjednoczenia sie z "Bogiem Ojcem".
Boru - 17 Styczeń 2012, 22:19
Zaden problem czlowieka, czy jakiejkolwiek innej istoty, niewazne do jakich rozmiarow urosnie - nie istnieje w chwili terazniejszej, a chwila terazniejsza jest jedynym co istnieje.
Wszystkie problemy biora sie z tworzenia w myslach koncepcji czasu. Nie jest tak? Czlowiek cierpi, bo cos zlego zrobil i odczuwa tego konsekwencje albo cos zlego moze mu sie stac. Ale czym jest ta mysl o przeszlosci i przyszlosci jak nie chwila terazniejsza? Przeszlosc mozna wspominac tylko teraz, a kiedy przyszlosc nadejdzie, bedzie chwila terazniejsza. Nie ma czasu, nie ma zadnych problemow. Co sie stanie, gdy czlowiek pozwoli przeplynac mysli o problemie - teraz, albo pozwoli przeplynac uczuciu bolu - teraz? Gdzie jest cierpiacy mysliciel? Nie ma cierpiacego mysliciela, jest tylko jego sztuczna projekcja, odtwarzane obrazki na ekranie, ktore same w sobie nie maja wlasnego zycia.
Boru - 17 Styczeń 2012, 22:26
| Cytat: | A moze to jest na odwrot? tzn. wszystkie te warstwy na gorze kurcza sie z powrotem do stanu tej malej gwiazdy w srodku. Jak mozna rozpoznac, ze jest sie na malej gwiezdzie w srodku planety (bedac skurczonym) czy na duzej gwiedzie wokol ktorej kraza planety? To ma sens, czy jest to belkot |
Doszedlem wiec do wniosku, ze dla jadra Ziemi - centralnego, miniaturowego slonca, poszczegolne warstwy Ziemi i istoty je zamieszkujace sa tym samym czym dla Slonca sa planety i ich orbity i bedac w srodku Ziemi na tym centralnym sloncu uzywajac percepcji cial w ktorych mozna udac sie na Slonce - jest sie tak naprawde na Sloncu i nie ma zadnej roznicy
Ale nie wiem czy to ma sens
Boru - 17 Styczeń 2012, 23:24
| Cytat: | Jahwe = Samael = Allah = Enlil ( dobry?! )
Lucyfer = Siwa = Baal = Enki = "Konfederacja Swiatla" ( zly?! )
Sa to istoty z tego samego "levelu", ze sie tak wyraze, z piatego wymiaru, czyli o jeden wyzej od nas. |
Skad te pytajniki i wykrzykniki przy "dobry" i "zly"?
Dlatego, ze istoty negatywne maja tendencje do podszywania sie pod rozne znane postacie i falszowania historii. Dlatego tez mowiac o "anunnakich": Enki, Enlilu, Anu, i innych starozytnych bostwach z roznych religii, mamy czesto do czynienia z podrobami realnych istot, bedacych tworcami zycia na tej planecie, w pozytywnym sensie. Tak wiec moze jest istota zwana przez nas "Jahwe", ktory byl wladca starego Ksiezyca, sprzed jego upadku i razem z innymi, oryginalnymi "anunnaki" czy "elohim" jak to sie ich okresla, tworzyl rozne formy zycia. To, ze starozytne zapiski cos mowia, wcale nie znaczy, ze sa one niezmanipulowane.
Enki vs Anu?
Enki vs Aryman?
Sanat Kumara/Aton vs ??? (nie czytalem i nie ogladalem Wladcy Pierscieni, wiec nie jestem w stanie okreslic)
Luke Skywalker = Lucyfer
Boru - 18 Styczeń 2012, 00:49
| Cytat: | | Dlatego tez planety "gazowe" jak np. Jowisz czy Saturn sa takie duze w porownaniu do skalistych. Ich ciala zolte zostaly scalone z zielonymi czy niebieskimi itd. |
Ilustracja.
Fakt, ze wszystko jest zywe: ludzie, planety, gwiazdy, galaktyki, poszczegolne "wszechswiaty" itd. jest podstawowa prawda, ktora trzeba sobie przypomniec. Duzo mowi sie o katastrofach, o tym, ze Slonce moze czlowiekowi zrobic krzywde i oblicza sie szanse na przetrwanie w razie "niebezpieczenstwa" ze strony slonecznego podmuchu. Jednak myslac w ten sposob odbiera sie swiadomosc tym wszystkim istotom. Czlowiek nie jest jakas inteligencja przeciwstawiajaca sie glupiemu kosmosowi i slepej, brutalnej przyrodzie. Bedac z nimi tzn. Sloncem, Ziemia itd. w zgodzie, zyjac z nimi w harmonii, ani Ziemia, ani Slonce nikomu nie zagroza. To sa dobrzy i lagodni rodzice. Cierpienie ludzi bierze sie stad, ze bedac glupim, bez powodu pluje sie im w twarz i laduje sie na bruku wsrod szemranego towarzystwa.
Ilustracja.
Ojciec Slonce i Matka Ziemia
Jezus i Maria Magdalena (z ktorej zrobiono prostytutke ) - ludzie by sie bardzo zdziwili widzac ich razem
Boru - 18 Styczeń 2012, 12:33
| Cytat: | | Zaden problem czlowieka, czy jakiejkolwiek innej istoty, niewazne do jakich rozmiarow urosnie - nie istnieje w chwili terazniejszej, a chwila terazniejsza jest jedynym co istnieje. |
To tyczy sie nie tylko problemow, ale rowniez takich zagadnien jak np. wladza, czy reputacja. Zaden wladca nie panuje nad niczym w chwili terazniejszej, ani nikt nie cieszy sie reputacja powstala wylacznie w chwili terazniejszej. Aby miec poczucie wladzy i reputacji potrzebna jest koncepcja czasu.
Boru - 18 Styczeń 2012, 13:51
| Cytat: | | Nie ma cierpiacego mysliciela, jest tylko jego sztuczna projekcja, odtwarzane obrazki na ekranie, ktore same w sobie nie maja wlasnego zycia. |
Tym jest wlasnie "antychryst"
Odwazysz sie z nim zmierzyc?
| Cytat: | | "Wszystkowidzace oko", "oko Saurona", ten Bog Ojciec/czarna dziura nie moze widziec calego obszaru wszechswiata, bo inaczej wszystkie te swiaty nad ktorymi chce dominowac, zapadlyby sie, bo wszystkie dzialania negatywu musza byc obarczone w jakims stopniu niewiedza i bledem. |
Booooorcz!!! Widze cie!!! jak to mawial kapral Kudryk
Boru - 18 Styczeń 2012, 14:05
Gdyby tak polaczyc w jedna calosc matrixa, dragon balla, gwiezdne wojny i wladce pierscieni, to uzyskalibysmy obraz rzeczywistosci w ktorej zyjemy Czy czlowiek moze napisac o czyms, czego nigdy nie przezyl ani nie widzial?
Boru - 18 Styczeń 2012, 16:42
| Cytat: | | chwila terazniejsza jest jedynym co istnieje. |
A wiec nie mozna nic zrobic, aby nauczyc sie zyc w terazniejszosci.
Nie mozesz nauczyc sie zyc w terazniejszosci poprzez medytacje, poprzez czytanie ksiazek, poprzez staranie sie nie myslec o przeszlosci i przyszlosci, bo nie mozesz uciec od czegos, czego nie ma. Nie mozna nauczyc sie czegos, czym w 100% sie jest.
Ale koncepcje maja tak duzo do zrobienia i tak duzo do nauczenia i tak duzo do odpokutowania
Boru - 18 Styczeń 2012, 18:18
Dan Winter - O pentagramie i strachu
Dan Winter - Swiatlo sloneczne, glos, wzrok i DNA
Dan Winter - Jak dziala grawitacja
Mowi o tym samym co ja, tylko w bardziej zaawansowany sposob to przedstawia
Boru - 18 Styczeń 2012, 18:59
| Cytat: | | Niskie, ciezkie wibracje, trzymaja ludzi w swiecie materialnym i jak kula u nogi uniemozliwiaja przedostanie sie w "sloneczne" wibracje |
Jedzenie trupow zwierzat, ktore dodatkowo przed smiercia byly celowo maltretowane jest ogromnym ciezarem. Wszystko to co zwierze przezylo przed swoja smiercia, czlowiek pozniej doslownie zjada.
Tak naprawde, to obecnie 99% tego co jest w sklepach jest niejadalne .. tzn. jest jadalne tak samo jak wszystkie grzyby sa jadalne - tylko niektore jeden raz
Zgodnie z zasada "jak na dole tak i na gorze, jak na gorze tak i na dole", my jemy zwierzeta, a istoty stojace (w ich mniemaniu) wyzej od nas - zjadaja nas. Doslownie.
Taka maszynka do mielenia miesa sa zwlaszcza Stany Zjednoczone, gdzie co roku porywanych do podziemii jest setki tysiecy ludzi, zwlaszcza dzieci, gdzie przed smiercia ich niewinne i pozytywne wibracje sa przerabiane (poprzez tortury i specjalne rytualy) na negatywne, a nastepnie zjadane.
Telewizja i caly ten cyrk polityczny i edukacyjny maja za zadanie odwrocic uwage od tej rzezni, ktora dokonuje sie poza scena.
Jednak walka z tym, odpowiedz nienawiscia na nienawisc, sprawia, ze czlowiek staje sie tym samym i nawet nie zorientuje sie, kiedy to sie stalo.
Mimo wszystko, to tylko gra, a ostatecznie tego wszystkiego i tak nie ma, wiec nikomu nie grozi zadna krzywda. Nie mozna winic Boga, bo on sam wciela sie we wszystkie role i jest swoja wlasna ofiara.
Trzeba jednak nazywac rzeczy po imieniu, a nie koloryzowac, bo tylko prawda moze dac wolnosc.
Boru - 18 Styczeń 2012, 21:48
| Cytat: | | Czlowiek nie jest jakas inteligencja przeciwstawiajaca sie glupiemu kosmosowi i slepej, brutalnej przyrodzie. Bedac z nimi tzn. Sloncem, Ziemia itd. w zgodzie, zyjac z nimi w harmonii, ani Ziemia, ani Slonce nikomu nie zagroza. To sa dobrzy i lagodni rodzice. Cierpienie ludzi bierze sie stad, ze bedac glupim, bez powodu pluje sie im w twarz i laduje sie na bruku wsrod szemranego towarzystwa. |
| Dan Winter napisał/a: | | Fizyka jest tu taka, ze aura rozwija sie gdy zyjesz we fraktalnym srodowisku, co implikuje bio-architekture i kondensator kompresujacy ladunek elektryczny, czyli przestrzen pozwalajaca nasionom kielkowac, ale idac glebiej, to co wybierasz jako przedmiot empatii decyduje czy twoja aura bedzie "karmiona" przez to wspolczucie. Wiec na przyklad nie ma wiekszego sensu zakochiwac sie w aluminiowym budynku, naprawde... poniewaz aluminiowy budynek jest przeciwienstwem fraktalnosci i aura nie moze w nim oddychac, wiec nie bedzie sie rozwijac. Wiec naprawde nie jest wlasciwym mowic, ze powinno sie kochac wszystko.. Nie. Powinienes byc bardzo selektywny wybierajac obiekt milosci. Mowi sie, ze zakochujemy sie z czysta intencja. Oznacza to, ze powinienes "osadzac sie" we fraktalach, ktore sa od ciebie wieksze, ktore pozwalaja "rozpakowac sie" twojej aurze. Wiec wybierasz swoja milosc w oparciu o to czy twoja aura bedzie mogla sie rozwijac. Nie znaczy to, ze nie masz pomagac pani na ulicy, ktora ci dokucza. Oznacza to, ze ostatecznie twoja najglebsza empatia dazy do struktur, ktore twoja dusza uwaza za najlepszy fraktal dla ciebie. |
Boru - 19 Styczeń 2012, 01:44
| Cytat: | Mamy nicosc oraz istnienie w stanie calkowitej jednosci. Jedno i drugie jest tak naprawde tym samym, bo jesli wszystko jest jednym, to nie ma nic i jesli wszystko plynie z jednakowa predkoscia, to wszystko stoi w miejscu. Nicosc i istnienie tworza pare i niemozliwym jest rozdzielenie ich. "Tybetanska Ksiega Umarlych" mowi o "bezbarwnym swietle pustki".
W tej pozornej pustce potencjalnie istnieja odleglosci i proporcje. Bez odmierzenia tych odleglosci i proporcji nie mozna nawet mowic o nieskonczonosci pustki, bo w ogole jej nie ma. Poruszajac sie w gore lub w dol, staloby sie w miejscu.
To wlasnie proporcje/odleglosci/fraktale i rozne ich wariacje daja wrazenie, ze jedno miejsce posiada jakas wieksza "ruchliwosc" czy "gestosc" od innego i ze jest sie gdzies wyzej lub nizej w porownaniu z poprzednim stanem. |
Ilustracja
Boru - 19 Styczeń 2012, 14:18
Alan Watts - Liscie nie sa zielone
Eckhart Tolle - Stan bezwiedzy
Pisalem o tym, ze to co widzimy (uzywajac percepcji naszych cial fizycznych) jako gwiazdy, jest cialem fizycznym aniolow/bogow. Mozna wiec powiedziec, ze to kim sa te istoty zamieszkujace gwiazdy, przejawia sie "wymiary" nizej jako swiatlo umozliwiajace zycie istotom na planetach. Eony czasu temu zylismy na Sloncu, ktorego postac byla inna niz teraz i nie potrzebowalismy oswietlenia z zewnatrz.
Pomyslmy jak bardzo sie ograniczylismy: jaki jest fizyczny przejaw falszywego ludzkiego "ja", oddzielonego od reszty kreacji? Jaka jest reakcja ludzkiego ciala, gdy ktos mowi "ej ty! sluchaj mnie!". Pojawia sie uczucie spiecia, naprezenia .. i to jest wlasnie fizycznym przejawem tej urojonej tozsamosci. To wszystko. Male, wystraszone i usilujace udowodnic swoja inteligencje glupiej przyrodzie "ja", a przejawem jego potegi jest jedynie uczucie spiecia. A jaka jest reakcja gwiazdy na "ej ty! sluchaj mnie!"? Odpowiada gniewem, spina sie? Czy gniew miliardow ludzkich "ja" jest w stanie poruszyc gwiazde?Kiedy jednak znika utozsamianie sie z mysla o oddzieleniu od czegokolwiek i kogokolwiek, bardzo szybko zaczyna sie upodabniac do tych gwiazd i widzi sie, ze zawsze sie nimi bylo.
Dlatego tez nie ma sensu, by nasi "gwiezdni bracia" tutaj przybyli i za nas wszystko naprawili. Pojawiaja sie od czasu do czasu, aby przypomniec o tym, po co tu przyszlismy. Powiedzielismy im wszystkim "do widzenia", w swiecie gdzie obecnie przebywaja i oni wiedza, ze nie zobacza nas do momentu, w ktorym sami do nich wrocimy. Jedynymi, ktorzy tutaj przybeda, beda ci, ktorych obecnie ludzkosc czci jako bogow. Beda oni usilowali powstrzymac ludzi od powrotu, tak jakby zapomnieli, ze sami zgodzilismy sie na wejscie do "matrixa". My przechodzimy trening, a oni czerpia z tego energie, my konczymy trening .. a oni sa glodni.
Boru - 19 Styczeń 2012, 15:10
Z tego co mi wiadomo, film "matrix" powstal z inspiracji istot zwanych Plejadianami. Sa to pozytywne, "anielskie" istoty .. ale troche rozwydrzone, czesto chca dobrze ale roznie im to wychodzi Ich pochopne dzialania czesto nam szkodza, a pozniej maja wyrzuty sumienia i chca to naprawic, co tylko pogarsza sytuacje. Nie potrzebujemy zadnej pomocy z zewnatrz, bo pierwotna istota ludzka, ktorej iskra w nas siedzi, jest najpotezniejsza istota we wszechswiecie.
"Only human."
Jerzy Prokopiuk - Matrix, swiat gnostycki
Boru - 19 Styczeń 2012, 16:58
Kiedy ta "iskra" w czlowieku, ten zalazek "wyzszego ja" spotyka sie z wiekszym plomieniem, staje sie nim i rozpala nizsze manifestacje gwaltownie jak zapala sie zapalka, albo jak pocisk wrzucony do pieca. Po to wlasnie zgodzilismy sie na wejscie do "matrixa", czy "szescianu". I predzej czy pozniej kazdy opusci go w ten sposob, na tej planecie, czy jakiejs innej - to bez znaczenia. Tu nie chodzi o to, kto szybciej tego dokona, lecz o nauke.
| Tomasz napisał/a: | | Rzekł Jezus uczniom swoim: "Porównajcie i powiedzcie mi, kogo przypominam?" Powiedział Mu Szymon Piotr: "Jesteś podobny do sprawiedliwego anioła". Powiedział Mu Mateusz: "Jesteś podobny do człowieka, który miłuje wiedzę i jest rozumny". Powiedział Mu Tomasz: "Nauczycielu, moje usta nie ujmą zupełnie tego, aby powiedzieć, do kogo jesteś podobny". Rzekł Jezus: "Ja nie jestem twoim nauczycielem, ponieważ wypiłeś i napoiłeś się ze źródła kipiącego, które ja odmierzyłem". I wziął go i odwrócił się, i powiedział mu trzy słowa. Gdy zaś Tomasz przyszedł do swych przyjaciół, zapytali go: "Co ci Jezus powiedział?" Rzekł im Tomasz: "Jeśli wam powiem jedno ze słów, które mi powiedział, podniesiecie kamienie, aby rzucić we mnie, a ogień wyjdzie z kamieni, aby was spalić". |
| Tomasz napisał/a: | | Rzekł Jezus: "Kto napił się z mych ust, stanie się takim, jak ja. Ja sam stanę się nim i tajemnice zostaną mu objawione". |
Te slowa nie zostaly wypowiedziane przez jednostke ludzka zwana jako Jezus z Nazaretu (pan Anderson), ktorej egzystencja jest taka sama jak "statystycznego Kowalskiego" (agenta Smitha) ktory nie istnieje, lecz zostaly wypowiedziane w imieniu naszej gwiazdy. Podobnie jak Maria Magdalena (Trinity) jest reprezentantka ducha Ziemi.
Ilustracja
Boru - 19 Styczeń 2012, 19:27
Pierwotna istota ludzka.
Obraz namalowany przez kolege "po fachu"
Boru - 19 Styczeń 2012, 19:59
| Cytat: | | (...) jestesmy zamknieci w szescianie |
Ilustracja.
Boru - 19 Styczeń 2012, 22:56
| Cytat: | Gdyby tak polaczyc w jedna calosc matrixa, dragon balla, gwiezdne wojny i wladce pierscieni, to uzyskalibysmy obraz rzeczywistosci w ktorej zyjemy Czy czlowiek moze napisac o czyms, czego nigdy nie przezyl ani nie widzial? |
Dlatego tez tak trudno jest odpowiedziec na pytania typu: co ja tutaj wlasciwie robie? O co tutaj chodzi? Jak mozna tu byc szczesliwym?
"Ej chlopie wez mi opowiedz w skrocie fabule wszystkich tomow Wladcy Pierscieni."
"Wtajemniczenie" i przypominanie sobie wszystkiego przychodzi spontanicznie, intuicyjnie. Nie mozna tego opowiedziec i nie mozna nauczyc sie tego na kursach. To dlatego, ze czlowiek zdecydowal o tym, by zablokowac swoja pamiec i odblokowac ja dopiero wtedy, gdy zagra we wszystkie gry w ktore chcial zagrac. To jak nastawianie budzika i kladzenie sie spac. Od czasu do czasu w tym snie pojawiaja sie "wybudzacze" w postaci konkretnych ludzi, lub zdarzen. Ja moge byc takim budzikiem dla niektorych, ale moge wybudzic tylko tych, ktorzy zdecydowali, ze o tej godzinie chca sie wlasnie obudzic. I tyle. A budzenie sie przewaznie jest nieprzyjemne
| Cytat: | | uczestniczymy w grze, ktora ma pokazac, ze mozna sie z tego uwolnic bez wysilku i bez stawiania oporu |
Pierwotna istota ludzka dysponowala sila, by bez problemu zmiazdzyc te gadoidalne istoty. Jednak dokonalismy kaskaderskiego wyczynu, zapadajac w sen coraz glebiej i glebiej, by pokonac ich wszystkich madroscia (jak szewczyk dratewka zabil podstepem smoka, czy Neo w trzeciej czesci Matrixa przechytrzyl Smitha) i przy okazji udoskonalic swoje nizsze manifestacje. Dlatego tez z jednej strony jestesmy zadupiem galaktyki, poddanym kwarantannie zabojczym wirusem, ale z drugiej strony jestesmy podziwiani jako bohaterowie
Boru - 20 Styczeń 2012, 13:38
| Cytat: | | znajduje sie on ("Jahwe" ze swoimi "archontami") w pustej przestrzeni pomiedzy wymiarami |
| Ktos gdzies napisał/a: | | Niepokoj czlowieka miesci sie w luce pomiedzy "teraz" a "kiedys" |
Utwor muzyczny.
| Cytat: | Take to drink?
Go to shrinks?
Give up meat?
Rarely sleep?
Keep people as pets?
Train dogs?
Raise rats?
Fill the attic with cash?
Bury treasure?
Store up leisure?
But never relax at all |
Boru - 20 Styczeń 2012, 13:58
Wracajac do wegeterianizmu Pomimo tego drastycznego opisu, ktory przedstawilem - nie jestem wegeterianinem. To prawda, ze zwierzeta sa celowo zle traktowane aby niskie emocje przeszly na jedzacych mieso konsumentow i trzymaly ich jak kula u nogi w niskich wibracjach. Kiedy ta intencja moze jednak zadzialac? Kiedy ma ona swoj punkt zaczepienia w istniejacym juz gniewie u czlowieka, ktory nieswiadomie wchlania w siebie niskie emocje i poteguje je. Intencja nie moze jednak zadzialac, gdy nie ma tego punktu zaczepienia, a kazde jedzenie przyjmuje sie jak podarunek od przyjaciela. Ktos chce abym to jadl? Prosze bardzo, lepiej sie od tego poczujesz? Nie sadze, twoja intencja odbije sie ode mnie jak od lustra i wroci do ciebie.
Tak samo jak wysylajac list do nieistniejacego adresata, list wraca do nadawcy. Jak widac, oddzielenie jest fikcja.
Rownie dobrym punktem zaczepienia moze byc fanatyczny wegetarianizm.
Niektorzy pewnie bardzo by sie pogniewali, ze sie nie gniewam
Budda chyba tez wpieprzal miecho
I prosze nie traktowac tego jako usprawiedliwienie dla obzarstwa
Utozsamianie sie z mysla o oddzieleniu jest korzeniem wszelkiego zla, a nie to co czlowiek je.
Boru - 20 Styczeń 2012, 17:23
Ludzie przekonani o swoim oddzieleniu lubia tworzyc linie proste, prostokaty, trojkaty, idealnie gladkie kule itd. a w naturze nigdzie czegos takiego nie mozna spotkac. Niech ktos mi znajdzie w lesie linie prosta albo prostokat. Albo niech ktos znajdzie w kosmosie kule .. nie, planety i gwiazdy nie sa idealnie okragle, nie maja gladkiej powierzchnii i nie poruszaja sie po okraglych orbitach ... poza Ksiezycem
Boru - 20 Styczeń 2012, 18:21
Byc swiadomym przeplywajacych mysli, uczuc i zjawisk wkolo, byc zanurzonym w terazniejszosci, to uczucie podobne do tego jak zaraz przed orgazmem Nie mozna jednak starac sie tego utrzymac, bo jest to poza wszelkim staraniem. Nie potrzeba do tego zadnych narkotykow, ani dziwnych rytualow. Blogosc jest tym, co "transformuje" nizsze manifestacje, nizsze wibracje i jest tym, co wyzwala z tych materialnych sztucznych ograniczen. To wazne, bo ludzie "rozwijajacy sie duchowo" maja tendencje to samobiczowania sie i poswiecania, co jest w ogole niepotrzebne. Odgrywaja tylko teatr i chca w ten sposob napompowac swoje male ego. Nie ma w tym niczego prawdziwego.
Boru - 20 Styczeń 2012, 22:55
| Cytat: | | Czy miliardy ludzkich "ja" jest w stanie poruszyc gwiazde? |
Stawalem na glowie aby do tego dojsc
Boru - 21 Styczeń 2012, 01:11
| Cytat: | Boru
a jakby to bylo polozyc sie spac podczas swiadomego snu i zasnac?
Klaud
To byś się wybudził.
Boru
we snie, czy w realu, czy to bez roznicy ;P
Klaud
W realu. Tak mi się wydaje.
Boru
jestes pewna ze nie spisz? ;p |
Warto sie nad tym zastanowic
Boru - 21 Styczeń 2012, 12:37
Caly proces ewolucyjny czlowieka mozna opisac w ten sposob, ze czlowiek posiada jakies zdolnosci, nastepnie je traci i zyskuje cos nowego, a kiedy nauczy sie korzystac z tego nowego, kiedy to "przepracuje", tamte stare wraca i scala sie z nowym - tworzac cos na wyzszym poziomie.
Fragment charakterystyki czlowieka z epoki zwanej "lemuryjska", poprzedzajaca atlantydzka:
| Rudolf Steiner napisał/a: | W epoce lemuryjskiej pamięć nie była
jeszcze w ogóle wykształcona. Ludzie mogli wprawdzie tworzyć
wyobrażenia rzeczy oraz zdarzeń, nie pozostawały one jednak we
wspomnieniach. W związku z tym nie posiadano jeszcze żadnej
39
mowy we właściwym tego słowa znaczeniu. To, co przejawiano
w tym zakresie, było raczej naturalnym dźwiękiem - wyrażającym
mli /min, zadowolenie, radość, ból itd. - i nie dotyczyło rzeczy
zewnętrznych. Wyobrażenia miały zupełnie inną moc niż u ludzi
późniejszych epok. Oddziaływano ich siłą na otoczenie. Inni ludzie,
zwierzęta, rośliny, a nawet rzeczy nieożywione mogły podlegać
wpływowi samych wyobrażeń. W ten sposób Lemuryjczyk
porozumiewał się z bliźnimi, nie potrzebując do tego mowy. Takie
„porozumiewanie się" polegało na pewnego rodzaju „czytaniu
myśli". Siłę wyobrażeń czerpano bezpośrednio z rzeczy znajdu-
jących się w otoczeniu. Spływała ona od sił wegetacyjnych roślin,
od siły życia zwierząt. Lemuryjczyk rozumiał przez to wewnętrzne
życie roślin i zwierząt. W podobny sposób pojmował
leż fizyczne i chemiczne siły rzeczy nieożywionych. Kiedy budował,
nie potrzebował obliczać najpierw siły nośnej pnia drzewa
albo ciężaru kamienia użytego na budowę; wiedział, ile pień
udźwignie i do czego może być użyty kamień ze względu na swój
ciężar. Budował bez sztuki inżynierskiej, posługiwał się siłą swoich
wyobrażeń działających z pewnością instynktu. Posiadał przy
tym w dużej mierze władzę nad swoim ciałem. W razie potrzeby
mógł wzmocnić swoje ramię przez samo natężenie woli. Podobnie
jak Atlanta w późniejszych czasach posługiwał się siłą życia,
lak Lemuryjczyk był mistrzem w opanowaniu woli. Był urodzonym
magiem - nie należy tego słowa rozumieć w sposób niewłaściwy
- we wszystkich dziedzinach zewnętrznej działalności
człowieka.
Lemuryjczycy troszczyli się o wykształcenie woli i siły wyobraźni.
Dokładnie na tym polegało u nich wychowanie dzieci.
Chłopców hartowano w bardzo surowy sposób. Musieli uczyć się
wytrwać w niebezpieczeństwie, przezwyciężać ból, dokonywać
śmiałych czynów. Tych, którzy nie wytrzymywali trudów albo nie
potrafili wytrwać w niebezpieczeństwie, nie uważano za użytecznych
członków społeczności. Pozwalano im ginąć pośród trudów.
Ówczesne wychowanie, zgodnie z Kroniką Akasza, przechodziło
najśmielsze wyobrażenia dzisiejszego człowieka. Do
zwyczajnej procedury należały ćwiczenia wytrzymałości ciała na
40
wysoką temperaturę, aż do stopnia płonącego żaru, lub kłucie
ciała ostrymi przedmiotami. Inaczej wychowywano dziewczęta.
Wprawdzie dziecko płci żeńskiej również poddawano hartowaniu,
ale poza tym troszczono się o rozwój fantazji. Wystawiano
je na przykład na burzę, aby nauczyło się ze spokojem odczuwać
jej zatrważające piękno; musiało przyglądać się również bez strachu
walkom mężczyzn, przenikając się uczuciem oglądanej tężyzny
i siły. Dlatego u dziewcząt rozwijały się zalążki marzeń i fantazji,
które szczególnie ceniono. A ponieważ nie istniała jeszcze
pamięć, więc zalążki te nie mogły ulec degeneracji. Wspomniane
wyobrażenia marzeń lub fantazji mogły trwać jedynie tak długo,
jak długo istniała odpowiednia zewnętrzna podnieta. Posiadały zatem
trwały grunt w rzeczach zewnętrznych. Nie ginęły w pustce.
Były fantazją i marzeniem samej przyrody, która wnikała do kobiecych
uczuć. |
Widac wiec, ze taki lemuryjski czlowiek dysponowal zadziwiajacymi zdolnosciami w porownaniu z dzisiejszym czlowiekiem i jego zjednoczenie sie z kreacja bylo niesamowite .. ale na pewnych nizszych poziomach zachowywal sie barbarzynsko. Jestesmy w tym matrixie wlasnie po to, aby oczyscic ogniem te nizsze manifestacje. Wtedy te dawne zdolnosci wroca, a obecne nie zagina.
Lemuryjski czlowiek nie pamietal zdarzen i nie wiedzial co to czas. My mozemy pamietac zdarzenia. Kiedy jednak zdamy sobie sprawe z tego, ze dawne zdarzenia mozna pamietac tylko teraz, a planujac przyszlosc - planuje sie ja teraz i czasu nie ma - wtedy nasze dawne zdolnosci scala sie z obecnymi.
Teraz tkwimy w najmroczniejszych czasach i transformujemy najnizsze pobudki. Kto je przetransformuje - ten zakonczyl gre.
Boru - 21 Styczeń 2012, 14:04
| Cytat: | | Teraz tkwimy w najmroczniejszych czasach i transformujemy najnizsze pobudki. Kto je przetransformuje - ten zakonczyl gre. |
Najciezsze i najwolniej wibrujace energie zbieraja sie na dnie, tak samo jak smieci wrzucane do rzeki. Teraz znajdujemy sie na dnie tej rzeki zycia, gdzie znajduja sie wszelkie smieci wyrzucane z najrozniejszych epok. Dlatego tez opuszczenie matrixa ma miejsce w najmroczniejszych wiekach, bo transformujac te najciezsze energie nie ma juz nic wiecej do zrobienia.
Komentarz muzyczny
Boru - 21 Styczeń 2012, 15:14
Paradoksalnie, istoty zyjace w "najciezszych" energiach sa najbardziej przekonane o swojej wiedzy i chwale. Absolut, czy "nieprzejawione" nie ma zadnej wiedzy i zadnej mocy, a jest zrodlem dla nieskonczonej ilosci wszechswiatow, wiec sila rzeczy - wszyscy tylko bawia sie w sile i madrosc. Ci "ciezcy" jednak mocno wczuwaja sie w gre. Bywaja tez i tacy, ktorzy uwazaja sie za stworcow wszechswiata i nie wiedza o tym, ze tkwia w bledzie. To jest straszne i komiczne zarazem
Boru - 21 Styczeń 2012, 16:55
Kiedy ktos sie na mnie denerwuje, to widze, ze ta osoba jest zawieszona w pustej przestrzeni i poza nia niczego w tej przestrzeni nie ma. I ta osoba mowi cos do tej pustki, robi glupie miny, miota sie, ale nie ma niczego, co mogloby wysluchac tych slow. I tak jest w rzeczywistosci.
Albo wyobrazmy sobie Komorowskiego zawieszonego w nicosci mowiacego jakies oredzie. Nie ma nikogo, a on sobie mysli, ze ktos go slucha.
Albo Szaranowicza komentujacego skoki narciarskie, chociaz nikt nie skacze.
Albo goscia mowiacego "ty nie istniejesz, twoje "ja" jest fikcja"
Wszyscy tak sie wyglupiaja i wielu traktuje to smiertelnie powaznie
Boru - 21 Styczeń 2012, 17:33
| Cytat: | | Mozna czuc, patrzec i sluchac calym cialem, a takze wejsc w rezonans ze swiadomoscia Ziemi i uzyskac w ten sposob swiadomosc "ogolnoplanetarna", bedac jednoczesnie widocznym jako "zwykly czlowiek". |
Ilustracja
Dlaczego w calym Dragon Ballu tylko Son Goku potrafil "kaio-ken" - technike zwielokratniajaca "domyslny" poziom mocy? Bo mial czyste serce i wchodzil w rezonans ze swiadomoscia planety - ktora jest wibracja milosci i korzystal z jej mocy Podobnie czynil Jezus
Kaio-ken nie mogl wystarczyc przeciwko Freezerowi, poniewaz Freezer w 3 transformacji byl swiadomoscia 6 wymiaru siegajaca gwiazd
3 minuta
Boru - 21 Styczeń 2012, 19:23
| Cytat: | | Ziemia zmieni sie w planete "gazowa" na wzor Jowisza czy Saturna |
Filmik nr. 1
Filmik nr. 2
Warto sie czasem przysluchac przyrodzie
Boru - 22 Styczeń 2012, 15:11
| Cytat: | Ludzie przekonani o swoim oddzieleniu lubia tworzyc linie proste, prostokaty, trojkaty, idealnie gladkie kule itd. a w naturze nigdzie czegos takiego nie mozna spotkac. Niech ktos mi znajdzie w lesie linie prosta albo prostokat. Albo niech ktos znajdzie w kosmosie kule .. nie, planety i gwiazdy nie sa idealnie okragle, nie maja gladkiej powierzchnii i nie poruszaja sie po okraglych orbitach ... poza Ksiezycem |
Jezeli cos jest zbyt idealne, to jest to sztucznie stworzone. Planety zbyt idealne sa imitacjami planet. Produkty w reklamach sa zbyt idealne aby mogle byc naturalne. Kobiety zbyt idealne sa sztucznie upiekszane w photoshopie. Ludzie o krystalicznie czystym zyciorysie sa szpiegami, albo ludzkimi hybrydami. Idealny wszechmogacy i wszechwiedzacy Bog jest imitacja. Nie odczuwajacy bolu oswiecony nie jest oswiecony. Gracze i sportowcy zbyt idealni sa oszustami
Dlatego tez nie cierpie Neo z matrixa Jest zbyt epicki, zbyt przystojny i zbyt dobry aby mogl byc "jedynym".
Boru - 22 Styczeń 2012, 17:02
| Cytat: | Co to znaczy: byc czlowiekiem?
To nic innego jak: niemozliwosc bycia roslina i zwierzeciem
Co to znaczy: byc roslina?
To nic innego jak: niemozliwosc bycia czlowiekiem i zwierzeciem
Wszelkie istnienie to "nie bycie czyms", a nicosc to "bycie wszystkim czego nie ma". |
To najbardziej hardcorowa rzecz jaka napisalem Chyba powiem to ksiedzu jak bedzie chodzil "po koledzie".
Mozna powiedziec, ze kazda forma jest pusta przestrzenia pomiedzy innymi formami.
Nie bylbym w stanie wytworzyc zadnej mysli, gdyby nie zjawiska wokol. Moje mysli sa tylko pustym miejscem pomiedzy innymi zjawiskami. Mysl nie jest w stanie pomyslec sama siebie, nozyczki nie sa w stanie pociac siebie na kawalki, a jezyk nie moze sam siebie posmakowac.
W ten wlasnie sposob jest mozliwa zabawa w wolna wole, zabawa pustki samej ze soba. Nie moglbym miec wolnej woli, gdyby nie narzucone zjawiska z zewnatrz.
Tak wiec ostatecznie, tego calego swiata i tak nie ma, ale nie znaczy to, ze jest jakas fatamorgana. Wszelkie doswiadczenia, przyjemne i nieprzyjemne, a takze "ja" sa realne tak jak realna jest pustka. Nie potrzeba wyrzekania sie jakiegos "ja", ktorego nie ma.
Nie ma nic prostszego i bardziej wyzwalajacego. To kim (nie)jestesmy jest niezniszczalne i nigdy nie zostalo stworzone przez kogos.
Utwor muzyczny
PS. Radze nie ufac "zlotemu buddzie", bo istoty, ktore sie pod niego podszywaja sa gigantycznymi (wielkosci mamutow) pajakami, ktore potrafia hipnotyzowac metno-bialym lub zlotym swiatlem
Boru - 22 Styczeń 2012, 19:43
| Cytat: | | rozdzielenie nie jest mozliwe |
Ale jednosc wszystkiego tez jest niemozliwa, skoro wszystko to zabawa pustki samej ze soba i ostatecznie nie ma nic Zarowno jednosc wszystkiego jak i mysl o oddzieleniu pochodzi z tej niemozliwosci.
Zycie to nieskonczona ilosc wariantow niemozliwosci zrobienia czegos.
Nie wiem o co chodzi
LOL
Boru - 22 Styczeń 2012, 20:34
Miedzynarodowy Instytut Robienia Niezbyt Wiele
| Cytat: | Idea spowolnienia może dotyczyć właściwie wszystkiego. Jest ona skierowana głównie przeciwko życiu w biegu i temu, by zauważać upływający czas. Na przekór temu, do czego przywykliśmy, że jeśli nie będziemy w ciągłym ruchu, w ciągłym wirze wydarzeń, to coś nas ominie, wypadniemy z obiegu i...?
I nic – przekonują zwolennicy Slow Down Now. |
Boru - 22 Styczeń 2012, 21:39
Nie mam zbytniego talentu do rozkminiania zagadnien zwiazanych z istnieniem badz nieistnienem "ja" czy czegokolwiek. Jesli Absolut jest pozbawiony wszelkiej tresci, nie ma zadnej wiedzy i zadnej mocy zrobienia czegos i wszystko jest zabawa pustki samej ze soba, to nie moge przeciez dojsc do zadnej ostatecznej prawdy. Jesli mamy za soba nieskonczonosc, a przed soba nieskonczonosc, to czy bede blizej prawdy jesli sobie "poukladam" wszystkie koncepcje na temat (nie)istnienia? Wszystkie te filozofie sa wewnetrznym zapetlaniem sie form. A kiedy przyjdzie koniecznosc rozwiazania tych petli, moze pojawic sie problem i bol. Nic we wszechswiecie nie jest stabilne i ostateczne - jest to cos o czym zapomnialo wielu naszych "poprzednikow", ktorzy obecnie staraja sie cofnac ludzi do zwierzecego stanu.
Wyobrazmy sobie czlowieka zawieszonego w nieskonczonej pustej przestrzeni. Poza nim nie ma tam niczego, a on nieustannie powtarza "ciebie nie ma, twoje "ja" jest fikcja", albo "nie ma mnie, wszystko jest". Czy to nie jest absurdalne?
Czy to, ze on sobie cos "poukladal" bedzie mialo jakies znaczenie? Nie, musialby sie rozszczepic w samym sobie na co najmniej 2 czesci, aby mogl sie sam wysluchac i zdobyc uznanie u samego siebie. To jest mniej-wiecej to co roba tzw. Bogowie, ktorzy tworza w samym sobie poszczegolne swiaty, rozszczepiaja sie coraz bardziej i wchodza w coraz nizsze "wymiary" a nastepnie robia wdech aby wszystko przyciagnac z powrotem z tymi wszystkimi zdobytymi i przetworzonymi informacjami, aby zaczac nowy cykl, na nowym poziomie. Jednak poza tymi wszechswiatami nie ma zadnej ostatecznej prawdy i granicy z napisem "stary, juz dowiedziales sie wszystkiego, juz wiesz kim jestes, juz wiesz, ze nie istniejesz, teraz musisz tylko to zapamietac" ktora moglaby ich zatrzymac.
Dlatego tez kazdy kolejny "wymiar" cechuje sie coraz wieksza zmiennoksztaltnoscia, nieprzewidywalnoscia, plastycznoscia i szybkoscia. Istoty np. pieciowymiarowe posiadaja ciala swietliste, a jedenastowymiarowe "eksplodujace" i gdyby taka istota zostala "wklejona" tutaj, to bylaby widoczna jako gigantyczna kosmiczna eksplozja trwajaca nieprzerwanie.
A mimo to, ciagle sie zapetlam
Boru - 22 Styczeń 2012, 22:53
| Cytat: | rozdzielenie nie jest mozliwe
Ale jednosc wszystkiego tez jest niemozliwa, skoro wszystko to zabawa pustki samej ze soba i ostatecznie nie ma nic |
Czlowiek, ktory uwaza siebie za oddzielonego od reszty kreacji, kiedy uswiadamia sobie, ze jednak nie jest oddzielony - przechodzi jakby na wyzszy level. Kazdy kolejny level to uswiadamianie sobie coraz bardziej tej jednosci i ogarnianie coraz wiekszego obszaru.
Dlaczego jednak zjednoczenie sie z kreacja mialoby byc czyms ostatecznym? Moja logika podpowiada mi, ze tak jak ktos nieswiadomy jednosci przechodzi na wyzszy level kiedy sobie ta jednosc uswiadamia, tak samo i jest cos wiecej niz jednosc co nie ma zadnego okreslenia w jezyku, zeby ulozyc z tego jakas definicje.
To jest tak samo jak z ta "swietlistoscia" "Boga". Nie ma zadnego powodu by twierdzic, ze "swietlistosc stworcy wszechswiata" jest czyms najwyzszym i tak samo nie ma zadnego powodu by twierdzic, ze jednosc z wszechswiatem jest jakims szczytowym doswiadczeniem.
Boru - 23 Styczeń 2012, 14:10
Tylko bedac "fraktalnym" mozna przeniesc swoja pamiec poprzez smierc. Tylko blogosc (strach nie jest fraktalny) jest tym, co jestesmy w stanie zatrzymac. Sztuczne twory sa przeciwienstwem fraktalnosci, dlatego tez powrot do "zrodla" jest droga organiczna.
Dlatego tez istoty, ktore obraly droge sztuczna, wylacznie technologiczna, odcieta od natury, oparta na zbiorowym umysle (jak w wojsku) nie sa w stanie zatrzymac swojej pamieci po smierci ich cial (w "wyzszych wymiarach" istoty tez posiadaja ciala i umieraja, to nie jest domena tylko nasza). Takie istoty znajduja sie w krytycznym polozeniu, poniewaz nie sa w stanie przebic sie dalej w wyzsze wymiary, nie potrafia produkowac same blogosci, nie moga przeniesc swojej pamieci po smierci ciala, dlatego tez sa zmuszone, by karmic sie blogoscia innych, aby uczynic swoje ciala niesmiertelnymi. My potrafimy tworzyc sami blogosc, dlatego oni na nas pasozytuja i sa od nas uzaleznieni. Nie chca pamietac o tym, ze sami zgodzilismy sie na wejscie do "matrixa" i boja sie tych, ktorzy sie budza. Nie moga przeniesc sie w wyzsze wymiary, a wiec tworza ich repliki w wymiarach nizszych, tworza falszywe swietliste ciala, aby podszywac sie pod znane anielskie istoty i kieruja swiadomosc otumanionych istot w ta slepa uliczke, aby doic je z energii. Tworzenie replik wyzszych wymiarow w nizszych sprawia, ze spotykajac sie w 4d z taka istota bedaca na szczycie tego imperium ma sie wrazenie, ze jest to ktos bardzo "wzniesiony", chociaz jest on zaledwie pietro (niecale) wyzej.
Dla nich, pozadanym stanem ludzkosci jest ten obecny tzn. gdzie ludzi jest bardzo duzo, niewiele pamietaja, sa obciazeni na tyle, ze nie moga sie przebic do Slonca i kazdy produkuje niewielka ilosc tego "soczku". Nie moga przyjac czystej, stuprocentowej blogosci, dlatego musi ona byc "owinieta" w strach i cierpienie. Oni nie chca zniszczyc ludzkosci, nie chca "podkrecac sruby", wprowadzac jakies NWO, w to sie bawia tylko "nasi" rzadzacy, klony, atrapy ludzkie, manipulowane przez tych "swietlistych" kosmitow. Kiedy nie beda juz im potrzebni, zostana wpakowani do podziemnych bunkrow, gdzie spala sie zywcem.
Te istoty kontaktuja sie tez z roznymi "new-ageowcami" i mowia: o wy biedni ludzie, zabijacie sie nawzajem, jestescie tak slabo rozwinieci, my wam pomozemy, jestesmy waszymi gwiezdnymi bracmi, uruchomcie ta piramide .. ale nie powiedza, ze to oni sa tymi, ktorzy tworza zza sceny wojny i powoduja zacofanie Jedna reka nas bija, a druga reka nam pomagaja. Za wszelkimi religiami stoja ci sami goscie, zawsze idac za sznureczkiem dochodzi sie do tych gadoidalnych istot ukrywajacych sie pod roznymi imionami i postaciami.
Tysiace planet jest owinietych tymi mackami, a taka lokalna, ziemska baza jest Ksiezyc.
Chodzi wiec o to, aby przetransformowac niskie energie w wyzsze. Tym zajmuje sie alchemia.
Czuc sie tak dobrze, ze kosmici nie beda nas chcieli
Boru - 23 Styczeń 2012, 15:01
Mysle, ze jest to wazniejsze niz jakies ACTA
Boru - 23 Styczeń 2012, 15:50
| Cytat: | Tylko bedac "fraktalnym" mozna przeniesc swoja pamiec poprzez smierc. Tylko blogosc (strach nie jest fraktalny) jest tym, co jestesmy w stanie zatrzymac. Sztuczne twory sa przeciwienstwem fraktalnosci, dlatego tez powrot do "zrodla" jest droga organiczna.
|
Dan Winter - DNA i geometria Swietego Graala
Boru - 23 Styczeń 2012, 16:19
| Cytat: | | Kiedy ta "iskra" w czlowieku, ten zalazek "wyzszego ja" spotyka sie z wiekszym plomieniem, staje sie nim i rozpala nizsze manifestacje gwaltownie jak zapala sie zapalka, albo jak pocisk wrzucony do pieca. |
Ta "iskra" blogosci/milosci, osadza sie w wiekszym fraktalu, dlatego tez podmuch sloneczny nie zrobi czlowiekowi krzywdy, lecz zostanie "wessany" przez serce. Ci, ktorzy kieruja sie w zyciu strachem i nienawiscia nie sa fraktalni, wiec sa ugotowani. Czysta matematyka
Dlatego tez roznym istotom zalezy na tym by siac strach przed "koncem swiata" i robia kampanie antysloneczna. Wtedy beda mogli przybyc tutaj, aby wystraszonych ludzi ocalic.
Jedyna sensowna rzecza jaka mozna zrobic w obliczu Slonca to dobrze sie czuc.
Bog jest fraktalem, wiec jesli nie jestes fraktalny, nie jestes stworzony przez Boga, a wiec nie istniejesz
Boru - 23 Styczeń 2012, 17:39
| Cytat: | | Diamenty powstaja w ekstremalnych temperaturach. |
| Cytat: | | Chodzi o to, aby przetransformowac nizsze energie w wyzsze |
| jam to dawno dawno temu napisał/a: | Czlowiek bedzie musial jednak nauczyc sie zatrzymywac wegiel w swoim organizmie, bo obecnie wdycha tlen i wydycha dwutlenek wegla - zabijajac oddechem Wegiel to wlasnie "kamien filozoficzny". Czlowiek zatrzymujac wegiel w organizmie bedzie coraz bardziej "diamentowy" i swoje cialo zamieni w kamien madrosci. |
Boru - 23 Styczeń 2012, 18:37
| Cytat: | Sztuczne twory sa przeciwienstwem fraktalnosci, dlatego tez powrot do "zrodla" jest droga organiczna.
Dlatego tez istoty, ktore obraly droge sztuczna, wylacznie technologiczna, odcieta od natury, oparta na zbiorowym umysle (jak w wojsku) nie sa w stanie zatrzymac swojej pamieci po smierci ich cial |
Nie jestem wrogiem technologii. Jest roznica pomiedzy technologia sztuczna, bedaca produktem strachu, a technologia naturalna. Zaawansowane pozytywne i neutralne istoty nie mieszkaja w chatkach zrobionych ze slomy.
Bedac w wymiarach wyzszych mozna za pomoca intencji stworzyc wspolnie z kolegami i kolezankami roznorakie energetyczne statki kosmiczne, czy budynki. Technologia moze byc naturalna i wspolgrac z planeta.
Moge wiec zapewnic kazdego, ze jesli ktos podrozuje za pomoca ciezkiego, metalowego statku, to znaczy, ze ktos bardzo nisko upadl
Roznica pomiedzy nimi (pozytywno-neutralnymi) a tymi "falszywie swietlistymi" jest taka, ze ci drudzy kisza sie w swoim wlasnym sosie, w swoich mentalnych projekcjach i aby podtrzymywac ten stan (bo boja sie pojsc dalej), czerpia energie z innych zywych istot i sa jak rak dla innych planet.
Negatyw wciaga wszystko kosztem energii innych, a pozytyw osadza swoja energie w energie wieksza od siebie, zwiekszajac tym samym swoja energie.
Boru - 23 Styczeń 2012, 22:36
| Cytat: | | strach nie jest fraktalny |
Od 3:21
Boru - 23 Styczeń 2012, 23:03
| Doob napisał/a: | | jestes psychiczny, co nie? |
| Wikipedia o Walentynie Egipcjaninie napisał/a: | | do wspólnych twierdzeń wszystkich walentynian należą następujące wyobrażenia, zapewne charakterystyczne także dla samego Walentyna. Pleroma składa się z (co najmniej) 30 eonów, noszących różne nazwy i uporządkowanych w 15 par. Pierwszym z nich jest "otchłań" (bythos) bądź "praojciec", wierzchołek całego systemu, tworzący parę z "siłą myślową" (ennoia), nazywaną także "łaską" (charis) i "milczeniem". Ostatni eon to eon "mądrości" (sofia), który poprzez swoje "wścibstwo" i nieokiełznane dążenie do nieznanego ojca pleromy doprowadził do powstania świata, wywołana bowiem przez to "niewiedza" (czy "błąd") spowodowała powstanie materialnej substancji. Celem przywrócenia zakłóconego spokoju w pleromie została stworzona nowa para eonów - "Chrystus" i "Duch Święty". Ten pierwszy doprowadza do powrotu Sofii do pleromy, jednak jej "pragnienie" (enthymesis) zostaje poza pleromą i staje się dolną Sofią, czy też "Achamaoth" (hebr. "mądrość"). Nie jest pewne czy ta duplikacja Sofii występowała już u samego Walentyna. Dla usunięcia cierpień tej niższej "mądrości" zostaje zrodzony Jezus, który dzięki "poznaniu" porządkuje jej namiętności, stające się z początku niematerialnymi elementami przyszłego stworzenia świata. Z przeżyć Sofii wyłaniają się następujące potencje bytowe: z namiętności materia, z "nawrócenia" czy "skruchy" dusza (psyche), z elementu wyłonionego po oczyszczeniu Sofii przez Jezusa duch (pneuma). Stąd charakterystyczny dla gnostyków podział ludzi na "materialnych" (tj. pogan), "psychicznych" (to jest nieświadomych chrześcijan) i posiadających właściwą prawdę "duchowych" (to jest gnostyków). Z substancji psychicznej Achamaoth tworzy stwórcę świata, który nie zdając sobie sprawy z istnienia pleromy uważa się za jedynego Boga (jest to odpowiednik Boga judaizmu i chrześcijaństwa). Przebywa on pomiędzy Achamaoth a stworzonym przez siebie, złożonym z rzeczy psychicznych i cielesnych światem. Człowiek u Walentyna jest tworem niższych istot anielskich, jednak dzięki zachowanemu przez siebie elementowi pleromy (powstał bowiem na wzór eonu "człowiek") przewyższa swych stwórców i jest zdolny do wybawiającego z ziemskich więzów poznania. Zachowane źródła niewiele jednak pozwalają powiedzieć o tych kwestiach[4]. |
Ten swiat w ktorym sie poruszamy jest tymczasowa placowka leczenia dla ludzi chorych psychicznie.
Sophia to rowniez imie naszej Matki Ziemi.
Zeby nie pisac kolejnego posta:
George Kavassilas - The Structure (kolejna przetlumaczona czesc)
Boru - 23 Styczeń 2012, 23:55
| Cytat: | | Nie moga przyjac czystej, stuprocentowej blogosci, dlatego musi ona byc "owinieta" w strach i cierpienie. |
A czym, jak nie wlasnie tym, sa modlitwy? "Panie, ty wiesz wszystko, jestes taki dobry, prosze cie wybaw mnie z tego cierpienia" - to jest wlasnie to, co lubia najbardziej. To jest dla nich jak narkotyk, tym doslownie sie zywia.
Oni nie sa w stanie zywic sie czyms w stylu "wiem kim jestes, tylko grasz boga, ale kocham cie, jestes czescia mnie". To im sprawia bol
| Cytat: | | George Kavassilas - The Structure (kolejna przetlumaczona czesc) |
Ten poczatkowy fragment w ktorym mowi, ze istota z 5d, kiedy zaczyna sie wtracac w sprawy z 3d jest przyciagana w dol i jesli rozmawia sie z kims z 5d to ta istota "juz jest w drodze" i ze pamieta to uczucie przyciagania i ciezaru, dal mi do myslenia
Boru - 24 Styczeń 2012, 01:22
| Cytat: | | Kiedy nie beda juz im potrzebni, zostana wpakowani do podziemnych bunkrow, gdzie spala sie zywcem. |
Ilustracja
Boru - 24 Styczeń 2012, 01:43
To naprawde jest szalone, ze ludzie zyja od wiekow, tocza swoje historie, tyle roznych dramatow sie wydarzylo i ci ludzie nie wiedza o tym, ze Ziemia jest zywa istota, ze Slonce i gwiazdy sa zywe, ze sami przybyli z gwiazd i maja tam swoich braci i swoje siostry. Trudno powiedziec, czy jest to szczyt glupoty, odwagi, czy tylko zart Stworcy z siebie samego
Cala ta transformacja, ktora nas czeka, dotyczy przede wszystkim Ziemi jako zywej istoty, a nas jako nastepnych w kolejnosci, jako, ze Ziemia zgodzila sie abysmy tu przyszli i dzieki niej zyjemy tutaj. Ona sie zmienia, czy to nam sie podoba czy nie.
To troche tak jak mrowki chodzace po sloniu, nie wiedzace o istnieniu slonia. A slon zmierza powoli w kierunku wody, aby sie wykapac. Slon wie, ze rozne owady go podgryzaja, ale nie ma rak aby sie otrzasnac. Kiedy slon wchodzi do wody, to mrowki nie wiedza o co chodzi. Byla jednak grupa mrowek, ktora mowila caly czas "TO zyje!", ktorej wiekszosc sie nie posluchala
Boru - 24 Styczeń 2012, 14:14
| Cytat: | Ten poczatkowy fragment w ktorym mowi, ze istota z 5d, kiedy zaczyna sie wtracac w sprawy z 3d jest przyciagana w dol i jesli rozmawia sie z kims z 5d to ta istota "juz jest w drodze" i ze pamieta to uczucie przyciagania i ciezaru, dal mi do myslenia |
Ilustracja Nagrane 4 miesiace temu.
Musialem bardzo, ale to bardzo mocno uderzyc sie w glowe podczas ladowania I do tej pory mam amnezje.
Spotkam sie z kolegami i kolezankami z 5d i beda sie smiali "ales niezle przyp****olil ostatnim razem".
Boru - 24 Styczeń 2012, 15:07
| Cytat: | | Jesli Absolut jest pozbawiony wszelkiej tresci, nie ma zadnej wiedzy i zadnej mocy zrobienia czegos i wszystko jest zabawa pustki samej ze soba, to nie moge przeciez dojsc do zadnej ostatecznej prawdy. |
Ktos moglby powiedziec: to sprawia, ze zawsze bedziesz plywal po "morzu niepewnosci" i nie zaznasz spokoju.
Jest wrecz przeciwnie. Fakt, ze nie ma zadnej ostatecznej prawdy, jest wlasnie ta ostateczna prawda, ktora pozwala mi byc spokojnym.
| Cytat: | Przypowieść o królu Salomonie
Pewnego dnia, Solomon zadecydował
poniżyć Benaiaha ben Yehoyada, jego
najbardziej zaufanego ministra. Rzekł do
niego, "Benaiahu, jest pewien określony
pierścień, którego chciałbym byś mi go
przyniósł. Życzę sobie go ubrać na Sukkot,
co daje Tobie sześć miesięcy na znalezienie
go." Jeżeli istnieje gdziekolwiek na świecie,
mój Panie." - odpowiedział Benaiah.
"Znajdę go i przyniosę go Tobię, lecz co
czyni pierścień specjalnym?"
"Posiada magiczne moce" - odpowiedział król.
"Jeżeli szczęśliwy mężczyzna spojrzy na niego
staje się smutny, lecz jeżeli smutny mężczyzna
spojrzy na niego staje się szczęśliwym."
Solomon wiedział, że ten pierścień nie istniał
nigdzie na świecie, lecz życzył sobie dać
swojemu ministrowi odrobinę smaku poniżenia.
Wiosna minęła, a potem lato i Benaiah
wciąż nie miał pojęcia gdzie mógł znaleźć ów
pierścień. Noc przed Sukkotem zadecydował
że pójdzie na spacer do najbiedniejszej
części Jeruzalem. Minął kupca, który zaczął
wykładać towary na ubogi dywan. "Czy jest
jakaś szansa, że słyszałeś o magicznym pierścieniu
który sprawia, że gdy nosi go szczęśliwa osoba zapomina
o swej radości i gdy człowiek ze złamanym sercem
nosi go zapomina o swym smutku?" - zapytał Benaiah
Zauważył jak starszy kupiec bierze złoty pierścień
ze swojego dywanu i zaczyna coś grawerować na
nim. Kiedy Benaiah przeczytał słowa wygrawerowane
na pierścieniu jego twarz wykrzywiła się w szerokim uśmiechu.
Tej nocy, całe miasto zawitało w święcie Sukkotu w
wielkiej uroczystości. "Więc, mój przyjacielu." rzekł
Solomon, "Czy znalazłeś to po co Cie wysłałem?"
Wszyscy parsknęli śmiechem, a sam Solomon uśmiechnął się.
Ku niespodziance, Benaiah trzymał mały złoty pierścionek
i zadeklarował, "Oto i on, wasza królewska mość!"
Kiedy Solomon przeczytał inskrypcje, uśmiech z jego twarzy zniknął.
Jubiler wygrawerował na nim trzy hebrajskie litery
"Gimel, Zayin, Yod", które rozpoczął słowami
"Gam zeh ya'vor" - "To również przeminie."
W tamtym momencie, Solomon uświadomił sobie
to iż cała jego wiedza i wspaniałe bogactwo, ogromna władza
były jedynie ulotną rzeczą, gdyż pewnego dnia będzie niczym więcej
niż pyłem. |
Boru - 24 Styczeń 2012, 15:29
| Cytat: | | wszystko (lacznie z cierpieniem) jest realne, jak realna jest pustka |
| ktos gdzies napisał/a: | | "Niezrozumienie pustki prowadzi do jeszcze innych problemów. Zdarzają się one buddystom raczej powierzchownym i zblazowanym. Tak się jakoś utarło w kręgach buddyjskich, że człowiek, który nie akceptuje pustki, nie jest „wporzo”. Udajemy więc, że doceniamy znaczenie pustki, i medytujemy nad nią. Jeżeli jednak nie zrozumiemy jej właściwie, mogą wystąpić niepożądane skutki uboczne." |
Pustka moze bolec! Jesli strzelicie do Buddy z pistoletu, to nie zatrzyma kuli jak Neo w matrixie. To tylko film, nie bierzcie tego tak powaznie.
Boru - 24 Styczeń 2012, 21:16
| Cytat: | | Wszystko co widzimy jest odbiciem naszego stanu wewnetrznego |
Dlatego tez zaden "oswiecony" nie moze postrzegac innych jako nieoswieconych, ani zaden "zbawca" nie moze postrzegac innych jako grzesznikow. Nie mozna byc bezgrzesznym i widziec grzech w innych. Nikt zdrowy psychicznie nie postrzega innych jako chorych psychicznie Psychiatrzy i psychologowie i ich pacjenci to jedno i to samo.
Nikt kto jest "oredownikiem pokoju" nie moze byc przesladowany, bo jesli ktos uwaza sie za przesladowanego, to naucza przesladowania.
Nie mozna byc kims "pozasystemowym" i jednoczesnie walczyc z systemem.
Smierc jest utozsamieniem sie z mysla o oddzieleniu. Oddzielenie nie jest mozliwe. Smierc moze byc jedynie wklejonym obrazkiem pozbawionym wlasnego zycia.
To podstawowa i bardzo prosta prawda.
Boru - 24 Styczeń 2012, 21:55
Niektorzy ludzie dowiadujac sie o "holograficznej" naturze wszechswiata twierdza, ze swiat jest iluzja, ze jest nieprawdziwy. "Jesli swiat to hologram, to moge wyjsc na ulice i dzgac innym nozem, bo to i tak iluzja". Co to znaczy, ze swiat jest holograficzny? To, ze najmniejsza czesc skladowa hologramu zawiera w sobie obraz calosci. Mozecie zabrac jablko w pusta przestrzen z tego jablka stworzyc reszte wszechswiata. Jesli wiec dzgasz kogos nozem, to dzgasz i siebie i bedziesz musial odczuc to samo.
Czym jest matrix/szescian? Matrix to nalepki nakladane na rzeczywistosc typu "trawa jest zielona" - w lagodnej wersji, lub "on jest zly" oddzielajace (chociaz oddzielenie jest niemozliwe) nas od rzeczywistosci albo tworzenie w glowie koncepcji liniowosci czasu lub oddzielenia od innych "wymiarow" lub ich braku. Nic w naturze nie biegnie po linii prostej. Efekt jest taki, ze widzi sie swiat i rozne wydarzenia, ktore nie istnieja. Taka centralna, zbiorowa halucynacja ludzkosci i sztuczna myslowa projekcja bylo ukrzyzowanie Jezusa
Boru - 24 Styczeń 2012, 22:16
Jesli istnieje tylko terazniejszosc, to wszystko, co napisalem wczesniej automatycznie staje sie fikcja Nie dajcie sie nabrac na to
Boru - 24 Styczeń 2012, 22:37
Eckhart Tolle - O swoim przebudzeniu - dobry przyklad systemowego erroru
Alan Watts - Nie co powinno być, nie co może być, ale co jest - pierwsza czesc z 6
Boru - 25 Styczeń 2012, 00:24
| Cytat: | Czym jest matrix/szescian? Matrix to nalepki nakladane na rzeczywistosc typu "trawa jest zielona" - w lagodnej wersji, lub "on jest zly" oddzielajace (chociaz oddzielenie jest niemozliwe) nas od rzeczywistosci albo tworzenie w glowie koncepcji liniowosci czasu lub oddzielenia od innych "wymiarow" lub ich braku. Nic w naturze nie biegnie po linii prostej. Efekt jest taki, ze widzi sie swiat i rozne wydarzenia, ktore nie istnieja. Taka centralna, zbiorowa halucynacja ludzkosci i sztuczna myslowa projekcja bylo ukrzyzowanie Jezusa |
Ilustracja
Dlaczego Bog nie interweniuje? Bo nie widzi czegos, czego nie ma Nic mu nie wiadomo o jakims oddzieleniu.
Boru - 25 Styczeń 2012, 01:05
Jestem bankrutem, upadla moja firma w ktora wlozylem tyle lat pracy - historyjka, czas, cierpienie, falsz
Mam dyche na koncie - fakt, nie wywoluje cierpienia
Boru - 25 Styczeń 2012, 13:12
| Eckhart Tolle napisał/a: | | Prócz wspomnianego już snu bez marzeń jest jeszcze jedna brama, w którą wchodzimy mimowolnie. Otwiera się na krótko, w chwili fizycznej śmierci. Nawet jeśli przegapisz wszystkie w życiu okazje duchowego urzeczywistnienia, ostatnia brama stanie przed tobą otworem tuż po śmierci fizycznego ciała. Istnieją niezliczone relacje ludzi, którzy ujrzeli ją w świetlistej wizji, a potem wrócili, bogatsi o doświadczenie, potocznie zwane bliskim spotkaniem ze śmiercią. Wielu z nich wspominało, że doznawali wtedy błogiego spokoju i głębokiej równowagi. W Tybetańskiej Księdze Umarłych przeżycie to określa się mianem „świetlistej wspaniałości bezbarwnego światła Pustki", która - jak stwierdza owa księga - jest „twoją własną prawdziwą jaźnią". Brama ta otwiera się jedynie na krótką chwilę i jeśli za życia nigdy nie spotkałeś się z wymiarem Nieprzejawionego, zapewne przeoczysz ten moment. Większość ludzi nosi w sobie zbyt wiele zastarzałego oporu i lęku, zanadto przywiązana jest do doznań zmysłowych i utożsamiona ze światem przejawionym. Na widok tej ostatniej bramy odwracają się więc ze zgrozą i tracą świadomość. To, co im się później przydarza, w większości nie zależy od ich woli i następuje automatycznie. W końcu czeka ich powtórka narodzin i śmierci. Za mało byli jeszcze obecni, żeby osiągnąć świadomą nieśmiertelność. |
| jam to napisał/a: | | Wraz ze zblizaniem sie do galaktycznego rownika wszystkie nasze rownolegle zycia zaczynaja sie na siebie nakladac, az do "punktu 0" gdzie zbiegaja sie w jednym momencie. W zaleznosci od tego w jakim stanie swiadomosci czlowiek sie znajduje, to czekaja go rozne scenariusze. Moze przejsc transformacje i przejsc przez brame do nowej ziemi, moze rowniez urwac mu sie film i obudzic sie w swiecie, ktory bedzie pasowal do jego stanu swiadomosci - a wiec obudzi sie w swiecie, w ktorym nic sie nie wydarzylo. |
Piszemy o tej samej bramie
I jeszcze raz daje linka do tego filmu (pomimo jego kiczowatosci, ale sens jest zachowany )
Chyba za daleko zaszedlem w swoich poszukiwaniach aby moc teraz powrocic do "normalnego zycia" To zycie nigdy nie istnialo.
Boru - 25 Styczeń 2012, 14:21
| Carlos Castaneda napisał/a: | Wyjaśnij mi, co rozumiesz przez podwójne pozycje, lub przez pozycję
początkową, w której śniący utrzymuje swoje ciało, by rozpocząć śnienie –
powiedziałem.
– Jak się kładziesz, rozpoczynając śnienie? – zapytała.
– Jak popadnie. Nie mam ustalonej zasady. Don Juan nigdy nie przywiązywał do
tego wagi.
– Cóż, ja przywiązuję – powiedziała i wstała. Zmieniła pozycję. Usiadła po mojej
prawej stronie i wyszeptała mi do prawego ucha, że zgodnie z tym, co wie,
pozycja, w której śniący utrzymuje swoje ciało, jest niesłychanie ważna.
Zaproponowała, bym to sprawdził, posługując się wyjątkowo subtelnym, lecz
prostym ćwiczeniem.
– Rozpocznij śnienie, leżąc na prawym boku z lekko zgiętymi kolanami –
zaproponowała. – Chodzi o to, by utrzymać tę pozycję w trakcie zasypiania. A
potem, podczas śnienia, ćwiczenie polega na tym, by śnić, że leżysz w dokładnie
takiej samej pozycji i znowu zasypiasz.
– A co to daje? – zapytałem.
– Unieruchamia punkt połączenia, i to na dobre, w tej pozycji, w której się
znajdował podczas tego drugiego zasypiania.
– Jakie są efekty tego ćwiczenia?
– Całkowite postrzeganie. Jestem pewna, że twoi nauczyciele powiedzieli ci już,
że moje dary są darami całkowitego postrzegania.
– Tak, ale chyba nie do końca rozumiem, co oznacza to całkowite postrzeganie
– skłamałem.
Zignorowała mnie i kontynuowała wyjaśnienia, mówiąc, że cztery warianty tego
ćwiczenia polegają na zasypianiu na prawym boku, lewym, na plecach i na
brzuchu. Następnie, podczas śnienia, ćwiczenie polega na tym, by śnić, że
zasypia się po raz drugi w tej samej pozycji, w której rozpoczęło się śnienie.
Kobieta obiecała mi nadzwyczajne, niemożliwe do przewidzenia z góry rezultaty.
Potem nagle zmieniła temat i spytała:
– Jaki dar chcesz otrzymać?
– Nie chcę żadnego daru. Już ci mówiłem.
– Nalegam. Ja muszę wręczyć ci dar, a ty musisz go przyjąć. Taka jest nasza
umowa.
– Nasza umowa jest taka, że my dajemy ci energię. Weź więc ją ode mnie. Tym
razem ja stawiam. To mój dar dla ciebie.
Kobieta wyglądała tak, jakby oniemiała. A ja ciągle powtarzałem jej, że nie mam
nic przeciwko temu, by wzięła ode mnie energię. Powiedziałem jej nawet, że
ogromnieją lubię. I naprawdę ją lubiłem. Było w niej coś niesłychanie smutnego i
zarazem pociągającego.
– Wróćmy do kościoła – mruknęła.
– Jeśli naprawdę chcesz mi coś podarować – powiedziałem – zabierz mnie na
spacer po tym mieście, w świetle księżyca.
Kiwnęła głową potakująco.
– Pod warunkiem, że nie odezwiesz się ani słowem – powiedziała.
– Dlaczego? – zapytałem, choć już znałem odpowiedź.
– Ponieważ śnimy – odparła. – Zabiorę cię głębiej w mój sen.
Wyjaśniła, że dopóki pozostawaliśmy w kościele, dopóty miałem dość energii, by
myśleć i rozmawiać, lecz poza jego obrębem sytuacja była odmienna.
– Dlaczego tak jest? – zapytałem śmiało.
– Ponieważ nie ma stąd wyjścia – rzekła niezwykle poważnym tonem, który nie
tylko dodał jej niesamowitości, lecz również mnie przeraził. – To jest sen. Jesteś
przy czwartej bramie śnienia. Śnisz mój sen.
Powiedziała mi, że jej wielką sztuką jest to, że potrafi odzwierciedlać swą
intencję; wszystko, co widzę dookoła siebie, jest jej intencją. Szeptem
powiedziała, że kościół i miasto są wynikiem jej intencji; nie istnieją, a jednak
istnieją. Potem spojrzała mi w oczy i dodała, że jest to jedna z tajemnic
zamierzania podwójnych pozycji śnienia w drugiej uwadze. Można to wykonać,
lecz nie można tego zrozumieć ani wytłumaczyć.
Potem powiedziała mi, że pochodzi z linii czarowników, którzy wiedzieli, jak się
poruszać w drugiej uwadze dzięki odzwierciedlaniu swej intencji. Opowiadała, że
czarownicy jej linii praktykowali sztukę odzwierciedlania swoich myśli podczas
śnienia, aby uzyskać wierne odtworzenie dowolnie wybranego przedmiotu,
budowli czy elementu krajobrazu.
Powiedziała, iż czarownicy jej linii zwykle zaczynali od wpatrywania się w jakiś
nieskomplikowany przedmiot i zapamiętywania wszystkich jego szczegółów.
Potem zamykali oczy, wyobrażali go sobie i poprawiali swoje wyobrażenie,
porównując je z prawdziwym przedmiotem, dopóki nie ujrzeli go z zamkniętymi
oczami w całej jego złożoności.
Następnym etapem było śnienie z tym przedmiotem i wywołanie we śnie, z
punktu widzenia ich własnej percepcji, całkowitej materializacji tego przedmiotu.
Ów akt, powiedziała kobieta, nazywano pierwszym krokiem do całkowitego
postrzegania.
Od nieskomplikowanego przedmiotu czarownicy przechodzili do rzeczy coraz to
bardziej złożonych. Ich celem ostatecznym było wspólne wyobrażenie sobie
jakiegoś całkowitego świata, później wyśnienie go i odtworzenie w ten sposób
całkowicie prawdziwego świata, w którym mogli żyć.
– Gdy czarownicy z mojej linii potrafili już tego dokonać – ciągnęła kobieta –
mogli z łatwością wciągnąć innych do swej intencji, do swojego snu. To właśnie
teraz robię z tobą i to właśnie zrobiłam ze wszystkimi nagualami z twojej linii. Nie
myśl, że to żart – zachichotała, mówiąc to takim tonem, jakbym tak właśnie
myślał. –Całe pokolenia zniknęły dzięki takiemu śnieniu. Dlatego właśnie
powiedziałam ci, że ten kościół i to miasto są jedną z tajemnic zamierzania w
drugiej uwadze.
– Mówisz, że w ten sposób zniknęły całe pokolenia? Jak to możliwe? –
zapytałem.
– Najpierw wyobrażali sobie, a potem odtwarzali w śnieniu tę samą wizję –
odparła. – Ty nigdy nie wyobrażałeś sobie niczego, więc zagłębianie się w mój
sen jest dla ciebie bardzo niebezpieczne.
Potem ostrzegła mnie, że przekroczenie czwartej bramy śnienia i podróż do
miejsc istniejących jedynie w czyjejś intencji jest wielce ryzykowne, ponieważ
każda rzecz w takim śnie musi być rzeczą bardzo osobistą.
– Nadal chcesz iść? – zapytała.
– Tak.
Wtedy opowiedziała mi jeszcze o podwójnych pozycjach. Jeśli więc na przykład
będę śnić o moim mieście, a sen zaczął się, gdy leżałem na prawym boku, mogę
bardzo łatwo zostać w mieście z mojego snu, jeżeli będę leżał we śnie na
prawym boku i śnił, że zasnąłem. Nie dość, że drugi sen z pewnością będzie
snem o moim mieście, to jeszcze będzie to najbardziej konkretny sen, jaki
można sobie wyobrazić.
Kobieta była pewna, że w trakcie ćwiczeń w śnieniu miałem niezliczoną liczbę
takich niezwykle konkretnych snów, lecz każdy z nich był jedynie szczęśliwym
trafem. Jedynym bowiem sposobem zdobycia absolutnej kontroli nad snami jest
technika podwójnych pozycji.
– I nie pytaj dlaczego – dodała. – Tak po prostu jest. Jak wszystko inne.
Potem nakazała mi powstać i napomniała, żebym nie odzywał się do niej ani nie
oddalał. Wzięła mnie łagodnie za rękę, zupełnie jakbym był dzieckiem, i
poprowadziła w kierunku ciemnych konturów zabudowań. Szliśmy wybrukowaną
ulicą. Twarde kamienie rzeczne wbito na sztorc w ziemię; nierównomierny nacisk
pofałdował jej powierzchnię. Wyglądało na to, że kamieniarze układali bruk
zgodnie z przebiegiem terenu, nie zadając sobie trudu, by go wyrównać.
Domy były zakurzone; były to wielkie, pobielone wapnem parterowe budynki z
dachami wyłożonymi dachówką. Dokoła kręcili się w ciszy jacyś ludzie. Ciemne
cienie wewnątrz budynków nasunęły mi na myśl obraz ciekawych, lecz
przestraszonych sąsiadów plotkujących za zamkniętymi drzwiami. Widziałem
również płaskie góry otaczające miasto.
W przeciwieństwie do tego, co przez cały czas zdarzało mi się podczas śnienia,
moje procesy myślowe pozostały nienaruszone. Myśli nie zostały wyparte przez
moc zdarzeń ze snu. Umysł podpowiedział mi, że znalazłem się w sennej wersji
miasta, gdzie mieszkał don Juan, ale w innym czasie. Moja ciekawość sięgała
szczytu. Znajdowałem się wraz z tą, która sprzeciwiła się śmierci, w jej śnie. Ale
czy to był sen? Kobieta sama powiedziała, iż to sen. Pragnąłem wszystko
obserwować, zachować skrajnie posuniętą czujność. Chciałem wszystko
sprawdzić poprzez widzenie energii. Poczułem zażenowanie, ale kobieta
ścisnęła mnie mocniej za rękę, jakby dając znak, że się ze mną zgadza.
Nadal czułem absurdalne zawstydzenie, ale automatycznie wypowiedziałem na
głos swój zamiar widzenia energii. W trakcie ćwiczeń w śnieniu zawsze
używałem tego samego zdania: “Chcę widzieć energię". Czasami musiałem
powtarzać je wielokrotnie, zanim uzyskałem oczekiwany rezultat. Tym razem,
gdy w mieście ze snu kobiety zacząłem powtarzać je w swój zwykły sposób, ta
się roześmiała. Jej śmiech był taki sam, jak śmiech don Juana: głęboki i
niepohamowany.
– Co cię tak bawi? – zapytałem, z kolei nieco ubawiony jej wesołością.
– Juan Matus nie lubi dawnych czarowników, a mnie w szczególności –
powiedziała kobieta między kolejnymi wybuchami śmiechu. – Aby widzieć we
śnie, wystarczy tylko wskazać małym palcem na przedmiot, który chcesz
widzieć. Kazał ci krzyczeć w moim śnie, by dać mi do zrozumienia, co o mnie
myśli. Musisz przyznać, że niezły z niego spryciarz. – Kobieta przerwała na
chwilę, a potem dodała takim tonem, jakby zdradzała mi wielki sekret: –
Oczywiście wydzieranie się jak ostatni kretyn też działa.
Poczucie humoru czarowników kompletnie mnie oszołomiło. Kobieta śmiała się
tak bardzo, że nie mogła iść. Poczułem się głupio. Gdy opanowała się w końcu,
wyjaśniła mi uprzejmie, że mogę wskazać na jakąkolwiek rzecz w jej śnie, nie
wyłączając jej osoby.
Wskazałem na dom małym palcem lewej ręki. Nie było w nim energii. Był taki
sam, jak każda inna rzecz w normalnym śnie. Wskazywałem na wszystko
dokoła, ale z takim samym skutkiem.
– Wskaż na mnie – poleciła mi kobieta. – Musisz przekonać się, że tę właśnie
metodę stosują śniący, aby widzieć.
Miała zupełną rację. To była właściwa metoda. W chwili, gdy wskazałem na nią
palcem, kobieta stała się plamą energii. Mogę dodać, że bardzo szczególną
plamą energii. Jej kształt energetyczny był dokładnie taki, jak opisał go don
Juan. Wyglądał jak olbrzymia muszla, wklęśnięta do środka wzdłuż szczeliny
biegnącej przez całą jej długość.
– Jestem w tym śnie jedyną istotą wytwarzającą energię – powiedziała. –
Najlepiej więc zrobisz, gdy po prostu będziesz się wszystkiemu przyglądać.
W tym momencie po raz pierwszy uderzyła mnie głębia dowcipu don Juana.
Specjalnie nauczył mnie wydzierać się w trakcie śnienia, abym potem się darł w
osobistym śnie tej, która sprzeciwiła się śmierci. Przytyk ten wydał mi się tak
zabawny, że zaniosłem się śmiechem, który niemal mnie zadusił.
– Chodźmy dalej – powiedziała cicho kobieta, gdy już się nasunąłem.
W mieście były tylko dwie przecinające się ulice; przy każdej stały trzy grupy
domów. Przeszliśmy wzdłuż obu ulic nie jeden raz, a cztery. Przyglądałem się
wszystkiemu i nasłuchiwałem, wykorzystując moją uwagę śnienia. Niewiele było
słychać – szczekające w oddali psy albo rozmawiający szeptem ludzie, których
mijaliśmy.
Szczekanie psów wywołało u mnie jakąś nieznaną i głęboką tęsknotę. Musiałem
stanąć. Oparłem się ramieniem o ścianę, by nieco ochłonąć. Kontakt z nią był
dla mnie szokiem. Nie dlatego, że była jakaś niezwykła, lecz dlatego, iż oparłem
się o twardą ścianę, taką jak każda inna ściana, której kiedykolwiek dotykałem.
Dotknąłem jej ręką, przebiegając palcami po chropowatej powierzchni. To była
prawdziwa ściana!
Oszałamiająca realność tej ściany natychmiast położyła kres tęsknocie i znów
ożywiła moje zainteresowanie wszystkim, co mnie otaczało. Przede wszystkim
szukałem szczegółów, które mógłbym odnieść do miasta z normalnego świata, z
teraźniejszości. Nie udało mi się to jednak pomimo bardzo wytężonej obserwacji.
Co prawda, był tutaj plac, ale znajdował się przed kościołem, naprzeciwko
portyku.
Widziałem góry otaczające miasto, które w świetle księżyca były bardzo dobrze
widoczne i niemal znajome. Próbowałem zorientować się, gdzie jestem,
obserwując gwiazdy i księżyc, zupełnie jakbym się znajdował w moim
normalnym, codziennym świecie. Księżyca ubywało, mógł być może dzień po
pełni. Wisiał wysoko nad horyzontem. Było zapewne pomiędzy ósmą a dziewiątą
wieczorem. Z prawej strony księżyca dostrzegłem Oriona; jego dwie główne
gwiazdy, Betelgeuse i Rigel, leżały na jednej, poziomej linii wraz z księżycem.
Doszedłem więc do wniosku, że jest wczesny grudzień. Moim czasem był maj, a
w maju nie widać Oriona na niebie. Patrzyłem bardzo długo na księżyc. Nic się
nie poruszyło. Według mojej najlepszej wiedzy, był to bez wątpienia księżyc.
Natomiast różnica w czasie bardzo mnie poruszyła.
Spojrzałem ponownie na południowy horyzont i wydało mi się, że rozpoznaję
szczyt w kształcie dzwonu, który widać było z domu don Juana. Następnie
spróbowałem się zorientować, gdzie może być dom don Juana. Przez jedną
chwilę wydawało mi się, że go znalazłem. Byłem tak zafascynowany, że
wyrwałem rękę z uścisku kobiety. Natychmiast ogarnął mnie straszny niepokój.
Wiedziałem, że muszę wrócić do kościoła, bo jeśli tego nie zrobię, to po prostu
padnę trupem na miejscu. Obróciłem się i popędziłem do kościoła. Kobieta
szybko chwyciła moją dłoń i pobiegła za mną.
Gdy szybkim krokiem zbliżaliśmy się do kościoła, uświadomiłem sobie, że miasto
w tym śnie znajduje się za kościołem. Gdybym wziął to pod uwagę, być może
potrafiłbym się wcześniej rozeznać w jego układzie. Brakło mi już jednak uwagi
śnienia. Jej resztki skupiłem na szczegółach architektury tylnej części kościoła.
Nigdy przedtem, w normalnym świecie, nie widziałem tej części budowli.
Pomyślałem, że jeśli uda mi się zachować jej cechy w pamięci, będę mógł
później porównać je ze szczegółami prawdziwego kościoła.
Taki był mój plan, zaimprowizowany pod wpływem chwili. Jednakże coś we mnie
wyszydzało te próby weryfikacji. Podczas całego okresu nauki prześladowała
mnie potrzeba zachowywania obiektywności, która zmuszała mnie do ciągłego
sprawdzania i weryfikowania wszystkiego, co odnosiło się do świata don Juana.
Nie chodziło tu o sprawdzanie samo w sobie, lecz wykorzystanie jego dążenia
do obiektywności jako podpory w chwilach najbardziej dotkliwych zaburzeń
moich myślowych procesów poznawczych; gdy przychodził czas, by sprawdzić,
co też udało mi się zweryfikować, nigdy nie mogłem się do tego zabrać.
Weszliśmy do kościoła i uklękliśmy przy małym bocznym ołtarzu po lewej
stronie, tym samym, przy którym byliśmy poprzednio. W następnej chwili
obudziłem się w skąpanym w świetle kościele z mojego normalnego świata.
Kobieta przeżegnała się i wstała. Automatycznie zrobiłem to samo. Chwyciła
mnie za ramię i poprowadziła w kierunku wyjścia.
– Zaczekaj – powiedziałem, zdziwiony, że mogę mówić. Nie mogłem jasno
myśleć, a chciałem zadać jej dość zawile pytanie. Chciałem wiedzieć, skąd
człowiek może mieć tyle energii, by wyobrazić sobie najdrobniejsze szczegóły
całego miasta.
Kobieta uśmiechnęła się i odpowiedziała na moje nie wypowiedziane pytanie.
Stwierdziła, że jest bardzo dobra w wyobrażaniu sobie, ponieważ robiła to przez
całe życie, a później miała bardzo, bardzo wiele czasu na to, by dojść do
perfekcji. Dodała, że miasto, które odwiedziłem, i kościół, w którym
rozmawialiśmy, były przykładami jej ostatnich osiągnięć. Był to ten sam kościół,
w którym Sebastian pracował jako kościelny. Kobieta postawiła przed sobą
zadanie, by zapamiętać najdrobniejszy nawet szczegół i owego kościoła, i
ówczesnego miasta, ponieważ zmusiło ją do tego pragnienie przetrwania.
Zakończyła swoją wypowiedź bardzo niepokojącą refleksją:
– Ponieważ wiesz całkiem sporo o tym mieście, chociaż nigdy nie próbowałeś go
sobie wyobrażać – powiedziała – pomagasz mi teraz je zamierzać. Założę się,
że mi nie uwierzysz, gdy ci powiem, iż miasto, na które teraz patrzysz, w
rzeczywistości nie istnieje poza twoją i moją intencją.
Spojrzała na mnie uważnie i roześmiała się z mojej przerażonej miny; dopiero
teraz w pełni zdałem sobie sprawę z tego, co mówi.
– Czy nadal śnimy? – zapytałem niepomiernie zdumiony.
– Owszem – odparła. – Ale to śnienie jest bardziej rzeczywiste niż pozostałe,
ponieważ mi pomagasz. Nie można wyjaśnić tego inaczej, niż mówiąc, że to się
po prostu dzieje. Jak wszystko inne. – Kobieta wskazała dookoła. – Nie można
powiedzieć jak to się dzieje, ale tak jest. Pamiętaj zawsze, co ci powiedziałam:
jest to tajemnica zamierzania w drugiej uwadze. – Delikatnie przyciągnęła mnie
do siebie. – Przejdźmy się na plac z tego snu – powiedziała. – Może powinnam
się trochę poprawić, abyś był bardziej spokojny.
Patrzyłem na nią zdumiony, jak wprawnie zmieniała swój wygląd. Dokonała tego
bardzo prostymi, zwykłymi ruchami. Rozwiązała długą spódnicę, pod którą nosiła
inną, najzwyczajniejszą spódnicę sięgającą do pół łydki. Potem zwinęła swój
długi warkocz w kok, zmieniła mokasyny na pantofle na niewielkim obcasie,
które miała w małym, płóciennym worku. Następnie odwróciła swój dwustronny
czarny szal, który teraz zamienił się w beżową etolę. Wyglądała jak typowa
przedstawicielka klasy średniej, która przyjechała tu na krótko z większego
miasta.
Pewnie chwyciła mnie pod ramię i poszliśmy w kierunku placu.
– Co stało się z twoim językiem? – zapytała po angielsku. – Połknąłeś go?
Byłem całkowicie pochłonięty tą nieprawdopodobną możliwością, że ciągle śnię,
a co więcej, zaczynałem nabierać przekonania, iż jeśli to prawda, to istnieje
pewne ryzyko, że już się nigdy nie obudzę.
– Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że już wcześniej mówiłaś do mnie po
angielsku – powiedziałem nonszalanckim tonem, który nie należał do mnie. –
Gdzie się tego nauczyłaś?
– W tamtym świecie. Mówię wieloma językami. – Zamilkła na chwilę i spojrzała
na mnie z uwagą. – Miałam mnóstwo czasu, by się ich nauczyć. Spędzimy ze
sobą kupę czasu, więc kiedyś nauczę cię mojego języka.
Zachichotała, bez wątpienia z powodu malującej się w moich oczach rozpaczy.
Zatrzymałem się.
– Spędzimy ze sobą kupę czasu? – zapytałem, zdradzając swoje uczucia.
– Oczywiście – odparła radośnie. – Obdarzysz mnie, i tu powinnam nadmienić,
że bardzo szczodrze, swoją energią. Za darmo. Sam tak powiedziałeś,
nieprawdaż?
Zaparło mi dech w piersiach.
– W czym problem? – zapytała, przechodząc na hiszpański. – Nie żałujesz
chyba swojej decyzji? Jesteśmy czarownikami. Już za późno, by zmieniać
zdanie. Nie boisz się chyba, co?
Byłem bardziej niż przerażony, ale gdybym miał wówczas powiedzieć, co mnie
tak przeraża, nie potrafiłbym. Z całą pewnością nie przerażała mnie perspektywa
przebywania z tą, która sprzeciwiła się śmierci, w innym śnie, czy możliwość
utraty zmysłów albo nawet życia. Czy obawiałem się zła? Zadałem sobie to
pytanie. Ale myśl o złu nie wytrzymała głębszej analizy. Kroczyłem ścieżką
czarowników już od wielu lat i wiedziałem, bez cienia wątpliwości, że we
wszechświecie istnieje tylko energia. Zło zaś jest jedynie wytworem ludzkiego
umysłu, przytłoczonego przez unieruchomienie punktu połączenia w jego
zwyczajowym położeniu. Logicznie rzecz biorąc, tak naprawdę nie miałem się
czego obawiać. Byłem tego świadom, ale jednocześnie wiedziałem, że moją
prawdziwą słabością jest brak płynności pozwalającej natychmiast unieruchomić
punkt połączenia w nowej pozycji, w którą zostanie przesunięty. Kontakt z tą,
która sprzeciwiła się śmierci, przesuwał mój punkt połączenia w
nieprawdopodobnym tempie, a ja nie byłem na tyle biegły, by nadążyć za tym
naporem. Skutkiem tego było niejasne niby –wrażenie strachu, że mogę się już
nie obudzić.
– Nie ma żadnego problemu – powiedziałem. – Kontynuujmy nasz spacer.
Wzięła mnie pod ramię i w milczeniu doszliśmy do parku. Nie było to wcale
wymuszone milczenie. Za to mój umysł pracował na pełnych obrotach. Jakie to
dziwne, myślałem, jeszcze przed chwilą szedłem z don Juanem z parku do
kościoła, owładnięty najokropniejszym, normalnym strachem. Teraz idę z
powrotem z kościoła do parku z obiektem tego strachu i jestem tak bardzo
przerażony, jak jeszcze nigdy w życiu nie byłem, choć jakoś inaczej – bardziej
dojrzale, bardziej ostatecznie.
By odgonić złe myśli, zacząłem rozglądać się dokoła. Jeśli to naprawdę jest sen
– a wierzyłem, że tak jest w istocie – to istnieje sposób, aby wykazać słuszność
bądź niesłuszność tego założenia. Wskazywałem palcem na domy, na kościół,
na chodnik. Wskazywałem na ludzi. Wskazywałem na wszystko. Pochwyciłem
też odważnie dwie osoby, napędzając im chyba wielkiego stracha. Poczułem ich
ciała. Byli tak prawdziwi, jak wszystko, co uważałem za prawdziwe. Nie
wytwarzali jedynie energii. Nic w tym mieście nie wytwarzało energii. Wszystko
wydawało się rzeczywiste i normalne, a jednak był to sen.
Obróciłem się do kobiety, która trzymała mnie za ramię, i zapytałem ją o to.
– Śnimy – odparła swym chrapliwym głosem i zachichotała.
– Ale jak ci ludzie i te wszystkie rzeczy wokoło mogą być tak prawdziwi, tak
trójwymiarowi?
– Oto tajemnica zamierzania w drugiej uwadze! –wykrzyknęła nabożnie. – Ci
ludzie dokoła są tak prawdziwi, że nawet potrafią myśleć.
To był ostatni cios. Nie chciałem pytać już o nic więcej. Chciałem zapomnieć się
w tym śnie. Potężne szarpnięcie za ramię przywróciło mi świadomość.
Doszliśmy już do placu. Kobieta stała i starała się posadzić mnie na ławce. Gdy
usiadłem na niej i nie poczułem jej pod sobą, wiedziałem, że znalazłem się w
opałach. Zacząłem wirować. Pomyślałem, iż lecę w górę. Przez ułamek sekundy
widziałem ulotny obraz parku, jakbym spoglądał na niego z góry.
– To jest to! – wrzasnąłem.
Pomyślałem, że umieram. Przestałem wirować w górę; teraz spadałem po spirali
w czarną otchłań. |
Boru - 25 Styczeń 2012, 14:22
double post
Koncowy fragment przypomina to o czym mowil Eckhart Tolle w tym filmiku.
Boru - 25 Styczeń 2012, 16:48
matrix = szescian = wieza w IT
Mam nadzieje, ze nie opuszcze wiezy sam i nastepny zlot bedzie miedzyplanetarny
Boru - 25 Styczeń 2012, 17:05
| Cytat: | | Kula świadoma Saturn posiada podobną membranową strukturę wewnętrzną, jak kula Jowisz, której sfery ulegają ciągłym przeobrażeniom w kwestii kształtu, budulca cząsteczkowego oraz barw odczuwalnych. Przy pomocy barw niektórzy mieszkańcy kuli Saturn porozumiewają się ze sobą. Wykonują także przeróżne "tańce" na "powierzchniach" ciał gigantycznych istot, układających się w przeróżne kombinacje. To, co nazwane byłoby przez Was zawodami sportowymi, jest bardzo popularnym zajęciem wśród tamtejszych istot. Tworzone są gigantyczne, zmiennokształtne "hale", we wnętrzach, których istoty przybierają niesamowite wręcz, w percepcji jaźni trójwymiarowych od szokujących, "bezsensownych" po dostojne, zagadkowe obrazy. Ich zabawy - konkurencje są widowiskami, o jakich nie sposób zapomnieć, jeśli przebywało się tam lub też czynnie w nich uczestniczyło. Wszystko to przy akompaniamencie gry świateł o spektrum kolorów nieznanym wśród istot o jaźni trójwymiarowej oraz wibracjach - dźwiękach zapewniających niepowtarzalną atmosferę. Jedną z najbardziej widowiskowych konkurencji jest ta polegająca na wyścigu przez częstotliwości kontinuum wymiarów kuli Saturn zaawansowanych istot, napotykających po drodze "przeszkody" w postaci różnych kreacji imitujących mini kłębowiska myślowe negatywu i "młode" enklawy pozytywu. Uczestnicy wyścigów przybierają postacie o właściwościach energetycznych odpowiadających częstotliwościom spektrum wymiarów od czwartego do szóstego celem sprawdzenia podatności swych niższych manifestacji na wpływy obydwu skrajnych biegunowości świadomości nieskończoności. Od strony wizualnej charakter takiej aktywności "imprez" wyglądałby "bajecznie" - tak jedynie jestem w stanie to określić. Przykładowo manifestacje wykorzystywane do "zawodów" szybko ulegają zmianom w zależności od typów wyzwań czekających istoty. Przyjmują, więc one obrazy "epickich" batalii, które mogłyby być skojarzone z walką "na czary", co cechuje naturę wymiaru czwartego. Niekiedy są to częste zmiany postaci w zależności od rodzaju "przeciwnika". Wygląda to jak przeistaczanie się istot energetycznych w pełnym spektrum wibracji wszystkich wymiarów, co jest dostrzegalne, a więc od rozmaitych typów istot żywiołowych pierwszego wymiaru doświadczania świadomości po istoty z szóstego wymiaru. Wykorzystywana jest tutaj doskonała znajomość natury pęków czakr oraz określonych rodzajów pracy cząsteczek formujących się w dane wzory odpowiadające geometrii fraktalnej m.in, lecz nie tylko, jako że natura istot od szóstego wymiaru wzwyż już pozwala na modyfikację, która wskazuje na dowolne przeistaczanie tych form. Występują przykładowo rozmaite gatunki istot zmieniających kształty od tych znanych wśród typów zamieszkujących m.in kulę Ziemię i Mars po istoty rzadko spotykane w tym rejonie bąbla. |
Chce w to zagrac
Boru - 25 Styczeń 2012, 18:20
| Cytat: | | Czym jest matrix/szescian? Matrix to nalepki nakladane na rzeczywistosc typu "trawa jest zielona" - w lagodnej wersji, lub "on jest zly" oddzielajace (chociaz oddzielenie jest niemozliwe) nas od rzeczywistosci albo tworzenie w glowie koncepcji liniowosci czasu lub oddzielenia od innych "wymiarow" lub ich braku. Nic w naturze nie biegnie po linii prostej. Efekt jest taki, ze widzi sie swiat i rozne wydarzenia, ktore nie istnieja. Taka centralna, zbiorowa halucynacja ludzkosci i sztuczna myslowa projekcja bylo ukrzyzowanie Jezusa. |
Te nalepki, czy nakladki myslowe to wlasnie "znamie bestii" z apokalipsy Nalepki typu "Jan Kowalski", "Pawel Borcz", "Thomas Anderson", "Jezus z Nazaretu".
Nalepki z czasem sprawiaja wrazenie czegos zywego, moga nawet "samodzielnie" myslec ale jak to napisal Castaneda - nie ma w nich energii, to tylko ruchome obrazki.
| Cytat: | | I dano jej, by duchem obdarzyła obraz Bestii, tak iż nawet przemówił obraz Bestii, i by sprawił, że wszyscy zostaną zabici, którzy nie oddadzą pokłonu obrazowi Bestii. (16) I sprawia, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło (17) i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia - imienia Bestii lub liczby jej imienia. (18) Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba ta bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć. |
Filmik
Dlaczego nikt nie mogl wygrac z agentami? Walka z systemem jest czescia systemu, agenci sa wbudowanymi w system programami z kodem gwarantujacym im wygranie z kimkolwiek w systemie.
Nakladki sa w stanie imitowac cokolwiek, w tym i wolnosc od nakladek
Boru - 25 Styczeń 2012, 18:22
Double posty mi sie robia
Boru - 25 Styczeń 2012, 21:30
| Tomasz napisał/a: | | Rzekł Jezus: "Oto niebo przeminie i tamto, które jest nad nim przeminie i zmarli nie ożyją, a żywi nie będą umierać. W dniach, w których zjedliście coś śmiertelnego, uczynicie to żywym. Jeśli będziecie istnieć w światłości, co uczynicie? W dniu, w którym jesteście jednym, staliście się dwoma. Jeśli zaś staliście się dwoma, co uczynicie?" |
| Cytat: | | Piszemy o tej samej bramie. |
O tej samej bramie mowil Jezus:
| Cytat: | | Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem szeroka jest brama i przestronna droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. (14) A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują. |
To brama terazniejszosci, ktora jest jedyna prawda, ktora dla ludzkiej falszywej tozsamosci jest calkowicie niewidoczna.
Boru - 25 Styczeń 2012, 22:00
Niektorzy pewnie by powiedzieli "za duzo filmow chyba sie naogladales, zwlaszcza matrixa, to tylko film stary, wyluzuj".
Problem w tym, ze scenariusz do "matrixa" nie jest zadnym autorskim pomyslem lecz starozytna wiedza gnostykow ("heretyckich" chrzescijan , ludzi, ktorzy faktycznie wyjrzeli za kulisy tego przedstawienia) obleczona w otoczke "wspolczesnosci". Jednym z bardziej znanych gnostyckich tekstow jest Ewangelia Tomasza , stad tez wlasnie imie glownego bohatera matrixa.
Tak wiec z jednej strony film zrobil dobra rzecz, bo dal wielu ludziom bodziec do poszukiwan, ale z drugiej strony inni dowiadujac sie prawdy mowia "to tylko film, to nie moze byc prawda".
Rzeczywistosc jest o wiele bardziej hardcorowa niz w matrixie Odtraca mnie kiczowatosc tego typu filmow, ale ogolny sens jest zachowany
Polecam strone: www.gnosis.art.pl
| Tomasz napisał/a: | | 30 Rzekł Jezus: "W miejscu, w którym jest trzech bogów, tam są bogowie. Miejsce, gdzie dwu lub jeden jest, ja jestem z nim". |
Boru - 25 Styczeń 2012, 23:37
Wyzwolenie z falszu moze konczyc sie tylko smiechem. Jesli czuje sie odraze w stosunku do "innych ludzi" z powodu ich "zacofania" to ciagle zyje sie w falszu, bo nie ma zadnych innych ludzi a odraza jest sztuczna projekcja na ekranie "monitora" polaczona scisle z emocjami.
Mysle o tych roznych istotach, ktore bojac sie smierci i utraty pamieci, dopuszczaja sie tylu obrzydlistw. Jak to moze sie skonczyc? W koncu te zbrodnie im sie przejedza i beda chcieli o nich .. zapomniec. A przeciez dopuszczali sie tego wszystkiego, bo bali sie utraty pamieci. Oni tez moga z tego wyjsc wylacznie poprzez smiech z siebie samego.
Boru - 26 Styczeń 2012, 13:13
| Cytat: | Te nalepki, czy nakladki myslowe to wlasnie "znamie bestii" z apokalipsy Nalepki typu "Jan Kowalski", "Pawel Borcz", "Thomas Anderson", "Jezus z Nazaretu". |
A takze "katolik", "protestant", "buddysta", "hinduista", "globalista", "antyglobalista", "ateista", "panteista" itd.
Wielu ortodoksyjnych chrzescijan wierzy, ze ludzie beda "zaczipowani" przy pomocy nowoczesnej technologii kiedy objawi sie Antychryst, ktorego pokona Jezus przy swoim powrocie. Pozniej Jezus oddzieli "owce od kozlow" i chrzescijanie beda zyli dlugo i szczesliwie w Jerozolimie przez 1000 lat.
Jest to komiczny sposob myslenia i jest to chyba jeden z najbardziej ekstremalnych przykladow tego czym "znamie bestii" jest. Apogeum tego czipowania ludzkosci trwa od 6000 lat.
Falszywa, wirtualna ludzka tozsamosc, obrazki i historyjki pozbawione zycia. Ludzik siedzacy w czaszce. Kazdy kto sie z tym identyfikuje ma wypisane wielkie 666 na czole
"Oddzielenie owiec od kozlow" to podzial ludzkosci, ktory dokona sie naturalnie, gdy Ziemia bedzie sie transformowac i bedzie coraz mniej "goscinna" i coraz bardziej goraca dla "zaczipowanych". Zaczipowani sami beda sie prosic o zabranie, zaden "Syn Boga" nie jest tu potrzebny aby dokanac sadu.
Boru - 26 Styczeń 2012, 13:35
Co do samego slynnego "666" i co to moze oznaczac, postaram sie to prosto i krotko wyjasnic
Wspominalem o czyms takim jak system "7x7x7" czyli 7 cyklow planetarnych, kazdy skladajacy sie z 7 duzych epok skladajacych sie z 7 epok pomniejszych.
666 moze oznaczac istote (znajdujaca sie w cyklu 6, mniejszym 6 i jeszcze mniejszym 6), ktora bedzie widoczna z ludzkiego poziomu jako gwiazda zwana "nemezis", czerwony karzel. Bedzie ona jednym z takich "wyzwalaczy" tego, co siedzialo dotychczas we wnetrzach ludzkich, wszelkich negatywnych mysli i emocji gleboko skrywanych. Bedzie ona starala sie odwrocic uwage ludzkosci od Ziemi, ktora bedzie transformowala sie w inne cialo niebieskie. Jej pojawienie sie tutaj jest bardzo bliskie.
To tylko takie luzne przypuszczenia
Boru - 26 Styczeń 2012, 15:06
| Cytat: | | Bedzie ona jednym z takich "wyzwalaczy" tego, co siedzialo dotychczas we wnetrzach ludzkich, wszelkich negatywnych mysli i emocji gleboko skrywanych. |
Stad tez wlasnie symbol odwroconego pentagramu z 666 w srodku. Pentagram jest idealnym fraktalem przewodzacym energie i sam w sobie nie jest niczym "diabelskim". Pentagram stojacy lub pentagram odwrocony sciaga energie do srodka lub oddaje ja na zewnatrz.
"O wszechmocny i milosierny Boze ofiaruje tobie wszystkie swoje cierpienia i prosze o zbawienie" - to przyklad dzialania odwroconego pentagramu
Boru - 26 Styczeń 2012, 16:17
Tak wiec dzieciaki bawiace sie w satanizm roznia sie od moherowych beretow tylko strojem i wiekiem Dwie strony tego samego medalu.
Filmik
Boru - 26 Styczeń 2012, 17:45
| Cytat: | | Cytat: | | Ziemia zmieni sie w planete "gazowa" na wzor Jowisza czy Saturna |
Filmik nr. 1
Filmik nr. 2
Warto sie czasem przysluchac przyrodzie |
Przypomina troche mantry Dlatego tez ludzie je nuca, aby dostroic sie do wyzszych czestotliwosci. Jednak uzaleznieni od mantr nie "przebija" sie dalej jak do 5 wymiaru.
Jeszcze jeden przyklad.
To sa wlasnie te "traby" z apokalipsy
Istoty, ktore tutaj przybeda, tak zmanipuluja ludzka swiadomoscia, ze wielu uzna to za cos wrogiego i niebezpiecznego.
Uspokajaja mnie te dzwieki, czuje sie w nich jak ryba w wodzie
Boru - 26 Styczeń 2012, 18:23
Boicie sie tych dzwiekow? Kiedy dalem Klaud do posluchania to powiedziala, ze nie jest w stanie tego sluchac A to sa wlasnie "wibracje milosci"
Utwor muzyczny.
Boru - 26 Styczeń 2012, 19:25
| Cytat: | | Istoty, ktore tutaj przybeda, tak zmanipuluja ludzka swiadomoscia, ze wielu uzna to za cos wrogiego i niebezpiecznego. |
| Cytat: | A to sa wlasnie "wibracje milosci" |
Z "wibracjami milosci" jest tak samo jak i ze slodkoscia. Mamy dwoch ludzi: jeden od urodzenia jadl naturalne owoce, zwlaszcza grejpfruty, a drugi byl karmiony sklepowymi slodyczami. Ten pierwszy gdy napije sie slodkiej herbaty, nie wyda mu sie slodka, lecz mdla i obrzydliwa. Ten drugi jesli zje grejpfruta (ktory jest slodki ) wyda mu sie okropnie gorzki i kwasny.
Wszystko jest wzgledne? A ktory z nich bedzie zdrowy
To samo tyczy sie "wiedzy" i "racjonalnosci" Ja swoja "edukacje" tak naprawde zakonczylem w wieku 12 lat.
Z taka sztuczna, hipnotyzujaca miloscia ludzie maja do czynienia po tzw. smierci, gdzie zostaja przyciagani do "bialego swiatelka".
Jeszcze raz daje Jowisza.
Boru - 26 Styczeń 2012, 22:10
To co tu robie nazywa sie "wypalaniem karmy" Jeszcze troche sie pospalam i to wszystko zniknie
Jesli to czytasz i odczuwasz jednosc z tym co pisze, spalasz sie rowniez. Jesli czytasz i czujesz sie oddzielony od tego, poparzysz sie
Boru - 27 Styczeń 2012, 00:06
Jeszcze o terazniejszosci:
Niektorzy ludzie mowia, ze "nie potrafie zawsze zyc terazniejszoscia, moj umysl ciagle bladzi".
Blad.
Jesli bladzisz umyslem, to kiedy bladzisz jak nie teraz Uswiadamiajac sobie terazniejszosc bladzenia, przestajesz bladzic. "Nie moge zawsze zyc terazniejszoscia" - co za bzdura, nie masz wyjscia, zawsze nia zyjesz. Niektorzy staraja sie myslec usilnie o tym, by pamietac o terazniejszosci, spinaja sie, a spinanie sie jest skutkiem utozsamiania sie z matrwym obrazkiem, a terazniejszosc zawsze jest zywa. Czlowiek nagle odkrywa zywosc ciala. Mozna sprobowac zamknac oczy i poczuc zywosc swojej dloni, pozniej drugiej dloni, nogi, reki itd. az cale cialo stanie sie zywe (zmartwychwstanie ) Mozna powtarzac to cwiczenie "od czasu do czasu", stopniowo zwiekszajac "poziom trudnosci" np. nie zamykajac oczu, nastepnie poczuc zywosc calego ciala od razu, a nie stopniowo wszystkich czesci. Celem jest utrzymywac ten stan bez przerwy normalnie funkcjonujac w swiecie. Stan ten moze byc utracony jedynie wtedy, kiedy znow sie utozsami z martwym obrazkiem do ktorego sa dopasowane okreslone reakcje emocjonalne, koncepcja czasu, mysla o oddzieleniu. Jesli podczepisz sie pod mysl o oddzieleniu od czegos lub kogos - twoje cialo jest martwe, twoje wizje sa martwe i odczuwasz cos czego nie ma. Prawda jest taka, ze wszystko na zewnatrz jest lustrem samego ciebie (ciebie, Boru ) i tylko z ta swiadomoscia jestes zywy i istniejesz. Wszystko na zewnatrz to ty sam, a sam jestes nieskonczenie gleboka przestrzenia pomiedzy tym wszystkim - nie myslisz o tym jednak w ten sposob
Jesli jest jednosc, to nie mozesz byc zaatakowany przez kogos.
Wraz z ubywaniem martwych obrazkow, percepcja bedzie sie poszerzala i odbywala sie za pomoca calego ciala.
Co dalej? Dalej juz tylko ekspansja w nieskonczonosc.
Ilustracja
Poczatek zazwyczaj wyglada w taki sposob
Boru - 27 Styczeń 2012, 01:32
Coraz bardziej zaczynam rozumiec slowa z ewangelii Tomasza:
| Cytat: | 1 I rzekł: "Kto odnajdzie znaczenie tych słów, nie zakosztuje śmierci".
2 Rzekł Jezus: "Niech ten, który szuka, nie ustaje w poszukiwaniu aż znajdzie. I gdy znajdzie, zadrży, a jeśli zadrży, będzie się dziwił i będzie panował nad Pełnią". |
tadzik - 27 Styczeń 2012, 06:54
Będziesz nieśmiertelny?
Boru - 27 Styczeń 2012, 11:38
Niektorzy ludzie uwazaja, ze uwolnia sie od smierci i od reinkarnacji w ktoryms z nastepnych wcielen, badz w tym wcieleniu, ale po zrobieniu okreslonych czynnosci. Mam jednak "dobra nowine": wszyscy ludzie, ktorych spotykasz, sa twoimi przeszlymi badz przyszlymi wcieleniami i wszyscy ludzie, ktorych oni spotykaja. Czy sa oni wolni i niesmiertelni? Jesli nie, jestes skazany na wieczny powrot.
| Cytat: | Jesli bladzisz umyslem, to kiedy bladzisz jak nie teraz Uswiadamiajac sobie terazniejszosc bladzenia, przestajesz bladzic. "Nie moge zawsze zyc terazniejszoscia" - co za bzdura, nie masz wyjscia, zawsze nia zyjesz. |
To taki swiety graal "duchowych poszukiwaczy". Swiety graal nie jest materialnym kielichem lecz znajduje sie w naszej krwi, w naszym dna. Poszukiwacze swietego graala sa w stanie nawet dopuscic sie przelewu krwi aby go znalezc, wiec sa skazani na porazke.
Boru - 27 Styczeń 2012, 13:02
| Cytat: | | Wraz z ubywaniem martwych obrazkow, percepcja bedzie sie poszerzala i odbywala sie za pomoca calego ciala. |
To uwalnia calkowicie od wszelkiej hipnozy. Hipnoza jest wplywaniem na podswiadomosc, a czym jest podswiadomosc? Co sprawia, ze w naszej swiadomosci jest cos podzielone, jest jakies "pod" i "nad"? Koncepcja oddzielenia, fikcja. Co sprawia, ze posiadamy cialo i dusze? Koncepcja oddzielenia. Kiedy to znika, znika bariera pomiedzy swiadomoscia a podswiadomoscia, jest tylko jedna swiadomosc. Kiedy znika bariera pomiedzy cialem a dusza, jest tylko czysty duch - przestrzen, cisza.
| Tomasz napisał/a: | | 112 Rzekł Jezus: "Biada temu ciału, które zależy od duszy. Biada tej duszy, która zależy od ciała". |
Boru - 27 Styczeń 2012, 21:05
| Cytat: | | matrix = szescian = wieza w IT |
Dlatego tez najwyzsza ranga w IT jest piec gwiazdek
Boru - 27 Styczeń 2012, 22:15
Robie sobie przerwe
Boru - 28 Styczeń 2012, 13:05
Mam wrazenie, ze nie skladam sie z samego siebie, lecz jakbym byl zlozonymi w jedna calosc kawalkami puzzli, ktore sa czescia zycia "innych" ludzi. I w pewnym sensie, nosze ciezar cudzych problemow. Dlatego tez transformujac to i scalajac z czyms "boskim", wybawiam ludzi z ich "grzechow"
Boru - 28 Styczeń 2012, 15:40
Oko Horusa w mozgu Szyszynka to fizyczny odpowiednik "trzeciego oka". Produkuje substancje psychodeliczna zwana DMT - najsilniejszy psychodelik znany ludzkosci. Posiadanie jej jest zabronione przez prawo Wszyscy jestesmy przestepcami. Dlatego tez kazdy kto wybija sie ponad ta fikcje jest posadzany o szalenstwo i zazywanie narkotykow. Nigdy niczego nie palilem ani nie wstryzkiwalem sobie niczego. Wszystkie dragi mam w sobie, za darmo
Ten gosc jest nacpany jak kukula Swoj swojego zawsze rozpozna.
Obecnie ludzkosc w wiekszosci ma zla faze.
Boru - 28 Styczeń 2012, 16:36
| Cytat: | | Co dalej? Dalej juz tylko ekspansja w nieskonczonosc. |
Ekspansja i kompresja (nie umiem znalezc odpowiednich slow) swiadomosci trwa nieustannie, na wszelkich poziomach i nie jest mozliwa do zatrzymania. Dlatego tez poddajac jakas istote ogromnemu cisnieniu, w momencie kiedy ta istota sie budzi, jest to wybudzenie bardzo gwaltowne. Wszechswiat jest bablem energii zlozonym ze swietlistych nici, na ktory skladaja sie male bable itd. Czlowiek dla widzacego jest otoczony swietlistym bablem lub bablami, o roznej jasnosci, w zaleznosci od tego w jakim stanie swiadomosci sie znajduje. W zaleznosci od tego, ile ze swietlistych nici przechodzi przez "punkt polaczenia", tyle czlowiek postrzega. Obecnie wiekszosc ludzi jest w stanie, gdzie ten punkt ledwo sie porusza i przewodzi tylko maly strzepek calosci babla, ktorym jest otoczony. Sprawia to, ze jest latwy do przebicia jak banka mydlana.
Wszystkie istoty sa na roznych etapach laczenia coraz wiekszej liczby swietlistych nici i przewodzenia ich przez punkt polaczenia. I tylko o to chodzi w sumie tzn. w tym wszechswiecie, bo inne nie sa zbudowane ze swiatla, z tego co slyszalem.
To o czym pisze, o zyciu w terazniejszosci i braku stawiania oporu (opor to strach, strach nie jest fraktalny, nie przewodzi energii) jest najlepszym sposobem na to, by poszerzyc doswiadczanie i nie zatracic sie w halucynacjach. Wiele istot, tych z wyzszych wymiarow rowniez, zatracilo sie w halucynacjach i stworzylo sobie iluzoryczne pulapki - kosmiczne matrixy, ktore rozgaleziaja sie na matrixy lokalne (jak np. nasz Ksiezyc).
Filmik
Boru - 28 Styczeń 2012, 17:23
Takim "punktem polaczenia" w wiekszej skali, dla planet, sa gwiazdy. Istota manifestujaca sie jako stworca ukladu planetarnego swoja "ogniskowa" swiadomosc ma w gwiezdzie, ale doswiadcza on/ona zycia na wszystkich planetach jednoczesnie. Tak jak dla planet punktem polaczenia jest gwiazda, tak samo dla gwiazd punktem polaczenia jest centrum galaktyki (ktore wkrotce ugotuje nas jak w mikrofalowce, tworzac nowa forme zycia), gdzie miesci sie stworca/stworczyni galaktyki. Galaktyki kraza wokol meta-galaktyk, a one wokol centrum wszechswiata.
Ziemia jest takim miniaturowym wszechswiatem. Wszystko co jest we wszechswiecie, na Ziemi mamy w mniejszej skali. To zabawne, ze naukowcy szukaja zycia na innych planetach, podczas gdy na naszej planecie, na jej powierzchni, pod nia, a takze w warstwach powietrznych mieszka wiele roznych ras "obcych" Ziemia jest czyms w rodzaju "biblioteki". Wenus natomiast jest czyms w rodzaju "uniwersytetu", Neptun "szkola przetrwania", Saturn jakby sanatorium i osrodkiem sportowo-rekreacyjnym.
Idac wglab Ziemi, coraz glebiej i glebiej, znajdziemy tam Slonce Zanurzajac sie w Sloncu coraz glebiej i glebiej, znajdziemy tam galaktyke itd. "to co na gorze jest takie jak to co na dole, a to co na dole jest takie jak to co jest na gorze".
W nieskonczonej przestrzeni wielkosc nie ma znaczenia
Boru - 28 Styczeń 2012, 17:56
Jak z kury zrobic kaczke
Boru - 28 Styczeń 2012, 19:16
Wszyscy opuszczamy ciala podczas snu. Jednak ludzie, ktorzy widza swiat poprzez pryzmat "martwych obrazkow" i reakcji emocjonalnych do nich dopasowanych, w momencie kiedy opuszczaja ciala, staraja sie przeniesc te same projekcje, swiadome i podswiadome, podczas pobytu w "ciele sniacym" i w tych projekcjach dalej sie poruszaja. Im wiekszy balagan wewnetrzny, tym wiekszy chaos podczas snu.
Czlowiek, ktory przestaje utozsamiac sie z martwymi projekcjami myslowymi, w ktorego zyciu pojawia sie harmonia i "zloty podzial" zauwaza, ze jego swiadomosc staje sie ciagla tzn. nie traci jej podczas snu. Podobnie jak czlowiek po "smierci" jesli jest "fraktalny" to nie rozpuszcza sie, albo i w ogole nie traci ciala fizycznego, lecz zabiera ze soba i scala.
Nie polecam zajmowania sie takimi rzeczami jak OOBE (opuszczanie ciala) i swiadomy sen ludziom z problemami emocjonalnymi, psychicznymi. To przychodzi samo, wraz z pojawianiem sie harmonii i "fraktalnosci" w zyciu. Nie polecam tez postawy typu "w dzien zajmuje sie pierdolami, zyciem ziemskim, a w nocy bawie sie w wychodzenie z ciala". Wszystko nalezy traktowac na rowni, bez rozdzielenia i swoja swiadomosc wyostrzac w kazdym momencie swojego zycia. Wtedy nawet nie trzeba bedzie opuszczac ciala aby znalezc sie w "innym wymiarze", bo bedzie sie je postrzegac w trakcie "zwyklego zycia".
Jak mozna swiadomie snic? Po prostu bedac swiadomym zasypiania. Kiedy pojawia sie te przyjemne uczucie ciezkosci i "odplywania" nalezy zachowac swiadomosc tego momentu. Po prostu. Wtedy znajdujemy sie swiadomie w jakiejs naszej projekcji. Im doskonalsza harmonia wewnetrzna i wyostrzona swiadomosc otoczenia, tym mniej jest "przeskokow" z jednego snu w drugi i rozmazywania sie przedmiotow w snach.
Jesli w snie pojawia sie cos absurdalnego i bezsensownego, czego sam z siebie czlowiek by nie wymyslil, to znak, ze do snu wkradl sie szpieg, inteligentna energia z zewnatrz. Mozna za nim podazyc i dotrzec tym samym do jego siedziby, ale nie polecam
Jak mozna swiadomie znalezc sie w "innym wymiarze" po polozeniu sie spac? Mam na mysli swiat nie bedacy snem i projekcja, lecz realnym swiatem, ktory jest taki sam dla kazdego i ktory mozna obiektywnie i "naukowo" opisac, tak jak geografowie opisuja Ziemie.
Do tej swiadomosci zasypiania, nalezy dolaczyc swiadomosc widzenia sie z gory, lezacego na lozku. Po prostu Jesli robi sie to pierwszy raz w zyciu, wtedy cialo sniace prawdopodobnie bedzie przyciagane przez najdrobniejsze szczegoly, tak, ze niemozliwym bedzie sprawne funkcjonowanie w tym swiecie. Nieprzyzwyczajone do widzenia cialo sniace zatraca sie w bezwartosciowych szczegolach tak, ze trudno jest nad tym zapanowac. Trzeba przyzwyczaic te pierwszy raz otwarte oczy do widzenia.
Podczas "wychodzenia" moze pojawic sie uczucie strachu, ale trzeba pamietac, ze to nie jest nasz strach, lecz reakcje sztucznie wywolane przez tych, ktorzy boja sie naszego wyjscia. Nieswiadomi ludzie sa doslownie naszpikowani roznymi implantami i demonami, ktore reaguja na proby wyjscia z ciala.
Przykladowy obraz ukazujacy "czwarty wymiar". W "3d" nie widzimy powietrza, natomiast w 4d powietrze jest kolorowe Jestesmy obecnie istotami z 4d, ktore zostaly w duzym stopniu oslepione przez inne istoty z 4d grajace bogow. 4d jest wymiarem bardzo duzym i dla kogos z dolu 4d, istota z gory 4d moze byc potrzegana jako "wniebowstapiony mistrz" czy Bog Tam wlasnie siedzi gosc przedstawiajacy sie jako Jahwe. Dlatego tez nalezy pamietac o tym, ze nie ma zadnych autorytetow i przewodnikow ktorych nalezy sie sluchac poza cialem. Kazdy przedstawiajacy sie jako przewodnik i przyjaciel, ktorego trzeba sie sluchac aby sie nie zgubic, jest oszustem.
Opuszczenie planety nie jest takie latwe, poniewaz zostalismy odgrodzeni specjalna bariera sciagajaca w dol. Ta bariera jest tworzona przez piramidy. Taka kwarantanna Jednak ona juz sie rozpuszcza i wkrotce zniknie calkowicie, kiedy zostaniemy potraktowani "sciana" swiatla z centrum galaktyki.
Aby udac sie na Slonce, trzeba poprosic swoje cialo indygo/wyzszej jazni, aby nas tam zabralo.
Boru - 28 Styczeń 2012, 20:19
Trzeba porzucic wszelka "racjonalnosc" jesli chodzi o doswiadczanie innych swiatow, ale nie rozsadek, ostroznosc i "ostrosc" swiadomosci. Wszelka "sennosc" i uwielbienie w stosunku do czegos konczy sie skonsumowaniem przez jakies "zrodlo uniwersalnej swiadmosci" Patrzac z poziomu 4d, 5d czy 6d na Slonce nie widzi sie tego samego Slonca. Widac wtedy, ze jest ono zlozone z wielu zywych istot i to co widzimy w 3d jako promieniowanie sloneczne jest ich fizycznym przejawem, a nie jakimis mechanicznymi, automatycznymi reakcjami chemicznymi. To samo tyczy sie wszystkich gwiazd i planet. Po osiagnieciu kazdej nastepnej "czestotliwosci" otoczenie zmienia sie i nie przypomina tego, co bylo widziane we wczesniejszych czestotliwosciach.
To co w np. 11d moze byc widziane w jednym momencie, na poziomie 4d trwa cale epoki.
Boru - 28 Styczeń 2012, 23:40
Pisalem o tym, ze rzeczywistosc w ktorej zyjemy jest jak polaczenie matrixa, gwiezdnych wojen, dragon balla i wladcy pierscieni
W matrixie historia zostala przedstawiona w taki sposob, ze sztuczna inteligencja stworzona przez ludzi zbuntowala sie przeciwko czlowiekowi i podlaczyla go do wirtualnej rzeczywistosci po to, aby uzyskac w ten sposob energie generowana przez emocje i aby utrzymac sie przy zyciu dzieki tej energii.
W gwiezdnych wojnach, chyba, bo nie ogladalem, tylko obilo mi sie o uszy byla przedstawiona historia "gwiazdy smierci" o ktora toczono bitwe. To historia naszego Ksiezyca.
Jaka jest prawda? Istoty, ktore byly naszymi ludzkimi poprzednikami, poszly droga technologiczna i utracily zdolnosc do tworzenia naturalnej blogosci i przenoszenia pamieci po smierci ciala. Plejadianie (ktorzy prawdopodobnie zainspirowali tworcow matrixa ), anielskie istoty, zasiewaly zycie na wielu planetach i dysponowaly statkiem-planetoida, ktory byl glownym narzedziem do tego. Tamte upadle istoty, ktore oryginalnie sa "reptilianami" stoczyly bitwe o ten statek i ukradly go, po to, aby uzyskac dostep do ludzkich umyslow i stworzyc im wirtualna rzeczywistosc, ktora sprawi, ze beda im przesylac energie generowana przez te sztuczne mysli. Sniacy ludzie po opuszczeniu cial, tzw. smierci, sa przechwytywani przez Ksiezyc gdy ida za "swiatelkiem w tunelu".
We wladcy pierscieni, ktorego tez nie czytalem i nie ogladalem Bylo cos takiego jak "oko Saurona". Bylo to przedstawione jako cos "lokalnego" podczas gdy w rzeczywistosci jest to gigantyczna czarna dziura obserwujaca duze fragmenty wszechswiata i wciagajaca cale galaktyki wykazujace przewage negatywu nad pozytywem. Imituje ona "Boga Ojca" i ktos kto jest do tego wciagany ma wrazenie, ze jednoczy sie z absolutem w otoczeniu anielskich istot.
W wymiarach wyzszych niz 4d negatyw jest o wiele bardziej "elegancki" i wyrafinowany. Nie stosuje zadnej przemocy, posluguje sie tylko ogromna madroscia i przebiegloscia.
Co do dragon balla .. to coz, "sayianie" rzeczywiscie istnieja Sa to istoty ludzko-niedzwiedzie z gwiazdy tau-ceti, tworcy rasy slowianskiej na Ziemi Sa to "pogromcy" reptilian i tak jak reptilianie posluguja sie technologia, tak tau-ceti walcza z nimi za pomoca wlasnych cial
Ilustracja
W rzeczywistosci sa jednak potezniejsi
Ja osobiscie nie chce bawic sie w tego typu kosmiczne wojenki. Interesuje mnie wolnosc absolutna i absolutne widzenie.
Boru - 29 Styczeń 2012, 12:26
Niektorzy ludzie zajmujacy sie "teoriami spiskowymi" gdy dowiaduja sie o "reptilianach" mowia: rozumiem, ze systemem rzadzi ukryta za tymi wszystkimi rzadami i organizacjami elita, ale z tymi gadoidalnymi istotami przesadzasz.
Skad ten pomysl na reptilian?
To jest bardzo proste. Tak jak w 3d widzimy zwierzeta, jaszczurki, ptaki, motyle, koty, psy itd. bedace "nizej" od nas, tak samo i w wyzszych wymiarach sa ich odpowiedniki na bardziej zaawansowanym poziomie "ekspansji" swiadomosci. Mozna wiec tam spotkac gadoidalne istoty (ktorzy w zdecydowanej wiekszosci sa negatywni, ci pozytywni przypominaja bajeczne smoki), skrzyzowania ludzi z ptakami (skrzydlate anioly ), humanoidalne koty, motyle itd.
Reptilianie trzymaja sie w grupie, sa ze soba mocno polaczeni telepatycznie, tworzac cos w rodzaju zbiorowego umyslu, maja gigantyczne ego nie znoszace sprzeciwu i sa pozbawieni poczucia humoru Oraz paradoksalnie boja sie ludzi.
Ci stojacy najwyzej w hierarchii maja biala skore, jak Freezer w dragon ballu
Sa mistrzami genetyki i imitacji i wielu ludzi, ktorzy uwazaja, ze kontaktuja sie ze swoim "wyzszym ja" kontaktuja sie w rzeczywistosci z nimi.
Kryja sie oni pod powierzchnia Ziemi i ich baz strzega gigantyczne pajaki potrafiace m.in latac i hipnotyzowac
Czlowiek moze "sprzedac dusze diablu" w ten sposob, ze staje sie czescia ich zbiorowego umyslu i w wyniku specjalnych rytualow DNA ludzkie zmienia sie w gadzie. Taka osoba dalej wyglada z zewnatrz jak czlowiek, ale czlowiekiem juz nie jest, jest tylko ludzka fasada. Znamy tych "ludzi" jako np. politykow. Gdyby nie nakladki umyslowe nakladane na rzeczywistosc, to zobaczylibysmy ich w prawdziwej postaci.
Boru - 29 Styczeń 2012, 13:46
| Cytat: | | Czlowiek moze "sprzedac dusze diablu" w ten sposob, ze staje sie czescia ich zbiorowego umyslu i w wyniku specjalnych rytualow DNA ludzkie zmienia sie w gadzie. Taka osoba dalej wyglada z zewnatrz jak czlowiek, ale czlowiekiem juz nie jest, jest tylko ludzka fasada. Znamy tych "ludzi" jako np. politykow. Gdyby nie nakladki umyslowe nakladane na rzeczywistosc, to zobaczylibysmy ich w prawdziwej postaci. |
Dolaczam filmik pokazujacy jak mozna pokonac takiego reptilianskiego przebieranca
Jeszcze jeden filmik ukazujacy klasyczna inkarnowana istote lucyferyczna/reptilianska.
Boru - 29 Styczeń 2012, 14:25
| |